Marek 16:14-20 Na koniec ukazał się jedenastu (Apostołom), gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im ich niewiarę i zatwardziałość serca, że nie wierzyli tym, którzy go widzieli wskrzeszonego. I powiedział do nich: Idźcie na cały świat i głoście ewangelię wszelkiemu stworzeniu.  Kto uwierzy i ochrzci się, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy, będzie potępiony.  A takie znaki będą towarzyszyć tym, którzy uwierzyli (πιστεύσασιν piseusasin – czas przeszły dokonany – mowa o Apostołach):
.
w moim imieniu będą wypędzać demony,
-będą mówić nowymi językami;
-będą brać węże,
-a choćby wypili coś śmiercionośnego, nie zaszkodzi im;
– na chorych będą kłaść ręce, a ci odzyskają zdrowie.
.
A gdy Pan przestał do nich
(Apostołów) mówić, został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni (Apostołowie) zaś poszli i głosili wszędzie, a Pan współdziałał z nimi (z Apostołami) i potwierdzał ich (Apostołów) słowa znakami, które im (Apostołom) towarzyszyły. Amen.

Wprowadzenie

Odrzucenie prawdy Pisma Świętego przez zielonoświątkowych religijnych fanatyków prowadzi do poważnych zboczeń oraz zaburzeń psychicznych. Mogą one nieraz przybierać dramatyczne formy. Zaczyna się od nakładania rąk i krzyków, kończy na biciu, duszeniu, rażeniu prądem i paleniu żywcem.

W swojej książce Istotne uczucia, XVIII wieczny kaznodzieja Jonathan Edwards dokonał bardzo istotnej obserwacji zachowań, jakie miały miejsce podczas Wielkiego Przebudzenia. Konkluzje, do których doszedł są szokujące i śmiało można je przyłożyć do oceny współczesnego ruchu zielonoświątkowego:

Są dwa rodzaje fałszywych chrześcijan. Są tacy, którzy myślą, że są chrześcijanami dlatego, że spełniają zewnętrzne wymogi moralne i religijne. Tym ludziom często trudno jest zrozumieć doktrynę usprawiedliwienia jedynie przez wiarę. Są też tacy, których pewność wypływa z fałszywych doznań duchowych.
.
Ten drugi rodzaj fałszywych chrześcijan jest najgorszy. Ich pewność pochodzi często z rzekomych objawień. Nazywają je „świadectwem Ducha”. Mają wizje i odczucia; mogą twierdzić, że Boży Duch objawił im przyszłość. Nic dziwnego, że ludzie, którzy akceptują takie przeżycia mają również wizje i odczucia na temat własnego zbawienia. I nic dziwnego, jeśli rzekome objawienie ich zbawienia wywołuje niezbitą pewność. W rzeczywistości, niezachwiana pewność to znak rozpoznawczy ludzi, którzy kierują się rzekomymi objawieniami. Śmiało twierdzą: „Wiem to czy tamto”, „Wiem to na pewno”. Lekceważą każdy argument i próbę racjonalnego dociekania, który mogłyby poddać ich przeżycie w wątpliwość. Łatwo zrozumieć pewność tych ludzi. Myśl, że Bóg w szczególny sposób powiedział im, że są jego ukochanymi dziećmi, łechce ich miłość własną. Jeśli tym „objawieniom” towarzyszą żywe emocje, które oni interpretują jako działanie Ducha Świętego, wtedy zwiększa to jeszcze ich fałszywą pewność.

Innymi słowy, Edwards stwierdza, że rzekome znaki i cuda nie są żadnym dowodem zbawienia. Ludzi podążających za fałszywymi znakami nazywa fałszywymi chrześcijanami najgorszego rodzaju, ponieważ ich poziom samozwiedzenia bezgraniczny i nic nie może ich przekonać co do tego, że nie mają oni w sobie Ducha Bożego. Czemu? Ponieważ wiarę swoją opierają o osobiste przeżycia i źle zinterpretowane Pismo.

Owoce zwiedzenia

Charles Parham to twórca ruchu zielonoświątkowego. Wzorował swoją szkołę biblijną na szkole „Duch Święty i My”, zwanej również Ruchem Królestwa, której założycielem był Frank Sandford. Szkoła ta była częśćią Ruchu Chrztu Ogniem a Parham studiował tam przez sześć tygodni przyjmując doktrynę, że człowiek staje się bezgrzeszny niezależnie od dokonywanych uczynków. Shiloh Sandforda był szkodliwym centrum kultowym w stanie Maine. Sandford został oskarżony i skazany za zabicie człowieka a wiele oskarżeń o przemoc zostało postawionych członkom sekty.

