Jan 6:39A to jest wola Ojca, który mnie posłał, abym nie stracił nic z tego wszystkiego, co mi dał, ale abym to wskrzesił w dniu ostatecznym.
Tematem tego wykładu jest wytrwanie świętych. Pozycja Reformowana wyznaje biblijną prawdę o nienaruszalnej i niemożliwej do sfrustrowania woli Bożej, z godnie z którą Chrystus nie może utracić nikogo z ludzi, którzy zostali Mu przekazani przez Ojca aby ich odkupił. Chrystus w Dniu Sądu Ostatecznego wskrzesi ku życiu wiecznemu każdego, za kogo oddał swoje życie na krzyżu. Pozycja Reformowana zatem jest taka, że Bóg wie obiektywnie, kto wytrwa do końca, ponieważ Chrystus jest gwarantem tego wytrwania. Ale wierzymy także, że sam zbawiony ma subiektywną pewność wytrwania co do siebie samego jak i co do Braci.
Obiektywna pewność Boga wynika z jego dekretu predestynacji, w którym Bóg zadecydował o naszym wytrwaniu.
Subiektywna pewność oparta jest o Boże obietnice przymierza potwierdzone w Ewangelii oraz wzmocnione przez adekwatną do uświęcenia praktykę życia.
2 Tym. 2:15Przynaglaj się, abyś stanął przed Bogiem jako wypróbowany pracownik, który nie ma się czego wstydzić i który dobrze rozkłada słowo prawdy.
Przechodzimy definicji. Musimy zauważyć, że obecność ekwiwokacji, czyli wielu znaczeń słów, pokazuje konieczność jasnych i precyzyjnych definicji, zwłaszcza w teologii.
Jednak niektórzy współcześni teolodzy twierdzą, że tak nie jest i że uprawiając teologię, nie potrzebujemy jasnych i precyzyjnych definicji. Pisze on o terminach technicznych, których używa w jednej ze swoich książek. Z pewnością, jeśli używa się terminów technicznych, powinny one mieć ścisłą i precyzyjną definicję, ale ów teolog twierdzi, że mają one sporo niejasności i nieprecyzyjności, że jego definicje należy czytać „życzliwie” i nie domagać się od nich precyzji. Zaprzecza on konieczności jasnego definiowania terminów.
Jest to stanowisko, które otwiera teologii drzwi do dowolności i zamętu – bo tam, gdzie terminy nie mają ustalonego znaczenia, nie da się ani niczego udowodnić, ani niczego odeprzeć.
Rozdział IX – „próżna ufność heretyków” czy pewność wiary?
Hebr. 11:1A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, i przekonaniem co do tego, czego nie widzimy
W rozdziale dziewiątym [papiści] pomstują przeciwko temu, co nazywają „próżną ufnością heretyków”. Według ich definicji polega to na tym, że uważamy to za pewne, że nasze grzechy są nam przebaczone i że opieramy się na tej ufności.
Sobór Trydencki, Sesja VI, rozdz. IXChociaż trzeba wierzyć, że grzechy są lub kiedykolwiek były odpuszczone tylko z łaski Bożego miłosierdzia ze względu na Chrystusa, to jednak nie można mówić, że temu, kto chełpi się ufnością i pewnością przebaczenia swych grzechów [i na niej jedynie polega, grzechy są odpuszczone]; jakkolwiek taka próżna ufność, całkowicie obca pobożności, może występować u heretyków i schizmatyków (…). Jak bowiem nikt z pobożnych nie powinien wątpić w miłosierdzie Boże, zasługę Chrystusa ani moc i skuteczność sakramentów, tak też każdy, kto spogląda na swą własną słabość i brak usposobienia, może się lękać i drżeć o swą łaskę; gdyż nikt nie może wiedzieć z pewnością wiary, co do której nie ma żadnego błędu, że już otrzymał łaskę Bożą. [23]
Jeśli jednak posiadanie tej pewności czyni człowieka heretykiem, wobec tego gdzież jest miejsce na błogosławieństwo wysławiane przez Dawida?
Psalm 32:1-2 1.Błogosławiony ten, komu przebaczono występek, komu grzech zakryto. 2.Błogosławiony człowiek, któremu PAN nie poczytuje nieprawości i w którego duchu nie ma podstępu.
Co więcej, gdzie jest miejsce na pokój, o którym rozprawia Paweł w rozdziale piątym Listu do Rzymian, skoro opieramy się na czymś innym niż łaskawości Boga?
