Spotkanie w Jerozolimie

Jan 9:1-3

1. A przechodząc, zobaczył człowieka ślepego od urodzenia.

2. I pytali go jego uczniowie: Mistrzu, kto zgrzeszył, on czy jego rodzice, że się urodził ślepy?

3. Jezus odpowiedział: Ani on nie zgrzeszył, ani jego rodzice, ale stało się tak, żeby się na nim objawiły dzieła Boga.

Jesteśmy w Ewangelii Jana, w rozdziale dziewiątym, w pierwszych trzech wersetach. Jezus Chrystus przebywał w tej chwili w Jerozolimie i było to święto pierwocin. Przechodząc, zobaczył człowieka ślepego od urodzenia.

Ten człowiek nie miał żadnej zdolności widzenia — i był ślepym, jak tekst nam wskazuje, od samego momentu poczęcia. Ewangelista opisuje tutaj przywrócenie wzroku osobie niewidomej, łącząc to ze wskazaniem na owoc cudu oraz wyjaśnieniem pewnych niejasności i błędnego myślenia względem przyczyn choroby.


Ślepota od urodzenia i grzech pierworodny

1. A przechodząc, zobaczył człowieka ślepego od urodzenia.

Okoliczność ślepoty od urodzenia ukazuje nam przede wszystkim moc Chrystusa nad ślepotą, którą chory wyniósł z łona matki i którą znosił aż do osiągnięcia wieku męskiego. Nie dało się go oczywiście uleczyć żadnymi ludzkimi środkami — dowodem jest to, że w dalszym ciągu był niewidomy. I dało to uczniom okazję do postawienia pewnego pytania: za czyj grzech została nałożona na niego ta kara?

Wiemy, że każdy człowiek jest przestępcą od łona matki i jest oddzielony od życia Bożego ze względu na grzech pierworodny. Czytamy w Księdze Hioba i Psalmów:

Hiob 14:4 Któż może wydobyć czystego z nieczystego? Ani jeden.

Psalm 51:5 Oto zostałem zrodzony w nieprawości i w grzechu poczęła mnie moja matka.

Psalm 58:3 Niegodziwi zeszli na bezdroża już od łona matki, od urodzenia błądzą, mówiąc kłamstwo.

Grzech towarzyszy nam od poczęcia. I już sam fakt upadku Adama — upadku, który na niego i na Ewę, a przez nich na całą ludzkość sprowadził śmierć — jest wystarczającym powodem, aby każdy człowiek dziedziczący ten grzech był w momencie poczęcia przypisany potępieniu i zasługiwał na przeniesienie do jeziora ognistego. Przy takiej perspektywie życie w kalectwie jest nieporównywalnie mniejszym problemem. To że człowiek urodzony z kobiety jest grzeszny, widzimy w Ewangelii Jana:

Jan 3:6 Co się narodziło z ciała, jest ciałem,…

Ciało jest grzeszne, jak zauważa Paweł:

Rzym. 7:23 Lecz widzę inne prawo w moich członkach, walczące z prawem mego umysłu, które bierze mnie w niewolę prawa grzechu, które jest w moich członkach.

Wyjaśnieniem konsekwencji grzechu w Konfesji Westminsterskiej jest twierdzenie, że każdy z nas powinien zatem być podmiotem sprawiedliwego sądu Bożego.

Wszelki grzech, tak pierworodny jak i doczesny, jest przekroczeniem sprawiedliwego Bożego prawa. Wina za grzech spada na grzesznika i wystawia go na gniew Boży i niełaskę prawa. Przeznaczona jest mu więc śmierć oraz duchowe, doczesne i wieczne nieszczęście. [1]

Uczniowie jednak zadali pytanie, które nie brało pod uwagę grzechu pierworodnego: „Mistrzu, kto zgrzeszył — on czy jego rodzice — że się urodził ślepy?” Żydzi rozumieli, że wszelkie cierpienia, na które narażona jest ludzkość, wynikają z grzechów. Potwierdzają to chociażby słowa barbarzyńców z Dziejów Apostolskich, którzy zobaczyli gada wiszącego u ręki apostoła Pawła:

Dzieje 28:4 Kiedy barbarzyńcy zobaczyli gada wiszącego u jego ręki, mówili między sobą: Ten człowiek na pewno jest mordercą, bo choć wyszedł cało z morza, zemsta nie pozwala mu żyć.

