Słowa niczym skała

Mat. 7:24-29

24. Każdego więc, kto słucha tych moich słów i wypełnia je, przyrównam do człowieka mądrego, który zbudował swój dom na skale.

25. I spadł deszcz, przyszła powódź, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom, ale się nie zawalił, bo był założony na skale.

26. A każdy, kto słucha tych moich słów, a nie wypełnia ich, będzie przyrównany do człowieka głupiego, który zbudował swój dom na piasku.

27. I spadł deszcz, przyszła powódź, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom, i zawalił się, a jego upadek był wielki.

28. A gdy Jezus dokończył tych słów, ludzie zdumiewali się jego nauką.

29. Uczył ich bowiem jak ten, który ma moc, a nie jak uczeni w Piśmie.

Oto drugi rok ziemskiej służby Chrystusa, czas ogromnego wzrostu Jego popularności. Jan Chrzciciel zaświadczył o Jezusie (Jan 1:26-34) oficjalnie ogłaszając Go arcykapłanem, królem i prorokiem (Mat. 3:15). Apostołowie zostali wybrani (Marek 3:13-19; Łuk. 6:12-16). Chrystus głosi Ewangelię, a prawdziwość Jego słów potwierdzana jest przez cudowne uzdrowienia (Jan 5:36; Dzieje 2:22).

Oto góra przy jeziorze Genezaret, a na niej Mistrz – Syn Boży, Bóg wcielony, który przyszedł ogłosić dobrą nowinę. Góra znajduje się na północno-zachodnim brzegu jeziora. Wniosek ten wypływa ze świadectwa Pisma nauczającego nas o zejściu Pana do Kafarnaum tuż po zakończeniu kazania, do miejsca swojego zamieszkania:

Mat. 4:13 A opuściwszy Nazaret, przyszedł i zamieszkał w Kafarnaum, które leży nad morzem, w granicach Zabulona i Neftalego;

Mat. 8:5 A gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, przyszedł do niego setnik i prosił go:

Będzie to zatem jedna z gór położonych niemal na granicy Galilei, Dekapolu i Syrii. Świadectwo Pisma jest bezbłędne historycznie, ponieważ stwierdza, że wokół Pana zgromadził się wielki tłum z Syrii, do którego dołączyli ludzie z „Galilei, Dekapolu, Jerozolimy i Zajordania” (Mat. 4:24-25). Język grecki pozwala nam w przybliżeniu określić liczebność słuchaczy Pana z nieba: ὄχλοι πολλοὶ (ochloi polloi) – co w luźnym tłumaczeniu oznacza „tłumy wielkie”, czy też bardziej dynamicznie „mnóstwo”.

Czytelnik pochodzenia hebrajskiego miał konkretne wyobrażenie tego tłumu:

„Greckie słowo oznaczające «mnóstwo» zostało przejęte do języka talmudycznego i jest często używane przez uczonych w Piśmie; istnieje bowiem tradycja głosząca, że «mnóstwo» to nie mniej niż sześćset tysięcy osób” [1]

Choć musimy wykazać się zdrowym rozsądkiem i nie zakładać, że w tym miejscu było ponad pół miliona osób, to jednak przekaz jest taki, że tłum był naprawdę wielki, przewyższający wszelkie standardy zgromadzeń. Słowo polloi użyte było wielokrotnie do opisania wielu tysięcy. Pamiętamy, że tłumy cisnęły się do Pana tak, że musiał wchodzić do łodzi, aby wszyscy mogli Go zobaczyć i usłyszeć (Mat. 13:2). Chrystus nakarmił 5 tysięcy mężów, co wraz z kobietami i dziećmi daje nam obraz mniej więcej 20 tysięcy osób (Mat. 14:20-21).

Miało to związek z wielkim wpływem tak treści jak i sposobu nauczania Jezusa. Ludzie „zdumiewali się jego nauką”, ponieważ Chrystus uczył z mocą Ducha Świętego (Mat. 7:28-29). Ewangelista Łukasz określił Go jako wielkiego nauczyciela, „który był prorokiem potężnym w czynie i słowie przed Bogiem i całym ludem” (Łuk. 24:19), a Mojżesz zapowiedział, że Jego głos będzie cieszył się niezrównanym autorytetem, wzbudzając posłuch i posłuszeństwo:

5 Mojż. 18:15 PAN, twój Bóg, wzbudzi ci proroka podobnego do mnie spośród ciebie, spośród twoich braci. Jego będziecie słuchać;

Nie dziwi zatem, że w czasach Jezusa wieść o Jego nauczaniu rozchodziła się daleko poza Galileę, docierając do różnych krain pod panowaniem Rzymu.

  • Na północy leżała Syria, rozległy obszar z ważnymi miastami, takimi jak Damaszek i Antiochia.
    .
  • Galilea, gdzie Jezus rozpoczął znaczną część swojej działalności, znajdowała się na zachód od Jordanu, między wybrzeżem Morza Śródziemnego a ziemiami położonymi na wschód od jeziora Galilejskiego; zwana była Galileą „pogan” z powodu wielu pogańskich mieszkańców.
    .
  • Na wschód i południowy wschód od Galilei rozciągał się Dekapol, kraina dziesięciu miast, w których silne były wpływy kultury greckiej i rzymskiej.
    .
  • Jeszcze dalej na południe leżała Judea, a w jej górzystym sercu Jerozolima, duchowe centrum judaizmu i miejsce Świątyni.
    .
  • Na wschód od Jordanu rozciągało się Zajordanie, obejmujące między innymi Pereę, z jej żydowskimi osadami i szlakami prowadzącymi wzdłuż doliny rzeki.

Każda z tych krain miała własną historię, obyczaje i charakter, a ich mieszkańcy nie zawsze podzielali te same tradycje religijne. Byli to ortodoksyjni Żydzi, helleniści, czyli Żydzi przesiąknięci kulturą grecką, prozelici to jest poganie skłaniający się ku wierze judaizmu oraz wyznający różne bóstwa poganie. Mimo dzielących ich odległości i różnic ludzie przybywali, by słuchać Jezusa, szukając nadziei zbawienia.

Każdego, kto usłyszał i uwierzył, Chrystus nazwał mądrym budowniczym, człowiekiem budującym na skale. Nie na świętym Piotrze ani na żadnym jego rzekomym ludzkim sukcesorze, ponieważ tą skałą są nienaruszalne, pewne, autorytatywne i z Ducha natchnione Słowa Boże, czyli sam Jezus Chrystus, wcielone Słowo.

Jan 1:14 A to Słowo stało się ciałem i mieszkało wśród nas (i widzieliśmy jego chwałę, chwałę jako jednorodzonego od Ojca), pełne łaski i prawdy.

Jednak nie wszyscy uwierzyli. O tych także wspomniał nasz Pan. Chrystus przyszedł bowiem na świat, aby zgodnie z suwerennym dekretem Bożym, świat podzielić.

 


Teologiczny kompas

Zanim zrozumiemy znaczenie dychotomicznego podziału na mądrych i głupich budowniczych, musimy uniknąć pokusy przypisania słowom Jezusa nieprawdy. Musimy wystrzegać się przypisywania Jego słowom charakteru legalistycznego, tak, jakby Pan ukazywał budowanie na skale jako formę zapracowania na swoje zbawienie. Niedouczeni i pozbawieni mocy Bożej, nieodrodzeni teolodzy rzymskiego katolicyzmu i neo-ewangelikalizmu wierzą, że w zbawieniu grzesznik współpracuje swoją wolą i uczynkami z Bogiem. Jest to zatem ujęcie synergistyczne.

