Wezwanie

Efez. 4:11-13 11. I on ustanowił jednych apostołami, drugich prorokami, innych ewangelistami, a jeszcze innych pasterzami i nauczycielami; 12. Dla przysposobienia świętych, dla dzieła posługiwania, dla budowania ciała Chrystusa; 13. Aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary i poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary dojrzałości pełni Chrystusa;

Poprzez ustanowienie ostatecznego celu jedności wiary i poznania Chrystusa Pismo Święte wzywa każdego wierzącego do prawidłowego rozeznawania Słowa, jest to obowiązek, a nie opcja. Ponieważ jednak nie każdy członek Kościoła został obdarowany przez Ducha w identycznym stopniu jeśli o zdolności rozumowania chodzi (por. 1 Kor. 12:7-8) szczególnie ważną jest rola pasterza-nauczyciela, osoby odpowiedzialnej za duchowy wzrost wierzących oparty o właściwie zinterpretowane Słowo (2 Tym. 2:15).

Bardzo istotnym zabezpieczeniem czystości doktryny jest pluralizm równorzędnych starszych (zwanych biskupami, pastorami czy też prezbiterami, por. Dzieje 20:28; 1 Piotra 5:1-2) w każdym zborze (por. Dzieje 14:23; 21:18; 1 Tym. 5:17; Tyt. 1:5; Jakuba 5:14).

A co, gdy główny kaznodzieja zboru zdobędzie tak wielki autorytet, że żaden inny nauczyciel należący do tej samej wspólnoty nie będzie chętny kwestionować jego nauczania? Co jeśli nauczyciel jest tak dobry, że zdobęcie międzynarodową sławę i dołączy do „elity” teologów swojego pokolenia?

Czy to oznacza, że zwykli wierzący mają ślepo wierzyć w to, co jest głoszone zza kazalnicy? Historia Kościoła wskazuje na taki właśnie nadmierny wzrost autorytetu jako główną przyczynę upadku chrześcijaństwa.


Kościół a depozyt wiary

1 Tym. 3:15 A gdybym się opóźniał, piszę, abyś wiedział, jak należy postępować w domu Bożym, który jest kościołem Boga żywego, filarem i podporą prawdy

Każdy ortodoksyjny zbór posiada swego rodzaju doktrynalną tradycję czyli wypracowany przez lata system wierzeń niepodlegający kwestionowaniu. Jest to zjawisko bardzo dobre, o ile tradycja ta nie zawiera aberacji od prawdy. Nie kwestionujemy przecież tak istotnych nauk jak trynitaryzm czy doktryn zbawienia z łaski przez wiarę, powszechnie znaną jako sola gratia i sola fide. W tym sensie dom Boży czyli Kościół jest filarem i podporą prawdy, zjawisko to zostało doskonale sformułowane przez jednego z profesorów Nowego Testamentu i zarazem wykładowcę w Seminarium Teologicznym w Denver:

“Kościół przez wieki, ukonstytuowany Duchem Świetym, dostarcza wiarygodności; oferuje pole, na którym możemy sformułować nasze interpretacje. Taka wiarygodność chroni przed niezależnością i indywidualistyczną interpretacją.” – Craig Blomberg,  Introduction to Biblical Interpretation (Dallas, TX: Word, 1993), 86


Asymetria wiary

Trudno nie zgodzić się z faktem, że Duch Święty udzielał swojego oświecenia interpretatorom Pisma od dnia pięćdziesiątnicy i czyni to po dzień dzisiejszy. Jednak czytamy w Słowie, że nie wszyscy nauczyciele zostają obdarowani w takim samym zakresie

Rzym. 12:3 Mówię bowiem przez łaskę, która mi jest dana, każdemu, kto jest wśród was, aby nie myślał o sobie więcej niż należy, ale żeby myślał o sobie skromnie, stosownie do miary (gr. μέτρον metron czyli ilości) wiary, jakiej Bóg każdemu udzielił.

Ponieważ substancja wiary (czyli to, w co wierzy dany człowiek) bierze się ze zrozumienia spisanego Słowa Bożego (Rzym. 10:17) oraz Duch Święty poszczególnych ludzi uzdalnia do rozkładania Pisma w różnym stopniu (1 Kor. 12:4-8; 11) niezbędna jest wytężona praca egzegetyczna umożliwiająca dotarcie do prawdy niesionej przez Pismo Święte. Wskazują na to między innymi dwa fragmenty:

  • Rzym. 12:6 Mamy więc różne dary według łaski, która nam jest dana: jeśli ktoś ma dar prorokowania, niech go używa stosownie do miary (ἀναλογίαν analogian) wiary
    .
    Greckie słowo ἀναλογία analogia oznacza analogiczne rozumowanie, przechodzenie z jednego punktu porównania (w górę) do drugiego. To w kontekście fragmentu wyklucza rozumienie słowa prorokowanie jako przekazywanie wiedzy będącej pozabiblijnym objawieniem, Bóg przecież jeśli przemawiał do ludzi osobiście wiedział co chciał powiedzieć i nie musiał sprawdzać swoich słów pod kątem zgodności z wcześniej przekazaną wiarą… Głosiciel zatem ma obowiązek nauczać zgodnie z wcześniej objawionym depozytem wiary a to wymaga skutecznej pracy.
    .
  • 2 Tym. 2:15 Staraj się (σπούδασον spoudason) abyś stanął przed Bogiem jako wypróbowany pracownik, który nie ma się czego wstydzić i który dobrze rozkłada słowo prawdy.
    .
    Zadaniem pastora jest ciągła gorliwość określana niemal jako kompulsywne przynaglenie do właściwego rozkładania Pisma o czym informuje greckie słowo σπούδασον spoudason nota bene zapisane w trybie rozkazującym czasu przeszłego dokonanego aorist. Ta forma czasownika nie posiada ekwiwalentu w języku polskim. Informuje ona o obowiązku dokończenia wcześniej rozpoczętego zadania, zatem mając na uwadze całość zdania rozumiemy, iż pastor-nauczyciel rozpoczyna swoją posługę od ciężkiej pracy w Słowie i kończy życie (staje przed Panem) trwając w tym trudzie nieustannie.

Szlachetne dzieło rozkładania Słowa (Dzieje 17:11) jest codziennym obowiązkiem wszystkich, a zwłaszcza nauczycieli będących pasterzami, to zadanie prowadzące do doktrynalnej doskonałości (Efez. 4:11-13). A ponieważ jest to proces w czasie prosta dedukcja pozwoli uzmysłowić nam fakt, że nie wszyscy nauczyciele stoją na tym samym poziomie.

