Jednym z problemów jaki mają ludzie wychodzący z ruchu charyzmatycznego jest zagadnienie opętania demonicznego. Często ludzie będący zaangażowani w ruch zielonoświątkowy doświadczali, w ich rozumieniu, prawdziwych manifestacji demonicznych. Czy po wyjściu z ruchu zielonoświątkowego powinniśmy po prostu ignorować ten temat?

Chrześcijaństwo a demony

Inną sprawą jest fakt, że patrząc na literaturę reformowaną dotyczącą opętania demonicznego, w praktyce nie znajdziemy nic na ten temat. Powodem tej pustki jest kolejny fakt, a mianowicie, że kościół przez okres swojego istnienia, przez 2000 lat wierzył, że prawdziwi chrześcijanie nie mogą mieć demona, dlatego też prawdziwy kościół ignorował to zagadnienie.

Wczesnochrześcijańscy pisarze mówili o uwolnieniu, jednakże zawsze w kontekście zbawienia (zbawienie jest uwolnieniem w umyśle). Nigdzie nie znajdziemy żadnych przykładów kogokolwiek wyrzucających demony w zielonoświątkowym rozumieniu tego zagadnienia.

W rzeczywistości historycznie rzecz ujmując wyłącznie fałszywy kościół i kulty religijne zajmowały się tym procederem. Większość ze współczesnych uwolnień ma swoje korzenie w katolickim mistycyzmie i egzorcyzmach.

Co zatem z uwolnieniami jakich dokonują zielonoświątkowcy, oraz demonicznymi manifestacjami, o których tyle słyszymy? Widziałem wiele dziwnych rzeczy osobiście, i nie byłem usatysfakcjonowany prostym podejściem teologii reformowanej, opartej na stwierdzeniuchrześcijanin nie może mieć demona.” To po prostu nie tłumaczyło wszystkiego co moje oczy miały okazję widzieć.

Prawdę mówiąc zmagałem się z tym dość długo, słyszałem również o innych osobach mających ten sam problem po wyjściu z charyzmanii i ruchu wiary.

Badania oparłem o zebrane fragmenty reformowanych autorów, którzy zazwyczaj mieli niewiele do powiedzenia na temat demonów. W ich dziełach można znaleźć zaledwie niewiele urywków odnośników  do fałszywych religii używających zwodniczych sztuczek w celu utrzymania zwiedzenia wśród konwertytów, znajdziemy także ciągłe i spójne utożsamienie uwolnienia ze zbawieniem. Do prawdy żadnego opisu wyganiania demonów w działaniach chrześcijan nie znajdziemy we wszystkich pismach prawdziwego kościoła. Zbawienie i uwolnienie w umysłach reformowanych autorów występują jako synonimy.

Mówiąc innymi słowy, skąd wiemy, kiedy diabeł kłamie? Kłamie kiedy jego usta się poruszają.

Wiele czasu zajęło mi zrozumienie, że większość, jeśli nie wszystkie, tak zwane sesje uwolnienia były wykonywane przez osoby niezbawione, a osoby uwalnianie od demonów również były niezbawione. Wierzę, że wielu charyzmatyków niestety nie jest zbawionych. Tak jak większość katolików (katolicyzm to w pełni heretycka sekta, podczas gdy ruch charyzmatyczny nie w całości jest sektą taką jak Ruch Wiary.)
.

Nieco historii

Historycznie rzecz ujmując, manifestacje demoniczne nie są takie rzadkie, zazwyczaj służyły wzmocnieniu fałszywych nauk jednej czy też wielu odstępczych doktryn. A w niektórych przypadkach służyły opętanym w celu zdobycia uwagi, sławy, czasem służyły w celu wywarcia zemsty rzucając fałszywe oskarżenia. Często uwolnienie było skuteczne wyłącznie gdy użyty był katolicki święty obraz, lub niebiblijna modlitwa. Krwawe napisy na ciele, często w formie krzyża były odnotowywane w czasie uwolnienia.

