Powołanie do służby

Hebr. 5:4 A nikt sam sobie nie bierze tej godności, tylko ten, który zostaje powołany przez Boga, tak jak Aaron.

Dzisiaj przyjrzymy się powołaniu do służby. Znaczenie powołania do bycia pastorem lub starszym jest bardzo duże. Przejdźmy do kilku fragmentów, które to podkreślają.

Zacznijmy – nie tyle od kwestii starszego czy pastora, ile od kwestii bycia rzecznikiem Boga – od Księgi Jeremiasza, rozdziału 23. To zdumiewający rozdział, w którym potępieni zostają fałszywi prorocy czasów Jeremiasza. I mówi on o nich kilka interesujących rzeczy. Bóg wkłada swoje słowa w usta Jeremiasza i w wersecie 21 mówi:

Jer. 23:21 Nie posłałem tych proroków, a oni jednak pobiegli. Nie mówiłem do nich, oni jednak prorokowali.

Oto ludzie, którzy twierdzą, że są przedstawicielami Boga, choć Bóg ich nie posłał. A Bóg traktuje to bardzo poważnie. Zauważmy werset 32 tego samego rozdziału:

Jer. 23:32 Oto powstaję, mówi PAN, przeciwko tym, którzy prorokują sny kłamliwe, opowiadają je i zwodzą mój lud swymi kłamstwami i plotkami, chociaż ja ich nie posłałem ani im niczego nie rozkazałem. Dlatego nic nie pomagają temu ludowi, mówi PAN.

Kłamstwo to treść ich przesłania. Ale spójrzmy na drugą połowę wersetu: Bóg ani nie powołał ani nie posłał samozwańczych uzurpatorów.

Kapłaństwo jako dar

Widzimy to nieustannie w całym Starym Testamencie. Przykładem jest Księga Liczb, rozdziału 18, wersetu 7 – obowiązki kapłanów. Bóg mówi:

4 Mojż. 18:7 Ty zaś i twoi synowie z tobą będziecie strzec waszego kapłaństwa przy każdej służbie ołtarza i poza zasłoną, i będziecie służyć. Dałem wam urząd waszego kapłaństwa jako dar; obcy, który się zbliży, poniesie śmierć.

W Starym Testamencie wejście do kapłaństwa bez Bożego powołania było niebezpiecznym zuchwalstwem, którego Bóg nie traktował lekko.

Chrystus nie ustanowił sam siebie

Co ciekawe, nawet nasz Pan nie działał na podstawie jakiegoś samozwańczego upoważnienia. Bóg wyraźnie pokazał, że Chrystus nie ustanowił sam siebie. Nie mianował się sam. Przeciwnie – został do tego zadania ustanowiony przez Boga. Przypomnijmy Jego chrzest: cały sens zstępującej gołębicy i głosu z nieba mówiącego: „To jest mój Syn, Jego słuchajcie”[1] – cały sens tej demonstracji polegał na tym, by powiedzieć: ten Człowiek nie powołał sam siebie do tej roli. Jest do niej ustanowiony przez Boga.

Mat. 3:16-17 16. A gdy Jezus został ochrzczony, zaraz wyszedł z wody, a oto otworzyły mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębica i przychodzącego na niego. 17. I rozległ się głos z nieba: To jest mój umiłowany Syn, w którym mam upodobanie.

Mat. 17:5 Kiedy on jeszcze mówił, oto jasny obłok zacienił ich, a z obłoku rozległ się głos: To jest mój umiłowany Syn, w którym mam upodobanie, jego słuchajcie.

Widzimy to później w Jan 12:28-30, gdy ponownie rozlega się głos z nieba – głos Boga – potwierdzający, że Chrystus jest Tym, którego należy słuchać. Bóg nie oczekiwał, że lud Izraela przyjmie Jego Syna bez Bożego posłania, Bożego zatwierdzenia, Bożej pieczęci na tym Człowieku i Jego służbie.