Parham (który był również homoseksualistą) wmówił swoim wyznawcom, że dziś Duch Święty udziela wierzącym tych samych cudownych darów-znaków jakie towarzyszyły Apostołom i ich najbliższym współpracownikom. A ponieważ kłamał, dary jakich doświadczają zielonoświątkowcy nie mają nic (poza nazwą) wspólnego z biblijnym wzorcem. Dziś ponad 600 milionów różnej maści charyzmatyków mających swoje korzenie w tym fałszywym przebudzeniu Parhama i w przebudzeniu na Azusa Street pod egidą Williama Seymoura, swoją cielesność (a w wielu przypadkach demoniczne działanie) przypisuje Duchowi Świętemu nie rozeznając przy tym nauki Pisma.

Biblijny standard Zielonoświątkowa imitacja
Prorokowanie – jedna osoba zawsze prorokuje autorytatywnie w całkowitej zgodzie ze Słowiem Bożym (przy czym należy pamiętać, że kanon jest zamknięty), przepowiednie zawsze i całkowicie i ze wszystkimi detalami się wypełniają. Prorok żyje świętym życiem, jest moralnie nienaganny. Jedna pomyłka w proroctwach czyni z człowieka fałszywego proroka. Prorokowanie – jest zawodne, może zawierać błędy, to forma niewiążącej porady.
Języki – jedna osoba bez nauki nagle posiada zdolność mówienia wieloma zagranicznymi językami zrozumiałymi przez obcokrajowców. Mówi płynnie i bezbłędnie zachowująć akcent i dialekt. Języki – to niezrozumiały przez nikogo słowotok, z braku lepszego określenia zwykły bełkot.
Tłumaczenie języków – jedna osoba potrafi bez wcześniejszej nauki przetłumaczyć wiele różnych i zrozumiałych zagranicznych języków, to jest takich, które są naturalnie zrozumiałe dla osób znających ten język. Tłumaczenie języków – polega na tworzeniu i zmyślaniu znaczenia po usłyszeniu niezrozumiałego bełkotu.
Uzdrawianie przez nałożenie rąk – jedna osoba nakładając ręce leczy natychmiast z każdej choroby bez wyjątków, pomimo niewiary osoby chorej, efekty są niezaprzeczalne. Uzdrawianie przez nałożenie rąk – nieskuteczne, w najlepszym wypadku zanikają symptomy lecz nie sama choroba.
Wyganianie demonów – jedna osoba posiada Boży autorytet aby słowem wyganiać natychmiast i wszystkie demony, efekty są natychmiastowe. Podmiotem są wyłącznie niewierzący. Wyganianie demonów – grupowe sesje gdzie wielogodzinnym krzykiem połączonym ze stymulacją dotykową wmawia się ofierze uwolnienie. Opętani mogą być wierzący.
Picie trucizn bez ponoszenia szkody – jedna osob może zawszei świadomie pić dowolny rodzaj trucizny, żaden negatywny efekt jej nie dotknie. Picie trucizn – dar rzekomo działa tylko wtedy, gdy ktoś wypije truciznę nie wiedząc o tym.

Rozważmy na konkretnych przykładach czego dokładnie nauczają i co praktyktują zielonoświąkowcy.
.

Prorokowanie

Oto co dzieje się, gdy zielonoświątkowiec podrabia dar prorokowania:

Rick Joyner uznaje, że proroctwa są zawodne i odrzuca biblijny wzorzec niezawdonego proroctwa jako niemożliwy do osiągnięcia, tym samym obarcza człowieka odpowiedzialnością za czystość przesłania i natchnienia.

„Jest prorok zwany Bob Jones, który dowiedział się, że poziom trafności współczesnych proroctw w kościele wynosi około 65 procent. Niektóre mają tylko 10 procent trafnośći. Naprawdę niewielu z najbardziej dojrzałych proroków zbliżają się do poziomu między 85 a 95 procent trafności. Proroctwo zwiększa swoją czystość ale ci, którzy chodza w służbie proroczej mają przed sobą długą drogę.”
.
„Jeśli ktoś przewiduje coś w imieniu Pana i to się nie wydarzy, prawdopodobnie przemawiał zuchwale i powinien za to odpokutować ale to nie czyni z niego fałszywego proroka. Nikt nie mógłby występować w wierze wymaganej do chodzenia w tym powołaniu, gdyby wiedział, że jedna pomyłka może zrujnować mu życie.”

Jack Deere naucza, że proroctwom nie wolno ufać, ponieważ są zawodne

“Prorocy są naprawde niechlujni. Prorocy popełniają błędy. I czasami gdy prorok popełnia błąd, to bardzo poważny błąd. Znam proroków przez błędy których wielu ludzi utraciło miliony dolarów w zeszłym roku bo ci popełnili błędy. Rozmawiam z ludźmi, którzy dokonali złych inwestycji, przenieśli całe swe domostwa i zużyli na to tony pieniędzy.”