Tak więc gdy widzą Pawła, którego ukąsił gad, myśleli, że jest on winny jakiegoś grzechu. I ilekroć widzimy kogoś dotkniętego nieszczęściem, często nie możemy się powstrzymać od myśli, że cierpienia, które tę osobę dotykają, są karami zesłanymi ręką Boga.


Trzy błędy w osądzaniu cudzego cierpienia

W tym przypadku popełniamy konkretnie trzy błędy.

Błąd pierwszy: niesprawiedliwość w stosowaniu miary. Chociaż jesteśmy bardzo skorzy do osądzania innych w ten sposób, niewielu z nas zastosuje tę samą surowość wobec siebie. Jeśli mój brat spotyka się z przeciwnościami, mogę to szybko uznać za wyrok Boży. Lecz jeśli Bóg karci mnie ciężko, na swoje własne grzechy mogę przymknąć oko. Rozważając kary, każdy człowiek powinien zacząć najpierw od siebie i przykładać tę samą miarę do siebie jak i do innych. Gdybyśmy tak czynili nie bylibyśmy aż tak pochopni do składania tego świadectwa. Dlatego jeśli chcemy być bezstronnymi sędziami w tej sprawie, powinniśmy rozpoznawać najpierw własne zło, a nie zło innych.

Jan 7:24 Nie sądźcie po pozorach, ale sądźcie sprawiedliwym sądem.

Błąd drugi: nadmierna surowość. Gdy tylko ktoś zostaje dotknięty ręką Boga, możemy dojść do wniosku, że to przejaw śmiertelnej nienawiści Bożej względem tej osoby — i zamieniamy drobne przewinienie w zbrodnię, niemal tracąc nadzieję na zbawienie takiej osoby. Jest to tendencja do wyolbrzymiania. Tymczasem łagodząc własne grzechy, ledwie myślimy, że popełniliśmy drobne przewinienia, gdy tak naprawdę popełniliśmy przestępstwo bardzo ciężkie. Innych postrzegamy surowo, swoje własne bardzo lekko — nie rozumiejąc, że w tym wszystkim jesteśmy niesprawiedliwymi sędziami.

Przysłów 11:1 Fałszywa waga budzi odrazę w PANU, ale podobają mu się uczciwe odważniki.

Błąd trzeci: ogłaszanie powszechnego potępienia. Możemy postąpić źle, gdy ogłaszamy potępienie wszystkim ludziom, na których Bóg zsyła krzyż lub ucisk. Tego właśnie ducha byli faryzeusze, którzy odrzucili ślepego człowieka i jego mądrą odpowiedź — gdy już uzdrowiony, zapytany kto mu to uczynił, odpowiedział, że Pan Jezus. Faryzeusze stwierdzili, że Jezus jest człowiekiem przeklętym przez Boga, a zatem ślepy od urodzenia był w ich mniemaniu przeklęty i pozbawiony zdolności poznania prawdy. Tymczasem przesłuchiwany dał świadectwo Bożego dzieła:

Jan 9:30-33 30. Odpowiedział im ten człowiek: To naprawdę rzecz dziwna, że wy nie wiecie, skąd jest, a otworzył moje oczy. 31. A wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale jeśli ktoś jest czcicielem Boga i wypełnia jego wolę, tego wysłuchuje. 32. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy ślepego od urodzenia. 33. Gdyby on nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić.

Argument faryzeuszy był taki: „Nie będziesz nam tu, człowieku, uczył — bo urodziłeś się cały w grzechach i ty nas uczysz?” — i wypędzili go precz. Faryzeusze popełnili ten sam błąd, o którym mówiliśmy. Bóg dotyka swój lud z różnych powodów — nie jest tak, że zsyła choroby wyłącznie z powodu konkretnego przewinienia danej osoby.
.


Różne powody Bożych doświadczeń

Widzimy pośród tych najbardziej zdeprawowanych osób — jak chociażby Bill Gates, Jeff Epstein, Donald Trump, Wladimir Putin, Donald Tusk i innych, które mają naprawdę bardzo nieciekawe pomysły na Pana Boga i sprzeciwiają mu się — że ich kara jest odroczona, niewykonywana w tym życiu. Jest wykonywana w przyszłym — po to właśnie, żeby tym bardziej odczuli to na sobie. Przyszła kara będzie o wiele sroższa dla tych ludzi ze względu na to, że jest w tym czasie odroczona.