Katolik przez budowanie domu na skale rozumie własne uczynki chrześcijanina wyrażone przez życie w posłuszeństwie Chrystusowi jako podstawę usprawiedliwienia grzesznika. To usprawiedliwienie grzesznika oparte jest o wysiłki samego grzesznika. Obowiązek spadający na człowieka to zapewnienie trwałej przyszłości Słowu Bożemu poprzez wytrwanie w Chrystusie za pomocą osobistej silnej woli grzesznika. W tym rozumieniu grzesznik sam musi zachować się w wierze.

„Wśród ludzi, do których Jezus przemawia, jest wielu takich, co chętnie słuchają słowa Bożego. Nie wszyscy jednak zapewniają słowu Bożemu trwałą przyszłość. Ci, co mają silną wolę, co niewzruszenie trwają przy Chrystusie, nigdy już nie pozwolą sobie wydrzeć słowa Bożego i dzięki temu nawet największe zawieruchy życiowe nie będą w stanie wyrządzić im jakiejkolwiek szkody. Są podobni do ludzi mądrych, którzy wznoszą swą budowlę na niewzruszonych fundamentach” [2]

Neoewangelikał wierzy, że podstawą usprawiedliwienia grzesznika w oczach Bożych jest wiara. Czy rozumiemy to? Nie zasługi Chrystusa, nie Jego zadośćczyniąca, krzyżowa śmierć, w której Chrystus cierpiał w miejsce wybranych za wszystkie przypisane Mu ich grzechy spłacając inaczej niespłacalny dług, nie święte i bezgrzeszne życie Chrystusa przypisywane grzesznikowi przez wiarę (Izaj. 53:5-6; 1 Piotra 2:24; Gal. 3:13; 2 Kor. 5:21; Rzym. 8:3-4; Filip. 3:9; Jer. 23:6; 1 Kor. 1:30) ale sama wiara grzesznika!

Ponadto według neoewangelikała wiara, aby była wiarą usprawiedliwiającą, musi być czynna ponieważ czyta i błędnie aplikuje tekst Jakuba: „Tak i wiara, jeśli nie ma uczynków, martwa jest sama w sobie” (Jakuba 2:17)! A potem wyznaje, jak jego rzymskokatolicki brat, że usprawiedliwienie w oczach Bożych jest z wiary i uczynków: „Widzicie więc, że człowiek zostaje usprawiedliwiony z uczynków, a nie tylko z wiary” (Jakuba 2:24).

Błąd interpretacji Jakuba będzie tym samym błędem interpretacyjnym słów Jezusa z Kazania na Górze. Tak jak Jakub nie naucza o usprawiedliwieniu z uczynków w oczach Bożych, czy też przed Bogiem, tak też nie naucza tego Jezus. Tak jak Jakub naucza o dowodzie zbawienia dla bliźniego tak i Jezus. Wielkie podsumowanie tego nauczania wygłosił John Gill zawierając jego sumę:

„[Mądry budowniczy] nie jest tylko słuchaczem, lecz wykonawcą słowa Ewangelii; przyjmuje jej nauki z miłością i pokłada w nich wiarę – a także w Chrystusie oraz Jego łasce i sprawiedliwości, które są w nich ukazane; jest to wielkie dzieło i zadanie chrześcijanina, które ma on wypełniać i rzeczywiście wypełnia w tym życiu. Z ochotą przestrzega ustanowionych w niej nakazów, a wszelkie obowiązki religijne spełnia z miłości do Chrystusa, nie licząc na to, że w ten sposób uzyska życie wieczne – gdyż oczekuje go jedynie od Chrystusa, zgodnie z tym, czego uczą Jego słowa i doktryny” [3]

Miłość do Chrystusa jest tym, co kieruje zbawionym. A miłość nie pozostaje bezczynna, lecz jest skuteczna i działająca:

Gal. 5:6 Bo w Chrystusie Jezusie ani obrzezanie nic nie znaczy, ani nieobrzezanie, ale wiara, która działa przez miłość.

Nie oznacza to jednak, że uczynki są obojętne albo że człowiek usprawiedliwiony przez wiarę może żyć w sposób sprzeczny z wolą Bożą. Przeciwnie, zarówno nauczanie Jakuba, jak i słowa naszego Pana z Kazania na Górze wskazują, że prawdziwa wiara nie pozostaje bezowocna. Trzeba jednak zachować właściwy porządek: nie jesteśmy usprawiedliwieni przed Bogiem na podstawie naszych uczynków, lecz prawdziwa wiara, przez którą przyjmujemy Chrystusa i Jego sprawiedliwość, ujawnia swoją żywotność w posłuszeństwie Słowu Bożemu. Uczynki nie stanowią więc ceny zbawienia ani zasługi, dzięki której zdobywamy życie wieczne, lecz są owocem nowego życia otrzymanego z łaski. Tę samą prawdę wyraża Konfesja Belgijska:

„Wierzymy, że prawdziwa wiara wzbudzona w człowieku przez słuchanie Słowa Bożego i działanie Ducha Świętego, odradza go i czyni nowym człowiekiem, sprawiając w nim nowe życie, i uwalnia go z niewoli grzechu. Dlatego dalekim od prawdy jest twierdzenie, że ta usprawiedliwiająca wiara czyni ludzi niedbałymi w ich pobożnym i świętym życiu, lecz wprost przeciwnie – bez niej nie byliby w stanie uczynić niczego z miłości do Boga, lecz jedynie z miłości do siebie samych lub strachu przed potępieniem. Dlatego niemożliwą rzeczą jest, aby ta święta wiara pozostała w kimś bezowocna, gdyż nie mówimy o bezcelowej wierze, lecz o wierze nazwanej w Biblii wiarą czynną w miłości, która pobudza do uczynków przykazanych przez Boga w Jego Słowie” [4]

Mądrzy zatem to wszyscy odrodzeni przez Boga, wyposażeni w Ducha Świętego, który udziela im wszystkich darów łaski. Począwszy od wiary (Jan 6:29; Gal. 5:22; Dzieje 3:16; Kol. 2:12; Efez. 1:19-20), przez uświęcenie, usprawiedliwienie (1 Kor. 6:11; 1 Piotra 1:22; 2 Tes. 2:13) oraz konsekwentnie, praktycznie wyposażając we wszelką nadzieję, miłość, bojaźń i pociechę, pokorę, samozaparcie i wytrwanie w każdej próbie:

Rzym. 15:13 A Bóg nadziei niech was napełni wszelką radością i pokojem w wierze, abyście obfitowali w nadzieję przez moc Ducha Świętego.

Rzym. 5:5 A nadzieja nie zawodzi, ponieważ miłość Boga jest rozlana w naszych sercach przez Ducha Świętego, który został nam dany.

Dzieje 9:31 A tak kościoły w całej Judei, Galilei i Samarii cieszyły się pokojem, budując się i żyjąc w bojaźni Pańskiej, i rozrastały się przez pociechę Ducha Świętego.

Gal. 5:22 Owocem zaś Ducha jest miłość, radość, pokój, cierpliwość, życzliwość, dobroć, wiara;

W ten sposób Bóg zapewnia skałę wytrwania każdego chrześcijanina tak, że żadna ulewa, burza, wicher, a nawet potop nie odciągnie chrześcijanina od Chrystusa, ponieważ jest to rzecz niemożliwa.
.


