Boże prawo duchowe

Rzym. 2:6-106 [Bóg] odda każdemu według jego uczynków: 7 Tym, którzy przez wytrwanie w dobrym uczynku szukają chwały, czci i nieśmiertelności, odda życie wieczne; 8 Natomiast swarliwym i nieposłusznym prawdzie, lecz posłusznym niesprawiedliwości, odda zapalczywość i gniew. 9 Utrapienie (θλῖψις thlipsis) i ucisk (στενοχωρία stenochoria) odda duszy każdego człowieka, który popełnia zło, najpierw Żyda, potem i Greka; 10 A chwałę, cześć i pokój każdemu, kto czyni dobro, najpierw Żydowi, potem i Grekowi.
.

θλῖψις thlipsisprześladowanie, choroba, opresja, tu: odnosi się do stanu wewnętrznego człowieka, zatem mowa o wewnętrznym przeżyciu
στενοχωρία stenochoriaboleść, udręczenie, brak miejsca

Bóg obiecał, że utrapienie i ucisk będą towarzyszami ludzi, którzy podążają za kłamstwem. Zło – matka niesprawiedliwości, która jest nierozerwalnie powiązaną z nieprawdą – jest podstawą Bożego sądu nad grzesznikiem:

  • wiecznego: w postaci potępienia
  • doczesnego: w postaci wewnętrznej, umysłowej boleści, udręki, choroby

Innymi słowy, jeśli człowiek staje się aktywnym członkiem fałszywego kultu jego stan umysłowy będzie ulegał degradacji prowadząc nawet do rozmaitych mentalnych chorób o podłożu duchowym. Jest to równia pochyła, zgodna z inną duchową zasadą: bałwochwalstwo kończy się deprawacją umysłu (por. Rzym. 1:28-32), a to dowodzi wiecznego potępienia.

Czy zatem zielonoświątkowcy czczący innego ducha, idola podającego się za Ducha Świętego (2 Kor. 11:4), oraz ofiarujący Bogu fałszywe uwielbienie, inny ogień (3 Mojż. 10:1-2) bełkotu, popularnie znany jako modlitwa na językach, doświadczają Bożego utrapienia i ucisku, przez co częściej zapadają na choroby umysłowe?


Mroczne owoce ducha zielonoświątkowstwa

W Duke University Medical Center przeprowadzono badania sprawdzające związek między przynależnością religijną a zaburzeniami psychicznymi wśród protestanckich członków pokolenia wyżu demograficznego (urodzonych w latach 1945–1966), którzy mieszkali w rejonie Piemontu w Karolinie Północnej (źródło)

Uzyskano dane na temat sześciomiesięcznych i dożywotnich wskaźników głównych zaburzeń psychicznych wśród 853 protestantów. Uczestnicy zostali podzieleni na trzy kategorie oparte o  przynależność religijną:

  • protestanci głównego nurtu
  • konserwatywni protestanci
  • i zielonoświątkowcy

Porównano wskaźniki zaburzeń w różnych grupach wyznaniowych, kontrolując płeć, rasę, stan zdrowia fizycznego oraz status społeczno-ekonomiczny i stratyfikując według częstotliwości uczęszczania do kościoła. Analizę powtórzono dla 1826 protestantów w średnim wieku i starszych urodzonych w latach 1889–1944, a wyniki porównano z wynikami dla wyżu demograficznego.

Wyniki badań, jeśli chodzi o wyznawców ducha zielonoświątkowstwa, są zatrważające. Wśród pokolenia wyżu demograficznego tak dla krótkiego okresu sześciomiesięcznego jak długiego – życiowego mieli oni znacznie wyższe wskaźniki

  • zaburzenia depresyjnego,
  • lękowego
  • i wszelkich zaburzeń DSM-III

DSM-III: zaburzenia umysłowe obejmujące objawy, wzorce zachowania lub problemy psychiczne, które są zazwyczaj źródłem cierpienia lub upośledzają jakiś obszar funkcjonowania (np. zdolność do nauki szkolnej), dysfunkcjonalne strategie postrzegania świata i reagowania nań, zaburzenia obejmujące problemy fizyczne istotne dla zrozumienia problemów psychicznych jednostki i ich rozwiązywania.

