Subordynacjonizm współczesnych arian.

Iluzja prawdy

1 Kor. 15:24-28

24. A potem będzie koniec, gdy przekaże królestwo Bogu i Ojcu, gdy zniszczy wszelką zwierzchność oraz wszelką władzę i moc.

25. Bo on musi królować, aż położy wszystkich wrogów pod swoje stopy.

26. A ostatni wróg, który zostanie zniszczony, to śmierć.

27. Wszystko bowiem poddał pod jego stopy. A gdy mówi, że wszystko jest mu poddane, jest jasne, że oprócz tego, który mu wszystko poddał.

28. Gdy zaś wszystko zostanie mu poddane, wtedy i sam Syn będzie poddany temu, który mu poddał wszystko, aby Bóg był wszystkim we wszystkich.

Jednym z częściej używanych przez wrogów Trójcy Świętej tekstów jest 1 Kor. 15:28. Świadkowie Strażnicy, unitarianie, biblijni studenci i wszelkiej maści spadkobiercy Ariusza powtarzają jak mantrę: „Skoro Syn będzie poddany Ojcu, to nie może być Bogiem!”. Werset ten ma być rzekomo gwoździem do trumny doktryny trynitarnej, a przy okazji – dowodem, że cała historia Kościoła od Nicei aż po Reformację była wielkim błędem.

Subordynacjonizm, bo taka jest właściwa nazwa herezji, to pogląd teologiczny, głoszony od II i III wieku, twierdzący, że Chrystus jako istota jest podporządkowany Ojcu. Wyniknął on z zastosowania neoplatońskiego rozumowania do nauki o Trójcy Świętej. Według tej nauki Ojciec emanuje Syna, a Syn emanuje Ducha Świętego. Chrystus jest podporządkowany Ojcu i ma wobec niego niższą pozycję, podobnie jak Duch Święty, który stoi niżej od Ojca i Syna.

Współcześni arianie w publikacjach takich jak „Jak umarli zostaną wskrzeszeni?”, tekście dostępnym  Strażnicy Russella wyjaśniają, że werset 28 „wtedy i sam Syn będzie poddany temu, który mu poddał wszystko” opisuje moment, w którym Jezus Chrystus po zrealizowaniu zamierzenia Bożego wobec ziemi i ludzkości przekaże władzę Królestwa z powrotem w ręce Boga i Ojca.

„Na koniec Jezus oraz jego współwładcy przekażą władzę Jehowie (1 Kor. 15:24-28). Będzie to wspaniały czas!” [1]

Antytrynitarze interpretują ten fragment jako dowód na to, że Syn jest i pozostaje w wieczności podległy Bogu Ojcu, a Jego władza mesjańska ma cel ostateczny prowadzący do tego, „aby Bóg był wszystkim we wszystkich” poprzez pozbawienie władzy Chrystusa i podporządkowanie Go Ojcu

Fragment ten nie pozostawia wiele miejsca na różne interpretacje. Apostoł Paweł mówi o przyszłym wydarzeniu, które nastąpi po zakończeniu panowania Chrystusa. Co się wówczas wydarzy? Wówczas Syn będzie poddany Temu, który poddał Mu wszystko, czyli Bogu Ojcu. …Apostoł Paweł opisuje wydarzenia, które nastąpią w przyszłości, po zakończeniu mesjańskiego panowania Chrystusa. Nie mówi więc o ziemskim życiu Jezusa ani o Jego uniżeniu przed śmiercią i zmartwychwstaniem….Apostoł Paweł wyraźnie zaznacza, że istnieje Jeden, który pozostaje wyjątkiem od zasady „wszystko zostało poddane”. Tym wyjątkiem jest Bóg Ojciec.„ [2]

Rozważmy heretyckie nauczanie przykładając do niego miecz Słowa Bożego aby zobaczyć, że nasz tekst nie mówi ani słowa o istocie Syna, lecz o Jego urzędzie Pośrednika.

(więcej…)

Jaki był grzech Sodomy?

Istota zagadnienia

Ezech. 16:49-50

49. Oto taka była nieprawość Sodomy, twojej siostry: pycha, dostatek chleba i wielkie próżniactwo były w niej i jej córkach, nie wzmacniała też ręki ubogiego i nędznego.

50. Były wyniosłe i popełniały obrzydliwość przede mną. Dlatego usunąłem je, jak uważałem za słuszne.

Ezechiel 16:49 mówi, że grzechem Sodomy były pycha, dostatek chleba i wielkie próżniactwo oraz brak pomocy ubogim i nędzarzom. Tymczasem Księga Rodzaju 19 wyraźnie naucza, że jej grzechem był homoseksualizm.

Pytanie zatem brzmi: jaki był grzech Sodomy?

(więcej…)

Jozue, kult Arki a kult obrazów

Jozue bałwochwalcą?

Joz. 7:6 Wtedy Jozue rozdarł swoje szaty, upadł twarzą na ziemię przed arką PANA i leżał tak aż do wieczora, on i starsi Izraela, i sypali proch na swoje głowy.

Obrońcy kultu obrazów i ikon sięgają niekiedy po scenę, w której Jozue pada twarzą na ziemię przed Arką Pańską, i wyciągają z niej wniosek, że skoro mąż Boży oddał pokłon przed świętym przedmiotem, to trzeba czcić obrazy i figury.  Rzymska apologetyka posługuje się tą sceną jako jednym ze swoich koronnych dowodów na dopuszczalność czci obrazów. Przedstawmy ich argument w najmocniejszej postaci:

Po pierwsze, Pismo pokazuje mężów Bożych padających na twarz przed świętymi przedmiotami: Jozue pada przed Arką (Joz. 7:6), a Salomon i cały lud biją pokłony twarzą do ziemi przed świątynią, w której stały wyobrażenia cherubinów (2 Kron. 7:3). Skoro Bóg tych pokłonów nie potępił, to pokłon wobec świętego przedmiotu nie jest sam w sobie bałwochwalstwem.

Po drugie, prawdziwe bałwochwalstwo — twierdzą — wymaga wewnętrznej intencji oddania chwały samemu przedmiotowi; dopóki czciciel wie, że przedmiot jedynie reprezentuje to, co święte, nie grzeszy.