Jan 12:28-30 28. Ojcze, uwielbij swoje imię. Wtedy rozległ się głos z nieba: Uwielbiłem i jeszcze uwielbię. 29. A ludzie, którzy stali i słyszeli, mówili: Zagrzmiało. A inni mówili: Anioł do niego przemówił. 30. Jezus odpowiedział: Ten głos rozległ się nie ze względu na mnie, ale ze względu na was.

Język Nowego Testamentu

Interesujący jest język Nowego Testamentu odnoszący się do tych, którzy pełnią służbę. Oto słowa używane wobec tych, którzy pełnią jakąś służbę:

  • w Hebr. 5:4 występuje słowo „powołany”;
  • w Dzieje 13:2 i Rzym. 1:1 – „odłączony”;
  • w Jan 20:21 i Rzym. 10:15 – „posłany”;
  • w Dzieje 20:28 – „ustanowiony”, uczyniony;
  • a w Tyt. 1:5 – „ustanowiony”, wyznaczony.
    .

Dzieje 13:2 A gdy jawnie pełnili służbę Panu i pościli, powiedział im Duch Święty: Odłączcie mi Barnabę i Saula do dzieła, do którego ich powołałem.

Rzym. 1:1 Paweł, sługa Jezusa Chrystusa, powołany apostoł, odłączony do głoszenia ewangelii Boga;

Jan 20:21 Jezus znowu powiedział do nich: Pokój wam. Jak Ojciec mnie posłał, tak i ja was posyłam.

Rzym. 10:15 Jakże też będą głosić, jeśli nie zostaną posłani? Jak jest napisane: O jak piękne są nogi tych, którzy opowiadają pokój, tych, którzy opowiadają dobre rzeczy!

Dzieje 20:28 Uważajcie na samych siebie i na całe stado, w którym was Duch Święty ustanowił biskupami, abyście paśli kościół Boga, który on nabył własną krwią.

Tyt. 1:5 Zostawiłem cię na Krecie w tym celu, abyś uporządkował to, co tam jeszcze zostało do zrobienia, i ustanowił w każdym mieście starszych, jak ci nakazałem;

Wszystkie te słowa mówią o Bożym wyborze i powołaniu – o oddzieleniu do konkretnego obowiązku. Nawet nowotestamentowe obrazy służby zakładają Boży wybór. Na przykład słowa: herold, ambasador, szafarz, posłaniec – wszystkie mówią o kimś, kto został wyznaczony i urzędowo posłany.
.


Elementy powołania

1 Tym. 3:1 Wiarygodne to słowa: Jeśli ktoś pragnie biskupstwa, pragnie dobrej pracy.

To rodzi pytanie, z którym musi się zmierzyć każdy kandydat do służby: jakie są niezbędne elementy powołania do służby? Skąd wiadomo, że ktoś został powołany? Cóż, John Newton powiedział, że Boże powołanie składa się z trzech elementów: pragnienia, kompetencji i opatrzności [2]. Kalwin ujął to nieco inaczej. Pisze:

„Jeśli ktoś ma być uważany za prawdziwego sługę Kościoła, konieczne jest, by brał pod uwagę obiektywne, czyli zewnętrzne powołanie Kościoła oraz tajemne, wewnętrzne powołanie, znane tylko samemu słudze” [3].

Mamy więc ten obiektywny, zewnętrzny aspekt i ten tajemny, wewnętrzny element, znany tylko słudze.
.

Powołanie wewnętrzne i zewnętrzne

W Nowym Testamencie znajdujemy jednak fragment, który mówi o tym obiektywnie. Jest fragment, który bardzo bezpośrednio mówi o czterech sprawdzianach powołania człowieka do służby. Cztery sprawdziany. I zawarte są one w 1 Tym. 3.

Reformatorzy i purytanie ujmowali te cztery elementy pod dwoma nagłówkami – co widzieliśmy właśnie u Kalwina: aspekt wewnętrzny, czyli powołanie wewnętrzne, i powołanie zewnętrzne. Powołanie wewnętrzne jest subiektywne, znane przede wszystkim tylko wewnątrz człowieka i pochodzi bezpośrednio od Ducha Bożego. Zewnętrzne jest obiektywne, poza człowiekiem – jest to dzieło Ducha potwierdzone przez Kościół.