Innymi słowy jedni będą lepiej rozkładać Pismo, lepiej głosić, znajdować lepsze ilustracje i prezentować trafne praktyczne aplikacje, inni niestety będą to czynić nieco słabiej. Niemniej jednak wszyscy stający za kazalnicą mają obowiązek głosić tylko i wyłącznie to, co Bóg chciał powiedzieć w każdym fragmencie (jest to poszukiwanie autorskiej intencji) i nie wykraczać poza to co zostało napisane.

Rzym. 12:6 Mamy więc różne dary według łaski, która nam jest dana: jeśli ktoś ma dar prorokowania (czyli publicznego przemawiania), niech go używa stosownie do miary (gr. ἀναλογίαν analogian) wiary (czyli depozytu wiary raz przekazanej świętym, por. Judy 1:3);
.
1 Kor. 4:6 To wszystko zaś, bracia, odniosłem do samego siebie i do Apollosa ze względu na was, abyście się nauczyli na naszym przykładzie nie wykraczać ponad to, co jest napisane, żeby jeden nie pysznił się drugim przeciw innemu.

System prezentowany przez Słowo oraz implementowany przez Ducha jest w swoim założeniu doskonały. I byłby on niezawodny, gdyby nie fakt, że Bóg operuje w ludziach wprawdzie odrodzonych, jednakże ze względu na życie w nieodkupionych ciałach, ciągle zaprzedanych grzechowi (Rzym. 8:23; 7:21-24).

Z powodu róznic w zdolnościach interpretacyjno ekspozycyjnych oraz ze względu na dystans mądrości i wiedzy pojawia się asymetria wiary. Pokuszenie pójścia drogą na skróty staje się realną alternatywą. Ci słabiej rozkładający Pismo zamiast skupić siły na nauce języka greckiego i hebrajskiego, zamiast ćwiczyć się w egzegezie i ekspozycji, zamiast pogłębiać swoją wiedzę historyczną oraz krytyczne rozumienie pism Ojców Kościoła, zaczną opierać swoje rozumienie Pisma o dzieła ortodoksyjnych, acz omylnych ekspozytorów, szczególnie jeśli chodzi o trudniejsze zagadnienia. Jest to droga będąca równią pochyłą na końcu której czai się niespodziewana pułapka….
.


Prima Scriptura jako pozorne rozwiązanie problemu asymetrii

Zasada Prima Scriptura to bardzo podstępny sposób zarządzania kościołem, który posiada bardzo mocne strony: Pismo Święte jako ostateczny argument teologiczny, Tradycję stanowiącą podporę interpretacyjną wszelkich rozważań (Kościół jest przecież filarem i podporą prawdy, por. 1 Tym. 3:15) oraz doskonale przygotowanych interpretatorów. Przeczytajmy pierwszą część definicji tejże zasady:

„Tradycja musi być stale „trzymana w ryzach” przez Pismo. Jeśli istnieje kiedykolwiek jakiś konflikt między Tradycją a Pismem, Pismo Święte służy skorygowaniu i zinterpretowaniu Tradycji. Pismo, zgodnie z tym modelem, jest podstawowym i ostatecznym autorytetem we wszystkich sprawach. Zgodnie z tym poglądem, Pismo Święte zawiera wszystko, co jest konieczne do zbawienia, a zatem jest “materialnie wystarczające.”…

Na pierwszy rzut oka opisany zostal tutaj bardzo rzetelny system, niemal uniemożliwiający popełnienie błędu doktrynalnego. Każdy Protestant (ale już nie Remonstrant) podpisze się pod tak zdefiniowanym sposobem rozeznawania prawdy opartym w pierwszym rzędzie o Słowo i popartym przez tradycję interpretacyjną obecną w Kościele na przestrzeni wieków. Rezultatem tego podejścia, przynajmniej w teorii, powinna być doktrynalna jedność Kościoła. Jednakże druga część definicji działa na trzeźwo myślących chrześcijan niczym kubeł zimnej wody:

„Ale [Pismo Święte] nie jest “formalnie wystarczające”, ponieważ musi mieć nieomylnego interpretatora.”

Co to znaczy? Otóż, że właściwa interpretacja Pisma dostępna jest konkretnym osobom, przeszkolonym nauczycielom, którzy mają odpowiednie zdolności, wiedzę i umiejętności co czyni ich rozważania niepodważalnymi. To herezja, ponieważ nieomylni byli jedynie Apostołowie i Prorocy (w tym zakresie gdy głosili objawienie), zaś nauczyciele nie posiadają objawienia lecz oświecenie Ducha (dokładna różnica między objawieniem a oświeceniem opisana została w artykule Objawienie i natchnienie a oświecenie). Prima Scriptura zapewnia jedność ale kosztem prawdy.
.


Protestancka praktyka Prima Scriptura

Formalna wystarczalność Pisma odnosi się do tego, że Słowo można interpretować bez potrzeby istnienia zewnętrznych autorytetów. W teorii Protestanci odrzucają nieomylność ludzkich interpretacji jednakże praktyka dowodzi czegoś zupełnie innego. Nie wystarczy głosić przekonania o formalnej wystarczalności Słowa, trzeba je także praktykować. Poniżej przedstawione przykłady dowodzą istnienia teologicznych „elit”, uznawanych pozornie za omylnych, jednakże na polu praktycznym traktowanych jako nieomylnych nauczycieli, a co gorsza, jako autorytety stojące ponad autorytetem Słowa Bożego.
.

Scriptura Scripturam interpretarum kontra dr Barnes

Przy okazji powstawania artykułu Nie chodził z nami a wyganiał demony powstała kontrowersja w identyfikacji uczniów Pana Jezusa, którzy nie mogli wypędzić demona epilepsji. Czytamy w Słowie:

Mat. 17:16 Przyprowadziłem go do twoich uczniów, ale nie mogli go uzdrowić.

Heretycka interpretacja zielonoświątkowców zakłada, iż mowa tutaj oczywiście o Apostołach. Co ciekawe herezja ta została zaakceptowana przez pewnego pozbawionego empatii nauczyciela należącego do Kościoła Wolnych Chrześcijan. Ów nauczyciel, choć antycharyzmatyczny w tamtym czasie, pozostawał głuchy na biblijną argumentację, w innym miejscu Słowa czytamy przecież iż Apostołowie posiadali moc nad wszystkimi demonami, bez wyjątków:

Łuk. 9:1 A Jezus, przywoławszy swoich dwunastu uczniów, dał im moc i władzę nad wszystkimi demonami i moc, aby uzdrawiali choroby.