Rzym. 5:1Będąc więc usprawiedliwieni przez wiarę, mamy pokój z Bogiem przez naszego Pana Jezusa Chrystusa;
Jakże inaczej Bóg jest dla nas łaskawy, jeśli nie jedynie dzięki temu, że nie wchodzi w sąd z nami?
1 Kor. 14:15Cóż więc? Będę się modlił duchem, będę się też modlił i rozumem. Będę śpiewał duchem, będę też śpiewał i rozumem.
Wielu chrześcijan, także w kościołach nazywających się Reformowanymi, sądzi, że używanie organów i innych instrumentów muzycznych w czasie nabożeństwa należy do dziedzictwa Reformacji. Tymczasem Jan Kalwin (1509–1564), ojciec teologii Reformowanej, konsekwentnie nauczał, że instrumenty należały do ceremonii Prawa, które Chrystus zniósł swoim przyjściem, i że w publicznym nabożeństwie Kościoła Nowego Przymierza nie ma dla nich miejsca.
Poniższe wypowiedzi Reformatora zostały ułożone w porządku ksiąg biblijnych, a przy każdej podano datę jej powstania. Daty te obalają przypuszczenie, jakoby Kalwin pod koniec życia zmienił swoje poglądy na temat instrumentów muzycznych w publicznym kulcie – najpóźniejsze z przytoczonych tekstów pochodzą z ostatnich lat jego życia i powtarzają dokładnie to samo nauczanie.
Skupmy się teraz na eschatologii. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że czasy, w których żył J. N. Darby naznaczone były eschatologicznym fermentem. Gorączka czasów ostatecznych pierwszych dekad XIX wieku była po części wywołana burzliwymi wydarzeniami politycznymi. Rewolucja francuska (1789) była sejsmicznym wstrząsem w Europie. Po niej nastąpiły rządy terroru, zakończone w lipcu 1794 roku, i Madame Gilotyna, a następnie wojny napoleońskie, zakończone klęską Napoleona pod Waterloo (1815). Napoleon zjednoczył pod swoją władzą znaczną część Europy i był powszechnie uważany przez ewangelikałów za „antychrysta, jeśli nie za samego Antychrysta” [23].
1 Jana 2:18Dzieci, to już ostatnia godzina i jak słyszeliście, że antychryst ma przyjść, tak teraz pojawiło się wielu antychrystów. Stąd wiemy, że jest już ostatnia godzina.
Mieszkańcy Wysp Brytyjskich obawiali się, że francuscy ateiści na południu i irlandzcy papiści na zachodzie mogą się przeciwko nim zjednoczyć. Trzy ważne ustawy uchwalone w Wielkiej Brytanii w latach 1828–1832 – uchylenie ustaw o sprawdzianie i korporacjach (Test and Corporation Acts, 1828), ustawy o emancypacji katolików (1829) i ustawa reformująca (Reform Bill, 1832) – wzbudziły obawy przed papieskim przejęciem Wysp Brytyjskich. Eschatologiczny ferment, znaki czasu, wydarzenia, ludzie zaglądający do Biblii: czy to zgadza się z tym, co mówi Pismo? Czy widzimy coś, co zostało zapowiedziane w Słowie Bożym?
Pewne wyobrażenie o tym fermencie daje nam nasza własna epoka: spekulacje o Saddamie Husajnie odbudowującym nowy Babilon, gorączka roku 2000 (Y2K), skutki 11 września 2001 roku, wyznaczanie dat końca świata przez Harolda Campinga (6 września 1994, 21 maja 2011, 21 października 2011). Otóż czasy, w których Darby wykuwał swoje poglądy eschatologiczne, były jeszcze bardziej rozgorączkowane eschatologicznie niż ostatnie lata. Świadczyły o tym „liczne prenumeraty czasopism o niespełnionych proroctwach, mnogość książek o czasach ostatecznych i liczba konferencji o końcu świata” [24]. A znaczna część tego eschatologicznego fermentu była millenarystyczna i literalistyczna – idealna pożywka dla nowej herezji.
1.Alleluja. Chwalcie Boga w jego świątyni; chwalcie go na firmamencie jego mocy.
2.Chwalcie go za jego potężne dzieła; chwalcie go za jego wielką dostojność.
3.Chwalcie go na głośnych trąbach; chwalcie go na cytrze i na harfie.
4.Chwalcie go bębnem i tańcem; chwalcie go na strunach i na fletach.
5.Chwalcie go na głośnych cymbałach; chwalcie go na cymbałach brzęczących.
