Uzdrowiciele placebo

„Dosyć dziwnym wydaje się fakt, że ludzie mówiący o posiadaniu przez nich daru uzdrawiania nigdy nie wychodzą poza obręb swego namiotu lub budynku kościelnego, czy studia telewizyjnego. Swój dar, zdaje się, mogą wykorzystywać w środowisku przez siebie kontrolowanym, zawsze na swój własny sposób, zgodnie z własnym programem.

Dlaczego nie słyszymy o przejawach daru uzdrawiania w salach szpitalnych? Dlaczego uzdrawiacze nie korzystają se swoich darów w takich pańśtwach jak Indie czy Bangladesz? Dlaczego nie służą swoim darem na ulicy pełnej ludzi gnębionych przez różnorodne choroby?

Takiej działalności nie ma. Dlaczego? Ponieważ pretendenci do posiadania daru uzdrawiania, tak naprawdę nie posiadają go. Dar uzdrawiania, jak wspomnieliśmy, był czasowym znakiem, przeznaczonym do uwierzytelnienia Pisma Świętego jako Słowa Bożego. Gdy jego prawdziwość została ustalona, dar uzdrawiania zniknął.

Jeden z zielonoświątkowych kaznodziei ogłosił na lokalnym zgromadzeniu co następuje:

„Na nabożeństwie porannym Pan mówi mi, jakie uzdrowienia są dostępne. I tak Pan powiada: mam do swojej dyspozycji trzy choroby raka, jedną chorobę kręgosłupa i dwa bóle głowy.
.
Ogłosiłem to zborowi i powiedziałem, że jeżeli ktoś z wiarą przyjdzie na wieczorowe nabożeństwo, może skorzystać z dostępnych na ten wieczór możliwości”

John MacArthur, Charyzmatycy

(Podobna herezja w wykonaniu polskich zaklinaczy używających imienia Jezusa tutaj)
.


Bezsilny duch a moc czynienia cudów

Niestety duch, który wyznawcom ruchu zielonoświątkowego udziela mocy jest ograniczony, dlatego też rezultaty jego działania są wątpliwe. Z drugiej strony Bóg Pisma jest wszechmocny a biblijna moc uzdrawianiamiała przez nakładanie rąk miała następujące cechy:

  1. Rezultaty były całkowite (ustępowała cała choroba a nie jej symptomy)
    .
  2. Natychmiastowe (np. od urodzenia chromy człowiek natychmiast wstał i skakał)
    .
  3. Permanentne (choroba nie wracała gdy emocjonalne uniesienie przechodziło)
    .
  4. Niezaprzeczalne (ślepi odzyskiwali wzrok, martwi wskrzeszani na oczach tłumów)
    .
  5. Leczony był każdy rodzaj choroby (a nie ból dolnej części pleców czy migrena)
    .
Wszyscy, zawsze, całkowicie

Boży dar uzdrawiania był znakiem uwiarygadniającym objawienie oraz agenta, który je głosił jako prawowiernego kaznodzieję Bożego. Znak ten musiał być doskonały i niezawodny, niezależny od stopnia choroby czy wiary uzdrawianego.

Dlatego też:

Jezus i Apostołowie uzdrawiali wszędzie, a nie na zamkniętych spotkaniach, na które dostęp mają wyłącznie wyselekcjonowani wcześniej kandydaci

Łuk. 9:6 Wyszedłszy więc, obchodzili wszystkie miasteczka, głosząc ewangelię i uzdrawiając wszędzie.

Leczone były natychmiast wszystkie choroby u wszystkich ludzi, Jezus i Apostołowie nie stosowali wymówki, że ktoś nie ma wystarczającej wiary.

Mat 4:23 I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w ich synagogach, głosząc ewangelię królestwa i uzdrawiając wszystkie choroby i wszelkie dolegliwości wśród ludzi.

Mat 4:24 A wieść o nim rozeszła się po całej Syrii. I przyprowadzano do niego wszystkich, którzy się źle czuli, którzy byli nękani różnymi chorobami i cierpieniami, a także opętanych, obłąkanych i sparaliżowanych, a on ich uzdrawiał.

Mat. 8:16 Kiedy nastał wieczór, przyprowadzono do niego wielu opętanych. A on wypędził duchy słowem i uzdrowił wszystkich chorych;

Mat. 9:35 I obchodził Jezus wszystkie miasta i wioski, nauczając w ich synagogach i głosząc ewangelię królestwa, uzdrawiając wszystkie choroby i wszelkie słabości wśród ludzi.

Mat. 12:15 Lecz Jezus, poznawszy to, odszedł stamtąd. Poszło za nim mnóstwo ludzi, a on uzdrowił ich wszystkich.

Łuk. 6:19 A wszyscy ludzie starali się go dotknąć, ponieważ moc wychodziła z niego i uzdrawiała wszystkich.

