Rak udający kościół

„Kalwinizm reprezentuje konsekwentną, logiczną i konserwatywną prawowierność; Arminianizm zaś elastyczny, progresywny, zmienny liberalizm” – Dr Philip Schaff, Creda Chrzejściaństwa, s. 509

Kiedykolwiek założenia Arminianizmu zapuszczają korzenie, rak humanizmu w sposób nieunikniony wkrada się do kościoła, i do kultury, którą kościół miał nauczać. Jeśli człowiek nie jest całkiem upadły, jak to argumentowała Remonstrancja, nasuwa się logiczny wniosek, że człowiek jest w stanie stwierdzać prawdę. Filozoficzną,  czy też naukową, przez swój niewspierany przez Boga rozsądek. W ten sposób rozpoczęło się tak zwane oświecenie, którego kulminacją z jednej strony był sceptycyzm David’a Hume’a, a z drugiej naukowy naturalizm Karola Darwina.

Cóż to za ewangelia, która uzależnia zbawienie człowieka od samego człowieka? O jakim przekonaniu może mówić Arminianin, jeśli nie o zawodnym i niepewnym, bo uzależnionym od ludzkiej woli? Dziś jest on przekonany o swoim zbawieniu, jutro jednak, gdy w swoim sumieniu poczuje przytłaczające konsekwencje grzechu uzna, że nie jest już zbawiony (choć w rzeczywistości od samego początku nie był!).


Drugi kamuflaż – imitacja owoców

„Szatan umie podrobić wszelkiego rodzaju duchowe uczucia – miłość do Boga, Chrystusa i innych chrześcijan, żal za grzechy, poddanie Bogu, pokorę, wdzięczność, radość, gorliwość. Wszystkie te podrobione uczucia mogą się pojawić w tej samej osobie w tym samym czasie. Osoba ta może również dobrze znać chrześcijańską doktrynę, mieć przyjemną osobowość i ogromną zdolność posługiwania się chrześcijańskimi terminami.”Jonathan Edwards, Istotne doznania

Arminianin zostaje oszukany przez fałszywą ewangelię ale jednocześnie skonfrontowany z prawowierną nauką o konieczności wydawania owoców Ducha Świętego, które są dowodem zbawienia. Ponieważ człowiek taki nie posiada w sobie Ducha, owoce, które wydaje, muszą być efektem działania jego wolnej woli (której Duch Święty i tak nie ma prawa naruszać wedle herezji). Jest to oparta o formalizm cielesna imitacja, obecna nawet w zborach gdzie głoszona jest zdrowa doktryna, niemalże niemożliwa do rozpoznania ponieważ zewnętrznie sprawia pozory narodzenia z góry, podczas gdy serce pozostaje przez Boga niezmienione.

„Wielką troską [reformowanych] kaznodziei, takich jak van Lodenstein, nie były zewnętrzne elementy religii – tak absolutnie ważne, jak one – ale raczej wewnętrzna strona religii. Van Lodenstein był reformowanym pietystą i częścią holenderskiej drugiej reformacji. Jako taki, jego obawy religijne były bardzo podobne do obaw angielskich purytanów. Wszyscy wierzyli, że kiedy zewnętrzne elementy religii zostaną starannie i wiernie zreformowane zgodnie ze Słowem Bożym, wielką potrzebą było, aby duchowni prowadzili ludzi w prawdziwej religii serca.”źródło

Problem w tym jest taki, że arminiańscy kaznodzieje nie mają gdzie prowadzić swoich wyznawców. Na potrzeby analizy zostaną rozpatrzone dwa imitowane przez Arminian owoce Ducha, radość i wytrwanie w wierze.
.


Radość

Gal. 5:22 Owocem zaś Ducha jest miłość, radość, pokój, cierpliwość, życzliwość, dobroć, wiara;

Naprawdę ciężko sobie wyobrazić człowieka wierzącego w możliwość utraty zbawienia, który jednocześnie raduje się w prześladowaniach i wszelkiego rodzaju próbach.

