Kim był John Wesley?

John Wesley (1703 – 1791) zdawał się największym chrześcijaninem swoich czasów. Jego „święte” życie pełne zaangażowania w głoszenie tego, co uznawał za ewangelię było pełne poświęcenia i trudu, zaś gorliwość nie miała sobie równych. Sam George Whitfield (1714 – 1770) oszołomiony jego „pobożnością” i gorliwością powiedział w zachwycie o swoim osobistym przyjacielu Wesleyu:

„…nie zobaczymy go w niebie. Będzie tak blisko Tronu Boga, a my będziemy tak daleko, że nie będziemy mogli go zobaczyć! ”

Obaj poznali się w Świętym Klubie gdzie na drodze niemal śmiertelnej samodyscypliny w dążeniu do pobożności próbowali uzyskać zbawienie pobożnymi aktami. W tym czasie żaden z nich nie znał Jezusa Chrystusa jako Pana i Zbawiciela. Podobnie jak Luter starail się osiągnąć zbawienie przez uczynki. Pomimo ogromnej aktywności prawowiernych purytańskich kaznodziejów żaden z nich wtedy nie znał Boga.

W 1735 roku 21 letni George Whitfield przeczytał książkę Henryego Scougala, szkockiego kaznodziei, pt. „Życie Boga w Duszy Człowieka”. traktującą o nowonarodzeniu i upamiętał się. W 1738 roku John Wesley nadal był nieodrodzonym kaznodzieją opieraejącym swoją duchową przyszłość o zbawienie z uczynków. Czy ten stan uległ zmianie? Osobiste świadectwo Wesleya nie pozostawia żadnych wątpliwości w tej sprawie…


W co wierzył Wesley?

W książce pt. „Kim jest Arminianin” Wesley daje dowód iż doktryna Arminianizmu została przez niego w pełni przyjęta, a następnie rozpowszechniona w postaci religii zwanej Metodyzmem. W co zaś wierzyli Arminianie czyli napiętnowani przez Synod w Dort Remonstranci?
.

Warunkowa predestynacja

Arminianizm zakłada, że Bóg dokonał wyboru do zbawienia na podstawie ludzkich uczynków. Zatem aby osiągnąć zbawienie konieczne jest adekwatne zachowanie umożliwiające Bogu dokonanie elekcji. Są to odpowiednio właściwe wykorzystywanie wiedzy naturalnej oraz posłuszeństwo wierze jaką człowiek sam w sobie wzbudzi, wynikająca z niej pobożność, pokora, uniżenie oraz doskonałość w uczynkach co i tak nie jest żadnym gwarantem zbawienia a to ponieważ człowiek właściwie postępujący i tak nie ma żadnych wewnętrznych dowodów zbawienia, jakie jest zależne od niepewnego stanu łaski, który w swojej początkowej formie udzielony jest kazdej żywej istocie.

A. Istnieje jedno wybranie do wiary, inne zaś do zbawienia, tak że możliwe jest wybranie do usprawiedliwiającej wiary, które nie jest ostatecznym wybraniem do zbawienia.
.
B. Upodobanie i cel Boga, o których mówi Pismo Święte w nauce o wybraniu, polega na tym, że Bóg wybrał akt wiary, a także jej posłuszeństwo, jako warunek zbawienia.
.
C. Wymaganym warunkiem wybrania człowieka do wiary jest by człowiek najpierw wykorzystywał właściwie światło natury, by był pobożny, pokorny, uniżony, oraz odpowiedni do życia wiecznego, ponieważ od tego zależy wybranie.
.
D. Wiara, posłuszeństwo wierze, świętość, pobożność i wytrwanie są wymaganymi warunkami oraz przyczyną, bez której niezmienne wybranie ku chwale nie ma miejsca.
.
E. Nie każde wybranie do zbawienia jest niezmienne, lecz niektórzy z wybranych, bez względu na wyrok Boży, mogą jednak zginąć i rzeczywiście giną.
.
F. W tym życiu nie ma owoców ani świadomości niezmiennego wybrania do chwały, którymi można by się chlubić, ani żadnej pewności poza tą, która zależna jest od zmiennego i niepewnego stanu.
.
G. Bóg postanowił nie pozostawić nikogo w upadku Adama i w powszechnym stanie grzechu i potępienia, ani kogokolwiek pominąć w okazaniu łaski, która jest konieczna dla wiary i nawrócenia.