Zgodnie z zasadą Scriptura Scripturam interpretarum (Pismo interpretuje Pismo) oba fragmenty nie mogą sobie zaprzeczać, jakoby Apostołowie mieli moc nad wszystkimi demonami a jednak niektórych nie potrafili wypędzić. Prawidłowa interpretacja jest taka, że Pan Jezus posiadał wielu uczniów, nie wszyscy z nich byli Apostołami, niektórzy z tych uczniów uzurpowali sobie moc, której po prostu nie posiadali, gdyż nie została im ona udzielona przez Chrystusa, stąd porażka. Dedukcja ta została jednakże odrzucona przez wolnego teologa. Stwierdził on iż „mamy w zanadrzu wiele kul przeciw herezjom zielonoświątkowym i nie ma tu potrzeby wyszukiwania słabych argumentów”.

W tym momencie zacytowana została analogiczna interpretacja tekstu Łukasza tym razem napisana przez doktora Barnesa, teologa i komentatora Nowego i Starego Testamentu

I przyprowadziłem go do twoich uczniów … – To znaczy nie do apostołów, bo oni mieli władzę nad duchami nieczystymi Mateusza 10:8, ale do innych jego naśladowców, którzy próbowali czynić cuda. Jest prawdopodobne, że próbowało tego dokonać wielu jego uczniów, którzy nie byli osobistymi asystentami w jego służbie (Marka 9:38). – źródlo

W teologa KWCh jakby piorun strzelił. Po dłuższej ciszy argument został przez niego zaakceptowany. Czemu? Czy dlatego, że tak naucza Pismo? Czy też raczej dlatego, że interpretacja została dokonana przez doktora teologii? Oczywiście w umyśle naszego przyjaciela Pismo Święte może teoretycznie wydawać się jedynym źródłem wiary i być formalnie wystarczające, jednakże w praktyce formalna wystarczalność została zapewniona przez doktora Barnesa. Identyczny argument przedstawiony przez dwie różne osoby spowodowało dwie różne reakcje. Pismo Święte w tym przypadku było forlmalnie niewystarczające. Gdy podświadoma potrzeba silnego ludzkiego autorytetu została zaspokojona nastąpiła zmiana pozycji. Czy tak działa Duch Święty?
/


Ordo salutis Paula Washera kontra R. C. Sproul

Paul Washer to ortodoksyjny nauczyciel wyznający teologię reformowaną (czyli chrześcijaństwo). Stoi on twardo na straży pięciu doktryn łaski, w tym kluczowej dla soteriologii doktryny o ograniczonym odkupieniu. Mimo tego na Facebooku w grupie o nazwie Paul Washer pojawiła się zadziwiająca wypowiedź:

Osoba nie jest zbawiona powtórzeniem modlitwy, ludzie są zbawieni pokutą z ich grzechów i wiarą w Chrystusa”

Weług cytatu przyczyną zbawienia jest pokuta i wiara. Według Pisma przyczyną zbawienia jest łaska, pokuta i wiara są tego owocem.

Efez. 2:8 Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę, i to nie jest z was, jest to dar Boga.

Wedlug Pisma zbawienie stało się rzeczywistością dzięki łasce a nie dzięki wierze czy pokucie. W rzeczywistości Washer powiedział, iż człowiek jest zbawiony by repenting and by faith” podczas gdy nawet angielski tekst dobitnie temu zaprzecza czytamy iż zbawienie jest „by grace and through faith”. Źródłem zbawienia jest łaska, środkiem zaś (owocem) nieustanna wiara i stała pokuta z grzechów.

Biblijny argument przeciw nauce Washera został przedstawiony w grupie Paul Washer wraz z nadzieją, iż nauczyciel ten został błędnie zacytowany. Reakcja grupowiczów była niemal natychmiastowa:

„Read what is posted well, it’s that simple. You hope he was misquoted but Washer said it. You wants the Word of God to bend according to your belief. This world is full of naive yet intelligent and learned people who want God to bend according to their desires.”
.
„Przeczytaj to, co zostało dobrze opublikowane, to takie proste. Masz nadzieję, że został źle zacytowany, ale Washer to powiedział. Chcesz, żeby Słowo Boże naginało się zgodnie z twoją wiarą. Ten świat jest pełen naiwnych, ale inteligentnych i uczonych ludzi, którzy chcą, aby Bóg naginał się zgodnie z ich pragnieniami.

Prosty biblijny argument został zaklasyfikowany jako osobiste przekonanie oraz próba naginania Słowa Bożego do osobistej doktryny. Pismo okazało się niewystarczające do przekonania o błędzie. Tu z pomocą przyszedł R.C. Sproul i jego ortodoksyjna interpretacja zagadnienia. Przeczytajmy opis nagrania video zawierającego nauczanie o relacji pokuty i odrodzenia:

„Bóg wszędzie nakazał ludziom pokutować, ale czy są w stanie to zrobić? A co by było, gdybyśmy nie mogli odpokutować? Czy Bóg nakazałby nam zrobić coś, czego po prostu nie moglibyśmy zrobić – na przykład pokutować? Jeśli twoja odpowiedź brzmi nie, to zgadzasz się z większością kościoła. Ale jest jeszcze mniejszość, która wierzy inaczej – ci, którzy wierzą, że Bóg nakazuje rzeczy, których grzesznicy nie mogą zrobić.” Myśląc o tym, dr R.C. Sproul pomoże nam zrozumieć niezbędny związek między regeneracją a pokutą. – Lekcja 4, Regeneracja a Pokuta

NIKT, absolutnie NIKT nie zakwestionował słów R.C. Sproula. Nastąpiła pełna wstydu cisza, nikt nie odpowiedział na komentarz, nikt nie podjął się dyskusji z tym samym argumentem jednakże obecnie prezentowanym przez doktora teologii. Nagle okazało się, że Ordo Salutis Washera pozostawia wiele do życzenia i nie jest ortodoksyjne, że jest to raczej nauka zbawienia z uczynków. Szanowni Bracia Washerowcy skonfrontowani z Pismem początkowo bagatelizowali biblijny argument klasyfikując go jako formę naginania tekstu do osobistych potrzeb. Jednakże słów Sproula nie ośmielili się podważyć. Czemu? Bo Sproul w reformowanej „talii kart” odpowiada jockerowi, podczas gdy Washer ma pozycję zbliżoną do waleta…. Jocker bije waleta…

Szkoda że Pismo nie.
.