„Nie mam pojęcia jak niektórzy ludzie, którzy wierzą w to że Chrześcijanin może odpaść od łaski, mogą być szczęśliwi. To musi być bardzo godna pochwały rzecz w nich samych, że są w stanie przetrwać dzień bez popadnięcia w rozpacz. Jeśli nie wierzyłbym  w doktrynę ostatecznego Przetrwania Świętych, to myślę że ze wszystkich ludzi powinienem być najbardziej pożałowania godny, ponieważ brakowałoby mi jakichkolwiek podstaw do odczuwania komfortu.Ch. H. Spurgeon

O jakiej radości ze zbawienia może mówić ten, który nie wie co będzie z nim jutro? Nie będzie to dzieło Ducha Świętego lecz radość zmysłowa, przyziemna, cielesna. Również uznając, że Mesjasz umarł za wszystkie grzechy wszystkich ludzi na świecie, w tym za grzech niewiary (Hebr. 3:12; Jan 3:18; Jan 16:8-9) Arminianin patrzy na niesprawiedliwego boga – źródło zbawienia, który mimo wszystko wysyła na zatracenie miliardy usprawiedliwione przez krew mesjasza i tym samym uczynione doskonałym. Bóg kara dwa razy za ten sam grzech, co dowodzi, że ofiara Chrystusa jest niewystarczająca do uśmierzenia Bożego gniewu. Miłować takiego boga to czysty masochizm soteriologiczny a wiemy, że strach nie daje radości lecz jedynie obawę i niepewność.

„…istnieją również religijne przeżycia bez praktyki, bez chrześcijańskiego postępowania. To jest jeszcze gorsze! Z prawdziwym duchowym doświadczeniem mamy do czynienia wtedy, kiedy kochamy Boga i kiedy ta miłość sprawia, że jego wybieramy, jesteśmy mu posłuszni i stoimy po jego stronie w trudnych sytuacjach i doświadczeniach” – Jonathan Edwards, Istotne doznania


Wytrwanie w „wierze”

Rzym. 8:26 Podobnie i Duch dopomaga naszej słabości.
.
1 Jana 4:18
W miłości nie ma lęku, ale doskonała miłość usuwa lęk, bo lęk przynosi udrękę, a kto się boi, nie jest doskonały w miłości

W przypadku Arminian wytrwanie oparte jest nie o miłość do Boga i nie wynika z Bożego działania w człowieku (por. 2 Piotra 1:1; Efez. 6:23; Efez. 2:8;1 Piotra 1:23-25; Filip. 1:29; 1 Kor. 3:5; Dzieje 18:27; Hebrews. 12:2; 1 Piotra 1:21; Kol. 2:12). Jest to raczej ludzki wysiłek powodowany strachem przed odpadnięciem i wiecznym zatraceniem, czego uniknięcie oparte jest o ludzką wolę, nie Bożą. Aby nie utracić zbawienia Arminianie twierdzą, że muszą wierzyć, aby jednak nie utracić wiary muszą ufać Bogu co jest absurdem ponieważ ufność jest imanetnym elementem chrześcijańskiej wiary (Efez. 3:12; 2 Tes. 3:4; 1 Jana 3:21). Arminianie muszą nieustannie produkować w sobie przekonanie o zbawieniu a to jedno i to samo co uznać, że wiara jest przekonaniem o zbawieniu. Oto skutki tej herezji:

„Ci, którzy naciskają na życie wiarą bez duchowego doświadczenia mają absurdalne pojęcie na temat wiary. Tak naprawdę przez „wiarę” rozumieją przekonanie o tym, że są zbawieni. Bez względu na ich duchową martwotę uważają, że grzechem jest wątpić w swoje zbawienie. Tylko w której Biblii wyczytali, że wiara oznacza przekonanie o tym, że jesteśmy zbawieni? Biblia mówi, że wiara przywodzi grzeszników do zbawienia. Tak więc wiara nie może oznaczać przekonania, że już jesteśmy zbawieni. Gdyby wiara oznaczała wiarę w to, że jesteśmy zbawieni, znaczyłoby to, że mamy wiarę zbawiającą – tzn. wiara oznaczałaby wiarę w to, że wierzymy!”Jonathan Edwards, Istotne doznania

I nie powinno nikogo dziwić, że część Arminian, szczególnie tych żyjących w warunkach sprzyjających swobodzie wyznawanej religii do końca życia zachowuje swoje przekonania. Czynią tak wszakże i rzymscy katolicy. Warto tu jednak zwrócić uwagę na dwa fakty.

