Pokuta jako ewangelia

Wiara rzymsko-ewangelicka

Gal. 1:8 Lecz choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba głosił wam ewangelię inną od tej, którą wam głosiliśmy, niech będzie przeklęty.

Znamiennym dla neo-ewangelikalnych herezji  jest redefinicja Ewangelii i dopasowanie jej do koncepcji zrównującej uświęcenie z usprawiedliwieniem. Ponieważ współcześni, tzw. “protestanci”, tak jak ich rzymsko-katoliccy mentorzy i bracia w wierze nie widzą różnicy między tymi dwoma oddzielnymi dziełami krzyża Chrystusa, uznając je jako jedną całość siłą rzeczy włączają dobre uczynki grzesznika do swojej wersji ewangelii.

Jest to faktyczne wyrzucenie Chrystusa z biblijnej Ewangelii i zastąpienie Go samym grzesznikiem. Stawiany grzesznikowi wymóg całkowitego posłuszeństwa “nowym zasadom” – jak to określa neonomia – staje się realizacją dzieła odkupienia i tym samym okazuje się “dobrą nowiną”, którą jej wyznawcy zostali zobowiązani głosić wszelkiemu stworzeniu. I tak konieczną podstawą usprawiedliwienia grzesznika przed Bogiem są od teraz

  • doskonałe posłuszeństwo Bożym zasadom (co jest niemożliwe, por. Rzym. 2:13-15) oraz
    .
  • konieczność zadośćuczynienia za grzechy (co jest niemożliwe, por. Psalm 49:7-9),

Sztandarowy przykład tak rozumianej “ewangelii” zawarty został w niniejszej wypowiedzi:

“… pokuta może nie być popularna, ale wciąż jest ewangelią. Nauczajcie tej post-chrześcijańskiej kultury o Bogu, a potem nakażcie pokutę. To jedyna wiadomość, jaką mamy; bez tego nikt by nie był zbawiony” [1]

Teraz aby doprecyzować pozycję heretycką rozwinąć należy definicję pokuty, tak aby nie było wątpliwości o czym mowa. Ten sam autor dowodzi:

“[Pokuta to] radykalne nawrócenie, przemiana natury, definitywne odwrócenie się od zła, zdecydowane zwrócenie się do Boga w całkowitym posłuszeństwie” [2]

Rozważmy nową definicję ewangelii i pokuty aby zrozumieć istotę niebagatelnego problemu soteriologicznego, jaki zostaje postawiony przed neo-ewangelikami. Otóż okazuje się, że historia, a w szczególności historia odstępstwa, zatoczyła koło a Arminianizm, jezuicki lek na protestantyzm [3], rzeczywiście wyleczył protestantów z Ewangelii...

(więcej…)

Ewangelia: wezwanie a nie oferta

Fałszywe przesłanie neo-ewangelików

Marek 2:17 A Jezus, usłyszawszy to, powiedział im: Nie zdrowi, lecz chorzy potrzebują lekarza. Nie przyszedłem wzywać do upamiętania sprawiedliwych, ale grzeszników.

Jest wielu którzy wolą mówić o Ewangelii jako o ofercie aniżeli o wezwaniu. Co ciekawe, Pismo Święte nigdy nie używa słowa “oferta” do opisania Ewangelii.  Samo słowo “oferta” nie budzi naszych zastrzeżeń. W swoim starym znaczeniu oznaczało ono to że w Ewangelii ma miejsce ukazanie Chrystusa.

Duży Katechizm Westministerski, dla przykładu definiuje ofertę Chrystusa w pytaniu 63, a brzmi ono : „Jakie są szczególne przywileje Kościoła widzialnego ?” I udziela odpowiedzi :

„Kościół widzialny ma przywilej, że znajduje się pod szczególną Bożą troską i zarządzaniem, że jest strzeżony i zachowywany przez wszystkie wieki, pomimo sprzeciwu wszelkich wrogów, i że ma udział w obcowaniu świętych, zwyczajnych środkach zbawienia i ofiarowaniu łaski Chrystusa wszystkim swoim członkom poprzez służbę Ewangelii, która poświadcza, że ktokolwiek w niego wierzy, będzie zbawiony, i nikt, kto do niego przyjdzie, nie będzie odrzucony.”

Jednak we współczesnym  znaczeniu,  słowo “oferta” służy do nauczania o tym że

  • Bóg kocha wszystkich ludzi
  • i chce zbawić każdego z nich,
  • dąży do zbawienia ich wszystkich w Ewangelii
  • i że to, czy grzesznik zostanie zbawiony jest zależne od jego własnej woli.

Te nauczania stoją w sprzeczności do Pisma.

(więcej…)

Reformowany pelagianizm

 

Pomieszanie z poplątaniem

Jan 14:6 Jezus mu odpowiedział: Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca jak tylko przeze mnie.

Chrystus powiedział, że nie można przyjść do Ojca inaczej jak tylko przez Niego. Miał tu oczywiście na myśli doktrynę usprawiedliwienia i przypisania Jego sprawiedliwości wybranym do zbawienia grzesznikom. Jednakże przeciwko tej doktrynie podnoszą się silne głosy i to w środowiskach powszechnie uznawanych za “reformowane”. Niektórzy teolodzy porzucają prostotę jaka jest w Chrystusie i wmawiają, że drogą do Boga może być sam grzesznik…

Zwodziciele w swojej pogoni za uświęceniem, jakie próbują wymusić na swoich wyznawcach poprzez uzależnienie usprawiedliwienia od uświęcenia, wprowadzają charakterystyczne nauczanie o uczynkach jako warunku zbawienia. U podstaw twierdzeń leży oczywista chęć przekonania o konieczności porzucenia grzechu, jednakże jest to czynione bez rozróżnienia między doktryną usprawiedliwienia a uświęcenia.

Pomieszanie obu doktryn odbywa się poprzez ustanawianie nowych zasad jako koniecznego warunku uzyskania zbawienia (co określają jako warunki “dostania się do królestwa”) oraz w konsekwencji utrzymania zbawienia (jeśli bowiem warunkiem uzyskania zbawienia jest życie zgodne z zasadami i prawdami to koniecznością jest uznanie tych samych zasad i prawd jako warunku, którego spełnienie skutkuje przedostaniem się do nieba). 

Czasem jako dowód w sprawie przywoływany jest tekst Kazania na Górze. I co gorsza, czynią to teolodzy uznawani za “reformowanych”….