Bob Jones spytany czy zielonoświąkowi prorocy popełniają błędy odpowiada:

„O, setki… setki błędów”

Cindy Jacobs i Chuck Pierce na konferencji proroczej w 2000 roku przyznali:

„Zrobiliśmy wiele błędów. Nie mamy na to usprawiedliwienia, musimy się lepiej starać”

Kim Clements w TBN (telewizja charyzmatyczna) zachęcając do prorokowania powiedział słowa, które w dużej mierze podsumowują zielonoświątkowy pogląd na proroctwa:

„Możesz mylić się jako prorok i nie być fałszywym prorokiem”

Wayne Grudem z góry zakłada, że wszystkie proroctwa muszą być fałszywe, mimo to zachęca do prorokowania.

“Istnieje niemalże jednolite świadectwo wszystkich sekcji ruchu charyzmatycznego, że proroctwo jest niedoskonałe i zanieczyszczone oraz zawiera elementy którym nie powinno się ufać ani być posłusznym”… “Spowodowane to jest zazwyczaj tym, że proroctwo w czasie kościoła nie jest Słowem Bożym i często może zawierać błędy”

Micke Bickle zielonoświątkowy pastor, który na początku nadzorował Proroków z Miasta Kanzas przyznał się, że w ciągu czterdziestu lat swego zaangażowania w ruch charyzmatyczny, jak to powiedział bez cienia wstydu a wręcz z uśmiechem na ustach, że w jego opini:

 „przynajmniej osiemdziesiąt procent cudów i proroctw oraz innych fenomenów, których był świadkiem w ciągu czterdziestu lat, przynajmniej osiemdziesiąt procent z nich było fałszywe.” 

Podsumowując: współcześni wyznawcy ducha zielonoświątkowstwa twierdzą, że można być prorokiem głoszącym Boże objawienie a jednocześnie mylić się. Jako dowód w sprawie podają proroctwo Agabusa dotyczące Pawła, które według nich zawiodło, nie spełniło się, choć z pewnością miało swoje źródło w Bogu. Najsłynniejszy apologeta pozabiblijnego prorokowania, dr Michael Brown, wierzy że pozabiblijne proroctwo to „Słowo od Pana, które jest w 100% od Boga, ale nie jest Słowem Bożym”. 

Jak zatem można ufać współczesnym proroctwom? Nijak, ponieważ według samych zielonoświąkowców nie są one ani autorytatywne, ani bezbłędne, ani też nie są wiążące. Nauka ta to czysta herezja, która godzi w wiarygodność Boga. Więcej w temacie w poniższych artykułach

.


Języki

Oto co dzieje się, gdy zielonoświątkowiec podrabia dar mówienia językami. Doskonale herezję ruchu zielonoświątkowego podsumował Nathan Busenitz:

Gdy stało się oczywistym, że zielonoświątkowe „mówienie na językach” nie jest mówieniem ludzkimi językami cały ruch musiał stawić czoła interesującemu dylematowi. Mogli podtrzymać ich egzegetyczne zrozumienie języków, które mówiło, że to mają być prawdziwe zagraniczne języki lub trzymać się ich zrozumieniu języków na podstawie doświadczenia i radykalnie zmienić egzegezę, co właśnie uczynili.
.
Prowadzony przez doświadczenia współczesny ruch zielnoświątkowy został zmuszony do przedefiniowania daru zagranicznych języków tak, aby znaczył coś innego niż ludzkie zagraniczne języki. Musieli to ucznić ponieważ, mówiąc szczerze, współczesny charyzmatyczny dar języków nie jest mową w autentycznych zagranicznych językach. I tak nowe charyzmatyczne zrozumienie natury daru języków wyłoniło się z XX wiecznego ruchu zielnoświątkowego.

Oto jak mówienia niezrozumiałym bełkotem broni Sam Storms, wielki apologeta zielonoświątkowych przeżyć

Różne rodzaje języków
„Dzieje 2 to jedyny tekst Nowego Testamentu, gdzie przemawianie w językach polega na mówieniu zagranicznymi językami znanymi rozmówcom. To ważny tekst, nie istnieje jednak żaden powód aby zakładać, że Dzieje 2 a nie 1 Koryntian 14, jest standardem którym należy osądzać wszystkie wystąpienia mowy na językach.”
.
Języki niebiańskie
„Zwróćmy uwagę na to, że w 1 Kor. 12:10 Paweł opisywał różne rodzaje (czy też gatunki) języków (gene glosson). Raczej nie miał na myśli tutaj różnorodności czy też wielu rodzajów ludzkich języków, bo któż by wogóle sprzeczał się z tym, że wszystkie języki były tylko ludzkimi językami jak grecki czy hebrajski czy niemiecki? Jego słowa sugerują, że istnieją różne kategorie mowy na językach, może ludzkich i niebiańskich.”

.
Języki anielskie
„Paweł odnosi się do języków ludzi i aniołów
 (1 Kor. 13:1). Mógł on tutaj wprawdzie używać hiperboli, jednak tak samo prawdopodobnym jest, że mógł odnosić się do niebiańskich czy też anielskich dialektów, które daje Duch Święty.”
.
Języki tylko dla Boga
„Paweł twierdził, że ktokolwiek mówi na językach „nie mówi ludziom ale Bogu” (1 Kor. 14:2). Zatem jeśli języki zawsze są ludzką mową, Paweł się myli, ponieważ „mówienie do ludzi” jest dokłądnie tym co ludzkie języki czynią! Jeśli mowa na językach jest zawsze ludzkim językiem, jak Paweł mógł stwierdzić że „nikt go (mówiącego na językach) nie rozumie”?

