Warownym grodem jest nasz Bóg

Psalm 46:1-3 

1. Bóg jest naszą ucieczką i siłą, najpewniejszą pomocą w utrapieniu.

2. Dlatego nie będziemy się bać, choćby się poruszyła ziemia, choćby się przeniosły góry w sam środek morza;

3. Choćby huczały i burzyły się jego wody i zatrzęsły się góry od jego nawałnicy. Sela.

Nasz dzisiejszy wykład rozpoczynamy w stosowny sposób – od czytania Psalmu 46. Zazwyczaj ludzie, nawet jeśli nic nie wiedzą o nauce, której uczył Marcin Luter, ani o Ewangelii, którą głosił, znają hymn, który napisał: „Warownym grodem jest nasz Bóg”.

Równie dobrze można by go nazwać psalmem Lutra, ponieważ oparł tę pieśń w dużej mierze na Psalmie 46.

Marcin Luter był Reformatorem Kościoła Jezusa Chrystusa w XVI wieku. Początek tej Reformacji datujemy – z dobrego powodu – na rok Pański 1517. Ten rok jest więc doniosłą 509. rocznicą początku Reformacji, i to czyni szczególnie aktualnym publiczny wykład, taki jak dzisiejszy.

Marcin Luter był Bożym człowiekiem w historii, powołanym, by na nowo ukształtować ciało Chrystusa według biblijnego wzoru – przez Ewangelię, którą ten człowiek, Marcin Luter, odzyskał i przywrócił. Tak jak cenny jest Kościół Jezusa Chrystusa – wybrany przez Boga Ojca, odkupiony przez Boga Syna i ukształtowany przez Boga Ducha Świętego – tak ważny w historii był Marcin Luter, Reformator tego Kościoła.


Reformator Kościoła

2 Kor. 4:7 Mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby wspaniałość tej mocy była z Boga, a nie z nas.

Marcin Luter był tym Reformatorem. Wszyscy jego współcześni byli jego dłużnikami i otwarcie to przyznawali. Wszyscy jego współpracownicy wyrażali swoją wdzięczność wobec Lutra jako Reformatora. Niektórzy – przede wszystkim Jan Kalwin – rozwinęli prawdę i posunęli Reformację dalej niż Luter, ale wszyscy rozwijali prawdę, którą Luter pierwszy odzyskał, i kontynuowali Reformację, którą Luter rozpoczął. Wszyscy późniejsi Reformatorzy Kościoła – na przykład Hendrik de Cock i Abraham Kuyper w Niderlandach oraz J. Gresham Machen i Herman Hoeksema w Ameryce Północnej – stali na ramionach Lutra i wyrażali wobec niego swoją wdzięczność. Tym, czym są Covenant Protestant Reformed Church w Irlandii Północnej i inne prawdziwe kościoły Jezusa Chrystusa na całym świecie – kościoły reformowane – i tym, czym się cieszą, czyli Ewangelią i jej zbawiennymi dobrodziejstwami, zawdzięczają dziełu Jezusa Chrystusa w Reformacji XVI wieku.
.

Usta Chrystusa

Aby być takim sługą Jezusa Chrystusa i dokonać wielkiego dzieła Reformacji, Luter musiał być człowiekiem pewnego rodzaju – szczególną istotą ludzką. Wiem, że Reformacji dokonało Słowo Boże. Luter sam, w charakterystyczny dla siebie sposób, otwarcie to przyznawał. Powiedział kiedyś – cytuję:

„Gdy ja, Filip i Amsdorf siedzieliśmy w domu, pijąc dobre wittenberskie piwo, Słowo szło wszędzie, reformując Kościół i niszcząc papiestwo. Ja nic nie uczyniłem – wszystko uczyniło Słowo”[1].

A jednak Reformacja nie dokonała się bez tego człowieka, który poznał Słowo Boże jako słowo łaski dla swojej porażonej grzechem duszy; tego człowieka, który następnie głosił i bronił Słowa Bożego; tego człowieka, który był odpowiedzialny za rozprzestrzenienie się Słowa Bożego wszędzie na świecie – przez własne kazania, przez swoich nawróconych, przez swoich studentów, przez swój przekład Biblii i przez prawdziwą powódź swoich pism. Sam ten człowiek, Marcin Luter, był ustami Chrystusa, które zreformowały Kościół. Nie spotkałem się wcześniej z takim określeniem, ale moim zdaniem trafnie go opisuje: był ustami Chrystusa – os Christi. Jezus Chrystus przygotował odpowiednie naczynie, by nieść swoją Ewangelię: odpowiednie fizycznie, umysłowo, psychicznie i duchowo. To czyni nie tylko uprawnionym, lecz także koniecznym przyjrzenie się samemu Lutrowi, gdy upamiętniamy XVI-wieczną Reformację Kościoła.
.

Bez kultu bohatera

Nie zamierzam dziś uprawiać kultu bohatera. Jestem spokojny co do tej pokusy w odniesieniu do Lutra, ponieważ świadomie się z nią zmierzyłem, zmagałem i ją przezwyciężyłem. Sam Luter ostrzegał przed tym złem – kultem bohatera ze strony swoich uczniów. Sprzeciwiając się temu, że jego zwolennicy nazywali się luteranami, napisał – cytuję Lutra:

„Proszę, aby ludzie nie nazywali się luteranami, lecz chrześcijanami. Czymże jest Luter? Ta nauka nie jest moja ani też nie zostałem za nikogo ukrzyżowany. Jakże by to mogło przypaść mnie, nędznemu, cuchnącemu workowi robaków, którym jestem, aby dzieci Chrystusa nazywano moim marnym imieniem? Nie jestem niczyim mistrzem i nie chcę nim być. Mam wraz z jednym Kościołem wspólną naukę Chrystusa, który sam jeden jest naszym Mistrzem”[2].

Dla każdego, kto cokolwiek wie o Lutrze, powinno być zupełnie jasne, że był grzesznym człowiekiem, to znaczy, że grzeszność kalała jego najlepsze dzieła, łącznie z dziełem reformowania Kościoła. Niech jednak będzie ustalone, że Luter nie był człowiekiem niemoralnym, jak przedstawia go nikczemna rzymskokatolicka apologetyka. Mam na myśli takich rzymskich katolików jak Cochlaeus, Denifle i Grisar. Życie Marcina Lutra – zarówno jako mnicha, jak i jako protestanckiego reformatora – było pobożne. Tak jak 1 Tym. 3:2 wymaga od biskupa, Luter był nienaganny.

