Kościelne BMW: bierny, mierny ale wierny

Kazn. 9:10 Wszystko, cokolwiek twoja ręka postanowi czynić, czyń z całej swojej siły; nie ma bowiem żadnej pracy ani zamysłu, ani wiedzy, ani mądrości w grobie, do którego zmierzasz.

Chrześcijaństwo w Polsce trzeba naprawić, a robić nie ma komu. Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało mówi Pismo (Łuk. 10:2). Tragiczną zdaje się być wizja zmarnowanego życia, gdzie po okresie kilkudziesięciu lat uśpienia i biernej służby na rzecz lojalnego systemowi pastora-aparatczyka, śmierć członka zboru tak naprawdę nie przyniesie mu żadnej zmiany jakości egzystencji (w niebie przecież mozołu nie będzie, por. Obj. 21:4 gdzie πόνος ponos oznacza pracę aż do bólu)

Nie można również posiadać Ducha Świętego, być wyposażonym w Jego wyjątkowy dar służący do budowania braci (1 Kor. 12:7; 1 Piotra 4:10; Kol. 3:16; 1 Tes. 5:11; Rzym. 14:19) i marnować czas na sprawy doczesne. Praca zawodowa, kariera, dzieci, choroba i inne wymówki powodują, że dla wielu współczesnych bycie chrześcijaninem ogranicza się do dwóch czy trzech niedzielnych godzin, gdzie rutynowo najpierw trzeba śpiewać, potem słuchać, następnie dać na tacę a na koniec nagroda: kawa, ciastka i uspokojone sumienie na kolejny tydzień.

W ostateczności człowiek umiera zabierając do grobu bagaż komfortowego lecz nijakiego i pozbawionego owoców Ducha życia. To nie jest chrześcijaństwo.


Cnota biernego obserwatora

W koszmarnej wizji alternatywnej rzeczywistości Georga Orwella „ignorancja to siła” obywatelii państwa zarządzanego przez wyspecjalizowaną grupę funkcjonariuszy, członków Partii Wewnętrznej. Celem koncepcji było utworzenie klasy pracującej, która nie stwarza zagrożenia i problemów przywódcom. Stąd też wprowadzona w życie została idea sprowadzenia proletariuszy do poziomu „podludzi” – którym przysługiwały pewnego rodzaju swobody jak hazard, swoboda wypowiedzi czy praktykowanie religii. Najważniejszym było utrzymywanie ich w ignorancji, co doskonale służyło systemowi – elity nie były narażone na krytykę a przez to rozliczenie z postępowania. Prolle utrzymywali system przy istnieniu nie tylko bezproduktywną pracą ale i ignorancją

Wysoce niepokojącym jest mentalne zakorzenienie współczesnego „chrześcijaństwa” w Orwellowskiej koncepcji antyutopijnego państwa totalitarnego. To, co miałoby ostrzeżeniem dla przywódców współczesnego ruchu ewangelikalnego posłużyło raczej za wzorzec. Jak w lustrzanym odbiciu w utworzonym przez nich systemie istnieje wyspecjalizowana grupa „duchownych” funkcjonariuszy, lokalnych papieży, wyedukowanych jednowładców miejscowych zgromadzeń, którzy od wierzących niższego szczebla oczekują dwóch rzeczy:

  • ślepego posłuszeństwa
  • i biernej ignorancji.

Postawą promowaną jest oczywiście uśmiechnięty, cichy i spolegliwy gość niedzielny. Zaś cała aktywność duchowa „zboru” należy do elit (najczęściej jest to tzw. pastor, jego rodzina i przyjaciele).

W ten sposób zdławiono w zarodku entuzjazm wielu Bożych dzieci, ewangelizacyjny zapał został ostudzony lub zgaszony, zaś tych, którzy dostrzegają potrzebę wewnętrznej reformy systemu albo się „resocjalizuje” albo usuwa z listy członków. System nie znosi konkurencji, co Pan Jezus przedstawił w czasie krytyki odstępczego aparatu religijnego jakim był rabiniczny judaizm.

Marek 2:22 Nikt też nie wlewa młodego wina do starych bukłaków, bo inaczej młode wino rozsadza bukłaki i wino wycieka, a bukłaki się psują. Lecz nowe wino należy wlewać do nowych bukłaków.