Uniwersalne odkupienie

Arminianizm naucza, że Chrystus na krzyżu umarł za wszystkich ludzi nie zbawiając nikogo konkretnie lecz wszystkim możliwiając zbawienie bez pewności tego zbawienia. Ludzka wolna wola dokonując właściwej decyzji urzeczywistnia to potencjalne zbawienie lub też je neguje. Zamiast pojednania Chrystus dał ludzkości drugą szansę posłuszeństwa Bogu jeśli nastąpi spełnienie warunków nowego przymierza. Wszyscy ludzie rozpoczynają życie z tzw. czystą kartą i nie są obciążeni grzechem skazującym ich na wieczne potępienie jednakże to od nich zależy czy dostaną się do nieba. Wyznaczona została także grupa ludzi szczególnie umiłowanych przez Boga, za których Chrystus nie musiał umierać. Są to oczywiście ci, którzy okazują się najdoskonalsi w swoich uczynkach (co daje podstawy do zbawienia poza Chrystusem dzięki życiu w zgodzie z własnym sumieniem).

A. Bóg Ojciec wyznaczył swego Syna na śmierć na krzyżu bez pewnego i ostatecznego postanowienia zbawienia kogokolwiek
.
B. Celem śmierci Chrystusa było nabyć dla Ojca prawo do ustanawiania z człowiekiem takiego przymierza, jakie Jemu się podoba, czy to z łaski czy z uczynków
.
C. Chrystus przez swe zadośćuczynienie nie wyjednał dla nikogo zbawienia, ani wiary, przez którą to wiarę zadośćuczynienie Chrystusa ku zbawieniu jest skutecznie nabywane, lecz  nabył Ojcu wyłącznie prawo lub doskonałą wolę do ponownego zajmowania się człowiekiem, oraz wyznaczania nowych warunków, jakie Mu się podobają, którym posłuszeństwo zależy jednak od wolnej woli człowieka, aby stało się tak, by albo wszyscy albo nikt nie mógł wypełnić tych warunków.
.
D. Wszyscy ludzie są przyjęci do stanu pojednania i łaski przymierza, tak że nikt nie jest godzien potępienia z powodu grzechu pierworodnego i że nikt nie zostanie potępiony z jego powodu, lecz wszyscy są wolni od winy grzechu pierworodnego.
.
E. Kiedy niektórzy zyskują przebaczenie grzechów i życie wieczne a inni nie, to różnica ta zależy od ich wolnej woli, która łączy się z łaską oferowaną bez wyjątku wszystkim
.
F. Chrystus nie mógł umrzeć, ani nie musiał umierać, i nie umarł za tych, których Bóg umiłował w najwyższym stopniu i wybrał ich do życia wiecznego, gdyż tacy nie potrzebują śmierci Chrystusa.

Częściowa deprawacja

Arminianizm naucza, że człowiek nie jest martwy duchowo lecz jedynie chory oraz posiada zdolność efektywnego poszukiwania prawdy. Ponieważ wola człowieka nie została skażona grzechem jest on w stanie z niewielką pomocą łaski przyjść do Boga o własnych siłach. Ludzie mogą stać się dobrzy, święci i sprawiedliwi jeśli zechcą a przez to nawet będąc w ciele mogą Bogu się podobać. Nieustanna praca nad sobą prowadzi do uzyskiwania kolejnych stopni łaski aż do momentu osiągnięcia zbawienia. Z drugiej strony jeśli człowiek zechce może dokonać dzieła odwrotnego i aktem swojej wolnej woli skutecznie sprzeciwiać się Bożej delikatnej łasce prowadząc się tym samym ku wiecznej zgubie. Człowiek może sam się narodzić na nowo lub dokonać duchowego samobójstwa.