Rzym. 9:22 A cóż, jeśli Bóg, chcąc okazać gniew i dać poznać swoją moc, znosił w wielkiej cierpliwości naczynia gniewu przygotowane na zniszczenie;

Obj. 18:6 Odpłaćcie jej, jak i ona odpłacała wam, i oddajcie jej w dwójnasób według jej uczynków. Do kielicha, w który wam nalewała, nalejcie jej w dwójnasób.

Natomiast Bóg często traktuje swój wierzący lud z większą surowością — nie dlatego, że grzeszymy ciężej, ale aby umartwić grzechy ciała na przyszłość.

Czasami też Bóg nie patrzy na nasze grzechy, lecz próbuje nasze posłuszeństwo i ćwiczy nas w cierpliwości. Tak jak święty Hiob — człowiek sprawiedliwy, bojący się Boga — okazało się, że został potraktowany jako najnieszczęśliwszy z wszystkich ludzi. Stracił wszystko: zdrowie i majątek. A jednak nie z powodu grzechów był tak potraktowany. Zamysł Boży był zupełnie inny — mianowicie aby jego pobożność mogła być pełniej dowiedziona właśnie w tych wszystkich przeciwnościach.

Fałszywymi interpretatorami są zatem ci, którzy myślą, że wszelkie nieszczęścia — bez wyjątku i bez różnicy — są zsyłane z powodu grzechów, tak jakby miara kar była nam równa, lub jak gdyby Bóg nie zwracał uwagi na nic innego, karząc ludzi, jak tylko na to, na co każdy człowiek zasługuje. W tym miejscu musimy zwrócić uwagę na trzy rzeczy.

Po pierwsze: sąd rozpoczyna się w przeważającej mierze od domu Bożego:

1 Piotra 4:17 Nadszedł bowiem czas, aby sąd rozpoczął się od domu Bożego, a jeśli rozpoczyna się od nas, to jaki będzie koniec tych, którzy są nieposłuszni ewangelii Bożej?

Omijając niegodziwych, Bóg karci surowo swój lud, gdy ten dopuści się przestępstwa — i chłosta zesłana na Kościół jest o wiele surowsza po to, aby ten Kościół wyprostować z grzechu.

Po drugie: istnieją różne powody, dla których Bóg doświadcza ludzi. Wydał bowiem Piotra i Pawła na śmierć tak samo jak najnędzniejszych łotrów — w ręce kata. Piotr został ukrzyżowany głową w dół, Paweł ścięty mieczem. Stąd wnioskujemy, że nie zawsze potrafimy wskazać na przyczynę kary, którą ponoszą ludzie — byli to przecież ludzie zupełnie niewinni zarzucanych im czynów.

Po trzecie: gdy przyczyny nieszczęść są ukryte, powinniśmy powstrzymać naszą ciekawość, żeby nie zniesławić Boga i nie być złośliwym wobec naszych współbraci. Gdy sens Bożego celu jest ukryty, nasze umysły powinny raczej wybuchać podziwem, a nasze języki wykrzykiwać:

„Sprawiedliwy jesteś, Panie. Twoje wyroki są słuszne, choć niepojęte.”


Wędrówka dusz

Kiedy uczniowie, podążając za powszechną opinią, zadali pytanie: Kto zgrzeszył — on czy jego rodzice?” — skoro człowiek ten był ślepy od urodzenia i jeszcze się nie narodził, sugerowali być może wiarę w wędrówkę dusz, o której śnił Pitagoras — lub w to, że dusze przechodzą z jednego ciała do drugiego. Jest to swoista filozofia wyrażona ustami uczniów, która jest labiryntem zrozumiałej głupoty. Błąd, w który popadli, polegał na tym, że myśleli, iż dusza po zakończeniu jednego życia przechodzi w nowe ciało i tam ponosi karę należną za życie, które już minęło.

W historii nowożytnej ortodoksyjni Żydzi nie wstydzili się głosić tego głupiego poglądu w swoich synagogach, jakby to było jakieś objawienie z nieba. W judaizmie idea wędrówki dusz nazywa się Gilgul Neszamot — dosłownie oznacza to „krążenie” lub „wędrówkę dusz”. Nauka ta występuje głównie w mistycznym nurcie judaizmu, czyli w kabale — szczególnie w tradycji luriańskiej związanej z rabinem Izaakiem Lurią. Główne założenia tego heretyckiego ruchu to:

  • dusza może wracać do świata wielokrotnie
    .
  • celem kolejnych wcieleń jest duchowa naprawa — tak zwany tikun
    .
  • człowiek ma dokończyć zadania duchowe niewypełnione wcześniej
    .
  • według niektórych tekstów kabalistycznych dusza może przejść także do zwierzęcia lub innych form istnienia