1 Tym. 3:2-3 2. Biskup więc ma być nienaganny, mąż jednej żony, czujny, trzeźwy, przyzwoity, gościnny, zdolny do nauczania; 3. Nieoddający się piciu wina, nieskłonny do bicia, niełakomy na brudny zysk, ale opanowany, niekłótliwy, niechciwy;

Był wstrzemięźliwy w piciu – nigdy nie był pijany. Nigdy nie splamił go choćby cień skandalu obyczajowego. Luter żył czysto – zarówno w stanie bezżennym, jak i w małżeństwie. Gdy to stwierdzam, to jeśli choć trochę znacie stan kościoła jego czasów, dostrzeżecie, że jest to niezwykła prawda o Lutrze: był człowiekiem czystym, zarówno w stanie bezżennym jako mnich, jak i w małżeństwie.

Pieniądze nie miały dla Marcina Lutra absolutnie żadnego powabu. Nigdy nie otrzymał ani grosza tantiem za swoje bestsellerowe książki – a jego książki były bestsellerami w całej Europie – ani za przekład Biblii na język niemiecki. Mówi się, że do śmierci Lutra sprzedano 500 000 egzemplarzy jego niemieckiej Biblii. Księgarze bogacili się na sprzedaży jego książek. Luter nie otrzymał ani grosza – i nie dbał o ten grosz, ponieważ, jak mówił:

„Mam jedną troskę: aby Słowo Boże rozeszło się po całej ziemi”.

Był tak pomocny ubogim, że każdy, kto przybywał do Wittenbergi, wiedział, że może zapukać do drzwi Lutra i otrzymać, o cokolwiek poprosi. Był tak skory do dawania ubogim, że jego żona Katarzyna – w końcu matka sześciorga dzieci i zarządczyni domu – musiała uregulować finanse domu Lutrów, aby Luter nie zostawił własnej rodziny w nędzy z powodu swojej miłości i troski o potrzebujących.

Mimo to Luter miał rażące wady.

  • Miał porywczy temperament i dawał mu upust. Zwykle ten gniew był skierowany przeciwko papieżowi i jego sługusom, więc my, Protestanci, wybaczymy mu część tego nieopanowanego gniewu.
    .
  • Jego język bywał niekiedy skrajnie wulgarny. Ulubionym określeniem papieża u Lutra było to, że papież jest ekskrementem w odbycie diabła – a w tym cytacie znacznie złagodziłem dokładne słowa Lutra.
    .
  • Przy pewnej okazji potajemnie doradził bigamię jako rozwiązanie dla żądzy żonatego obrońcy Reformacji, Filipa Heskiego, a potem kłamał, by to zatuszować, gdy jego rada wyszła na jaw.
    .
  • Luter był uparty – zawzięcie uparty w obronie nie do obrony stanowiska o fizycznej obecności Chrystusa w sakramencie Wieczerzy i o fizycznym spożywaniu ciała i krwi Chrystusa w Wieczerzy, tak że nawet nieodrodzeni i niewierzący mieli spożywać ciało i krew Jezusa Chrystusa.

Naczynie Chrystusa, Marcin Luter, było gliniane, „aby wspaniałość tej mocy była z Boga”, a nie z Lutra (2 Kor. 4:7). Dziś wieczorem nie będzie kultu bohatera. Z pewnością nie oddam się też obrzydliwości psychologicznej analizy Lutra, jak uczynił to Erik H. Erikson w swojej książce Młody Luter. Nie zamierzam też dziś przedstawiać typowej historii życia Lutra: urodzony w Eisleben w 1483 roku, wstąpił na uniwersytet w Erfurcie w 1501 roku, zmarł w 1546 roku i tak dalej. Jako biografię Lutra polecam dwa dzieła: znakomitą książkę Rolanda Baintona Here I Stand („Tu stoję”) oraz niedawną, świetną biografię Martin Luther autorstwa Erica Metaxasa.
.

Człowiek przekonania

Moim celem dziś wieczorem jest jednak ukazanie jednej wybitnej cechy osobistej Lutra, bez której nie byłoby Reformacji: był człowiekiem przekonania. To odsłania samą istotę Lutra-człowieka. Przekonanie jest cechą, która przez całe jego życie i posługę czyniła go obrońcą Słowa Bożego. Było to niezbędne w jego dziele Reformatora Kościoła.

Co mamy na myśli, opisując Lutra jako człowieka przekonania? Luter sam mówi nam, kim jest człowiek przekonania, w początkowej części swojego wielkiego dzieła O niewolnej woli, które napisał już w 1525 roku. Człowiek przekonania to człowiek, który – używając terminu Lutra – „asertuje” prawdę, czyli stanowczo ją twierdzi. Zajmuje zdecydowane, otwarte stanowisko po stronie prawdy, broni jej przed wszelkimi atakami i pokonuje przeciwny jej błąd. Oto własny opis przekonania u Lutra. Cytuję:

„Przez asercję rozumiem niezłomne trwanie przy swoim, wypowiadanie swojego stanowiska, wyznawanie go, bronienie go i wytrwanie w nim niepokonanym”[3].

Opisywał tu oczywiście samego siebie – i to, co czynił, pisząc księgę O niewolnej woli. Jako człowiek przekonania Luter

Po pierwsze znał prawdę – prawdę Ewangelii objawioną w Piśmie. Znał prawdę z pewnością; nie miał co do niej najmniejszych wątpliwości.

Po drugie, jako człowiek przekonania Luter wyznawał prawdę. Wypowiadał się w jej obronie – w kazaniach, w pismach i w osobistym wyznaniu. Nie milczał o prawdzie, do której poznania doprowadził go Bóg.

Po trzecie, jako człowiek przekonania bronił prawdy przed atakami, które na nią przypuszczano.

Po czwarte, co do jego niezłomności jako człowieka przekonania: stał przy prawdzie. Nie ustępował, nie szedł na kompromis, nie chwiał się nawet w swoim wyznaniu i głoszeniu prawdy.

Jako człowiek przekonania Luter zajmował stanowisko – i zajmował je odważnie. Człowiek przekonania był także, z konieczności, człowiekiem odwagi. Nie jest przesadą powiedzieć, że w jego czasach cały ówczesny świat sprzeciwiał się jemu i jego wyznaniu prawdy Ewangelii o zbawieniu z samej łaski. Sprzeciwiał mu się cały kościół zachodni – a była to imponująca organizacja, ta, którą dziś znamy jako kościół rzymskokatolicki – i to zaciekle. Ponadto sprzeciwiało mu się ówczesne cesarstwo, władza świecka, z całą swoją znaczną siłą fizyczną. Wszyscy mu się sprzeciwiali, a dla tego mnicha wszystko było zagrożone: jego reputacja, utrzymanie, członkostwo w kościele, wolność osobista i samo życie.