6.Niech wszystko, co oddycha, chwali PANA. Alleluja.
Psalm 150 jest ostatnim utworem Księgi Psalmów. Jest także ostatnim z serii Hallel– Pieśni chwały i jako taki stanowi zwieńczenie doksologii, czyli uwielbienia Boga. Słowo „chwała” (hebr. הָלַל halal) lub jego formy (תְּהַלֵּל tehallet i הַלְלוּ halleluja), które możemy także tłumaczyć jako „uwielbienie”, pojawia się w tym krótkim Psalmie trzynaście razy. Żydowscy interpretatorzy, jak Kimchi, uważali, że liczba ta odpowiada doskonałości Boga; słowo to pojawia się tak często i w każdym zdaniu, aby pokazać żarliwe pragnienie psalmisty, by Pan był uwielbiony; aby wyrazić jego przekonanie o tym, jak bardzo jest godzien uwielbienia i że należy korzystać ze wszystkich sposobów i środków, by Go uwielbić, ponieważ wszystkie one są zbyt małe, by w pełni uwydatnić Jego cześć i chwałę.
Gdybyśmy mieli przedstawić listę ostatnich Psalmów Hallel, podając ich tematykę w formie krótkich tytułów, lista przedstawiłaby Boga i Kościół w historii odkupienia.
Psalm 146 – Pieśń pełnego zaufania
Psalm 147 – Rozproszony Kościół uwielbiający Boga
Psalm 148 – Wszelkie stworzenie chwali Boga
Psalm 149 – Pieśń bliskiego zwycięstwa
Psalm 150 – Hymn nieskończonej chwały Boga
W tym kontekście Hymn przenosi nas do ostatecznego celu istnienia wszechrzeczy – uwielbienia Trójjedynego Boga. „Hymn nieskończonej chwały Boga” naucza nas o Bogu, któremu należna jest wszelka chwała; o stworzeniu, którego celem istnienia, a zatem powinnością i najwyższym przywilejem jest wysławiać Boga; o sposobie oddawania Bogu czci oraz ostatecznie o tym, jak Boża chwała w relacji Stwórca–stworzenie będzie przez całą wieczność rozbrzmiewać w nieustannym hymnie uwielbienia.
Bóg zakazuje nie tylko kradzieży i rabunku, które karane są przez władzę; kradzieżą nazywa również wszystkie nieuczciwe sposoby, za pomocą których mamy zamiar – bądź to siłą, bądź pod pozorem prawa – zagarnąć własność drugiego człowieka [1 Kor. 6:10; Łuk. 3:14; 1 Tes. 4:6]. Należą do nich fałszywa waga [Przysłów 11:1], lichwa [Psalm 15:5] oraz każdy (inny) sposób przez Boga zakazany. Bóg zabrania zarówno skąpstwa, jak i marnotrawienia Jego darów [Łuk. 6:35]. .
Spermologos (do pobrania tutaj) to książka, której nadrzędnym celem jest dobro Kościoła Jezusa Chrystusa.
Współczesność od teologa oczekuje się głównie uprzejmości, a najwyższą cnotą jest „trzymanie w napięciu” tego, co Pismo każe rozdzielić. Spermologos nazywa po imieniu herezję wolnej woli, modną formułę o „bliźniaczych prawdach” suwerenności Boga i odpowiedzialności człowieka, legalistyczne czytanie Kazania na Górze oraz tyranię jednowładczych pastorów.
Książka opiera się na rzetelnej egzegezie, na Kanonach z Dort, Konfesji Belgijskiej i Katechizmie Heidelberskim.
Pozycja odsłania warsztat nowinkarza, który z wydartych z kontekstu strzępów szyje szatę udającą ortodoksję. Przeciwstawia jej szatę sprawiedliwości Chrystusa, utkaną w całości z Jego posłuszeństwa i krwi.
Ostrość tej książki jest formą miłości, bo stawka jest wieczna. Polecam ją starszym, wierzącym poranionym przez sekty i wszystkim, którzy szukają prawdziwego Kościoła.
Spermologos (gr. σπερμολόγος) jest biblijnym pojęciem. Uwspółcześniona Biblia Gdańska tłumaczy je w bardzo ugrzeczniony sposób jako „nowinkarz”, W Dziejach Apostolskich czytamy:
Dzieje 17:18Wtedy niektórzy z filozofów epikurejskich i stoickich spierali się z nim. Jedni mówili: Co chce powiedzieć ten nowinkarz(σπερμολόγος spermologos)? A inni: Zdaje się, że jest zwiastunem obcych bogów. Głosił im bowiem Jezusa i zmartwychwstanie.