Protestanci z głównego nurtu mieli najniższe wskaźniki zaburzeń lękowych w ciągu sześciu miesięcy i całego życia oraz najniższe sześciomiesięczne wskaźniki dowolnego zaburzenia DSM-III

Konserwatywni protestanci mieli najniższe wskaźniki zaburzeń depresyjnych w ciągu sześciu miesięcy i całego życia oraz najniższe wskaźniki zaburzenia dla każdego wskaźnika DSM-III w ciągu całego życia.

Te relacje były słabsze wśród protestantów w średnim i starszym wieku, chociaż wśród starszych zielonoświątkowców pojawił się nowy związek z nadużywaniem alkoholu lub uzależnieniem. Gdy analizy były stratyfikowane przez częstotliwość uczęszczania do kościoła, związki między zaburzeniami psychicznymi a przynależnością do zielonoświątkowców były najsilniejsze wśród osób rzadko uczęszczających do kościoła, dodatkowo grupa ta raczej nie szukałaby pomocy u specjalistów zdrowia psychicznego.

To oznacza, że zbyt długa przynależność do odszczepień zielonoświątkowych powoduje coraz większą presję, prowadzi do zaburzeń psychicznych, degeneruje wzorce zachowania, negatywnie wpływa na postrzeganie świata, jest przyczyną chorób umysłowych. To wymusza na wyznawcach potrzebę przeciwdziałania. Z problemami psychicznymi jakie wynikają z praktykowania zielonoświątkowej religii radzą sobie na dwa sposoby:

1. Albo poprzez „odpoczynek” czyli zmniejszenie częstotliwości odwiedzin zgromadzeń przez to odseparowanie od przyczyny
2. Albo też poprzez zastosowanie używek (alkohol, narkotyki) w celu złagodzenia skutków

Badania naukowe jednoznacznie wskazują na ruch zielonoświątkowy jako niebezpieczny dla zdrowia psychicznego. Tu wypełniły się dosłownie ostrzeżenia zawarte w Rzymian 2:9 – Bóg zsyła stany lękowe, cierpienie a nawet choroby umysłowe na mówiących niezrozumiałym bełkotem wyznawców złotego cielca czyli idola Ducha Świętego.
.


Zielonoświątkowy antyintelektualizm

Judy 1:8 Podobnie ci ludzie rojący sny plugawią ciało, gardzą panowaniem i bluźnią przełożonym.

W praktyce każdy chrześcijanin spotyka się z zielonoświątkowcami. Są to, wydawałoby się na pierwszy rzut oka, ludzie bardzo mocno zaangażowani w swoją religię, ich entuzjazm może wydawać się pociągający. Niestety wiara zielonoświątkowa nie jest oparta o rozumowe lecz o emocjonalne rozeznanie Słowa Bożego. Sprawę pogarsza poszukiwanie zewnętrznego, pozabiblijnego objawienia w trzech zasadniczych obszarach:

1. teologicznym, rozumianym jako nowe informacje o Bogu
2. interpretacyjnym, zastępującym egzegezę wynikającą z ciężkiej pracy nad tekstem, droga na skróty
3. praktycznym, określonym jako szczególna wola Boża w życiu

I choć nie wszyscy będą podążać za punktami 1 i 2 (tych można nazwać braćmi w Chrystusie – jeśli w ich życiu widoczne jest uświęcenie jako owoc Ducha Świętego), to jednak zagrożenie jakie wynika z wiary w pozabiblijne objawienie jest niebagatelne i uderza w samo serce chrześcijaństwa, a mianowicie w spisane Słowo Boże.

