Reformowany panteon

Mat. 20:26-28 26. Lecz nie tak ma być wśród was, ale kto między wami chce być wielki, niech będzie waszym sługą. 27. I kto wśród was chce być pierwszy, niech będzie waszym sługą. 28. Tak jak Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, ale aby służyć i oddać swoje życie na okup za wielu.

Traktat o relikwiach, rozdział 1 pt. „Pochodzenie kultu relikwii i obrazów w Kościele chrześcijańskim” Jana Kalwina zawiera szereg cennych wskazówek, które właściwie zastosowane pozwolą nam zidentyfikować źródło i przyczyny plagi kultu „wielkich teologów” , jaka toczy współczesną Reformację. 

Kult bohaterów jest wrodzony w ludzkiej naturze – pisze Kalwin – i opiera się na niektórych z naszych najszlachetniejszych uczuć — wdzięczności, miłości i podziwie — ale które, podobnie jak wszystkie inne uczucia, gdy nie są kontrolowane przez zasady i rozum, mogą łatwo przerodzić się w najdziksze przesady i prowadzą do najgroźniejszych konsekwencji.”

Cześć i podziw oddawane „wielkim Bożym mężom”, choć oparte o szacunek dla ich pracy i zaangażowania, czego rezultatem bywają bardzo obszerne i wyczerpujące wykłady, kazania i komentarze, prowadzą do przesadnej egzaltacji i gloryfikacji, co przy jednoczesnym bagatelizowaniu krytyki głoszonej przez „tytanów” teologii (jakie „śmią” podnosić niektórzy uczniowie) przeradza się w kult jednostki. Niebezpieczeństwo jest realne, stawką zaś idolatria.

Ponownie, jak zauważa Kalwin

„…to właśnie przez taką przesadę tych szlachetnych uczuć pogaństwo napełniło Olimp bogami i półbogami, wynosząc do tej rangi ludzi, którzy często zasłużyli na wdzięczność swoich bliźnich, przez jakieś usługi świadczone społeczności lub ich podziw, dokonując pewnych czynów, które wymagały więcej niż zwykłego poziomu umysłowych i fizycznych sił

Chrześcijaństwo, bynajmniej nie jest wolne od obciążenia idolatrią. Kościół tworzą grzesznicy, często nieupamiętani i z tej przyczyny na kanwę wiary przenoszona jest praktyka dalece odległa od biblijnej koncepcji chrześcijaństwa.

„Ten sam powód – zauważa Kalwin – zdobył dla chrześcijańskich męczenników wdzięczność i podziw ich współchrześcijan i ostatecznie przekształcił ich w rodzaj półbogów

„Bohaterowie kazalnic”, czy też „biali męczennicy” (męczą się przecież i trudzą teologicznie) podobnie jak rzeczywiści męczennicy pierwszych wieków zdobywają status „półbogów teologii”. Ich słów nie wolno poddawać w wątpliwość, a teologii się nie kwestionuje. Choć mogłoby się wydawać, iż wyznawcy doktryn reformowanych powinni wiedzieć lepiej, niestety rzeczywistość odbiega od biblijnego standardu, wchodząc na niebezpieczne tory tolerancji, a nawet ignorancji Słowa Bożego, które zmuszone zostaje do oddania swojego głosu „nieomylnej” i „niepodważalnej” jego interpretacji przez „doskonale wyszkolonych” egzegetów. Tolerancja taka, jak zauważył Kalwin, źle się kończy

„Kościół na początku tolerował te nadużycia, jako tymczasowe zło, ale później nie był w stanie ich usunąć; i stały się one tak silne, szczególnie podczas panującej ignorancji średniowiecza, że Kościół w końcu poprzez swoje dekrety zalegalizował to, na co początkowo przymykał oko.

Poniżej przykład doktrynalnego upadku Tima Kellera, oby posłużył jako ostrzeżenie wszystkim tkwiącym w prima Scripturalnej ignorancji.
.


Co z homoseksualistami?

Keller to amerykański apologeta, autor wielu książek, mówca, założyciel i pastor Redeemer Presbyterian Church w Nowym Jorku. Człowiek odpowiedzialny za powstanie i prowadzenie wielu wspólnot, współpracownik szeregu organizacji chrześcijańskich, w tym The Gospel Coalition, którego jest współzałożycielem oraz BioLogos Foundation.