A. Grzech pierworodny sam w sobie nie wystarcza, by potępić cały rodzaj ludzki i że ludzie nie zasługują ani na tymczasową anii na wieczną karę.
.
B. Dary duchowe albo dobre cechy i cnoty takie jak dobroć, świętość, sprawiedliwość, nie mogły należeć do woli człowieka kiedy został po raz pierwszy stworzony, dlatego też nie mogły być oddzielone po upadku.
.
C. W duchowej śmierci duchowe dary nie są oddzielone od woli człowieka, ponieważ wola sama z siebie nigdy nie była skażona, lecz tylko występowała przeszkoda niejasnego zrozumienia i niestałości uczucia po usunięciu tych przeszkód wola może posługiwać się swymi naturalnymi zdolnościami, to znaczy że wola sama z siebie może chcieć i wybierać, lub nie chcieć i odrzucać wszelkiego rodzaju dobro, jakie może być jej przedstawione.
.
D. Nieodrodzony człowiek nie jest ani naprawdę ani całkowicie martwy w swym grzechu, ani pozbawiony wszelkich mocy do duchowego dobra, lecz że może odczuwać głód i pragnąć sprawiedliwości i życia, i złożyć ofiarę skruszonego i złamanego ducha, który jest miły Bogu.
.
E. Skażony i naturalny człowiek może tak dobrze wykorzystać powszechną łaskę (rozumianą jako światło natury), bądź dary jakie mu wciąż pozostały po upadku, że może stopniowo, poprzez ich dobre wykorzystanie zyskać większą łaskę, to znaczy łaskę ewangeliczną, czyli zbawiającą, oraz samo zbawienie; i w ten sposób Bóg ze swej strony okazuje się zawsze gotowy do objawienia Chrystusa wszystkim ludziom, ponieważ wobec wszystkich stosuje wystarczająco i skutecznie środki konieczne do nawrócenia.
.
F. Wiara, przez którą najpierw zostajemy nawróceni i z powodu której nazywani jesteśmy wierzącymi, nie jest dobrem ani darem danym nam przez Boga, lecz tylko czynem człowieka
.
G. Łaska przez którą nawracamy się do Boga jest tylko łagodnym przekonaniem, albo (jak inni to tłumaczą) jest to najszlachetniejszy sposób działania w nawróceniu człowieka, i ten sposób działania, który polega na doradzaniu, jest w największej harmonii z naturą ludzką;
.
H. Bóg w odrodzeniu człowieka nie wykorzystuje swej wszechmocy, aby potężnie i nieomylnie skłonić wolę człowieka ku wierze i nawróceniu, lecz po wykorzystaniu wszystkich dzieł łaski, jakie Bóg używa by nawrócić człowieka, człowiek może się jeszcze sprzeciwiać Bogu i Duchowi Świętemu, kiedy Bóg zamierza odrodzić człowieka i chce go odrodzić, i rzeczywiście człowiek często tak się opiera, że zupełnie nie pozwala na swe odrodzenie, i dlatego odrodzenie leży w ludzkiej mocy.
.
I. Łaska i wolna wola są częściowymi przyczynami, które razem wypracowują początek nawrócenia, i łaska ta, nie poprzedza działania woli, to znaczy że Bóg nie pomaga wystarczająco i skutecznie woli człowieka ku nawróceniu, dopóki wola człowieka nie zostanie poruszona i nie postanowi tego uczynić.

Utrata zbawienia

Arminianizm naucza, że zbawiony może iść na wieczne zatracenie oraz że jest to zależne od wytrwania zgodnego z wolną wolą człowieka. Utrata usprawiedliwienia i wybrania następuje gdy człowiek zdecyduje odejść od wiary. Bóg wprawdzie wspiera człowieka w procesie wytrwania jednak nie udziela wystarczających do tego środków – różnica sił dostarczona musi zostać przez człowieka. Jednak nawet posiadając pełnię sił człowiek ciągle może zdecydować o odejściu od wiary. Tym sumptem nikt nie może mieć pewności zbawienia, zaś wątpienie w zbawienie jest czymś dobrym, ponieważ motywuje do uczynków pozwalających je osiągnąć, są to odpowiednio modlitwa, moralność i dobre uczynki, które to środki także umożliwiają odzyskanie utraconego zbawienia.

A. Wytrwanie prawdziwie wierzących nie jest owocem wybrania, ani darem Boga nabytym przez śmierć Chrystusa, lecz warunkiem nowego przymierza, który dzięki swej wolnej woli musi spełnić człowiek zanim zostanie ostatecznie wybrany i usprawiedliwiony.
.
B. Bóg nie daje wierzącemu wystarczających sił, by wytrwać lecz nawet gdyby zostały nam dane wszystkie rzeczy konieczne do wytrwania w wierze jakie Bóg wykorzystuje do zachowania wiary, to nawet wtedy to, czy wytrwamy czy nie, zależy od upodobania ludzkiej woli.
.
C. Prawdziwie wierzący i odrodzeni nie tylko mogą całkowicie i ostatecznie odpaść od usprawiedliwiającej wiary, a także od łaski i zbawienia lecz w rzeczywistości często odpadają od niej i są na zawsze zgubieni.
.
D. Prawdziwie wierzący i odrodzeni mogą zgrzeszyć na śmierć bądź przeciwko Duchowi Świętemu.
.
E. Bez szczególnego objawienia nie możemy mieć pewności przyszłego wytrwania w tym życiu.
.
F. Nauka o pewności wytrwania i zapewnieniu zbawienia jest z powodu swego charakteru i swej natury przyczyną opieszałości i jest szkodliwa dla pobożności, moralności, modlitwy i innych świętych obowiązków, lecz przeciwnie, rzeczą godną pochwały jest wątpić.
.
G. Straciwszy swe pierwsze odrodzenie można narodzić się, a nawet naradzać na nowo.

