Przez kilka stuleci przybicie tez do drzwi kościoła w Wittenberdze przez Marcina Lutra w dniu 31 października 1517 roku było traktowane jako fakt, który dał początek Reformacji. Jednakże w 1961 roku katolicki badacz Reformacji i życia Marcina Lutra, Erwin Iserloh, wysunął hipotezę, że przybicie tez jest fikcją historyczną. Na jej poparcie użył zasadniczo dwóch argumentów.

Argumentacja papistów

Pierwszy argument polegał na tym, że sam Marcin Luter nigdzie nie napisał o tym, że przybił tezy do drzwi kościoła. Drugi dotyczył Filipa Melanchtona, który napisał o przybiciu tez we wstępie do drugiego tomu Dzieł Lutra, który był wydany w 1547 roku, już po śmierci Lutra. (Luter zmarł 18 lutego 1546 roku). Przez kilkaset lat ta wzmianka Melanchtona była najstarszym tekstem mówiącym o przybiciu tez. Ponieważ Melanchton przybył do Wittenbergi 20 sierpnia roku 1518, zatem nie mógł być naocznym świadkiem przybicia tez. Biorąc pod uwagę powyższe przesłanki historyk Iserloh doszedł do wniosku, że świadectwo Melanchtona nie jest wiarygodne, gdyż po pierwsze, nie był naocznym świadkiem przybicia tez, a po drugie napisał o tym prawie trzydzieści lat później, już po śmierci Lutra, kiedy pewne rzeczy mogły się już zniekształcić w jego pamięci. Innymi słowy Iserloh twierdzi, że Melanchton wymyślił całą tę historię z przybiciem tez.
.

Sofistyka na usługach Rzymu
.

Dla mnie rozumowanie Iserloha jest sofistyczne i tendencyjne, którego celem jest podważenie wiarygodności wydarzenia, które jest powszechnie uważane za początek Reformacji. Smutnym również jest fakt, że są teolodzy luterańscy, którzy przyjmują to rozumowanie Iserloha i rozpowszechniają je w środowisku protestanckim. Idąc za rozumowaniem Iserloha można podważyć wiarygodność ewangelii Marka i Łukasza, gdyż nie byli naocznymi świadkami opisywanych wydarzeń, a po drugie, pisali swoje ewangelie około 30 lat po wydarzeniach, które opisali na podstawie relacji naocznych świadków.
.
Faktem jest, że Melanchton nie był naocznym świadkiem przybicia tez, jednakże był bliskim współpracownikiem i przyjacielem Lutra przez prawie trzydzieści lat (od 1518 do 1546 roku). Luter mógł z nim rozmawiać na wiele tematów, o których nigdy nie wspomniał w żadnych swoich pismach. Dlatego też nie powinno dziwić, że zaraz po śmierci Lutra, w słowie wstępnym drugiego tomu Dzieł Lutra, Melanchton chce uwiecznić nieopisane nigdzie wydarzenie jakim było przybicie tez do drzwi kościoła. (Słowo Wstępne do pierwszego tomu napisał jeszcze za swego życia, w marcu 1545 roku, sam Marcin Luter). Podważanie wiarygodności tego zapisu, jakoby Melanchton napisał o tym, aby udramatyzować wydarzenia związane z początkiem Reformacji, albo że jego pamięć już mieszała fakty z fikcją, jest niczym innym jak czynienie z niego kłamcy. W chwili śmierci Lutra Melanchton miał 49 lat (żył w latach 1497-1560), a więc jego pamięć pracowała jeszcze bardzo dobrze.
.
Logika Iserloha jest sofistyczna; o paralogizm go tutaj nie posądzam. Idąc za jego rozumowaniem, to nawet gdyby Luter opisał gdzieś to wydarzenie w swoich pismach, można by je było podważyć w oparciu o podobne przypuszczenia – że Luter chciał udramatyzować swój życiorys, albo że był w takim stanie psychicznym, że swoje fantazje traktował jako rzeczywistość.
.
Krótko mówiąc, Iserloh postawił sobie za cel udowodnienie założenia, jakoby przybicie tez było fikcją historyczną a przy okazji podważyć wiarygodność najbliższego współpracownika Lutra i uczynić z niego, choć w zawoalowany sposób, kłamcę. Niestety niektórzy teolodzy luterańscy przyjmują wywody Iserloha i propagują je w środowisku protestanckim.
.
Jeśli świadectwo Melanchtona miałoby być niewiarygodne z tego względu, że nie był on naocznym świadkiem wydarzenia, to tym bardziej świadectwo Iserloha jest niewiarygodne, bo nie tylko nie był świadkiem tego, co się wydarzyło w Wittenberdze 31 października 1517 roku, ani też nie spotkał nikogo, kto mógłby mu opowiedzieć o tych wydarzeniach jako naoczny świadek.
.