Z drugiej strony promowani są ludzie nienawróceni, których duchowa martwota skłania do poszukiwania uspokajających sumienie form religijności. Ci są witani przez liedrów z otwartymi ramionami i najlepiej żeby byli młodzi i dobrze usytuowani. Praktyka przyłączania się do chrześcijaństwa ludzi z religijnymi potrzebami nie jest nowa, czytamy o tym u Orygenesa (185 – 254 A.D.), który, dla odróżnienia od współczesnych trędów, nominalnych członków kościoła pochłoniętych ziemskimi troskami a nawet zaniedbujących uczestnictwo w nabożeństwach wskazuje jako porażkę, nie sukces, Kościoła:

Homilia o Księdze Rodzaju X,1
.
Obawiam się jednak, że Kościół wciąż jeszcze rodzi synów w smutku i w płaczu. Bo czyż nie jest dla niego powodem smutku i płaczu, że nie zbieracie się, aby słuchać słowa Bożego, że zaledwie w dni świąteczne przychodzicie do kościoła, a i to powodowani nie tyle pragnieniem słuchania słowa, ile raczej chęcią świętowania oraz dla otrzymania publicznego odpuszczenia?

Zdaje się, że obecny religijny establishment nie wyciągnął nauki z lekcji, jakiej udzieliła historia wczesnego Kościoła. Zamiast postawić na jakość chrześcijaństwa liczy się ilość. I tak po właściwej selekcji, odrzuceniu pszenicy i pozostawieniu miernych, ale wiernych plew, zbory mogą swobodnie egzystować na dość przyzwoitym poziomie materialnym zachowując przy tym tak bardzo porządany status quo. Pewien pragnący zachować anonimowość były pastor jednego z systemowych zborów składa szokujące świadectwo wewnętrznych rozgrywek jakie wstrząsają polskim pseudokościołem i porwadzą poszkodowanych do niewiary w Boga:

„Nie znasz tych środowisk tak bliżej, ale prawda jest taka RZĄDZI REGUŁA – jeżeli ty ich/go nie załatwisz, to oni załatwią ciebie.  Ci wszyscy seniorzy wyglądający tak świętobliwie, bracia bogobojni, mają na sumieniu wielu ,,wytępionych” w bezwzględny sposób i bez skrupułów. […] Zarzuty się fabrykuje, podstawia się fałszywych świadków, temu coś się obieca.  W Okręgu gdańskim przeprowadzono czystkę i po kolei i systematycznie wykończono 4 pastorów. Zło jest lepiej zorganizowane niż dobro, zło jest bezwzględne – a chrześcijanie to jeszcze mają litość i miłosierdzie, odpuszczają i dlatego przegrywają i zło tryumfuje.  Żeby pokonać zło, trzeba użyć większego zła. Na Hitlera potrzebny był Stalin. Kto podniesie rękę na skarbnika?”

Praktyczny przykład bezwględnej likwidacji chrześcijaństwa przez „świątobliwych” uzurpatorów znajdziemy w artykule Afera. To właśnie dzięki tym wieloletnim destrutktywnym dla Ewangelii działaniom dziś nikogo nie zdziwi proekumeniczna postawa głowy Kościoła Chrześcijan Baptystów (jawnie lub skrycie popierana przez większość przywódców pozostałych denominacji), nikt też oficjalnie nawet nie piśnie w sprawie próby bratania się z watykańskim antychrystem.

[Wicharemu] to bierze z jego polityki. On chce konserować świat politycznie i KRK spostrzega jako sojusznika. To błąd, tu zgoda. Idzie za daleko. Zdecydowanie. – Janusz Kucharczyk, wykładowca WBST

Doprawdy bierny obserwator jest najbardziej cnotliwym proletariuszem współczesnego ewangelikalizmu, ale nie dla Pana Boga… Chrystus nie po to cierpiał na krzyżu, umarł i zmartwychwstał aby jakikolwiek, stojący na czele dowolnej organizacji reliigijnej aparatczyk poszukując oparcia w świecie starał się zabezpieczyć swoją prywatną pozycję lidera w konserwie Rzymskiego katolicyzmu. Chrystus przyszedł na świat wzywając do wojny ze światem.

