Kraj torturą i krwią spływający

W powszechnym przekonaniu „Jana Kowalskiego”, Polska zawsze była krajem tolerancyjnym gdzie wyznawcy różnych religii mogli swobodnie praktykować wiarę. Tu przecież azylu szukali prześladowani w Europie Żydzi, wyznający Allaha Tatarzy wiernie służyli Rzeczpospolitej broniąc jej granic, podobnie jak prawosławni Kozacy, tu również Luteranie i Kalwiniści czynili w nieskrępowany sposób swoje starania reformacyjne, a Husyci dzięki zawiązanej konfederacji szlacheckiej, na czele której stał Spytek z Melsztyna znaleźli się pod silnym protektoratem.

Jednakże wyobrażenie to jest nierzeczywiste i wręcz utopijne. 11 czerwca 1611 roku, miało miejsce okrutne i brutalne morderstwo na tle religijnym dokonane rękami polskich dygnitarzy w imię watykańskiej agendy. Historia ta niczym bolesny cierń w ciele zakłóca sielankę polskiej tolerancji i rzuca swój niechlubny cień tak na katolików (tradycyjnie mordercy) jak i prostestantów (brak zorganizowania, prywata). Suma sumarum Rzeczpospolita nie zdała egzaminu dojrzałości, podobnie zresztą jak szlachetnie urodzeni chrześcijanie.


Krótki życiorys

Naszym bohaterem jest Franco de Franco, żył on w latach 1585 – 1611 pochodził z Republiki Weneckiej, gdzie spędził dzieciństwo i młodość, lecz później osiedlił się w Polsce. Tu pracował w koplani soli w Wieliczce jako administrator.  Mniej więcej w 1603 roku dzięki działalności krakowskich protestantów porzucił kłamstwa bluźnierczego i odstępczego katolicyzmu i nawrócił się do Chrystusa.

Po nawróceniu wrócił do Włoch w celu szerzenia prawdziwej wiary, za co został niemal natychmiast uwięziony przez katolicką inkwizycję. Z więzienia w Brescii uciekł po 9 miesiącach, jednak wydarzenie to odcisnęło we Franco swoje piętno. Od tej pory czuł wyrzuty sumienia, ponieważ ucieczkę, która uratowała mu życie, uznał za tchórzostwo wobec Chrystusa. Po 1608 roku trafił do Lipska, gdzie zaprzyjaźnił się z Samuelem Piątkowiczem, pochodzącym z Wilna chrześcijaninem wyznania Reformowanego (oczywiście chodzi o Kalwinizm 🙂 ). Jako że sam Franco był Kalwinistą postanowił wyjechać do Wilna, gdzie rozpoczął pracę misyjną wśród mniejszości włoskiej.

To tu właśnie zapłacił najwyższą cenę za swoją wiarę.
.


Krzyk Ewangelii

Łuk. 12:3 Dlatego to, co mówiliście w ciemności, będzie słyszane w świetle, a to, co szeptaliście do ucha w pokojach, będzie rozgłaszane na dachach.

Jest 2 czerwca 1611 roku. W czasie prowadzonego przez pastora Andrzeja Chrząstkowskiego nabożeństwa Franco słyszy ostre słowa krytyki katolickich bluźnierczych obrzędów Bożego Ciała, które słusznie zostały napiętnowane jako bałwochwalstwo. Oparta o doktrynę transsubstancjacji katolicka herezja zakłada bowiem, że wino i chleb stają się rzeczywistym ciałem i rzeczywistą krwią Chrystusa, której należy oddawać hołd równy Zbawicielowi, ponieważ jest On w nich rzeczywiście obecny.

Kazanie wywiera na Franco ogromny wpływ. Zaraz po wyjściu ze zboru udaje się w miejsce gdzie odbywa się katolicka procesja. Staje obok jednego z ołtarzy i gdy tlum zbliża się, Franco idąc w ślady biblijnego Tymoteusza (więcej tutaj) który próbował zatrzymać pogańską procesję na cześć bogini Diany, w stronę osób trzymających podobnie bluźnierczy „najświętszy sakrament” wykrzykuje:

„Wy niebożęta zaślepieni, wielkie bałwochwalstwo czynicie, gdy opłatkowi cześć oddawacie i śpiewacie o nim. Bogu chwałę oddawajcie, który jest w niebiosach, a bałwochwalstwa zaniechajcie, ani boskiej chwały rzeczom ziemskim nie dawajcie!

Świadkami tego są uczestniczący w procesji kaznodzieja królewski Piotr Skarga i nuncjusz papieski Francesco Simonetta. Rozwścieczony tłum rzuca się na Franco bijąc na oślep, jednak lincz to dopiero poczatek boleści.
.