Mówiąc krótko Arminianizm uzależnił zbawienie człowieka od uczynków. I ta oto głęboko zakorzeniona „wiara” wydała w Wesleyu swój zgubny owoc.
.


Zgubne świadectwo Johna Wesleya

1 Kor. 2:11 Bo kto z ludzi wie, co jest w człowieku oprócz ducha ludzkiego, który w nim jest?

Znając już obszar teologiczny w jakim poruszał się Wesley możemy spytać czy był on wstanie sprostać nieludzkim wymogom Arminianizmu? Przecież nawet wyznawcy prawowiernej doktryny muszą się strzec zagrożenia, jakie dotyka serca. To własnie ludzkie serce jest rą częścią religii, która zawsze wymaga reformy. Niezbędna jest prawdziwa religia i prawdziwa wiara, oba aspekty należy stale kultywować. Wierna posługa musi przeciwstawić się formalizmowi, obojętności i konformizmowi zaś rozpoznanie rzeczywistego stanu duchowego prowadzi do pokuty tych, którzy mają dostęp do prawdziwej Ewangelii.

Sprawa ma się o wiele gorzej z wyznawcami fałszywej ewangelii.. Ludzi można oszukać, owoce Ducha można imitować. Jednakże duch ludzki doskonale zdaje sobie sprawę z rzeczywistego stanu człowieka. W głębi serca niewierzący pomimo nawet tytanicznych starań, wie że nie jest zbawiony ponieważ zna zaprzeczające tej rzeczywistości wewnętrzne świadectwo ludzkiego ducha. W 1766 roku po 42 latach służby a wzasadzie latach skutecznego do pewnego stopnia zagłuszania głosu sumienia, w wieku 63 lat Wesley napisał list, w którym przyznaje się iż nie jest człowiekiem zbawionym. Z jego własnych słów wyłania się obraz świadomego swojego potępienia heretyka, który rozumiał tragedię sytuacji, w jakiej się znajdował a mimo to nigdy prawdziwie nie pokutował z tego przed Bogiem. Wesley nie posiadał wiary w Boga co sam przyznał w wieku 63 lat. W tym samym liście przyznał on, że mimo tego iż nie wierzy i jest poganinem to jednak działał pod wpływem nieznanej mu, zewnętrznej siły zwanej przez niego Bogiem, siły która prowadziła go do niewiary, zaś dowodem prawowierności jakiej poszukiwał nie była teologia lecz ekstremalny, nieludzki pracoholizm, jakiemu się poddawał od czasów Świętego Klubu.

„W jednym z moich ostatnich [listów] mówiłem, że nie odczuwam gniewu Bożego, jaki na mnie ciąży; nie mogę też uwierzyć aby na mnie ciążył. A jednak (to jest tajemnica) nie kocham Boga. Nigdy nie kochałem. Dlatego nigdy nie wierzyłem w chrześcijańskim znaczeniu tego słowa. Dlatego jestem tylko uczciwym poganinem ... A jednak, aby być tak zatrudnionym przez Boga! I tak ogrodzony, że nie mogę ani iść do przodu, ani do tyłu! Z pewnością nigdy przedtem nie było takiego przypadku od początku świata! Gdybym kiedykolwiek miał taką wiarę, nie byłoby to takie dziwne. Ale nigdy nie miałem innych dowodów na wieczny lub niewidzialny świat niż te jakie mam cały czas; i to wcale nie jest żaden dowód, no chyba że ten słabo świecący od promieniejącego blasku rozumu. Nie mam bezpośredniego świadectwa (nie mówię, że jestem dzieckiem Bożym, ale) o czymś niewidzialnym lub wiecznym.
.
A jednak nie odważę się głosić inaczej niż to czynię, czy to na temat wiary, miłości, usprawiedliwienia czy doskonałości. A jednak znajduję raczej wzrost niż spadek zapału do całego dzieła Bożego i każdej jego części. Jestem ponoszony, nie wiem jak, nie mogę stać w miejscu. Chcę, aby cały świat przyszedł do tego, czego nie znam (Hendrie 2018, s. 569).