.
Prywatny język modlitewny
„Stwierdzenie Pawła w 1 Kor. 14:18, że mówi językami więcej niż wszyscy dowodzi, że nie były to zagraniczne języki. Tak jak zauważył Wayne Grudem, gdyby to były znane zagraniczne języki, które obcokrajowcy mogli rozumieć, tak jak w dniu Pięćdziesiątnicy, czemu Paweł mówił prywatnie więcej niż wszyscy Koryntianie, gdzie nikt nie mógł rozumieć, zamiast mówić w kościele, gdzie obcokrajowi goście mogli rozumieć?”
.
Ekstatyczna mowa szaleńca
„Jeśli mowa na językach zawsze była ludzkimi językami, stwierdzenie Pawła w 1 Kor. 14:23 niekoniecznie byłoby prawdziwe. Każdy niewierzący który znał język, jakim mówiono stwierdziłby, że osoba przemawiająca językiem była raczej wysoce wyedukowana a nie szalona.”
.

I tak cudowna moc Ducha Świętego sprawiająca, że dana osoba nagle, bez uprzedniej nauki potrafiła płynnie komunikować się w wielu zagranicznych językach została zastąpiona nauką o niezrozumiałym, nieprzetłumaczalnym bełkocie szaleńca, który jest niebiańskim językiem anielskim w mistyczny sposób budującym duchowość bełkotającej osoby, rozumianym wyłącznie przez boga. Oczywiście nie da się tego w żaden sposób zweryfikować, bo nikt nie zna tych rzekomych języków aby potwierdzić ich prawdziwość. Taki nieprzetłumaczalny bełkot nie jest znakiem dla niewierzących (chyba że oznaką skrajnego zwiedzenia).

Przykład mówienia niezrozumiałym bełkotem przez człowieka, który twierdzi, że gdy miał 12 lat nagle i bez wyraźnego powodu zaczaął mówić słowa, które nie należały do języka polskiego (ta sama osoba utraciła wy wypadku palec i rzekomo otrzymała od Boga proroctwo, że odrośnie…)

To czysta herezja. Więcej w temacie poniżej: 


Tłumaczenie języków

Oto co dzieje się, gdy zielonoświątkowiec podrabia dar tłumaczenia języków:

Zielonoświątkowy „Kościół Mocy” Artura Cerońskiego prowadzi szkołę wykładania języków. Na jednej z sesji „nauki wykładania języków”, dowiadujemy się, że niezrozumiała i nieprzetłumaczalna na żaden ludzki język mowa (czyli tradycyjny zielonoświątkowy bełkot jaki towarzyszy wszystkim praktykantom tego zjawiska) może mieć wiele różnych interpretacji i wszystkie one są prawidłowe.

„Jest jeszcze jeden wykład, kto ma jeszcze jeden wykład? Wstań i chodź do mnie teraz. Jeszcze jeden wykład, nie bój się. To są ważne rzeczy. Jeszcze jedna interpretacja tych języków. Chodź. Już nie raz była ta sytuacja. jeszcze jedna interpretacja. Odważnie. To są ważne rzeczy. Czasami liczyłem do trzech. Mów odważnie to co pojawia się w tobie. Musimy się tego uczyć. Uczmy sie tych rzeczy. Dawaj… Odważnie, chodźcie… To jest bardzo ważne, to się rodzi w tobie… Posłuchajcie, uczcie się wykładać inne języki. Czasami są dwie, trzy lub cztery interpretacje jednego wykładu. Uczymy o tym na szkołach. Czasami przekaz na językach jest długi, interpretacja jest krótka. Czasami przekaz na jezykach jest krótki, interpretacja jest długa… – źródło

Rozumiemy zatem, że jedna wypowiedź rzekomego proroka może oznaczać wiele różnych, niezależnych od siebie rzeczy. Tak nie jest już więcej tak, a nie, nie jest już więcej nie

Mat. 5:37 Ale wasza mowa niech będzie: Tak – tak, nie – nie. A co jest ponadto, pochodzi od złego

Brzmi to groteskowo jednak w zielonświątkowym systemie tłumaczenia języków wszystko sprowadza się do stwierdzenia:

„mów co ci ślina na język przyniesie i to jest proroctwo”.