Należy to mocno podkreślić: oba te elementy – wewnętrzny i zewnętrzny – są niezbędne do Bożego powołania. Jest wielu samozwańczych ludzi, którzy sami ocenili, czy Bóg powołał ich do służby. Oparli się wyłącznie na wewnętrznym aspekcie powołania, a zewnętrznych aspektów zabrakło. I – używając słów Jeremiasza – pobiegli, choć nie zostali posłani.

Przyjrzyjmy się więc tym czterem sprawdzianom z 1 Tym. 3. Pierwszy z nich odnosi się do wewnętrznego elementu powołania, a trzy ostatnie – do jego elementu zewnętrznego. Są to: pragnienie, charakter, zdolności i potwierdzenie.
.


Pierwszy sprawdzian: pragnienie

Pierwszy znajduje się w wersecie pierwszym i można go nazwać pragnieniem – gorącym pragnieniem, łaknieniem.

„Wiarygodne to słowa: Jeśli ktoś dąży do  biskupstwa, pragnie dobrej pracy”.

Zauważmy słowa „dąży” i „pragnie”. Oba te słowa mówią o łaknieniu. To nie jest zwykłe podekscytowanie ani entuzjazm. Charles Bridges w swoim znakomitym rozdziale o powołaniu do służby ujmuje to tak:

„Wewnętrzne poruszenie Ducha Świętego musi oznaczać Jego wpływ na serce – nie objawiający się wprawdzie żadnym entuzjastycznym impulsem, lecz oświecający serce głębokim poczuciem wartości dusz i przynaglający duszę miłością Chrystusa, aby dla Niego poświęcać i dać się poświęcić”[4].

To nie jest zwykłe podekscytowanie. Nie o tym mówimy. Mówimy o łaknieniu.
.

Pomylone powołanie

Co do tego pragnienia, potrzebne jest ostrzeżenie. To pragnienie jest często mylone ze zwykłym pragnieniem chrześcijanina, by służyć Bogu – ze zwykłym chrześcijańskim pragnieniem, by używać swoich darów w ciele. Każdy chrześcijanin je ma. Szacunkowo w seminariach teologicznych nawet od 25 do 30 procent mężczyzn się myli – najwyraźniej brakuje im niektórych z omawianych tu elementów. Zakładają, że mają Boże powołanie do służby, podczas gdy w rzeczywistości mają jedynie zwykłe chrześcijańskie pragnienie, by służyć Bogu i używać swoich darów w ciele.
.

Dwa greckie słowa

Czym więc jest to szczególne pragnienie? Jak je odróżnić? Co ciekawe, w tym fragmencie, w wersecie pierwszym, użyte są dwa greckie słowa oznaczające pragnienie.

Słowo przetłumaczone jako „dąży” („pragnie biskupstwa”) to ὀρέγεται (oregetai, od ὀρέγομαι). Thayer mówi o nim, że oznacza

„wyciągać się, aby czegoś dotknąć lub coś pochwycić; sięgać po coś, pragnąć czegoś”[5].

Drugie słowo, przetłumaczone jako „pragnie” („pragnie dobrej pracy”), jest dobrze znane: ἐπιθυμεῖ (epithymei, od ἐπιθυμέω). Od tego greckiego czasownika pochodzi ἐπιθυμία (epithymia) – słowo oznaczające pożądanie. Można je przetłumaczyć:

„zwrócić ku czemuś serce, pragnąć, pożądać, łaknąć”[6].

Słowo to samo w sobie jest neutralne. To przedmiot pragnienia czyni je dobrym albo złym.
.