Po trzecie, Kościół rzymski rozróżnia latrię (cześć absolutną, należną wyłącznie Bogu) od dulii (czci względnej, oddawanej świętym, relikwiom i obrazom). Obraz jest jedynie środkiem, a cześć „przechodzi” na pierwowzór.

Jozue miałby więc być biblijnym przykładem takiej dozwolonej czci względnej wobec świętego przedmiotu. Stąd w bluźnierczym katechizmie religii watykańskiej czytamy o rozróżnieniu oddawania czci od oddawania chwały:

„Chrześcijański kult obrazów nie jest sprzeczny z pierwszym przykazaniem, [sic!] które odrzuca bałwochwalstwo. Istotnie „cześć oddawana obrazowi odwołuje się do pierwotnego wzoru” Św. Bazyli, Liber de Spiritu Sancto, 18, 45: PG 32,149 C. i „kto czci obraz, ten czci osobę, którą obraz przedstawia” Sobór Nicejski II: DS 601; por. Sobór Trydencki: DS 1821-1825; Sobór Watykański II: konst. Sacrosanctum Concilium, 126; konst. Lumen gentium, .. Cześć oddawana świętym obrazom jest „pełną szacunku czcią”, nie zaś uwielbieniem należnym jedynie samemu Bogu.” [1]

Katolicy celowo usunęli drugie przykazanie zabraniające nie tylko czci ale i tworzenia wizerunków Boga. Dla uzasadnienia swoich „racji” posługują się manipulacją Świętego Tekstu. Cała rozpowszechniana przez rzymski katolicyzm narracja o Jozuem-czcicielu Arki przedstawia, mówiąc delikatnie, wierutne kłamstwo.

(więcej…)

Wzorcowy kościół, część 1.

Przygotowanie zgodne z łaską i opatrznością

1 Tes. 1:6-12

6. I wy staliście się naśladowcami naszymi i Pana, przyjmując słowo pośród wielkiego ucisku, z radością Ducha Świętego;

7. Tak że staliście się wzorem dla wszystkich wierzących w Macedonii i Achai.

8. Od was bowiem słowo Pańskie rozbrzmiewało nie tylko w Macedonii i Achai, ale też wasza wiara w Boga rozkrzewiła się w każdym miejscu, tak że nie trzeba nam mówić czegokolwiek;

9. Ponieważ oni sami opowiadają o nas, jakie było nasze przybycie do was i jak nawróciliście się od bożków do Boga, aby służyć żywemu i prawdziwemu Bogu;

10. I oczekiwać z niebios jego Syna, którego wskrzesił z martwych, Jezusa, który nas wyrywa od nadchodzącego gniewu.

Umiłowani powracamy do studium niezwykłego kościoła, jakim była kongregacja Tesaloniczan. Przede mną stoi niebagatelne zadanie wyjaśnienie wersetu 7, krótkiego, bo liczącego zaledwie 14 słów greckich i 12 słów w naszym polskim tłumaczeniu, a jednak mającego fundamentalne znacznie dla każdej prawowiernej kongregacji. Wierzę, i mam nadzieję że wy również, iż każdy kościół chciałby być najlepszą kongregacją swoich czasów, wzorcowym dla pozostałych, z którego doświadczeń inni ochotnie czerpaliby, aby kształtować swoje własne kongregacje według modelu jaki widzą w nas. To nie jest łatwy cel ale, jak się okazuje, nawet młody kościół może go osiągnąć, wszystko dzięki Bożej suwerenności. W moim kazaniu postaram się przedstawić.

  • tło historyczne Tesaloniczan, niesprzyjające okoliczności, w jakich żyli,
    .
  • zachowawcze dzieło Bożej opatrzności
    .
  • przeobrażenie kościoła i uzdolnienie chrześcijan do działania wbrew wszelkim przeciwnościom,
    .
  • rezultat tego czyli uczynienie kościoła wzorcem
    .
  • misyjny nacisk Bożego działania

Dowodu żywego działania Słowa dostarczą nam przykłady purytan, zdaje się najmocniej prześladowanej grupy chrześcijan kalwińskich, którzy, choć spisani na straty, zmienili bieg historii.  Uciskani do tego stopnia w starej Anglii powierzając swoje dusze Bogu purytańscy separatyści, którzy w 1620 roku przybyli do Nowego Świata na pokładzie Mayflower i przeszli do historii jako Pielgrzymi dali podwaliny pod opartą o biblijne wartości, gwarantującą wolność wyznania, sumienia i wolność ekonomiczną cywilizację Zachodnią.

(więcej…)

Najwspanialsza Świątynia

Cuda starożytnego świata

Efez. 2:20-22

20. Zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Jezus Chrystus;

21. Na którym cała budowla razem zespolona rośnie w świętą świątynię w Panu;

22. Na którym i wy razem się budujecie, aby być mieszkaniem Boga przez Ducha.

Pierwsi adresaci kanonicznego Listu Pawła do Efezjan znali imponujące świątynie. Wszyscy oni widzieli wspaniałą świątynię Diany (czy też Artemidy) w swoim mieście, a wielu z nich oddawało tam cześć bóstwu. Był to jeden z siedmiu cudów starożytnego świata i jedyny spośród nich, który stanowił świątynię. Według archeologów w I wieku n.e. w Efezie istniała trzecia faza tej budowli. O gwałtownym przywiązaniu Efezjan do tego kultu świadczy relacja Dziejów Apostolskich:

Dzieje 19:27-28 27. Należy więc obawiać się nie tylko tego, że nasze rzemiosło zostanie zlekceważone, ale też że świątynia wielkiej bogini Diany, czczonej w całej Azji i w całym świecie, zostanie poczytana za nic i zostanie zniszczony jej majestat. 28. Gdy to usłyszeli, ogarnął ich gniew i zaczęli krzyczeć: Wielka jest Diana Efeska!

A o duchowym stanie tych pogan, zanim dosięgła ich łaska, pisze sam Apostoł:

Efez. 2:11-12 11. Dlatego pamiętajcie, że wy, niegdyś poganie w ciele, zwani nieobrzezaniem przez tych, których zwie się obrzezaniem, dokonanym ręką na ciele; 12. Byliście w tamtym czasie bez Chrystusa, obcy względem społeczności Izraela i obcy przymierzom obietnicy, niemający nadziei i bez Boga na świecie.