Po pierwsze gdy Arminianina skonfrontować z chrześcijańską doktryną przetrwania świętych natychmiastowa reakcja to negacja Bożej suwerenności w zbawieniu i quasi-katolicka kontrargumentacja o potrzebie ludzkiego wysiłku

KKK 162 Wiara jest darem danym człowiekowi przez Boga. Ten nieoceniony dar możemy utracić.
.
KKK 166 Wiara jest aktem osobowym, wolną odpowiedzią człowieka na inicjatywę Boga, który się objawia.
.
KKK 180 Wiara jest aktem ludzkim, świadomym i wolnym, który odpowiada godności osoby ludzkiej.
.
KKK 1861 Grzech śmiertelny jest – podobnie jak miłość – radykalną możliwością wolności ludzkiej. Pociąga on za sobą utratę miłości i pozbawienie łaski 1742 uświęcającej, to znaczy stanu łaski. Jeśli nie zostanie wynagrodzony przez żal i Boże przebaczenie, powoduje wykluczenie z Królestwa Chrystusa i wieczną 1033 śmierć w piekle; nasza wolność ma bowiem moc dokonywania wyborów nieodwracalnych, na zawsze. Chociaż możemy sądzić, że jakiś czyn jest w sobie ciężką winą, powinniśmy sąd nad osobami powierzyć sprawiedliwości i miłosierdziu Bożemu.

Po drugie Arminianin nie może przyjąć Bożej doktryny przetrwania świętych ponieważ jego nieodrodzone serce natychmiast podpowiada, że skoro istnieje całkowita pewność zbawienia i Bóg przeniesie chrześcijanina do swojego Królestwa niezależnie od popełnionych grzechów, to w takim przypadku można grzeszyć do woli w imię zasady „hulaj dusza piekła nie ma” co jest częstym i fałszywym argumentem kierowanym przeciw bilijnej Ewangelii.

Istnieje tego praktyczny dowód eklezjalny, otóż w miejscowości Valga (Estonia) arminianistyczny zbór nierejestrowanych baptystów przeprowadził eksperyment i zaczął wprowadzać nauczania kalwińskie czego efektem były natychmiastowe moralne rozprzężenie oraz kultywacja nieprawości wśród członków społeczności. W odpowiedzi starsi zdecydowali o powrocie do Arminianizmu i ze względu na strach przed wiecznym zatraceniem, moralność ustabilizowała się. Dowodzi to jedynie, że serca Arminian nie zostają przemienione tak, aby dobrowolnie miłować Boże nakazy (Ezech. 36:26-27; Jer. 31:33; Jer. 32:39-40; Rzym. 6:6-8).

„Żadna inna doktryna nie jest tak ukierunkowana na zachowanie człowieka od grzechu, jak doktryna łaski Boga. Ci którzy nazwali to ‚rozwiązłą doktryną’ nie mają o niej żadnego pojęcia. Biedni, nieświadomi rzeczy [Arminianie], niewiele wiedzący o tym, że to ich własna nędzna doktryna, jest najbardziej rozwiązłą doktryną pod niebem.”Ch. H. Spurgeon


Męczeństwo

Łuk. 21:16 A wydawać was też będą rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i zabiją niektórych z was.

Skąd zatem przykłady męczenników wśród Arminian? Dlaczego niektórzy z nich godzą się na niebezpieczeństwa a nawet oddają życie za ewangelię niepewności? Otóż wśmierć za przekonania nie jest obca nawet ateistom. Zwróćmy uwagę, że członkowie społeczności Świadków Jehowy w krajach muzułmańskich codziennie narażają swoje życia w imię fałszywej doktryny.