Mat. 10:34 Nie sądźcie, że przyszedłem przynieść pokój na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz


Moc, której nie powstrzyma nic

Wszystko, cokolwiek twoja ręka postanowi czynić, czyń z całej swojej siły;

Pozostawiając na moment smutną rzeczywistość polskiego pseudokościoła zwróćmy teraz nasze oczy ku Pismu aby, czerpiąc radość z Bożych obietnic, zrozumieć iż jesteśmy doskonale wyposażeni do wszelkiego dobrego dzieła (2 Tym. 3:15-17). To naprawdę jest aż tak proste i aż tak trudne: wystarcza i zarazem niezbędną jest znajomość Pisma Świętego, tyle tylko że prawidłowo rozkładanaego (2 Tym. 2:15; 2 Piotra 3:16). Jeśli walka prowadzona jest zgodnie z Bożymi zasadami to żadna chrześcijańska praca, choćby niewiadomo jak opluwana i wyśmiewana czy wzgardzona nie idzie na marne lecz jest kolejnym krokiem dziele w poszerzaniu Bożego duchowego Królestwa

2 Tym. 2:5 Również jeśli ktoś staje do zapasów, nie otrzymuje korony, jeżeli nie walczy prawidłowo.
.
Rzym. 12:19 Najmilsi, nie mścijcie się sami, ale pozostawcie miejsce gniewowi. Jest bowiem napisane: Zemsta do mnie należy, ja odpłacę – mówi Pan
.
2 Tym. 2:25 Łagodnie nauczający tych, którzy się sprzeciwiają; może kiedyś Bóg da im pokutę, aby uznali prawdę;
.
Tyt. 3:1-3 1.Przypominaj im, aby zwierzchnościom i władzom byli poddani i posłuszni, gotowi do każdego dobrego uczynku; 2. Nikomu nie ubliżali, nie byli kłótliwi, ale uprzejmi, okazujący wszelką łagodność wobec wszystkich ludzi. 3.Niegdyś bowiem i my byliśmy głupi, oporni, błądzący, służący rozmaitym pożądliwościom i rozkoszom, żyjący w złośliwości i zazdrości, znienawidzeni i nienawidzący jedni drugich.
.
1 Piorta 3:15 Lecz Pana Boga uświęcajcie w waszych sercach i bądźcie zawsze gotowi udzielić odpowiedzi każdemu, kto domaga się od was uzasadnienia waszej nadziei, z łagodnością i bojaźnią.
.
1 Kor. 15:57-58 57. Lecz dzięki niech będą Bogu, który nam dał zwycięstwo przez naszego Pana Jezusa Chrystusa. 58. A tak, moi mili bracia, bądźcie stali, niezachwiani, zawsze obfitujący w dziele Pana, wiedząc, że wasza praca nie jest daremna w Panu.,

W końcu rozumiemy, iż heretycy, karierowicze, ludzie pozbawieni Ducha Świętego, poszukujący korzyści finansowych i żerujący na chrześcijaństwie, ten cały pseudokościół zmierza w stronę wiecznego potępienia. Wystarczy im Boża kara. Zadaniem chrześcijan jest zmiana.
.


Chrześcijańskie powołanie

„[Bóg ] upokarza ich [chrześcijan], aby zachować im w pamięci, że rzeczy, do których czynienia są zobowiązani, są właściwym dziełem Boga – wyraźnie to sugerując, że wierzący działają (jeśli mogę tak mówić) biernie, na tyle, na ile ile moc jest im dana z nieba, i że nie mogą one być w żaden sposób im przypisane.” – Jan Kalwin, Instytuty Tom II 5,11

Narodzony z góry otrzymuje od Boga nowe serce (5 Mojż. 30:6; 1 Król. 8:58; Ezech. 36:26; Jer. 31:33; 32:39-40; Hos. 2:20; Hebr. 8:10), niebiański nieodwołalny dar utrzymujący zbawionego przy życiu, które posiada kilka interesujących cech:

Tak jak serce jest Bożym darem, tak też przepływająca przez ten duchowy cud siła ma swoje ponadnatrualne i niewyczerpywalne źródło. Stwórca wszechświata zniżył się by splugawionego przez grzech człowieka oczyścić i w pełni wyposażyć przygotowując do wszelkiego dobrego dzieła – Pan dał nam narzędzie, wolę, umiejętność oraz niezbędną do tego eneregię.