Rozprawa i tortury

Marek 13:9 Lecz miejcie się na baczności, bo będą was wydawać sądom i biczować w synagogach. Staniecie przed namiestnikami i królami z mojego powodu, na świadectwo przeciwko nim.

Nasz bohater zostaje schwytany i uwięziony, rozpoczyna się proces. Obrońcą Franco zostaje jego dawny przyjaciel, Samuel Piątkowicz. Sprawa robi się coraz ciekawsza, ponieważ w trakcie rozprawy oskarżony rozumiejąc zagrożenie wzywa biskupa, by ten:

„nie zwodził ludu i nie kazał kłaniać się bałwanom, ale głosił czyste Słowo Boże”

W odpowiedzi biskup nakazuje opróżnić salę sądową z osób postronnych. Sprawa nabiera rozgłosu, zainteresowany zostaje sam papież. Piotr Skarga żąda najsurowszego wymairu kary. Dochodzi do próby psychicznego złamania: pada propozycja ułaskawienia w zamian za wyrzeczenie się Biblijnego Chrystusa i przyjęcie katolicyzmu. Franco w pełni świadomy konsekwencji odmawia. Tym razem nie tchórzy, Bóg wypełnia jego serce odwagą.

Łuk. 26:59-60 Tymczasem naczelni kapłani, starsi i cała Rada szukali fałszywego świadectwa przeciwko Jezusowi, aby go skazać na śmierć. Lecz nie znaleźli

Oskarżyciele starają się upolitycznić sprawę twierdząc, że Franco utworzył spisek majacy na celu zabicie królowej, syna królewskiego czy też biskupa, do czego poszkodowany nie przyznaje się. Za to Franco zostaje poddany całonocnym torturom jednak i tym razem jego wiara pozostaje niewzruszona, zadawany ręką kata ból nie łamie go.
.


Katolicka miłość i jej następstwa

Mat. 16:3-5 Wtedy to naczelni kapłani, uczeni w Piśmie i starsi ludu zebrali się na dziedzińcu najwyższego kapłana, zwanego Kajfaszem; I naradzali się, jak by podstępnie schwytać i zabić Jezusa. Lecz mówili: Nie w święto, aby nie wywołać rozruchu wśród ludu.

30 czerwca 1611 roku po sfingowanym procesie dokonano religijnego morderstwa na 26 letnim młodzieńcu, który odważył się głosić prawdę w miejscu które było sercem odstępczego kultu. Ponieważ obawiano się, że publiczna kaźń doprowadzi do wybuchu zamieszek i podpaleń uczyniono to potajemnie w lochach wileńskiego ratusza. Kat wyrwał Franco język (powszechna w Rzeczpospolitej kara za bluźnierstwo), następnie jego ciało zostało porąbane na części, które zawieszono na pręgierzu. Potem ciało spalono, a popioły wrzucono do rzeki.

Wprawdzie za uwięzionym wstawiało się wielu szlachciców wyznania protestanckiego, jednakże możni i mający rzeczywiste wpływy na Litwie Radziwiłłowie, sami wyznania Kalwińskiego, nie poparli Franco, z powodu jego plebejskiego pochodzenia. W oczach wierzących magnatów nie była to gra warta świeczki i za to polskiemu chrześcijaństwu przyszło zapłacić wysoką cenę. Już w krótce bowiem rozzuchwaleni tą biernością wrogowie prawdy rozpoczną prześladowania źle zorganizowanych „innowierców”, którzy najwyraźniej nie przejmowali się współwyznawcami.

2 i 3 lipca 1611 roku  czyli wkrótce po morderstwie, doszło do zamieszek w Wilnie, podczas których uczniowie jezuiccy splądrowali zbór kalwiński na ul. Bernardyńskiej, zniszczyli bibliotekę i archiwum, pobili wielu chrześcijan, w tym śmiertelnie miejscowego pastora Marcina Tertuliana, a następnie zbór spalili.

Sprawa Franco rozpoczęła wzrost nietolerancji wobec chrześcijan i aktów przemocy ze strony katolickiej. Król Zygmunt III Waza pozostawał głuchy na interwencje szlachty wyznającej protestantym, podobnym fiaskiem okazały się próby uchwalenia w Sejmie ustawy przeciw tumultom. Wszystko dzięki jezuitom, którzy skutecznie bronili i usprawiedliwiali swoich uczniów demonizując przy tym Reformację. Wystarczył jeden incydent. jedna nic nie znacząca w oczach wpływowych chrześcijan ofiara i stało się. Wrogowie krzyża świadomi swojej bezkarności nabrali wiatru w żagle:

„Od 1648 r. na Litwie i w Polsce szaleją prześladowania. Okrucieństwo Kozaków jest tak wielkie, że sami Tatarzy wstydziliby się takich barbarzyństw. Między innymi ucierpiał pastor Adrian Chaliński, który został spalony żywcem przez powolny ogień, a którego cierpienia i sposoby zadania śmierci odzwierciedlają okropności, które profesorowie chrześcijaństwa przeżyli od wrogów Odkupiciela.” – Foxe’s Book of Martyrs, s. 38, źródło


Podsumowanie

Mat. 24:45 Wówczas im odpowie: Zaprawdę powiadam wam, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, nie uczyniliście i mnie.