Apostołowie otrzymali autorytet uzdrawiania chorób od Jezusa i również leczyli wszystkie choroby. Nie było żadnej różnicy jakościowej między uzdrowieniami Jezusa a apostolskimi.

Mat. 10:1 A przywoławszy swoich dwunastu uczniów, dał im moc nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i aby uzdrawiali wszystkie choroby i wszelkie słabości.

Dlatego też, obserwując zielonoświątkowe nieudolne praktyki uzdrowieńcze można łatwo stwierdzić, że ich uzdrowienia nie spełniają powyższych kryteriów a oni sami uzurpują sobie moc Bożą. Kiedy jednak czynione przez nich praktyki nie przynoszą rezutlatów, niepowodzeniem obarczane są uzdrawiane osoby (rzekomy brak wiary) czy też czynione jest przez nich przypisywanie Bogu niemożliwości uzdrowienia chorób.

Jest to oczywiste bo żaden przecież człowiek, gdy na niego zielonoświątkowiec nałoży ręce, nie bywa natychmiast uzdrowiony z każdej choroby. W ten sposób Bóg przestaje być wszechmocny. Jest to bezpośrednie bluźnierstwo Duchowi Świętemu.
.


Rzekome uzdrowienia

Aby zrozumieć skąd się bierze sukces zielonoświątkowych pseudouzdrawiaczy musimy rozróżnić chorobę „funkcjonalną” od choroby „organicznej”.
.

Choroba funkcjonalna

Powstaje wtedy, gdy zupełnie dobry organ nie funkcjonuje właściwie. Do tej kategorii należą między innymi:

– bolące ramię
– migrena
– ból dolnej partii pleców
– kłucie w piersiach
– ból żołądka
.

Choroba organiczna

Z chorobą organiczną mamy do czynienia wtedy, gdy jakiś organ ulega zniszczeniu, jest okaleczony, uszczkodzony. Do tej kategorii możemy zaliczyć takie schorzenia jak:

– infekcje
– zawały serca
– kamienie żółciowe
– przepukliny
– wypadania dysków
– wszelkiego rodzaju nowotwory
– złamania kości
– wrodzone zniekształcenia
– skaleczenia

Pseudochrześcijańscy zielonoświątkowi uzdrawiacze potrafią sprawić, aby człowiek przestał odczuwać symptomy choroby funkcjonalnej, podczas gdy są całkowicie bezsilni jeśli chodzi o choroby organiczne.

„Zbadajcie literaturę, jak ja to uczyniłem a nie znajdziecie żadnego uzdrowienia z kamieni żółciowych, chorób serca, raka czy innych poważnych chorób organicznych. Na pewno spotkacie się z pacjentami, którzy czasowo odczuli ulgę w bólu żołądka, przestało ich kłuć w piersiach, zaczęli swobodniej oddychać, ale pewni uzdrawiacze i wierzący w tym zaniku symptomów choroby widzą dowód uleczenia choroby. Jeżeli jednak zbadacie dalsze losy pacjenta i dowiecie się, co się stało później, zawsze przekonacie się, że „uzdrowienie” było czysto symptomatyczne i powierzchowne. Ukryta przyczyna choroby pozostawała” – Nolen, Uzdrowienie, s. 259-260

Jezus i Apostołowie mogli leczyć wszystkie choroby ponieważ Bóg był znimi, tak napisał Łukasz w 10 rozdziale Dziejów Apostolskich.

Dzieje 10:38 Jak Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą Jezusa z Nazaretu, który chodził, czyniąc dobrze i uzdrawiając wszystkich opanowanych przez diabła, bo Bóg był z nim.

Mając powyższy fragment na uwadze oraz rozumiejąc, że zielonoświątkowcy nie potrafią leczyć wszystkich chorób, wnioskujemy, że Bóg z nimi nie jest.
.


Kulawi chodzą!

Nie ma nic bardziej efektownego i imponującego niż widok kulawej osoby odrzucającej kule albo podnoszącej się z wózka inwalidzkiego. Cud ten jest bardzo łatwy do zasymulowania. A to ponieważ ludzie, którzy nie chodzą o kulach ani nie jeżdzą na wózku nie zdają sobie sprawy z tego, że ci którzy ich używają nie są całkowicie od nich zależni.

Zaraz po modlitwie z nałożeniem rąk pseudouzdrawiacze proszą chorą osobę aby spróbowała iść troszkę. To sytuacja w której nie mogą nic stracić. Chory po modlitwie zawsze czuje się czasowo lepiej (psychologiczny efekt placebo). I tak „cudotwórca” łatwo może przypisać sobie posiadanie mocy Bożej pokazując światu, że chory mógł przejść się kawałek na własnych nogach, pomimo że mógł to uczynić wcześniej nawet bez pomocy jego modlitwy…

Otóż wielu używających wózków inwalidzkich może przez krótki czas stać o własnych siłach, a niekiedy nawet zrobić kilka kroków z niewielką pomocą osób trzecich. Niekiedy osoby siedzące na wózku czynią to z powodu silnych bólów kręgosłupa a nie dlatego, że od urodzenia nie potrafili chodzić. Efekt placebo usuwa odczuwanie bólu i umożliwia im czasowe normalne funkcjonowanie. Jednak gdy efekt placebo mija, bóle powracają a delikwenta oskarża się o brak wiary.