Materialny dowód

Jednak świadectwo Melanchtona nie jest jedynym, dotyczącym przybicia tez. W roku 2006 w Bibliotece Uniwersytetu w Jenie odkryto kopię Nowego Testamentu wydanego drukiem w 1540 roku, na której Luter osobiście nanosił poprawki do swego tłumaczenia. W pracy nad korektą przekładu pomagał mu jego sekretarz, Georg Rörer (1492-1557). Na tylnej okładce tego Nowego Testamentu Rörer zrobił odręcznie notatkę po łacinie, o treści:
.
„Anno Do[m]ini 1517 in profesto o[mn]i[u]m Sanctoru[m] p(…) Wite[m]berge in valuis templorum propositae sunt pro[positiones] de Indulgentiis a D[octore] Mart[ino] Luth[ero]“,
.
co zostało przetłumaczone na niemiecki następująco:
„Im Jahr 1517 am Vortag des Allerheiligenfestes hat Dr. Martin Luther in Wittenberg an den Türen der Kirchen seine Ablassthesen bekannt gegeben,” [źródło]
Co znaczy,
.
„W roku 1517, w przede dniu Święta Wszystkich Zmarłych, dr Marcin Luter na drzwiach kościołów w Wittenberdze podał do publicznej wiadomości swoje tezy na temat odpustów.”
.
Nie trzeba być znawcą łaciny aby zauważyć, że współczesnym niemieckim tłumaczom notatki Georga Rörera nie przeszły przez klawiaturę pierwsze jej słowa, Anno Domini 1517, co znaczy, Roku Pańskiego 1517. Przetłumaczyli je ‘W roku 1517’, czyli usunęli odwołanie się do Pana, jako tego, który trzyma w swoim ręku wszystkie czasy. (Niemiecka poprawność polityczna, która eliminuje Boga z przestrzeni publicznej). Notatka ta powstała pomiędzy rokiem 1540 a 1544 i musiała zostać zredagowana dosyć spontanicznie – w czasie pracy nad korektą przekładu Luter musiał w pewnym momencie opowiedzieć Rörerowi o tym, co miało miejsce 31 października 1517 roku, a ten natychmiast zapisał to na okładce Nowego Testamentu, nad którym pracowali. Rörer nie był naocznym świadkiem przybicia tez, jednak usłyszał o tym wydarzeniu z ust samego Lutra.
.
Według Sabine Wefers, która była kierownikiem Biblioteki Uniwersytetu w Jenie kiedy odkryto notatkę, jej wartość polega między innymi na tym, że została ona sporządzona przez Rörera jeszcze za życia Marcina Lutra.
Ważnym elementem notatki Georga Rörera jest również to, że nie mówi o jednym kościele, ale używa liczby mnogiej, że tezy były przybite na drzwiach kościołów w Wittenberdze.
Tak więc mamy dwa świadectwa o tym, że Luter przybił tezy do drzwi kościoła / kościołów w Wittenberdze. Obydwa pochodzą od najbliższych współpracowników Lutra, którzy choć nie byli naocznymi świadkami ich przybicia, to jednak musieli o tym usłyszeć z ust samego Lutra i uznali je na tyle wiarygodne, że postanowili je uwiecznić w formie pisanej, Rörer na okładce Nowego Testamentu, Melanchton w słowie wstępnym do dzieł Lutra.
Odkrycie notatki Rörera potwierdziło to, co napisał Melanchton, a co zostało podważone przez Iserloha.
Świadectwa te są wiarygodne i przekonujące, jednak nie dla wszystkich. Niestety, dla niektórych teologów i historyków bardziej przekonujące są sofizmatyczne wnioski Iserloha, który zmarł w roku 1996, na dziesięć lat przed odkryciem notatki Rörera. Odkrycie notatki Rörera pokazało, że Melanchton mówił prawdę, jednak osoby, które chcą trzymać się swoich preferencji, odrzucaą materiał dowodowy, który przemawia przeciwko nim i akumulują tylko te poszlaki, które przemawiają za nimi. Podważanie wiarygodności świadectw Rörera i Melanchtona czyni ich kłamcami, a w pewnym sensie, deprecjonuje też wiarygodność Lutra, od którego musieli usłyszeć o przybiciu tez.
.
Odbrązawiajmy Lutra, tam gdzie trzeba go odbrązowić, ale nie ulegajmy insynuacjom historyków podważających wiarygodne świadectwa współpracowników Lutra.
.