(więcej…)

Phil Johnson: konfuzja skompromitowanego “kalwinisty”, część 6

Eisegetyczna alegacja Johnsona

Mat. 5:44-45

44. Lecz ja wam mówię: Miłujcie waszych nieprzyjaciół, błogosławcie tym, którzy was przeklinają, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą i módlcie się za tych, którzy wam wyrządzają zło i prześladują was;

45. Abyście byli synami waszego Ojca, który jest w niebie. On bowiem sprawia, że jego słońce wschodzi nad złymi i nad dobrymi i deszcz zsyła na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.

Phil Johnson, jeden z baronów Grace Community Church oraz prawa ręka Johna MacArthura a także jego osobisty ghost-writter cytuje ulubiony tekst wszystkich zwolenników powszechnej łaski, Mateusza 5:44-45.

Zacytujmy równoległy fragment z Ewangelii Łukasza

Łuk. 6:35 Ale miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie im dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając, a wielka będzie wasza nagroda i będziecie synami Najwyższego. On bowiem jest dobry dla niewdzięcznych i złych.

Cytowanie tych tekstów bez egzegezy niczego nie dowodzi. Johnson nie może po prostu je zacytować, a następnie napisać: „To jest powszechna łaska”. Musi to wykazać egzegetycznie!

(więcej…)

Nagroda łaski, część 3

Zasługa obnażona przez Rzymian 7

Rzym. 7:18-19

18. Gdyż wiem, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro, bo chęć jest we mnie, ale wykonać tego, co jest dobre, nie potrafię.

19. Nie czynię bowiem dobra, które chcę, ale zło, którego nie chcę, to czynię.

Nauczanie Katechizmu o tym, że nagroda chrześcijanina nie jest zasługą opiera się solidnie na 7 rozdziale Listu do Rzymian. W tym miejscu Apostoł, mówiąc o sobie nie tylko jako o uświęconym dziecku Bożym, ale także niewątpliwie o jednym z najświętszych ludzi, jaki kiedykolwiek żył, woła:

ja jestem cielesny, zaprzedany grzechowi…  we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro, bo chęć jest we mnie, ale wykonać tego, co jest dobre, nie potrafię… Nędzny ja człowiek! Któż mnie wybawi z tego ciała śmierci? (Rzym. 7:7-25).

Nie ma tu mowy o chełpliwym powoływaniu się na zasłużone dobre uczynki. Oto lament, że każde dzieło, którego dokonał uświęcony Apostoł Jezusa Chrystusa, było skalane grzechem, niedoskonałe, a zatem w odniesieniu do niedoskonałości nie było „rzeczą dobrą”. Oto śmiertelny cios dla każdej doktryny, która uczy usprawiedliwienia przez wiarę i dobre uczynki samego grzesznego świętego. Uczynki skażone grzechem nie mogą usprawiedliwiać grzeszników.

„Nieszczęsny człowiek” nie jest w stanie stworzyć ani jednego dzieła spełniającego standardy sprawiedliwego Boga.

(więcej…)

Upoważnienie wiary a herezja dobrointencyjnej oferty ewangelii

Ewangelia a oferta

Dzieje 16:31 A oni odpowiedzieli: Uwierz w Pana Jezusa Chrystusa, a będziesz zbawiony, ty i twój dom.

Kolejnym argumentem, jaki wyznawcy tzw. dobrointencyjnej oferty ewangeli przedstawiają na poparcie ich poglądu na “ewangelię” jest następujący:

„Bóg kocha każdego z was i szczerze pragnie i obiecuje zbawić was wszystkich, jeśli tylko tylko uwierzycie!”

Według herezji jeśli przesłanie ewangelii nie jest takie, wówczas grzesznicy „nie mają podstaw, aby wierzyć…”. Wyznawcy dobrointencyjnej oferty mówią, że kiedy grzesznik słyszy wezwanie ewangelii ogłaszane jako: „uwierz w Pana Jezusa Chrystusa, a będziesz zbawiony”,

  • w jaki sposób ten konkretny grzesznik (niezależnie od tego, czy jest wybrany, czy potępiony) miałby wiedzieć lub jakie miałby podstawy wierzyć, że jest to prawdą w jego przypadku?
    .
  • jak taki człowiek mógłby być być pewien, że Bóg go nie zwodzi, kiedy przychodzi do tego konkretnego grzesznika w głoszeniu, mówiąc: „A ty zostaniesz zbawiony”?

Zarzut jest taki: jeśli Bóg nie pragnie, aby wszyscy, którzy słyszą wezwanie Ewangelii, zostali zbawieni i jeśli Bożym pragnieniem nie jest to, co nakazuje ludziom, ale tylko to, co postanowił, to z pewnością usuwa to wszelkie podstawy, aby grzesznik wierzył.

Twierdzi się, że grzesznicy potrzebują „upoważnienia”, aby wierzyć w te rzeczy, w przeciwnym razie taka „wiara” z ich strony, byłaby zwykłym „domniemaniem”. Krótko mówiąc, tylko gdy herezja dobrointencyjnej oferty jest prawdziwa, tylko gdy Bóg szczerze pragnie, aby „wszyscy” słuchający kazania zostali zbawieni, oraz tylko gdy „w dobrych intencjach” oferuje Chrystusa wszystkim tym, którzy słyszą, grzesznicy mają prawo przypuszczać, że Bóg ich zbawi, jeśli tylko *oni* uwierzą w Pana Jezusa. 

Krótko mówiąc, wiara jest niemożliwa bez herezji “dobrointencyjnej oferty eangelii”

(więcej…)

Synod w Dort a herezja hipotetycznego odkupienia

Podstępny zarzut

Efez. 4:1-6 4. Jak nas wybrał w nim przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed jego obliczem w miłości. 5. Przeznaczył nas dla siebie, ku usynowieniu przez Jezusa Chrystusa, według upodobania swojej woli; 6. Dla uwielbienia chwały swojej łaski, którą obdarzył nas w umiłowanym;

Rzym. 8:30 Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał, tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych też uwielbił.

Kanony z Dort wyraźnie nauczają, że Chrystus w żadnym sensie nie umarł za wszystkich ludzi.

