Reformacja kontra Remonstrancja

Jan 1:12-13

12. Lecz wszystkim tym, którzy go otrzymali, dał moc, aby się stali synami Bożymi, to jest tym, którzy wierzą w jego imię;

13. Którzy są narodzeni nie z krwi ani z woli ciała, ani z woli mężczyzny, ale z Boga.

Kim jest Remonstranta? To człowiek uznający się za Protestanta a jednak negujący fundament wiary Protestanckiej, zawias, na którym całość „protestu” została oparta. Tym zawiasem jest przywrócona przez Lutra i Protestantyzm doktryna niewolnej woli.

Doktryna wolnej woli jest herezją zatracenia. Odziera Boga z chwały czyniąc człowieka współodpowiedzialnym za swoje zbawienie. W tym systemie wierzeń (a raczej guseł) człowiek, martwy duchowo, został obarczony odpowiedzialnością za największe dzieło o duchowym znaczeniu: za wzbudzenie w sobie wiary, która wynika z chęci zbawienia. To zostało obalone przez Słowo Boże:

Rzym. 9:16 A więc nie zależy to od tego, który chce, ani od tego, który zabiega, ale od Boga, który okazuje miłosierdzie.

Szanownym wyznawcom wolnej woli, mającym tupet nazywać się „protestantami”, ślemy otrzeźwiające słowa jednego z prekursorów Reformacji, Williama Tyndale’a (1494–1536):

„Idą i ustanawiają wolną wolę z pogańskimi filozofami i mówią, że wolna wola człowieka jest przyczyną, dla której Bóg wybiera jednego, a nie kogoś innego, wbrew wszystkim pismom.” [1]

Mówiąc „z pogańskimi filozofami” Tyndale nie pomylił się. Nauka o wolnej woli nie wyrasta z Pisma, lecz z Aten — z Arystotelesa przez Pelagiusza, przez scholastyków, aż po Trydent i Remonstrantów. Dziś ta sama pogańska filozofia panuje w kościołach, które bezczelnie zwą się „protestanckimi”, nie protestując przeciw niczemu — a już najmniej przeciw Rzymowi, który przyjął herezję wolnej woli jako własne nauczanie.

Postawmy więc rzecz jasno, jak stawiał ją Kościół Reformacji:

  • Ewangelia suwerennej, nieodpartej łaski jest zbawiającą Ewangelią
    .
  • ewangelia wolnej woli jest jej zaprzeczeniem
    .
  • nie ma tu miejsca na trzecią drogę.

W tym artykule postawimy współczesny tak zwany „protestantyzm” pod sąd Pisma i Reformatorów. Obnażymy jego wewnętrzną sprzeczność i nazwiemy go po imieniu — Remonstranci, bękarty i potomkowie teologii rzymskiej.


Świadectwo Reformacji

Zacznijmy od reguły historycznej. Remonstrant lubi udawać, że broni „wiary Reformatorów” w rzeczywistości zaprzeczając jej. Niech więc przemówią sami Reformatorzy.

William Tyndale nie zostawia wątpliwości, skąd pochodzi wiara — i skąd nie pochodzi:

„Teraz wiara nie pochodzi z naszej wolnej woli, ale jest darem Boga, danym nam z łaski, zanim w naszych sercach będzie jakakolwiek wola, aby czynić prawo Boże. I dlaczego Bóg nie daje jej każdemu człowiekowi, nie mogę podać żadnego rachunku Jego osądów.
.
Ale dobrze wiem, że nigdy na to nie zasłużyłem ani nie przygotowałem się do tego; pobiegłem inną drogą, zupełnie wbrew mojej ślepocie, i nie szukałem tej drogi, ale On mnie szukał, znalazł mnie, pokazał mi ją i tym samym przyciągnął mnie do siebie.
[2]

To jest Ewangelia: On mnie szukał, znalazł mnie, przyciągnął mnie. Nie „ja wybrałem”, lecz „On wybrał”; nie „ja otworzyłem serce”, lecz „On je otworzył”.

Marcin Luter uczynił tę prawdę osią całej Reformacji. W dziele „O niewolnej woli” (1525), odpowiedzi na diatrybę Erazma, podziękował przeciwnikowi za jedno: że jako jedyny uderzył nie w drobiazgi — papiestwo, czyściec, odpusty — lecz w istotę, w zawias, na którym wszystko się obraca: wolną wolę.