Wielu spośród pierwszych odbiorców listu Pawła do Efezjan słyszało zapewne o świątyni Boga w Jerozolimie. Pierwszą świątynię wzniósł tam tysiąc lat wcześniej Salomon, o czym czytamy w Pierwszej Księdze Królewskiej (rozdz. 5-7) i Drugiej Księdze Kronik (rozdz. 2-4). Około pięćset lat później, pod kierownictwem Zorobabela, wzniesiono drugą świątynię. Według wszelkich relacji, współczesna Pawłowi świątynia jerozolimska była wspaniała. Ewangelia Łukasza podaje, że była ona przyozdobiona kosztownościami:

Łuk. 21:5 A gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami…

Oto dwie świątynie, które robiły wrażenie na starożytnym oku: bałwochwalcza świątynia Diany, tuż obok, i święta świątynia w Jerozolimie, daleko na południu. A jednak Paweł kieruje wzrok chrześcijan ku czemuś nieporównanie wspanialszemu.

(więcej…)

Duch Samuela, czy zwodniczy demon?

Sen to czy zjawa?

1 Sam. 28:13-14

13. Król powiedział do niej: Nie bój się. Cóż widziałaś? Kobieta odpowiedziała Saulowi: Widziałam bogów wstępujących z ziemi.

14. Pytał dalej: Jak wyglądał? Odpowiedziała: Wstępuje stary mężczyzna, a jest on ubrany w płaszcz. I Saul poznał, że to Samuel, schylił się twarzą do ziemi i pokłonił.

Wyobraźmy sobie scenę. Zapada noc nad Doliną Jezreel. Król Izraela — namaszczony, wysoki o głowę ponad cały lud, człowiek, który kiedyś prorokował między prorokami — zdziera z siebie królewskie szaty, przebiera się jak zbieg i skrada się w ciemności za linię wroga, do drzwi wiedźmy. Nie idzie do proroka swojej religii ani do kapłana. Idzie do wiedźmy. Człowiek, który sam wygnał z ziemi wywoływaczy duchów, teraz po nocy puka do jednego z nich.

I pada pytanie, czy Saul faktycznie rozmawiał ze zmarłym Samuelem?

Wielu ludzi czytających ten rozdział powie: „No przecież tam napisane — Samuel. Prorok wrócił zza grobu.” Tu buduje się całą teologię kontaktu z umarłymi, seansów, przywoływania duchów. Ale to nie był Samuel. To był demon. Pismo Święte nie pozostawia nam cienia wątpliwości. A historia Kościoła to potwierdza.

Teza jest prosta: duch wywołany przez wiedźmę z Endor nie był duszą proroka Samuela, lecz demonem — duchem zwodniczym, który w jej umyśle przybrał postać Samuela, by dopchnąć potępionego króla do samej krawędzi rozpaczy.

Saul nawet nie widział tej zjawy (pytał przecież: Jak wyglądał?) i polegał na świadectwie nekromantki: Wstępuje stary mężczyzna, a jest on ubrany w płaszcz. Ludzie w Raju mieliby być starzy? Już to powinno zadziwić Saula…

(więcej…)

Dzień Pański według Zachariasza, część 7 – kosmiczne zmiany

Wielkie zmiany

Zach. 14:6-7

6. A w tym dniu nie będzie wspaniałej światłości ani gęstej ciemności;

7. Lecz będzie to jeden dzień, który jest znany tylko PANU, nie będzie to dzień ani noc. A o wieczornej porze nastanie światło.

W naszym siódmym i ostatnim artykule poświęconym „Dniowi Pańskiemu u Zachariasza” (Zach. 14:1-15) przechodzimy do szóstego i zarazem ostatniego głównego wątku tego fragmentu: zmiany w kosmicznym świetle (wersety 6–7). Zachariasz mówi zatem nie tylko o przesuwaniu się gór i płynięciu rzek na ziemi (co było naszym czwartym i piątym motywem), lecz także o przemianie dotyczącej światła płynącego z nieba.

Prorok oznajmia: „A w tym dniu  [tj. w dniu Pańskim], nie będzie wspaniałej światłości ani gęstej ciemności;” (werset 6). Myśl zawarta w oryginalnym tekście hebrajskim wskazuje, iż

„nie będzie światła; wspaniałe ciała niebieskie przygasną”.

(więcej…)

Wyznanie Bożej suwerenności

Wyznanie Nabuchodonozora

Dan. 4:34-35

34. Pod koniec tych dni, ja, Nabuchodonozor, podniosłem swoje oczy do nieba i wrócił mi mój rozum. Wtedy błogosławiłem Najwyższego i chwaliłem go, i wysławiałem Żyjącego na wieki, bo jego władza to władza wieczna, a jego królestwo trwa z pokolenia na pokolenie.

35. Wszyscy mieszkańcy ziemi są uważani za nic. Według swojej woli postępuje z wojskiem niebieskim i z mieszkańcami ziemi, a nie ma nikogo, kto by wstrzymał jego rękę lub powiedział mu: Co czynisz?

Choć w tych dwóch wersetach nie pada słowo „suwerenność”, to – jestem pewien, że to dostrzegacie – traktują one właśnie o suwerenności Boga. To, co Arthur Pink opisał jako fakt, że Bóg czyni to, co chce – i zawsze to, co chce, we wszystkich swoich dziełach i drogach – jest w istocie prawdą o tym, że Bóg jest Bogiem. Każde zaprzeczenie suwerenności Boga jest w rzeczywistości zaprzeczeniem samego Boga w całym Jego majestacie, chwale i mocy.

Doktryna o suwerenności Boga została uznana przez króla  Nabuchodonozora. Złożył on wyznanie – nie takie, jakie my, wierzący, składamy w kwestii suwerenności Boga, ale jednak uznał Bożą suwerenność. Co więcej, składając to wyznanie, Nabuchodonozor stał się niejako żywą ilustracją czy też przykładem tej suwerenności. I właśnie to chcemy dziś rano dostrzec w Słowie Bożym, w 4. rozdziale Księgi Daniela, w wersetach 34 i 35.