“Wybranie jest niezmiennym zamiarem Boga, poprzez który Bóg przed założeniem świata, według suwerennego upodobania woli swojej, z całego rodzaju ludzkiego, który z własnej winy upadł z pierwotnego stanu czystości w grzech i zgubę, wybrał pewną liczbę osób do zbawienia w Chrystusie, którego od wieczności wyznaczył Pośrednikiem i Głową wybranych, oraz fundamentem zbawienia.
.
Tę liczbę wybranych, mimo iż z natury nie są oni wcale ani lepsi ani bardziej na to nie zasługują niż inni, lecz współuczestniczą w niedoli rodzaju ludzkiego, Bóg postanowił dać Chrystusowi, aby byli przez niego zbawieni, oraz aby skutecznie powołać i przyciągnąć ich do społeczności z Nim przez swe Słowo oraz Ducha; aby obdarzyć ich prawdziwą wiarą, usprawiedliwieniem i uświęceniem, i zachowawszy ich potężnie w społeczności swego Syna, uwielbić ich dla okazania swego miłosierdzia oraz dla uwielbienia bogactwa swej chwalebnej łaski…”
[1]

Jak zatem wielu z tych, którzy sformułowali to w 1618 r., mogło się pod tym podpisać? Niektórzy twierdzą, że większość wyznawców w Dordt była „hipotetycznymi uniwersalistami” – np. Davenant – i skoro podpisali swoją akceptację Kanonów w takiej formie, w jakiej ich osobiste poglądy były z nimi sprzeczne, nie oznaczałoby to, że tacy uczciwi, szczerzy i pobożni ludzie byli podstępni, nieszczerzy lub dwulicowi?

Czy my także nie wierzymy w „pierwotny zamiar”? Kanony, jak każde inne wyznanie wiary, mają kontekst historyczny; zostały napisane w związku ze szczególną kontrowersją w Europie, która miała miejsce w XVII wieku – kontrowersją Arminiańską. Jesteśmy często oskarżani się o „absolutyzację” Wyznań Wiary w tym sensie, że (najwyraźniej) „jesteśmy winni wyrywania wyznań z ich pierwotnego, historycznego kontekstu” i „używania ich bezprawnie i niezgodnie z prawem do zwalczania wszystkich innych poglądów teologicznych, z którymi się nie zgadzają – rzeczy niezamierzone przez oryginalnych autorów.”

(więcej…)

Phil Johnson: konfuzja skompromitowanego “kalwinisty”, część 5

Johnson wytacza ciężkie działa

W naszym ostatnim artykule zdefiniowaliśmy łaskę Bożą i pokazaliśmy jej specyfikę. Teraz zamierzamy zająć się głównymi tekstami, do których odwołuje się Phillip R. Johnson, prawa ręka i ghost writer Johna MacArthura, w obronie tzw. „powszechnej łaski”, której zaprzeczenie, zdaniem Johnsona, stawia człowieka w budzącym postrach obozie hiperkalwinistów.

Zanim zajmiemy się tymi tekstami, zajmijmy się pewną niejasnością. Wielu wierzących w „powszechną łaskę” robi to, ponieważ Bóg w swojej opatrzności daje dobre dary potępionym niegodziwcom, na które oni nie zasługują. Jednak wielu twierdzi, że

„każdy dzień życia niegodziwego na tym świecie jest dla niego łaską, bo wszystko oprócz piekła jest łaską”

Całkowicie zgadzamy się, że potępieni niegodziwcy nie zasługują na nic — nie zasługują nawet na życie. Jednak to nie to samo, co łaska. Aby uniknąć nieporozumień, ważne jest, aby używać słów w sposób, w jaki używa ich Pismo Święte. W tym przypadku ważne jest, aby nie mylić łaski z opatrznością. Czasami ci, którzy wierzą w „powszechną łaskę”, i ci, którzy w nią nie wierzą, dyskutują między sobą, ponieważ nie definiują właściwie swoich pojęć.

Łaska w Piśmie Świętym jest łaską Bożą. Problemem nie jest to, czy Bóg daje niegodziwym dobre rzeczy, na które oni nie zasługują, ale jaki jest w tym cel Boga, a zwłaszcza jaki jest Jego stosunek do niegodziwych, którym daje tak dobre dary. Jeśli Bożym celem w przedłużaniu życia potępionych niegodziwców jest umożliwienie im gromadzenia gniewu na dzień gniewu (Rzym. 2:5) lub postawienie ich na śliskich miejscach, aby zostali strąceni na zagładę (Psalm 73:18) lub aby zostali zniszczeni na zawsze (Psalm 92:7), nie możemy nazwać tego łaską.

Rzym. 2:5 Ty jednak przez swoją zatwardziałość i niepokutujące serce gromadzisz sobie samemu gniew na dzień gniewu i objawienia sprawiedliwego sądu Boga
.
Psalm 73:18 Doprawdy na śliskich miejscach ich postawiłeś i strącasz ich na zatracenie.
.
Psalm 92:7 Gdy niegodziwi wyrastają jak ziele i kwitną wszyscy czyniący nieprawość, to tylko po to, aby byli wykorzenieni aż na wieki; 

Rozważmy te teksty

(więcej…)

Chleb życia dla wszystkich?

Oferta, i to dla wszystkich…

Jan 6:32 Wtedy Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale mój Ojciec daje wam prawdziwy chleb z nieba.

Zwolennicy herezji dobrointencyjnej oferty ewangelii zwanej też bezpłatną ofertą argumentują, że Chrystus zwraca się tutaj bezwzględnie do wszystkich lub do wszystkich, którzy słyszą kazanie. Mówi do tych, którzy byli wokół niego:

„Mój Ojciec daje wam [tj. wszystkim, którzy na zewnątrz słuchacie] prawdziwy chleb z nieba”.

Mówią, że dar ten jest powszechny; Chrystus przemawiał tam do mieszanego zgromadzenia, z których wielu pozostało w niewierze (Od tego czasu wielu jego uczniów zawróciło i więcej z nim nie chodziło, werset 66), a jednak w pewnym sensie został im dany *wszystkim*.

I tak, jak manna na pustyni została dana każdemu Izraelicie (nie tylko wybranym), tak w drodze „powszechnego i nieokreślonego daru” Chrystus jest dany przez Boga wszystkim, którzy słuchają, aby wszyscy mogli przyjąć i zastosować Go w zbawieniu własnych dusz. Co więcej, kaznodzieje mogą na podstawie tego tekstu oznajmiać wszystkim, którzy słyszą taką ewangelię:

„Bóg daje każdemu z was prawdziwy chleb z nieba”
.
„Bóg obiektywnie stawia każdego z was w posiadanie Chrystusa i zbawienie (choć nie subiektywnie dla was wszystkich – tylko ci, którzy wierzą, mają to.”)
.
„Bóg daje wam każdemu, głowa za głową, chleb, który z nieba zstępuje.”