Definicje językowe

Sofizmat

(z gr. σόφισμα, sophisma – wybieg, wykręt) czyli sztuka „wykręcania kota ogonem„, jest to nazwa funkcjonująca w co najmniej trzech znaczeniach:

1. zwodniczy „dowód” matematyczny, pozornie poprawny, lecz faktycznie błędny, zawierający rozmyślnie wprowadzony błąd logiczny, trudny do wykrycia na pierwszy rzut oka;

2. wypowiedź lub sformułowanie, w którym świadomie został ukryty błąd rozumowania nadający pozory prawdy fałszywym twierdzeniom;

3. wszelka próba dowiedzenia swoich racji, bez względu na poprawność logiczną przedstawionej argumentacji.
.

Paralogizm

(z gr. paralogismós od parálogos ‚niespodziewany, nierozsądny’ od para- ‚obok’ i logos ‚mowa, słowo, wypowiedź’) – błędne rozumowanie prowadzące do fałszywego wniosku. Jest to wnioskowanie niepoprawne, w którym błąd popełniono nieświadomie albo bez zamiaru wprowadzenia kogoś w błąd. Termin ten odnosi się przede wszystkim do błędnych sylogizmów. Od paralogizmu odróżnia się sofizmat, błąd rozumowania popełniony świadomie.
.


95 Tez z 1517 roku

Oryginał został napisany po łacinie. Niniejszy tekst polski jest tłumaczeniem niemieckiej wersji 95 tez przez Kurta Alanda na bazie języka Marcina Lutra używanego w innych jego pismach. Oryginał 95 tez w wersji plakatowej z Wittenbergi nie zachował się, dysponujemy jedynie późniejszymi wydaniami książkowymi.
.

„Z miłości do Prawdy i gorliwości jej rozpowszechniania będzie się dyskutować w Wittenberdze na poniższe tematy pod przewodnictwem czcigodnego ojca Marcina Lutra, magistra sztuk wyzwolonych i świętej teologii, jako też zwykłego profesora tychże. Przeto prosi on tych, którzy przybywszy ustnie dyskutować nie mogą, by jako nieobecni pisemnie to uczynili. W imię naszego Pana Jezusa Chrystusa, Amen.
.

1. Skoro nasz Pan i Mistrz Jezus Chrystus powiada: ,,Pokutujcie”, to chce, aby całe życie wiernych było pokutą.

Mat. 4:17 Od tego czasu Jezus zaczął głosić i mówić: Pokutujcie, przybliżyło się bowiem królestwo niebieskie.