(więcej…)

Zapewnienie o usprawiedliwieniu

Zadeklarowani jako sprawiedliwi

Rzym. 5:1-5

1. Będąc więc zadeklarowani jako sprawiedliwi przez wiarę, mamy pokój z Bogiem przez naszego Pana Jezusa Chrystusa;

2. Dzięki któremu też otrzymaliśmy dostęp przez wiarę do tej łaski, w której trwamy i chlubimy się nadzieją chwały Boga.

3. A nie tylko to, ale chlubimy się też uciskami, wiedząc, że ucisk wyrabia cierpliwość;

4. A cierpliwość – doświadczenie, doświadczenie zaś – nadzieję;

5. A nadzieja nie zawodzi, ponieważ miłość Boga jest rozlana w naszych sercach przez Ducha Świętego, który został nam dany.

Drodzy bracia i siostry, naszym zwyczajem rozpoczynamy nabożeństwo krótszym rozważaniem. Dzisiejszym naszym tekstem jest fragment z Listu do Rzymian, piąty rozdział, wersety od pierwszego do piątego. W tłumaczeniu naszej Biblii — Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej — mamy tutaj kilka różnic względem tekstu oryginalnego, na które chciałbym na początku zwrócić uwagę. Werset pierwszy w UBG brzmi „będąc więc usprawiedliwieni” można oddać tak:

„Będąc więc zadeklarowani jako sprawiedliwi przez wiarę, mamy pokój z Bogiem przez naszego Pana Jezusa Chrystusa„.

To jest pierwsza różnica wskazująca na to, że nasza sprawiedliwość jest deklaratywna a nie wypracowana. Druga dotyczy nadziei: nadzieja nie tyle „nie przynosi wstydu” jak tłumaczy to UBG, ile raczej „nie zawodzi” — jest niezawodna. Dlaczego? Ponieważ miłość Boga jest rozlana w naszych sercach przez Ducha Świętego, który nam został dany. W swoim ogólnym zarysie i przekazie List do Rzymian w piątym rozdziale, w tych pierwszych pięciu wersetach, mówi nam o pewności zbawienia, która wynika z pewności usprawiedliwienia. I tu powstaje pytanie:

Na czym chrześcijanin Reformowany może opierać swoją pewność zbawienia?

Oczywiście nie możemy jej opierać na nas samych, na sile naszej własnej wiary ani na dobrych uczynkach, lecz opieramy ją na Bożym fundamencie. Ten fundament nie jest położony przez człowieka — jest położony przez Boga. Czytamy w pierwszym wersecie: jesteśmy zadeklarowani jako sprawiedliwi przez wiarę. I ponieważ Bóg zadeklarował nas jako sprawiedliwych, właśnie dlatego mamy pokój z Bogiem przez naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Tak więc ten fundament jest niezawodny, ponieważ wynika z Bożego postanowienia. Jest to niezawodna obietnica Boża, poparta Bożą przysięgą — o czym zaraz będziemy mówić — dotykająca skutecznej ofiary Chrystusa. Wewnętrznie jest ona nam przekazywana przez świadectwo Ducha, oparte o obiektywną prawdę Słowa Bożego. Również miłość, którą daje nam Duch przez poznanie Słowa Bożego, przez poznanie doktryny usprawiedliwienia, usuwa z nas lęk. Tak więc ta pewność i ta obietnica zakorzeniona jest w Bożym krzyżu, w krzyżu Chrystusa, oraz — jak zobaczymy — w Bożym dekrecie i Bożym przymierzu.

(więcej…)

Między łaską a prawem: przypadek nierządnicy

Bezprawne nadużycie

Jan 8:1-11

1. A Jezus poszedł na Górę Oliwną.

2. Potem znowu wcześnie rano przyszedł do świątyni, a cały lud zszedł się do niego. I siadłszy, nauczał ich.

3. I przyprowadzili do niego uczeni w Piśmie i faryzeusze kobietę przyłapaną na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku;

4. Powiedzieli do niego: Nauczycielu, tę kobietę przyłapano na uczynku cudzołóstwa.

5. W prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A ty co mówisz?

6. A mówili to, wystawiając go na próbę, aby mogli go oskarżyć. Jezus zaś, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi.

7. A gdy nie przestawali go pytać, podniósł się i powiedział do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem.

8. I znowu schyliwszy się, pisał po ziemi.

9. A gdy oni to usłyszeli, będąc przekonani przez sumienie, odchodzili jeden po drugim, począwszy od starszych aż do ostatnich. Pozostał tylko sam Jezus i ta kobieta stojąca pośrodku.

10. A Jezus podniósł się i nie widząc nikogo oprócz tej kobiety, powiedział do niej: Kobieto, gdzież są ci, którzy cię oskarżali? Nikt cię nie potępił?

11. Ona odpowiedziała: Nikt, Panie. A Jezus powiedział do niej: I ja ciebie nie potępiam. Idź i już więcej nie grzesz.

Historia kobiety przyłapanej na cudzołóstwie jest chętnie przywoływana przez antynomian jako „dowód” unieważnienia Prawa Bożego. Ze zdania „I ja ciebie nie potępiam„ — wyprowadza się wniosek, jakoby Chrystus zniósł całe Prawo, unieważnił karę i pozostawił chrześcijaninowi jedynie łagodne upominanie, w myś zasady:

 „mamy ich upominać, a nie wymierzać im karę, bo od wymierzania kary jest Bóg”.

Skoro Chrystus nie ukamienował cudzołożnicy, to i my nie mamy prawa domagać się posłuszeństwa przykazaniu, ani też nie możemy stosować dyscypliny kościelnej.

Rzecz w tym, że jest to odczytanie błędne. Chrystus w tym zdarzeniu nie zniósł Prawa, pod którym żył, ani nie usprawiedliwił grzechu lecz obnażył obłudę oskarżycieli. Na koniec wezwał grzesznicę do upamiętania. Słowo Boże wiąże tu przebaczenie z nakazem zaprzestania dalszego grzeszenia: „Idź i już więcej nie grzesz”. Poniżej wykażemy w oparciu Pismo, wypowiedzi Jana Kalwina, Johna Gilla oraz świadectwo ojców kościoła aż do Augustyna, że argument o grzechu w Jana 8 jest w istocie argumentem przeciw antynomianizmowi.

Choć stając pod Bożym sądem i zagrożeniem zatracenia (Obj. 22:19) wyznawcy wyższej krytyki tekstu usuwają perykopę cudzołożnicy z Pisma Świętego, my podejdziemy do jej analizy całą powagą, jaką winniśmy Słowu Boga.