W połowie wieku XX, pojawiło się w ruchu zielonoświątkowym uwolnienie jako metoda samopomocy. Uwolnienie zmieniło formę z uwolnienia z okropnych manifestacji na uwolnienie z niemoralnego zachowania i defektów osobowości. W takim właśnie kręgu się poruszałem. Wierzyliśmy, że demony były odpowiedzialne za każdy osobisty defekt jaki można sobie tylko wyobrazić, także za biedę, brak sukcesu w miłości. Wszystko czego twoje serce pragnęło mogło być stworzone lub wstrzymane przez demony, wszystko to mogło być twoje po szybkim procesie wyrzucenia demona.

Myślę, że głównymi aspektami są tutaj korzyść osobista i potwierdzenie nauczań fałszywego kultu, to są dwa podstawowe wątki w historii demonicznych manifestacji. O ile samopomoc to coś relatywnie nowego, jest to jednak redefinicja wątku  korzyści osobistej jaka miała miejsce wcześniej.

O ile odrzucam autentyczność większości ze współczesnych uwolnień w stylu Antona Mesmera, o tyle niektóre z manifestacji mogą być prawdziwe. Spotkałem osobiście wiele osób, które doświadczyły niezaprzeczalnych manifestacji, takich jak przybicie do ziemi przez niewidzialną siłę (znam dwa takie świadectwa), spontaniczne upadki i niekontrolowane krzyki u osób, które ani wcześniej ani później takiego zachowania nie doświadczyły.

Dodajmy do tego, że jedna na sto osób w USA twierdzi, iż była porwana przez UFO (a myślę, że to jest jedna z form demonicznych manifestacji w tych przypadkach, które nie są fałszywe).

W moim rozumieniu manifestacje te służą w celu rozpowszechniania kłamstwa i zwiedzenia. Mówiąc innymi słowy, są mechanizmem kontroljującym zwiedzionych. Kluczowym powodem dlaczego w fałszywych kościołach i kultach trzeba radzić sobie z demonami jest to, że właśnie niezbawieni członkowie mogą zostać demonicznie opętani. Jednakże nie radzą sobie tam z demonami osiągając zwycięstwo. Członkowie kultów myślą, że wyrzucają demony lecz tak naprawdę stają się  ofiarami kontrolowanymi przez demony.
.

Diabelska pułapka

W 1634 roku miał miejsce słynny przypadek opętania demonicznego w Loudun (wiek po rozpoczęciu reformacji). Zakonnica Philippa Trincant rzekomo została opętana demonicznie. Po tym, jak Urbain Grandier, ksiądz parafii w St. Pierre du Marche we Francji odrzucił jej miłosne afekty, oskarżyła go o bycie męską wiedźmą, i o wysyłanie na nią demonów aby ją dręczyły. Klasztor popadł w histerię, w wielu innych zakonnicach „manifestowały się” demoniczne zachowania. Ojciec Mignon przekonał przeoryszę Jeanne Anges i jeszcze jedną zakonnicę do złożenia zeznań. Obie zeznały, że ojciec Grandier je zaczarował. Przejawem tego były ataki i konwulsje, częste wstrzymywanie oddechu i mówienie językami. Ksiądz został spalony na stosie a „demon” w zakonnicy ogłosił, że tylko katolicki biskup lub wyższy autorytet może go wypędzić, i zaiste, biskupowi udało się wygnać demona odprawiając katolicki rytuał transsubstancjacji (przemiany opłatka w „prawdziwe” ciało Chrystusa) i karmiąc zakonnicę eucharystią. Przypadek zakonnicy stał się bardzo sławny ponieważ protestanccy pastorzy nie byli w stanie (używając wyłącznie modlitwy) w żaden sposób pomóc zakonnicy. Zakonnica stała się celebrytką do końca swego życia. Była uznawana za żywy dowód  wyższości Rzymskiego Katolicyzmu nad protestantami i z tego powodu tej historii wielu protestantów przeszło z powrotem na katolicyzm. Ruch Hugenotów (reformowanych ewangelików) został powstrzymany przez katolicyzm.