2. Słowo to nie może być rozumiane jako pokuta sakramentalna, tj. nie jako spowiedź i zadośćuczynienie, które dokonywane są przez urząd kapłański.

3. Nie chodzi tu też jednak o puste, wewnętrzne pokutowanie; byłoby to w jeszcze mniejszym stopniu pokutą, nie miałoby też zewnętrznego skutku w postaci różnego rodzaju umartwiania ciała.

4. Przeto pozostaje też kara tak długo, dokąd trwa nienawiść człowieka do samego siebie, tj. prawdziwa, wewnętrzna pokuta, czyli aż do wejścia do Królestwa Niebieskiego.

5. Papież nie powinien i nie może wymierzać kary jako takiej, którą by nakładał wedle swej decyzji albo według przepisów kościelnych.

6. Papież nie może inaczej darować niczyjej winy, jak tylko oświadczając i stwierdzając, że jest ona darowana przez Boga. Poza tym może darować takową w przypadkach jemu zastrzeżonych; gdyby go w tych sprawach lekceważono, wina pozostawałaby w całej mocy.

7. Bóg w ogóle nie odpuszcza nikomu jego winy bez jednoczesnego całkowitego i pokornego oddania go kapłanowi jako swojemu przedstawicielowi.

8. Kościelne przepisy pokutne odnoszą się jedynie do żyjących; umierający nie powinni być do nich zobowiązani.

9. Dlatego też dobrze nam czyni Duch Święty przez papieża tak, który spod jego uprawnień wyjmuje przypadki śmierci i najwyższego zagrożenia.

10. Ci kapłani, którzy umierającym pod groźbą czyśćca wymierzają jeszcze kościelne kary pokutne, postępują niemądrze i źle.

11. Nauka o tym, że można zamienić kościelne kary pokutne na karę czyśćca jest kąkolem, który najwidoczniej został zasiany, gdy zasnęli stróżowie (dosł. biskupi) 

Mat. 13:25 Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał kąkolu między pszenicę i odszedł.

12. Raczej więc powinno się wymierzać kary kościelne nie po, ale przed rozgrzeszeniem, aby w ten sposób sprawdzić szczerość pokuty.

13. Umierający zostali przez śmierć uwolnieni od wszystkiego, umarli więc także dla przepisów kościelnych, jako że ich wymagania są dla nich prawnie nieaktualne.

14. Gdyby zdrowie umierającego, czyli miłość (do Boga), było jeszcze niedoskonałe, to powinien on zostać pobudzony do wielkiego strachu, i to tym większego, im słabsza jest miłość.

15. Ta bojaźń i ten strach są już same przez się – żeby już nie wspomnieć o innych rzeczach – wystarczające, by przygotować ból czyśćca, ponieważ leżą one blisko strachu rozpaczliwego zwątpienia.

16. Między piekłem, czyśćcem i niebem występuje najwidoczniej taka sama różnica jak między zwątpieniem, prawie zwątpieniem a byciem pewnym jego uleczenia.

17. Wydaje się konieczne z jednej strony pomniejszanie strachu dusz przed czyśćcem a z drugiej strony – pomnażanie miłości (do Boga).

18. Wydaje się, że ani rozsądek, ani podstawa Pisma Świętego nie potwierdzają tego, żeby znajdowały się one poza stanem, w którym można otrzymać pomnożony udział w zasłudze albo miłości (Bożej).

19. Wydaje się jednocześnie, że dusze te, a przynamniej nie wszystkie, nie mogą być absolutnie pewne swojego błogosławieństwa, chociaż my nie mamy co do tego wątpliwości.

20. Gdy papież udziela „całkowitego odpustu od wszelkich kar”, to nie ma przez to na myśli łącznie wszystkich kar, lecz tylko te, które zostały przez niego nałożone.

21. Przeto mylą się wszyscy kaznodzieje odpustów, którzy głoszą, że człowiek przez odpust papieski może uwolnić się od wszelkich kar.