Jest oczywistym, że w układzie gdzie Bóg jest sprawcą chcenia i wykonania również cel działania będzie Bożym celem, nie ludzkim (Filip. 2:12-13). I, choć stwierdzenie może zdawać się dość ogólnikowe, chodzi o nauczanie i przestrzeganie całej rady Bożej, wszystkiego co Chrystus nam przykazał, gdzie dominantą jest Ewangelia głoszona wszelkiemu stworzeniu. (Mat. 28:19-20, Dzieje 20:27).

Prawdziwego Bożego pracownika rozpoznajemy właśnie po chęci głoszenia Prawdy Ewangelii niezależnie od ponoszonych kosztów (Mat. 10:38-39; Marek 8:34), po to aby inni mogli dostąpić słodyczy wspólnoty z Chrystusem.

O czym nas to wszystko informuje? Otóż chrześcijanin przede wszystkim swój umysł kieruje zawsze do Słowa Bożego, przykłada się całym sercem do zrozumienia tego, co zostało w nim zapisane, studiuje je i poszukuje prawdy. Nie jest to jednak praca pro forma. Poznanie prawdy prowadzi do jej zastosowania w życiu, do praktycznej aplikacji tego co nakazał Mistrz, niezależnie od tego czy to się spodoba światu, królowi czy „pastorowi”. Liczy się jedynie prawda Słowa Bożego.
.


Siła chrześcijanina

Biblia niejednokrotnie wspomina o gorliwości narodzonych na nowo Bożych dzieci. Jakżesz mogłoby być inaczej? Kiedy światło Chrystusa wlewa się do serca w człowieku pojawia się nowa, nieznana do tej pory duchowa jakość życia, co Słowo przyrównuje do zmartwychwstania:  Dlatego Pismo mówi: Obudź się, który śpisz, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus. (Efez. 5:14). Rodzi się silna potrzeba stanowczego działania, którą każdy chrześcijanin pamięta doskonale jako pierwszą miłość (Obj. 2:4).

Według Słowa jesteśmy wojownikami prawdy, dobrze wyćwiczonymi i stale zaangażowanymi w boju ze światem, gotowymi na największe poświęcenia dla naszego Pana, a co za tym idzie także na odnoszenie ran. John Bunyan purytanin, który większą część życia spędził dobrowolnie w więzieniu (a wystarczyło wyrzec się prawdy Chrystusa aby był uwolniony) powiedział:

„Noszę moje blizny na sobie jako świadectwo wobec mego Pana, że Go kochałem.”

Cytując Bunyana, Ian Paisley, prezbiterianin, który publicznie i to na forum ONZ obnażył papieża Jana Pawła II jako antychrysta, dodaje:

„Czy masz jakieś blizny? Cieszę się, że mam kilka blizn w mojej służbie. To są dowody, że ukochałem Jezusa całym swoim sercem.” – źródło

Zachętę do gorliwego wysiłku na rzecz rozwoju Królestwa, pracy w którą zaangażowana jest cała dusza i ciało, Apostoł Paweł przedstawił w sposób naruszający ludzką strefę komfortu:

Rzym. 12:11 W pracy nieleniwi (μὴ ὀκνηροί me okneroi), pałający duchem (πνεύματι ζέοντες pneumati zeontes), służący Panu;

Grecki czasownik ὀκνηρός okneros znaczy dosłownie kurczyć się, być bezczynnym, wycofanym, niezdecydowanym, wahającym się. I jest to nieporządany stan negatywny. Jego odwrotnością są następujące duchowe cechy:

  • rozwój,
  • aktywność,
  • stanie w pierwszej linii,
  • pewność działania.

Chrześcijanin jest  stale rozwijającym się i poszukującym nowych obszarów przodownikiem pracy. To jednak nie wszystko.