Czym innym jest stać przy prawdzie, gdy inni cię wspierają, a czym innym stać, gdy oznacza to, że jesteś sam, zupełnie sam. Luter sam mówi, że czasem go to dręczyło. Jego wrogowie rzucali mu wyzwanie pytaniem:

„Czy cały kościół się myli, a tylko ty, lichy mnich w niemieckiej głuszy, masz rację w sprawie Ewangelii?”.

W godzinie pokusy zmagał się z tym pytaniem – a nawet wtedy, jako człowiek przekonania, stał przy swoim stanowisku na rzecz Bożej prawdy.
.


Stanowiska Lutra

Judy 1:3 Umiłowani, podejmując usilne starania, aby pisać wam o wspólnym zbawieniu, uznałem za konieczne napisać do was i zachęcić do walki o wiarę raz przekazaną świętym.

Luter okazał się człowiekiem przekonania w swoich stanowiskach. Przyjrzyjmy się im.
.

Wormacja 1521

Wszyscy znają jego stanowisko w Wormacji 18 kwietnia 1521 roku: przed wysokimi przedstawicielami Kościoła, przed najpotężniejszymi władzami świeckimi tamtych dni i przed samym cesarzem, pod najsilniejszą presją, aby odwołał swoje wyznanie prawdy – gdy na szali była sama Reformacja, która dopiero się rozpoczęła, gdy wszystko było zagrożone: Kościół, Ewangelia, zbawienie i chwała Boża – Luter odmówił ugięcia się. Stał.

Pytanie, które postawiono mu na tym dostojnym zgromadzeniu w Wormacji w Niemczech, brzmiało: czy odwołasz, czy nie? A oto jego odpowiedź przy tej pamiętnej okazji – cytuję:

„Wasza Cesarska Mość i Wasze Książęce Mości żądają prostej odpowiedzi. Jeśli nie zostanę przekonany świadectwem Pisma i jasnym rozumem – nie przyjmuję bowiem autorytetu papieży i soborów, ponieważ często sobie przeczyły – moje sumienie jest więźniem Słowa Bożego. Nie mogę i nie chcę niczego odwołać, gdyż postępować wbrew sumieniu nie jest ani słuszne, ani bezpieczne. Tu stoję, nie mogę inaczej. Boże, dopomóż mi. Amen”[4].

Współcześni uczeni kwestionują, czy słowa „Tu stoję” i to, co po nich następuje, są autentyczne. Ale to podważanie ich autentyczności jest błędne i niemądre. Słowa te znajdują się w najwcześniejszych relacjach o stanowisku Lutra w Wormacji. Faktem jest, że Luter wypowiedział te słowa – a samym swoim czynem stał, i to stanie odzwierciedlało: „Boże, dopomóż mi, nie mogę inaczej. Amen”. W istocie noc wcześniej, stając przed próbą następnego dnia, napisał:

„Z pomocą Chrystusa nie odwołam ani jednej kreski”[5].

Gdyby to było jedyne stanowisko, jakie kiedykolwiek zajął, Luter i tak okazałby się człowiekiem przekonania. W rzeczywistości jednak był to wzór całego jego życia. Raz po raz, w krytycznie ważnych kwestiach wiary chrześcijańskiej, w chwilach kryzysu, Luter stał.
.

Lipsk 1519

Zajął stanowisko w Lipsku w 1519 roku, w dyspucie z tym obrońcą rzymskokatolickiego papiestwa, Janem Eckiem. Sprawą był autorytet w Kościele. Co jest autorytetem w Kościele – papież czy Pismo Święte? Eck oczywiście bronił autorytetu papieża. Luter został niemal zmuszony przez swojego przebiegłego przeciwnika do wyrażenia rosnącego w nim przekonania, że jedynym autorytetem w Kościele i nad Kościołem jest Pismo Święte.

Przyparty przez sprytnego Ecka, swojego rzymskiego przeciwnika, Luter oświadczył, że papieże i sobory mogą błądzić i błądziły. Odwołał się konkretnie do decyzji soboru w Konstancji, który potępił naukę Husa, że Kościół jest ciałem wybranych, a następnie spalił Czecha. Luter zaprzeczył tam również wprost, aby papiestwo miało Boskie pochodzenie. Eck triumfalnie wykrzyknął: „Luter stawia się ponad papieżami i soborami!”. Luter odparł – cytuję:

„Nie, stawiam ponad nimi Pismo”.

To było jego stanowisko na rzecz prawdy, że samo Pismo jest autorytetem w Kościele i nad Kościołem. Pozornie było to zgubne dla własnych interesów Lutra – lecz było fundamentalne dla chrześcijaństwa Reformacji.
.

Niebiańscy prorocy 1522

Luter zajął stanowisko w 1522 roku przeciwko tym, których nazywał „niebiańskimi prorokami” – ludziom, którzy wtargnęli do Wittenbergi, gdy on był przetrzymywany dla własnego bezpieczeństwa na zamku Wartburg. Ci samozwańczy prorocy rościli sobie prawo do objawień bezpośrednio od Ducha oraz do mocy czynienia cudów, a gardzili Pismem i kazaniem. Byli prekursorami dzisiejszych charyzmatyków. Wywołali zamieszanie w Wittenberdze, a przywódcy tamtejsi pod nieobecność Lutra nie potrafili potępić tych proroków i ich ruchu.

Z wielkim osobistym ryzykiem Luter powrócił, wysłuchał tych proroków, potępił ich i wypędził ich wraz z ich ruchem z miasta i z Reformacji. „Duch! Duch!” – wołali, a Luter odpowiedział:

„Biję waszego ducha po ryju”.

Nie był to bowiem Duch Pisma, nie był to Duch Słowa Bożego. To stanowisko uchroniło Reformację przed straszliwym złem mistycyzmu. Mistycyzm jest religią rzekomo Ducha Świętego, oderwaną od Słowa Bożego. „Mistyczne uniesienie” – tak Luter nazywał ten ruch – i opisywał go jako ruch, który rości sobie pretensje do bycia drogą do Boga z pominięciem Bożego Słowa. Luter zajął stanowisko przeciwko temu zagrożeniu dla Reformacji i dla kościołów protestanckich.
.