22. O tyleż więcej nie może on uwalniać dusz w czyśćcu od takiej kary, od której za życia wedle przepisów kościelnych musiałyby one pokutować.

23. Gdyby uwolnienie od wszelkiej kary było dla kogokolwiek możliwe, to jedynie synowie zwątpienia uchodziliby za najdoskonalszych ludzi, tj. najmniej licznych.

24. W konsekwencji większość ludu jest zwiedziona, gdy górnolotnymi słowami wprost obiecuje się jej, jakoby kara została zniesiona.

25. Ta sama moc, jaką w ogólności ma papież nad czyśćcem, przysługuje w szczególności każdemu biskupowi i duchownemu w jego okręgu albo parafii.

26. Papież postępuje bardzo dobrze, gdy sięga nie po władzę klucza, która mu w ogóle nie przysługuje, ale orędowniczo zjednuje odpuszczenie dla dusz (w czyśćcu).

27. Naukę ludzką głosi ten, kto mówi: Gdy tylko pieniądz zabrzęczy w skrzynce, dusza ulatuje (z czyśćca).

28. Pewne jest to, że zysk i pożądanie mogą wzrastać, gdy pieniądz brzęczy w skrzynce; czy zaś kościół odniósł sukces w swym orędownictwie, to zależy od Boga.

29. Któż wie, czy wszystkie dusze w czyśćcu pragną być z niego z niego wykupione?

30. Nikt nie może być pewny szczerości swej skruchy; a w jeszcze mniejszym stopniu dotyczy to rezultatu doskonałego odpuszczenia.

31. Człowiek, który we właściwy sposób zasługuje na odpust, trafia się równie rzadko, jak ten, kto w słusznej mądrości czyni pokutę, tj. zdarza się to niezwykle rzadko.

32. Kto wierzy, że dzięki listom odpustowym (albo dyspensom) jego zbawienie jest pewne, jest przeklęty na wieki razem ze swymi nauczycielami.

33. Należy strzec się nauk, wedle których odpust papieski jest bezcenną łaską Bożą, przez którą ludzie zostają pojednani z Bogiem.

34. Łaski odpustne dotyczą zaś niestety ustanowionych przez ludzi kar sakramentalnego zadośćuczynienia.

35. Oznacza to, że nie po chrześcijańsku uczą ci, co mówią, że dla odkupienia duszy (z czyśćca) jak i otrzymania przywileju spowiedzi nie jest konieczna skrucha.

36. Każdy chrześcijanin, który odczuwa rzeczywistą skruchę, ma prawo do zupełnego odpuszczenia kary i winy, także bez listu odpustnego.

37. Każdy prawdziwy chrześcijanin, czy to żywy czy umarły, ma udział we wszystkich dobrach Chrystusa i Kościoła; Bóg dał mu je także bez listu odpustowego.

38. Pomimo tego w żadnym wypadku nie należy lekceważyć odpuszczeń i udziałów, które są powierzone papieżowi; są one bowiem, jak już powiedzieliśmy, oznajmieniem odpuszczenia Bożego.

39. Nawet najbardziej wykształconym teologom powinno wydać się w najwyższym stopniu trudne do pogodzenia jednoczesne wychwalanie przed ludem wielkiej wartości odpustów oraz prawdziwej skruchy.

40. Prawdziwa skrucha będzie lubowała się w karach i będzie ich szukała; obfitość odpustów zaś uczy ich nienawidzenia a przynajmniej pomniejsza ich znaczenie.

41. Odpust papieski należałoby głosić z najwyższą ostrożnością, aby ludzie nie zaczęli błędnie rozumować, jakoby miał on większą wartość niż dobre uczynki miłości.

42. Należy nauczać chrześcijan, że nie jest przekonaniem papieża, jakoby udzielenie odpustu dało się w jakimkolwiek stopniu porównać do uczynków miłosierdzia.