(więcej…)

Obowiązki Dnia Pańskiego

Dwie siostry, dwie postawy

Łuk. 10:38-42

38. A gdy szli, wszedł do jednej wsi. Tam pewna kobieta, imieniem Marta, przyjęła go do swego domu.

39. Miała ona siostrę, zwaną Marią, która usiadła u nóg Jezusa i słuchała jego słów.

40. Ale Marta krzątała się koło rozmaitych posług, a podszedłszy, powiedziała: Panie, czy nie obchodzi cię, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, aby mi pomogła.

41. A Jezus jej odpowiedział: Marto, Marto, troszczysz się i martwisz o wiele spraw;

42. Ale jedno jest potrzebne. Maria wybrała dobrą cząstkę, która nie będzie jej odebrana.

Umiłowani, nasz tekst mówi nam o dwóch siostrach, o dwóch postawach względem jednego Mistrza. Obydwie — Marta i Maria — przecież wierzyły w Pana Jezusa i obydwie były jego wyznawczyniami. Obydwie przyjęły go do domu. Najwyraźniej mieszkały one w jednym domu w tamtym czasie, lub przebywały w jednym domu. I jak się okazuje, jedna z nich zaczęła troszczyć się o sprawy tego świata. Zaczęła troszczyć się o posiłek, o pokrzepienie Pana Jezusa, jego uczniów, po to, żeby mieli co jeść. I to było w czasie, kiedy Jezus Chrystus głosił Słowo.

W tamtym czasie Maria słuchała Słowa Bożego i była zainteresowana tym, co mówi Jezus, podczas gdy Marta być może nawet jednym uchem słyszała to, co się mówi w następnym pokoju. Być może słyszała to, krzątając się przy sprawach tych doczesnych i tego świata, ale jej uwaga była nieskupiona. Jej uwaga była podzielona. W związku z tym nawet wyraziła swoistą dezaprobatę tego, że musiała wszystkie rzeczy czynić sama, że musiała krzątać się koło rozmaitych posług. I dlatego powiedziała znamienne: „No, Panie, no, czy ciebie nie obchodzi, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła”.

No bo cóż może być ważniejszego od krzątania się? Cóż może być ważniejszego od robienia jedzenia? Przecież nie Słowo Boże? — przynajmniej nie w rozumieniu Marty. Ale Pan Jezus zganił ją w pewnym sensie. Powiedział jej bardzo grzecznie:

„Troszczysz się i martwisz o wiele spraw, ale jedno jest potrzebne. Maria wybrała dobrą cząstkę, która jej nie będzie odebrana„.

Tą dobrą cząstką było słuchanie słów naszego Mistrza. Było słuchanie słów Jezusa Chrystusa. Jan Ewangelista mówi nam, że zdarzenie miało miejsce sześć dni przed Paschą. Chrystus spożył Paschę w czwartek wieczorem, był to zatem piątek wieczór, czyli żydowski szabas, dzień odpocznienia.

Jan 12:1 Na sześć dni przed Paschą Jezus przyszedł do Betanii, gdzie był Łazarz, który umarł, a którego wskrzesił z martwych.

Ważne jest to, że Pan Jezus w tym dniu przemawiał. Niektórzy go słuchali, a niektórzy zajmowali się — nawet słuchając jednym uchem — swoimi sprawami. Jest to bardzo niewygodna pozycja, i najwyraźniej takie słuchanie nie przynosi zbyt wiele pożytku.

(więcej…)

Dzień Pański według Zachariasza, część 6 – żywa woda

Przypomnienie

Zach. 14:8 W tym dniu wyjdą wody żywe z Jerozolimy; połowa ich do morza wschodniego, a połowa – do morza zachodniego. Będzie to w lecie i w zimie.

Pierwszy artykuł na temat „Dnia Pańskiego Zachariasza” (Zach. 14:1-15) dowiódł, że te piętnaście wersetów przepowiada drugie przyjście Chrystusa, w tym wydarzenia bezpośrednio je poprzedzające oraz nowe stworzenie, które ono zapoczątkowuje. W kolejnych czterech częściach omówiliśmy cztery z sześciu głównych tematów tego fragmentu:

Teraz zajmiemy się jednym z dwóch pozostałych tematów: przepływem wód żywych.

Następnym razem, jeśli Bóg pozwoli, zajmiemy się szóstym i ostatnim motywem: zmianą światła kosmicznego (wersety 6-7). Wszystko to jest demonstracją łaskawego, globalnego i wyłącznego panowania Jahwe dla zbawienia Jego wybranego Kościoła w Jezusie Chrystusie:

Zach. 14:9 A PAN będzie królem nad całą ziemią. W tym dniu jeden będzie PAN i jedno jego imię.

(więcej…)

Grób, którego nie było…

Karkołomna teza….

Izaj. 53:9 I wyznaczono mu grób z niegodziwcami, a z bogaczami była jego śmierć, choć nieprawości nie uczynił ani nie znaleziono fałszu w jego ustach.

Teza, którą mamy obalić, brzmi tak:

Nie było żadnego grobu. Według heretyków ukrzyżowanie było najwyższym wymiarem kary, obliczonym na całkowity rozkład ciała i pozbawienie pogrzebu; karą dla buntowników, mającą odstraszyć każdego, kto ośmieliłby się porwać na Rzym. Ciała krzyżowanych zostawiano na pastwę psów i ptaków albo wrzucano do płytkich, wspólnych dołów. A zatem — konkluduje heretyk — i Jezus został wrzucony do płytkiego, masowego grobu razem ze swoimi towarzyszami niedoli, a cała opowieść o grobie Józefa z Arymatei jest późniejszą, pobożną fikcją.

Trzeba przyznać uczciwie, że teza ta nie jest zupełnie bezpodstawna jako opis ogólnej rzymskiej praktyki. Rzym istotnie posługiwał się ukrzyżowaniem jako karą hańbiącą, a pozbawienie pogrzebu bywało jej częścią — zwłaszcza w czasie wojny i wobec zbrodni obrazy majestatu. Krzyż karmiący wrony był w literaturze rzymskiej niemal przysłowiem [1]. Nie mamy więc do czynienia z pustym wymysłem, lecz z informacją częściową, rozdmuchaną do rangi żelaznego prawa, które rzekomo nie znało wyjątków.