Pragnienie dzieła, nie urzędu

Zauważmy jednak, czego ten człowiek pragnie. Wielu lubi zatrzymać się na pierwszej części: „Jeśli ktoś pragnie biskupstwa”. Pragną urzędu – stanowiska i rzeczy, które z nim przychodzą. Służba ma bowiem pewne przywileje – może nie tyle, co wad, ale są, bez wątpienia. Jest wielu ludzi w kościołach, którzy z radością skorzystaliby z możliwości przeznaczenia najlepszych godzin dnia na studiowanie Słowa Bożego.

Zauważmy jednak, czego on naprawdę pragnie – druga połowa wersetu: „pragnie dobrej pracy”. Nie samego urzędu pragnie ten człowiek. Pragnie dzieła – pracy służby.
.

Pragnienie przemyślane i bezinteresowne

To pragnienie powinno być – jak nazywa je Bridges w tym rozdziale swojej książki – pragnieniem przemyślanym. Ma przez to na myśli pragnienie, które jest wynikiem dojrzałego obliczenia kosztów. A także pragnieniem bezinteresownym. Opisuje je tak: „Nasz wybór służby naszemu Panu i Jego świątyni powinien być wolny od wpływu…” – i tu następują powody, dla których nie należy jej pragnąć:

  • umiłowanie literatury;
  • możliwości dogadzania sobie w rozrywkach;
  • awans zawodowy – bycie dobrze postrzeganym w społeczności lub wśród chrześcijan;
  • samolubne motywy szacunku – zadowolenie z tego, że ludzie nazywają kogoś pastorem i że jest tym, na którego patrzą;
  • poważanie lub światowa wygoda – co może wydawać się niemożliwe, a jednak jest możliwe w porównaniu z wieloma ludźmi w kościele.
    .

Bridges mówi, że wszystkie te powody pragnienia są złe. To pragnienia, które nie powinny mieć w tym udziału. Czego więc należy pragnąć? Czego dotyczy to łaknienie? Dotyczy wykonywania dzieła. Dotyczy przebywania w Słowie Bożym. Dotyczy oglądania, jak ludzie przychodzą do Chrystusa. Dotyczy pasienia ludzi i dodawania im otuchy – spędzania na tym godzin. Tego właśnie należy pragnąć i to stanowi wewnętrzny aspekt powołania do służby. Jeśli brak takiego pragnienia, takiego łaknienia dzieła służby – nie ma powołania. To jest więc aspekt wewnętrzny.
.


Drugi sprawdzian: charakter

1 Tym. 3:2-3 2. Biskup więc ma być nienaganny, mąż jednej żony, czujny, trzeźwy, przyzwoity, gościnny, zdolny do nauczania; 3. Nieoddający się piciu wina, nieskłonny do bicia, niełakomy na brudny zysk, ale opanowany, niekłótliwy, niechciwy;

Przejdźmy do trzech ostatnich sprawdzianów, które dotyczą zewnętrznego aspektu powołania do służby. Pierwszym było pragnienie. Drugim jest charakter. Charakter. Nie poświęcimy tu wiele czasu, ponieważ temu właśnie poświęca się najwięcej czasu, gdy mowa o starszym. Tyt. 1 i 1 Tym. 3 przedstawiają wymagania dotyczące charakteru – jaki powinien być człowiek Boży, jaki powinien być ktoś, kto ma pełnić służbę.

Zauważmy, że jest to obiektywne w tym sensie, że to nie sam kandydat decyduje, czy spełnia wymagania dotyczące charakteru. Jest to obiektywne w tym, że Kościół, starsi w Kościele mówią: tak, ten człowiek ma taki charakter. To jego żona mówi: tak, z tego wszystkiego, co wiem o tym człowieku – a znam go lepiej niż ktokolwiek inny – ma te przymioty charakteru. Nie chodzi o doskonałość jego życia, lecz o kierunek jego życia.
.

Bez ukrytego życia hańby

Kto prowadzi ukryte życie hańby, jak określa to Paweł, nie jest kwalifikowany do służby. Kandydat musi obiektywnie spełniać wymagania dotyczące charakteru.