“Ponadto udzielam ci [tj. papiście Erazmowi] serdecznej pochwały i uznania z tego jeszcze powodu, że ty sam, w przeciwieństwie do wszystkich innych, zaatakowałeś prawdziwą rzecz, to jest zasadniczą kwestię. …Ty, i tylko Ty, dostrzegłeś zawias na którym wszystko się obraca, i wycelowałeś w krytyczny punkt” [3]

Luter nauczał, że wola człowieka jest jak juczne zwierzę stojące między dwoma jeźdźcami: gdy dosiada je Bóg, idzie, dokąd chce Bóg; gdy dosiada je szatan, idzie, dokąd chce szatan — a samo zwierzę nie może wybrać jeźdźca, bo o jego posiadanie walczą sami jeźdźcy. „Wolna wola” należy wyłącznie do Bożego Majestatu; człowiekowi nie przystoi. Sam Luter wyznał pod koniec życia, że spośród wszystkich swoich ksiąg za naprawdę godne uznaje jedynie Katechizm oraz „O niewolnej woli” — bo w niej ugodził w samo serce sprawy.

Niestety doktryna niewolnej woli i konsekwentnie z niej wynikająca doktryna predestynacji została podeptana przez Filipa Melanchtona, najbliższego współpracownika Lutra. Owoc tego to współczesny, odstępczy Luteranizm, bliższy papiestwu niż Reformacji.

Jan Kalwin i jego następca w Genewie, Teodor Beza (1519–1605), sprowadzili tę naukę do konfesyjnej precyzji. Beza w swojej „Tabula praedestinationis” wywiódł całe zbawienie od wiecznego, bezwarunkowego wybrania, a na kolokwium w Montbéliard (1586) bronił przeciw luteranom szczególnego, ograniczonego odkupienia: Chrystus umarł za wybranych, nie za każdego głowa w głowę. Podtytuł tego dzieła brzmi „Zarys całego chrześcijaństwa, czyli opis i uporządkowanie przyczyn zbawienia wybranych oraz zguby odrzuconych” Beza pisał w nim

Gdy opisujemy przyczyny zbawienia w ich kolejności, w zbawieniu wybranych odróżniamy Boże postanowienie wybrania, które Bóg powziął w sobie samym, od samego wybrania [4]

Jan Knox w Szkocji napisał obszerną rozprawę przeciw pewnemu anabaptyście-wolnowolcy, dowodząc, że zaprzeczyć przeznaczeniu to obalić całą Ewangelię darmowej łaski i uczynić z Boga dłużnika człowieka.

„Jeśli przyzna się człowiekowi wolną wolę w tym sensie, to łaska Boża przestaje być łaską, a staje się długiem.” [5]

A za nimi wszystkimi stał Augustyn, młot na Pelagiusza — ten sam Augustyn, którego habit nosił mnich Luter. Augustyn pisał:

„Wolna wola została zniewolona.” [6]

Wreszcie cały Reformowany Kościół, zgromadzony na Synodzie w Dordrechcie (1618–1619), osądził tę herezję soborowo. Kanony z Dort — pięć rozdziałów nauki wraz z „Odrzuceniem błędów” — potępiły remonstrancki wymysł jako fałsz obcy Pismu.

Wyjaśniwszy prawdziwą naukę, Synod odrzuca błędy tych: którzy nauczają: Że Chrystus przez swe zadośćuczynienie nie wyjednał dla nikogo zbawienia, ani wiary, przez którą to zadośćuczynienie Chrystusa ku zbawieniu jest skutecznie nabywane, lecz że nabył Ojcu wyłącznie prawo lub doskonałą wolę do ponownego zajmowania się człowiekiem, oraz wyznaczania nowych warunków, jakie Mu się podobają, którym posłuszeństwo zależy jednak od wolnej woli człowieka, aby stało się tak, by albo wszyscy albo nikt nie mógł wypełnić tych warunków. Tacy bowiem z pogardą oceniają śmierć Chrystusa, w żaden sposób nie uznając najważniejszego owocu czy korzyści zyskiwanej dzięki niej, i ponownie wnoszą z piekła błąd pelagianizmu. [7]

Wniosek metody historycznej: materialną zasadą Reformacji nie była „wolność wyboru”, lecz sola gratia — łaska sama, suwerenna, nieodparta. Kto dziś głosi wolną wolę, nie kontynuuje Reformacji lecz jest zdrajcą i heretykiem zaprzeczającym Pismu Świętemu:

Jan 8:34 Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, że każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu.