Jednak wystarczy jeden dobrze udokumentowany wyjątek — a jest ich wiele, i to dokładnie w tym miejscu i czasie, który dotyczy Jezusa — by teza runęła.

Zanim jednak przejdziemy do faktów, nazwijmy rzecz po imieniu, bo tu nie idzie o archeologię. Idzie o zmartwychwstanie. Teza o „braku grobu” nie jest neutralnym przyczynkiem historycznym; jest atakiem wymierzonym  w cielesne powstanie Chrystusa a zatem w zmartwychwstanie. Jeśli bowiem nikt nie wiedział, gdzie leży ciało; jeśli rozpłynęło się w zbiorowym dole albo w żołądkach psów — to nie ma pustego grobu, nie ma świadków, nie ma czego szukać ani czego znaleźć, nie ma spisku Żydów:

Mat. 28:12-13 12. Ci zaś zebrali się ze starszymi i naradziwszy się, dali żołnierzom sporo pieniędzy; 13. I powiedzieli: Mówcie, że jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli go, gdy spaliście.

Cała oparta o zmartwychwstanie Ewangelia unicestwiona. I o to właśnie chodzi. Jest to ta sama odwieczna pokusa węża: „Czy na pewno Bóg powiedział?” — tyle że przebrana w togę uczonego. Dlatego odpowiemy na nią tak, jak Reformacja nakazuje odpowiadać na każdą taką pokusę: historią na historię, a Pismem na Pismo.

Izaj. 8:20 Do prawa i do świadectwa! Jeśli nie będą mówić według tego słowa, to w nim nie ma żadnej światłości.

(więcej…)

Chrześcijanin a polityka i troski tego świata

Otrzeźwienie myśli

Łuk. 13:1-3

1. W tym samym czasie niektórzy z tam obecnych oznajmili mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z ich ofiarami.

2. A Jezus im odpowiedział: Czy myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż wszyscy inni Galilejczycy, że to ucierpieli?

3. Bynajmniej, mówię wam, lecz jeśli nie się nie upamiętacie, wszyscy tak samo zginiecie.

Ewangelia Łukasza 13:1-4 to fragment ze Słowa Bożego, który — można powiedzieć — w ostatnim czasie bardzo mocno poruszył moje serce. I właśnie tym chciałbym się z wami podzielić. Jest to bardzo ważny fragment.

Kontekstem tego fragmentu, jak możemy jeszcze przeczytać w 12 rozdziale, jest tak naprawdę upamiętanie. Kontekstem dla tej wypowiedzi jest upamiętanie. Mamy tutaj do czynienia z takim kawałkiem politycznym, gdzie doszło do mordu, do zbrodni — bez wątpienia rzeczy strasznej, dramatycznej, i których my jako chrześcijanie nie chcemy ani dla naszego narodu, ani dla innych narodów; nawet dla naszych wrogów tego nie chcemy.

I teraz Pan Jezus w swojej wypowiedzi — zwróćmy uwagę na to, że On się właściwie dystansował wobec tego zdarzenia. Zupełnie dla mnie fenomenalne było odkrycie, że Pan Jezus w ogóle się do tego nie odniósł. On to kompletnie zbagatelizował. Można powiedzieć, że odciął się od tego. I co Pan Jezus mówił?

„Czy myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż wszyscy inni Galilejczycy, że to ucierpieli? Bynajmniej, mówię wam, jeśli się nie upamiętacie, wszyscy tak samo zginiecie„.

I kiedy Pan Jezus wysłuchał tej wypowiedzi na temat zamordowanych Galilejczyków, to nie przeciwstawił się temu. Nie zaproponował żadnego środka zaradczego na tę sytuację, ale odniósł się do Ewangelii i przypomniał o konieczności upamiętania się. I warto, żebyśmy sobie — zgodnie z listem Piotra — przypominali o takich rzeczach. Ja wiem, że my wszyscy to wiemy. Ja wiem, że to jest dla nas oczywista prawda, dogmat nie do podważenia, ale warto sobie tak naprawdę każdego dnia przypominać o upamiętaniu.

(więcej…)

Wybrani do naśladowania, część 2

Wprowadzenie

1 Tes. 1:3-7

3. Nieustannie wspominając o waszym dziele wiary i trudzie miłości, i wytrwałości w nadziei w naszym Panu Jezusie Chrystusie, przed Bogiem i naszym Ojcem;

4. Wiedząc, umiłowani bracia, że zostaliście wybrani przez Boga;

5. Gdyż nasza ewangelia nie doszła was tylko w słowie, ale także w mocy i w Duchu Świętym, i w pełnym przekonaniu. Wiecie bowiem, jacy byliśmy dla was, przebywając wśród was.

6. A wy staliście się naśladowcami naszymi i Pana, przyjmując słowo pośród wielkiego ucisku, z radością Ducha Świętego;

7. Tak że staliście się wzorem dla wszystkich wierzących w Macedonii i Achai.

Imperium Rzymskie I wieku: kwitnące państwo wielu religii, narodów i języków, którego bogactwo opierało się na niewolniczej pracy u właścicieli ziemskich, wysoko rozwiniętym handlu regionalnym i zagranicznym. Raj dla obszarników, kupców, hodowców, rzemieślników i bankierów. Ale Rzym miał drugą twarz: w niektórych obszarach nawet co trzeci mieszkaniec był niewolnikiem a 60% ludzi cierpiało z powodu biedy. Napięcia społeczne były nieuniknione a porządek utrzymywany był za pomocą terroru. Na niepokornych i buntowników czekały galery, obozy pracy i kopalnie, z których co do zasady nikt nie wracał żywy. System posiadał też szereg zmyślnych kar wymierzanych przestępcom:

  • Ciężko okaleczająca chłosta
  • Amputacja kończyn
  • Pożarcie przez zwierzęta
  • Rozrywanie końmi
  • Palenie w spiżowym byku
  • Zanurzanie żywcem w gotującym się oleju
  • Spalenie żywcem
  • I najgorsze ze wszystkich – ukrzyżowanie

Żadnej z tych tortur nie oszczędzano jeszcze jednej grupie: uznawanym za buntowników i burzycieli społecznego porządku chrześcijanom. Umiłowani, korono chwały, klejnocie Baranka, Bracia i Siostry w Chrystusie, mając to wszystko na uwadze moim dzisiejszym zadaniem jest skierować wasze święte oczy na naszą wielką nadzieję w czasie utrapienia, na doktryny pochodzące z Bożego tchnienia nauczające nas o świętej zależności między Słowem Boga Żywego, prześladowaniami i radością Ducha Świętego. Pragnę przedstawić czego naucza nas Słowo Boże, abyśmy wszyscy mogli zobaczyć jak w czasie najgorszych nawet chwil Duch Boży umacnia nas ku wierności Słowu i uzdalnia do trwania w Chrystusie bez względu na szalejącą wokół nienawiść diabła do nas, do Kościoła.