Jest to w zasadzie powtórzenie herezji reinkarnacji. Luria pisał:

„Dusze muszą powracać do absolutnej substancji, z której wyszły, aby osiągnąć ten cel. Muszą rozwinąć wszystkie doskonałości, których zalążek jest w nich zawarty. Jeśli nie spełniły tego warunku podczas jednego życia, muszą rozpocząć następne, trzecie i tak dalej.” [2]

Pismo Święte obala tę nędzną filozofię:

Hebr. 9:27 A jak jest postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd;

Kazn. 12:7 Wtedy proch powróci do ziemi, jak nią był, a duch powróci do Boga, który go dał.

To wielkie, biblijne nauczanie podsumowuje Konfesja Westminsterska

Ciała ludzi po śmierci obracają się w proch i ulegają rozkładowi, lecz ich dusze, które ani nie umierają, ani nie zapadają w stan nieświadomości – są bowiem z natury nieśmiertelne – natychmiast powracają do Boga, który je dał. [3]

Człowiek umierając idzie na sąd i nie powraca — jego dusza w żadnym wypadku nie wraca tutaj w nowym ciele. Ten przykład uczy nas, że powinniśmy być nadzwyczaj ostrożni względem obcych religii i powinniśmy wystrzegać się zagłębiania w dociekania osądów Bożych ponad miarę naszego rozumu — gdyż błędy naszego rozumu mogą nas prowadzić do bardzo dziwnych konkluzji. Jest to doprawdy potworne, że tak poważny błąd znalazł miejsce wśród uczniów, którzy mieli dostęp do niebiańskiej światłości w osobie Jezusa Chrystusa, a wcześniej — w prawie i prorokach.

Skoro Bóg tak surowo ukarał zarozumiałość, nie ma dla nas nic lepszego w rozważaniu dzieł Bożych niż pokora i skromność.
.


Kary pokoleniowe

2. I pytali go jego uczniowie: Mistrzu, kto zgrzeszył, on czy jego rodzice, że się urodził ślepy?

Nie bez powodu uczniowie zadali pytanie, czy rodzice zgrzeszyli. Czytamy przecież:

Ezech. 18:20 Dusza, która grzeszy, umrze. Syn nie poniesie kary za nieprawość ojca ani ojciec nie poniesie kary za nieprawość syna.

Jest to tekst, który informuje nas o sądzie ostatecznym. Mamy jednak inny tekst, który przekonuje, że rzeczywiście pewnego rodzaju kary były karami pokoleniowymi — przechodziły z pokolenia na pokolenie, lecz nie w sensie sądowym i nie w sensie potępienia wyrażonego na sądzie ostatecznym, ale raczej ze względu na dziedziczenie pewnych nawyków i przekleństwo złego wychowania:

2 Mojż. 20:5 Nie będziesz oddawał im pokłonu ani nie będziesz im służył, bo ja jestem PAN, twój Bóg, Bóg zazdrosny, nawiedzający nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą;

O ile podstawą potępienia osób niewybranych do zbawienia jest grzech pierworodny oraz każdy grzech, który sami popełnili — o tyle podstawą złego życia na tym świecie może być właśnie grzech, w którym tkwią i który przekazują dalej. Łatwo to wytłumaczyć: jeśli jest rodzina złodziejska, która wychowuje kolejne pokolenia swoich dzieci w przekonaniu, że kradzież jest czymś dobrym — do tego zmierza mniej więcej polityka Unii Europejskiej, proponując ludziom, by za darmo przyjmowali zasiłki i benefity, nie pracując przez całe życie, z pokolenia na pokolenie. Kto mieszkał w Anglii czy Wielkiej Brytanii, wie, że są tam tak zwane dzielnice konsulatowe, w których z pokolenia na pokolenie ludzie uczą się po prostu pasożytować. Do tego dochodzą alkoholizm, narkotyki, kradzieże jako naturalna konsekwencja. Jest to realizacja tego przekleństwa. Bardzo ciężko wyrwać się z takiego społecznego zamkniętego koła. I często gniew Boży spożywa na jednym domu przez wiele pokoleń.