Eisegeza

Zielonoświątkowcy wczytują do świętego Tekstu własne, z góry założone przekonania. To się nazywa eisegeza. Nie istnieje tam obiektywny mechanizm weryfikaccji prawdy, hermeneutyka jest obcym pojęciem. Czemu? Ponieważ wszystkich rzekomo „prowadzi Duch Święty”, szkoda tylko, że każdego inaczej, objawiając różnym osobom różne interpretacje tekstu, co w dobie postmodernistycznej relatywnej definicji prawdy zdaje się doskonale odpowiadać zapotrzebowaniu świata na synkretyczną religię pozbawioną stałego fundamentu. Innymi słowy, kultyści spod znaku zielonych świąt mogą sobie wierzyć w co chcą i jak chcą, jednak czego nie wolno im robić to poddawać krytyce wiary innych osób.

Fundament zielonoświątkowej teologii

Warto w tym momencie tutaj zwrócić uwagę na trzy istotne definicje:

Postprawda – określa sytuację w której to nie fakty, ale ludzkie emocje mają największe znaczenie dla życia ludzi. Prawda jako obiektywne kryterium oceny rzeczywistości przestaje mieć znaczenie. Z tego wynika następna:

Postteologia – określa zestaw wierzeń, w których to nie prawda Słowa Bożego, lecz ludzkie emocje mają największe znaczenie dla życia wierzących. Pismo Święte jako obiektywne kryterium oceny teologii przestaje mieć znaczenie. Konsekwencją czego jest

Antyintelektualizm  – doktryna zakładająca że ”Duch Święty was wszystkiego nauczy”, więc trud studiowania Słowa i dociekanie prawdy stają się niepotrzebne. To błogi stan ignorancji teologicznej oparty o emocjonalne podejście do egzegezy. Nie jest ważna obiektywna treść przekazywana przez dany werset Pisma lecz subiektwyny do niego stosunek. Wyznawcy ducha zielonoświątkowstwa używają antyintelektualizmu na zasadzie: tak jak rozumiem tekst to prowadzenie Ducha Świętego. A tam, gdzie tekst jest dla nich niezrozumiały lub niejasny oczekiwane jest późniejsze objawienie.

To właśnie dlatego nie jest możłiwym przemówienie zielonoświątkowcowi do rozumu. Niezależnie od tego jak wiele prawdy im przedstawić, nawet w krystalicznie czystej formie, nie ma to dla nich żadnego znaczenia. Czemu? Ponieważ ich osobista, subiektywna prawda oparta jest o emocje, a z emocjami się nie dyskutuje. Oni prawdę Słowa Bożego będą odrzucać często podając argument „to twoja interpretacja Pisma” (wystarczy zrobić mały eksperyment i zaproponować zapoznanie się z artykułem Dar języków).

Bełkot

Aby dolać oliwy do zielonoświątkowego innego ognia należy zwrócić szczególną uwagę na inny ogień zielonoświątkowych glossolalii czyli niezrozumiały bełkot. Kurt Jurgensmeier w swojej książce Knowing Our God Exegetical Theology  ostrzega:

„Twierdzenie, że mówienie na językach jest niegroźną praktyką, i że jest to dobre dla osoby praktykującej, jest niemądrą pozycją, ponieważ informacje dowodzące czegoś zupełnie przeciwnego są ewidentne. Mówienie na językach jest uzależniające. Niezrozumienie zagadnienia mówienia na językach i nawyku jaki powstaje oraz psychiczne uniesienia do jakich to doprowadza, dodając do tego cielesną stymulację czyni z tego praktykę której trudno się pozbyć. Porównanie mówienia na językach z wyższą  duchowością obnaża brak zrozumienia prawdy Biblijnej przez osobę tak twierdzącą, także obnaża czyjąś popędliwość zmierzającą do bycia usatysfakcjonowanym przez zwodniczą i niebezpieczną podróbkę.”