Oskarżenie Apostoła było fałszywe, jednakże interesuje nas jego treść. W grece σπερμολόγος spermologos – oznacza zbieracza nasion, tego, który zbiera strzępy wiedzy.
W ujęciu chrześcijańskim znamiennym dla nowinkarza będzie brak solidnego wykształcenia, odizolowanie od zdrowego nurtu eklezjalnego oraz tendencja do całkowitej samodzielności. Najczęściej spermologos wywodzi się z jakiejś sekty, czy to zielonoświątkowej, neo-ewangelikalnej, może to być były rzymski katolik a nawet były świadek jehowy. Jego tłem jest doktrynalne spaczenie, chaotyczna hermeneutyka, źle pojmowane sakramenty oraz nadużycia dyscypliny kościelnej. W takim środowisku wyrastał doświadczając „pirackiej miłości” współwiernych. Niewykluczone, że doświadczył przemocy duchowej a może i społecznej.
W pewnym momencie życia zrozumiał, że grupa, do której należał nie trzyma się nauczania Pisma Świętego. Pojawił się w nim wewnętrzny bunt. Postanowił dojść do prawdy. Otworzył Biblię. Zaczął czytać ją na nowo. Sięgnął po rozmaite komentarze, w desperackim akcie pozbycia się fałszu, jakim przesiąknął i zobaczył, że myśl teologiczna jest dużo szersza, niż prezentowała to jego grupa. Zaczął rozmawiać z bardziej doświadczonymi od siebie. Szukał wszędzie. Szukał porządku, struktury. Takie wyjście może pójść dobrze, jeśli człowiek zwiąże się ze zdrowym doktrynalnie kościołem.
Ale spermologos nigdzie nie może znaleźć dla siebie miejsca. W czasie tej podróży poznawał różne punkty widzenia i był zmuszony do ich oceny. Nie mając właściwych narzędzi hermeneutycznych pozostało mu poleganie na swoich przeczuciach. Być może stosował zasadę: im nowa doktryna stoi dalej od tego, w co wcześniej wierzyłem, tym bardziej prawdziwa. I ciągle widział błędy u innych.
24.A zostają usprawiedliwieni darmo, z jego łaski, przez odkupienie, które jest w Jezusie Chrystusie.
25.Jego to Bóg ustanowił przebłaganiem przez wiarę w jego krew, aby okazać swoją sprawiedliwość przez odpuszczenie, w swojej cierpliwości, przedtem popełnionych grzechów;
26.Aby okazać swoją sprawiedliwość w obecnym czasie po to, aby on był sprawiedliwym i usprawiedliwiającym tego, kto wierzy w Jezusa.
Sobór Trydencki, Sesja VI, rozdz. VII(…) [przyczyną] zasługującą jest Jego umiłowany, Jednorodzony Syn, Pan nasz Jezus Chrystus (…); [przyczyną] narzędną jest sakrament chrztu, który jest sakramentem wiary, bez której nigdy nie można uzyskać usprawiedliwienia. Jedyną wreszcie przyczyną formalną jest sprawiedliwość Boga, nie ta, którą On sam jest sprawiedliwy, lecz ta, którą czyni nas sprawiedliwymi, tzn. ta, której nam udziela i jesteśmy odnowieni w duchu naszego umysłu, i nie tylko jesteśmy uznawani za sprawiedliwych, ale sprawiedliwymi prawdziwie nazywamy się i jesteśmy, otrzymując każdy swoją sprawiedliwość według miary, w jakiej Duch Święty udziela każdemu jak chce, i według własnej dyspozycji i współpracy każdego. [12]
Cały spór dotyczy przyczyny usprawiedliwienia. Ojcowie trydenccy twierdzą, że jest ona dwojaka, czyli że jesteśmy usprawiedliwieni
1) częściowo przez przebaczenie grzechów
2) częściowo przez duchowe odrodzenie;
Albo, wyrażając ich poglądy innymi słowami, nasza sprawiedliwość składa się częściowo z przypisania, a częściowo z naszego nastawienia, czyli wlanej łaski. Twierdzę, że przyczyna jest jedna, prosta i całkowicie zawiera się w łaskawym przyjęciu przez Boga. Twierdzę ponadto, że jest ona całkowicie na zewnątrz nas, ponieważ jesteśmy sprawiedliwi jedynie w Chrystusie. Niech pokażą dowód z Pisma Świętego, jeśli takowy mają, aby nas przekonać o ich nauce.