Moim zdaniem jest to dowód kłamstwa i zwiedzenia. Bóg stwierdza jasno, że fałszywi prorocy zostaną przez Niego dopuszczeni do działania, aby nas testować i sprawdzać naszą lojalność wobec Jego Słowa. A my zostaliśmy ostrzeżeni, że nawet jeśli rzeczywiste pojawienie się anioła może być fałszywe. W przypadku zakonnicy z Loudun nie możemy tak po prostu odrzucić teorii, że zrobiła wszystko dla sławy i zemsty. Jedyną modlitwą jakiej potrzebowała byłą modlitwa upamiętania z grzechów i naśladowanie Chrystusa.

Niezależnie od tego, czy wydarzenie to miało podłoże demoniczne czy nie, oszustwo, które zwiodło wszystkich nielojalnych wobec Słowa Bożego jako jedynego źródła autorytetu, było zezwolone przez Boga aby obnażyć ich serca. Sam podążałem za podobnymi zwiedzeniami przez jakiś czas i to z wielkim entuzjazmem. Zajęło mi wiele czasu przyznanie się przed samym sobą, że ja rónież byłem niezbawiony w czasie, gdy byłem charyzmatykiem, i że byłem wykorzystywaną przez diabła marionetką.
.

Współcześni cudotwórcy

Ewangeliści-uzdrowiciele działają w podobny sposób, korzystając z wachlarza sztuczek, po części demonicznych, po części zwykłych oszustw. Te sztuczki przyciągają osoby łatwo poddające się zwiedzeniu, a ja byłem jedną z takich osób. Jednakże ani jeden udokumentowany cud nie może być wytworzony przez tych cudotwórców (czy wiecie że Benny Hinn nie dokonał żadnego cudu)? Mówiąc inaczej, wyobraźcie sobie demona uciskającego czyjąś wątrobę zadającego przy tym ból, który na komendę „cudotwórcy” przestaje to robić, jednak w żadnym wypadku nie opuszcza osoby. To czyni zwiedzenie doskonałym, jednak nie widzimy tu żadnego rzeczywistego uzdrowienia.

Dawniej martwiłem się, że takie myślenie narusza Pismo Święte, które twierdzi, że królestwo diabła nie może być podzielone i działać przeciwko sobie, oraz że jestem przez to w niebezpieczeństwie popełnienia niewybaczalnego grzechu nazywając rzekome uzdrowienia demonicznym zwiedzeniem (żyłem z tego powodu wielkim strachu). Ale nazywanie tego wszystkiego ukartowanym zwiedzeniem w żaden sposób nie narusza Pisma. Biblia ostrzega, że diabeł jest w stanie czynić fałszywe cuda i znaki, które się nasilą w dniach ostatecznych.

Notka: prawdziwym i jedynym niewybaczalnym grzechem jest odrzucenie wcielonego Jezusa poprzez oskarżenie Ducha, przez którego działał, że jest od złego. Grzech ten mogli popełnić wyłącznie ludzie ówcześni Jezusowi, tak jak Jezusowi.

Patrząc na bardziej fałszywą stronę zagadnienia tak zwane służby uwolnienia mogą wprowadzić uczestników w stany wściekłości, krzyku, płaczu, utraty kontroli nad ciałem oraz wymiotów. Jednak te same metody nie działają na widownię, która nie wierzy w wypędzanie demonów. Czy to oznacza brak wiary? Nie, to oznacza, że te osoby po prostu nie są podatne na autosugestię w stylu Antona Mesmera, ponieważ wiedzą że to zwykłe naciąganie. Jedyną rzeczą z jakiej ludzie naprawdę są uwalniani to ich pieniądze.

Większość z uzdrowień dokonywanych przez ewangelistów to zwykłe oszustwo. Rzewna muzyczka, powtarzalne sugestywne frazy a w praktyce wszystkie rzekome uzdrowienia mają charakter psychosomatyczny czyli „ból odszedł”. Brutalna prawda jest taka, że ból powraca kilka godzin po tym, gdy autosugestia przestaje działać.

Pojawiający się na spotkaniach uzdrwiających ewangelisów ludzie z problemami natury fizycznej opuszczają je w niezmienionym stanie. Uzdrowienia widocznych fizycznych chorób nie istnieją na tych spotkaniach. A przecież Bóg nie ma trudności z uzdrawianiem lżejszych czy cięższych chorób, więc to nie ma żadnego sensu. Gdy Jezus uzdrawiał, uzdrawiał ich wszystkich.