„Wewnętrzny wróg” kontra Lloyd Jones i inni

Artykuł Wewnętrzny wróg rozprawia się z heretycką soteriologią zapoczątkowaną przez Jakuba Arminiusza. Arminianizm to forma semi-pelagianizmu (więcej w artykule Meandry semi-Pelagianizmu Arminiusza), gdzie zbawienie ma charakter synergistyczny, tj. Bóg i człowiek współpracują w celu osiągnięcia końcowego sukcesu, gdzie tak naprawdę człowiek pozostaje suwerenem odpowiedzialnym za przyjęcie i sprawowanie zbawienia oraz za wytrwanie w wierze. Źródła tej trującej doktryny wypływają z zakonu Jezuitów a konkretnie spod pióra Luisa de Moliny, który w przebiegły sposób wprowadził do teologii pojęcie środkowej wiedzy Boga. Według tej koncepcji Bóg spojrzał w tunel czasu i dowiedział się co ta czy inna osoba prawdopodobnie zrobi w tej czy innej sytuacji wykorzystując swoją ludzką wolną wolę, i dzięki tej wiedzy Bóg mógł stworzyć wszechświat z optymalnymi warunkami umożliwiającymi potencjalne zbawienie jak największej ilości ludzi. Na krzyżu zaś Chrystus oczywiście umarł za wszystkich ludzi jacy kiedykolwiek istnieli, istnieją lub będą istnieć na świecie.

Arminianie wierzą, że to oni ostatecznie decydują o swoim zbawieniu poprzez właściwe wybory, przez co odbierają Bogu chwałę. Zgodnie z herezją muszą oni właściwie odpowiadać na Boże sygnały zachęcające ich do przyjęcia zbawienia, dzieła człowieka bez którego nie jest możliwym osiągnięcie życia wiecznego. Wierzą również, że będąc rzekomo zbawionymi mogą skutecznie Bogu się przeciwstawiać i przez to utracić zbawienie, że Bóg wypuści ich z ręki, z której obiecał że nikogo nie wypuści. Stawiają się oni przez to ponad Bogiem Wszechmocnym i czynią z Niego kłamcę.

Jan 10:28-29 28. A ja daję im życie wieczne i nigdy nie zginą ani nikt nie wydrze ich z mojej ręki. 29. Mój Ojciec, który mi je dał, większy jest od wszystkich i nikt nie może wydrzeć ich z ręki mego Ojca.

Jednocześnie aby zbawienia nie utracić zobowiązani są do konkretnych działań: wzbudzania w sobie wiary i unikania grzechu. Jest to zatem zbawienie oparte o dwa rodzaje uczynków, soteriologiczny synergizm podlegająca Bożej anatemie inna ewangelia

Gal. 1:8 Lecz choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba głosił wam ewangelię inną od tej, którą wam głosiliśmy, niech będzie przeklęty.

Mówiąc krótko arminianizm, choć niemal doskonale imituje chrześcijaństwo, nie zbawia lecz prowadzi na zatracenie. Dowody w sprawie zostały opisane wyczerpująco i poparte biblijnymi fragmentami, jednakże przedstawione przeciętnemu czytelnikowi, który wyznaje doktryny łaski, zostają odrzucone. Posłuchajmy kontrargumentacji osób teoretycznie potwierdzających pozycję Sola Scriptura (z racji wielkiego szacunku dla pracy jaką wykonują pozostaną oni anonimowi):
.

Pierwszy przykład

Powtarzam za wybitnymi teologami, że arminianie nie są konsekwetni w swojej soterologii i wielu z nich wierzy w prawdziwego Boga”

Pierwszy rozmówca, nota bene mocno identyfikujący się ze spuścizną purytańskich teologów nie potrafił przedstawić żadnego biblijnego kontrargumentu w sporze. Bardzo szybko oparł się na wybitnych teologach i w zasadzie rozmowa została tutaj ucięta. Według tego rozumowania prawda leży tam, gdzie idą wybitni teologowie a nie w Słowie Bożym. Argumenty nie mają żadnego znaczenia o ile nie są przedstawione przez wybitnych teologów. Czy to nie brzmi znajomo?

„Ale [Pismo Święte] nie jest “formalnie wystarczające”, ponieważ musi mieć nieomylnego interpretatora.”

Wprawdzie słowo nieomylny zostaje tutaj zastąpione przez wybitny jednakże koncepcja jest tożsama. Tak samo jak w przypadku doktryny Prima Scriptura prawda nie leży w samym Słowie Bożym, lecz w osobie, która to Słowo rozkłada… Kolejna sprawa to błąd logiczny zwany argumentum ad populum: błąd ten następuje wtedy, gdy staramy się udowodnić słuszność swego twierdzenia, odwołując się do tego, co myśli jakaś zbiorowość.

Drugi przykład
„Znasz jakiegoś brata kalwinistę, który zapisał się w historii jako szanowana postać w kościele, który skreśla zbawienie arminian? […] Spurgeon na podstawie własnych biblijnych przekonań uważa arminian za braci, Ty na podstawie własnych biblijnych przekonań nie uważasz arminian za braci.

Kolejny rozmówca ponownie odnosi się do zbiorowości teologów jako wyznacznika prawdy nie zadając sobie przy tym trudu do biblijnego kontrargumentowania. Rozumowanie tutaj jest bardzo proste: ponieważ nie znam nikogo, kto stawiałby podobną tezę, musi ona być zatem fałszywa. Do poprzedniego błędu logicznego zostały dodane: Argumentum ad personam popełnia się go zawsze wtedy, gdy zamiast polemizować z czyjąś argumentacją, atakuje się jakąś osobę lub jej wiarygodność (tutaj przez ukrytą konfrontację z wielkimi i wybitnymi teologami) oraz Argumentum ad traditio ten błąd występuje wówczas, gdy argumentujemy, że coś musi być prawdziwe, bo wcześniej uznawano taki to a taki pogląd.

Pismo Święte i dla tego Brata nie pozostaje najwyższym autorytetem. Jest nim grupa ludzi będących wybitnymi teologami.
.
Trzeci przykład
– Czy zapoznałeś się z argumentem semi-pelagianizmu arminian? I czy masz jakieś uwagi krytyczne, zauważyłeś może braki, błędy czy inne niedociągnięcia w tym artykule?
.
– Nie mam uwag
.
– a z tezą się zgadzasz Bracie?, iż arminianizm to jest semipelagianizm
.
– pewnie tak jest
Pewnie tak jest, ale doktor Lloyd Jones nie podziela tego poglądu, czemu dał wyraz w słynnej wypowiedzi dotyczącej arminian i ich wersji ewangelii

„Wierzę w elekcję i predestynację […] Podczas gdy sam trzymam się mocno tego poglądu, nie oddzielę się od człowieka, który nie może zaakceptować i uwierzyć w doktryny elekcji i predestynacji i jest Arminianinem, tak długo, jak długo mówi mi, że jesteśmy zbawieni z łaski, i jak długo jak Kalwiniści zgadzają się, tak jak i on musi, że Bóg wzywa wszystkich do pokuty. Tak długo jak obaj są przygotowani do zgody w tych rzeczach, powiadam że nie wolno nam odrzucać wzajemnej społeczności. Umieszczam zatem doktrynę elekcji w kategorii rzeczy nieistotnych„. – źródło

Ponieważ Lloyd Jones nie podziela tego poglądu, czyni tak też autor słynnego reformowanego bloga. Słowo Lloyd Jonesa stanęło ponad Słowem Bożym. Czy to nie jest doskonały przykład zasady Prima Scriptura? Jeśli doktryny łaski nie są istotne dla Ewangelii, jak twierdzi Martyn Lloyd Jones, to Bóg nie jest Zbawicielem, Chrystus nie jest Odkupicielem, Duch Święty nie regeneruje martwych grzeszników i naprawdę nie ma żadnej Ewangelii.
.