Mając całe Pismo Święte na poparcie, zadowolę się tą jedną przyczyną. Kiedy jest wzmianka o sprawiedliwości z uczynków, zakon i Ewangelia uzależniają ją od doskonałego posłuszeństwa zakonowi, a że nigdzie tego nie ma, nie pozostawiają nam żadnej alternatywy jak tylko tę, by uciec się jedynie do Chrystusa, abyśmy zostali uznani za sprawiedliwych w Nim, nie mając sprawiedliwości w sobie samych.
Filip. 3:9I znaleźć się w nim, nie mając własnej sprawiedliwości, tej, która jest z prawa, ale tę, która jest przez wiarę Chrystusa, to jest sprawiedliwość z Boga przez wiarę;
Gal. 3:10-12 10.Na wszystkich bowiem, którzy są z uczynków prawa, ciąży przekleństwo, bo jest napisane: Przeklęty każdy, kto nie wytrwa w wypełnianiu wszystkiego, co jest napisane w księdze Prawa. 11.A że przez prawo nikt nie jest usprawiedliwiony przed Bogiem, jest oczywiste, bo: Sprawiedliwy będzie żył z wiary. 12.Prawo zaś nie jest z wiary, lecz: Człowiek, który je wypełnia, przez nie będzie żył.
Czy pokażą nam chociaż jeden ustęp, w którym Bóg uznaje rozpoczęte nowe życie za usprawiedliwienie zarówno w całości, jak i w części? Skoro jednak nie mają oni poparcia tego autorytetu, to dlaczego nie mielibyśmy odrzucić tego wymysłu o częściowym usprawiedliwieniu, który oni nam tu wciskają?
Mat. 22:46I nikt nie mógł mu odpowiedzieć ani słowa. Od tego też dnia nikt nie śmiał go więcej pytać.
Wbrew powszechnej opinii zielonoświątkowców i znacznej części neo-ewangelików logika ma swoje miejsce w Piśmie Świętym. Bóg Logos przemówił do ludzkości w sposób rozumny, stąd Jego wypowiedzi są możliwe do zrozumienia i podlegają logicznej analizie. Chrystus w swoich bitwach doktrynalnych z faryzeuszami, saduceuszami i herodianami, nie tylko cytował Słowo Boże w celu obalenia argumentów przeciwnika ale też cytując często sięgał po środki logiczne i formy rozumnej argumentacji.
W tej części nauczania przejdziemy przez Ewangelie w porządku rozdziałów i wybierzemy kilka przykładów, w których Chrystus posługuje się logiką. Posłużą one zarówno do utrwalenia tego, co omówiliśmy dotychczas, jak i do zapowiedzi tego, co jeszcze przed nami.
Zobaczymy argumenty ad hominem, sylogizmy wyrażone w języku potocznym i dylematy – a wszystko to w ustach Tego, który sam jest Logosem.
Przysłów 1:7Bojaźń PANA jest początkiem wiedzy, ale głupcy gardzą mądrością i karnością.
Wraz z rozpoczęciem kolejnego okresu nauki szkolnej i działalności kościelnej dobrze jest, abyśmy pamiętali o głębokiej prawdzie przedstawionej przez natchnionego króla Salomona w Księdze Przysłów: „Bojaźń PANA jest początkiem wiedzy, ale głupcy gardzą mądrością i karnością”. Ponownie stoją przed nami wielkie możliwości wzrastania w wiedzy i zrozumieniu. Wykształcenie może być dla chrześcijanina wielkim dobrem.
Wtedy, gdy wykorzystuje on swoją wiedzę ku chwale Boga i w służbie Kościołowi Jezusa Chrystusa.
Efez. 5:23Bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus głową kościoła, jest on też Zbawicielem ciała.
Rzym chlubi się urzędem, który od tysiąca lat ogłasza się widzialną głową Kościoła, zastępcą Chrystusa na ziemi i stróżem bram zbawienia. Pismo Święte zna ten urząd pod innym imieniem. Zanim jeszcze w Rzymie zasiadł pierwszy biskup roszczący sobie prawo do tytułu „papieża”, Duch Święty przez Apostoła opisał człowieka, który „wynosi ponad wszystko, co się nazywa Bogiem”, i zasiada w świątyni Boga, „podając się za Boga”.
Nie piszemy więc nic, co wykracza poza Słowo Boże. Oto nasz akt oskarżenia.