2 Kor. 4:2 Lecz wyrzekliśmy się ukrytych haniebnych czynów, nie postępując podstępnie ani nie fałszując słowa Bożego, ale przez ujawnianie prawdy polecamy samych siebie sumieniu każdego człowieka w obliczu Boga.

Nie chodzi o to, że ktoś nie zmaga się z pychą czy z pożądliwością. Chodzi o sytuację, w której ktoś ma styl życia i wzorzec postępowania, o którym – gdyby ludzie wiedzieli – powiedzieliby, że jego życie jest nim naznaczone. Wtedy nie jest powołany do służby. Nie spełnia wymagań dotyczących charakteru. Jest tu też lista innych wymagań. To jedno zostało wybrane tylko dlatego, że właśnie tu mężczyźni najczęściej się usprawiedliwiają.

Zauważmy, co mówi Paweł. Werset 2: biskup więc ma być nienaganny. Oto nadrzędne wymaganie dotyczące charakteru. Dosłownie oznacza ono „bez uchwytów” – nie ma niczego, czego ktokolwiek mógłby się uchwycić, by zarzucić coś jego przesłaniu albo jego Chrystusowi. I to jest w istocie podsumowanie wymagań, które następują dalej:

  • mąż jednej żony – zarówno w umyśle, jak i w ciele; w przypadku nieżonatych mówi to o czystości;
  • czujny, trzeźwy, przyzwoity – o tym słowie mówiliśmy, gdy była mowa o byciu zorganizowanym;
  • gościnny; „zdolny do nauczania” pominiemy i wrócimy do tego;
  • nieoddający się piciu wina, nieskłonny do bicia, ale opanowany, niekłótliwy, niechciwy;
  • i oczywiście werset 6 dodaje: nie nowicjusz.
    .

1 Tym. 3:6-7 6. Nie nowicjusz, żeby nie wbił się w pychę i nie wpadł w potępienie diabelskie. 7. Musi też mieć dobre świadectwo od tych, którzy są na zewnątrz, żeby nie ściągał na siebie hańby i nie wpadł w sidła diabła.

Oto wymagania dotyczące charakteru. Raz jeszcze: nie muszą być doskonałe w życiu kandydata, ale muszą być wzorcem jego życia – tym, za kogo ludzie go znają. Jak więc rozpoznać powołanie do służby? Po pierwsze, należy zbadać własne serce: czy jest w nim łaknienie, by wykonywać dzieło służby? A następnie Kościół musi obiektywnie potwierdzić, że kandydat spełnia wymagania dotyczące charakteru.
.


Trzeci sprawdzian: zdolności

2 Tym. 2:2 A co słyszałeś ode mnie wobec wielu świadków, to powierz wiernym ludziom, którzy będą zdolni nauczać także innych.

Jest trzeci składnik powołania do służby. Pragnienie, charakter – zdolności. Zdolności. I są dwie takie zdolności. Często wskazuje się tylko jedną, ale szczerze mówiąc, w tym fragmencie są dwie – dwie zdolności, które posiada każdy powołany do służby. I nie może on sam o tym zdecydować. Znowu: są one częścią obiektywnego aspektu powołania. Starsi i Kościół potwierdzają, że jest to w nim prawdą.

Zdolny do nauczania

Zauważmy dwie wymagane zdolności. Pierwsza jest oczywista. Werset 2: zdolny do nauczania – jeśli ktoś ma być pastorem lub starszym. Jeśli ktoś jest powołany do służby, Bóg bez wątpienia dał mu zdolność nauczania. Zakłada to zarówno umiejętność, jak i znajomość właściwego nauczania Pisma, znajomość doktryny Pisma. Można mieć umiejętność, ale bez pewnej znajomości Pisma, którego ma się nauczać, nie ma powołania.

