Gruba kreska

„Ci, którzy nie wyznają Chrystusa, którzy naprawdę nie potwierdzają prawdziwej Ewangelii, nie mają miejsca na udział w żadnym przedsięwzięciu, które zamierza popierać Boży zamiar i królestwo Boże na świecie.” John MacArthur, źródło

Nie ma miejsca w Kościele dla fałszywych braci, nie ma miejsca w Kościele na współpracę ze schizmatykami, odstępcami i heretykami. Stawką jest Ewangelia nękana przez innego ducha  zielonoświątkowców, wewnętrznego wroga czyli arminianizm, rzymski legalizm, muzułmanów, ekumenię, wyższą krytykę tekstu, teologię liberalną, sceptycyzm, pragmatyzm i wszelkie inne odstępstwo.

Słowo Boże ustanawia normatywną zasadę trzymania się z daleka od wszelkiej substancji zła.


Pozory mylą

1 Tes . 5:21-22 21.Wszystko badajcie (πάντα δὲ δοκιμάζετε), a trzymajcie się tego, co dobre. 22. Od wszelkiego pozoru zła (παντος ειδους πονηρου) powstrzymujcie się (ἀπέχεσθε  apechesthe).

Wyrażenie παντος ειδους πονηρου od wszelkiego pozoru zła – zawiera w sobie słowo ειδος eidos (wygląd, kształt), którego użycie ze względu na kontekst nie może odnosić się wyłącznie do czegoś pozornie złego lecz do tego co jest złe w swojej substancji. Argumentem przemawiającym za tą interpretacją jest podział dychotomiczny wynikający z wcześniejszego zwrotu πάντα δὲ δοκιμάζετε wszystko badajcie – którego zakres znaczeniowy odnosi się do rzeczy rzezczywiście dobrych (trzymajcie się tego co dobre), których należy się trzymać i złych, których należy unikać. Rzeczy złe nie mogą być takimi pozrone lecz rzeczywiście, inaczej rzeczy dobre, których należy się trzymać również musiałyby być pozorne dobrymi. Chodzi zatem o wszelki rodzaj i formę zła.

Greckie ἀπέχω apecho oznacza trzymanie dystansu, odseparowanie. Posiada ono bardzo ciekawą etymologię: składa się z dwóch słów 1. ἀπό apoz daleka – oraz 2. ἔχω echo –  trzymać, posiadać. W konsekwencji przesłanie jakie za sobą niesie to „mieć przez oddzielenie od” i obejmuje to, co zyskuje się, odrzucając coś innego. Logicznie rozumując nietrzymanie dystansu i brak odseparowania powoduje utratę. Czego? Tego co dobre i ci określone zostało jest we wcześniejszych wersach

W związku z powyższym należy zadać pytanie: czy w Kościele jest miejsce dla braci biorących ramię w ramię udział we wspólnych przedsięwzięciach z reprezentantami dowolnego rodzaju zła czyli głosicielami innej ewangelii, wyznawcami falszywych religii, zwodzicielami i heretykami?
.


Gdzie diabeł nie może tam heretyka pośle

„Jedną z rzeczy, która sprawia, że tak trudno jest ostrzegać ludzi przed fałszywymi nauczycielami, jest fakt, że dobrzy ludzie zaczynają kontaktować się ze złymi”. Justin Peters

Jak ostrzegać przed zielonoświątkowcami czy arminianami gdy prawowierni bracia wdają się z nimi we wspólne działania o charakterze eklezjalnym? Czyż nie jest prawdą, że nawet współpraca na innym polu niż teologia utrudnia, a nawet uniemożliwia krytykę? To właśnie dlatego agenci religii watykańskiej, tak chętnie kooperują z protestantami przeciwko aborcji czy eutanazji, aby potem zatkać usta i utrucnić  walkę o prawdę. Sprawa będzie tym bardziej kontrowersyjna gdy w takie przedsięwzięcia zaangażują się ortodoksyjni liderzy, bo wtedy nawet całe denominacje mogą zostać zneutralizowane w batalii o dogmaty wiary.

Ale to nie koniec. Następnym krokiem będzie złagodzenie stanowiska wobec odstępczych partnerów wspólnych przedsięwzięć, a gdy dojdzie do przyjaźni między heretykiem a chrześcijaninem, istnieje wysokie ryzyko dogmatycznego kompromisu w celu zachowania dobrych relacji z „bratnią, choć martwą duchowo duszą”. Zgodnie z zasadą wyrażoną w Hebr. 13:7 w ślady lidera udadzą się oczywiście współwyznawcy i tak oto prawowierni wchodzą na teren doktrynalnej ziemi niczyjej, gdzie rozmyciu ulega rozeznawanie i postrzeganie rzeczywistego stanu osób idących na zatracenie.