Treść Kazania

Zauważmy przy tym żelazną doktrynalną konsekwencję Największego Kaznodziei wszech czasów. Kazanie na Górze podzielić możemy na 11 głównych tematów, każdy z nich odnoszący się do duchowej rzeczywistości i kontrastu między rzeczywiście odrodzonym i w konsekwencji prawdziwie wierzącym a hipokrytą. Hipokryci w czasach Chrystusa reprezentowani byli przez faryzeuszy. To, że faryzeusze zostali wykorzystani jako przykład fałszywej religijności rozsierdziło reprezentantów tej sekty, ponieważ w swoich oczach uważali się oni za najświętszych, najznakomitszych i najbardziej błogosławionych ludzi swojego pokolenia. Ale tu sprawdziło się przysłowie:

Przyp. 30:12 Jest pokolenie, które we własnych oczach jest czyste, lecz nie jest obmyte ze swego plugastwa.

Spójrzmy bliżej na treść kazania dzieląc je na główne sekcje, cały czas pamiętając o podziale: sprawiedliwi i uświęceni oraz niesprawiedliwi i splugawieni. Każdy element, każda nowa myśl tym mocniej będzie nas upewniać w doktrynie zbawienia jedynie z łaski przez wiarę, czego podstawą jest przypisanie sprawiedliwości Chrystusa grzesznikowi oraz grzechy grzesznika Chrystusowi.

1. Błogosławieństwa (Mat. 5:1–12)

Chrystus opisuje obywateli królestwa jako ubogich w duchu, smucących się, cichych, łaknących sprawiedliwości, miłosiernych, czystego serca, czyniących pokój i prześladowanych. Kazanie tym samym skierowane jest do uczniów, czyli do ludzi już odrodzonych, a nie do nieodrodzonych, którym stawiano by warunki wejścia do królestwa. Ubóstwo w duchu to uznanie własnego bankructwa i całkowitej zależności od łaski. Łaknienie sprawiedliwości jest pragnieniem przypisanej sprawiedliwości Chrystusa, a nie własnej. Twierdzenie, że błogosławieństwa są jednocześnie warunkiem wejścia do królestwa i zasadą życia w nim, jest pelagianizmem w kalwińskim przebraniu. Nieodrodzony grzesznik nie może bowiem sam uczynić się pokornym ani oczyścić własnego serca. Do dziedzictwa uzdolnił nas Ojciec przez krew Chrystusa, a nie nasze uczynki. Błogosławieństwa opisują więc owoc odrodzenia, a nie cenę zbawienia.

Kol. 1:12-14 12. Dziękując Ojcu, który nas zakwalifikował do uczestnictwa w dziedzictwie świętych w światłości; 13. Który nas wyrwał z mocy ciemności i przeniósł do królestwa swego umiłowanego Syna; 14. W którym mamy odkupienie przez jego krew, przebaczenie grzechów.

2. Sól ziemi i światłość świata (Mat. 5:13–16)

Solą jest Ewangelia, którą Kościół przyjmuje i głosi. Zwietrzała sól to kościół instytucjonalny, który porzucił czystą doktrynę na rzecz zbawienia z woli lub uczynków człowieka. Fragment nie mówi o utracie zbawienia przez prawdziwie wierzących, bo oczyszczonych krwią Chrystusa nikt nie wyrwie z ręki Ojca:

Jan 10:28-29 28. A ja daję im życie wieczne i nigdy nie zginą ani nikt nie wydrze ich z mojej ręki. 29. Mój Ojciec, który mi je dał, większy jest od wszystkich i nikt nie może wydrzeć ich z ręki mego Ojca.

Wyrzucona zostaje sól skażona, czyli nominalni wyznawcy pokroju Judasza, którzy nigdy nie byli odrodzeni. Światłość to dobre uczynki, które ludzie widzą i za które chwalą Ojca, a nie wierzącego. Uczynki są tu świadectwem dla osób trzecich i dowodem zbawienia, a nie jego podstawą. Usprawiedliwienie i uświęcenie są nierozdzielne, bo Chrystusa nie można podzielić. Dobre uczynki nie mają udziału w usprawiedliwieniu, ale mają udział w życiu usprawiedliwionego.

3. Chrystus a Prawo, sprawiedliwość większa niż faryzeuszy (Mat. 5:17–20)

Chrystus nie znosi Prawa, lecz je wypełnia w miejsce i na rzecz swojego ludu, aż do ostatniej joty. Przeminęła administracja Prawa, czyli ceremonie i cienie, ale moralna treść Dekalogu pozostaje w mocy jako reguła życia (trzecie użycie Prawa). Sprawiedliwość obfitsza niż faryzeuszy to doskonała, przypisana sprawiedliwość Chrystusa, bo nawet nasze najlepsze uczynki są jak splugawiona szata:

Izaj. 64:6 My wszyscy jednak jesteśmy jak nieczyści, a wszystkie nasze sprawiedliwości są jak szata splugawiona; wszyscy opadliśmy jak liść, a nasze nieprawości uniosły nas jak wiatr.

Faryzeusze obniżali Boży standard do poziomu ludzkich możliwości. Neonomizm i preparacjonizm powtarzają ich błąd, gdy stawiają wejście do królestwa w zależności od prawości grzesznika. Najmniejsi i najwięksi w królestwie to stopnie chwały w niebie, a nie granica między zbawionymi a potępionymi. Bycie najmniejszym nie oznacza wykluczenia. Posłuszeństwo Prawu wpływa więc na nagrodę łaski, a nie na samo zbawienie.

4. Gniew, pojednanie i czystość serca (Mat. 5:21–30)

Chrystus pokazuje rzeczywistą miarę przykazań: gniew bez przyczyny i obelga łamią szóste przykazanie, a pożądliwe spojrzenie łamie siódme. Taka miara zamyka usta każdemu, kto chciałby się usprawiedliwić przez Prawo. Ofiara złożona bez pojednania z bratem nic nie znaczy, bo ofiary były cieniem Chrystusa, a nie środkiem kupowania przebaczenia.

Hebr. 10:4 Niemożliwe jest bowiem, aby krew wołów i kozłów gładziła grzechy.

Wersety 25–26 mówią o doczesnych skutkach sporu, a nie o czyśćcu, który przeczyłby doskonałemu dziełu Chrystusa. Wyłupienie oka i odcięcie ręki to obraz umartwiania grzechu w myślach i czynach. Słowa te skierowane są do odrodzonych, bo tylko oni mają w sobie Ducha zdolnego do walki z ciałem. Gdyby odnieść je do nieodrodzonych, nauczałyby zbawienia przez samookaleczenie, a więc z uczynków. Umartwianie grzechu jest procesem uświęcenia i dowodem duchowego życia, a nie zapłatą za niebo.

5. Małżeństwo, rozwód i prawdomówność (Mat. 5:31–37)

Chrystus oczyszcza Prawo Mojżeszowe z faryzejskich nadużyć, które dopuszczały rozwód z błahych powodów. Przywraca pierwotny sens Prawa: jedyną podstawą rozwiązania przymierza małżeńskiego jest nierząd, a dalsze nauczanie Słowa rozpoznane przez Reformację i określone w Konfesji Westminsterskiej dodaje do tego złośliwe porzucenie. Małżeństwo jest świętym przymierzem, którego stypulatorem jest Bóg, i bladym odbiciem unii Chrystusa z Kościołem. Nakaz prostej mowy („tak – tak, nie – nie”) odsłania obłudę kazuistycznych przysiąg. Także i tu Chrystus nie przedstawia drogi do zbawienia, lecz wykłada moralną treść Prawa dla ludu już odkupionego. Wierność małżeńska i prawdomówność są owocami nowego serca, a nie sposobem zasłużenia na usprawiedliwienie.

Efez. 5:9 (Bo owoc Ducha jest we wszelkiej dobroci, sprawiedliwości i prawdzie).