Co ciekawe, gdy Paweł mówi Tymoteuszowi, jakich ludzi ma wybrać, by się im poświęcić, w 2 Tym. 2:2 mówi: wskaż tych, którzy są wierni, w których warto się zainwestować, którzy będą „zdolni nauczać także innych”. Czy przez „zdolni nauczać także innych” ma na myśli tylko to, że dobrze przemawiają publicznie? Nie. Ma na myśli, że mają cały pakiet: mają treść, mają charakter i mają zdolność nauczania. To właśnie mówi tutaj. Zdolny do nauczania w sensie zarówno umiejętności, jak i doktryny. To jest coś, co Kościół musi potwierdzić.

Kościół ma potwierdzać zdolność mężczyzn do nauczania Pisma. Ludzie wokół kandydata powinni mówić: oto człowiek – może nie dorównuje swoim profesorom z seminarium – ale ma dar nauczania. Potrafi wyjaśnić Słowo Boże jasno, tak że ludzie je rozumieją, że stanowi ono dla nich wyzwanie i że chcą iść za tą prawdą i być jej posłuszni.
.

Zdolność zarządzania

Jest jednak druga zdolność – nie tylko zdolność nauczania. Zauważmy werset 4: musi to być ktoś, kto dobrze rządzi własnym domem, trzymający dzieci w posłuszeństwie i wszelkim szacunku. Werset 5 podaje powód:

1 Tym. 3:4-5 4. Dobrze rządzący własnym domem, trzymający dzieci w posłuszeństwie i wszelkim szacunku; 5. Jeśli bowiem ktoś nie umie rządzić własnym domem, jakże będzie mógł troszczyć się o kościół Boży?

Paweł mówi: kto jest powołany do służby, ma nie tylko zdolność nauczania, ale także zdolność zarządzania, czyli nadzorowania. I okazuje się to w tym, jak żonaty mężczyzna prowadzi i kieruje swoim domem. A w przypadku nieżonatego – w tym, jak prowadzi swoje sprawy.

Jak rozpoznać powołanie do służby? Wystarczy zajrzeć do własnych szuflad, do książeczki czekowej, do wnętrza własnego samochodu. Jak ktoś zarządza swoim życiem? Jeśli nie potrafi zarządzać swoim życiem, jak będzie zarządzać Kościołem Bożym? To właśnie mówi Paweł Tymoteuszowi. Nadzór jest tak ważną częścią roli pastora, że nie trzeba się nad tym dłużej rozwodzić. Jak rozpoznać powołanie do służby? Należy przyjrzeć się swojemu pragnieniu, swojemu charakterowi i swoim zdolnościom: zdolności nauczania i zdolności zarządzania.
.


Czwarty sprawdzian: potwierdzenie

1 Tym. 3:10 I niech będą najpierw wypróbowani, a potem niech służą, jeśli są nienaganni.

Wreszcie potwierdzenie. Potwierdzenie. Ten temat pojawiał się już kilka razy, ale warto ująć go jako osobny punkt. Zauważmy 1 Tym. 3:10 w tym samym fragmencie. Gdy Paweł przechodzi do diakonów, czyni interesujące stwierdzenie. Mówi, że ci mężczyźni – to jest diakoni – „niech będą najpierw wypróbowani”. Musi istnieć zewnętrzne potwierdzenie ze strony Kościoła, że ten człowiek ma charakter, zdolności i pragnienie. To potwierdzenie przez Kościół ma w rzeczywistości trzy składniki. Mówiąc o potwierdzeniu, mówimy naprawdę o trzech rzeczach.

Wybór

Po pierwsze, mówimy o wyborze. Kościół oddziela tę osobę. Rozpoznaje, że ta osoba ma potencjał do tej roli w Kościele. Widzimy to nawet w Tyt. 1:5, gdzie Paweł mówi Tytusowi, by „ustanowił w każdym mieście starszych”. Zachodzi pewien proces wyboru. W każdym Kościele wygląda on trochę inaczej, ale jest jakiś proces – nawet jeśli nieformalny – pewne rozpoznanie, oddzielenie tych, którzy zdają się mieć te zdolności.
.