Biblijna analiza świadectwa

Łuk. 6:45 Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobre rzeczy, a zły człowiek ze złego skarbca swego serca wydobywa złe rzeczy. Z obfitości serca bowiem mówią jego usta.

Przyłóżmy miecz Słowa Bożego do wypowiedzi Johna Wesleya. Okazuje się, że arminianistyczna wersja „ewangelii”  potwierdza reformowaną tezę o braku odrodzenia i imitacji owoców wśród Arminian. Człowiek, na którego nałożony zostaje obowiązek wzbudzenia w sobie wiary poprzez odpowiednie dobre uczynki oraz wytrwanie w niej dzięki właściwym aktom pobożnościowym, które niezależnie od swojej mocy i tak nikomu nie dają pewności zbawienia musi przeżywać koszmar piekła w swojej duszy. Pracując ponad ludzkie siły Wesley doszedł do momentu w swoim życiu, w którym musiał uczciwie przed sobą wyznać iż jego religia nie zbawia, rzeczywistości potępienia dał wyraz w następujących stwierdzeniach:
.

Brak miłości

nie kocham Boga. Nigdy nie kochałem.

Wesley w głębi siebie wiedział że nie kochał Boga tak w czasie pisania listu jak i zawsze. Tego typu długotrwałe, bo aż 20 letnie przekonanie jest jawnym dowodem iż człowiek nie zna Boga tj. nie posiada z Nim intymnej zbawiającej relacji.

1 Jana 4:8 Kto nie miłuje, nie zna Boga, gdyż Bóg jest miłością
.
1 Kor. 8:3 Lecz jeśli ktoś miłuje Boga, ten jest poznany przez niego.

Uczciwy poganin

Dlatego jestem tylko uczciwym poganinem

Znając Boży standard wymogu miłosci Wesley wiedział, że jest określony przez Słowo jako niewierzacy poganin. Jego własne świadectwo dowodzi iż był poza Bożym przymierzem oraz poza Chrystusem i wszelką nadzieją

Efez. 2:12 Byliście w tamtym czasie bez Chrystusa, obcy względem społeczności Izraela i obcy przymierzom obietnicy, niemający nadziei i bez Boga na świecie


Brak wiary

nigdy nie wierzyłem w chrześcijańskim znaczeniu tego słowa.

Podążąjąc śladami Arminiusza Wesley poprzez uczynki dzięki heroicznym aktom religijnym próbował wzbudzić w sobie wiarę oraz utrzymać ją trwając w dziele pobożności. Koniec końców szczerze wyznał brak wiary. Bez wiary nikt nie może podobać się Bogu i musi iść na zatracenie.

Hebr. 11:6 Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu
.
Jan 3:18
  Kto wierzy w niego, nie będzie potępiony, ale kto nie wierzy, już jest potępiony, bo nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Bożego


Antywiara

Nie mam bezpośredniego świadectwa … o czymś niewidzialnym lub wiecznym.

John Wesley zgodnie z naukami Arminiusza o predestynacji (patrz punkt F) wytwarzał w sobie opartą o niepewność przyszłości antywiarę w zbawienie. Nie wiedział czy ostatecznie osiągnie społeczność z Bogiem bo i nie mógł. Człowiek martwy w swoich grzechach nie jest w stanie ujrzeć Bożego celu jaki czeka na każdego, który został przez Niego rzeczywiście wykupiony. Istotnie Wesley nie wierzył nawet w samego Boga zaś to co przeżywał było antytezą wiary, która jest wewnętrznym pewnym przeświadzceniem co do rzeczy niewidzialnych:

Hebr. 11:1 A wiara jest podstawą tego, czego się spodziewamy, i dowodem tego, czego nie widzimy


Duchowy bękart

nie mówię, że jestem dzieckiem Bożym

Wesley nie uznawał się za dziecko Boże. To jest najsmutniejszy i prowadzący na samo dno rozpaczy obraz życia, jaki można sobie wyobrazić. Pismo określa taki stan jako trwanie w niewoli grzechu. Bękarty płodzone przez fałszywe religie nie mogą odziedziczyć Królestwa.

Rzym. 8:15 Gdyż nie otrzymaliście ducha niewoli, aby znowu się bać, ale otrzymaliście Ducha usynowienia, przez którego wołamy: Abba, Ojcze!