Takie mówienie z hardości serca jest srogo karane przez Boga. Więcej w temacie poniżej:


Uzdrawianie przez nałożenie rąk

Oto co dzieje się, gdy zielonoświątkowiec podrabia dar uzdrawiania:

Od przeszło 100 lat żaden zielonoświątkowiec nakładając ręce na chorych nie był wstanie sprawić, aby amputowana noga odrosła, ślepy odzyskał wzrok, głuchy zaczął słyszeć. Winą obarcza się zawsze albo chorego za brak wiary, lub Ducha Świętego, za brak woli do uzdrowienia. Zobaczmy jak okrutne praktyki zielonoświątkowców wpływają na pokrzywdzonych przez nich chorych ludzi

„Nabożeństwo dobiegło końca. Ludzie w długich kolejkach nadal oczekiwali na wejście na podwyższenie, aby powiedzieć o swoim uzdrowieniu, ale o piątej, po końcowej pieśni i błogosławieństwie, pokaz został zakończony. Panna Kuhlmann opuściła podwyższenie, a zgromadzeni wyszli z budynku. Przed udaniem się na rozmowę z panną Kuhlmann, przez kilka minut obserwowałem ludzi w wózkach inwalidzkich. Wszyscy poważnie chozy nadal pozostawali w wózkach. Człowiek z rakiem nerki i biodra, który przybył tu w pożyczonym wózku, a potem pokazałsię na podwyższeniu jako uzdrowiony, teraz znowu był w wózku. Jego „uzdrowienie”, jeżeli było tylko histeryczne, trwało bardzo krótko. Gdy stałem na korytarzu i obserwowałem wychodzących z tak zwanymi beznadziejnymi przypadkami oraz gdy widziałem łzy rodziców prowadzących swoje dzieci do windy, życzyłem sobie, aby panna Kuhlmann była wtedy ze mną. W czasie nabożeństwa narzekała kilka razy na „odpowiedzialność, wielką odpowiedzialność”, mówiła jak „boli ją serce z powodu tych, którzy nie zostali uzdrowieni”, ale czy naprawdę kiedykowlwiek dokładnie im się przyjrzała?
.
Zastanawiałem się, czy naprawdę szczerze przeżywała radość „uzdrowionych” od bólu głowy czy artretyzmu, co miało rekompensować cierpienia odchodzących z uschłymi kończynami, z niedorozwiniętymi umysłowo dziećmi, z rakiem wątroby? Zastanawiałem się czy ona naprawdę wiedziała o krzywdzie, jaką im wyrządziła. Nie byłem w stanie w to uwierzyć.
.
Oto niektóre aspekty medycznego procesu uzdrowienia, o których wielu z nas nic nie wie, a nikt nie wie wszystkiego. Co się tyczy uzdrowienia ciała, Kathryn Kuhlmann często powiadałą: „Ja nie uzdrawiam, to Duch Święty uzdrawia przeze mnie”. Jak przypuszczam, są dwa powody, dla których panna Kuhlmann stale powtarzała to stwierdzenie: po pierwsze, jeżeli pacjent nie doznaje poprawy, winien temu jest Duch Święty, a nie Kathryn Kuhlmann; po drugie, nie ma ona żadnego pojęcia o uzdrawianiu i dlatego, obciążając za to odpowiedzialnością Ducha Świetego, na pytanie o uzdrawiające siły zawsze mogła powiedzieć: „Nie wiem. Wszystkiego tego dokonuje Duch Święty”. – William Wolen, Uzdrowienie: lekarz poszukujący cudu (Nowy Jork: Random House, 1974), s. 60.
239.

Dr Nolen chciał zbadać dowody cudownych zielonoświątkowych uzdrowień. Otrzymał on od panny Kuhlmann (kobieta prorok i uzdrowiciel) listę cierpiących na raka, którzy zostali „uzdrowieni” i oto do czego doszedł ten lekarz:

Napisałem do wszystkich ofiar raka znajdujących się na jej liście — do wszystkich ośmiu — ale tylko jedna z nich zaproponowała mi współpracę. Był to mężczyzna, który twierdził, że panna Kuhlmann uzdrowiła go z raka prostaty. Przesłał mi pełną dokumentację swojej choroby. Rak prostaty często bardzo reaguje na terapię hormonalną; jeżeli jest rozsiany, często również bardzo wyraźnie reaguje na terapię radiacyjną. Człowiek ten poddawał się dłuższemu leczeniu, włącznie z zabiegiem chirurgicznym, radiacją i terapią hormonalną. Był on również „leczony” przez Kathryn Kuhlmann. Swoje wyzdrowienie — lub pozbycie się reszty choroby, jak było to w jego przypadku — postanowił przypisać pannie Kuhlmann. Każdy jednak, kto przeczytałby historię jego choroby, laik czy lekarz, natychmiast zorientowałby się, że niemożliwe jest ustalenie, który rodzaj leczenia właściwie zadecydował o przedłużeniu jego życia. Sama panna Kuhlmann znalazłaby się w trudnej sytuacji, gdyby na tym przykładzie zechciała dowieść uzdrowienia dokonanego za jej pośrednictwem przez Ducha Świętego. – Nolen, Search s. 107

Zielonoświątkowcy nie tylko nie potrafią nikogo uzdrowić ale też ich pozabiblijne praktyki doprowadzają ofiary ich działań do utraty wiary w to, co ponadnaturalne co prowadzi bezpośrednio do niewiary w odkupieńcze dzieło Chrsytusa na krzyżu. Logika poddanej oszukańczym praktykom osoby jest prosta.