Oto Biblijna odpowiedź na tę interpretację i prawidłowe wyjaśnienie tego fragmentu

(więcej…)

Arminianizm, droga do Rzymu

Przedmowa

Obj. 17:4-5 4. A kobieta była ubrana w purpurę i szkarłat i przyozdobiona złotem, drogimi kamieniami i perłami. Miała w swej ręce złoty kielich pełen obrzydliwości i nieczystości swego nierządu 5. A na jej czole wypisane było imię: Tajemnica, wielki Babilon, matka nierządnic i obrzydliwości ziemi.

W tej książce  Arminian Theology: Myth and Realities (Teologia Arminian: mit a rzeczywistość) Roger Olson starał się dowieść, że twierdzenie, iż Arminianizm jest zasadniczo semi-pelagiański, jest błędne. Twierdził, że biedny stary Jakub Arminiusz był źle zrozumiany i oczerniany przez teologów kalwińskich tak w przeszłości jak i obecnie. Utrzymywał, że nauczanie Arminiusza, choć sugerujące odejście od wyznania Belgijskiego, było całkowicie ewangeliczne i zakorzenione w zasadach Reformacji. Czyniąc to, próbował rozróżnić między Arminianizmem serca i Arminianizmem głowy.

Dla Olsona Arminianizm serca (a la Arminiusz, Wesley i on sam) to uzasadniony „ewangeliczny synergizm”. Podczas gdy Arminianizm głowy to współczesny humanistyczny synergizm pelagiański. Jednak jest to tylko gra pozorów. Próba  rozróżnienia synergizmu „ewangelicznego” od synergizmu pelagiańskiego to rozróżnienie bez różnicy.

Jeśli o zawias Reformacji chodzi, czyli doktrynę na której opierała się i nada opiera cała Protestancka Reformacja,  Marcin Luter wyjaśnił, iż tym zawiasem jest doktryna niewolnej woli. Doktrynę niewolnej woli (czyli braku wolnej woli), z której jasno wynika i z którą współgra doktryna predestynacji, Marcin Luter ogłosił jako podstawę i zawias na jakim opierała się cała Reformacja w swojej książce pt. “O niewolnej woli” gdzie dowodził tego przeciw papistom. Książka ta  była odpowiedzią i wnikliwą refutacją herezji wolnej woli promowanej przeciw Reformacji przez papistę Erazma z Roterdamu. Luter powiedział:

“Ponadto udzielam ci [tj. papiście Erazmowi] serdecznej pochwały i uznania z tego jeszcze powodu, że ty sam, w przeciwieństwie do wszystkich innych, zaatakowałeś prawdziwą rzecz, to jest zasadniczą kwestię. Nie znużyłeś mnie tymi zewnętrznymi kwestiami dotyczącymi papiestwa, czyśćca, odpustów i tych podobnych drobiazgów, bardziej niż sprawami, w których wszyscy do tej pory zabiegali o moją krew (choć bez powodzenia). Ty, i tylko Ty, dostrzegłeś zawias na którym wszystko się obraca, i wycelowałeś w krytyczny punkt” 

Jeśli o różnicę między klasycznym a współczesnym Arminianizmem chodzi, czyli o rozróżnienie bez różnicy, obie herezje, klasyczny Arminianizm i współczesny Arminianizm wyznają to samo, wbrew nauczaniu Biblii i Reformacji:

  • odrzucalną łaskę,
  • uniwersalne zadośćuczynienie,
  • warunkowy wybór do zbawienia
  • możliwość utraty zbawienia

Nie ma między historyczną matką herezji a jej współczesną wszeteczną córką żadnej różnicy. Tak heretyk w XVII wieku jak i heretyk z wieku XXI wierzą, że zbawienie jest wypadkową współpracy Boga przez Chrystusa oraz wolnej woli człowieka. W obu herezjach Chrystus na krzyżu nic nie osiągnął dla tych za których oddał życie, a jedynie umożliwił samo zbawienie poprzez wzbudzenie w sobie wiary rozumianej jako podstawa usprawiedliwienia. Chrystus Arminianizmu nic skutecznie na krzyżu nie osiągnął. 

Niestety neo-kalwińscy ignoranci przeoczają te “drobne” zbieżności, wszystko po to, aby większość tzw. “chrześcijan” uznawała ich za braci. To się nazywa konformizm i kompromis Ewangelii. W ty miejscu warto pożytecznym, duchowym idiotom i zdrajcom za miskę ryżu, a raczej świętego spokoju przypomnieć historyczne świadectwo Reformacji.

Augustus Toplady, żyjący w XVIII wieku anglikański duchowny i wielki obrońca doktryny Reformowanej w sporze z Johnem Wesleyem, ukazał źródło teologicznego ścieku Arminianizmu, jakim jest przebiegły, jezuicki podstęp, jednocześnie malując obraz apostazji neo-luteran i anabaptystów oraz obnażając zabiegi fałszywych kalwinistów, usilnie przymilających się do rzymskiej teologii wolnej woli, wszystko w celu jedności ponad podziałami….

Posłuchajmy jego świadectwa

(więcej…)

Reformowany inaczej, część 6

Przypomnienie

Rzym. 4:5  Temu zaś, kto nie pracuje, lecz wierzy w tego, który usprawiedliwia bezbożnego, jego wiara zostaje poczytana za sprawiedliwość.

Pismo Święte w kwestii usprawiedliwienia jest nadzwyczaj wyraźne i jasne. Nie jest możliwym aby dobre uczynki grzesznika stanowiły jakikolwiek element usprawiedliwienia grzesznika przed Bogiem. Mamy na myśli tutaj absolutnie wszystkie dobre uczynki:

  • zgodne z Bożym Prawem
  • zasługujące na zbawienie
  • wynikające z pracy Ducha Świętego w grzeszniku

John MacArthur ze swoją definicją wiary uczynkowej jest legalistą, ponieważ ustanawia fundament zbawienia, którym nie są zasługi Chrystusa lecz własna wiara grzesznika zdefiniowana przez osobiste przekonanie oraz dobre uczynki. Pozycja MacArthura nie powinna dziwić, ponieważ to dyspensacjonalista, ale też dyspensacjonalista szczególny. Nie tylko wyznaje supremację genetycznych potomków Abrahama w przyszłym, rzekomym milenijnym królestwie, przed którymi ukorzą się narody [1], ale też pozbawia Kościół podstawy zbawienia odzierając go z Przymierza między Bogiem a wybranym ludem, czyli Kościołem [2]. Wyznawcy MacArthura, ślepo oddani tej doktrynie przeoczają koszmarną jej konsekwencję.