6. Odwet i miłość do nieprzyjaciół (Mat. 5:38–48)

Nadstawienie drugiego policzka dotyczy osobistych zniewag i odrzucenia zemsty, a nie zakazu samoobrony czy dochodzenia sprawiedliwości przed sądem. Pomsta należy do Boga, a władza nosi miecz jako Jego sługa:

Rzym. 13:4 Jest bowiem sługą Boga dla twojego dobra. Ale jeśli czynisz zło, bój się, bo nie na próżno nosi miecz, gdyż jest sługą Boga, mszczącym się w gniewie nad tym, który czyni zło.

Miłość do wrogów polega na szukaniu ich dobra: czynieniu im dobrze, modlitwie o ich zbawienie i wskazywaniu im Chrystusa. Słońce i deszcz nad złymi i dobrymi to dobre dary opatrzności, a nie dowód powszechnej łaski czy miłości Boga do potępionych. Chrystus mówi, że takim postępowaniem uczniowie „okazują się” synami Ojca, a nie, że się nimi stają. Synostwo jest darem adopcji, który poprzedza miłość do wrogów i ją wytwarza.

Efez. 1:5 W miłości przeznaczył nas dla siebie, ku usynowieniu przez Jezusa Chrystusa, według upodobania swojej woli;

Wezwanie do doskonałości wskazuje cel uświęcenia, którego w tym życiu nikt nie osiąga, a który pełnię zyskuje dopiero w chwale.

7. Jałmużna, modlitwa i post (Mat. 6:1–18)

Chrystus odsłania faryzejską pobożność na pokaz: trąbienie o jałmużnie, modlitwy na rogach ulic, zeszpecone twarze w czasie postu. Prawdziwa pobożność dzieje się w ukryciu, przed Ojcem, który widzi w ukryciu. Wielomówność pogan, a wraz z nią różańcowe powtarzanie formuł, jest odrzucona, bo Ojciec wie, czego potrzebujemy, zanim Go poprosimy. Modlitwa Pańska uczy prosić o przebaczenie, a nie zarabiać na nie. Gotowość przebaczania innym jest znakiem, że samemu doznało się przebaczenia, a nie jego ceną. Nagroda, którą Ojciec „odda jawnie”, jest nagrodą łaski, którą ojciec daje synowi, a nie zapłatą, którą pan daje słudze. Dobrych uczynków nie poczytuje się na rzecz usprawiedliwienia, bo drzewo musi być dobre, zanim wyda dobry owoc.

Gal. 2:16 Wiedząc, że człowiek nie jest usprawiedliwiony z uczynków prawa, ale przez wiarę w Jezusa Chrystusa, i my uwierzyliśmy w Jezusa Chrystusa, abyśmy byli usprawiedliwieni z wiary Chrystusa, a nie z uczynków prawa, dlatego że z uczynków prawa nie będzie usprawiedliwione żadne ciało.

8. Skarby, dwóch panów i troska (Mat. 6:19–34)

Chrystus wzywa do gromadzenia skarbów w niebie, bo gdzie jest skarb, tam jest serce. Szczere oko i niemożność służenia dwóm panom pokazują, że serce należy niepodzielnie do Boga albo do mamony. Zamartwianie się o jedzenie, picie i ubranie jest grzechem małej wiary, czyli nieufności wobec Bożej suwerenności i opatrzności. Argument a fortiori brzmi: skoro Bóg ubiera trawę, tym bardziej zatroszczy się o swoje dzieci. Szukanie najpierw królestwa i jego sprawiedliwości oznacza szukanie dóbr duchowych przez Słowo, jak Maria siedząca u stóp Pana. Obietnica „to wszystko będzie wam dodane” jest ojcowskim zaopatrzeniem tych, którzy już są dziećmi, a nie zapłatą za ich zabiegi. Ufność wobec Ojca jest owocem wiary, a nie jej przyczyną.

Psalm 23:1 Psalm Dawida. PAN jest moim pasterzem, niczego mi nie zabraknie.

9. Osądzanie i święte rzeczy (Mat. 7:1–6)

„Nie sądźcie” nie zakazuje wszelkiego osądzania, lecz osądzania obłudnego, z belką we własnym oku. Ten sam fragment nakazuje usunąć najpierw własny grzech, aby potem pomóc bratu, a gdzie indziej Pismo nakazuje sądzić sprawiedliwym sądem:

Jan 7:24 Nie sądźcie po pozorach, ale sądźcie sprawiedliwym sądem.

1 Kor. 5:12-13 12. Po co mi bowiem sądzić tych, którzy są na zewnątrz? Czy wy nie sądzicie tych, którzy są wewnątrz? 13. Tych, którzy są na zewnątrz, osądzi Bóg. Usuńcie więc złego spośród was samych.

Osądzanie nauki i postępowania według Słowa Bożego jest obowiązkiem chrześcijanina i Kościoła. Psy i świnie to zatwardziali wrogowie prawdy, przed którymi nie należy rzucać pereł Ewangelii. Zdolność rozróżniania prawdy od kłamstwa wynika z udziału w królewskim namaszczeniu Chrystusa. Jest to dar Ducha w odrodzonym, a nie osiągnięcie, które otwiera drzwi do nieba.

Jan 14:16-17 16. A ja będę prosił Ojca i da wam innego (co do Osoby) tego samego rodzaju (co do istoty) Pocieszyciela, aby z wami był na wieki; 17. Ducha prawdy, którego świat nie może przyjąć, bo go nie widzi ani go nie zna. Wy jednak go znacie, gdyż z wami przebywa i w was będzie.

10. Modlitwa wytrwała i złota reguła (Mat. 7:7–12)

Chrystus zachęca, by prosić, szukać i pukać z ufnością dziecka, które zna dobroć Ojca. Ojciec daje dobre dary, a przede wszystkim Ducha Świętego, tym, którzy Go proszą. Natarczywość, której oczekuje, dotyczy dóbr duchowych, a nie zachcianek ciała. Sama modlitwa jest owocem przybrania za synów, bo przez Ducha wołamy „Abba, Ojcze”. Złota reguła streszcza drugą tablicę Prawa, czyli miłość bliźniego jako wypełnienie Prawa. Wierzący wypełnia ją z wdzięczności, podczas gdy jako warunek zbawienia stałaby się przekleństwem:

Gal. 3:10 Na wszystkich bowiem, którzy są z uczynków prawa, ciąży przekleństwo, bo jest napisane: Przeklęty każdy, kto nie wytrwa w wypełnianiu wszystkiego, co jest napisane w księdze Prawa.

11. Ciasna brama, fałszywi prorocy i obłudnicy (Mat. 7:13–23)

Ciasna brama to Chrystus i zbawienie wyłącznie z łaski, a szeroka droga to każda religia, która wnosi do zbawienia ludzką wolę i zasługę. Fałszywych proroków poznaje się po owocach, czyli po ich nauce i po ich życiu. Dobre drzewo wydaje dobre owoce, a nie staje się dobre przez ich wydawanie. Odrzuceni w Dniu Sądu powołują się właśnie na swoje uczynki: proroctwa, egzorcyzmy i cuda. Chrystus odpowiada im jednak, że nigdy ich nie znał, a nie, że przestał ich znać.

Rzym. 9:15-18 15. Mówi bowiem do Mojżesza: Zmiłuję się, nad kim się zmiłuję, a zlituję się, nad kim się zlituję. 16. A więc nie zależy to od tego, który chce, ani od tego, który zabiega, ale od Boga, który okazuje miłosierdzie. 17. Pismo bowiem mówi do faraona: Po to właśnie cię wzbudziłem, aby okazać na tobie swoją moc i żeby moje imię było głoszone po całej ziemi. 18. A zatem komu chce, okazuje miłosierdzie, a kogo chce, czyni zatwardziałym.