24.Każdego więc, kto słucha tych moich słów i wypełnia je, przyrównam do człowieka mądrego, który zbudował swój dom na skale.
25.I spadł deszcz, przyszła powódź, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom, ale się nie zawalił, bo był założony na skale.
26.A każdy, kto słucha tych moich słów, a nie wypełnia ich, będzie przyrównany do człowieka głupiego, który zbudował swój dom na piasku.
27.I spadł deszcz, przyszła powódź, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom, i zawalił się, a jego upadek był wielki.
28.A gdy Jezus dokończył tych słów, ludzie zdumiewali się jego nauką.
29.Uczył ich bowiem jak ten, który ma moc, a nie jak uczeni w Piśmie.
Oto drugi rok ziemskiej służby Chrystusa, czas ogromnego wzrostu Jego popularności. Jan Chrzciciel zaświadczył o Jezusie (Jan 1:26-34) oficjalnie ogłaszając Go arcykapłanem, królem i prorokiem (Mat. 3:15). Apostołowie zostali wybrani (Marek 3:13-19; Łuk. 6:12-16). Chrystus głosi Ewangelię, a prawdziwość Jego słów potwierdzana jest przez cudowne uzdrowienia (Jan 5:36; Dzieje 2:22).
Oto góra przy jeziorze Genezaret, a na niej Mistrz – Syn Boży, Bóg wcielony, który przyszedł ogłosić dobrą nowinę. Góra znajduje się na północno-zachodnim brzegu jeziora. Wniosek ten wypływa ze świadectwa Pisma nauczającego nas o zejściu Pana do Kafarnaum tuż po zakończeniu kazania, do miejsca swojego zamieszkania:
Mat. 4:13A opuściwszy Nazaret, przyszedł i zamieszkał w Kafarnaum, które leży nad morzem, w granicach Zabulona i Neftalego;
Mat. 8:5A gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, przyszedł do niego setnik i prosił go:
Będzie to zatem jedna z gór położonych niemal na granicy Galilei, Dekapolu i Syrii. Świadectwo Pisma jest bezbłędne historycznie, ponieważ stwierdza, że wokół Pana zgromadził się wielki tłum z Syrii, do którego dołączyli ludzie z „Galilei, Dekapolu, Jerozolimy i Zajordania” (Mat. 4:24-25). Język grecki pozwala nam w przybliżeniu określić liczebność słuchaczy Pana z nieba: ὄχλοι πολλοὶ (ochloi polloi) – co w luźnym tłumaczeniu oznacza „tłumy wielkie”, czy też bardziej dynamicznie „mnóstwo”.
Czytelnik pochodzenia hebrajskiego miał konkretne wyobrażenie tego tłumu:
„Greckie słowo oznaczające «mnóstwo» zostało przejęte do języka talmudycznego i jest często używane przez uczonych w Piśmie; istnieje bowiem tradycja głosząca, że «mnóstwo» to nie mniej niż sześćset tysięcy osób” [1]
Choć musimy wykazać się zdrowym rozsądkiem i nie zakładać, że w tym miejscu było ponad pół miliona osób, to jednak przekaz jest taki, że tłum był naprawdę wielki, przewyższający wszelkie standardy zgromadzeń. Słowo polloi użyte było wielokrotnie do opisania wielu tysięcy. Pamiętamy, że tłumy cisnęły się do Pana tak, że musiał wchodzić do łodzi, aby wszyscy mogli Go zobaczyć i usłyszeć (Mat. 13:2). Chrystus nakarmił 5 tysięcy mężów, co wraz z kobietami i dziećmi daje nam obraz mniej więcej 20 tysięcy osób (Mat. 14:20-21).