2 Tym. 2:25-26 25. Łagodnie nauczający tych, którzy się sprzeciwiają; może kiedyś Bóg da im upamiętanie, aby uznali prawdę; 26. Oprzytomnieli i wyrwali się z sideł diabła, przez którego zostali schwytani do pełnienia jego woli.


Rodowód Remonstrantów: bękarci Rzymu

Nazywajmy więc rzeczy po imieniu. Wyznawcy wolnej woli nie są Protestantami; są Remonstrantami. Nazwa jest zarazem obelgą jak i metryką urodzenia. Prześledźmy rodowód Remonstrantów.

Rzym na soborze trydenckim (sesja VI, 1547) rzucił anatemę na każdego, kto powie, że wolna wola człowieka nie współdziała z łaską w usprawiedliwieniu.

„wolna wola człowieka… współdziała w usposobieniu i przygotowaniu się do uzyskania łaski usprawiedliwienia” [8]

Rzym utrzymuje więc dwa filary: wolną wolę i powszechne, warunkowe odkupienie.

Sześćdziesiąt lat później Jakub Arminiusz i jego stronnicy — Episcopius, Uytenbogaert — wnieśli do kościołów niderlandzkich swoją „Remonstrancję” (1610), pięć artykułów LILAC, w których pod protestanckim płaszczem przemycili dokładnie te same dwa filary: wolną wolę i powszechne odkupienie, do tego łaskę odpartą i warunkowe wytrwanie. Swąd Arminiańskiego kwiatu przybrał formę pięciu herezji:

L – Limited Depravity (ograniczona deprawacja)
I – I choose Christ (ja wybieram Chrystusa)
L – Limitless Atonement (nieograniczone odkupienie)
A – Arrestable Grace (odpieralna łaska)
C – Conditional Security (warunkowe bezpieczeństwo)

Dort ich potępił, lecz duch Remonstrancji nie umarł — przeżył, przeniknął do angielskiego Arminianizmu, do Metodyzmu, do amerykańskiego rewiwalizmu, aż wsiąkł w cały dzisiejszy neoewangelikalizm.

Oto genealogia: Rzym → Trydent → Remonstrancja → współczesny „neo-ewangelikalizm”. To samo doktrynalne DNA na każdym etapie: człowiek dysponuje ostatnim, rozstrzygającym głosem w sprawie własnego zbawienia. Dlatego mówimy bez ogródek — współczesny wolnowolca to bękart Rzymu: spłodzony z tej samej matki (wolna wola), dziedziczący ten sam majątek (powszechne odkupienie), lecz noszący skradzione, protestanckie nazwisko.

Arminianizm, rzymski katolicyzm i cały neo-ewangelikalizm muszą dopiero poznać prawdę o suwerennym Bogu i całkowitej deprawacji człowieka, aby w wyznawcach tych religii Duch Święty mógł dokonać aktu regeneracji.

Gal. 1:6-7 6. Dziwię się, że tak szybko dajecie się odwieść od tego, który was powołał ku łasce Chrystusa, do innej ewangelii; 7. Która nie jest inną; są tylko pewni ludzie, którzy was niepokoją i chcą wypaczyć ewangelię Chrystusa.

Tam, gdzie nie ma prawdy Ewangelii, tam nie ma mowy o odrodzeniu. Remonstrant chce być zarazem Protestantem i wolnowolcą — a to jest sprzeczność logiczna: jak bowiem protestować przeciw Rzymowi, wyznając serce doktrynalne Rzymu? Nie da się jednocześnie potępić Trydentu i głosić jego artykuł o wolnej woli.

Kto to czyni, nie jest Reformowany — jest Remonstrantem, rzymskim bękartem.
.


Analogia Scriptura

Pismo wykłada Pismo. Zestawmy zbawienie „wszystkich ludzi” – frazę tak często używaną przez piewców wolnej woli do obrony ich herezji – z resztą kanonu, a zobaczymy stały wzorzec: „wszyscy” znaczy „wszelkiego rodzaju”, „ze wszystkich narodów”, nie „wszyscy bez wyjątku”. W Objawieniu 5:9 Baranek odkupił lud Bogu z (ἐκ) każdego plemienia, języka i narodu — z nich, a nie wszystkich w nich.