Niepowstrzymywane prześladowania z jednej strony oraz polityczno-religijna działalność jezuitów z drugiej doprowadziły do upadku chrześcijaństwa w Rzeczpospolitej. Dlaczego sprawa Franco de Franco został w Polsce zapomniana? Jest to na rękę w zasdzie tak katolikom jak i polskim protestantom. Ci pierwsi unikają dzięki temu niepotrzebnych tłumaczeń okrucieństwa i braku tolerancji, ostatni zaś okryli się hańbą: nie stanęli murem za Bratem w wierze, który odważnie skonfrontował bluźnierstwo transsubstancjacji i wezwał do upamiętania idących na zatracenie.

Polska Reformacja miała raczej charakter polityczny niż wyznaniowy, najwyraźniej obcym było pojęcie równości w Chrystusie, gdzie nie ma wolnego, niewolnika, szlachcica czy plebejusza, lecz wszyscy są jedno (Dzieje 10:34-35; 1 Kor. 12:13; Gal. 3:27-28; Kol. 3:11). Słowa Chrystusa z Ewangelii Mateusza stanowią bardzo poważne ostrzeżenie przeciw trywializacji problemów chrześcijan chociażby o najmniejszym statusie społecznym. Gdyby Radziwił ruszył całą swoją potęgę i obronił Franco de Franco (jednego z tych najmniejszych!) być może Rzeczpospolita byłaby dziś krajem chrześcijańskim.

Wydarzenia wileńskie to epoka Zygmunta III Wazy, jednego z najgorszych władców w dziejach Polski, który przez swoje ślepe poddaństwo wobec papiestwa i jezuitów (i to dosłowne) stracił najpierw koronę Szwedzką, a potem możliwość obsadzenia tronu moskiewskiego. Magnatów wyznania ewangelickiego cechowało kunktatorstwo i brak głębszego zaangażowania z obawy o utratę przywilejów i pozycji. Bóg jeden wie ile podobnych spraw, gdzie chrześcijanie tracili życie za wiarę zostało zatuszowanych. W sumie przypomina to współczesne działania „ewangelikalnego” ruchu ekumenicznego.

Ksiądz Piotr Skarga, watykański agent współodpowiedzialny za morderstwo Franco de Franco w nagrodę za swoje ślepe oddanie rzymskiemu reżimowi zostanie niebawem uznany za świętego. Stanisław Dziwisz życzy sobie aby duch jego miłosiernego postępowania względem protestantów na zawsze już towarzyszył narodowi polskiemu. Ot taki kubeł zimnej wody i nóż w plecy od „braci” papistów dla wszelkiej maści ekumenistów:

„Zrobiliśmy to, co do nas należało i to, co się należało księdzu Skardze. Przekazujemy Stolicy Apostolskiej dokumentację świadczącą o jego świętości pozostawiając ostateczną decyzję Ojcu Świętemu” […] „oby ksiądz Skarga nie czekał już długo na wyniesienie do chwały ołtarzy. Niech zawsze towarzyszy narodowi polskiemu, z którym tak bardzo był związany poprzez swoje życie, słowo i dzieła miłosierdzia” – źródło

Jednym z kryteriów uznania katolika za świętego jest potwierdzenie dokonania cudu. I rzeczywiście wyplenienie protestantyzmu z ziem polskich dla Watykanu jest największym cudem: dziś to ok. 0,3% populacji (wliczając wszystkie heretyckie odszczepienia jak Armianianie i Pentekostaliści), zatem wynik mieszczący się w granicach błędu statystycznego.

Na koniec istotna uwaga: okazuje się, że słynna polska tolerancja, jaką wmawia się nieświadomym zajść z Wilna Polakom, jest zwykłym mitem.

Filip. 1:27-29 Tylko postępujcie jak przystoi na ewangelię Chrystusa, abym czy przyjdę i zobaczę was, czy nie przyjdę, słyszał o was, że trwacie w jednym duchu, jednomyślnie walcząc o wiarę ewangelii i w niczym nie dając się zastraszyć przeciwnikom. Dla nich jest to dowód zguby, a dla was zbawienia, i to od Boga. Gdyż wam dla Chrystusa dane jest nie tylko w niego wierzyć, ale też dla niego cierpieć; 


Zobacz w temacie

Print Friendly, PDF & Email