Nie chodzi bowiem przymusową katorgę lecz raczej o działanie wynikające z potrzeby zmienionego przez Boga serca. Greckie słowo ζέω zeo używane było na określenie gotującej się wody, palącego żaru co wskazuje na ogromne pokłady energii gotowe do wykorzystania w każdym momencie. Opisany został tutaj zatem człowiek wewnętrznie naciskany w duchu czego przejawem jest paląca chęć do działania, zupełnie jak Apostoł Paweł napierany w duchu głosił Ewangelię Żydom pomimo wszelkich przeciwności (Dzieje 18:5). Chrześcijanin działa ponieważ tego pragnie. I czyni wszystko z serca, dla chwały Pana Jezusa co jest owocne tak dla niego samego jak i osób, na rzecz których pracuje poszerzając duchowe Królestwo Chrystusa każdego dnia.

Kol. 3:2 A wszystko, co czynicie, z serca czyńcie, jak dla Pana, a nie dla ludzi;
.

Tyt. 3:8 Wiarygodne to słowo i chcę, abyś o tym zapewniał, żeby ci, którzy uwierzyli Bogu, zabiegali o celowanie w dobrych uczynkach. Jest to dobre i pożyteczne dla ludzi.
.
Tyt. 3:14 A niech i nasi uczą się przodować w dobrych uczynkach, gdzie tego potrzeba, żeby nie byli bezowocni.


Purytanie

Mat. 5:11-12 11. Błogosławieni jesteście, gdy z mego powodu będą wam złorzeczyć, prześladować was i mówić kłamliwie wszystko, co złe, przeciwko wam. 12. Radujcie się i weselcie, ponieważ obfita jest wasza nagroda w niebie; tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.

Wewnątrz początkowo reformowanego acz degenerującego się anglikanizmu narodziła się oddolna inicjatywa zwana purytanizmem. Jest to przykład ruchu, który doprowadzając doktrynę do niespotykanej dotychczas czystości stanął przed nieuchronnym dylematem: kompromis z hierarchią i odrzucenie prawdy Pisma lub separacja. Bracia nie zważając na czekające ich straszne konsekwencje wybrali drugą opcję. Niezłomny Duch Chrystusowy najbardziej widoczny jest w okrutnej historii prześladowań Purytan, która ściska za serce, ponieważ pełna jest niesprawiedliwości jaką ten świat zadał tak pobożnym chrześcijanom. Rozważmy cztery przypadki:
.

Joseph Alleine (1634 – 1668)

„Alleine uczył się do późn ych godzin nocnych i nierzadko rezygnował ze snu i posiłków. […] wstawał wcześnie, poświęcając czas od godziny czwartej do ósmej rano na indywidualne obcowanie z Bogiem, Jego żona wspominała, że „był bardzo zakłopotany, kiedy budził się, słysząc odgłosy pracy kowali, szewców czy kupców, którzy rozpoczęli wykonywanie swego rzemiosła, zanim on zaczął wypełniać swoje obowiązki wobec Boga. Często mówił mi: Ten hałas mnie zawstydza! Czy mój Mistrz nie zasługuje na więcej, niż ich mistrz?”Joel R. Beeke, Purytanie

Prześladowanie nie ominęło tego pobożnego chrześcijanina. Jako że sprzeciwiał się ekumenicznej i antypurytańskiej Ustawie o ujednoliceniu, został za to usunięty z urzędu. Potraktował to wydarzenie raczej jako zachętę do wzmożenia aktywności publicznej i od tej pory przez dziewięć miesięcy codziennie wygłaszał jedno lub nawet dwa kazania. W chwili swojej śmierci stwierdził: „Chwała niech będzie Bogu, że uznał mnie za godnego cierpieć za Ewangelię!”
.

William Bridge (1600 – 1670)

„Bridge był znakomitym kaznodzieją, utalentowanym uczonym i płodnym autorem z bogatą biblioteką, Codziennie wstawał o godzinie 4 rano by studiować Biblię, wyznawać grzechy i mieć społeczność z Bogiem. Często studiował po siedemnaście godzin dziennie, a mimo to nie stał się wyniosłym teologiem.”Joel R. Beeke, Purytanie

W 1634 roku ten pobożny chrześcijanin został postawiony przed sądem biskupim i skazany za głoszenie prawdy o ograniczonym odkupieniu (Chrystus umarł za wybranych) i potępianie nauk arminian. W ciągu następnych dwóch lat został usunięty z urzędu przez Matthew Wrena, fanatycznego zwolennika episkopalizmu, następnie ekskomunikowany i skazany na banicję, przy aprobacie Króla Karola I, który napisał: „Dobrze, że się go pozbyliśmy”. Mimo tego nie ugiął się, lecz uznał, iż represje te są częścią Bożego planu i mają na celu wypróbowanie wiary.
.