To rozstrzyga sprawę: o zbawieniu decyduje suwerenne poznanie, czyli wybranie przez Chrystusa, a nie wykaz dokonań. Pełnienie woli Ojca jest znakiem tych, których On zna, a nie drogą do zostania przez Niego poznanym. W całym Kazaniu uczynki wskazują więc tylko na drzewo, które je wydaje.


Mądry budowniczy

24. Każdego więc, kto słucha tych moich słów i wypełnia je, przyrównam do człowieka mądrego, który zbudował swój dom na skale.

Pan kończy swoje Kazanie na Górze obrazem dwóch domów. Kogo przyrównuje do człowieka mądrego, który zbudował swój dom na skale? Tego, kto słucha Jego słów i je wypełnia. To jest odniesienie do doktryny uświęcenia umiłowani. Uświęcenia, a nie usprawiedliwienia. Człowiek uświęcony jest przemieniony przez Ducha i upodobnia się do Chrystusa. Posiada w sobie duchową rzeczywistość. Słowa Chrystusa pobudzają go do umartwiania ciała i wydawania błogosławionych owoców.

2 Kor. 3:18 Lecz my wszyscy, którzy z odsłoniętą twarzą patrzymy na chwałę Pana, jakby w zwierciadle, przemieniamy się w ten sam obraz, z chwały w chwałę, za sprawą Pana Ducha.

Rzym. 8:29 Tych bowiem, których on przedtem znał, tych też przeznaczył, aby stali się podobni do obrazu jego Syna, żeby on był pierworodny między wieloma braćmi.

Efez. 4:15 Lecz będąc szczerymi w miłości, wzrastajmy we wszystkim w tego, który jest głową – w Chrystusa.

Jaki jest zatem ten człowiek? Jest ubogi w duchu. Nie przychodzi do Boga z rękami pełnymi zasług, lecz z pustymi, jak celnik bijący się w pierś. Łaknie i pragnie sprawiedliwości, ale nie własnej, bo wie, że wszystkie jego sprawiedliwości są jak splugawiona szata. Pragnie sprawiedliwości Chrystusa i zostaje nią nasycony. Ta sprawiedliwość, przypisana mu przez wiarę, jest obfitsza niż sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszy, bo jest doskonała.

Ponieważ został usprawiedliwiony, zostaje też uświęcony, ponieważ Chrystusa nie da się podzielić. Dlatego mądry budowniczy jest solą ziemi. Strzeże czystej Ewangelii, by nie zwietrzała. Jest też światłością świata, a jego dobre uczynki świecą przed ludźmi tak, że chwalą oni nie jego, lecz Ojca, który jest w niebie. Prawo Boże nie jest dla niego drabiną do nieba, lecz drogowskazem wdzięcznego życia. Ma w nim upodobanie według wewnętrznego człowieka:

Rzym. 7:22 Mam bowiem upodobanie w prawie Bożym według wewnętrznego człowieka.

Mądry budowniczy walczy z grzechem u samego korzenia. Wie, że gniew na brata jest zabójstwem w zarodku, a pożądliwe spojrzenie cudzołóstwem w sercu. Dlatego wyłupuje oko i odcina rękę, czyli mocą Ducha umartwia to, co go gorszy. Spieszy się do pojednania z bratem, zanim złoży swój dar. Dochowuje wierności przymierzu małżeńskiemu, a jego mowa jest prosta: tak – tak, nie – nie.

Nie mści się, gdy go znieważają, bo pomsta należy do Pana. Miłuje nieprzyjaciół, czyni im dobrze i modli się o ich zbawienie. Nie robi tego, aby stać się synem Ojca, lecz dlatego, że już nim jest. Daje jałmużnę tak, że lewa ręka nie wie, co czyni prawa. Modli się w ukryciu, bez wielomówności pogan. Pości przed Ojcem, a nie przed ludźmi. Nagrody oczekuje nie jako zapłaty sługi, lecz jako hojnego daru Ojca dla syna.

Jego serce jest tam, gdzie jego skarb, a jego skarb jest w niebie. Nie służy mamonie i nie zamartwia się o jutro, bo wie, że Ojciec, który ubiera lilie polne, tym bardziej zatroszczy się o swoje dzieci. Najpierw szuka królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, siedząc jak Maria u stóp Pana. Osądza sprawiedliwie, lecz zaczyna od siebie i najpierw usuwa belkę z własnego oka. Prosi, szuka i puka z ufnością dziecka. Postępuje wobec ludzi tak, jak chciałby, by postępowano wobec niego. Wchodzi przez ciasną bramę, a fałszywych proroków poznaje po ich owocach.

Czas próby

25. I spadł deszcz, przyszła powódź, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom, ale się nie zawalił, bo był założony na skale.

Wspomniane obrazy deszczu, powodzi, strumieni i wiatrów można rozumieć jako przedstawienie rozmaitych niebezpieczeństw zagrażających człowiekowi: pokus szatana, prześladowań ze strony świata, zepsucia tkwiącego w ludzkim sercu, a także błędów i fałszywych nauk:

Izaj. 32:2 I ten mężczyzna będzie jak zasłona przed wiatrem i jak schronienie przed burzą; jak strumienie wód w suchym miejscu, jak cień wielkiej skały w spragnionej ziemi.

Ten jednak, kto zbudował swój dom na skale, którą jest Chrystus Jezus, czyli Słowo Boże, nie zostanie przez nie ostatecznie pokonany.

Moc Słowa

A) Zwróćmy uwagę na związek Chrystusa, Słowa Bożego oraz chrześcijańskiej stabilności. Ten związek jest jasno wyrażony w Liście do Efezjan. Tutaj posługa Słowa, przynależna pasterzom-nauczycielom jest skałą, na której budowany jest Kościół Chrystusa. Owoce budowania na skale to stabilność, wytrwałość i odporność na błędy i herezje, jednym słowem – wytrwanie w wierze.

Efez. 4:11-14 11. I on ustanowił jednych apostołami, drugich prorokami, innych ewangelistami, a jeszcze innych pasterzami i nauczycielami; 12. Dla przysposobienia świętych, dla dzieła posługiwania, dla budowania ciała Chrystusa; 13. Aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary i poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary dojrzałości pełni Chrystusa; 14. Abyśmy już nie byli dziećmi miotanymi i unoszonymi każdym powiewem nauki przez oszustwo ludzkie i przez podstęp prowadzący na manowce błędu.

B) Moc wytrwania ma związek z Chrystusem przez Słowo, ponieważ Pismo jest świadkiem Chrystusa. Ten kto dobrze zna treść Słowa Bożego, kto nie tylko je pamięta ale właściwie rozumie doktryny, ma w sobie świadectwo Chrystusa. Świadectwo Chrystusa dostępne jest jako obiektywny przekaz – spisane Słowo Boże.

Jan 5:39 Badajcie Pisma; sądzicie bowiem, że w nich macie życie wieczne, a one dają świadectwo o mnie.

C) Związek Słowa, zawierającego obiektywną prawdę, z Duchem ukazuje Ducha jako Autora spisanego Słowa.

2 Tym. 3:16 Całe Pismo jest natchnione przez Boga

Słowo θεόπνευστος (theopneustos) oznacza dosłownie „tchnięty przez Boga”, „z Bożego tchnienia”.