  • wilk przestaje być wilkiem,
  • potępieniec zaczyna wykazywać cechy „brata”
  • a zło traci ze swej substancji zamieniając się w alternatywną formę teologii.

Przykładem toksycznego powiązania jest udział pana Jerzego Samca, biskupa i głowę KEA czyli polskich Luteran, w Konferencji na Rzecz Pokoju (źródło), którą organizowali razem z Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Wsparcia swego udzielili Klub Inteligencji Katolickiej, Chrześcijaństka Akademia Teologiczna i Polska Rada Ekumeniczna oraz Muzułmański Związek Religijny reprezentowany przez muftiego Polski pana Tomasza Miśkiewicza.

źródło: SolaScriptura.pl

Powstaje praktyczne pytanie: czy pan Jerzy Samiec, Luteranin czyli zdawałoby się człek głoszacy ortodoksyjną doktrynę będzie w stanie podnieść rękę na kogokolwiek zaangażowanego w Konferencję NRP? Czy będzie walczył o prawdę Ewangelii z Rzymskimi katolikami i Muzułmanami? Jest to conajmniej sprawa wątpliwa. Czy pan Samiec przeciwstawi się heretyckiej teologii jaką uprawia się w ChAT? Czy ktokolwiek reprezentujący luterańskich oficjeli śmie znieważyć taką krytyką szefa Rady KEA? Jest to tym bardziej wątpliwe skoro ten sam pan należy do zarządu Polskiej Rady Ekumenicznej. Byłby to strzał w stopę, samobójczy gol… Na to nasi Wielcy Bracia nie mogą sobie pozwolić. System wchłonął nominalne chrześcijaństwo!
.


Biblijne rozwiązanie

Powinniśmy się przyzwyczaić do tego, że Bóg wskazuje najczęściej radykalne solucje ludzkich problemów. Jeśli ktoś kradnie powinien natychmiast i całkowicie przestać kraść (Efez. 4:28), a nie wygaszać swoje popędy stopniowo. Podobnie rzecz się ma z nierządem (1 Tes. 4:3) czy bałwochwalstwem (1 Kor. 10:14), w rzeczy samej z każdym grzechem (Rzym. 8:13).

Permanentne oddzielenie od świata

1 Kor. 6:14-18 14. Nie wprzęgajcie się w nierówne jarzmo z niewierzącymi. Cóż bowiem wspólnego ma sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo jaka jest wspólnota między światłem a ciemnością? 15. Albo jaka zgoda Chrystusa z Belialem, albo co za dział wierzącego z niewierzącym? 16. A co za porozumienie między świątynią Boga a bożkami? Wy bowiem jesteście świątynią Boga żywego, tak jak mówi Bóg: Będę w nich mieszkał i będę się przechadzał w nich, i będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem. 17. Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan, i nieczystego nie dotykajcie, a ja was przyjmę. 18 I będę wam Ojcem, a wy będziecie mi synami i córkami – mówi Pan Wszechmogący.

Istnieje ścisły związek pomiędzy tym, co Apostoł Paweł podnosi w 13 i 14 wersecie: 13 Odwzajemniając się więc nam – jak do moich dzieci mówię – rozszerzcie się i wy. 14 Nie wprzęgajcie się w nierówne jarzmo z niewierzącymi. Cóż bowiem wspólnego ma sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo jaka jest wspólnota między światłem a ciemnością?

Paweł zachęca Koryntian do tego, aby otworzyli przed nim swoje serca poprzez odseparowanie się od ludzi ze świata tak jak i on to uczynił. Jedynym sposobem na współpracę między chrześcijanami jest oddzielenie od wszelakiej nieprawości, bezprawia i grzechu.

Zakaz chodzenia w nierównym jarzmie znajdziemy jeszcze u Mojżesza: Nie będziesz orał wołem razem z osłem.(5 Mojż. 22:10). Główną różnicą pomiędzy wołem i osłem w Starym Testamencie był fakt, że ten pierwszy był zwierzęciem czystym, drugi natomiast nieczystym. Poza tym te zwierzęta odróżniały wzrost, długość kroku i siła pociągowa.

Istnieje zasadniczy konflikt pomiędzy chodzeniem w jarzmie Pana Jezusa, które jest przyjemne i lekkie (Mat. 11:29-30), a dźwiganiem ciężarów wespół z niewierzącymi. Chrześcijanie chodzący w nierównym jarzmie różnych herezji i odszczepień zawsze będą mieli tendencję do czynienia swojej teologiii bardziej przychylnej naukom głoszonym przez ich odstępczych towarzyszy pracy co z kolei będzie utrudniać porozumienie z braćmi trzymającymi się ortodoksji oraz między naśladowcami rozmaitych ludzkich tradycji mimo wszystko ciągle należącymi do Bożej rodziny.