Wojna chłopska 1525

W 1525 roku Luter zajął równie zdecydowane i ważne stanowisko w sprawie tak zwanego powstania chłopskiego. Uciskani chłopi Niemiec – powiedzielibyśmy: robotnicy rolni – zbuntowali się przeciwko władzy, powołując się na Lutrową Ewangelię o wolności chrześcijanina. W gruncie rzeczy chodziło o to: czy wiara Reformacji ma stać się ziemską siłą zmian społecznych, politycznych i gospodarczych? Czy Ewangelia ma popierać rewolucję w społeczeństwie? Czy Kościół Reformacji ma porzucić swój duchowy charakter?

Ta pokusa jest realna i wciąż jest z nami – i to nie tylko ze strony liberalnej lewicy, ale także z prawicy. Również z prawicy pada apel, by wprząc Ewangelię w służbę urzeczywistnienia utopijnego marzenia o Królestwie Bożym na ziemi – o królestwie ziemskim. Przeciwko temu niebezpieczeństwu dla Reformacji Luter zajął stanowisko – mocne stanowisko. Napisał potężny traktat zatytułowany „Przeciwko zbójeckim i morderczym bandom chłopów”[6]. W tej broszurze odciął siebie i Ewangelię Reformacji od wszelkich takich ruchów rewolucyjnych i wezwał władze – a w istocie każdego, kto może – by „siekł, zabijał i kłuł” zbuntowanych chłopów. Władze aż nazbyt chętnie się do tego zastosowały. Ale to stanowisko wobec chłopów było dla Lutra kosztowne: kosztowało jego i Reformację utratę poparcia znacznej części warstw niższych. Mimo to, aby ochronić Ewangelię, Luter zajął stanowisko.
.

Niewola woli 1525

Jeśli stanowisko wobec chłopów kosztowało go poparcie niższych warstw, to jego niemal równoczesne stanowisko na rzecz prawdy o niewoli woli człowieka naturalnego kosztowało go poparcie wielu uczonych i humanistów tamtych dni. W 1525 roku, odpowiadając na atak na reformacyjną naukę o zniewolonej woli, przeprowadzony przez najsłynniejszego i najbardziej wpływowego uczonego tamtych dni – Holendra Erazma – Luter napisał księgę zatytułowaną O niewolnej woli.

Odpowiadał w niej na atak na naukę Pisma i Reformacji, że wola naturalnego, niezbawionego człowieka jest w niewoli, a zatem nie jest w stanie odpowiedzieć na wezwanie Ewangelii ani pozytywnie odpowiedzieć na Jezusa Chrystusa przedstawionego w Ewangelii. Wszyscy uczeni w kościele nauczali wolności woli, to znaczy, że wola grzesznika jest wolna, by przyjąć Chrystusa, gdy Chrystus zostaje przedstawiony w Ewangelii. A ten słynny humanista i rzymskokatolicki uczony, Erazm, właśnie napisał wpływową księgę głoszącą wolność ludzkiej woli – co oczywiście oznacza, że zbawienie zależy od wyboru grzesznika, a nie od łaski Bożej.

Luter odpowiedział w księdze O niewolnej woli. W tej księdze bronił fundamentalnej prawdy Reformacji: człowiek jest duchowo bezradnym niewolnikiem diabła, tak że jego zbawienie musi być suwerennym dziełem Boga w Jego wszechmocnej łasce. Z prawdą o niewoli woli związana jest oczywiście predestynacja, i dlatego O niewolnej woli wyznaje prawdę predestynacji tak jasno i śmiało, jak żadna inna kiedykolwiek napisana księga.

Widzicie: jeśli wola wszystkich grzeszników jest niewolnikiem szatana i nie jest w stanie wybrać Chrystusa, powstaje pytanie, dlaczego niektórzy ludzie odpowiadają na Ewangelię wiarą w Jezusa Chrystusa. Jedyna możliwa odpowiedź brzmi: Bóg postanowił, że odpowiedzą, i według tego postanowienia działa w nich przez głoszenie Ewangelii swoją potężną łaską, tak że ich wola zostaje wyzwolona i uwolniona – i to nie tylko wyzwolona i uwolniona tak, że są w stanie wybrać Chrystusa, ale wyzwolona i uwolniona tak, że rzeczywiście wybierają Chrystusa i wierzą w Jezusa Chrystusa ku zbawieniu. A to oczywiście implikuje w odniesieniu do tych, którzy pozostają w swojej niewoli i niegodziwości, że Bóg ich nie wybrał, lecz ich odrzucił, czyli potępił w swoim dekrecie. Predestynacja jest więc także ważnym aspektem Lutrowej obrony niewoli woli.

Ta księga i to wyznanie niewoli woli upokorzyły człowieka i wywyższyły Boga. Obraziło to i odstręczyło tych uczonych tamtych dni, którzy choć pragnęli moralnej reformy kościoła, doktrynalnie byli jednym z kościołem rzymskokatolickim w uznawaniu człowieka za czynnik decydujący o jego własnym zbawieniu.
.

Augsburg 1530

Luter zajął stanowisko w 1530 roku w związku z konferencją Protestantów i rzymskich katolików w Augsburgu, a także w późniejszych latach. Luter stanowczo sprzeciwiał się wszelkiemu kompromisowi w sprawie doktryn Reformacji w celu osiągnięcia jedności z kościołem rzymskokatolickim. Widzicie, gdy tylko Reformacja się rozpoczęła, znaleźli się ludzie gotowi sprzedać ją za cenę ponownego zjednoczenia z kościołem rzymskim. Niektórzy z nich byli własnymi współpracownikami Lutra – Filip Melanchton i Marcin Bucer. Nacisk na ponowne zjednoczenie był silny zarówno ze strony kościoła, jak i państwa – państwo było bowiem w tamtych czasach zainteresowane losami kościoła – a przywódcy protestanccy szli na kompromis w sprawie podstawowych prawd Reformacji, łącznie z usprawiedliwieniem przez wiarę i prawdą o Wieczerzy Pańskiej.

Luter był wykluczony z tych zgromadzeń i negocjacji – był wyjęty spod prawa. Musieli jednak przedstawiać swoje kompromisy temu wielkiemu przywódcy Reformacji, a gdy to czynili, Luter mówił „nie” ich kompromisom i zwyciężał. Także to stanowisko wymagało odwagi ze strony Lutra – w istocie szczególnej odwagi. Apel do jedności kościoła jest potężny. Zarzut, że komuś nie zależy na jedności kościoła, jest zarzutem bolesnym – był taki wtedy i jest taki dziś. Ale Luter stał jako człowiek przekonania.
.