Fałszywy świadek

nigdy nie miałem innych dowodów na wieczny lub niewidzialny świat niż te jakie mam cały czas; i to wcale nie jest żaden dowód, no chyba że ten słabo świecący od promieniejącego blasku rozumu.

Chrześcijanin jest płomienny duchem dla Pana, posiada nie tytko wiedzę o Bogu ale też odpowiedni do tej wiedzy stosunek przejawiający się pełną miłości żarliwością. Wesley nie posiadał żadnego wewnętrznego przeświadczenia o tym, co głosi ponieważ w to nie wierzył zatem był fałszywym świadkiem. Stan ten można w prosty sposób okreslić życiem pozbawionym Ducha Świętego, zaś głoszenie bez wiary jest grzechem fałszywego świadectwa, Pismo określa takich ludzi jako kłamców

2 Kor. 4:13 określa ten stan brakiem Ducha Świętego: Mając zaś tego samego Ducha wiary, jak jest napisane: Uwierzyłem i dlatego przemówiłem; my również wierzymy i dlatego mówimy
.
1 Kor. 15:15 I okazuje się, że jesteśmy fałszywymi świadkami Boga, bo świadczyliśmy o Bogu, że wskrzesił Chrystusa, którego nie wskrzesił, jeśli umarli nie są wskrzeszani


Faryzejska gorliwość

Chcę, aby cały świat przyszedł do tego, czego nie znam

Mimo braku wiary w Boga i miłości Wesley pragnął głosić swoją wersję „ewangelii” całemu światu. Zjawisko to nie jest ani rzadkie ani niespotykane. W zasadzie w każdej fałszywej religii, począwszy od hinudizmu, poprzez buddyzm, islam i rzymski katolicyzm a nawet ateizm znajdą się mocno wewnętrznie zmotywowani misjonarze, których jedynym celem jest nakłonić każdego spotkanego człowieka aby ten szedł szeroką drogą zatracenia jak i on sam. Jest to przejaw szczególnego sądu Bożego nad niewierzącą i odstępczą rasą ludzką. Szczególnie było to widoczne w czasach Jezusa, świadectwo Pisma informuje nas o ponadprzeciętnej gorliwości „ewangelizacyjnej” fałszywych nauczycieli Słowa Bożego

Mat. 23:15  Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo obchodzicie morza i lądy, aby pozyskać jednego współwyznawcę, a gdy się nim stanie, czynicie go synem piekła dwa razy takim jak wy sami


Duch niewoli

Jestem ponoszony, nie wiem jak, nie mogę stać w miejscu.

O ile ludzie zbawieni obdarowani zostali przez Boga umiejętnością wewnętrznej samokontroli to sprawa ma się zgoła inaczej z osobami przez które działa duch Antychrysta. Jest oczywistym, że wewnętrzny strach przed zatraceniem połączony w wiarą w zbawienie z uczynków skutkował religijną hiperaktywnością, która do pewnego stopnia tłumiła sumienie Wesleya. Jednakże podobieństwo to względem dzieła Ducha Świętego w zbawionym jest pozorne poneiważ elementem różnicującym jest miłość Ducha Świętego rozlana w chrześcijaninie zapewniająca mu całkowity komfort zbawienia co znowóz skutkuje umiejętnością powściągania swoich czynów, samokontrolą.

2 Tym. 1:7 Nie dał nam bowiem Bóg ducha bojaźni, lecz mocy i miłości, i zdrowego umysłu (σωφρονισμου sōfronismou – samokontroli, samodyscypliny)
.
1 Kor. 14:32 A duchy proroków są poddane prorokom.


Rosnący fanatyzm

znajduję raczej wzrost niż spadek zapału do całego dzieła… Chcę, aby cały świat przyszedł do tego, czego nie znam

Zastanówmy się przez chwilę do czego Wesley pragnął doprowadzić swoich wyznawców, do jakiej religii i jakich owoców, jakiego dzieła? Boża reguła określa, że wszyscy naśladowcy danego nauczyciela nie mogą wykroczyć poza efektywny zakres jego nauki: Uczeń nie przewyższa swego mistrza. Lecz doskonały będzie każdy, kto będzie jak jego mistrz (Łuk. 6:40). Tak więc wszyscy naśladowcy zaimplementowanego przez Johna Wesleya Arminianizmu będą doświadczać tej samej co on duchowej rzeczywistości pustki, antywiary, hiperaktywności religijnej a w ostateczności wiecznego zatracenia. Jest to typowy przykład projekcji osobistego fanatyzmu na osoby trzecie, który w pewien sposób uspokaja sumienie na zasadzie błędnego wnioskowania argumentum ad populum. Skoro wiele osób wierzy jak ja to musimy mieć rację! Wszystko wskazuje na to, że Wesley poszukiwał potwierdzenia nadziei na zbawienie w teologii tłumu, szukał on alternatywnej bramy do nieba…