Kielich Chrystusa a kielich Jana Apostoła kontra Matthew Henry
Jeden z wcześniej wspomnianych Braci miał wątpliwości co do znaczenia tekstu Mateusza 20:23, zwrócił się on z prośbą o przedstawienie interpretacji.
„Witaj, dzięki za poruszenie tematu o kielichu gniewu – w ostatnim czasie też porusza mnie umniejszanie Zbawicielowi, który według niektórych bał się fizycznych cierpień przed pójściem na krzyż, a nie oddzielenia od Ojca i wylania kielicha Gniewu Boga. Natomiast pytanie Mt 20:23: „Mówi im; Kielich mój pić będziecie, ale zasiąść po prawicy mojej czy po lewicy – nie moja to rzecz, lecz Ojca mego, który da to tym, którym zostało przez niego przygotowane.” Jak rozumiesz ten fragment?

Odpowiedź na zadanie pytanie została oparta o Słowo Boże i przedstawiona następująco: napewno nie może to być element soteriologicznego cierpienia Chrystusa w takim przypadku Jan i Jakub byliby współodkupicielami co stoi w rażącej sprzeczności ze Słowem Bożym (Psalm 78:35; 1 Kor. 1:30; Dzieje 4:12). Kielich ten musi odnosić się do cierpienia fizycznego. Co ciekawe Jan według historii kościoła nie cierpiał na ciele. W takim przypadku pozostaje jedyna interpretacja, mowa o goryczy i bólu duszy. Co do kielicha Janowego starczy porównać teksty Jana 6:66-67 i 3 Jana 1:10 aby zobaczyć ból opuszczenia obecny w życiu Chrystusa i Jana Apostoła. Niestety i tym razem argumentacja, choć biblijna, była niesatysfakcjonująca czytelnika. Potrzebny był „wyższy” autorytet:

„Czytalem wczoraj w komentarzu Matthew Henry’ego właśnie, że chodzi o ich cierpienia, kielich goryczy, ale nie kielich Gniewu Bożego.”

Słowo Boże ponownie okazało się niewystarczające. Wystarczający zaś był komentarz biblijny napisany przez jednego z największych teologów purytańskich… Prima Scriptura pokonała Słowo Boże…
.


Zaremba kontra Pismo

Jednym z bardziej szokujących przykładów praktycznego działania zasady Prima Scriptura jest stosunek prawowiernego Brata w Chrystusie do wypowiedzi ultra heretyka i zwodziciela Piotra Zaremby, który na nieszczęście dla chrześcijan jest autorem przekładu Pisma Świętego oraz wykładowcą w WBST. Zafascynowany jego osobą Brat (to przecież doktor językoznawstwa i magister teologii) bezkrytycznie przyjął pogląd Zaremby w sprawie rzekomego uzupełniania Pisma w czasie.

1 Mojż. 36:33 To są królowie, którzy panowali w ziemi Edom, zanim panował król nad synami Izraela

Zaremba tak oto komentuje tekst Mojżesza:

„Biblia Starego i Nowego Przymierza -Przekład Dosłowny- (2019 rok) na str 54 w Księdze Rodzaju do przypisu fragmentu Rdz 36,31-38 napisano- „Rdz 36,31-38 fragment z okresu monarchii izraelskiej-(por.Pwt 1,1,5). Fragment był dopisany do Prawa Mojżeszowego z natchnienia i prowadzenia Ducha Świętego przez proroka Samuela bądź króla Dawida.”

Czyżby? Tekst ten to najzwyklejsza kontynuacja proroctwa opisanego rozdział wcześniej

1 Mojż. 35:11 I Bóg mu powiedział: Ja jestem Bóg Wszechmogący. Bądź płodny i rozmnażaj się. Z ciebie powstanie naród i wiele narodów, a z twoich bioder wyjdą królowie.

Pismo najpierw zapowiedziało, że Jakub będzie ojcem królów, następnie przedstawiona została krótka historia jego rodziny i genealogia, oraz dalsze jej dzieje zanim powołany został pierwszy król Izraela co zostało przepowiedziane. Zaś interpretacja pana Zaremby sugeruje, iż Słowo Boże a konkretnie Prawo Mojżesza w momencie jego spisania było niekompletne i zostało uzupełnione, co stoi w sprzeczności z nauką Słowa:

Psalm 19:7 Prawo PANA jest doskonałe (תְּ֭מִימָה temimah)

Hebrajski termin תָּמִים tamim oznacza kompletność, pełnię, całkowitość. Hebrajczyk czytając Słowo Boże mógł mieć całkowitą pewność, iż Księga którą czyta jest pełna i nie potrzebuje uzupełnień. Reguła ta dotyczyła także 1 Księgi Mojżeszowej zaraz po jej zapisaniu. Jednakże pozbawiony Ducha Świętego doktor hebraistyki całkowicie ignoruje ten fakt twierdząc, że Pismo Święte musiało zostać uzupełnione. I to jeszcze na dodatek z inicjatywy Ducha Świętego… I takiemu komuś uwierzył na słowo zdawałoby się mocny w wierze Brat. Czemu? Bo interpretacji dokonał doktor i magister, znawca. Przypomnieć tu należy iż na świecie istnieli doktorzy ekonomii socjalistycznej, całkiem płodni w swoich wywodach….

Prima Scriptura zbiera straszne żniwo
.


Eklezjalna tragedia

Wszystkie powyższe wypowiedzi nie wyszły z ust rzymskich katolików, prawosławnych czy niedouczonych i pozbawionych Ducha Świętego ewangelików lecz są to przemyślenia odrodzonych Braci, często oddanych całym sercem prawdzie. Tym większy ból sprawiają słowa dowodzące formalnej niewystarczalności Pisma, które choć głoszone nieświadomie dowodzą tragicznej sytuacji w kwestii autorytetu Pisma. Przykłady można mnożyć, wystarczy wspomieć o wspaniałym Bracie prezbiterianinie i zarazem doktorze teologii, który świadomy ułomności systemu kościelnego, do którego trafił, skonfrontowany z biblijnym modelem zarządzania (pluralizm starszych, brak nadrzędnej władzy denominacyjnej) nie potrafił przyjąć argumentacji z ust osoby bez doktoratu.