Z drugiej, mniej fałszywej strony, możemy przeczytać wiele świadectw katolickich mistyków, opowieści o aniołach proszących księży o radę, księży pomagających emocjonalnie smutnemu Bogu, kwiaty spadające z nieba, słońce świecące jaśniej (lub ciemniej), światła na niebie, pojawiające się z nikąd miłe zapachy, pojawiającą się wszechobecną Maryję, dziesiątki proroctw maryjnych (od duchowych mediów, często dzieci), i tak dalej i tak dalej.

Nawet jeszcze jako charyzmatyk odrzucałem to wszystko jako demoniczne (lub fałszywe) zwiedzenia, których celem było podtrzymanie fałszywej katolickiej teologii, lecz w tym samym czasie akceptowałem historie charyzmatyczne bez zastrzeżeń, nie zdając sobie sprawy, że mają dokładnie ten sam cel.

W ostateczności doszedłem do wniosku, a prawowierne chrześcijaństwo całkowicie głosi to samo, że prawdziwi chrześcijanie nie licząc zwiedzenia i kuszenia nie mają czego się obawiać jeśli chodzi o diabła i jego demony,

Pamiętam z dzieciństwa powiedzenie „mój tata może pobić twojego tatę.” A mój Ojciec kocha mnie bardzo, wystarczająco aby poświęcić Swojego Pierworodnego za mnie.

Notka: W rzeczywistości diabeł jest narzędziem w ręku Boga, w wielu przypadkach Bóg osobiście wysyłał złego ducha aby ten czynił Jego wolę. I Biblia stwierdza jasno, że diabeł nie może nic uczynić bez pozwolenia Boga. Jezus powiedział „zwyciężyłem świat” oraz „Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi.”

. .

Demoniczne manifestacje

Zatem co z tymi nielicznymi prawdziwymi manifestacjami demonicznymi? John MacArthur powiedział kiedyś, że poszedł do czyjegoś domu aby usługiwać, a tam kilkuletni dzieciak, którego nigdy wcześniej nie widział na oczy, wpadł w szał krzycząc „tylko nie on, tylko nie on”, i ugryzł go w nogę do krwi. MacArthur w ogóle nie dokończył historii, tak jakby to w ogóle nie było istotne.

Tu jest moja głęboka myśl: nigdy nie ufaj żadnym demonicznym manifestacjom, to znaczy nigdy nie wyciągaj wniosków, że ukartowany akt ma coś dla nas znaczyć. Doświadczenie MacArthura było niczym więcej jak próbą napompowania jego ego jako wielkiego człowieka Bożego, i namaszczonego współczesnego apostoła, którego demony nienawidzą i boją się. Duma była prawdziwym zagrożeniem tego dnia, a demon, jaki opętał dziecko był kusicielem. Zwróćcie uwagę, że MacArthur nie dał się złowić na tę przynętę, potraktował demoniczną manifestację jako coś mało istotnego.

Doszukałem się świadectw rzekomego objawienia prawdy o demonach, które zawierają w sobie wzajemnie zaprzeczające sobie informacje. To znaczy jedna część świadectwa zaprzecza drugiej części. Ludzie (głównie młodzież) byli przyłapywani na oszustwach i udawaniu, dla zabawy. Wszystkie książki dotyczące wyganiania demonów jakie przeczytałem to stek bzdur. Inni, bardziej rozumni chrześcijanie przyłapali ludzi na udawaniu wielu osobowości, włączając w to modulowanie głosu. Wystarczy obejrzeć kreskówki, tam dorośli aktorzy ludzie podkładają dziwne głosy, każdy jest w stanie się nauczyć wydawania dziwacznych dźwięków.

Biblia zabrania nam komunikowania się z demonami, z czego wnioskuję, że mamy silną pozycję aby odrzucić informacje przekazane przez komunikację z demonami, te wypowiedziane jak i będące częścią teatralnego przedstawienia na scenie.