Dziewięćdziesiąt pięć tez 1517

Sam akt, od którego rozpoczęła się Reformacja – 31 października 1517 roku, przybicie dziewięćdziesięciu pięciu tez na drzwiach kościoła w Wittenberdze – był stanowiskiem zajętym przez człowieka przekonania. Luter przedstawił te 95 tez jako propozycje do dyskusji i debaty, lecz wyraźnie stanowiły one odrzucenie przez Lutra całego rzymskiego systemu zadośćuczynień i odpuszczenia grzechów. Tezy te dotyczyły sprawy odpustów. Odpusty były elementem rzymskiej nauki o zadośćuczynieniu, to znaczy nauki Rzymu, że grzesznik otrzymuje odpuszczenie grzechów przez coś, co sam musi uczynić – przez zasłużenie sobie na to odpuszczenie u Boga.

Rzym posunął się w swoim nauczaniu, że odpuszczenie jest czymś, na co grzesznik zasługuje, tak daleko, że doszedł do absurdalnego stanowiska, iż można kupić sobie przebaczenie, nabywając odpusty – te kawałki papieru, które kupowali grzesznicy, miały skracać czas i męki grzesznika w czyśćcu, gdzie według Rzymu grzesznicy mają być zajęci częściowym spłacaniem kary za własne grzechy. Ten system zadośćuczynień jest podstawą kościoła rzymskokatolickiego, a zarazem wielkim źródłem dochodu dla kościoła rzymskokatolickiego. Luter sprzeciwił się rzymskiemu systemowi, ponieważ był przekonany o łaskawym przebaczeniu Boga udzielanym wierzącym grzesznikom z samej łaski w Ewangelii.

Nie łudźcie się: przybicie tez było stanowiskiem – stanowiskiem przeciwko kościołowi rzymskiemu, stanowiskiem przeciwko fałszywej nauce i stanowiskiem na rzecz Ewangelii zbawienia z samej łaski. Rzym natychmiast rozpoznał w stanowisku zajętym w tych tezach śmiertelne zagrożenie i zabrał się do zniszczenia Lutra zarówno kościelnie, jak i świecko. Wszystkie te stanowiska były zdecydowane, konieczne, a nawet dramatyczne; dotyczyły Kościoła chrześcijańskiego na całym świecie i kształtują wiarę chrześcijańską aż do dnia dzisiejszego.
.

We własnym kościele

Ale Luter był również gotów zająć stanowisko we własnym kościele – we własnym kościele lokalnym – i w najbliższym sobie obszarze życia i pracy kościelnej. Być może to ukazuje go jako człowieka przekonania jeszcze mocniej niż jego bardziej publiczne i bardziej znane stanowiska. Właśnie tutaj wielu pastorów i teologów zawodzi dziś – ze straszliwymi konsekwencjami dla sprawy Chrystusa. Pastorzy i teologowie, o których mówię, są dość śmiali, by wypowiadać się przeciwko herezjom i grzechom gdzieś w świecie albo w innych kościołach, ale nie są gotowi wypowiedzieć się przeciwko błędom i fałszywym naukom we własnych kościołach i denominacjach. Boją się potępić błędy doktrynalne i niegodziwość we własnych kościołach i we własnych kręgach.

Są dziś reformowani i prezbiteriańscy teologowie, którzy sprzeciwiają się kobietom na urzędach, ale ci sami ludzie wyraźnie wahają się zająć stanowisko przeciwko przenośnej interpretacji pierwszego rozdziału Księgi Rodzaju i przeciwko odrzuceniu biblijnej nauki o stworzeniu, które ta przenośna interpretacja pociąga za sobą. Są też ewangelikalni pastorzy, którzy głośno potępiają dziś aborcję, ale całkiem milczą o złu rozwodów i ponownych małżeństw. A czy wiecie, że więcej dzieci zostaje zniszczonych przez rozwód – rozwód ich rodziców – niż przez aborcję? A liczba mordowanych nienarodzonych dzieci w samych Stanach Zjednoczonych idzie w miliony.

Luter był innego kroju. Był niezłomny także wobec błędów we własnej wspólnocie – powiedzielibyśmy: we własnej denominacji. Pod koniec życia Luter wystąpił mocno – tylko tak potrafił występować – przeciwko błędom zarówno na własnym uniwersytecie w Wittenberdze, wśród swoich kolegów profesorów, jak i we własnym kościele w Wittenberdze. Przy pewnej okazji wygłosił kazanie przeciwko decyzji wydziału – wydziału, którego sam był członkiem – że potajemne śluby małżeńskie są ważne. Nie ma dla nas dziś znaczenia, o co dokładnie chodziło; pamiętajcie tylko, że była to decyzja podjęta przez jego własnych kolegów – powiedzielibyśmy: w seminarium w Wittenberdze. Luter zareagował na tę decyzję swoich towarzyszy w 1544 roku, na kilka lat przed śmiercią, tymi słowami – cytuję:

„Jestem rozgniewany, drodzy ludzie; wybaczcie mi, na Boga. Te ostre słowa wyszły z wielkiej gorliwości o zachowanie nauki Ewangelii w czystości, a pomijając ten wzgląd, zostawiłbym tę sprawę prawnikom – to jego określenie kolegów profesorów – w spokoju. Ale oni chcą zaatakować Chrystusa w Jego rządach i rządzić sumieniami oraz je zwodzić. Tego nie można tolerować”[7].

W 1539 roku, kilka lat wcześniej, Luter wstąpił na swoją kazalnicę w Wittenberdze, by wygłosić jedno z najmocniejszych kazań przeciwko pijaństwu, jakie kiedykolwiek wygłoszono. Cytuję fragment jego kazania do własnego kościoła, w którym grzech pijaństwa – przynajmniej częściowo – miał miejsce:

„Gdzie można znaleźć kogoś, kto powstrzyma Niemców od żłopania – nie wiem. Siedzieć dzień i noc, wlewając w siebie i wylewając z siebie, to świństwo. To nie jest ludzki sposób życia – nie mówiąc już o chrześcijańskim – ale raczej świńskie życie. Jeśli masz być urodzoną świnią i żłopać piwo i wino, a jeśli władze nie mogą tego powstrzymać, to musisz wiedzieć, że nie możesz być zbawiony, gdyż Bóg nie dopuści takich świńskich pijaków do Królestwa Niebieskiego”[8].

1 Kor. 6:10 Ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani złorzeczący, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego.