Jest oczywistym, że podstawa usprawiedliwienia jest osadzona w Przymierzu. Zgodnie z Radą Przymierza (Psalm 89:3, 19-20, 20-26) Bóg suwerennym, wiecznym i bezwarunkowym dekretem (Psalm 2:7; Hebr. 5:5) ustanowił wcielonego Syna jako Głowę Przymierza Łaski (Izaj. 42:1, 6; 1 Piotra 2:9) wybierając w Nim wielkie zastępy spośród wszystkich narodów rodzaju ludzkiego (1 Mojż. 17:7; Izaj. 42:6; Dzieje 3:25; Efez. 2:12-13) jako Jego Ciało, czyli Kościół (Dzieje 7:38; Efez. 5:23), w celu zbawienia od grzechu i śmierci oraz doprowadzenia do wspólnoty przymierza z Bogiem (Rzym. 8:28-39; Efez. 2:6; Jan 10:28). [3]

Ponieważ podstawa usprawiedliwienia jest osadzona w Przymierzu, (a według MacArhtura Kościół nie jest w Przymierzu) usprawiedliwienie bez Przymierza nie jest możliwe. Wiara chwytająca się zasług Chrystusa i przypisująca je grzesznikowi staje się narzędziem niewystarczającym do zbawienia człowieka od jego grzechów dzięki przypisaniu posłuszeństwa życia i śmierci Chrystusa grzesznikowi a grzechów grzesznika Chrystusowi. Skoro wiara jest środkiem niewystarczającym, do zbawienia koniecznymi będą dobre uczynki grzesznika. Tutaj jednak MacArthur jest zbyt dobrze zapoznany z doktryną Reformowaną aby jawnie głosić zbawienie z wiary i uczynków, jak czyni to rzymski katolicyzm, Arminianie, federalna wizja, nowa perspektywa na Pawła i inne odszczepienia od ortodoksji.

MacArthur do wysłania na zatracenie swoich wyznawców używa przebiegłego narzędzia. Jest to wcześniej wspomniana “wiara uczynkowa”. Kolejny mechanizm, jaki należy dodać do dość pokaźnej już listy herezji obecnych w teologii “największego teologa naszych czasów”, tak chętnie i bezkrytycznie słuchanego przez miliony wiernych. Do tej pory rozpatrzyliśmy:

Rozważmy teraz kontrowersyjną kwestię “wiary uczynkowej”, 

(więcej…)

Phil Johnson: konfuzja skompromitowanego “kalwinisty”, część 4

Przedmowa

1 Tym. 4:1 A Duch otwarcie mówi, że w czasach ostatecznych niektórzy odstąpią od wiary, dając posłuch zwodniczym duchom i naukom demonów;

Zdolność krytycznego myślenia nie jest cechą polskich neo-kalwinistów, którzy wolą opierać się na ludzkich autorytetach zamiast samemu ćwiczyć się w trudnej, acz wielce satysfakcjonującej sztuce egzegezy. Dla polskiego neo-kawlinisty Słowo Boże mówi to, co wielki autorytet egzegetyczny mu powie, że mówi. Przypadłość ta niczym rak toczy pseudo-reformowane umysły. Co gorsza, popularność takich zwodzicieli jak John MacArthur, Phil Johnson, James White czy Paul Washer poprzez przywłaszczenie sobie miana “kalwinista: i “reformowany” w rzeczywistości odstawiła rzeczywiste doktryny Reformacji i Pisma Świętego do przysłowiowego lamusa.

  • Skoro James White twierdzi, że z Pisma wypadałoby usunąć 2800 słów bo to zanieczyszczenia, to polscy neo-kalwiniści przyklaskują z radością, deptając Reformowaną zasadę opatrznościowego zachowania Słowa Bożego w historii kościoła.
    .
  • Gdy John MacArthur dowodzi, że wiara to przekonanie, posłuszeństwo, poddanie się i postępowanie zainspirowane takim poddaniem, czyniąc w ten sposób zbawienie zależnym od wiary i uczynków, polscy neo-kalwiniści schylają czoła aż do ziemi, za nic mając Biblijną doktrynę sola Fide przywróconą kościołowi przez Lutra i Kalwina.
    .
  • Kiedy Paul Washer zmusza swoich słuchaczy do stałego badania własnych uczynków aby dowieść sobie samemu zbawienia, polski neo-kalwinista zagryza zęby w bólu szukając dowodów zbawienia w sobie samym, w dobrych uczynkach, lekceważąc dającą całkowitą pewność zbawienia skuteczność krzyża Chrystusa, czego nauczała Reformacja.
    .
  • A jeśli Phil Johnson mówi, że odrzucenie oferty ewangelii, powszechnej łaski i powszechnej miłości Boga do potępionych jest hiperkalwinizmem, całkowicie przez to obalając Kanony Synodu w Dort, polski neo-kalwinista bezmyślnie mamrocze za swoim guru te same bzdury.

Ani White, ani MacArthur, ani Washer ani Johnson nie mają prawa nazywać się kalwinistami. Nie mają prawa nazywać się Reformowanymi. Ani oni ani ich wyznawcy.

Poniżej kolejne dowody.

(więcej…)

Fałszywa ewangelia A. W. Tozera, część 2

Mroczniejszy niż Arminianin

Hiob. 15:16 Tym bardziej obrzydły i nikczemny jest człowiek, który pije nieprawość jak wodę.

Oto druga część artykułu. Po rozpatrzeniu wypowiedzi dowodzących miłości Tozera do herezji Arminianizmu, herezji w głównej mierze opartej o domniemanie istnienie wolnej woli,  przez co człowiek zostaje obarczony za swoje zbawienie obowiązkiem wzbudzenia w sobie wiary i obowiązkiem uczynku zwanego wytrwaniem, tym razem zajmiemy się jego bardziej mroczną teologią. Co ciekawe nie jest to formuła nowa, lecz zwalczana przez Kościół od 431 roku. Mowa o Pelagianizmie.