„To irracjonalne, dlaczego jest irracjonalne dowdzodzą pytania retoryczne: jaką wspólnotę mają prawość i bezprawie? Mam na myśli, że są to trudne pytania retoryczne, chociaż są one oczywiste, że są aksjomatyczne, jaką wspólnotę ma prawość i bezprawie? Oczywiście żadną. Słowo μετοχή metoche oznacza wspólnotę. Tutaj jest to mocne słowo to synonim Koinonii to partnerstwo. Partnerstwo oznacza być wspólnym uczestnikiem, znaleźć wspólną płaszczyznę, absolutnie niemożliwe jest, aby w dwóch takich rzeczywistościach, jak sprawiedliwość i bezprawie, osiągnąć wspólnie coś dla Boga”John MacArthur


Permanentne oddzielenie od fałszywych braci

1 Kor. 5:9-11 9. Napisałem wam w liście, żebyście nie przestawali z rozpustnikami; 10. Ale nie z rozpustnikami tego świata w ogóle lub chciwymi, zdziercami czy bałwochwalcami, bo inaczej musielibyście opuścić ten świat. 11. Teraz jednak napisałem wam, żebyście nie przestawali z takim, który nazywając się bratem, jest rozpustnikiem, chciwym, bałwochwalcą, złorzeczącym, pijakiem lub zdziercą. Z takim nawet nie jadajcie.

Większość czytelników zachowujących Słowo Boże na wysokiej pozycji jednogłośnie zgodzi się, że człowiek mieniący się bratem wykazujący przy tym zepsucie moralne nie jest nim rzeczywiście. Łatwo rozpoznać pijaka, chciwcę, oszusta czy rozpustnika, grzechów tych nie da się utrzymywać wiecznie w tajemnicy bowiem grzechy niektórych ludzi są jawne, jeszcze zanim zostaną osądzone, a za niektórymi idą w ślad. (1 Tym. 5:24). Nieco inaczej ma się sprawa z bałwochwalstwem. Tutaj musimy rozumieć, że jest nim wszystko co godzi w kult Boga Jahwe. Do tej kategorii zaliczać będziemy

  • zielonoświątkowców czczących innego ducha (por. Grzech zielonoświątkowstwa)
  • arminian czczących innego Jezusa (por. Wewnętrzny wróg)
  • katolików czczących opłatkowego Jezusa, który po spożyciu w postaci fizycznej w Eucharystii zostaje przetrawiony i wydalony do ustępu (Mat. 15:17)

Takich należy osądzić i wydalić ze zboru

1 Kor. 5:12-13 12. Po co mi bowiem sądzić tych, którzy są na zewnątrz? Czy wy nie sądzicie tych, którzy są wewnątrz? 13.Tych, którzy są na zewnątrz, osądzi Bóg. Usuńcie więc złego spośród was samych.


Czasowe oddzielenie od grzesznych braci

2 Tes. 3:14-15 14. Jeśli ktoś nie posłucha naszych słów zawartych w tym liście, to zwróćcie na niego uwagę i nie przestawajcie z nim, aby się zawstydził. 15. Nie uważajcie go jednak za nieprzyjaciela, lecz napominajcie jak brata.

Grzeszący brat sprawia ból pozostałym członkom Ciała Chrystusa, zauważył to Apostoł pisząc: Któż jest słaby, żebym i ja nie był słaby? Któż się gorszy, żebym i ja nie płonął? (2 Kor. 11:29). Wynikająca z Ducha miłość braterska scala Kościół w sposób nieznany temu światu dlatego też gdy na scenie pojawia się nieumartwiony grzech lekarstwem na to jest prowadzący do otrzeźwienia ostracyzm. Gdy skrucha zostanie okazana, brat powinien zostać przywrócony do społeczności.

Jest to zasada normatywna dotycząca każdego nieumartwionego grzechu.
.


Oddzielenie od braci popierających fałszywych braci i ich praktyki

Znaczenie typiczne to określenie w teologii chrześcijańskiej oraz egzegezie biblijnej dotyczące różnych zagadnień, wydarzeń, osób lub obiektów ze Starego Testamentu, które są traktowane jako zapowiedź tego co miało nastąpić w Nowym Testamencie. Historia Jehoszafata jest doskonałym typicznym przykładem jak Bóg, niezależnie od dyspensacji, postrzega osoby prawowierne wspierające fałszywych braci oraz naśladujących do pewnego stopnia fałszywą teologię.