Również męczeńska śmierć za wyznawane ideały nie była obca starożytnym poganom, przykładem czego może być przypadek Hypatii z Aleksandrii. Ta poganka, neoplatońska filozof i matematyczka została oskrarżona o czary i antychrześciaństwo i wreszcie zabita nigdy nie wyrzekając się swoich wierzeń. Ten rodzaj religijnego fanatyzmu możemy zaobserwować również wśród najgorszych pseudochrześcijańskich heretyków jak Montaniści (proto-zielonoświątkowcy) i Marcjoniści (wyznawcy gnozy).

„Montanizm przedstawia sam siebie jako wspólnotę męczenników, co dla montanistów stanowi oznakę autentyczności ich natchninienia. Poświadczają to nawet przeciwnicy, kwestionując nie fakt istnienia męczenników, lecz wartość tego, czego ich męczeństwo miało dowodzić. Tak więc antymontanistyczny anonim, przytaczany przez Euzebiusza, zauważa, że i inne herezje, na przykład marcjoniści, mają wielką liczbę swoich męczenników (HE V 16:20). Dodaje, że kiedy katolicy zostają aresztowani razem z montanistami odmawiają łączności z nimi, jak to miało miesce w Apamei nad Meandrem (HE V 15:21)” – L. J. Rogier, Historia Kościoła, tom 1 s. 118

Jak widzimy niektóre społeczności przedkładają praktyczny dowód prawdziwości wyznawanej przez nich teologii, którym jest męczeńska śmierć. To samo zjawisko obserwujemy wśród Arminian zmuszonych do działania w środowiskach wysoce represyjnych. Jest to jednak raczej forma psychomanipulacji: w danej społeczności wytwarza się swoisty kult męczeństwa prowadząc nawet do ekstremalnej formy gdzie każdy nie męczennik czy człowiek nie podlegający prześladowaniom nie jest uznawany za „wierzącego” czego starożytnym dowodem jest znowóż zaczerpnięty z montanizmu przykład:

“Obecnie człowiek o imieniu Quintus, frygianista (inna nazwa montanizmu) pochodzący z Frygii, gdy zobaczył dzikie bestie, popadł w strach. To był ten człowiek, który zmuszał siebie a także innych do wychodzenia naprzód dobrowolnie (w celu próby wiary).” – Encyclical Letter Of The Church Of Smyrna On The Martyrdom Of Polycarp, Ch. 4

Czynnikami wyróżniającymi rzeczywistych męczenników chrześcijańskiej wiary od arminiańskiej wersji będą następujące subiektywne kryteria

a. poszukiwanie męczeństwa i prześladowań
.
b. w czasie doświadczania męczeństwa wewnętrzne przerażenie powodowane soteriologiczną niepewnością
.
c. wytrwanie w „wierze” oparte o strach przed utratą zbawienia

Istnieje jeszcze jedna możliwość, ostatnia, ekstremalna kategoria Arminian-męczenników. Są to osoby cierpiące na zaburzenia psychiczne a sztandarowym przykładem takiego męczeństwa jest Sundar Singh, Arminianin z kompleksem Apostoła Pawła i Mesjasza.

Wielu starszych przywódców Kościoła również odkryło ukrytą chorobę psychiczną Sadhu i nie dało Sadhu odpowiedniego leczenia. Tragiczne jest spojrzenie wstecz i przekonanie się, co skłoniło Sundara do podążania niebezpiecznymi podróżami do Tybetu w celu popełnienia samobójstwa. W 1929 dokładnie tak się stało. Sundar ruszył do Tybetu i nigdy nie wrócił. – wiecej tutaj


Indyferencja

Indyferencja: acedia; apatia; bierność; letarg; nirwana; obojętność; znieczulica; zobojętnienie

Współcześnie doktryna nie ma żadnego znaczenia. Baptyści wyznają pentekostalizm, zielonoświątkowcy wyznają modalizm, metodyści odrzucają trynitaryzm, wszystko w imię ponaddenominacyjnej ekumenicznej jedności. Londyńskie czy Westministerskie Wyznania Wiary wzbudzają salwy śmiechu jako przestarzałe dokumenty archaicznych czasów. Teologiczny kogel-mogel dał początek ewangelii socjalnej, gdzie zgodnie z oczekiwaniami, centralne miejsce zajmuje sam człowiek i jego potrzeby. Jest to pokłosie mającego swe korzenie w arminianistycznej schizmie modernizmu. Ruch ten rozsiał nauki które zdziesiątkowały praktycznie wszystkie główne denominacje w pierwszej połowie XX wieku. Poprzez umniejszenie wagi doktryny, modernizm otworzył drzwi:

  • teologicznemu liberalizmowi,
  • moralnemu relatywizmowi,
  • i totalnej niewierze.