Skoro Jezus jest wszechmocny i obiecał wszystkim uzdrowienie a „nie jest w stanie mnie uzdrowić” z choroby  to co dopiero zbawić?

Źródłem „mocy” zielonoświątkowych jest ten, który nie wytrwał w prawdzie, ojciec kłamstwa, ten, który był mordercą od poczatku.

Jan 8:44 Wy jesteście z waszego ojca – diabła i chcecie spełniać pożądliwości waszego ojca. On był mordercą od początku i nie został w prawdzie, bo nie ma w nim prawdy. Gdy mówi kłamstwo, mówi od siebie, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa.

Więcej w temacie:


.


Wyganianie demonów

Oto co dzieje się, gdy zielonoświątkowiec podrabia dar wyganiania demonów:

Kochana mamusia

Poniżej świadectwo jednej z pierwszych prób wyganiania demonów przez zielonoświątkowców, która, jak już pewnie wszyscy się domyślają, zakończyła się tragicznie:

„Porażka i skandal zdawał się kalać wszystko to, czego Parham się dotykał. W mniej niż rok po założeniu, Biblijny Koledż Bethel w Topeka został zamknięty definitywnie. Pięć lat później gazety w całym USA poinformowały o wyznawcach Parhama, którzy w Illinois pobili na śmierć niepełnosprawną kobietę, starając się wypędzić z jej ciała demona reumatyzmu. Zanim opadł szok związany z tą historią, Parham został aresztowany w San Antonio w Texasie, postawiono mu zarzuty sodomii. Przyznał się do tego pisemnie aby uzyskać zwolnienie, jednak później wycofał swoje przyznanie się do winy.- John MacArthur

Jak było na początku tak jest teraz i tak będzie z zielonoświątkowymi egzorcyzmami. I tak 11-letnia dziewczynka zginęłaby w wyniku przeprowadzanego na niej egzorcyzmu, wykonywanego przez jej matkę, gdyby nie interwencja nieznajomego – twierdzi policja w Kalifornii. 45-letnia Kimberly Felder została aresztowana, podczas próby „oczyszczenia” swojej córki. Świadkowie z Centerville Beach w Ferndale twierdzili, iż Felder rozebrała, pobiła, pogryzła i wepchnęła piach w usta i oczy swojej córki w piątkowy poranek. Zgodnie z oświadczeniem biura szeryfa hrabstwa Humboldt, 10 do 12 osób obserwowało cało to zdarzenie, dopóki John Marciel nie interweniował, próbując powstrzymać Felder.

Na zdjęciu powyżej Kimerly Felder, która wyganiała demona poprzez wsypywanie piachu do ust swojej córki przy pomocy łopaty.

Zgodnie z opinią policji, Marciel zmagał się z matką, powalając ją na ziemię, podczas gdy ona kontynuowała uderzać dziecko kawałkiem drewna aż do momentu przybycia patrolu, który w pełni poskromił kobietę.

„Gdyby nie interwencja policji i bohaterskie działanie Johna Marciela, dziecko prawdopodobnie zginęłoby z rąk Felder”, komentuje policja.

Marciel udzielając wywiadu do Associated Press, stwierdził, iż Felder „pytała mnie o moją wiarę”, poinformowało KPIX-TV. Według policji matka oświadczyła, iż „próbowała usunąć demona ze swojego dziecka”. Dziewczynka została przewieziona do szpitala z niewielkimi obrażeniami, podczas gdy jej matka została oskarżona o próbę popełnienia zabójstwa, napaść ze śmiercionośną bronią, wykorzystywanie dziecka oraz szerzenie zamieszania. Marciel, który zostanie odznaczony czerwonym krzyżem za uratowanie ludzkiego życia, wyraził niepokój w stosunku do tłumu ludzi, będących świadkami ataku na dziecko, którzy nie podjęli żadnych działań:

„Najgorsze w tym wszystkim było to, że kiedy zabraliśmy dziecko do samochodu szeryfa, powiedziało ono, że nikt z tych przejeżdżających obok, nie zatrzymał się by pomóc.”

Źródło

Poniżej jak zawsze nieudana próba wygonienia demonów przez heretyków, tym razem polski akcent

Płomienna wiara pastora
Nikaraguański pastor i czterech jego naśladowców skazano na 30 lat więzienia za udział w śmiertelnym egzorcyzmach. Grupa rozebrała do naga kobietę i rzuciła ją na ogień, twierdząc, że ofiara była opętana przez diabła. Vilma Trujillo została oparzona na 80 % jej ciała i zmarła po pięciu dniach w szpitalu po incydencie 21 lutego 2017. 25-letnia matka dwojga dzieci była trzymana w niewoli przez grupę przez tydzień, podczas której była związana i pozostawiona bez jedzenia i wody.