Możliwą interpretacją fragmentu „demony wyganiać będą” jest po prostu uznanie tego za głoszenie Ewangelii a przez to wypędzanie demonów ze zbawionych. Brak jakichkolwiek biblijnych przykładów zwykłych chrześcijan (nie będących Apostołami ani osobami, na które Apostołowie położyli ręce),  wyganiających demony działa na korzyść tej interpretacji. Tak więc o ile demony są rzeczywiste o tyle większość tak zwanych współczesnych manifestacji już nie, a kiedy mamy do czynienia z prawdziwymi demonicznymi manifestacjami, jesteśmy chronieni przez naszego Boga a nie przez odczynienie religijnego rytuału.

Mógłbym przytoczyć wiele historii, które przyprawiłyby was o dreszcze, do czasu aż zdacie sobie sprawę z tego, że tak zwani chrześcijanie w tych historiach to członkowie kultu Ruchu Wiary, którzy mają mniej więcej tyle wspólnego z chrześcijaństwem co wyznawcy hinuizmu czy buddyści. To bardzo szczerzy i mili kochający ludzie, jednak zgubieni, przez co stali się zabawkami diabła (na tyle na ile Bóg zezwolił)
.

Przykłady zwiedzenia

Jedną z ciekawszych historii jakie wydarzyły się ostatnio to opętana żona biegająca z nożem za swoim mężem, nie mająca świadomości wydarzeń po ustaniu ataku demonicznego opętania (powtarzało się to wielokrotnie aż do czasu rozwiązania problemu). Udało się ją uwolnić gdy demon został wyrzucony, co było możliwe wyłącznie po usunięciu z ich domu kupki przedmiotów używanych w religii voodoo, które odkryto w ukrytej w szafie walizce należącej do matki tej kobiety, którą odkryto to dopiero gdy mąż zaczął wyjękiwać jedno słowo „walizka” co uczynił po intensywnej charyzmatycznej sesji modliewnej. Spotkałem osobiście tych ludzi, należą do kościoła do którego i ja uczęszczałem.

W tej historii jest tyle niebiblijnych momentów, że w zasadzie pokrywają się one wszystkimi fałszywymi naukami o demonach. Przedmioty kultu w domu nie dają demonom prawda aby nas opętać. Ani też grzechy matki nie dają prawa demonom opętać dzieci. I o ile mąż kobiety nie jest prawdziwym prorokiem Boga (a od czasów Apostołów nikt nie przeszedł testów), jego jęki nie mają nic wspólnego z Bogiem. Dźwięki jakie wyszły z jego ust przypominają raczej opętania z filmów hollywood.

Wszystko na pokaz, wszystko to demoniczne zwiedzenie u dwóch niezbawionych osób przeznaczonych do odwrócenia wzroku z prawdy Słowa i uwierzenia raczej osobistemu doświadczeniu (przez to zmuszenie ich do zaparcia się Pisma i podążania za doktrynami demonów). Zwróćmy uwagę, że doświadczenie potwierdza niemal każdą fałszywą doktrynę o demonach. Przez myśl przeszło mi również, że kobieta była całkiem szalona i nie wykluczam tego całkowicie. Jęczący mąż zdaje się być też nieco podejrzany. Razem tworzą dobraną parę.

Słyszałem historie o poltergeistach, które przekonywały ludzi, iż zostaną przez nie zabici. Myślę, że te poltergeisty (o ile w ogóle prawdziwe) miały ich zwieść, przerazić ich, wprowadzić w ramiona kultystów, i tak silnie obwarować ich wierzenia w kultystów aby byli im posłuszni bez zadawania pytań.

Wiele z charyzmatycznych nauk zakłada, że diabeł jest głupi, że jesteśmy mądrzejsi od niego, a tak nie jest. On jest mistrzem manipulacji wszechczasów, a bez łaski nie mamy przeciw nim obrony. Tak więc zastanówcie się jeszcze raz nad celowością każdej demonicznej manifestacji jaką widzieliście.
.