Rzym. 3:4. …niech Bóg będzie prawdziwy, a każdy człowiek – kłamcą
W ujęciu historycznym soborem ekumenicznym, czyli powszechnym, nazywa się zgromadzenie, w którym uczestniczyli przywódcy chrześcijańscy zarówno ze wschodniej, jak i z zachodniej części Cesarstwa Rzymskiego. W pierwszych trzech soborach brali udział także przedstawiciele kościołów spoza Cesarstwa – zwłaszcza Kościoła Asyryjskiego (Kościoła Wschodu) z terenów imperium Partów i Sasanidów, czyli dzisiejszego Iranu i Iraku. W obrębie chrześcijaństwa rzymskiego wyróżnia się siedem soborów powszechnych [1]:
1) Nicea I (325)
2) Konstantynopol I (381)
3) Efez (431)
4) Chalcedon (451)
5) Konstantynopol II (553)
6) Konstantynopol III (680–681)
7) Nicea II (787)
Część z nich broniła ortodoksji, inne wprowadziły zamieszanie i herezję. Zgodnie z Pismem wyznajemy, że Słowo Boże ma władzę nad soborami, tak jak naucza tego Kościół od początku: Do prawa i do świadectwa! Jeśli nie będą mówić według tego słowa, to w nim nie ma żadnej światłości.(Izaj. 8:20). Nie czujemy się związani postanowieniami soborów tam, gdzie przeczyłyby one jasnej nauce Pisma, co jest zawarte w naszej Konfesji:
Wierzymy, że to Pismo Święte zawiera całą wolę Bożą i że odpowiednio naucza wszystkiego, co jest potrzebne człowiekowi do zbawienia. Skoro dokładnie opisuje sposób, w jaki powinniśmy czcić Boga, nie wolno nikomu, choćby był nawet apostołem, nauczać odmiennie do nauki Pisma – choćby to był nawet anioł z nieba, jak powiedział apostoł Paweł. Skoro zakazano dodawania lub ujmowania treści Bożego Słowa, zatem nauki w nim zawarte są doskonałe i kompletne pod każdym względem. . Nie możemy też przyznać żadnym ludzkim pismom, choćby ich autorzy byli najbardziej pobożni, podobnego znaczenia co Pismu Świętemu. Nie możemy też uznać żadnego zwyczaju, opinii większości, spuścizny starożytności albo dziedzictwa czasu i ludzkości bądź soborów, dekretów lub ustaw na równi z prawdą Bożą, gdyż jest ona ponad wszystkim i ponieważ każdy człowiek jest ze swej natury kłamcą – marniejszym niż sama marność. Dlatego kategorycznie odrzucamy wszystko to, co nie zgadza się z tym nieomylnym standardem, jak nas pouczają apostołowie: badajcie duchy, czy są z Boga. I na innym miejscu: Jeżeli ktoś przychodzi do was i nie przynosi tej nauki, nie przyjmujcie go do domu. [1]
Nie lekceważymy więc soborów jako nieistotnych, jak czynią niektórzy, ani nie przyjmujemy ich jako autorytatywnych, jak rzymscy katolicy i prawosławni. Pytamy: „Czy orzeczenie soboru zgadza się z prawdą biblijną?” Jeśli tak – jak w przypadku Nicei – przyjmujemy je i cenimy. To jest biblijna równowaga, w której Pismo pozostaje ostatecznym autorytetem.
Psalm 62:9Doprawdy synowie ludzcy są marnością, synowie mocarzy – zawodni; położeni na wagę, wszyscy razem są lżejsi niż marność.
1.Prosimy was, bracia, przez wzgląd na przyjście naszego Pana Jezusa Chrystusa i nasze zgromadzenie się przy nim;
2.Abyście nie tak łatwo dali się zachwiać w waszym umyśle i zatrwożyć się ani przez ducha, ani przez mowę, ani przez list rzekomo przez nas pisany, jakoby już nadchodził dzień Chrystusa.
3.Niech was nikt w żaden sposób nie zwodzi. Ten dzień bowiem nie nadejdzie, dopóki najpierw nie przyjdzie odstępstwo i nie objawi się człowiek grzechu, syn zatracenia;
Temat tego opracowania streszczają trzy słowa: „Dyspensacjonalizm, J.N. Darby i Powerscourt”. Dyspensacjonalizm to system teologiczny kładący główny nacisk na czasy ostateczne – system, który przekręca naukę Pisma o rzeczach ostatecznych, a wraz z nią naukę o Kościele i o jedności ludu Bożego, i który z tego powodu należy nazwać po imieniu: herezją.
J.N. Darby (1800–1882) to człowiek: XIX wieczny anglo-irlandzki kaznodzieja, który nauczał premillenarnego dyspensacjonalizmu i którego słusznie nazywa się „ojcem dyspensacjonalizmu” – jego herezjarchą. Powerscourt to miejsce: okazała rezydencja w hrabstwie Wicklow w Irlandii, na południe od Dublina, w której odbyły się konferencje o kluczowym znaczeniu dla historii dyspensacjonalizmu, z udziałem J.N. Darby’ego. Mamy więc trzy elementy: dyspensacjonalizm – system eschatologiczny, J.N. Darby – kluczowy człowiek w jego rozwoju, Powerscourt – imponująca rezydencja, w której Darby głosił i bronił swoich teorii o czasach ostatecznych [1], wykuwając tę fałszywą naukę.