Pelagianizm nauczał że ludzka natura nie została dotknięta przez upadek Adama, ale że wszyscy ludzie mają nadal swobodę wyboru dobra lub zła, aby słuchać Boga lub być mu nieposłusznym. Ludzie nie są winni z natury, ale stają się winni tylko wtedy, gdy zdecydują się zrobić to, co jest złe; zaś porażka Adama nie skorumpowała jego potomstwa, po prostu dała im zły przykład, który mogą wybrać do naśladowania lub nie. Pelagianizm został oficjalnie potępiony przez Kościół na synodzie w Efezie.

Tozer najwyraźniej drwił z biblijnej mądrości wczesnych chrześcijan, ponieważ wszystko to, co zostało potępione, on uznawał za prawdy objawione. Porównajmy wierzenia posiadacza dwóch teologicznych doktoratów z mądrością Pisma Świętego.

(więcej…)

Podstawia usprawiedliwienia, część 2

Sprawiedliwość podważona przez Arminian

Jan 10 26-28

26. Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec, jak wam powiedziałem.

27. Moje owce słuchają mego głosu i ja je znam, a one idą za mną.

28. A ja daję im życie wieczne i nigdy nie zginą ani nikt nie wydrze ich z mojej ręki.

Ponieważ herezja Arminian wypacza i w ten sposób zaprzecza prawdzie krzyża, wypacza również i zaprzecza prawdzie usprawiedliwienia. Arminianizm zaprzecza krzyżowi, nauczając, że w swojej miłości i pragnieniu zbawienia wszystkich ludzi bez wyjątku Bóg posłał Chrystusa, aby umarł za wszystkich ludzi bez wyjątku. Ponieważ wszyscy ludzie nie są zbawieni, jasną i konieczną konsekwencją doktryny Arminian o krzyżu, zgodnie z własnym przyznaniem Arminianizmu, jest to, że śmierć Chrystusa nie była zastępczym zadośćuczynieniem.

To, czym był krzyż w teologii Arminian, różni się w zależności od heretyka. Głównym wyjaśnieniem krzyża przez Arminian w czasie Synodu w Dort (1618–1619) było to, że śmierć Chrystusa po prostu uświadomiła wszystkim ludziom, co Bóg może im zrobić w swojej sprawiedliwości, jeśli zechce to zrobić.

Ta przerażająca ilustracja w Jezusie Chrystusie tego, co Bóg może sprawiedliwie zrobić wszystkim, ma skłonić grzeszników do pokuty i wiary. Ta teoria śmierci Chrystusa jest znana jako teoria rządu. Jego ojcem był teolog Arminian Hugo Grotius. Większość Arminian w czasach Synodu w Dort podzielała ten pogląd na krzyż.

(więcej…)

Fałszywa ewangelia A. W. Tozera, część 1

Biblijna zachęta

Dzieje 17:10-11

10. Zaraz w nocy bracia wysłali Pawła i Sylasa do Berei. Kiedy tam przybyli, weszli do synagogi żydowskiej.

11. Ci byli szlachetniejsi od tych w Tesalonice, gdyż przyjęli słowo Boże z całą gotowością i codziennie badali Pisma, czy tak się sprawy mają.

Przebywając w Berei Paweł mógł przekonywać tamtejszych Żydów do Ewangelii powołując się na swój apostolski autorytet, władzę, jaką otrzymał bezpośrednio od Boga ku budowaniu Kościoła (2 Kor. 10:8; 13:10). Doktryny przekazywane przez Apostoła określone zostały jako fundament, na którym kościół jest zbudowany (Efez. 2:20; 1 Kor. 3:10) stąd miał on pełne prawo żądać od słuchaczy posłuszeństwa głoszonej Ewangelii. Paweł nie uczynił tego.

Berejczycy nie zostali przekonani argumentem apostolskiego autorytetu lecz siłą argumentu, który, czego należało się spodziewać, wynikał z mocy Słowa Bożego (Rzym. 1:16; 1 Tes. 1:5). Berejczycy sprawdzali za pomocą Pisma czy to, co głosi Apostoł jest zgodne z nauczaniem Boga. Pismo Święte jest bowiem jedynym i ostatecznym probierzem prawdy (2 Tym. 3:15-17). Żydzi w Berei znali Słowo Boże, w którym czytali ostrzeżenie przeciw fałszywym prorokom, oraz nakaz aby sprawdzać ich nauczanie:

Izaj. 8:20 Do prawa i do świadectwa! Jeśli nie będą mówić według tego słowa, to w nim nie ma żadnej światłości.

Gdyby głoszono im odstępczą naukę mieli pilny, Boży nakaz: Nie usłuchasz słów tego proroka ani tego (5 Mojż. 13:3). Nakaz ten zresztą został powtórzony przez Apostoła: Lecz choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba głosił wam ewangelię inną od tej, którą wam głosiliśmy, niech będzie przeklęty (Gal. 1:8). To mocne słowa ale też  dotyczą rzeczy niebagatelnej, kluczowej. Dotyczą Ewangelii, a zatem kwestii zbawienia.

Praktyka chrześcijańska to codzienne badanie Pisma i konfrontowanie z nim nauczania najbardziej nawet prominentnych i lubianych kaznodziei. Tak postępują szlachetni chrześcijanie. Niestety ludzie mniej szlachetni, zapatrzeni i omotani charyzmą, zahipnotyzowani sposobem wysławiania okazują się pokonani intelektualnie przez wyznawanego guru, za którym ślepo podążają.

Aiden Wilson Tozer był takim guru. Do dziś ten posiadający dwa teologiczne doktoraty, wielki kaznodzieja, dla wielu mentor duchowy i klasyk twórczości chrześcijańskiej jest przyjmowany bezkrytycznie przez rzesze swoich wyznawców.