43. Należy nauczać chrześcijan, że lepiej jest podarować coś biednym albo użyczyć potrzebującym aniżeli kupować odpusty.

44. Przez uczynek miłości wzrasta w człowieku miłość i staje się on lepszym; podczas gdy przez odpust nie staje się on lepszy a jedynie uwolniony od kary.

45. Należy nauczać chrześcijan, że kto widzi potrzebującego a nie pomaga mu, zamiast tego zaś swoje pieniądze wydaje na odpusty, ten zasłużył sobie nie na papieski odpust, ale na Bożą pomstę.

46. Należy nauczać chrześcijan, że kto nie posiada nadwyżek, zobowiązany jest zatrzymać środki konieczne do utrzymania domu i w żadnym przypadku nie tracić pieniędzy na odpusty.

47. Należy nauczać chrześcijan, że zakup odpustu jest dobrowolny a nie nakazany.

48. Należy nauczać chrześcijan, że papież potrzebuje modlitw, które zanoszą za niego pobożni duchem, a z tego wynika, że także przy udzielaniu odpustów są one bardziej pożądane niż pieniądze, które człowiek jest gotów zapłacić.

49. Należy nauczać chrześcijan, że odpust papieski jest pożyteczny, gdy człowiek nie pokłada w nim swej ufności, a że jest więcej niż szkodliwy, gdy z jego powodu człowiek przestaje bać się Boga.

50. Należy nauczać chrześcijan, że gdyby papież wiedział, w jaki sposób kaznodzieje odpustowi wyciągają pieniądze, to wolałby on raczej spalić na popiół kościół św. Piotra niż wybudować go ze skóry, mięsa i kości swej trzody.

51. Należy nauczać chrześcijan, że papież w razie konieczności (jeśli by tak być musiało) byłby także gotów sprzedać kościół św. Piotra, aby dać pieniądze wielu tym, od których je kaznodzieje odpustowi wyłudzili.

52. Próżną jest nadzieja, że zostanie się błogosławionym przez listy odpustne, nawet wtedy, gdyby komisarz albo i sam papież oddawał za to swą duszę w zastaw.

53. Wrogami Chrystusa i papieża są ci, którzy dla kazań odpustnych w innych kościołach całkowicie przemilczają Słowo Boże.

54. Słowo Boże bywa lżone, gdy w jednym kazaniu tyle samo albo nawet więcej czasu poświęca się odpustowi, co samemu Słowu Bożemu.

55. Powinno być przekonaniem papieża, że jeśli dla uczczenia odpustu, który ma najwyraźniej niewielką wartość, rozbrzmiewa dzwon i odprawia się okazałe ceremonie, to dla uczczenia Ewangelii, która jest najwyższym dobrem, powinny rozbrzmieć setki dzwonów i zostać odprawionych setki wystawnych uroczystości.

56. Skarb kościelny, z którego papież rozdaje odpusty, albo nie jest wyraźnie naznaczony, albo lud Chrystusowy nie zna go w ogóle.

57. Rozchodzi się zatem widocznie nie o doczesny skarb, skoro tak wielu kaznodziei dba, aby zbyt lekko z niego wydawać a jedynie gromadzić.

58. Jednak nie zawiera on także zasług Chrystusa i jego świętych, jako że te działają niezmiennie bez papieża. Łaska dla tych, którzy są wewnątrz, a krzyż, śmierć i piekło dla tych, którzy są na zewnątrz.

59. Święty Wawrzyniec uznawał biednych w parafii za skarb kościoła, ale potrzebował on Słowa, tak jak wtedy było to na porządku dziennym.

60. Uznajemy i mamy do tego mocne podstawy, że klucz kościoła, który podarował nam Chrystus przez swoją zasługę jest owym skarbem.

61. Oczywiste jest, że wystarcza on dla udzielenia zwolnienia od kary w przypadkach zastrzeżonych dla władzy papieskiej.

62. Prawdziwym skarbem Kościoła jest najświętsza Ewangelia chwały i łaski Bożej.

63. Skarb ten jest jednak, co zrozumiałe, powszechnie znienawidzony, jako że czyni on pierwszych ostatnimi.

64. W przeciwieństwie do tego skarb odpustowy, co zrozumiałe, jest powszechnie lubiany, gdyż czyni on ostatnich pierwszymi.