Inny Brat, reformowany baptysta, nie umie zaakceptować doktryny o ile nie jest ona przedstawiona „najlepiej przez doktora albo profesora teologii”. W poszukiwaniu prawdy gotów jest on słuchać bardziej głosu osoby z szeregiem liter przed nazwiskiem, niż zwykłego śmiertelnika który ma rację, niezależnie od tego jak głębokich i właściwych argumentów użyje. Zafascynowany mądrością prof. dr hab. teologii zaangażował się w bezowocną współpracę z ludźmi wyznającymi innego ducha (zielonoświątkowcy) i inną ewangelię (Arminianie) ponieważ mają oni podobne podejście do apologetyki presupozycyjnej.

Autorytety należy szanować, jednakże jeśli autorytety się mylą, nawet jeśli jest to wiele osób, nawet jeśli posiadają one najwyższe możliwe wykształcenie i najwspanialszy dorobek, wyznajemy zasadę, że prawda leży po stronie faktów i wszelkiego rodzaju argumentów rzeczowych, takich, które są obiektywnie prawdziwe. Jest to ogólnie przyjęta w logice zasada zwana argumentum ad rem, sama zaś chrześcijańska teologia oparta jest o regułę semper reformanda, która obok swego pierwotnego znaczenia – ciągłej odnowy serc – posiada i to: nigdy nie spoczywamy na laurach, zawsze klaryfikujemy doktrynę, zawsze badamy prawdę. Jest to zgodne z duchem berejczyków, którzy słuchali Pawła pomimo tego, że właśnie został wyrzucony z Tesaloniki i w zasadzie był wzgardzony przez pseudochrześcijańskie elity judaizatorów.

Dzieje 17:11 Ci byli szlachetniejsi od tych w Tesalonice, gdyż przyjęli słowo Boże z całą gotowością i codziennie badali Pisma, czy tak się sprawy mają.

Berejczycy badali głoszoną im naukę konfrontując ją z Pismem, nie z tradycją czy uczonymi rabinami. Jest to w zasadzie sedno Reformacji, która musiała uporać się z doktrynalnym rynsztokiem jaki powstał dzięki heretyckim synodom, sfałszowanym dokumentom jakie przypisywano Ojcom Kościoła, a nawet z błędami tychże Ojców, którzy podobnie jak współcześni wielcy teolodzy zdobyli szerokie uznanie wśród teologicznych elit a ich interpretacje stały się miarą i wyznacznikiem prawdy. Przeciwko temu stanęli mocno Reformatorzy, zaś jednym z pierwszych był żyjący w XIV wieku prekursor Lutra i Kalwina:

„Pismo Święte jest najwyższym autorytetem dla każdego wierzącego, standardem wiary i podstawą reformy …”Jan Wiklif, źródło

Czynił tak również William Tyndale. Gdy miał 28 lat w 1522 roku, pracował jako nauczyciel w domu Johna Walsha w Gloucestershire w Anglii, spędzając większość czasu na studiowaniu greckiego Nowego Testamentu Erazmusa, wydrukowanego zaledwie sześć lat wcześniej bo w roku 1516. Gdy Tyndale coraz wyraźniej zauważał prawdy reformacyjne w greckim Nowym Testamencie, stał się podejrzany w katolickim domu Jana Walsha. John Foxe mówi nam, że pewnego dnia rozdrażniony katolik podczas kolacji z Tyndale’m powiedział:

„Lepiej, żebyśmy byli bez prawa Bożego niż papieża”.

W odpowiedzi Tyndale wypowiedział słynne słowa:

„Przeciwstawiam się papieżowi i wszystkim jego prawom. […] Jeśli Bóg zaoszczędzi mi życie przez wiele lat, sprawię, że chłopiec, który ora pługiem, będzie lepiej znał Pismo niż ty

Według Tyndale’a rolnik, czyli człowiek prosty, nie tylko powinien ale jest w stanie znać i rozumieć Pismo Święte lepiej niż najlepszy nawet uczony katolicki. O czym to świadczy? Otóż Słowo Boże da się dobrze zrozumieć i nie potrzeba tutaj nieomylnych wielkich teologów. Każdy człowiek, który włoży w studiowanie Pisma odpowiednią energię i poświęci swój czas, jeśli tylko jest odrodzony z Ducha Świętego, będzie umiał zrozumieć co Bóg przekazał swojemu ludowi. Podobnie myślał Jan Wiklif:

„Ludzie świeccy powinni zrozumieć wiarę, a ponieważ doktryny naszej wiary są w Piśmie Świętym, wierzący powinni mieć Pismo Święte w języku znanym ludowi i w tym celu Duch Święty obdarzył ich znajomością wszystkich języków”Jan Wiklif, źródło


Źródło problemu

Prawdą jest, że nauczyciele jak John MacArthur, James White czy zmarły R.C. Sproul lepiej znają (lub znali) grekę, historię kościoła czy zasady hermeneutyki od przeciętnego nauczyciela Pisma, żeby nie wspomnieć o zwykłym wierzącym. Jednakże to nie zwalnia nikogo z obowiązku pogłębiania wiary i studium przedmiotów ułatwiających zrozumienie Słowa, co umożliwi wyłapywanie błędów doktrynalnych czy też rozeznawanie przedstawianej prawdy, która być może nie do końca zgadza się z ogólnie przyjętym przez wielkich teologów światopoglądem. Nie mamy tu na myśli podważania ustalonych i zweryfikowanych i kluczowych zarazem doktryn jak Chrystologia czy Soteriologia, chodzi raczej o niektóre praktyczne ich aplikacje.

Umiejętność krytycznego myślenia jest kluczowa dla rozeznawania prawdy, alternatywą zaś oparcie się o zasadę indukcji. Indukcją enumeracyjną nazywamy wnioskowanie, w którym zdanie stwierdzające jakąś ogólną prawidłowość uznajemy jako wniosek na podstawie uznania zdan stwierdzających poszczególne przypadki tej prawidłowości.