„Cierpienie, którym Trujillo została poddana, nie jest czymś, czego człowiek powinien doświadczyć” powiedział sędzia, Alfredo Silva, poinformował AFP .

.
Pastor Juan Rocha i trzech z czterech oskarżonych otrzymali dodatkowo wyrok sześciu lat za nielegalne przetrzymywanie.
Wszystkich pięciu ukarano grzywną 522 USD. Mężczyźni zaprzeczyli zabiciu kobiety podczas procesu, twierdząc:

„Wpadła w ogień, kiedy duch diabła wyszedł z jej ciała”

El Nuevo Herald doniósł, że Rocha Romero bronił się mówiąc:

„Modliliśmy się, kiedy spojrzeliśmy w górę. i zobaczyliśmy, że płonie.”

Ręce i stopy Trujillo były związane, kiedy wrzucono ją do ognia – gdzie pozostała przez pięć godzin, zanim na miejsce przybyła rodzina. Nikaraguanski serwis informacyjny W prasie wspomina, że eksperci sądowi twierdzą, że kobieta doświadczyła podczas morderstwa temperatury 400 stopni Celsjusza. Ofiara była matką dwójki dzieci i mieszkała w La Rosita, biednej społeczności górniczej położonej około 480 kilometrów na wschód od Managui.

Rocha Romero należy do zielonooświątkowej denominacji Zborów Bożych

Źródło

Czy to wystarczy?

Są to oczywiście ekstremalne przypadki zachowania zielonoświątkowców, jednak powinny one wskazać na kierunek, w jakim są prowadzeni przez ducha, którego wyznają i do którego się modlą. Jest to demon zatracenia. Zaczyna się od grupowych krzyków i ekstazy, podczas której bardzo łatwo jest się zatracić, szczególnie rozemocjonowanym zielonoświątkowcom, którzy odrzucają rozum jako zbędny i wręcz przeszkadzający w doświadczaniu Boga. Więcej w temacie poniżej:


Picie trucizn

Oto co dzieje się, gdy zielonoświątkowiec podrabia dar odporności na trucizny:

Soloneza czas zacząć

Gdyby nie fakt, że wszystko zostało nagrane, kolejną historię można by uznać za część powieści grozy lub science fiction. Tak w skrócie można opisać działania afrykańskich wyznawców ducha zielonoświątkowstwa:

Na początku (nagrania) pokazany jest „pastor”,który zdobył sławę dzięki aplikowaniu swoim wierzącym domestosu do picia jako środek do duchowych doznań,wyganiania demonów. Ludzie wpadają tam w trans,tracą przytomność ,wymiotują…”Pastor” twierdzi,że też to pije i jemu nie szkodzi,bo jest generałem Bożym. Następnie w 1,45 minucie w następnym zborze atrakcją jest picie benzyny. Pózniej pastor mówi : wyjdzcie na zewnątrz,jest tam pożywienie i jedzcie. Widać jak wyszli i jedzą trawę. Następnie widać jak składają pieniądze na jedno miejsce.źródło

A takie są skutki picia domestosu: organizm nie przyswaja trucizny, znak zawarty w Marka 16 nie działa. Czemu? Ponieważ był przeznaczony włącznie dla Apostołów i miał na celu ich ochronę.

Przypadkowy znak?

Według zielonoświątkowców odporność na trucizny nie działa, kiedy używana jest świadomie, wolicjonalnie. W takim przypadku według nich Bóg nie przyznaje się do znaku. Znak działa tylko wtedy, gdy trucizna dostała się do organizmu zielonoświątkowca bez jego aktywnego działania.

W swojej książce Dlaczego powinienem mówić językami? Charles i Frances Hunterowie dosyć lekko i niewłaściwie potraktowali sprawę „brania węży i picia trucizn”. Zapewniają oni swoich czytelników, że nie interesuje ich „branie węży”. Zresztą nie wierzą oni w to, że Bóg chce, aby chrześcijanin wkładał rękę do koszyka z grzechotnikami tylko po to, by przekonać się, czy nie został ukąszony. Wskazują na Pawła w Dziejach, który chwycił węża „przypadkowo”. Paweł nie chełpił się umiejętnością bezpiecznego brania węży, powiadają Hunterowie, on po prostu „strząsnął gada w ogień” i podziękował Bogu za ochronę. Hunterowie zakładają, że ochrona wierzącego przed jadowitymi wężami następuje tylko wtedy, gdy jest on przez nie zaatakowany przypadkowo.

Dzieje 28:3-5 3 A gdy Paweł nazbierał naręcze chrustu i nałożył na ogień, na skutek gorąca wypełzła żmija i uczepiła się jego ręki. 4 Kiedy barbarzyńcy zobaczyli gada wiszącego u jego ręki, mówili między sobą: Ten człowiek na pewno jest mordercą, bo choć wyszedł cało z morza, zemsta nie pozwala mu żyć. 5 Lecz on strząsnął gada w ogień i nie doznał nic złego.