Spójrzmy na praktykę mówienia bełkotem ze strony duchowej. Mamy oto człowieka, głoszącego, że jest chrześcijaninem. Staje on przed nami z Pismem w ręku, czyta fragment Marka 16: Nowymi językami mówić będą. Następnie otwiera gardło i mówi: „ble ble ple ple pitu pitu, tralala terefere, ple ple pitu ble ple pitu, ble ble ple ple pitu pitu” twierdząc, że to nowy język. Człowiek ten nie tylko błędnie zinterpretował Pismo nazywając niezrozumiały bełkot jakimś językiem, lecz również zbluźnił Duchowi Świętemu wystawiając Go na ośmieszenie. Tym właśnie są zielonoświątkoweg glossolalia, jedynie ilość i złożoność mono-sylab może być różna.

Pseudouzdrowienia

Tu kończy się relatywnie „bezpieczna jazda” a zaczyna naprawdę niebezpieczna podróż wgłąb odmętów i meandrów zwiedzenia. Zielonoświątkowcy nie posiadają mocy uzdrawiania przez nakładanie rąk, choć twierdzą że jest inaczej. (zobacz art. Niepełne uzdrowienia) .Dar uzdrawiania posiadał konkretne cechy:

  1. Leczone były wszystkie choroby
  2. Uzdrowienia występowały natychmiast
  3. Leczeni byli wszyscy ludzie bez wyjątku
  4. Jezus i Apostołowie nie stosowali wymówki, że ktoś nie ma wystarczającej wiary.

Mat 4:23 I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w ich synagogach, głosząc ewangelię królestwa i uzdrawiając wszystkie choroby i wszelkie dolegliwości wśród ludzi.
.
Mat 4:24 A wieść o nim rozeszła się po całej Syrii. I przyprowadzano do niego wszystkich, którzy się źle czuli, którzy byli nękani różnymi chorobami i cierpieniami, a także opętanych, obłąkanych i sparaliżowanych, a on ich uzdrawiał.
.
Mat. 8:16 Kiedy nastał wieczór, przyprowadzono do niego wielu opętanych. A on wypędził duchy słowem i uzdrowił wszystkich chorych;
.
Mat. 9:35 I obchodził Jezus wszystkie miasta i wioski, nauczając w ich synagogach i głosząc ewangelię królestwa, uzdrawiając wszystkie choroby i wszelkie słabości wśród ludzi.
.
Mat. 12:15 Lecz Jezus, poznawszy to, odszedł stamtąd. Poszło za nim mnóstwo ludzi, a on uzdrowił ich wszystkich.
.
Łuk. 6:19 A wszyscy ludzie starali się go dotknąć, ponieważ moc wychodziła z niego i uzdrawiała wszystkich.

Znane są przypadki poszkodowanych osób, którym wmówiono, że choroba została uzdrowiona, potrzeba tylko trwać w wierze. I tak chory na raka zamiast stosować kurację wierzy, że został uzdrowiony, po czym umiera. Mniej drastyczny przypadek to wmówienie osobie z depresją, iż demon został wypędzony. Gdy mija początkowa euforia i depresja powraca, winą o brak wiary obarcza się „uwolnionego”. Krokiem wiary, powiadają zielonoświątkowcy, jest odmówienie terapii medycznej. Kładą tutaj oni zbyt mocny nacisk na słowa zawarte w Księdze Wyjścia:

2 Mojż. 15:26 I powiedział: Jeśli będziesz pilnie słuchał głosu PANA, twego Boga, i będziesz robił to, co prawe w jego oczach, i nakłonisz uszy ku jego przykazaniom, i będziesz przestrzegał wszystkich jego ustaw, to nie ześlę na ciebie żadnej choroby, jaką zesłałem na Egipt, gdyż ja jestem PAN, który cię uzdrawia.