Celem samym w sobie staje się stworzenie kościoła:

  • bardziej współczesnego,
  • bardziej zjednoczonego,
  • o większym znaczeniu
  • i bardziej akceptowalnym dla sceptycznego współczesnego wieku.

Członkowie zborów zaś są obojętni na Słowo Boże. Do tego prowadzi Arminianizm.

„Modernista bardzo często szczyci się przypuszczeniem, że zajmuje się życiem, zasadami postępowania i zachowywaniem zasad Jezusa we wszystkich sferach życia, indywidualnych, społecznych, kościelnych, przemysłowych i politycznych. Jego hasłem było to, że chrześcijaństwo jest życiem, a nie doktryną, i uważa, że ortodoksyjny chrześcijanin lub fundamentalista, jak lubi go nazywać, zajmuje się po prostu zachowywaniem i utrwalaniem przestarzałych dogmatów wiary doktrynalnej, co sprawia, że ortodoksja w jego oczach jest zimną i pozbawioną życia petryfikacją chrześcijaństwa”. [„The Sanctity of the Moral Law,” Collected Writings of John Murray, 4 vols. (Edinburgh: Banner of Truth, 1976), 1:193.]


Podsumowanie

Gdy Arminianin głosi nominalną formułę zbawienie jest z łaski przez wiarę jako substancję swojego wyznania przedstawi pogląd, że wiara wywodzi się z człowieka i jest jego dziełem. To wartość dodana do dzieła Bożego zatem fałszywa pozbawiona prawdy i mocy ewangelia, rezultatem której jest przekonanie o suwerenności człowieka w dziele zbawczym (łasce Bożej można się skutecznie oprzeć, można ją odrzucić w dowolnym momencie). Tym sumptem naśladują oni wiarę swoich nauczycieli, którzy z kolei naśladują swoich i tak dalej, aż do Jakuba Arminiusza, który okazał się być słabym ogniwem cynicznie wykorzystanym przez Jezuitów.

Arminianie wierzą w jezuicką „dobrą nowinę”. Nie ma to nic wspólnego z teologiczną ortodoksją i prowadzi do podziałów – szacuje się, iż na całym świecie obecnie jest około 47 000 różnych grup i denominacji ewangelikalnych, obok szeregu rozmaitych herezji głównie wyznających Arminianizm (źródło). Nie ma zatem mowy o jedności eklezjalnej opartej o zdrową teologię, jest za to jedność ekumeniczna, jezuicka smycz sprowadzająca schizmatyków na łono matki wszystkich kościołów jak dumnie o sobie stwierdzają Rzymscy katolicy.

Starszy Gilbert Beebe (1800 – †1881) należący do reformowanego kościoła Baptystów Starej Szkoły i redaktor czasopisma „Pierwotni baptyści” oraz „Znaki czasu” tak oto podsumował wiarę Arminian:

„Ich [arminian] nauczanie jest dokładnie tym, czym nienawróceni grzesznicy mogą być nasyceni, ponieważ zamiast mówić im, że są już potępieni, a gniew Boży spoczywa na nich, oni mówią, że są „wolnymi strzelcami” na teście, i że mają możliwość, aby swoją modlitwą wprawić w ruch siły, które kierują kieruje światem. Zamiast tego, aby powiedzieć im, że nikt nie może przyjść do Ojca inaczej, jak tylko przez Chrystusa, i jeśli Sam Ojciec nie pociągnie człowieka do Siebie, który wysłał na ziemię Chrystusa, mówią, że mogą wiele zrobić dla Pana. To się nazywa po prostu profanacją głoszenia Ewangelii.”


Zobacz w temacie

Print Friendly, PDF & Email