65. Dlatego skarb Ewangelii jest siecią, przy pomocy której schwytani zostali niegdyś ludzie, którzy posiadali bogactwa.

66. Skarb odpustowy jest siecią, przy pomocy której łowi się obecnie bogactwo ludzi.

67. Odpust zachwalany przez kaznodziejów jako „wielka łaska”, można do pewnego stopnia tak właśnie rozumieć, gdyż oznacza on wielki interes.

68. W porównaniu jednak do łaski Bożej oraz czci krzyża jest on najmniejszą z łask.

69. Biskupi i księża zobowiązani są z najwyższą uległością zezwolić na działanie komisarzy papieskiego odpustu.

70. Są jednak w jeszcze większym stopniu zobowiązani otwierać uszy i oczy na to, by nie głosili oni swych snów, zamiast wykonywać zalecenie papieskie.

71. Kto wypowiada się przeciwko prawdziwemu sensowi papieskiemu odpustu, niech będzie odrzucony i przeklęty.

72. Kto zaś przeciwko bezczelnym i śmiałym wypowiedziom kaznodziei odpustowych na straży stoi, niech będzie błogosławiony.

73. Tak jak papież słusznie spieszy z karą banicji przeciwko tym, którzy starają się przy użyciu jakiegoś podstępu gospodarczo szkodzić przedsięwzięciu odpustowemu,

74. tak też daleko więcej chce on skierować karę banicji przeciwko tym, którzy osłaniają odpusty, aby szkodzić świętej miłości i prawdzie.

75. Pogląd, że papieski odpust miałby moc oczyścić człowieka nawet gdyby, jeśliby to było możliwe, zelżył on Matkę Boską, jest jawnym obłędem.

76. W przeciwieństwie do tego uważam, że papieski odpust nie może uchylić nawet najmniejszego grzechu powszedniego, o ile chodzi o jego winę.

77. Twierdzenie, że i sam Piotr, gdyby był jeszcze papieżem, nie mógłby dać większej łaski , jest bluźnierstwem przeciwko świętemu Piotrowi i papieżowi.

78. W przeciwieństwie do tego uważam, że tak ten, jak i każdy inny papież ma większą łaskę do podarowania, a mianowicie Ewangelię, działanie ducha, dar uzdrowienia itd., jak można przeczytać w

1 Kor 12:28 A Bóg ustanowił niektórych w kościele najpierw jako apostołów, potem proroków, po trzecie nauczycieli, potem cudotwórców, potem dary uzdrawiania, niesienia pomocy, rządzenia, różne języki.

79. Gdy mówi się, że krzyż odpustowy z pieczęcią papieża, który dumnie jest wystawiany (w kościołach), ma taką samą wartość, jak Krzyż Chrystusowy, jest to bluźnierstwem Boga.

80. Biskupi, księża i teolodzy, którzy dopuszczają, by takie przemówienia były głoszone przed ludem, zostaną (kiedyś) za to pociągnięci do odpowiedzialności karnej.

81. Owe bezwstydne kazania odpustowe utrudniają nawet uczonym dbać o uznanie dla papieża, dając odpór obelgom, a jeszcze więcej ostrym pytaniom ze strony ludzi świeckich.

82. (Na przykład:) Dlaczego papież nie uprzątnie czyśćca dla świętej miłości i ratunku biednych dusz, czyli dla najpilniejszej podstawy, podczas gdy jednocześnie wybawia niezliczone dusze dla nędznych pieniędzy, po to, by budować kościół, a więc dla podstawy daleko bardziej błahej?

83. (Albo też:) Dlaczego dalej odprawia się msze za zmarłych i uroczystości rocznicowe za umarłych i dlaczego papież nie oddaje darowizn, które zostały złożone w ich intencji i nie umożliwia ich zwrotu, jeśli tymczasem jest to wręcz grzechem modlić się za tych, którzy zostali odkupieni (przez odpust)?