Wesley nie tylko nie wierzył w Boga, nie posiadał żadnej miłości do Boga, nie uznawał się za dziecko Boga ale też pragnął aby cały świat poszedł w jego ślady zmierzając drogą o nieokreślonym celu i niepwenej przyszłości. Człowiek ten działał pod wpływem diabła, którego zadaniem jest wysłanie na tamten świat największej możliwie grupy zatraceńców. Pismo określa stan coraz większego brnięcia w kłamstwo i fałszywą ewangelię wyrazem ostatecznego sądu Bożego nad grzesznikiem. Wesley czcził Boga, którego nie znał ponownie dowodząc braku obecności Ducha Świętego w nim samym:

Obj. 29:11 Kto krzywdzi, niech nadal wyrządza krzywdę, kto plugawy, niech się nadal plugawi
.
Jan 4:22-23  Wy czcicie to, czego nie znacie, a my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie pochodzi od Żydów. Ale nadchodzi godzina, i teraz jest, gdy prawdziwi czciciele będą czcić Ojca w duchu i w prawdzie. Bo i Ojciec szuka takich, którzy będą go czcić.


Zaburzenia urojeniowe

Z pewnością nigdy przedtem nie było takiego przypadku od początku świata!

Wesley uznawał swój przypadek jako jedyny i wyjątkowy w historii całego świata. Nie był to z pewnością przejaw megalomanii lecz raczej choroby o wiele bardziej subtelnej.

Urojenia paranoiczne to system spójnych przekonań, których charakterystyczną cechą jest skupienie na jednej tematyce. W przypadku Wesleya chodziło o wyznawaną przez niego religię. Wiele wskazuje, że paranoja została wywołana nadmiernym stresem spowodowanym przemęczeniem uświęceniowym oraz brakiem pewności osiągnięcia celu (zbawienia) pomimo zastosowania ekstremalnych środków.

Reakcja paranoiczna wzmacnianna jest przez brak możliwości komunikacji oraz niepewność co do intencji rozmówcy. Wesley nie znał Boga, nie znał intecji Boga względem swojej osoby. Również między Wesleyem a Bogiem nie mogła istnieć odpowiednia komunikacja. Ten pierwszy, pozbawiony Ducha Świętego i miłości modląc się nie mógł spodziewać się odpowiedzi, z drugiej strony błędnie rozłożone Słowo uczyniło Boga niemym w życiu Wesleya. Wiemy również, że reakcji paranoicznej sprzyjają zaburzenia osobowośc, sytuacja przewlekłego stresu psychologicznego (pustka, niepeność, stres, niemożliwość osiągnięcia celu) oraz  izolacja (np. w trakcie samotnych, wielomiesięcznych wypraw).

Z dużym prawdopodobieństwem możemy stwierdzić iż konkretnie chodziło o postawę ksobną i wyższościową, co sugeruje zaburzenia ze spektrum psychozy. Osoby z urojeniami ksobnymi przywiązują osobiste znaczenie do działań, uwag lub stwierdzeń innych ludzi oraz do obiektów i wydarzeń, które w rzeczywistości takiego osobistego znaczenia nie mają.

Jednak o wiele gorszym jest osąd Pisma Świętego. Niewierzących, pozbawionych Ducha Świętego, nieodrodzonych i martwych duchowo ewangelistów określa jednoznacznie:

Judy 1:12 Oni są zakałami na waszych ucztach braterskich, którzy z wami bez bojaźni ucztują, pasąc samych siebie. Są to bezwodne chmury wiatrami unoszone; drzewa zwiędłe, bez owoców, dwukrotnie obumarłe i wykorzenione


Wnioski

Wesley dopatrywał się dowodów swojego hipotetycznego zbawienia w ekstermalnym wysiłku głoszenia osobistych, niebiblijnych przekonań gdzie siła nacisku była położona na pozbawioną wewnętrznie rozpoznawalnej wiary uczynkowość. Głos sumienia zabijał ponadludzką pracą i ekstremalnym acz cielesnym umartwianiem grzechów bez udziału Ducha Świętego. Był to zatem ateista i asceta.