A. Jehoszafat w oczach Bożych był dobrym królem czyniącym to, co się Bogu podobało (1 Król. 22:41-43).

B. Mimo to sprzymierzył się przeciw wspólnemu wrogowi z najgorszym duchowym łotrem, Achabem, czyli królem Izraela (1 Król. 22:3-4)

C. Izrael i Juda fizycznie byli spokrewnieni, używali tego samego języka, kult Izraela przypominał prawowierną religię Judy (1 Król. 22:4)

D. Jednakże, choć Izrael również wzywał Jahwe, mimo wszystko praktykował fałszywą i zwiedzioną formę kultu (1 Król. 22:5)

E. W rzeczywistości pomimo powierzchownego podobieństwa do Judy, Izrael nienawidził Bożej prawdy (1 Król. 22:6-8)

F. Jehoszafat popadł w pychę oślepiony władzą i rozmiarem fałszywego religijnego kultu Achaba (1 Król. 22:9-11)

G. Prawda Słowa Bożego została brutalnie stłumiona przez Achaba za przyzwoleniem Jehoszafata, zwyciężyło kłamstwo i zwiedzenie (1 Król. 22:12-27)

H. Jehoszafat, dobry król odrzucił Boże ostrzeżenie aby nie angażować się we wspólne przedsięwzięcie z heretykiem Achabem, zwyciężył pragmatyzm (1 Król. 22:28)

I. Achab podstępnie zdradził Jehoszafata wystawiając go na największe zagrożenie (1 Król. 22:29-31)

J. Jehoszafat zawołał o pomoc do Pana i otrzymał ją, uratował życie acz musiał salwować się ucieczką w niesławie (1 Król. 22:31-32)

K. Heretyk Achab przegrał walkę zgodnie z zapowiedzią Pana i nie uniknął śmierci pomimo podstępu (1 Król. 22:33-34)

Jednakże ze względu na sprzymierzenie się z religijnymi odstępcami gniew Boży pozostał na Jehoszafacie.

2 Kronik 19:2 I wyszedł mu naprzeciw widzący Jehu, syn Chananiego, i powiedział do króla Jehoszafata: Czy powinieneś był pomagać bezbożnym i miłować tych, którzy nienawidzą PANA? Przez to właśnie wisi nad tobą gniew PANA

Praktyczna nauka jaka wypływa z historii Jehoszafata ukazuje ogrom grzechu jakim jest spowinowacanie się w Bożym dziele z wyznawcami odstępczych kultów i Boży gniew spadający na to czyniących.Tak Bóg postrzega wszystkich wierzących.

Podobnie wspólne przedsięwzięcia z ludźmi udającymi chrześcijan, chociażby niewiadomo jak przypominali braci w wierze pobudzają Boga do gniewu. Jeśli zatem pastor lub zborownik ma udział w grzechu, z którego nie chce się upamiętać, zastosowanie ma reguła czasowego oddzielenia zgodna z 2 Tes. 3:14-15.

Chrześcijanie nie tylko nie powinni bratać się z katolikami, zielonoświątkowcami, arminianami i wszelkimi innymi fałszywymi kutlami ale też unikać braci, którzy biorą z nimi udział w duchowych przedsięwzięciach. Jeśli dyscyplina nie zostanie zastosowana, jeśli nie nastąpi oddzielenie chrześcijan od niesprawiedliwości, ciemności, Beliala, niewierzących i ich bożków, nastąpią nieuniknione konsekwencje:

  • Służba Boża może ulec kompromitacji
  • Zgorszenie prawowiernych
  • Akceptacja herezji
  • Duchowy marazm
  • Zamiast owoców Ducha: czystości, poznania, wytrwałości, życzliwości i miłości, – owoce ciała: głupota, chwiejność, wrogość i nienawiść

Choć zielonoświątkowcy i arminianie a nawet katolicy bardzo przypominają braci w Chrystusie to nie warto chodzić z niewierzacymi w jednym jarzmie gdyż jest ono zbyt ciężkie dla chrześcijan. Tamci i tak poniosą sprawiedliwą karę a bratający się z nimi jedynie okryją niesławą.

„Taka wspólnota jest niedorzeczna i szkodliwa, fałszywie upewniająca niewierzących i powodująca zamieszanie w świecie.. Koncepcja współpracy duchowej z niewierzącymi jest tak samo bluźniercza jak idea że Jezus miałby współpracować jako partner z szatanem, to niewyobrażalne” John MacArthur, źródło


Zobacz w temacie

Print Friendly, PDF & Email