Tak jak Bóg błogosławi dzieci wierzących ze względu na ich ojców, tak też odrzuca niegodziwe potomstwo, przeznaczając dzieci do sprawiedliwego karania na zgubę doczesną, co i ich ojcowie. Żaden człowiek nie może skarżyć się z powodu tego, że jest niesprawiedliwie karany z powodu grzechu innego człowieka. Konfesja Belgijska naucza nas o Bogu który jest

sprawiedliwy, ponieważ zostawia innych w ich upadku i zatraceniu, w które sami popadli [4].


Dzieła Boże objawione na ślepym

3. Jezus odpowiedział: Ani on nie zgrzeszył, ani jego rodzice, ale stało się tak, żeby się na nim objawiły dzieła Boga.

Jezus odpowiedział: „Ani on nie zgrzeszył, ani jego rodzice, ale stało się tak, żeby objawiły się w nim dzieła Boże.” Chrystus nie twierdził tutaj, że niewidomy i jego rodzice byli wolni od wszelkiej winy — chociażby byli winni grzechu pierworodnego i sami grzeszyli. Oświadczył nam natomiast, że nie powinniśmy szukać przyczyn ślepoty w grzechu. Bóg ma czasami zupełnie inny cel w zsyłaniu na nas pewnych trudności niż karanie nas za grzechy. Gdy przyczyny nieszczęść są ukryte, powinniśmy powstrzymać naszą ciekawość, żeby nie zniesławić Boga i nie być złośliwym wobec naszych współbraci.

Chrystus podaje zupełnie inny powód. Ten człowiek urodził się niewidomy, aby objawiły się nad nim dzieła Boże. Nie chodziło o pojedyncze dzieło — użyte jest słowo w liczbie mnogiej: dzieła Boże. Jak długo był ślepy, ukazywał się w nim dowód surowości Boga, z którego inni mogli nauczyć się bać, uniżać i wielbić Boga. Później nastąpiło dobrodziejstwo jego uzdrowienia, w którym zadziwiająca dobroć Boża została ukazana całemu światu, który go obserwował.

Rozmawiając z uczniami Chrystus zamierzał tymi słowami wzbudzić w swoich uczniach oczekiwanie konkretnego cudu – uzdrowienia ze ślepoty. Jednocześnie przypomina nam w sposób ogólny, że ten cud musi być uwidoczniony w teatrze świata jako prawdziwa przyczyna Bożej chwały — bo Bóg w tym cudzie wychwala swoje imię. Ludzie nie mają zatem prawa narzekać na Boga, gdy czyni ich narzędziami swojej chwały, niezależnie od tego, czy okazuje się miłosierny, czy surowy.

Jakie zatem dzieła objawiły się na ślepym?

Po pierwsze — Boża sprawiedliwość wobec grzechu.

Po drugie — Boża miłość do niego jako wybranego dziecka Bożego.

Po trzecie — Boża moc Ewangelii skutecznie w nim działająca.

Po czwarte — świadectwo tej mocy złożone przez uzdrowionego wobec odstępczej religii faryzeuszy.

Po piąte — potwierdzenie mesjańskiej misji Chrystusa oraz Jego boskości.

Parafrazując tekst Jana możemy nawet powiedzieć, że: ta choroba nie jest na śmierć, ale na chwałę Bożą, aby przez nią był uwielbiony Syn Boży. (Jan 11:4). I rzeczywiście, Cały cud został spisany i zapieczętowany w Biblii, którą trzymamy w rękach i którą czytamy każdego dnia właśnie dla objawienia Bożej chwały!

Bóg daje się nam poznać jeszcze wyraźniej i pełniej poprzez swoje święte i boskie Słowo na tyle, na ile jest to nam potrzebne w tym życiu – ku Jego chwale, a naszemu zbawieniu. [6]

Czcijmy zatem Chrystusa, naszego Boga i Zbawiciela za Jego miłosierdzie.

Nauczanie wygłoszone dnia 10.05.2026

Przypisy

[1] Konfesja Westminsterska 6.6
[2] Izaak Luria, w zasadzieIzaak ben Szlomo Luria Aszkenazi (hebr. יצחק לוריא; znany pod akronimem „ha-Ari” hebr. האר”י;) (ur. 1534 w Jerozolimie, zm. 25 lipca 1572 w Safedzie) – rabin, kabalista, czynny w XVI wieku w Safedzie w Palestynie. Uznawany jest za ojca nowoczesnej kabały. Nowoczesny nurt mistycyzmu żydowskiego jest nawet nazywany kabałą luriańską. źródło
[3] Konfesja Westminsterska 32
[4] Konfesja Belgijska 16
[5] Konfesja Belgijska 2


Zobacz w temacie