Isaac Ambrose (1604 – 1664)

„każdego roku w maju udawał się na wypoczynek do wieży […] Alsop spędzał ten czas samotnie na badaniu Pisma Świętego, modlitwie i rozmyślaniach o Bogu.”

Mimo iż był tak oddanym sługą Chrystusa został on aresztowany aż dwukrotnie za poglądy prezbiteriańskie, a po powrocie do służby oczekwiały na niego szykany. W 1662 roku został usunięty z urzędu za nonkonformizm, czyli odmowę dostosowania się do standardów Kościoła narodowego w sprawach wiary, liturgii i ustroju eklezjalnego.
.

William Ames (1576 – 1633)

„Po doświadczeniu głębokiej przemiany duchowej Ames stwierdził, że „człowiek może być bonus ethicus [osobą moralną w rzeczach zewnętrznych] a jednocześnie nie być bonus theologus [chrześcijaninem z całą szczerością serca]. Do końca swego życia Ames zabiegał o to, by być bonus theologus, co widoczne było w praktycznym chrześcijaństwie, które było wyrażeniem wewnętrznej pobożności posłusznego, skruszonego serca.”Joel R. Beeke, Purytanie

W 1604 roku na mocy edyktu króla Jakuba rozpoczęła się bezpardonowa walka z purytanizmem, władze Cambridge odebrały mu wszystkie tytuły akademickie, zawiesiły w prawach i nakazały aresztowanie. Biskup Londynu zabronił mu wygłaszania kazań, resztę życia Ames spędził na wygnaniu w Holandii, gdzie dosięgnęło go długie ramię religijnej nienawiści Anglikanów: pod ich presją władze holenderskie zamknęły wszystkie drogi kariery Amesowi. W odpowiedzi utworzył on prywatne studium Słowa udostępniając swój prywatny dom jako mieszkanie dla studentów. Ale i te działania sabotowała klika proferosów. Zmarł na zapalenie płuc w wieku 57 lat, nigdy nie wyparł się wiary.
.


Kwestia lenistwa

nie ma bowiem żadnej pracy ani zamysłu, ani wiedzy, ani mądrości w grobie, do którego zmierzasz

Wszyscy mamy ograniczony przez Boga czas, którego nie da się przekroczyć  (Hiob 14:5; Psalm 90:10; 139:16; Łuk. 12:20) . Pytanie jest jak on zostanie wykorzystany? Przecież cała wieczność jaką będziemy spędzać w niebie zależna jest od naszych doczesnych starań: Chrystus rozda nagrody za pracę i poświęcenie (Rzym. 14:10; 2 Kor. 5:10).

„Postanawiam, że będę robił wszystko to, co myślę że przyniesie najwięcej chwały Bogu” powiedział 18 letni Jonathan Edwards i potem, żyjąc zgodnie z wyznaczonym kursem, został największym teologiem oraz ewangelistą przebudzeniowym swoich czasów. Takich nam trzeba wojowników!

Łuk. 10:2 proście więc Pana żniwa, aby wysłał robotników na swoje żniwo.


Historyczny precedens

W 217 roku rozpoczął się spór prawowiernego Hipolita (170 – 235 A.D.) z Kalikstem, odstępczym i skłaniającym się w stronę hrezji monarchizmu biskupem Rzymu. Hipolit będąc uczniem Ireneusza z Lyonu (130 – 202 A.D.) twierdził ponadto, iż zgodnie z Pismem Świętym chrześcijaństwo powinno być grupą ludzi wierzących, do której nie ośmielają się przystępować osoby postronne acz ruchem zafascynowane:  I z pozostałych nikt nie śmiał się do nich przyłączyć, ale ludzie bardzo ich wychwalali. (Dzieje 5:13).