Problem egzetetyczny powyższego tekstu jest taki, że uzdrowienie o jakim tutaj mowa dotyczyło uzdatnienia wody tak aby nadawała się do picia (wers 23), choroby to w rzeczywistości plagi egipskie (a wśród nich zamiana wody w krew ta także nie nadawała się do picia), tekst zatem nie dotyczy fizycznego uzdrowienia każdego człowieka. Nigdzie także  nie zaleca się tutaj aby odrzucać ludzkich lekarzy.

NIektóre choroby, jeśli nie są odpowiednio leczone, prowadzą do osłabienia i wyniszczenia organizmu, w konsekwencji to obniżenia nastroju a nawet załamania nerwowego. Jest bardzo niesprawiedliwym wmawianie uzdrowienia gdy ono nie występuje. Jeszcze gorszym jest obarczanie za porażkę rzekomo „uzdrowionego”. To są nieludzkie praktyki.
.


Oszuści bez granic

2 Tes. 2:9-12 9 Niegodziwiec przyjdzie za sprawą szatana, z całą mocą, wśród znaków i fałszywych cudów; 10 Wśród całego zwodzenia nieprawości wobec tych, którzy giną, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, by zostali zbawieni. 11 Dlatego Bóg zsyła im silne omamienie (πλάνης planes – mentalny obłęd), tak że uwierzą kłamstwu; 12 Aby zostali osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, ale upodobali sobie niesprawiedliwość.

Wprawdzie obecnie sam Antychryst jeszcze nie działa jawnie przez moc znaków i cudów, jednakże czynią to potajemnie jego sługi – mali antychryści (1 Jana 2:18), a wśród nich rzesze zielonoświątkowych nauczycieli przyjmujących, tak jak ich rzeczywisty mroczny pan, postaci aniołów światłości (2 Kor. 11:14-15).  I tak w powyższym tekście ponownie obserwujemy istotne duchowe prawo. Każdy, kto pożąda dla siebie cudów i znaków będzie oddany w moc szatana, będzie przedmiotem działania fałszywych cudów. A Bóg z nieba sam osobiście ześle na takich ludzi silny mentalny obłęd, co nie może być inaczej rozumiane jak ostra choroba psychiczna, która sprawia, że ludzie ci wierzą w fałszywe cuda i znaki.

Każda grupa domagająca się od jej członka wyłączenia logiki i podążania za nieposkromionym emocjonalizmem nazywając to dziełem Ducha Świętego jest szkodliwa dla zdrowia psychicznego. Ruch zielonoświątkowy jest wyjątkowo niebezpieczną sektą religijną czego pierwszą przyczyną jest postrzeganie świata przez pryzmat fałszywej duchowości. Dla nich wszelka  choroba ma podłoże demoniczne

Każdy nowotwór jest natury demonicznej, każdy…Wiliam Branham jak dostał objawienie na temat tego nowotworu to zobaczył takiego małego demona… Miał objawienie i zobaczył małego demona, i Duch Święty mówi to niego „nakaż mu umrzyć” i on mówi „umrzyj, w imieniu Jezusa” – Artur Ceroński

Owo postrzeganie świata, zbliżone do systemu wierzeń szamanizmu, animalizmu czy voodoo, nie byłoby w zasadzie wielkim problemem, gdyby nie szła za tym odopowiednia praktyka. Drugim, kluczowym i krytycznym dla zjawiska elementem będzie wiara zielonoświątkowców w posiadanie mocy Apostolskich, których w rzeczywistości nie posiadają, jednak żyją tak, jakby je posiadali. Zobaczmy do czego prowadzi wiara w moc wypędzania demonów. Zatrważający jest przykład próby egzorcyzmu z Abigail, która zamiast otrzymać lekarską pomoc udała się do zielonoświątkowego szamana.