Obj. 5:9 I śpiewali nową pieśń: Godzien jesteś wziąć księgę i otworzyć jej pieczęcie, ponieważ zostałeś zabity i odkupiłeś nas dla Boga przez swoją krew z każdego plemienia, języka, ludu i narodu.

Przeciwko powszechnemu odkupieniu stoi zwarty front tekstów o odkupieniu szczególnym:

 

Jan 10:15 …i oddaję moje życie za owce.

Jan 17:9 Ja proszę za nimi. Nie proszę za światem, ale za tymi, których mi dałeś.

Mat. 1:21 …on bowiem zbawi swój lud z jego grzechów.

Efez. 5:25 …Chrystus umiłował kościół i wydał za niego samego siebie.

Dzieje 20:28 …kościół Boga, który nabył własną krwią.

Analogia Pisma nie pozwala postawić kilku „wszyscy” przeciw kilkudziesięciu „za owce”, „za lud”, „za kościół”. Jedność Pisma rozstrzyga na rzecz odkupienia szczególnego.

A teraz logika — trylemat Owena. Wielki purytanin John Owen w „Śmierci śmierci w śmierci Chrystusa” zamknął sprawę żelaznym rozumowaniem.

Chrystus umarł

1) Albo za wszystkie grzechy wszystkich ludzi
2) Albo za wszystkie grzechy niektórych ludzi
3) Albo za niektóre grzechy wszystkich ludzi.

Jeśli za niektóre grzechy wszystkich — wszyscy zginą, bo mają grzechy nieodkupione. Jeśli za wszystkie grzechy wszystkich — to czemu nie wszyscy są zbawieni? „Bo nie wierzą” — odpowiada Remonstrant. Ale czy niewiara jest grzechem?

Hebr. 3:12 Uważajcie, bracia, żeby nie było czasem w kimś z was przewrotnego (πονηρα ponera – złego, niegodziwego, bezbożnego ) serca niewiary, które by odstępowało od Boga żywego; 

Jan 3:18 Kto wierzy w niego, nie będzie potępiony, ale kto nie wierzy, już jest potępiony, bo nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Bożego.

Jan 16:8-9 8. A gdy on przyjdzie, będzie przekonywał świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. 9. O grzechu, mówię, bo nie uwierzyli we mnie 

Ponieważ niewiara jest grzechem, to albo Chrystus za nich umarł — i wtedy nie może ich potępić — albo nie umarł, a więc nie umarł za wszystkie ich grzechy, co przeczy pierwszej możliwości. Pozostaje jedynie druga: Chrystus umarł za wszystkie grzechy niektórych — wybranych. Powszechne odkupienie pęka pod własnym ciężarem. [9]

Prawda o odkupieniu szczególnym rodzi pokój; kłamstwo o odkupieniu powszechnym rodzi niepewność. Zapewnieni o skutecznym usprawiedliwieniu wybranego ludu przez Chrystusa — a nie wszystkich głowa w głowę — możemy, podobnie jak Symeon, odejść w pokoju według tego słowa.

Remonstrant nie może; jego zbawienie wisi na jego własnej chwiejnej woli, więc nigdy nie wie, czy „aktywacja” się utrzyma. Praktyczny owoc obu doktryn zdradza ich korzeń: jedna karmi wdzięcznością Symeona, druga — lękiem niewolnika.
.


Dlaczego Remonstranci nie są chrześcijanami?

Postawmy teraz tezę najostrzejszą, lecz konieczną. Rozumujmy logicznie. Zacznijmy od Pisma:

1 Jana 2:23 Każdy, kto wypiera się Syna, nie ma i Ojca. Kto zaś wyznaje Syna, ma i Ojca.

Gramatyka jest kategoryczna: πᾶς ὁ ἀρνούμενος pas ho arnaumenos „każdy, kto się wypiera” — bez wyjątku nie ma Ojca. Kto wypiera się Chrystusa, nie jest i nie może być osobą zbawioną. A wyznawać herezję wolnej woli to, jak zauważył Luter, wypierać się Chrystusa:

„Ale to, że zwolennicy wolnej woli wypierają się Chrystusa, dowodzi nie tylko ten fragment Pisma Świętego, ale także ich własny sposób życia.” [10]

Dlaczego wolna wola jest zaparciem się Syna? Rozumujmy logicznie. W schemacie remonstranckim śmierć Chrystusa nie zbawia nikogo konkretnie — czyni zbawienie jedynie możliwym. Czynnikiem rozstrzygającym, który jedną możliwość zamienia w rzeczywiste zbawienie, jest akt ludzkiej woli. A zatem ostateczną, skuteczną przyczyną własnego zbawienia jest sam grzesznik, nie Chrystus. Krew Chrystusa to co najwyżej oferta; koronę wieńczącą dzieło kładzie na własną głowę człowiek.