Hunterowie dowodzą, że ta sama zasada „przypadku” odnosi się również do wypicia trucizny. Nie należy pić trucizny tylko po to, by dowieść swojej odporności na nią. Wierzą jednak, że Bóg chroni chrześcijan, gdy potrzebują oni tej ochrony. Piszą:

„Czy zauważacie, że Biblia mówie jeżeli (czyli przypadkowo) wypijemy coś trującego, nie zaszkodzi nam! Alleluja! Najlepsze ze wszystkich znanych ubezpieczeń!”

Robi się coraz ciekawiej. Z jednej strony picie trucizn należy do tej samej kategorii darów-znaków co wyganianie demonów, mówienie językami, nakładanie rąk w celu uzdrawiania i branie węży (czyny ewidentnie wynikające z aktywnego działania powodowanego wolą człowieka, z drugiej jednak nie działają, gdy wola człowieka jest zaangażowana.

Kenneth Williams, skazany za morderstwo na karę śmierci przez wstrzyknięcie trucizny przeszedł w więzieniu na zielonoświątkowstwo. Został rzekomo ochrzczony Duchem Świętym, czemu towarzyszyło mówienie niezrozumiałym bełkotem. Człowiek ten do końca był przekonany, że dary z Marka 16 ciągle działają, sam zresztą w swoim mniemaniu doświadczył daru mówienia językami. W chwili, w której podawano mu dożylnie truciznę zaczął modlić się bełkotem. Trucizna zazwyczaj zabija szybko i bezboleśnie. Jednak w jego przypadku umierał długo i w męczarniach. Nie tylko trucizna nie została zneutralizowana, jak naucza błędnie przez niego zrozumiany tekst Marka 16, ale sam proces przybrał zły obrót (sporadyczne przypadki). Człowiek ten nie chciał umrzeć, nie przyjął też trucizny dobrowolnie. Jednak religijne szaleństwo trzymało go w swoich objęciach do samej śmierci.

Ciało Williamsa szarpnęło 15 razy w krótkim odstępie czasu – gwałtownie uderzając w skórzany pas na klatce piersiowej – potem tempo zwolniło przez ostatnie pięć ruchów. – źródło

Nawet w obliczu śmierci człowiek ten nie oddał Bogu chwały lecz ofiarował Mu inny ogień fałszywego uwielbienia. Oto skutki działania ducha zielonoświątkowstwa. Więcej w temacie:
.


Co jeszcze?

Ile jeszcze trzeba przykładów, aby dotarło do 600 milionów zwiedzionych ludzi, że cuda i znaki, którymi tak się fascynują to zwykłe oszustwo, cielesność i demoniczne manifestacje? Ile osób straci życie? Ilu zostanie otrutych? Ilu nie pojedzie do szpitala głupio wierząc, że zostanie uzdrowiona przez nałożenie rąk pastora-heretyka?

Branie węży

Zielonoświątkowi pastorzy umierają po ukąszeniu węża twierdząc, że w Marka 16 jest nakaz brania węży do rąk, co obowiązuje cały kościół i oddziela wierzących od niewierzących.

P.

Padaczka

Kolejny przykład opętania duchem zielonoświątkowstwa

More reason for the unbelieving world to laugh at us Christians, Holy ghost doesnt work this way and I would call this the phony ghost!!!These people need to stop, they are doing more damage than good!-GM

Opublikowany przez Gospel Defenders Alliance Środa, 30 sierpnia 2017

.

Głupota

Ogłupienie teologiczne duchem zielonoświątkowstwa

.

Kopanie Biblii

Spisane Słowo Boże, za które pokolenia chrześcijan przelewało swoją krew, dla zielonoświątkowców to nie tylko martwa litera ale również przedmiot pogardy.

.

Oszustwa wskrzeszeń

Naprawdę tylko całkowicie duchowo zamroczeni przez Boga fanatycy są w stanie uwierzyć, że zielonoświątkowcy potrafią wskrzeszać ludzi. Poniżej obnażenie oszustwa.

.

Wyganianie Ducha Świętego z chrześcijan

Kulminacją demonicznego szaleństwa w zielonoświątkowcach są próby egzorcyzmu Ducha Świętego z wierzących zbawionych chrześcijan. Oni nazywają Go duchem nieczystym (więcej tutaj)


Upamiętajcie się

Drodzy wyznwacy ducha zielonoświątkowstwa, zostaliście oszukani. Cuda i znaki za jakimi podążacie to fałsz i diabelskie podróbki. Jeśli nie upamiętacie się z tego grzechu, nie wejdziecie do królestwa Pana. Chrześcijanie mają w sobie Ducha Prawdy, który wyprowadza wierzących ze zwiedzenia, a takim z całą pewnością jest ruch zapoczątkowany przez Parhama, lecz mający swe prawdziwe korzenie w samym Babilonie. Oto czas decyzji. Poniższe linki pozwolą wam zrozumieć więcej naturę grzechu, w jaki się uwikłaliście oraz wskaże remedium.

Print Friendly, PDF & Email