Jednak bliższe zbadanie teologii Tozera obnaża go jako Arminianina i Pelagianina. W tej części rozważania zwrócimy uwagę na Arminianizm.
(więcej…)

John Piper o ostatecznym usprawiedliwieniu przez uczynki, część 3

Duchowy rzeźnik i zakała

Judy 1:12 Oni są zakałami na waszych ucztach braterskich, którzy z wami bez bojaźni ucztują, pasąc samych siebie. Są to bezwodne chmury wiatrami unoszone; drzewa zwiędłe, bez owoców, dwukrotnie obumarłe i wykorzenione

John Piper to obok Johna MacArthura i Paula Washera, jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy neo-kalwinizmu. Otóż ten guru dla tysięcy pozbawionych prawdy Ewangelii wyznawców ogłosił publicznie, że zbawienie jest z wiary oraz z uczynków.  W szczególności Piperowi chodzi o tzw. “drugie” usprawiedliwienie na Sądzie Ostatecznym, gdzie według niego dobre uczynki staną się podstawą usprawiedliwienia grzesznika przed Bogiem.

Piper okazał się nominalnym chrześcijaninem, jednym z tych przywódców, którzy nie przeszli przez drzwi czyli Chrystusa, przed którymi też Pismo ostrzega ustami Apostoła Pawła

Dzieje 20:29 Gdyż wiem, że po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, które nie będą oszczędzać stada
.
Jan 10:1 Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni drzwiami, ale wchodzi inną drogą, ten jest złodziejem i bandytą

Ten, który miał pilnować stada Pańskiego przed zwiedzeniem (1 Piotra 5:2; Efez. 4:11-13; Tyt. 1:9) stał się jego rzeźnikiem. Proklamując herezję zbawienia z uczynków dowiódł tym samym, że nie tylko nie zna i nigdy nie znał Ewangelii, ale też utwierdził w drodze zatracenia wielu swoich bezkrytycznych zwolenników. Ci ostatni bronią go jako ortodoksyjnego chrześcijanina posługując się przy tym szeregiem zmyślnych zarzutów.

Ponieważ Słowo naucza, że kto myśli, że stoi, niech uważa, aby nie upadł (1 Kor. 10:12) wyznawcom Johna Pipera, zgodnie z duchem Berejczyków (Dzieje 17:11) zalecamy zapoznanie się z niniejszym artykułem celem zbadania i sprawdzenia własnej pozycji względem pozycji Biblijnej.

(więcej…)

Odpowiedź Suwerennej Łaski na pogląd Johna MacArthura o Zbawieniu Panującego Pana

Wakacyjna lektura

Czas wakacji to czas odpoczynku, jednak to nie jest czas duchowego lenistwa. Redakcja Reformowanych z dumą oddaje w ręce naszych czytelników książkę, wyraźny głos ukazujący błędy Johna MacArthura, mając nadzieję, że przynajmniej część z wyznawców doktryny zbawienia panującego Pana (ang. Lordship Salvation) sięgnie po nią i wierzenia jakimi zostali zarażeni skonfrontuje z doktryną Reformowaną.

“MacArthur wstydzi się obray krzyża. Pogląd MacArthura na odkupienie, wybranie, Judasza i dobrointencyjnej oferty ewangelii spotkałby się z uznaniem Arminian, ale nie ze strony wierzących w Biblię.
.
W związku z tym wyznawcy suwerennej łaski powinni być uznać MacArthura za fałszywego nauczyciela i brzydzić się jego poglądem na zbawienie panującego Pana, ponieważ nie jest on wierny ani pobożny; wręcz przeciwnie, jest to bzdurna ewangelia. Fałszywa ewangelia nie jest Ewangelią.

Wielu fanboyów  Johna MacArthura będzie argumentować, że nie zgadzają się ze wszystkim, co mówi, ale nadal kochają większość jego nauk i powiedzą: „Zazwyczaj jemy ryby i wypluwamy ości”. Ponieważ akolici MacArthura będą używać analogii do jedzenia ryb i wypluwania ości, oto dwa pytania do nich: Jeśli zabrałeś żonę na obiad do swojej ulubionej restauracji, w której serwowano jedzenie, które lubisz jeść, i usłyszałeś, jak kelner mówi oszczerstwa wobec twojej żony lub okazuje jej brak szacunku,

1) Czy nadal jadłbyś w restauracji i wypluwał ości (oszczerstwo przeciwko żonie)?
2) Czy zganiłbyś kelnera i nigdy nie wrócił do restauracji?

Większość kaznodziejów powiedziałaby „to drugie”, gdyby chodziło o ich współmałżonka, ale nie powiedziałoby „to drugie”, jeśli chodzi o ich Boga. Zamiast tego, popularni fałszywi nauczyciele (oszczerczy kelner) oczerniają Boga, a kompromisowcy powiedzą: „Cóż, kocham większość doktryny, którą głosi, ale nie ze wszystkim się zgadzam. Więc zjem rybę (doktryna) i wypluję ości (oszczerstwo wobec Boga).”

Zatem udanej wakacyjnej lektury, życzymy prawowiernym Reformowanym chrześcijanom, mając nadzieję, że tekst naświetli problem herezji wyznawanej przez MacArthura i jego fanboyów.

Fanboyom życzymy udanych wakacji oraz upamiętania. Mogą to wszak być wasze ostatnie wakacje w życiu, zaś trwanie w nauce MacArthura to szeroka droga do gorącego miejsca.

Do pobrania tutaj

Zgodny kochanek

 

Droga do otchłani

Łuk. 10:20-22 .

20. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, ale cieszcie się raczej, że wasze imiona są zapisane w niebie.

21. W tej godzinie Jezus rozradował się w duchu i powiedział: Wysławiam cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te sprawy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je niemowlętom. Tak, Ojcze, bo tak się tobie upodobało.

22. Wszystko zostało mi przekazane od mego Ojca i nikt nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec, ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić.

Zgodnie z naukami Remonstrancji, czyl zgodnie z antychrześcijańskim, zakorzenionym w jezuictwie buntem i herezją z początku XVII wieku, człowiek stał się współodpowiedzialny za swoje zbawienie. Bóg objawiony w Piśmie Świętym, co do kwestii zbawienia, został zdetronizowany. Musiał ustąpić władzy człowiekowi, ponieważ decyzja o wybraniu do zbawienia, powołaniu i odrodzeniu nie jest decyzją Boga.