Taki „chrystus” nie jest Zbawicielem, lecz pomocnikiem; nie Panem zbawienia, lecz jego sprzedawcą, czekającym, aż klient „aktywuje” towar. Kto wyznaje takiego chrystusa, wypiera się Chrystusa Pisma — suwerennego, skutecznego Odkupiciela, który rzeczywiście zbawia swoje owce, a nie potencjalnie każdego. I dlatego, na mocy 1 Jana 2:23, wolnowolca — jako wolnowolca — nie ma Ojca.

1 Jana 2:23 Każdy, kto wypiera się Syna, nie ma i Ojca. Kto zaś wyznaje Syna, ma i Ojca.

Paweł ostrzega:

Gal. 1:8-9 …gdyby wam głosił ewangelię inną od tej, którą wam głosiliśmy, niech będzie przeklęty.

Ewangelia wolnej woli jest „inną ewangelią” — ewangelią człowieka współzbawiającego siebie. Podlega więc anatemie, nie błogosławieństwu. Nie mieszajmy pojęć: religia, w której człowiek jest ostatecznym czynnikiem swego zbawienia, nie jest chrześcijaństwem, choćby nosiła krzyż na wieży. Jest to — mówiąc wprost — semipelagiańskie, rzymskie, remonstranckie bałwochwalstwo wolnej woli.

Nie zamykamy jednak drzwi łaski. Owszem — wszystkich heretyków wzywamy do upamiętania. Bo Bóg zbawia grzeszników właśnie takich, jakimi byliśmy wszyscy, i wyrywa ich z tej niewoli. Niech więc remonstrant odrzuci swego bożka i pokornie chodzi z Bogiem:

Mich. 6:8 On ci oznajmił, człowieku, co jest dobre i czego PAN żąda od ciebie: jedynie tego, byś czynił sprawiedliwie, kochał miłosierdzie i pokornie chodził z twoim Bogiem.

Pokora — oto czego wolnej woli brakuje najbardziej. Wolna wola jest pychą stworzenia, które sięga po chwałę Stwórcy. Upamiętanie zaczyna się tam, gdzie człowiek składa tę pychę u stóp krzyża.


Chrystus — suwerenny Wyzwoliciel

Herezja wolnej woli odziera Chrystusa z chwały; doktryna niewolnej woli oddaje Mu ją w całości. I tu dochodzimy do serca sprawy: nie „wolna wola”, lecz niewola woli jest dobrą nowiną — bo tam, gdzie kończy się złudzenie ludzkiej mocy, zaczyna się wszechmoc Zbawiciela.

Pismo naucza, że człowiek nie jest neutralnym wyborcą stojącym na rozdrożu, lecz niewolnikiem — grzechu i szatana:

Jan 8:34-36 …Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. (…) Jeśli więc Syn was wyzwoli, będziecie prawdziwie wolni.

Efez. 2:1.4-5 I was ożywił, którzy byliście umarli w upadkach i w grzechach. (…) Lecz Bóg, który jest bogaty w miłosierdzie (…) ożywił nas razem z Chrystusem (…) łaską jesteście zbawieni.

2 Tym. 2:26 …aby (…) wyrwali się z sideł diabła, przez którego zostali schwytani do pełnienia jego woli.

Umarły nie decyduje o swoim zmartwychwstaniu; niewolnik nie „aktywuje” własnego wyzwolenia. Wróćmy do Lutrowego obrazu jeźdźca: wola człowieka jest wierzchowcem dosiadanym albo przez Boga, albo przez szatana — i sama jeźdźca nie wybiera. Dlatego zbawienie musi przyjść z zewnątrz, suwerennie:

Jan 6:44 Nikt nie może przyjść do mnie, jeśli go nie pociągnie mój Ojciec…

Jan 15:16 Nie wy mnie wybraliście, ale ja was wybrałem

Jan 1:13 Którzy są narodzeni nie z krwi ani z woli ciała, ani z woli mężczyzny, ale z Boga.