„W liście, którego John Wesley nigdy nie spodziewał się ujawnić publicznie, przyznał, że głosił wiarę, której sam nie miał. John Wesley czuł się „narodzony” przez jakąś nieznaną siłę, aby to zrobić. Jest zatem jasne, że nieznaną siłą niosącą Johna Wesleya do głoszenia arminiańskiej ewangelii był diabeł. Jest to nieunikniony wniosek wynikający z własnych słów WesleyaWesley miał 63 lata, kiedy napisał ten list. Brudną tajemnicą Wesleya jest to, że był poganinem, który nie wierzył w Boga. Głosił fałszywą ewangelię o fałszywym bogu, w którego tak naprawdę nie wierzył. Jak Wesley mógł z takim powodzeniem głosić fałszywą ewangelię?… Arminianizm Wesleya był tylko o włos od ateizmu. Nie ma dużej różnicy między bogiem Arminian, który pilnuje własnego interesu i pozostawia swoje stworzenia własnym środkom, a brakiem Boga w ogóle. Jego arminianistyczna teologia stworzyła boga, w którego łatwo jest stracić wiarę. Diabeł, ta subtelna bestia, nie mógł zaprojektować lepiej zwiedzenia ” (Hendrie, 2018, s. 569-570).

Wesley mógł krzyczeć najgłośniej o wierze w Jezusa, jednak krzyk ten był echem uderzenia pustego, kamiennego serca. On nie wierzył w Boga dlatego nie mógł być zbawiony. List jaki poddaliśmy analizie jest tego niezaprzeczalnym dowodem niepozostawiającym żadnego interpretacyjnego pola manewru.

Rzym. 10:9 Jeśli ustami wyznasz Pana Jezusa i uwierzysz w swoim sercu, że Bóg wskrzesił go z martwych, będziesz zbawiony.

Drogi czytelniku prawdopodobnie w większości zgodzisz się z wiarą Wesleya. Prawdopodobnie wierzysz, że człowiek sam może zdecydować czy chce wierzyć, że może skutecznie opierać się Bogu i wiarę odrzucić, że Jezus umarł za wszystkich ludzi na świecie a Bóg wybiera do zbawienia tych, którzy wybierają Jego, że zbawienie można utracić. To nie jest Bóg objawiony w Piśmie lecz racazej pogański baal i asztarte. W imieniu Jezusa Chrystusa Zbawiciela wzywamy cię abyś nie szedł drogą wyznaczoną przez Wesleya. Nie oszukuj samego siebie.

1 Tym. 5:24 Grzechy niektórych ludzi są jawne, jeszcze zanim zostaną osądzone, a za niektórymi idą w ślad.


Kwestia Spurgeona

W 1858 roku 24 letni Spurgeon stwierdzil: W ogóle nie służę bogowi Arminian; Nie mam z nim nic wspólnego i nie kłaniam się przed Baalem, który ustanowili; nie jest moim Bogiem i nigdy nim nie będzie; Nie boję się go ani nie drżę w jego obecności

W 1864 roku 30 letni Spurgeon stwierdzil: A jeśli chciałoby się dodać dwóch apostołów do liczby dwunastu, nie sądzę, aby można było znaleźć dwóch mężczyzn bardziej zdolnych do takiego dodania niż George Whitefield i John Wesley.

Jak to możliwe, że z jednej strony religia Wesleya nazwana jest pogańskim baalizmem a z drugiej strony sam Wesley chrześcijaninem godnym urzędu Apostoła? Co się wydarzyło w międzyczasie co potem zmieniło rozumowanie Spurgeona? Otóż dokładnie to samo co z każdym chrześcijaninem, który po czasie uznaje arminianizm za bratnią religię. Spurgeon początkowo prawidłowo rozeznał teologicznie czym jest Arminianizm i wyciągnął właściwe wnioski. A potem widząc życie jakiegoś Arminianina odrzucił swoją teologię na rzecz empirycznego doświadczenia. Spurgeon dał się nabrać na przynętę legalistycznego ruchu uświęceniowego, który w sposób niemal doskonały imituje owoce Ducha Świętego.

Ani Spurgeon ani Whitfield nie wiedzieli o skokach w bok i rozpadzie małżeństwa Wesleya (więcej tutaj). Możliwe nawet że nie wiedzieli o przejawach fałszywego ducha zielonoświątkowstwa na spotkaniach przez niego organizowanych (więcej tutaj)

Whitfield i Spurgeon nie byli nieomylni, oni nie znali „obfitości serca” Wesleya.


Zobacz w temacie

Print Friendly, PDF & Email