Poniższy tekst zawiera trzy warstwy: nieco teologii – czyli opis samego systemu dyspensacjonalistycznego; nieco historii – czyli dziejów jego powstania; oraz nieco biografii – życiorys J.N. Darby’ego. Dla wielu czytelników materiał ten może być nieznany, dlatego będziemy wskazywać powiązania z tym, co powszechnie wiadomo, tak by wszystko do siebie pasowało i miało sens. Celem jest uzupełnienie biblijnego i teologicznego wykładu o czasach ostatecznych o tło historyczne, bez którego trudno zrozumieć, skąd wzięła się ta herezja i dlaczego tak bardzo się rozpleniła.
1 Mojż. 2:7Wtedy PAN Bóg ukształtował człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia. I człowiek stał się żywą duszą.
Wielu chrześcijan może zadawać sobie pytanie: skąd pochodzi dusza człowieka? W Piśmie Świętym nie ma jednoznacznych fragmentów, które miałyby istotne znaczenie dla tej kwestii; a między teologami luterańskimi a reformowanymi istnieją różnice zdań co do tego, czy powstawanie duszy odbywa się w sposób automatyczny, czy też jest wynikiem bezpośredniego aktu stwórczego Boga w momencie poczęcia.
Jakie dowody biblijne można przytoczyć w tej sprawie?
4.A temu, kto pracuje, zapłata nie jest uznana za łaskę, ale za należność.
5.Temu zaś, kto nie pracuje, lecz wierzy w tego, który usprawiedliwia bezbożnego, jego wiara zostaje poczytana za sprawiedliwość.
6.Jak i Dawid mówi, że błogosławiony jest człowiek, któremu Bóg przypisze sprawiedliwość bez uczynków, mówiąc:
7.Błogosławieni, których nieprawości są przebaczone i których grzechy są zakryte.
8.Błogosławiony człowiek, któremu Pan nie poczyta grzechu.
Jan Kalwin żył w latach 1509–1564, natomiast Sobór Trydencki obradował w latach 1545–1563. Oznacza to, że Sobór Trydencki, kamień milowy ostatecznie pieczętujący status rzymskiego katolicyzmu jako herezji zatracenia, zwołano pod koniec życia Kalwina, a jego oficjalne zakończenie nastąpiło zaledwie rok przed śmiercią tego Reformatora. Kalwin nie czekał jednak na zamknięcie obrad. Dekret o usprawiedliwieniu ogłoszono na szóstej sesji 13 stycznia 1547 roku, a jeszcze w tym samym roku reformator genewski wydał Acta Synodi Tridentinae cum Antidoto – „Akta Synodu Trydenckiego wraz z Antidotum”– w których rozbiera dekret rozdział po rozdziale, a następnie kanon po kanonie. Jak zauważył Kalwin
„Naukę o usprawiedliwieniu człowieka łatwo można by wyjaśnić, gdyby jasnego światła nie zaciemniały fałszywe opinie zajmujące ludzkie umysły. Podstawową przyczyną niejasności tej nauki jest to, że ludzi najtrudniej jest nakłonić do tego, aby całą chwałę usprawiedliwienia oddać jedynie Bogu. Zawsze pragniemy być czymś i naszą głupotą jest to, że nawet wydaje nam się, iż czymś jesteśmy. Ponieważ pycha ta była od samego początku obecna w człowieku, otworzyła drzwi szatanowi, aby napełnił umysły ludzi wieloma grzesznymi i złymi myślami, z którymi musimy obecnie walczyć. . Zawsze istnieli sofiści używający swych piór do wywyższania ludzkiej sprawiedliwości, wiedząc, że będzie się to cieszyć popularnością. Kiedy dzięki wielkiej łaskawości Boga odrzucono bezbożność Pelagiusza za powszechną zgodą starożytnego Kościoła, nie ośmielali się już dłużej mówić tak odważnie o zasługach ludzkich. Wymyślili jednak pośrednią drogę, dzięki której przyznają coś Bogu w dziele usprawiedliwienia, nie oddając jednocześnie całej należnej Mu chwały.”
Poniżej przedstawiamy odpowiedź Kalwina na szóstą sesję, a przy każdym omawianym rozdziale przytaczamy brzmienie samego dekretu trydenckiego, aby każdy mógł sam porównać heretyckie twierdzenie Rzymu z odpowiedzią Słowa Bożego.