Ocena

Drugą częścią potwierdzenia jest ocena. Ocena. Wspomniany został werset 10. To interesujące, ponieważ ten fragment należy do części Listu do Tymoteusza, która nie jest skierowana tylko do starszych Kościoła, lecz do całego Kościoła – większość zgodzi się, że zaczyna się ona od 2:1. Istnieje pewna różnica zdań co do tego, gdzie ta część się kończy; niektórzy widzą ją aż do końca rozdziału 3. Ale ta część księgi jest przeznaczona nie tylko dla Tymoteusza, lecz dla całego Kościoła.

Innymi słowy, to cały Kościół jest odpowiedzialny za to, by potwierdzić, by ocenić tę osobę i powiedzieć: tak, zgadzamy się z tym, co stwierdzili inni. Ma te składniki jako część swojego życia. Ma pragnienie. Ma charakter. Ma zdolności. Oceniliśmy to i potwierdzamy..

Uznanie

I wreszcie ostatnia faza potwierdzenia – tego czwartego aspektu powołania do służby. Jest wybór, jest ocena, a trzecim elementem potwierdzenia jest uznanie. Widzimy to w kilku miejscach. Na przykład 1 Tym. 4:14:

1 Tym. 4:14 Nie zaniedbuj daru, który jest w tobie, który został ci dany przez proroctwo wraz z nałożeniem rąk starszych.

Nałożenie rąk – to jest właśnie ten rodzaj publicznego uznania. Ta ceremonia nałożenia rąk na oczach ludu oznacza, że starsi ocenili tego człowieka w takim stopniu, iż mogą spokojnie powiedzieć, że jest powołany do służby – i uznają to publicznie przed całym zgromadzeniem. To samo widzimy w rozdziale 5:22:

1 Tym. 5:22 Rąk na nikogo pospiesznie nie wkładaj ani nie bądź uczestnikiem cudzych grzechów. Siebie samego zachowaj czystym.

Paweł mówi w istocie: gdy wkłada się ręce, oznacza to: wypróbowaliśmy tego człowieka, oceniliśmy go i zatwierdzamy go – uznajemy, że jest powołany do tej służby i że spełnia wszystkie pozostałe aspekty powołania do służby.
.


Jak rozpoznać powołanie?

Jer. 23:21 Nie posłałem tych proroków, a oni jednak pobiegli. Nie mówiłem do nich, oni jednak prorokowali.

Aby rozpoznać powołanie do służby, należy zadać sobie cztery pytania:

  • Pragnienie. Czy jest pragnienie wykonywania dzieła służby? Czy naprawdę tego się chce? Czy jest pragnienie przesiadywania godzinami w gabinecie i zajmować się Słowem Bożym tak, by samemu je zrozumieć i zastosować do własnego życia, aby następnie wziąć to, co się przelewa, i ogłosić to swojemu ludowi? Spotykać się indywidualnie i pasterzować ludzi, którzy przechodzą trudności? Iść za owcą, która się zabłąkała, która uwikłała się w jakąś sektę albo inny problem, i przyprowadzić ją z powrotem do owczarni? Miłować ludzi powierzonych swojej pieczy – karmić ich, chronić ich?
  • Charakter. Czy wymagania są naprawdę spełnione? Czy życie jest wolne od zarzutu?
  • Zdolności. Czy jest zdolność nauczania i czy inni to potwierdzają? Czy jest zdolność zarządzania własnym domem w sposób, który pokazuje, że będzie się w stanie zarządzać domem Bożym i go nadzorować?
  • Potwierdzenie. Czy jest potwierdzenie tych, którzy kandydata znają – Kościoła, którego jest częścią – mówiących: tak, wierzymy, że ten człowiek ma te rzeczy i jest prawdziwie powołany do służby?
    .

To nie jest tylko element wewnętrzny. To nie jest tylko samo pragnienie. Jest to również element zewnętrzny. I te dwa razem rozstrzygają, czy człowiek jest powołany do służby.