Przykład indukcji enumeracyjnej

  • Na wszystkich kazaniach Johna MacArthura, na jakich byłem, głoszona była prawda
  • W przyszłym tygodniu idę na kolejne kazanie
  • Wniosek: i tam też będzie głoszona prawda

Czy takie wnioskowanie jest niezawodne? Nie, nie jest. Istnieją kazania Johna MacArthura, na których nie była głoszona prawda (przez pierwsze dziesięć lat John głosił arminianizm z jego heretyckim hipotetycznym uniwersalizmem gdzie Chrystus umarł za wszystkich ludzi, posiadał również błędną interpretację wiecznego synostwa Chrystusa) ale wnioskujący mógł się z nimi nie zetknąć.
.


Tak było zawsze…

Kazn. 1:9 To, co było, jest tym, co będzie; a to, co się stało, jest tym, co się stanie. I nie ma nic nowego pod słońcem

Rzymski katolicyzm nie wziął się z powietrza, nie zaistniał również w ciągu dekady ani nawet stulecia. Wiara oparta o dwa źródła doktryny, spisane Słowo (wystarczalność materialna) oraz nieomylnie interpretującą Słowo Tradycję (wystarczalność formalna) swoje źródło ma właśnie w zasadzie Prima Scriptura.
.

Hieronim kontra Pismo

Gdy do Kościoła zaczęły przenikać pogańskie rytuały jak osmalanie ścian, oddawanie czci relikwiom noszonym wokół domu zgromadzeń czy celibat, sprzeciwił się im żyjący w IV wieku Wigilancjusz z Akwitanii. Pisał on przeciw tym praktykom wykorzystując Pismo Święte. Jednakże Hieronim był jego zaciekłym wrogiem a to z powodu osobistego ataku. Ponieważ Hieronim posiadał niewiarygodnie duży autorytet wśród teologów Kościoła Zachodniego wszystkie postulaty Wigilancjusza zostały odrzucone. Czemu? Hieronim zaślepiony osobistą niechęcią nie potrafił zaakceptować prawdy prezentowanej przez swojego osobistego wroga, w jego ślady poszli pozostali. Autorytet Hieronima pokonał autorytet Słowa. Zasada Prima Scriptura odniosła swój wielki sukces.(więcej w artykule Wigilancjusz z Akwitanii: przebłysk Reformacji)
.

Pseudo Atanazy kontra Pismo

Podobnie żyjący w V wieku Cyryl Aleksandryjski padł ofiarą nadmiernego akcentowania autorytetu człowieka względem Pisma. Stał się on wyznawcą apolinaryzmu, który stwierdzał jasno iż Chrystus posiadał tylko jedną naturę, bosko-ludzką. Nie dwie oddzielne natury lecz właśnie jedną. Konkluzją tej herezji jest konieczność uznania zmienności Boskiej natury (a Bóg przecież jest niezmienny, por. Hebr. 13:8; 1:12; Mal. 3:6; Jakuba 1:17) oraz niepełności ludzkiej ponieważ pozbawionej rozumnej duszy (w to miejsce apolinaryzm wstawiał Ducha Świętego). Była to zatem herezja zatracenia, lecz jak doszło do tego, że przyswoił ją Cyryl? Czy stało się to na podstawie Pisma? Otóż nie…

Apolinaryzm przetrwał aż po lata dwudzieste V wieku, działając już wtedy w ukryciu;  jeśli udaje się puszczać w obieg dzieła mistrzów sekty i sprawić, by były one czytane, to dlatego, że wydaje się je pod nazwiskami najbardziej czcigodnych osób – Grzegorza Cudotwórcy, papieża Juliusza z Rzymu, samego św. Atanazego. Pozbawieni skrupułów fałszerze znajdują wiele ofiar, poczynając od samego wielkiego św. Cyryla Aleksandryjskiego. ” – L. J. Rogier, Historia Kościoła t. 1 s 254

To nie Pismo Święte przekonało Cyryla, do zguby doprowadziła go praktyka zasady Prima Scriptura. Skuszony nazwiskiem wielkiego i być może w jego umyśle niemal nieomylnego teologa łynął kłamstwo jak przysłowiowy pelikan. Zabrakło gorliwości berejczyków, nauka najwyraźniej nie została skonfrontowana z Pismem, które naucza przecież, że Jezus Chrystus nigdy się nie zmienia tak więc i Jego Boska natura nie mogła się zmieszać ani połączyć z ludzką.
.

Sztuczna jedność Kościoła

Skoro już mowa o Cyrylu warto zaobserwować sposób w jaki zachowywana była tzw. jedność w coraz bardziej kostniejącym Kościele. Motywem przewodnim jest oczywiście spór doktrynalny między Wschodem a Zachodem. Myliłby się jednak ten, kto postrzegał ów czas jako okres żarliwego dociekania prawdy z palcem na kartach Biblii do późnych godzin nocnych. Obserwujemy tu raczej dwóch przeciwników Jana z Antiochii i nieszczęsnego Cyryla, najsilniejsze teologiczne autorytety z czasów…

„…tradycyjnej niechęci pomiędzy stolicami, Aleksandrią i Konstytanopolem, oraz starcie się gwałtownych i władczych temperamentów.”L. J. Rogier, Historia Kościoła t. 1 s 257

Spór dotyczył Credo Nicejskiego. Cyryla popierało ponad 200 biskupów Zachodu, cały Wschód opowiadał się za Janem.

„Dzięki zabiegom zaufanego wysłannika zostały nawiązane rozmowy pomiędzy zwierzchnikami obu stronnictw, Janem z Antiochii i Cyrylem Aleksandryjskim, rozmowy długie i trudne. Obu tym wielkim biskupom należy się chwała za to, że nie pomni dzielących ich różnic  ani gwałtowncyh konfliktów, w których byli wobec siebie przeciwnikami w Efezie, prowadzili owe rozmowy aż do ostatecznej zgody, potwierdzonej wymianą listów, gdzie obydwaj podjęli na nowo sformułowania tego samego wyznania wiary.” L. J. Rogier, Historia Kościoła t. 1 s 260

Na czym opierała się zgoda? Czy na jedności doktrynalnej? Był to raczej konsensus polityczny

„Zgoda ta opierała się na dwóch wzjemnych ustępstwach: z jednej strony Aniotchia [Jan] zaakceptowała potępienie Nestoriusza i jego szkodliwej doktryny (nie precyzowano tego bliżej i nie bez powodu); z drugiej – św. Cyryl wycofał się z narzucania swoich osobistych koncepcji [12 antynestoriańskich anatematyzmów], przyjmując za swój tekst Credo w redakcji aniocheńskiej jako wyrażający wiarę Kościoła” L. J. Rogier, Historia Kościoła t. 1 s 260

W jaki sposób obaj wielcy teologowie przekonali swoich popleczników do ustęstw? Czy za pomocą biblijnej argumentacji?