Po kazaniu ona (Abigail) do mnie podeszła i mówi: „pastorze mówiłeś o tym mężu, ja jestem często nawiedzana przez tego ducha, ja wiem co to jest, to jest okropne, paskudne, on mnie po prostu przychodzi i gwałci... postanowiliśmy się o nią modlić… Jej matka miała bardzo silnego ducha Izebel… No więc ja sobie pomyślałem, że jak matka to miała, to wiecie, córka tego nie ma? Bo jabłko niedaleko upada od jabłoni…  zaczęliśmy się modlić… ona po prostu wstała i tak pochylona nad tym stołem trzęsie się i zaczęło się po prostu. Wyrzuciłem bardzo bardzo dużo duchów Izabel… złamaliśmy wszystkie przekleństwa… w pewnym momencie zamanifestował się duch, który nazywał się Magog…on był pokryciem nad tą siostrą, zamiast pokrycia od Boga ona miała takie demoniczne, które przyszło od jej matki” – Józef Jasiński, Jak prowadzić sesję uwolnieniaźródło

Rzeczywiście bycie zielonoświątkowcem to przerażająca perspektywa. Z urojeniami o treści religijnej spotykamy się w schizofrenii, w depresji endogennej mamy do czynienia z urojeniami potępienia, winy i kary, a z myślami obsesyjnymi o treści religijnej – w nerwicy natręctw. Czy ktokolwiek zaoferował pomoc lekarską pani Abigail, która wykazując tendencje schizofreniczne twierdziła, że nawiedza ją diabeł w celu kopulowania?

W języku greckim Μαγώγ magog oznacza towarzysza Antychrysta. I według szamana Jasińskiego kobieta ta posiadała tego ducha, który ją pokrywał zamiast Boga. W tym przeklętym i heretyckim ruchu możesz być zbawiony a jednak być pod klątwą Boga, mieć w sobie wiele demonów a nawet stanowić kompana samego przeciwnika Chrystusa.

Kto przy zdrowych zmysłach jest w stanie znieść taką świadomość na dłuższą metę? Uporczywe powtarzanie człowiekowi, że ma demony, że jest przeklęty, że musi ciągle zrobić to czy tamto aby zyskać łaskę Boga może zrujnować duchowo nawet najsilniejszych. Ale to jest właśnie serce tego całego systemu. Nauki demonów, które niczym gwałtownie rozrastająca się roślina pasożytnicza oplatają zdrowych jeszcze psychicznie ludzi po to aby wyssać z nich wszystkie siły życiowe.

Charyzmatyk Michael Brown przyznaje że ruch charyzmatyczny faktycznie zrodził największą rzeszę szalratanów, naciągaczy, heretyków i szaleńców. 

William Cunningham w swojej książce „Historyczna Telogia” napisał:

„Wiele herezji pierwszego i drugiego wieku było jak majaczenia szaleńców idących bez określonego standardu czy to naturalnego czy ponadnaturalnego, czy to rozsądku czy Pisma, szaleńców, którzy całkowiecie skupili się na ich fantazjach tworzących ich systemy wierzeń”

To mogłby być opis współczesnego ruchu zielonoświątkowego. Ludzie śniący doktryny wprost ze swoich serc i swych fantazji, twierdząc przy tym, że to Bóg im tak powiedział.

Czy zatem w szpitalach psychiatrycznych odsetek osób wyznających zielonoświątkowstwo jest większy w stosunku do populacji? Wprawdzie informacji tej nie można narazie potwierdzić naukowo, gdyż nikt jeszcze nie przeprowadzał takich badań ale z drugiej strony w prywatnych rozmowach z lekarzami psychiatrami podnoszony jest temat wpływu ruchu zielonoświątkowego na zdrowie psychiczne wyznawców. I nie mają oni wcale o tym dobrego zdania.


.


Podsumowanie

Wyznawcy ducha zielonoświątkowstwa wprawdzie mówią, że opierają się na Słowie Bożym, jednak w rzeczywistości ma ono tam znaczenie marginalne. Owszem, na spotkaniach czcicieli idola Ducha Świętego czytuje się Biblię, jednak stanowi ona dla nich księgę zamkniętą.