D) Chrystus ukazał największy autorytet wypowiadanych przez Niego słów twierdząc, po pierwsze, że słowa te obowiązują wszystkich („każdy kto słucha”); po drugie, że są to Jego słowa („moich słów”); po trzecie, że należy być im posłusznym („kto słucha”), ponieważ zawierają w sobie Bożą mądrość („zbudował dom na skale”). Fundament ten ma zatem Boski autorytet Chrystusa:

„Autorytet Pisma Świętego, na którym opierać winny się nasza wiara i posłuszeństwo, nie zależy od świadectwa żadnego człowieka ani Kościoła, ale wyłącznie od Boga, jako Autora (który jest prawdą w sobie). Toteż musi ono zostać przyjęte, ponieważ jest Słowem Bożym” [5]

E) Pójdźmy jednak krok dalej. Skuteczność Słowa Bożego związana jest z jego głoszeniem. Po zaprezentowaniu argumentu o wadze Pisma, które jako jedyne może uczynić człowieka mądrym ku zbawieniu (2 Tym. 3:15-17) Apostoł daje nakaz aktywnego głoszenia tego, co spisane:

2 Tym. 4:2 Głoś słowo Boże, nalegaj w porę i nie w porę, upominaj, strofuj i zachęcaj ze wszelką cierpliwością i nauką.

Praktycznym zastosowaniem doktryny głoszenia jest przypadek Filipa. Bóg użył głoszenia ewangelisty, aby otworzyć oczy eunucha. Eunuch, będąc jeszcze nieodrodzonym, nie mógł zrozumieć ani zinterpretować proroctwa Izajasza: „Jak baranek na rzeź prowadzony i jak owca przed tymi, którzy ją strzygą, zamilkł i nie otworzył swoich ust” (Izaj. 53:7).

Dzieje 8:30-31 30. Kiedy Filip podbiegł, usłyszał, jak tamten czyta proroka Izajasza, i zapytał: Rozumiesz, co czytasz? 31. A on odpowiedział: Jak mogę rozumieć, jeśli mi nikt nie wyjaśni? I zaprosił Filipa, aby wszedł i przy nim usiadł.

Konieczne było głoszenie Chrystusa, co rozumiał sam eunuch, pytając: o kim to prorok mówi? „Sam o sobie czy o kimś innym?” (Dzieje 8:34). Konsekwentnie Ewangelia obecna w proroctwie Izajasza została ogłoszona ex verbis, a Duch Święty wykorzystał głoszenie ku odrodzeniu Eunucha.

Dzieje 8:35 Wtedy Filip otworzył swe usta i zaczynając od tego fragmentu Pisma, głosił mu Jezusa.

Stąd możemy wyprowadzić zasadę, że Słowo, aby było skuteczne, musi być głoszone przez prawowiernego szafarza. Jak zauważa David Engelsma:

„Zasadniczo Duch Święty nie posługuje się Pismem Świętym jedynie w formie czytanej, lecz raczej głoszonej. Głoszenie stanowi element objawienia” [6]

F) Ponieważ skałą jest natchnione przez Ducha spisane Słowo – dodajmy: Słowo prawidłowo wykładane – wymaga to od każdego mądrego w Chrystusie budowniczego koniecznej przynależności do zdrowego kościoła i porzucenia kościoła fałszywego. Kościół prawdziwy będzie opierał się na spisanym Słowie, odrzucał ludzkie tradycje i pozabiblijne objawienia, te ostatnie traktując jako rzeczy nie tylko bezwartościowe ale i szkodliwe. Mądry budowniczy zatem unika obcego ognia tradycji rzymskiego katolicyzmu, zewnętrznych objawień pentekostalizmu oraz złej hermeneutyki neoewangelikalizmu.

„Aby to należycie wypełnić wszyscy wierzący muszą zgodnie z Bożym Słowem odłączyć się od tych, którzy do Kościoła nie należą, i przyłączyć się do tego zgromadzenia, gdziekolwiek Bóg takowe powołał, chociażby władze i książęce edykty zwalczały je i choćby nawet mieli umrzeć czy cierpieć z tego powodu. Dlatego wszyscy oddzielający się od tego zgromadzenia lub nie przyłączający się do niego, sprzeciwiają się zarządzeniu Bożemu” [7]

Moc wytrwania

Choćby pokusy uderzały w niego z całą gwałtownością, a przeciwności piętrzyły się niczym wezbrane wody, nie zdołają obalić jego domu. Bóg udzieli mu bowiem siły, aby wytrwał pośród najsroższej nawałnicy, tak że spełni się na nim obietnica, iż bramy piekielne go nie przemogą.

Mat. 16:18 Ja ci też mówię, że ty jesteś Piotr, a na tej skale zbuduję mój kościół, a bramy piekła go nie przemogą.

Prześladowania mogą go dosięgnąć, lecz nie zdołają porwać go ze sobą; zepsucie może napierać z wielką mocą, lecz nie zdoła go całkowicie obezwładnić; fałszywe nauki mogą miotać nim niczym gwałtowne wiatry, lecz nie wyrwą go z fundamentu, na którym został ugruntowany.

Rzym. 8:38-39 38. Jestem bowiem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani zwierzchności, ani moce, ani teraźniejsze, ani przyszłe rzeczy; 39. Ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie będzie mogło nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Jezusie Chrystusie, naszym Panu.

Nie oznacza to, że człowiek taki pozostaje całkowicie wolny od wszelkich szkód. Może zostać zraniony, zachwiany, a nawet doznać pewnego osłabienia w wierze. Czym innym jest jednak zachwiać się pod naporem burzy, a czym innym zostać przez nią doszczętnie zniszczonym. Nie każda słabość oznacza upadek, zachwianie zaś nie prowadzi do ostatecznego odstępstwa.

Rzym. 14:4 Kim jesteś ty, że sądzisz cudzego sługę? Dla własnego Pana stoi albo upada. Ostoi się jednak, gdyż Bóg może go utwierdzić.

Dom pozostaje niewzruszony nie dlatego, że burza nie ma nad nim żadnej mocy, lecz dlatego, że jego fundamentem jest Chrystus – skała pewna, trwała i niepodlegająca zachwianiu.

1 Kor. 10:4 I wszyscy pili ten sam duchowy napój. Pili bowiem ze skały duchowej, która szła za nimi. A tą skałą był Chrystus.

Właśnie w tym objawia się mądrość człowieka, który słucha słów Chrystusa i postępuje zgodnie z nimi. Nie pokłada on ufności we własnej sile ani w zmienności okoliczności, lecz opiera swoje życie na Tym, którego żadna nawałnica nie jest w stanie obalić. Dlatego słusznie zostaje nazwany człowiekiem mądrym: nie dlatego, że nigdy nie doświadcza burz, lecz dlatego, że zbudował swój dom na fundamencie, który przetrwa każdą z nich.

Przyp. 10:25 Jak wicher przemija, tak niegodziwy nie przetrwa, a sprawiedliwy ma wieczny fundament.


Głupi budowniczy

26. A każdy, kto słucha tych moich słów, a nie wypełnia ich, będzie przyrównany do człowieka głupiego, który zbudował swój dom na piasku.

Człowiek niezbawiony nie buduje na skale, którą jest Chrystus ale na piasku, czyli na człowieku.

Jaki jest ten człowiek? Nie jest ubogi w duchu, lecz bogaty we własnym mniemaniu. Czyta błogosławieństwa i mówi: to warunki, które spełnię, a potem wejdę do królestwa. Tak rozumuje pelagianin, nawet jeśli nosi kalwińskie imię. Znamy aż zbyt dobrze takich budowniczych oraz ich wybrzmiewający w uszach hymn:

„Pozwólcie, że wtrącę ważne wyjaśnienie, o które pytają ludzie: czy prawdy i błogosławieństwa są zasadami, jak dostać się do królestwa, czy też są zasadami, jak żyć, gdy już się jest w królestwie? Odpowiedź brzmi: tak, są obydwoma” [8]

Jeśli jest w kościele, jest solą, która zwietrzała. Zamienił Ewangelię łaski na ewangelię ludzkiej woli, ludzkich uczynków i posłuszeństwa. Nadaje się już tylko na wyrzucenie i podeptanie, jak Judasz, który chodził z Chrystusem, głosił, chrzcił, a nawet uzdrawiał, ale nigdy nie był odrodzony.