W konsekwencji zarówno wiara jak i następujące po niej: usprawiedliwienie, adopcja, uświęcenie i ostatecznie uwielbienie w wiecznej chwale – to rezultat współpracy człowieka z wyznawanym bóstwem. Choć praktycznie rzecz ujmując ta współpraca całkowicie wyklucza Boga Pisma i nakłada cały ciężar zbawienia na samego człowieka, ponieważ nie Bóg a człowiek odpowiada za

Katastrofalne w skutkach jest również zastąpienie biblijnej podstawy usprawiedliwienia ludzkim syntetykiem. W herezji podstawą usprawiedliwienia jest nie tyle przypisanie czy też poczytanie wierzącemu zadośćczyniącego dzieła Chrystusa na krzyżu, jego posłuszeństwa, przelania krwi i cierpienia za grzechy (Rzym. 3:25; 5:9;  Hebr. 5:9; 1 Piotra 3:18), ale podstawą usprawiedliwienia jest sam akt wiary wyznawcy, wbrew temu co określone zostało wieki temu przez Pismo (Jer. 23:6; 1 Kor. 1:30; 2 Tym. 1:2; Łuk. 1:77; Rzym. 3:24-25; 4:5; Psalm 32:1-2; Filip. 3:9; Tyt. 3:5; 2 Tym. 1:9) a podsumowane przez Reformację

“Jednakże, by wyrazić to jaśniej, nie twierdzimy, że wiara sama z siebie nas usprawiedliwia, gdyż to tylko narzędzie, z pomocą którego możemy uchwycić się Chrystusa – naszego usprawiedliwienia. Jezus Chrystus poczytujący na naszą korzyść wszystkie swoje zasługi i wszystkie swoje święte dzieła, jakich dokonał dla nas i zamiast nas, jest naszą sprawiedliwością” [1]

Wbrew logice, wbrew zdrowemu rozsądkowi i co najważniejsze, wbrew autorytetowi Słowa Bożego Arminianie twierdzą, że ich (fałszywy!) chrystus jedynie pomaga przyjść do siebie bo wszystkich łagodnie do siebie przyciąga oraz obdarza afektem wszystkich jednakowo i pragnie zbawienia wszystkich. Fałszywy bożek Arminianizmu to zaiste zgodny kochanek, ale nie małżonek. On kocha wszystkich bez wyjątku a nie tylko Swoją oblubienicę. To duchowy cudzołożnik.

Dla obrony chrześcijańskiej Ewangelii ważnym jest odpowiedzieć na tezy heretyków opierając się o Słowo Boże.

(więcej…)

Zawstydzeni przez komputer

Rozdwojony bożek

Przysłów 16:4 PAN uczynił wszystko dla samego siebie, nawet niegodziwego na dzień zła.

Bóg, jak mówi Pismo, uczynił niektórych ludzi przeznaczając ich na dzień zła, czyli na zatracenie (por. Rzym. 9:21-22; Przysłów 16:4; 1 Piotra 2:8; 2 Piotra 2:3; Judy 1:4; Mat. 11:25-26; Psalm 92:7; 139:16; 2 Mojż. 9:16; Hiob 12:14; Izaj. 45:9; Hab. 1:12). To przeznaczenie jest niezmienne i nienaruszalne (Izaj. 25:1; 46:10; 48:3), co jest jeszcze bardziej widoczne w kontraście do niezmiennego postanowienia Elekcji, czyli wybrania niektórych spośród ludzi do zbawienia.

Wybranie odbyło się w Chrystusie, tj. Chrystus od wieczności został przeznaczony (1 Piotra 1:20; Obj. 13:8) jako mediator między Bogiem a wybranymi do zbawienia by zgodnie z Bożym dekretem przelać za nich i tylko za nich swoją krew (Mat. 1:21; Efez. 1:4-5).

A) Ponieważ Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki (Hebr. 13:8) liczba wybranych nie ulega zmianie. Gdyby Chrystus mógł utracić kogokolwiek ze zbawionych, nie byłby to już ten sam Chrystus.

B) Ponieważ Chrystus umierał tylko za owce, które znał po imieniu (Jan 10:3, 14-15) nie tylko liczba zbawionych nie ulega zmianie ale też nie następuje zamiana osób na liście zbawionych przez Chrystusa. Chrystus zbawił konkretne, znane z imienia osoby i żadne inne.

W tym miejscu dwie rzeczy szokują biblijnie wierzących chrześcijan. Nielogiczna wiara neo-kalwinistów (to po pierwsze), którzy okazują się mniej roztropni od bezmyślnego komputera (to po drugie)

(więcej…)

John Piper o ostatecznym usprawiedliwieniu przez uczynki, część 2

Owce i kozły

Mat. 25:31-33 .

31. Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swojej chwale i wszyscy święci aniołowie z nim, wtedy zasiądzie na tronie swojej chwały.

32. I będą zgromadzone przed nim wszystkie narody, a on odłączy jedne od drugich, jak pasterz odłącza owce od kozłów.

33. I postawi owce po swojej prawej, a kozły po lewej stronie.

Tacy ludzie jak John Piper odwołują się do oddzielenia owiec od kozłów w Ewangelii Mateusza 25, pragnąc na podstawie recytacji dobrych uczynków owiec udowodnić ostateczne usprawiedliwienie z uczynków. Problem z takim odwołaniem się do Ewangelii Mateusza 25 w celu ostatecznego usprawiedliwienia na podstawie uczynków polega na tym, że owce i kozły są rozdzielone na dwie grupy, zanim jeszcze czyjekolwiek uczynki zostaną porównane.

Innymi słowy, są oni podzieleni na dwie grupy na podstawie tego, czy są owcami czy kozłami. Owce są zdefiniowane jako ci, którzy wierzą

Jan 10:16, 26 16. A mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. Również te muszę przyprowadzić i będą słuchać mego głosu, i będzie jedna owczarnia i jeden pasterz. 26. Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec, jak wam powiedziałem. 

Stąd scena sądu w Mateusza 25:31-33 ma owce oddzielone na podstawie wiary, a nie uczynków, co oznacza, że owce zostały oddzielone na podstawie sprawiedliwości poza uczynkami.

Ani owca, ani Pasterz nie zabawił się w uczynki przy oddzielaniu “Jego owiec” od “kozłów”. Nawet gdy uczynki owiec są wspominane, owce nie są ich świadome i najwyraźniej nie przewidywały dyskusji o swoich uczynkach, tj. “kiedy widzieliśmy cię…? …kiedy widzieliśmy cię…? …kiedy widzieliśmy cię…?” (Mat. 25:37-39). Owce przybyły przed tron sądu bez myśli o swojej osobistej świętości czy moralnej poprawie.

(więcej…)