Wcześniej zauważyliśmy, że wybrani do zbawienia, wszyscy przeznaczeni do wiecznej chwały, zostają upodobnieni do naszego Mistrza. stając się Jego naśladowcami w mowie i uczynku. Dziś powiemy o koniecznym ucisku Kościoła i najcenniejszej, niegasnącej, niezłomnej i tym większej radości kościoła w czasie trwania ucisku, a wszystko to w ferworze zmagań dwóch sił: skazanego na porażkę diabła i zwycięskiego Boga. W końcu przecież Pan zapisał na wieki słowa naszego otrzeźwienia:

Jan 15:20 Przypomnijcie sobie słowo, które wam powiedziałem: Sługa nie jest większy od swego pana. Jeśli mnie prześladowali, to i was będą prześladować. Jeśli moje słowa zachowywali, to i wasze będą zachowywać.

(więcej…)

Wybrani zawsze w Chrystusie: świadectwo wieków

Od kiedy w Chrystusie?

Efez. 1:4 Tak jak nas wybrał w nim przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed jego obliczem.

Istnieje prawda, którą wielu wyznających łaskę zna połowicznie: że Bóg wybrał swój lud przed założeniem świata. Lecz Pismo mówi coś dokładniejszego: nie tylko że nas wybrał, ale jak nas wybrał: otóż Bóg „wybrał nas w Nim„, w Chrystusie.

Wybranie nie jest wyborem luźnych jednostek, które kiedyś, w czasie, zostaną dopiero przyłączone do Chrystusa; jest wyborem ludu w Głowie, tak że w odwiecznej radzie Boga Kościół nigdy nie był poza Chrystusem.

Z rozważania tej wiecznej rady wypływa wyznanie ojców: zawsze byliśmy „w Nim”.

(więcej…)

Wstęp do studium dogmatyki, część 1: zarys ogólny

Precedens

Dzieje 16:4 A gdy chodzili po miastach, przekazywali im nakazy (δόγματα dogmata) ustanowione przez apostołów i starszych w Jerozolimie, których mieli przestrzegać.

Od wieków Kościół podejmował usilne starania na rzecz usystematyzowania biblijnej teologii i to w konkretnym celu. Słowo Boże zawiera w sobie doktrynę, która musi zostać z niego wydobyta przez właściwą egzegezę, jednakże sam ten proces nie jest ostatecznym dziełem teologa. Doktryna Pisma Świętego często może być kwestionowana przez niedouczonego lub złośliwego teologa, próbującego narzucić swoje subiektywne zrozumienie Pisma. Tak było w przypadku Kościoła w Rzymie, gdzie najwyraźniej niektórzy mąciciele, głosząc własną interpretację Słowa Bożego prowadzili do schizmy.

Rzym. 16:17 A proszę was, bracia, abyście wypatrywali tych, którzy powodują rozłamy i zgorszenia przeciwko tej nauce (διδαχὴν didache – doktrynie), którą przyjęliście; unikajcie ich.

Jakże często możemy usłyszeć pełen pychy głos schizmatyka:

Jestem zainteresowany wyłącznie Słowem Boga czyli Biblią. Dlatego czytam ją od wielu lat i zawsze proszę Boga aby Duch Święty podczas czytania wprowadzał mnie w prawdę Bożą. Nic więcej nie potrzebuję. Nie dbam o Lutra, nie interesuje mnie Kalwin, lekceważę Konfesjami i postanowieniami Soborów.

Schizmatyk wydaje się gorliwy ale na polu teologicznym jest i działa sam. Nie dba o spuściznę Kościoła, nie dba o historię oświecenia Ducha, który działa przecież w Kościele tak samo przez wszystkie wieki, nie dba o jedność w pokoleniowe przekazywanie doktryny, nie zwraca uwagi na nic, poza samym sobą czyniąc się w ten sposób ostateczną wyrocznią interpretacji Słowa Najwyższego Boga.

2 Tym. 2:2 A co słyszałeś ode mnie wobec wielu świadków, to powierz wiernym ludziom, którzy będą zdolni nauczać także innych.

Joel 1:3 Opowiadajcie o tym swoim synom, a wasi synowie niech opowiedzą swoim synom, a ich synowie przyszłemu pokoleniu.

Jer. 6:16 Tak mówi PAN: Stańcie na drogach, spójrzcie i pytajcie o stare ścieżki, gdzie jest ta dobra droga – i idźcie nią, a znajdziecie odpoczynek dla waszej duszy. Lecz powiedzieli: Nie pójdziemy.

1 Kor. 1:10 Proszę więc was, bracia, przez imię naszego Pana Jezusa Chrystusa, żebyście wszyscy to samo mówili i żeby nie było wśród was rozłamów, ale abyście byli zespoleni jednakowym umysłem i jednakowym zdaniem.

W jaki sposób okiełznać dzikie i fantastyczne nieraz interpretacje kultystów i fanatyków, tak, aby Kościół Chrystusa został należycie przed nimi zabezpieczony? Odpowiedzią na to jest dogmat.

(więcej…)

Powstrzymuję swoje nogi

U progu grzechu

Psalm 119:101 Powstrzymuję swoje nogi od wszelkiej drogi złej, abym strzegł twego słowa.

Błogosławione Słowo Boże! To, a także rozkosz wierzącego, wyraża w skrócie główny temat tej konkretnej części Psalmu. Istnieje wiele podobieństw i ścisły związek między tą częścią a poprzednią. Oba wychwalają Słowo Boże ze względu na jego doskonałość:

Psalm 119:96 Widziałem koniec wszelkiej doskonałości, ale twoje przykazanie jest bezkresne.