Głupi budowniczy postępuje z Prawem Bożym jak faryzeusz. Obniża Boży standard do własnych możliwości i zastępuje przykazania ludzką tradycją, aby móc powiedzieć: wypełniłem. Albo, przeciwnie, odrzuca Prawo jako regułę życia i żyje bez wędzidła. W obu przypadkach ciąży na nim przekleństwo, bo przeklęty jest każdy, kto nie wytrwa w wypełnianiu wszystkiego, co jest napisane w księdze Prawa:

Gal. 3:10 Na wszystkich bowiem, którzy są z uczynków prawa, ciąży przekleństwo, bo jest napisane: Przeklęty każdy, kto nie wytrwa w wypełnianiu wszystkiego, co jest napisane w księdze Prawa.

Zadowala się zewnętrzną poprawnością. Nie zabił, więc uważa się za niewinnego, choć gniew i pogarda trawią jego serce. Nie cudzołożył, a jednak jego oczy są pełne pożądliwości. Grzechu nie umartwia, tylko go karmi. Wierzy, że ofiara, rytuał albo odpust zakryją to, czego nie chce ani nie może naprawić. Przymierze małżeńskie traktuje jak umowę do zerwania z byle powodu. Jego mowa jest pełna niejasności i dwuznaczności, choć wie, że wszystko, co ponad „tak” i „nie”, pochodzi od złego:

Mat. 5:37 Ale wasza mowa niech będzie: Tak – tak, nie – nie. A co jest ponadto, pochodzi od złego.

Za zniewagę odpłaca zniewagą i bierze pomstę w swoje ręce. Niczym nikczemny celnik miłuje tylko tych, którzy jego miłują. Jego pobożność jest teatrem. Trąbi przed sobą, gdy daje, modli się na rogach ulic, aby go widziano, szpeci twarz, gdy pości. Pan mówi o nim krótko: odebrał już swoją nagrodę. Jego serce jest na ziemi, bo tam jest jego skarb, który mól i rdza niszczą. Służy mamonie, zamartwia się o jedzenie, picie i ubranie jak poganie, a królestwa Bożego nie szuka wcale albo szuka go na samym końcu.

Osądza obłudnie. Widzi źdźbło w oku brata, a belki we własnym nie zauważa. Albo zasłania się słowami „nie sądźcie”, aby tolerować grzech i herezję. Prosi o dobra ciała a nie o Ducha. Złotą regułę stosuje tylko wtedy, gdy mu się opłaca. Wybiera szeroką bramę i przestronną drogę, bo idzie nią wielu. Idzie za fałszywymi prorokami, bo pociągają go ich cuda, ich liczebność i ich obietnice, wpływy, władza.

Dlatego jest przeklęty. Nie ma duchowej stabilności ponieważ albo opiera się na mistycznych przeżyciach, rzekomych pozabiblijnych objawieniach albo na ludzkiej tradycji i fałszywej teologii. Ponieważ polega nie na Chrystusie ale na człowieku, jest przepełniony trwogą. To jest co do zasady sąd Boży nad każdym nieodrodzonym. Człowiek nieodrodzony uważa swoją wiarę, uczynki i wolę za podstawę usprawiedliwienia – jest to zatem fundament z piasku.

„Ponadto, chociaż czynimy dobrze, nie uważamy tego za podstawę naszego zbawienia, gdyż wszystkie nasze uczynki są skażone naszą cielesną naturą i podlegają karze i choć nawet moglibyśmy uczynić jeden dobry uczynek, to jednak Bóg odrzuciłby to ze względu na choćby jedną grzeszną myśl. Wówczas bylibyśmy zawsze przepełnieni wątpliwościami, beznadziejnie miotani niepewnością, a nasze wątłe sumienia byłyby nieustannie dręczone, gdyby nie polegały na zasługach, które nasz Zbawiciel wypracował przez swoje cierpienie i śmierć” [9]


Katastrofa

27. I spadł deszcz, przyszła powódź, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom, i zawalił się, a jego upadek był wielki.

Tacy budowniczowie i taka budowla nie zdołają się ostać wobec gwałtownego deszczu szatańskich pokus, powodzi prześladowań ze strony świata, strumienia i rwącego nurtu pożądliwości własnego serca ani wichrów herezji i fałszywych nauk – a tym bardziej wobec burz Bożego gniewu i pomsty. Znajdują się oni w skrajnie niebezpiecznym położeniu; nie potrafią się utrzymać; muszą upaść, a upadek ich będzie wielki; ich zniszczenie jest nieuniknione, a ruina – nieodwracalna.

Żydzi posługują się pewnymi porównaniami, które są bardzo zbliżone do tych, jakich użył Chrystus:

„Rabbi Eliezer ben Azaria zwykł mawiać: Do czego podobny jest ten, którego mądrość przewyższa jego czyny? Do drzewa, które ma wiele gałęzi, lecz mało korzeni – gdy nadchodzi wiatr, wyrywa je z korzeniami i przewraca; jak powiedziano w Księdze Jeremiasza 17:6. A do czego podobny jest ten, którego czyny przewyższają jego mądrość? Do drzewa, które ma niewiele gałęzi, lecz wiele korzeni – nawet gdyby wszystkie wiatry świata nadciągnęły i zaczęły wiać, nie zdołałyby go poruszyć z miejsca; jak powiedziano w Księdze Jeremiasza 17:8” [10]

Na oba domy spada ten sam deszcz, ta sama powódź i te same wichry. Jednak te ostatnie uderzają inaczej w dom mądrego budowniczego, inaczej w dom głupiego.

προσέπεσαν (prosepesan) – uderzenie w mądrego budowniczego. Słowo to zawsze opisuje człowieka, który pada przed obliczem Chrystusa. Kobieta uzdrowiona z krwotoku upadła przed Nim i wyznała całą prawdę (Marek 5:33; Łuk. 8:47). Piotr upadł do kolan Jezusa i wyznał, że jest człowiekiem grzesznym:

Łuk. 5:8 Widząc to, Szymon Piotr przypadł do kolan Jezusa i powiedział: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem grzesznym człowiekiem.

Strażnik więzienny w Filippi padł drżący przed Pawłem i Sylasem, a potem zapytał, co ma czynić, aby był zbawiony:

Dzieje 16:29-30 29. Wtedy zażądał światła i wskoczył do środka, a drżąc, padł do nóg Pawła i Sylasa. 30. A wyprowadziwszy ich z więzienia, powiedział: Panowie, co mam czynić, abym był zbawiony?

Dlatego gdy nawałnica sądu „pada” na dom mądrego budowniczego, dom stoi. Kto ukorzył się przed Chrystusem, ten nie upadnie, gdy przyjdzie sąd. W dniu ostatecznym upadną przed Nim wszyscy. Dla jednych będzie to jednak upadek w pokłonie zbawionych, dla drugich przymusowe uznanie Jego panowania.

Filip. 2:10-11 10. Aby na imię Jezusa zginało się wszelkie kolano na niebie, na ziemi i pod ziemią. 11. I aby wszelki język wyznawał, że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca.

προσέκοψαν (prosekopsan) – uderzenie w głupiego budowniczego. Słowo to oznacza potknięcie. Nieposłuszni potykają się o Słowo i zostali na to przeznaczeni:

1 Piotra 2:8 Kamieniem potknięcia i skałą zgorszenia dla tych, którzy nie wierząc, potykają się o słowo, na co też są przeznaczeni.