Piękno tego polega jednak na tym, że jeśli te rzeczy są prawdziwe, powołanie jest pewne. Bóg nie napisze tego na niebie. Nie przyjdzie wiadomość ani telegram. Nie pojawi się jakieś głębokie przeczucie w trzewiach. Tak się to rozpoznaje – właśnie tutaj. Paweł to przedstawia. Jeśli te cztery elementy powołania są spełnione, to jest się powołanym do służby. I można to czynić z radością i z wielką wolnością, wiedząc, że Bóg położył na kimś swoją rękę. To nie jest tylko subiektywne – a tam właśnie większość mężczyzn jakoś się zatrzymuje, pytając: czy jestem powołany? Otóż: jeśli te rzeczy są prawdziwe, powołanie jest faktem – należy iść naprzód z ufnością i wykonywać dzieło służby.
.


Świadectwo doktora Lelanda

Całą tę sprawę znakomicie podsumowuje cytat z Bridgesa. Ten rozdział jego książki warto zachować pod hasłem „powołanie do służby”. Bridges przywołuje zmarłego dr. Lelanda i cytuje go obszernie:

„Bogu łaskawie spodobało się dać mi pewne talenty, które zdają się nadawać do rozwijania ku zbudowaniu Kościoła. Usposobił i skłonił moje serce do gotowości przyjęcia na siebie świętej służby – i to nie z powodu światowych, cielesnych celów i zamiarów, lecz ze szczerego zamiaru i pragnienia, by talenty, które mi dał, użyć do krzewienia zbawienia dusz oraz służenia sprawie prawdy, pobożności i sprawiedliwości na świecie. A zachęcił mnie osąd i aprobata kilku uczonych i pobożnych sług Słowa, którzy po starannym toku prób, prowadzonych przez dłuższy czas, uznali mnie za właściwie przygotowanego do tego świętego urzędu i ośmielili mnie, abym go podjął”[7].

W tym akapicie zawarte są wszystkie składniki omówione na podstawie 1 Tym. 3. Zauważmy, jak kończy:

„Po poważnym rozważeniu wszystkich tych rzeczy nie mogę nie uważać, że mam wyraźne powołanie do dzieła służby, i prawdziwie wierzę, że gdybym je odrzucił, zgrzeszyłbym przeciwko Bogu, zasmuciłbym wielu z Jego ludu, przeciwstawiłbym się zamysłom Bożej Opatrzności wobec mnie i obróciłbym talenty, które mi dał, ku innym celom niż te, do których zdają się być przeznaczone”.

Jeśli te rzeczy są prawdziwe, jest to powołanie do służby i nie należy robić niczego innego. Jeśli te rzeczy nie są prawdziwe – powołania nie ma. I trzeba się z tym uczciwie zmierzyć i uporać we własnym sercu.

Celem tego rozważania nie jest zniechęcenie kogokolwiek, lecz zachęta do uczciwego przyjrzenia się samemu sobie. Dla wielu będzie to wielką zachętą, gdy przyjrzą się własnemu życiu i zobaczą, że te rzeczy są prawdziwe. Uważne odkrycie tego fragmentu może potwierdzić powołanie do służby. I można wtedy służyć z radością, mając pewność, że to Bóg powołał do służby w swoim Kościele.

Na podstawie, źródło
.

Przypisy

[1] Chodzi o słowa z chrztu Jezusa (Mat. 3:17: „To jest mój umiłowany Syn, w którym mam upodobanie”) i słowa wypowiedziane na górze przemienienia (Mat. 17:5: „…jego słuchajcie”).
[2] John Newton, list o powołaniu do służby słowa, w: The Works of John Newton.
[3] Jan Kalwin, Instytuty 4.3.11
[4] Charles Bridges, The Christian Ministry (1830), cz. I, rozdział o powołaniu do służby
[5] J. H. Thayer, A Greek-English Lexicon of the New Testament, hasło ὀρέγομαι (Strong 3713).
[6] Tamże, hasło ἐπιθυμέω (Strong 1937).
[7] Dr Leland, cytowany przez Charlesa Bridgesa, The Christian Ministry (1830), cz. I, rozdział o powołaniu do służby


Zobacz w temacie