A jednak istnieje również dość wyraźne rozróżnienie.

(więcej…)

Prawo postępującego, katolickiego zboczenia

Teza

2 Tym. 3:13 Lecz ludzie źli i zwodziciele coraz bardziej będą brnąć w zło, błądząc i innych wprowadzając w błąd.

Historia kościoła zna wiele błędów, lecz jeden z nich jest korzeniem zła, z którego wyrastają wszystkie pozostałe. Nie jest nim ten czy inny fałszywy dogmat, błędna praktyka, czy zdeprawowany hierarcha. Jest nim porzucenie normy — odstąpienie od zasady, że jedynym i wystarczającym źródłem oraz sędzią wiary jest natchnione Pismo Święte. Kto porzuca miarę, ten nie myli się raz; ten myli się odtąd zawsze i coraz głębiej, a jego pomyłki narastają w postępie geometrycznym wraz z upływem stuleci.

Oto teza niniejszego wywodu: odstąpienie od sola Scriptura nie jest błędem punktowym, lecz błędem generującym — prawem, które działa w dziejach z żelazną konsekwencją. Woda odcięta od źródła nie staje się czystsza w miarę upływu czasu; mętnieje tym bardziej, w końcu staje się szambem i stęchłym bajorem bez życia. I właśnie dlatego dogmaty Rzymu z wieku XIX i XX są dalej od Pisma niż dogmaty z wieku XIII, a te dalej niż nadużycia wieku X. Nie jest to przypadek ani nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Jest to owoc zasady.

Juda mówi o wierze „raz przekazanej świętym” — ἅπαξ hapax παραδοθείσῃ paradotheise.

Judy 1:3 Umiłowani, podejmując usilne starania, aby pisać wam o wspólnym zbawieniu, uznałem za konieczne napisać do was i zachęcić do walki o wiarę raz przekazaną świętym.

Depozyt jest zamknięty, kompletny, dany raz na zawsze. Kto twierdzi, że obok tego depozytu płynie drugi, żywy, ustny strumień objawienia, którego strażnikiem i tłumaczem jest urząd papieski, ten nie dodał do wiary jednej rzeczy — ten otworzył śluzę, przez którą wleje się ludzki ściek. To jest właściwa antyteza tego sporu: nie „Pismo i tradycja” przeciw „Pismu samemu”, lecz Bóg mówiący przeciw człowiekowi, słowo, które jest prawdą, przeciw słowu, które jest tylko ludzkie.

Jan 17:17 Uświęć ich w twojej prawdzie. Twoje słowo jest prawdą.

(więcej…)

Pieśń bliskiego zwycięstwa

Rys historyczny i typologiczny

Psalm 149:1-9

1. Alleluja. Śpiewajcie PANU nową pieśń; niech jego chwała zabrzmi w zgromadzeniu świętych.

2. Niech Izrael cieszy się swoim Stwórcą; niech synowie Syjonu radują się swoim Królem.

3. Niech chwalą jego imię tańcem; niech grają mu na bębnie i na harfie.

4. PAN bowiem swój lud upodobał sobie; zdobi pokornych zbawieniem.

5. Niech święci się radują w chwale Bożej, niech śpiewają na swych posłaniach.

6. Niech chwała Boża będzie na ich ustach, a miecz obosieczny w ich rękach;

7. Aby dokonali zemsty na poganach i ukarali narody;

8. Aby zakuli ich królów w kajdany, a ich dostojników w żelazne okowy;

9. Aby wykonali na nich zapisany wyrok. Taka jest chwała wszystkich jego świętych. Alleluja.

Psalm 149 jest jednym z pięciu psalmów chwały, które rozpoczynają się od „Alleluja” i kończą tym samym słowem. Ten Psalm możemy — ze względu na treść, jaką on za sobą niesie — nazwać pieśnią bliskiego, czy też zbliżającego się, a nawet ostatecznego zwycięstwa.

Został on napisany dla Żydów, którzy powrócili z niewoli babilońskiej, i stąd jest przepowiednią wielkich i sławnych czynów, które chociażby w czasach Machabeuszy miały miejsce wobec pogan i książąt. Jest to jego znaczenie pierwotne. Tak to określał na przykład Teodoret z Cyru [1], a wersja syryjska zatytułowała go „dotyczący nowej świątyni”, czyli drugiej świątyni zbudowanej przez Zorobabela, i rzeczy, które się wokół tego wszystkiego wydarzyły [2]. Choć możliwe jest też, że sam Psalm został napisany przez Dawida na początku jego panowania, gdy odnosił zwycięstwa nad Filistynami, Edomitami, Moabitami, Ammonitami i Syryjczykami.

Typologicznie ten Psalm odnosi się jednak do czasów Mesjasza. I co ciekawe, ten pogląd podzielają także żydowscy interpretatorzy, chociażby tacy jak Kimchi [3]. Tyle że dla nich Mesjasz jeszcze nie nadszedł, co jest po prostu rzeczą niezbyt rozsądną. Ten tekst odnosi nas nie tyle do daremnie oczekiwanego mesjasza Żydów, ile do prawdziwego Mesjasza, który przyszedł i który powróci osobiście. I zawiera tutaj wiele rzeczy odnoszących się zarówno do pierwszego przyjścia, jak i do powtórnego, co będzie wykazane na samym końcu naszego rozważania.

Chciałbym zaproponować taki podział psalmu.

  • Po pierwsze — definicję frazy „nowa pieśń”, którą mamy w wersecie pierwszym, w jego pierwszej części.
    .
  • Potem mamy cztery wezwania, wersety 1b-3: do radości ze Stwórcy, do radości z Króla, do chwały tańcem, do chwały na instrumentach.
    .
  • Mamy potem przyczynę tego wszystkiego w wersecie czwartym.
    .
  • Następnie mamy trzy wezwania, wersety 5 i 6a: do radości w chwale, do śpiewu cały dzień, do chwalebnej mowy. Te wszystkie wezwania mają konkretne swoje uzasadnienie eschatologiczne.
    .
  • Na końcu ogłoszony jest sąd w wersetach 6b-9, gdzie widzimy zemstę, karę, zniewolenie pogan, wykonanie Bożego wyroku.

I w tym wszystkim zauważymy, jaka jest rola każdego z nas, każdego chrześcijanina.

(więcej…)