Jednakże odmiennego poglądu był heretycki biskup i jego świta, ci „przedstawiali Kościół jako arkę Noego, w której znajdują się zwierzęta wszelkiego rodzaju, a rozróżni je dopiero sąd” [L. J. Rogier, Historia Kościoła Tom I, s. 127]. To właśnie akceptacja byle jakiego chrześcijańśtwa była powodem wprowadzenia do niego pogańskich praktyk osmalania ścian, kultu relikwi i hagioterapi, zjawisk tak ostro piętnowanych wiek później przez Wigilancjusza z Akwitanii (370 – 490 A.D.).
.


Nauka, która poszła w las

Błędem polskiej Reformacji była próba dotarcia do elit: szlachty, magnaterii i domu królewskiego, pomijając przy tym mieszczan i chłopów. Katolicy szybko uporali się z raczkującym protestantyzmem w Polsce stosując przemyślaną politykę na poziomie państwowym (patrz artykuł Konstytucja 3 maja: definitywna śmierć polskiej reformacji) jak i jednostkowym, oferując reformowanym szlachcicom darmową edukację w jezuickich szkołach, gdzie teologia watykanu zastąpiła prawdę Słowa Bożego. Owoce tamtych lat spożywamy do dziś.

Współczesna sytuacja jest o wiele groźniejsza niż w czasie istnienia pierwszego Kościoła. Szalejący antyintelektualizm, brak podstawowych umiejętności interpretacji Pisma Świętego, szkoły mówienia niezrozumiałym bełkotem, nastawione na zysk, skupione na walce o władzę „elity”, kobiety sprawujące funkcje starszych braci oraz sprowadzenie Boga do poziomu posłusznego żebraka pukającego pokornie do ludzkich serc nie sprzyjają rozwojowi wiary raz przekazanej świętym.

Posłuchajmy bardzo interesującej wypowiedzi osoby, w niektórych środowiskach uznawanej za protestanckiego papieża:

„I choć głupotą jest szukać prześladowania, nieposłuszeństwem Bogu jest omijanie go za wszelką cenę. Jeśli się tego nie nauczymy, będziemy mało użyteczni. Albo w ogóle. Widzę to w niektórych kościołach na Zachodzie Europy. Brak im mocy by się przeciwstawić, czy choćby konsekwentnie być innym wobec wszystkich aktualnych tematów: afirmacji homoseksualizmu, czy zmiany płci. Łykają grzecznie wszystko co świat im podaje w złudnej nadziei, że ów jakoś ich za to doceni. To nasza przeklęta przyszłość.”Jego Ekscelencja ksiądz Mateusz Wichary źródło

Według księdza Mateusza przyszłość systemowego kościoła jest przeklęta ponieważ wszelka alternatywa w jego rozumieniu jest zła. Jako zło postrzega nie tylko wejście świata do kościoła ale też jako przekleństwo uznaje potencjalne prześladowanie, gdyby Wichary zmuszony został do walki o prawdę. Uważny czytelnik natychmiast zrozumie, iż w księdzu Mateuszu odbywa się konflikt systemu, w jakim tkwi (i musi sprawiać pozory bycia chrześcijaninem) z systemem w jakim chciałby się znaleźć. Wichary nie szuka tego co w górze lecz tego co na dole: pragnie dla swojej organizacji wspanialosci w cieniu skrzydel Watykanu. To nie jest walka Ducha z grzechem zatem ksiądz Mateusz nie może być człowiekiem odrodzonym, ponieważ dla płomiennego duchem chrześcijanina prześladowania w obronie prawdy są Bożym błogosławieństwem.

Jakuba 4:4 Jeśli więc ktoś chce być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga.
.
Hebr. 10:34 Cierpieliście bowiem ze mną w moich więzach i przyjęliście z radością grabież waszego mienia, wiedząc, że macie w sobie lepszą i trwałą majętność w niebie.
.
Kol. 3:1 Jeśli więc razem z Chrystusem powstaliście z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie Chrystus zasiada po prawicy Boga.