To samo słowo opisuje tych, którzy szukali sprawiedliwości z uczynków i potknęli się o Chrystusa, kamień obrazy:

Rzym. 9:32 Dlaczego? Ponieważ o nie zabiegali nie z wiary, ale jakby było z uczynków prawa. Potknęli się bowiem o kamień potknięcia;

Głupi budowniczy jest właśnie takim człowiekiem. Zbudował obok Skały, na piasku własnej sprawiedliwości, i w dniu sądu Skała staje się dla niego kamieniem potknięcia. Dla mądrego ten sam kamień jest fundamentem, dla głupiego przeszkodą, o którą się rozbija.

Hiob 22:16 Oni zostali wykorzenieni przed czasem, powódź zalała ich fundamenty.

Ezech. 13:10 Dlatego, właśnie dlatego, że zwodzili mój lud, mówiąc: Pokój, choć nie było pokoju; jeden zbudował glinianą ścianę, a inni tynkowali ją słabym tynkiem.

2 Piotra 2:20-22 20. Bo jeśli uciekli oni od plugastw świata przez poznanie Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa, a potem znowu się w nie wikłają i zostają pokonani, to ich ostateczny stan jest gorszy niż pierwszy. 21. Lepiej bowiem byłoby dla nich nie poznać drogi sprawiedliwości, aniżeli poznawszy ją, odwrócić się od przekazanego im świętego przykazania. 22. Ale przydarzyło się im zgodnie z prawdziwym przysłowiem: Pies wrócił do swoich wymiocin, a świnia umyta do tarzania się w błocie.


Wnioski

Oto koniec Kazania na górze. Z przypowieści o dwóch budowniczych płyną dla Kościoła konkretne, praktyczne zastosowania.

Budujmy na fundamencie dobrze rozłożonego Słowa: Dwa domy z daleka mogą wyglądać podobnie ale burza ukazuje różnicę fundamentu. Tak samo w kościele obok prawdziwych wierzących zasiadają ci, których wyznanie jest jedynie fasadą. To ci, którzy wędrują z ludem Bożym nie będąc jego częścią:

Judy 1:5 Chcę więc wam przypomnieć, chociaż już kiedyś o tym wiedzieliście, że Pan, który wybawił lud z ziemi Egiptu, potem wytracił tych, którzy nie uwierzyli.

Kalwin zauważa:

„Chrystus porównuje więc próżne i puste wyznawanie Ewangelii do pięknej, lecz niesolidnej budowli (…). Prawdziwa pobożność nie odróżnia się w pełni od swojej podróbki, dopóki nie przyjdzie próba” [11]

Nie budujmy na własnych uczynkach  bo piasek głupiego budowniczego to w gruncie rzeczy on sam: jego wola, jego posłuszeństwo, jego uczynki. Tymczasem nawet najlepsze uczynki odrodzonych nie wytrzymują Bożego sądu.

Rzym. 3:20 Dlatego z uczynków prawa nie będzie usprawiedliwione żadne ciało w jego oczach, gdyż przez prawo jest poznanie grzechu.

Beza uczy nas:

„To jest zatem nasza teza: żadne dobre uczynki odrodzonych, nawet te najwspanialsze w oczach innych, same z siebie ani same w sobie nie mogą ostać się na sądzie Bożym, ponieważ są niedoskonałe, nieczyste i zmieszane z wadą; dlatego nie stanowią żadnej przyczyny naszego usprawiedliwienia przed Bogiem ani naszego uniewinnienia i przyjęcia do życia wiecznego” [12]

Nie dzielmy Chrystusa tak jakby Jego krzyż zapewnił usprawiedliwienie ale już nie zapewnia uświęcenia. Tak, jak Pan jest jeden, tak Chrystus. On nie tylko nas usprawiedliwił ale też uświęcił:

1 Kor. 6:11 A takimi niektórzy z was byli. Lecz zostaliście obmyci, lecz zostaliście uświęceni, lecz zostaliście usprawiedliwieni w imię Pana Jezusa i przez Ducha naszego Boga.

Ponownie Kalwin ostrzega:

„Chrystus nikogo więc nie usprawiedliwia, nie uświęcając go zarazem (…). Nie można Go jednak posiąść, nie stając się uczestnikiem Jego uświęcenia, ponieważ Chrystusa nie można podzielić (…). Jesteśmy usprawiedliwieni nie bez uczynków, a jednak nie przez uczynki” [13]

Umiłowani budujmy na skale. Budujmy na Chrystusie. Karmmy się dobrym Słowem Chrystusa poznając Chrystusa, wzrastając w Chrystusa. Pragnijmy logicznego Słowa zamiast mistycznych przeżyć i uniesień.

1 Piotra 2:2 Jak nowo narodzone niemowlęta pragnijcie logicznego, czystego mleka słowa Bożego, abyście dzięki niemu rośli;

Strzeżmy się ekumenii z obcymi religiami: rzymskim katolicyzmem, pentekostalizmem, neo-ewangelikalizmem i innymi. Bądźmy jak mądrzy budowniczy, którzy wypełniają Słowa Pana nie ku swojemu zbawieniu, nie jako zasługę na wieczne życie, ale jako silny fundament przyszłego wynagrodzenia w niebie. Wzrastajmy w Chrystusa w poznaniu i praktyce:

2 Piotra 1:5-11 5. Dlatego też, dokładając wszelkich starań, dodajcie do waszej wiary cnotę, do cnoty poznanie; 6. Do poznania powściągliwość, do powściągliwości cierpliwość, do cierpliwości pobożność; 7. Do pobożności braterską życzliwość, a do życzliwości braterskiej miłość. 8. Gdy bowiem będą one w was, i to w obfitości, to nie uczynią was bezczynnymi ani bezowocnymi w poznawaniu naszego Pana Jezusa Chrystusa. 9. Kto zaś ich nie ma, jest ślepy, krótkowzroczny i zapomniał, że został oczyszczony ze swoich dawnych grzechów. 10. Dlatego, bracia, tym bardziej starajcie się upewnić wasze powołanie i wybranie. To bowiem czyniąc, nigdy się nie potkniecie. 11. W ten sposób hojnie będzie wam dane wejście do wiecznego królestwa naszego Pana i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa.

I co najważniejsze, całą, podkreślam, całą ufność miejmy w Chrystusie.

Solus Christus

Przypisy

[1] John Gill, komentarz do Mat. 4:25
[2] Biblia Tysiąclecia, komentarz do Mat. 7:24.
[3] John Gill,  komentarz do Mat. 7:24.
[4] Konfesja Belgijska, art. 24.
[5] Westminsterskie Wyznanie Wiary 1.4.
[6] David J. Engelsma, Reformed Theology, s. 44.
[7] Konfesja Belgijska, art. 28.
[8] John MacArthur, Kingdom Living Here and Now, s. 88.
[9] Konfesja Belgijska, art. 24.
[10] Miszna, Pirke Awot 3:17 (cyt. za: John Gill, Exposition of the Entire Bible, komentarz do Mat. 7:27).
[11] Jan Kalwin, Komentarz do Mat. 7:24
[12] Teodor Beza, Obrona usprawiedliwienia przez samą sprawiedliwość Chrystusa darmo przypisaną, otrzymaną przez żywą wiarę (1592), w: R. Scott Clark, Casey Carmichael (red.), Justification By Faith Alone, Grand Rapids: Reformation Heritage Books 2023, s. 25–26.
[13] Jan Kalwin, Instytuty 3.16.1


Zobacz w temacie