Ponieważ jest tam ZERO rozeznania, a mówię wam, jeśli masz ZEROWE rozeznanie, to znaczy, że masz ZERO Ducha. Więc zamiast o Duchu mówisz tam o czymś innym – to nie jest Duch Boży. Duch Boży przynosi rozeznanie, a ruch charyzmatyczny nie daje rozeznania – dostajesz w zamian tę nierównowagę i brak zrozumienia” – James White, Dividing Line, Opublikowano 29/20/2013. (Dostępne od 02.11.2016.)

Wyjście z opętania duchem zielolonoświątkowstwa, z ludzkiego punktu widzenia, jest tak samo trudne jak wyjście z uzależnienia środkami odurzającymi. W zasadzie tylko suwerenne dzieło Ducha Świętego może całkowicie uwolnić. Religia zielonoświątkowa została sformatowana i dostosowana do potrzeb świata, który dąży do utworzenia jednej, przymusowej i zniewalającej światowej religii opartej o wewnętrzne przeżycie, gdzie fakty i obiektywna prawda nie mają znaczenia.

Jednak spośród wszystkich fałszywych kultów zdaje się, że to właśnie zielonoświątkowcy narażeni są najbardziej na różnego rodzaju demoniczne zniewolenia, opętania i psychiczne problemy. Dlaczego tak się dzieje? Pismo naucza: Jeśli będziecie trwać w moim słowie, będziecie prawdziwie moimi uczniami. I poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli. (Jan 8:31-32). Jest tu wyrażona bardzo istotna zasada duchowa. Prawda prowadzi do wolności. Zatem odwracając ten tekst możemy powiedzieć

Jeśli nie będziecie trwać w moim słowie, będziecie moimi uczniami na niby. I poznacie kłamstwo, a kłamstwo was zniewoli.

Tym właśnie jest ruch zielonoświątkowy. Chrześcijaństwem na niby, pełnym duchowo zniewolonych, oszukanych i samozwiedzionych biedaków kultywujących spirytyzm i gnostycki ezoteryzm. Ludzi, którzy idąc szeroką drogą na zatracenie patrzą na wymalowany przez fałszywych nauczycieli napis „droga do nieba” jaki umieślicili przed ich oczami.

Ezech. 13:9 I moja ręka będzie przeciwko prorokom, którzy widzą rzeczy złudne i wróżą kłamstwo. Nie będą w zgromadzeniu mego ludu i w poczet domu Izraela nie będą wpisani, i do ziemi Izraela nie wejdą. A poznacie, że ja jestem Pan BÓG

Naukowe rozeznanie tego ruchu i jego szkodliwości dla jednostki zostało dogłębnie opisane w książce Fits, Trances, and Visions , wersja online dostępna tutaj oraz w artykule Jeszcze kościół czy już sekta?

Poniżej przykład degeneracji duchowej wyznawców ducha zielonoświątkowstwa:

Ponieważ zielonoświątkowcy wierzą w duchowe kłamstwa, to jest fałszywe cuda i znaki, śmiało można postawić tezę, że zielonoświątkowstwo jest właśnie tym ostrym obłędem, jaki Bóg zsyła na ludzi pragnących dla siebie mocy.

Boże Święty, Panie nieba i ziemi, prosimy Cię o doprowadzenie do całkowitego upadku ruchu zielonoświątkowego. Prosimy Cię także miej w opiece wszystkich naszych braci i siostry, którzy tkwią w szeregach oszustów i hochsztaplerów, duchowych szamanów i zwodzicieli. Prosimy Cię Ojcze, wyprowadzaj ich stamtąd. Tobie po wieki chwała

Soli Deo Gloria


Zobacz w temacie

 

 

Print Friendly, PDF & Email