Takie jest kazanie i takie jest podejście duszpasterskie człowieka przekonania. To jest kazanie, które reformuje Kościół – które dba o to, by Kościół, który potrzebuje reformy, był reformowany.
.


Źródło przekonania

Psalm 119:99 Stałem się rozumniejszy od wszystkich moich nauczycieli, bo rozmyślam o twoich świadectwach.

Luter był człowiekiem przekonania. Pytanie brzmi: co za tym stało? W odpowiedzi na to pytanie poznamy Marcina Lutra-człowieka. To odsłoni go takim, jakim naprawdę był – takim, jakim był w gruncie rzeczy. Prawdziwy Marcin Luter stanie przed nami w odpowiedzi na pytanie, co sprawiło, że był człowiekiem przekonania, którym niewątpliwie był.
.

Fałszywe wyjaśnienia

Niektóre wyjaśnienia jego stanowisk i jego samego trzeba odrzucić. Wyjaśnieniem Rzymu było, że Luter był narzędziem diabła, a nawet, że był opętany przez demona. To twierdzili dwaj wspomniani wcześniej rzymskokatoliccy uczeni, Denifle i Grisar. Odrzucamy to wyjaśnienie na podstawie odpowiedzi Jezusa, gdy oskarżano Go, że wypędza demony mocą księcia demonów. Pamiętacie, jak Jezus odpowiedział – cytuję:

Mat. 12:26 A jeśli szatan wypędza szatana, jest podzielony wewnętrznie. Jakże więc przetrwa jego królestwo?

Gdyby Luter był narzędziem diabła, to wtedy diabeł atakowałby własne królestwo – kościół rzymskokatolicki. A diabeł nie jest na tyle głupi, by uzdalniać człowieka do niszczenia własnych twierdz i własnego królestwa. Wyjaśnieniem przekonania Lutra nie było to, że był narzędziem diabła.
.

Nie „miły człowiek”

Inni przypisują przekonanie Lutra – jego zajmowanie stanowczego, nieustępliwego stanowiska – jego osobliwej, a nawet grzesznej osobowości. Luter – mówią – był upartym Niemcem, zdecydowanym postawić na swoim i nietolerancyjnym wobec myślenia kogokolwiek innego. Większość dzisiejszych protestantów skrytykowałaby Lutra jako pozbawionego miłości, nietolerancyjnego, bigoteryjnego wichrzyciela. Większość kościołów luterańskich i reformowanych – muszę to ze smutkiem przyznać – wyrzuciłaby Lutra tak szybko, jak uczynił to papież, jeśli nie szybciej. A papież ekskomunikował Lutra w ciągu trzech czy czterech lat od jego wystąpienia. Gdy kościoły luterańskie i reformowane wyrzucałyby Lutra, użyłyby tych samych słów, których użył Rzym, ekskomunikując reformatora – cytuję:

„Powstań, Panie, dzik niszczy Twoją winnicę”[9].

W rzeczywistości Luter nie był „miłym człowiekiem”. Nie był typem człowieka, jakim jest popularny dziś pastor i teolog – ostrożny, by ze wszystkimi żyć w zgodzie, skory, by nikogo nie urazić, wprawny w unikaniu zajmowania stanowiska w każdej sprawie; uśmiechnięty, poklepujący po plecach, przypodobujący się tłumowi. Luter nie był takim człowiekiem. Niektóre seminaria specjalizują się dziś w produkowaniu „miłych ludzi” – i dlatego jest bardzo niewielu Reformatorów, bardzo niewielu takich, którzy są w ogóle zdecydowani za wszelką cenę kontynuować Reformację XVI wieku. Kościół Jezusa Chrystusa upada dziś z powodu „miłych ludzi”.

Ale wyjaśnienie Lutra jako zaledwie samolubnego, zadufanego w sobie, upartego wichrzyciela i tyrana jest błędne.

Po pierwsze, Luter osobiście taki nie był. Osobiście nękały go ciężkie wątpliwości – wątpliwości, czy ma rację, wątpliwości, czy Bóg go miłuje, wątpliwości, czy jest zbawiony. To były pokusy Lutra – Anfechtungen, jak je nazywał – a Katechizm Heidelberski w odpowiedzi na pytanie 44 nazywa je piekielnymi udrękami chrześcijanina[10]. Czasem Luter opisuje takie doświadczenie. Przeszedł je w 1527 roku – cytuję:

„Przez ponad tydzień byłem bliski bram śmierci i piekła. Drżałem we wszystkich członkach. Chrystus był zupełnie utracony. Byłem wstrząsany rozpaczą i bluźnierstwem przeciwko Bogu”[11].

Było to w 1527 roku – w roku, w którym napisał „Warownym grodem jest nasz Bóg”. Bóg wybawił go z tych pokus i dał mu pewność tej wielkiej pieśni Reformacji.

Luter był tak daleki od uporu i samowoli w sprawach osobistych, że przy pewnej okazji skarcił swojego współpracownika Melanchtona za gotowość tego kolegi do kompromisu w sprawie Ewangelii w Augsburgu. Luter powiedział, że Melanchton upiera się przy swoim w sprawach osobistych, ale jest gotów iść na ustępstwa w sprawach doktryny – rzekomo dla dobra jedności Kościoła – podczas gdy on, Luter, jest jego przeciwieństwem. Luter szedł na kompromis w sprawach osobistych, w tym, co dotyczyło jego własnej osoby i jego życia osobistego; był gotów zrezygnować z tego, do czego – można by sądzić – miał prawo. Był natomiast bezkompromisowy w sprawach Boga i Ewangelii.

Po drugie, Luter nie był porywczym, radykalnym ekstremistą, który walczył o każdy punkt jako o kwestię zasady, nie zważając na to, czy wprowadzi zamęt w Kościele. Przeciwnie, Luter był mądrym, ostrożnym pasterzem Kościoła. Pokazał to wyraziście przy pewnej okazji – swoją mądrość, troskę i czułość – gdy musiał w trybie nagłym powrócić do Wittenbergi z zamku Wartburg, gdzie się ukrywał, ponieważ jego życie było w niebezpieczeństwie.

Podczas jego nieobecności władza nad Kościołem w Wittenberdze przeszła w ręce pewnych ludzi, którzy byli radykałami i ekstremistami. Nie zadowalało ich tempo, w jakim postępowała Reformacja w Niemczech, i pochopnie forsowali pewne zmiany, na które lud – choć był lojalny i należał do zwolenników Reformacji – nie był przygotowany. Lud nie był gotów na te rozwinięcia i zastosowania Reformacji. Na przykład ci ekstremiści weszli do kościołów w Wittenberdze i zniszczyli wszystkie znajdujące się tam obrazy. Postanowili też, że od razu członkowie Kościoła mają sami trzymać kielich z winem Wieczerzy Pańskiej, zamiast – jak dotąd – tylko kapłani czy duchowni.