Sola Scriptura

A jeśli manifestacja była w was samych, rozważcie, czy byliście prawdziwie zbawieni w tamtym momencie (przez to pod Bożą ochroną przed demonami), czy rozumieliście prawdziwą Ewangelię zbawienia z łaski przez wiarę i nic więcej? Czy żyliscie w upamiętaniu z grzechów i umartiwaniu uczynków ciała? Czy też może wierzyliście np. w fałszywego Jezusa Ruchu Wiary? A może wierzyliście, że uczynki przyczynią się do zdobycia pozycji u Boga?

Inną rzeczą jest to, że cała wiedza o demonach jest pozabiblijna. Charyzmatycy dawno temu opuścili zasadę Sola Scriptura (tylko Pismo), ignorując ostrzeżenie zawarte w Objawieniu o dodawaniu słów do Biblii. Objawienie jest skończone, ci którzy dodają do Pisma są fałszywymi nauczycielami.

Tu jeszcze jedna mrożąca krew w żyłach rzecz. Jeśli przyznacie, że chrześcijanie nie mogą być opętani demonicznie (ja przyznaję, razem z resztą prawowiernych chrześcijan), to wszyscy doświadczający prawdziwych demonicznych manifestacji czy opętań nie mogą być chrześcijanami. Ale to jeszcze nie wsyzstko. Jak bowiem mamy rozróżnić prawdziwą manifestację od fałszywej?  Czy Biblia mówi nam abyśmy się o to w ogóle martwili? W żadnym wypadku.

Biblia mówi, że Bóg osobiście zezwala na fałszywe manifestacje aby nas testować.

5 Mojż. 13:3 Nie usłuchasz słów proroka tego, ani tego, co sny miewa, gdyż was doświadcza Pan, Bóg wasz, aby wiedział, jeśli wy miłujecie Pana, Boga waszego, ze wszystkiego serca waszego, i ze wszystkiej duszy wasze

Bóg sprawdza w ten sposób czy Go miłujemy i jesteśmy lojalni wobec Jego Słowa nie będąc miotanymi lada powiewem doktryny. A Pismo mówi, że wszyscy, prócz wybranych, zostaną zwiedzeni. Ja byłem takim miotanym wiatrem byle doktryny liściem.

Wszystkie te głupoty o przymusie błogosławienia twojego domu dla ochrony, czy namaszczeniu twojego domostwa olejem, czy też oczyszczaniu domu z demonów to sterta niebiblijnych bzdur. To prawda Słowa Bożego w postaci Ewangelii wypędza demony z każdej osoby, która uwierzy. Duch Święty odradza osobę, a demony (jeśli jakieś były) zostają wymiecione. To jednorazowe wydarzenie, a pisarze kościoła w czasie wieków jego istnienia pisali wyłącznie o uwolnieniu w kontekście zbawienia.
.

Okultyzm a chrześcijanie

Inną powszechną błędną koncepcją jest myśl, że zaangażowanie w okultyzm czyni kogoś bardziej narażonego na demoniczne opętanie, i że to dotyczy także chrześcijan.

Zadam tutaj następujące pytanie: czy prawdziwy chrześcijanin z premedytacją i pełną świadomością wykonałby rytuał Ouija (zakładając że wie co to znaczy), czy też szczerze modliłby się do Artemidy czy innego fałszywego bożka?

Innymi słowy, czy prawdziwy chrześcijanin świadomie i rozmyślnie zaangażowałby się w okultyzm, rozmyślnie był Bogu nieposłuszny i w rezultacie stałby się opętany przez demony? Odpowiedź na te pytania brzmi nie, nie i jeszcze raz nie (to Kalwinistyczny punkt widzenia, przyznaję).

Spytasz zatem, co jeśli zrobię to nieświadomie? Odpowiedź jest jedna – nie ma możliwości opętania prawdziwego chrześcijanina.

Jeśli chrześcijanin zaangażuje się w okultyzm, Bóg uczyni coś, co go wyprowadzi z tego. Nie mylmy jednak Bożej miłującej dyscypliny i karania z demonicznym opętaniem. To może zawierać w sobie demoniczne ataki dozwolone przez Boga, jednakze demoniczne opętanie jest po prostu nie możliwe u chrześcijanina.