„Cyryl musiał użyć wszystkich sił dla uspokojenia swoich zwolenników, zaalarmowanych tego rodzaju ustępstwami. […] Natomiast Jan z Antiochii musiał użyć dyplomacji i wiele cierpliwości dla pozyskania poparcia swoich przyjaciół.”L. J. Rogier, Historia Kościoła t. 1 s 260

Zwróćmy uwagę na fakt, że do przekonania zwolenników obu wielkich teologów użyte zostały dyplomacja i perswazja a nie Pismo Święte. Tak w swoijej czystej postaci działa Prima Scriptura Bracia i Siostry. Autorytety mówią, plebs posłusznie i bezkrytycznie słucha. Całe szczęście, że dzięki Bożej opatrzności kompromis między Janem a Cyrylem zaowocował doktryną ortodoksyjną. Czy jednak taki jest właściwy sposób rozeznawania prawdy i przekonywania do niej? Dalsza historia Kościoła świadczy przeciwko temu sposobowi.

Już w V wieku zaobserwować można znaczący wzrost tradycji kościelnej, który zaczyna odsuwać Pismo Święte na boczny tor. Można nawet postawić śmiałą, lecz jakżesz prawdziwą tezę, iż dopóki Pismo Święte stanowiło jedyne źródło wiary i praktyki, dopóty Kościół chrześcijański kwitł i rozwijał się dynamicznie. Jednakże już wkrótce autorytet „wielkich teologów Kościoła” zastąpi Słowo Boże, zjawisko to nasiliło się w rozteologizowanym Bizancjum:

„Do autorytetu Pisma Świętego doszedł teraz, niejednokrotnie wysuwając się na plan pierwszy, autorytet wybitnych przedstawicieli tradycji kościelnej. Z grubsza można by tak powiedzieć: w sporach teologicznych pierwszych czterech stuleci dyskusje prowadzono na podstawie tekstów Pisma Świętego; [od V wieku] nasi bizantyjczycy przewistawiają sobie wzajemnie cytaty patrystyczne.” L. J. Rogier, Historia Kościoła t. 1 s 287

Ten szczególny wzrost znaczenia twórczości patrystycznej był bezpośrednią przyczyną upadku Kościoła. Otóż głównym filarem Rzymskiego Katolicyzmu jest urząd papieża, zapewniający doktrynalną jedność tej odstępczej organizacji. Urząd ten oparty został nie tyle o błędy interpretacyjne Pisma co o dwa sfałszowane dokumenty rzekomo pochodzące od Ojców Kościoła.

  1. Donacja Konstantyna z przełomu VIII i IX wieku – konstytucja urzędu papieskiego jako odpowiednika urzędu Imperatora Rzymu
    .
  2. Dekret Pseudo-Izodariański z przełomu VIII i IX wieku – nadający papieżowi moc nominowania biskupów w Kościele

W latach 750 – 850 A.D. doktryna Prima Scriptura wydała swój ohydny owoc i tak narodził się Rzymski Katolicyzm.
.


Sola Scriptura jako podstawa wiary

Na koniec (nomen omen) powołując się na dwa najważniejsze Wyznania Wiary w historii Kośćioła wskażemy konieczność rozeznawania prawdy w oparciu o dobrze rozłożone Słowo Boże. MacArthur, White, Sproul, Washer i inni, choć prawowierni w doktrynie, to jednak mogą się mylić, i mylą się w wielu sprawach, co do tego nie ma żadnej wątpliwości. Mając do czynienia z trudnym tematem nie możemy oddawać statniego głosu przysłowiowemu Lloyd Jonesowi lecz raczej Słowu Bożemu. Nie jest ważne co Lloyd Jones powiedział, ważne jest co Słowo Boże mówi oraz co mówi Lloyd Jones, pod warunkiem że mówi on w zgodzie z Pismem Święty.

Słowo Boże a Sola Scriptura

Mal. 2:7 Wargi kapłana bowiem mają strzec poznania i jego ustami ludzie mają pytać o prawo, gdyż on jest posłańcem PANA zastępów. 
.
Mal. 4:4 Pamiętajcie o prawie Mojżesza, mego sługi, które mu nadałem na Horebie dla całego Izraela, oraz o ustawach i sądach.
.
Mat. 28:20 Ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem.
.
1 Piotra 4:11 Jeśli ktoś przemawia, niech mówi jak wyroki Boga
.
1 Kor. 4:6 To wszystko zaś, bracia, odniosłem do samego siebie i do Apollosa ze względu na was, abyście się nauczyli na naszym przykładzie nie wykraczać ponad to, co jest napisane, żeby jeden nie pysznił się drugim przeciw innemu.

Wyznania wiary a Sola Scriptura

Westministerskie Wyznanie Wiary Rozdział 1
.
X. Wszelkie spory religijne mają być rozstrzygane przez Pismo Święte i jedynie przez Pismo Święte. Wszelkie uchwały synodów, opinie starożytnych, doktryny mają być przyjmowane lub odrzucane zgodnie z wyrokiem Pisma Świętego, przez które przemawia Duch Święty. Na takim wyroku winniśmy się oprzeć.

Identycznie stwierdza Londyńske Wyznanie Wiary

Londyńskie Wyznanie Wiary Rozdział 1
.
10. Wszystkie spory religijne mają być rozstrzygnięte przez Pismo Święte i jedynie przez Pismo Święte. Wszystkie uchwały synodów, opinie starożytnych pisarzy i ludzkie doktryny w podobny sposób mają być przyjmowane albo odrzucane zgodnie z wyrokiem Pisma Świętego, danego nam przez Ducha Świętego. W takim wyroku wiara znajduje swoje ostateczne oparcie. Mt 22:29,31,32; Dz 28:23; Ef 2:20

Stawką jest życie wieczne tych, którzy myślą że są zbawieni, lecz idą na zatracenie, stawką jest tutaj życie Rzymskich katolików, Arminian i zielonoświątkowców. W końcu przecież nawet uparty jak osioł Richard Baxter wyrzekł się amyraldyzmu dzięki bezkompromisowym kazaniom Williama Pemble (niedowiarków odsyłamy do ksiązki Purytanie wydanej przez Instytut Tolle Lege, s. 371).

„Głoszenie słowa Bożego jest dla nich [papistów] nienawistne i sprzeczne z nimi. Czemu? Nie można bowiem głosić Chrystusa, chyba że głosicie przeciwko antychrystowi; to znaczy tym, którzy swą fałszywą doktryną i przemocą miecza zmuszają do stłumienia prawdziwej doktryny Chrystusa ”. William Tyndale, źródło
.
„Wierzę, że na końcu prawda zwycięży”Jan Wiklif, źródło


Zobacz w temacie

Print Friendly, PDF & Email