To, za czym stali ci ludzie, było właściwym zastosowaniem zasad i prawd Reformacji, ale forsowali te zastosowania o wiele za szybko jak na dobro ludu. Luter musiał wtedy w trybie nagłym przybyć z zamku Wartburg do Wittenbergi, narażając własne życie – żołnierze cesarza wypatrywali go bowiem, by go zabić – aby uporządkować sprawy w Wittenberdze. Luter zajął stanowisko:

„Praktyki, na które nalegacie, są słuszne i z czasem do nich dojdziemy, ale jesteście zbyt pośpieszni, zbyt radykalni w ich forsowaniu. Wprowadzacie zamęt w Kościele swoim pośpiechem i ekstremizmem”.

Luter nie chciał forsować tych aspektów Reformacji w radykalny sposób i pokazał w ten sposób, że sam nie był radykałem i ekstremistą. Było tak do tego stopnia, że niektórzy jego koledzy – szczególnie człowiek imieniem Karlstadt – zaczęli nazywać Lutra „doktorem Ostrożnickim” (Doktor Leisetritt) i „teologiem z fotela”. Wyśmiewali Reformatora za to, że nie chciał zbyt pośpiesznie wprowadzać praktycznych aspektów Reformacji. Nie będziemy więc wyjaśniać tego, że Luter był człowiekiem przekonania, jego naturalnie porywczą osobowością.
.

Miłość do prawdy

Dlaczego zatem był człowiekiem przekonania, który zajmował stanowisko? Istnieje trojaki powód, dla którego Luter był człowiekiem przekonania, a zatem także człowiekiem odwagi – i wszystkie trzy powody wskazał wyraźnie sam Luter.

Po pierwsze, Luter był człowiekiem przekonania, ponieważ miłował prawdę. Nie miłował jedynie własnych opinii, lecz miłował prawdę Słowa Bożego. Miłował Pismo, miłował Ewangelię zbawienia z łaski i wszystkie jej nauki. Luter nie tylko znał prawdę, ale także ją miłował. Wskazał to jako motyw swojego dzieła reformacyjnego we wstępie do swoich słynnych 95 tez w 1517 roku. Tak zaczynało się 95 tez przybitych na drzwiach kościoła w Wittenberdze – oto pierwsze ich słowa – cytuję:

„Z miłości do prawdy i z gorliwości o wydobycie jej na światło dzienne…”

– i to, co następuje dalej. Z miłości do prawdy i z gorliwości o nią.

Luter wyraził swoją miłość do prawdy w poruszający sposób w swoim wielkim dziele O niewolnej woli, gdy mówi do Erazma, przeciwko któremu je napisał – cytuję:

„Ty, który nigdy w życiu nie uroniłeś łzy z powodu nauki Chrystusa”[12].

Co z tego wynika? Że Luter uronił łzę – i więcej niż łzę – z powodu nauki Chrystusa. Pytam siebie dziś wieczorem, tak jak pytam każdego, kto tu siedzi: czy ja – czy ty – kiedykolwiek uroniłem łzę? Uroniłem łzę z powodu Ewangelii Chrystusa? Uroniłem łzę dlatego, że błogosławiona Ewangelia naszego drogiego Zbawiciela jest wypaczana, zniesławiana i odrzucana? Luter uronił łzę. Powodem, dla którego duchowni i kościoły nie zajmują dziś stanowiska, jest to, że brak im przekonania, a brak im przekonania, ponieważ nie miłują prawdy. Według 2 Tes. 2:10 jest to przyczyną tego, że Bóg zsyła im silne omamienie, tak że uwierzą kłamstwu. Bóg zatwardza pastorów i członków kościołów, tak że są martwi – a przyczyną nie jest to, że nie znają prawdy, lecz to, że prawdy nie miłują. Luter miłował prawdę.
.

Miłość do Kościoła

Po drugie, Luter był człowiekiem przekonania, ponieważ miłował Kościół. Widział lud Boży w jego niewiedzy, zabobonie i trwodze, zniewolony fałszywymi naukami kościoła rzymskiego, i miłował lud Boży jako wybrane, odkupione ciało Jezusa Chrystusa. Wszystko, co czynił, wszystko, co mówił, wszystko, co dawał, wszystko, co cierpiał – a wiele czynił, wiele dawał i wiele wycierpiał Marcin Luter – czynił, dawał i cierpiał dla Kościoła. Za nią, za Kościół, stał. Zapytany, czym jest ten Kościół, który miłował, Luter odpowiedział kiedyś – cytuję:

„Przecież siedmioletnie dziecko wie, czym jest Kościół: święci wierzący i owieczki, które słuchają głosu swego Pasterza”[13].

Kościół nie jest imponującą instytucją. Kościół zazwyczaj nie jest ogromną rzeszą ludzi. Kościół jest zgromadzeniem tych, którzy słyszą Ewangelię Chrystusa – ale słyszą ją prawdziwie, słyszą ją w wierze.

Jan 10:27 Moje owce słuchają mego głosu i ja je znam, a one idą za mną.

Luter wyraził swoją miłość do Kościoła w pieśni, którą napisał w burzliwym roku 1530. Tytuł tej pieśni brzmi „Miła mi jest ta godna Dziewica”. Zacytuję fragment tej pieśni – a pamiętajcie, słuchając tego cytatu, że wyraża on miłość Marcina Lutra do Kościoła. Cytuję:

„Miła mi jest ta godna Dziewica / i nie mogę jej zapomnieć; / szukam jej dobra, a choćbym miał / doznać zła – nie dbam o to; / ona mi to wynagrodzi / miłością i wiernością, która nie zawiedzie, / którą zawsze mi okaże / i spełni wszystkie moje pragnienia”[14].

Kościół Jezusa Chrystusa – zorganizowany Kościół Jezusa Chrystusa – ma dziś niewielu miłośników, i dlatego niewielu jest gotowych zająć stanowisko w obronie Kościoła Jezusa Chrystusa.
.