Przekleństwa pokoloeniowe to kolejna żałosna koncepcja. Miałem kiedyś całą książkę poświęconą masońskim przekleństwom, nauczającą, że złe rzczy będą się przydarzać masonom i ich potomkom. Mój dziadek był masonem, zatem i ja byłem pod przekleństwem pokoleniowym, przez co spędziłem wiele długich sesji na łamaniu każdego z tych przekleństw mając do dyspozycji potężną moc Bożą.

Końcowy rezultat był taki, że nie następowały żadne zmiany. Słyszałem o innych przekleńśtwach, jakie rzekomo idą za człowiekiem jak przekleństwo Hinduizmu, Świadkó Jehowy, Katolicyzmy, lista jest praktycznie nieskończona i bezwartościowa.

Siedziałem u stop znanego ewangelisty-egzorcysty, przejechałem nawet przez pół kontynentu aby wziąć udział w stadium Słowa w jego domu. Takim to byłe super-duchowym chrześcijaninem, tak uprzywilejowanym z możliwością uczestniczenia w sesjach z najlepszymi.

Już nie przypisuję okultyzmowi jakiegokolwiek duchowego znaczenia. Członkowie kultu mogą być mieć 10 000 demonów lub żadnego, to nie ma żadnego znczenia. A my nie mamy żadnego Biblijnego nakazu aby się tym przejmować. Mamy głosić Ewangelię.

Wspomnę rónież, że szamani, witchdoktorzy i zachodni mistycy byli wielokrotnie obnażani jako oszuści (przez nie chrześcijan). Jeśli widzisz coś, czego nie umiesz pojąć, jest bardziej prawdopodobnym, że da się to racjonalnie wytłumaczyć i nie jest to działanie demona.

Rzeczą, jaka naprawde się liczy to przezwyciężyć twoje obawy przed demonami (miałem je przez długi czas po opuszczeniu charyzmanii). Zielonoświątkowcy tak naprawdę nauczają o świecie, gdzie diabeł króluje a biedny słaby Bóg stoi na uboczu mając nadzieję, że mu pomożemy troszkę. Rzeczywistość jest inna, demony mogą być mądrzejsze i potężniejsze od nas, lecz w porównaniu z wszechmocnym Bogiem, który nas chroni, są niczym.

Kogo obchodzi, że demon może lewitować kamień czy rzucić kogoś o ścianę lub zapalić światełko w ciemności? Zrozum, że to próba zastraszenia. I wiedz, że demony nie mogą tego robić bez przyzwolenia Boga. Gdy już zostaniesz prawowiernym chrześcijaninem, nawet mając przeszłość pełną demonicznych manifestacji, jest niemożliwym abyś ich znów doświadczał (chyba że jesteś chory psychicznie), ponieważ Bóg po prostu chroni nas przed takimi rzeczami.

To prowadzi do najważniejszego punktu, nic nie dzieje się bez przyzwolenia Boga, nic, zatem jeśli kiedykolwiek miałeś paranormalne przeżycie, nie ma się czego bać. Bóg zezwala na to z tego czy innego powodu, a to jest to, co naprawdę potrzebujesz wiedzieć (wszystko działa dla dobra tych, którzy wierzą…). I pamiętaj, że absolutnie wszystkie demoniczne manifestacje mają za zadanie manipulować i nie są tym, czym się wydają.
.

O co chodzi tym wszystkim demonom?

John MacArthur, jeden z moich ulubionych nauczycieli, wierzy, głównym zadaniem demonów jest dawanie energii i asysta fałszywym nauczycielom, stąd najsilniejsze ataki odnotowujemy w samym kościele. Rozprzestrzenianie się fałszywej doktryny jest zamyślonym zamiarem zniszczenia Kościoła. To właśnie fałszywi nauczyciele najczęściej otrzymują demoniczną „pomoc” w swoim dziele. Biblia nigdy nie ostrzega nas o możliwości demonicznego opętania, lecz ostrzega przed zwodniczymi doktrynami demonów.

Notka: Przeanalizowałem teologiczne implikacje nauki o uwolnieniu, i doszedłem do wniosku, że jest skutki tych nauk są gorsze niż przedstawiłem to wyżej.

Kurt Chison

Zobacz w temacie

Print Friendly, PDF & Email