Pozbawiony doktrynalnej wyrazistości „kościół” próbujący wtopić się w tłum innych religii oraz pójść na kompromis ze światem, dla pałającego duchem chrześcijanina to żadna alternatywa. Co zatem nią jest?
.


Młode wino

„Bóg nie przeznaczył nieba dla leniwych trutni i obiboków, lecz dla tych, którzy trudzą się i zabiegają o nie; niebo jest koroną i wieńcem (1 Kor. 9:24-25), zdobądź ją i noś ją; jest ono żniwem, dlatego pracuj, jeśli chesz mieć plony (Mat. 9:37); jest ono polem ze skarbem i musisz je kupić (Mat. 13:44), jeśli chcesz mieć ten skarb, jest ono warownym miastem, do którego musisz wedrzeć się szturmem (Mat. 11:12)” – William Gearing

Stary system z jego powiązaniami finansowymi, nepotyzmem, prywatnymi układami i doktrynalną degeneracją  jest niereformowalny, wystatrczy zerknąć na pajęczynę tych relacji dostępną na stronie http://www.solascriptura.pl/

Potrzebna jest inicjatywa oddolna, całkowicie niezależna od martwego tworu zwącego się „kościołem”.  Potencjał leży w edukacji wzgardzonych przez świat i systemowy kościół, lecz zarazem gorących dla Pana i nieskażonych Braci, którzy nie zdążyli przesiąknąć „ideami” kompromisu i ekumenizmu. To ci wszyscy pobudzeni przez Boga do żarliwej modlitwy i zgłębiania Słowa Bożego po to, aby prawdę Ewangelii nieść w pogrążonym w ciemności świecie. Zdecydowani na pracę doprowadzającą do wyczerpania i bólu, gotowi do walki wśród prześladowań.

„Młody człowieku, jeśli chcesz coś dobrego zrobić, to musisz głosić Ewangelię i darmową łaskę Bożą w Jezusie Chrystusie”Thomas Goodwin

Każde przebudzenie oparte jest o dwa filary.

Pierwszym z nich jest modlitwa. W 1740 roku miał miejsce ciekawy eksperyment, którego skutkiem było wielkie zaangażowanie ewangelizacyjne  – wszystkie grupy prawowiernych chrześcijan szkockich zjednoczyły się w modlitwie o przebudzenie. Opracowano wezwanie dla Kościoła na całym świecie zachęcając do wspólnej modlitwy w każdy sobotni wieczór oraz niedzielny poranek opierając się o obietnicę zawartą w tekście Zachariasza:

Zach. 8:20-22 20. Tak mówi PAN zastępów: Jeszcze będą przychodzić narody i mieszkańcy wielu miast. 21. Mieszkańcy jednego miasta pójdą do drugiego, mówiąc: Pójdźmy ochoczo przebłagać oblicze PANA i szukać PANA zastępów. Ja także pójdę. 22. A tak liczne ludy i potężne narody przybędą szukać PANA zastępów w Jerozolimie i przebłagać oblicze PANA.

Prosimy Cię drogi czytelniku, trwaj w modlitwie o przebudzenie w każdy sobotni wieczór i niedzielny poranek.

Drugim filarem jest Ewangelia oparta o dobrze rozkładane Pismo. Tak ewangelista jak i nauczyciel Słowa nie może głosić własnych poglądów lecz starannie przekazywać Bożą autorską intencję. Na początek pragniemy zaprezentować Ci drogi czytelniku serię podstawowych artykułów umożliwiających rozpoczęcie pracy nad właściwą i prawidłową interpretacją Pisma Świętego:

Ale to nie wszystko. Potrzebna Ci jest dalsza edukacja. Prosimy zatem o osobisty kontakt pod adresem: redakcja@reformowani.info.

Zaś leniwym „chrześcijanom” dedykujemy parafrazę staropolskiego wiersza anonimowego autorstwa wzywając jednocześnie do przemyślenia wiary i praktyki:

„Chytrze bydlą z Panem kmiecie, wiele sie w jich siercu plecie. Gdy dzień Panu robić mają, częstokroć odpoczywają. A robią silno obłudnie: Jedwo wynidą pod południe” Satyra na leniwych chrześcijan


Zobacz w temacie

 

 

Print Friendly, PDF & Email