Rzym. 9:16 A więc nie zależy to od tego, który chce (…), ale od Boga, który okazuje miłosierdzie.

Oto Chrystus mocniejszy, który wchodzi do domu mocarza, wiąże go i wydziera mu łup por. Mat. 12:29). On „wyrwał nas z mocy ciemności i przeniósł do królestwa swego umiłowanego Syna” (Kol. 1:13). To jest Ewangelia, która uwielbia Baranka, który nie czeka na pozwolenie grzesznika, lecz uwalnia grzesznika. Wolna wola stawia człowieka na tronie łaski; niewolna wola strąca go stamtąd i sadza tam Chrystusa — suwerennego, całkowitego Zbawiciela.
.


Dwa stany

Doktryna suwerennej łaski nie jest zimną spekulacją ale źródłem pokoju, który przewyższa wszelkie zrozumienie. Kalwin opisał drżenie serca, które jeszcze nie oparło się w pełni na tej łasce:

„Pobożne serce odczuwa w sobie podział (…): częściowo opiera się na obietnicy Ewangelii, częściowo drży z powodu dowodów własnej nieprawości (…). Ta zmienność wynika z niedoskonałości wiary, ponieważ w obecnym życiu nigdy nie idzie nam tak dobrze, abyśmy zostali całkowicie wyleczeni z choroby niewiary.” [11]

Lekarstwem na to drżenie nie jest mocniejszy akt woli, lecz mocniejsze oparcie w obietnicy — w Bogu, nie w sobie:

Jer. 17:7-8 7. Błogosławiony człowiek, który ufa PANU, a którego nadzieją jest PAN. 8. Będzie bowiem jak drzewo zasadzone nad wodami, które swoje korzenie zapuszcza nad strumieniem i nie zauważa, gdy upał przychodzi, ale jego liść pozostaje zielony. W roku suszy nie troszczy się i nie przestaje przynosić owocu.

Filip. 4:6-7 6. Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim przez modlitwę i prośbę z dziękczynieniem niech wasze pragnienia będą znane Bogu. 7. A pokój Boży, który przewyższa wszelkie zrozumienie, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie.

I dlatego, zapewnieni o skutecznym usprawiedliwieniu wybranego ludu, możemy — jak Symeon — odejść w pokoju według tego słowa. A pewność ta sięga w przyszłość: suwerenna łaska nigdy nie zawiedzie, bo zbawia potomstwo, którego liczba jest z góry ustalona przez Boga, nie przez wolę ludzką:

Psalm 22:30-31 30. Potomstwo będzie mu służyć i będzie poczytane Panu za pokolenie. 31. Przyjdą i ludowi, który się narodzi, opowiedzą jego sprawiedliwość – że on tak uczynił.

Oto epitafium herezji wolnej woli i chwała Ewangelii łaski. Reformatorzy stali po tej stronie; Remonstranci stoją po stronie Rzymu i pogańskich filozofów. Wybór — o ironio, jedyny „wybór”, jaki tu pozostaje — należy do sumienia oświeconego Duchem: albo pokorne czynienie sprawiedliwości i chodzenie z Bogiem, albo dalsze klękanie przed bożkiem własnej woli.

Wszystkich, którzy trwają przy tym bożku, raz jeszcze wzywamy do upamiętania.

Przypisy

[1] William Tyndale, Odpowiedź na dialog Sir Thomasa More’a, 1531
[2] Tamże
[3] Luter „schlebił” papiście Erazmowi za jego błyskotliwość. Erazm potępił doktrynę niewolnej woli głosząc papieską doktrynę wolnej woli. Luter obalił tę herezję w swojej książce „O niewolnej woli”, z której zaczerpnięty jest ów cytat.
[4] Teodor Beza, Tabula praedestinationis, 1555
[5] John Knox, Odpowiedź na list jezuity o imieniu Tyrie
[6] Augustynn z Hippony, De spiritu et littera, 30
[7] Kanony z Dort 2§7
[8] Kanony i dekrety Soboru Trydenckiego, Kanony o usprawiedliwieniu 4
[9] John Owen, Śmierć śmierci w śmierci Chrystusa, 1647
[10] Marcin Luter, O niewolnej woli (De servo arbitrio), 1525
[11] Jan Kalwin, Instytuty 3.2.18


Zobacz w temacie