Źródło zielonoświątkowej mocy

Od przeszło 100 lat żaden zielonoświątkowiec nakładając ręce na chorych nie był wstanie sprawić, aby amputowana noga odrosła, ślepy odzyskał wzrok, głuchy zaczął słyszeć. Winą obarcza się zawsze albo chorego za brak wiary, lub Ducha Świętego, za brak woli do uzdrowienia.

Zobaczmy jak okrutne praktyki zielonoświątkowców wpływają na pokrzywdzonych przez nich chorych ludzi

„Nabożeństwo dobiegło końca. Ludzie w długich kolejkach nadal oczekiwali na wejście na podwyższenie, aby powiedzieć o swoim uzdrowieniu, ale o piątej, po końcowej pieśni i błogosławieństwie, pokaz został zakończony. Panna Kuhlmann opuściła podwyższenie, a zgromadzeni wyszli z budynku. Przed udaniem się na rozmowę z panną Kuhlmann, przez kilka minut obserwowałem ludzi w wózkach inwalidzkich. Wszyscy poważnie chozy nadal pozostawali w wózkach. Człowiek z rakiem nerki i biodra, który przybył tu w pożyczonym wózku, a potem pokazałsię na podwyższeniu jako uzdrowiony, teraz znowu był w wózku. Jego „uzdrowienie”, jeżeli było tylko histeryczne, trwało bardzo krótko. Gdy stałem na korytarzu i obserwowałem wychodzących z tak zwanymi beznadziejnymi przypadkami oraz gdy widziałem łzy rodziców prowadzących swoje dzieci do windy, życzyłem sobie, aby panna Kuhlmann była wtedy ze mną. W czasie nabożeństwa narzekała kilka razy na „odpowiedzialność, wielką odpowiedzialność”, mówiła jak „boli ją serce z powodu tych, którzy nie zostali uzdrowieni”, ale czy naprawdę kiedykowlwiek dokładnie im się przyjrzała?
.
Zastanawiałem się, czy naprawdę szczerze przeżywała radość „uzdrowionych” od bólu głowy czy artretyzmu, co miało rekompensować cierpienia odchodzących z uschłymi kończynami, z niedorozwiniętymi umysłowo dziećmi, z rakiem wątroby? Zastanawiałem się czy ona naprawdę wiedziała o krzywdzie, jaką im wyrządziła. Nie byłem w stanie w to uwierzyć.
.
Oto niektóre aspekty medycznego procesu uzdrowienia, o których wielu z nas nic nie wie, a nikt nie wie wszystkiego. Co się tyczy uzdrowienia ciała, Kathryn Kuhlmann często powiadałą: „Ja nie uzdrawiam, to Duch Święty uzdrawia przeze mnie”. Jak przypuszczam, są dwa powody, dla których panna Kuhlmann stale powtarzała to stwierdzenie: po pierwsze, jeżeli pacjent nie doznaje poprawy, winien temu jest Duch Święty, a nie Kathryn Kuhlmann; po drugie, nie ma ona żadnego pojęcia o uzdrawianiu i dlatego, obciążając za to odpowiedzialnością Ducha Świetego, na pytanie o uzdrawiające siły zawsze mogła powiedzieć: „Nie wiem. Wszystkiego tego dokonuje Duch Święty”. – William Wolen, Uzdrowienie: lekarz poszukujący cudu (Nowy Jork: Random House, 1974), s. 60.
239.

Szatan zawsze trzymał ludzi w swoich szponach przy pomocy rzekomych uzdrowień. Rafael Gasson, który przed nawróćeniem do Chrystusa był medium spirytystycznym, powiedział:

„Dzisiaj jest wielu spirytystów, którzy zostali przez szatana obdarzeni niezwykłym darem mocy. Ja sam Byłem w ten sposób wykorzystywany i byłem świadkiem niezwykłych uzdrowień, dokonujących się na spirytystycznych spotkaniach uzdrowicielskich”.

Wszyscy szczerze poszukujący Boga i jednocześnie praktykujący „uzdrowienia przez nakładanie rąk” powinni z otwartym sercem zastanowić się nad tym co robią. W najlepszym przypadku jest to bowiem nieświadome obrażanie Ducha Świętego, w najgorszym samozwiedzenie prowadzące do straszliwego końca.

Zobacz w temacie

 

 

Print Friendly, PDF & Email