Miłość do Chrystusa

Po trzecie, Luter zajmował stanowisko jako człowiek przekonania, ponieważ miłował Jezusa Chrystusa, swojego Zbawiciela i Pana. Tego się u Lutra nie dowodzi – to się po prostu dostrzega. Przy całej swojej miłości do Jezusa Chrystusa Luter nosił ją, jak to się mówi, na rękawie. Miłował Jezusa Chrystusa w sposób przyjacielski, jak kocha się serdecznego towarzysza. Miłował Jezusa Chrystusa w sposób osobisty, jak żona kocha swojego męża. Miłował Jezusa Chrystusa w sposób gwałtowny. Miłował Jezusa Chrystusa bardziej niż ojca, matkę, żonę, dziecko, posiadłości i ziemskie życie.

Widzicie, gdy miłujesz Jezusa Chrystusa, stoisz w obronie Jego imienia, stoisz w obronie Jego ludu, stoisz w obronie Jego chwały. Duchowni, teologowie i kościoły nie stoją dziś, ponieważ nie miłują Jezusa Chrystusa – nie miłują Jezusa Chrystusa ponad wszystko. A sam Jezus Chrystus powiedział: jeśli nie miłujesz Mnie bardziej niż wszystkiego, nie miłujesz Mnie wcale.

Mat. 10:37 Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godny. I kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godny.

Taki był Marcin Luter i dlatego był Reformatorem Kościoła.
.


Chrystus w Lutrze

Psalm 46:7 PAN zastępów jest z nami; Bóg Jakuba jest naszą twierdzą. Sela.

Przykład i zachęta

To wciąż pozostawia Lutra jedynie postacią, którą mamy podziwiać, albo w najlepszym razie sługą Bożym, za którego dziękujemy Bogu. Ale Luter jest czymś więcej – i musi być dla nas czymś więcej. Musi być przykładem i zachętą dla dzisiejszego Kościoła – właśnie jako człowiek przekonania. Luter był człowiekiem Chrystusa w XVI wieku, w tym przełomowym momencie historii Kościoła. Był wierzącym i sprawującym urząd, w którym mieszkał zmartwychwstały Chrystus i przez którego działał Duch Chrystusa ku reformie Kościoła.

Wyjaśnieniem Marcina Lutra wcale nie jest sam Marcin Luter. Wyjaśnieniem tego niezwykłego człowieka jest Jezus Chrystus w tym niezwykłym człowieku. Dlatego Luter miłował prawdę, dlatego Luter miłował Kościół i dlatego Luter miłował Boga objawionego w Jezusie Chrystusie. Dlatego Luter stał jako człowiek przekonania. Chrystus podtrzymywał go w tej wielkiej walce w dziejach Kościoła. Luter to wiedział – wiedział, że jest człowiekiem Chrystusa, że wszystko, co czynił, czynił przez Ducha Chrystusa w sobie, który ugruntował go na objawieniu Chrystusa w Piśmie.
.

Warowny gród

Wyznał to w swoim wielkim hymnie „Warownym grodem”. Cytuję go teraz z pierwotnej wersji „Warownego grodu”,-  zauważcie w tym cytacie, jak sam Luter uznawał i przyznawał, że całe dzieło było dziełem Chrystusa w nim:

„My złego nie zdołamy zmóc, Nam zginąć wnet by trzeba; Lecz walczy za nas chrobry wódz Aniel skich hufców z nieba. Któż On? – Pytasz się, Jezus On się zwie, To Chrystus, nasz Pan, Szatański zburzy plan, Innego nie masz Boga.”[15].

Ten Chrystus – ten Jezus Chrystus – jest dziś tak samo nasz, jak był Lutra w XVI wieku. Chrystus jest nasz, gdy wrogowie Kościoła, bitwa Kościoła i powołanie Kościoła są dziś takie same, jak były w czasach Lutra.
.

Te same zmagania dziś

Jakie sprawy stoją dziś przed Kościołem?

  • autorytet natchnionego Pisma;
  • suwerenna łaska Boża w zbawieniu, a nie wolna wola grzesznika;
  • Królestwo duchowe w przeciwieństwie do królestwa cielesnego;
  • religia Słowa Bożego w opozycji do ruchu charyzmatycznego;
  • jedność Kościoła oparta mocno na jedności w nauce, a nie zjednoczenie kościołów na podstawie przyjaznych uczuć wobec siebie nawzajem.
    .

Sprawy, przed którymi stoi dziś Kościół, nie są jedynie podobne do spraw, przed którymi stał Kościół w czasach Lutra. To są te same sprawy. Musimy zająć stanowisko. Musimy zająć stanowisko. Musimy być dziećmi Bożymi, które stanowczo twierdzą prawdy – asertują je. Musimy być mężczyznami i kobietami przekonania, miłującymi Kościół, miłującymi prawdę i miłującymi Jezusa Chrystusa. Zwłaszcza pastorzy i inni sprawujący urzędy muszą dziś zająć stanowisko.

Czy zajmiemy stanowisko? Nie mam wątpliwości, że niektórzy zajmą – przynajmniej jeden człowiek i jeden kościół. Chrystus nigdy nie pozostawia siebie zupełnie bez świadka i obrońcy. Jestem tego pewien, gdyż „walczy za nas chrobry wódz” i „Szatański zburzy plan”.

Na podstawie, źródło

Przypisy

[1] Luter, drugie kazanie Invocavit (10 marca 1522). Filip – Filip Melanchton, współpracownik Lutra; Nikolaus von Amsdorf – współpracownik Lutra w posłudze w Wittenberdze.
[2] Luter, Szczere napomnienie dla wszystkich chrześcijan, aby strzegli się buntu i powstania (1522).
[3] Luter, O niewolnej woli (De servo arbitrio, 1525), część wstępna.
[4] Luter, przemówienie na sejmie w Wormacji, 18 kwietnia 1521.
[5] Luter, list do Johannesa Cuspiniana z 17 kwietnia 1521.
[6] Luter, Wider die räuberischen und mörderischen Rotten der Bauern (1525).
[7] Luter, kazanie przeciwko potajemnym zaręczynom (Wittenberga, 1544).
[8] Luter, kazanie o trzeźwości i umiarkowaniu (Wittenberga, 1539).
[9] Bulla papieża Leona X Exsurge Domine (1520).
[10] Katechizm Heidelberski, Pyt. 44.
[11] Luter, list do Filipa Melanchtona z 2 sierpnia 1527.
[12] Luter, O niewolnej woli (1525).
[13] Luter, Artykuły szmalkaldzkie (1537), cz. III, art. 12.
[14] Luter, Sie ist mir lieb, die werte Magd (pieśń o świętym Kościele chrześcijańskim), przekład własny z cytatu angielskiego.
[15] Luter, Ein feste Burg ist unser Gott, zwrotka 2;


Zobacz w temacie