84. (Albo też:) Od kiedy to przed Bogiem i papieżem uchodzi za pobożne umożliwienie bezbożnemu i przeciwnikowi (Bożemu) wybawienie pobożnych i umiłowanych przez Boga dusz za pieniądze, podczas gdy te pobożne i umiłowane dusze dla ich biedy z miłości nie mogą zostać wybawione za darmo?

85. (Albo też:) Stare kościelne zarządzenia pokutne są na skutek ich niestosowania w rzeczywistości martwe i zużyte. Dlaczego zatem odpust w pewnym sensie znowu przywrócił je do życia, tak że dzisiaj musiałyby one być wykupowane za pieniądze?

86. (Albo też:) Papież jest dzisiaj zamożniejszy niż najbogatszy Krezus; czemuż więc nie wybuduje przynajmniej tego jednego kościoła raczej za swoje pieniądze niż za pieniądze swoich biednych wiernych?

87. (Albo też:) Cóż papież może odpuszczać albo udzielać tym, którzy na podstawie doskonałej skruchy mają prawo do zupełnego odpuszczenia i społeczności ducha?

88. (Albo też:) Czy nie byłoby najlepiej dla kościoła, gdyby papież, który czyni to teraz (przez odpust) tylko raz, sto razy na dzień pozwalał każdemu wierzącemu przystąpić do tego odpuszczenia i udziału?

89. (Albo też:) Jeśli rzeczywiście papież w sprawie zbawienia przez odpusty stara się o coś więcej, jak tylko o pieniądze, dlaczego zawiesza on wydane wcześniej listy i odpusty, które są przecież równie skuteczne?

90. Jeśliby się chciało uciszyć te uzasadnione zarzuty ludzi świeckich jedynie przemocą i milczeniem zamiast je rozproszyć, podając rozsądne podstawy, to doprowadziłoby to do wyśmiania kościoła i papieża przez ich wrogów oraz uczyniłoby to chrześcijaństwo bardzo nieszczęśliwym.

91. Jeśliby się chciało głosić odpust w duchu i zamyśle papieża, można łatwo odeprzeć te wszystkie zarzuty albo co więcej, nigdy by ich w ogóle nie było.

92. Precz zatem ze wszystkimi prorokami, którzy między ludem Chrystusowym wołają: Pokój, pokój – choć nie ma w nich pokoju

Jer. 6:14 I leczą skruszenie córki ludu mego tylko po wierzchu, mówiąc: Pokój, pokój! choć niemasz pokoju.”

Jer. 8:1 Czasu onego, mówi Pan, wybiorą kości królów Judzkich, i kości książąt ich, i kości kapłanów, i kości proroków, i kości obywateli Jeruzalemskich z grobów ich

Ezech. 13:10 Przeto, przeto mówię, że w błąd wprowadzili lud mój, mówiąc: Pokój, choć nie było pokoju; jeden zaiste zbudował ścianę glinianą, drudzy ją tynkowali wapnem nieczynionem

Ezech. 13:16 To jest, proroków Izraelskich, którzy prorokują o Jeruzalemie, i ogłaszają mu widzenie pokoju, choć niemasz pokoju, mówi panujący Pan

93. Pomyślności tym prorokom, którzy między ludem Chrystusowym wołają: Krzyż, krzyż – choć nie ma krzyża!

94. Należy napomnieć chrześcijan, aby z radością naśladowali Chrystusa, ich Głowę, w drodze przez karę, śmierć i piekło,

95. i w ten sposób utwierdzać w nich ufność, że raczej przez wiele cierpień niż przez obfitość pokoju do nieba wejdą

Dzieje  14:22 Umacniając dusze uczniów i zachęcając do trwania w wierze, mówili, że przez wiele utrapień musimy wejść do królestwa Bożego.

Źródło

Print Friendly, PDF & Email