Jakiś czas temu Keller udzielił wywiadu Davidovi Eisenbachowi, apologecie homoseksualistów. Eisenbach jest historykiem z Uniwersytetu Columbia. Pod koniec wywiadu do Kellera padło pytanie:

„Napisałem książkę o ruchu na rzecz praw homoseksualistów, ponieważ byłem przerażony uciskiem i dyskryminacją homoseksualistów w mojej Ameryce. […] „Co tak wiele kościołów ma przeciwko homoseksualistom i co z podejściem twojego kościoła do homoseksualizmu? Czy to grzech? Czy idą do piekła?”

Przez sześć minut wielebny i oczytany pastor Keller przyprawiał słuchaczy o mdłości. Nie tylko umiejętnie uniknął biblijnej odpowiedzi, ale też zaatakował kościół za  „ucisk homoseksualistów”, tj. za głoszenie, że homoseksualizm jest grzechem. Rozważmy poniższe wypowiedzi:

„Nie idziesz do piekła za bycie homoseksualistą”.

Zapytany, czy popełnianie aktów homoseksualnych prowadzi do piekła:

Nieee. Zaczekaj chwilę. Zaczekaj, zaczekaj. […] Nie, nie. Po pierwsze, heteroseksualność nie prowadzi cię do nieba. Tak się składa, że to wiem. Więc jak, u licha, homoseksualizm mógł wysłać cię do piekła?

następnie:

„Faktem w tej sprawie jest… Biblia jest o wiele ostrzejsza w kwestii chciwości i materializmu. To okropny grzech, straszny grzech. Czy chciwość wyśle cię do piekła? Nie! Wyśle cię twoja samosprawiedliwość, myślenie, że możesz być swoim własnym Zbawicielem i Panem”.

οraz

„Ale większość chrześcijan ma na myśli, kiedy to mówią, a na pewno to, co niechrześcijanie myślą, że słyszą, gdy słyszą, że to: „Jeśli jesteś gejem, idziesz do piekła za bycie gejem”. To po prostu nieprawda. Absolutnie nieprawda.

ponownie

Bycie gejem nie wysyła cię do piekła i grzech nie wysyła cię do piekła w ten sposób. Grzech leżący u podstaw grzechu to: „Jestem moim własnym zbawicielem i moim panem”.

znowu

„Chcemy, aby ludzie robili rzeczy, które są dobre dla ludzkiego rozkwitu. Ale to nie wysyła cię do nieba lub piekła”.


Co na to Biblia?

1 Kor. 6:9-10 9. Czy nie wiecie, że niesprawiedliwi nie odziedziczą królestwa Bożego? Nie łudźcie się: ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani zniewieściali (μαλακοὶ  malakai), ani mężczyźni współżyjący ze sobą (ἀρσενοκοῖται  arsenokoitai) 10. Ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani złorzeczący, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego.

Greckie ἀρσενοκοίτης arsenokoites oznacza dosłownie mężołożnika (ἄρσην arsen – mężczyzna, κοίτη koite – łoże, powtarzający się niemoralny stosunek seksualny). Mężołożnicy nie odziedziczą królestwa Bożego. Stąd mamy pewność, że mężołożnicy czyli homoseksualiści, geje, pederaści (jakkolwiek zwać ten grzech) pójdą na wieczne zatracenie. To tyle w kwestii aktywnych grzeszników. A co z pasywnym? Otóż podobnie ma się sprawa z μαλακός malakos – czyli zniewieściałymi mężczyznami. W starożytnej Grecji tacy właśnie byli pasywnymi partnerami homoseksualistów

Dowody leksykalne z tekstów greckich wskazują, że słowo to było używane w odniesieniu do biernego partnera w męskim akcie homoseksualnym. Znaczenie tego słowa nie ogranicza się do męskich prostytutek lub wykorzystywanych seksualnie mężczyzn” – źródło

Ani aktywni, ani pasywni homoseksualiści nie będą zbawieni. Natomiast zbawieni będą upamiętani homoseksualiści, co potwierdza nam wers następujący:

wers 11 A takimi niektórzy z was byli. Lecz zostaliście obmyci, lecz zostaliście uświęceni, lecz zostaliście usprawiedliwieni w imię Pana Jezusa i przez Ducha naszego Boga.

Po pierwsze zauważamy afirmatywne stwierdzenie dowodzące iż niektórzy członkowie zboru w Koryncie byli homoseksualistami tak aktywnymi jak i pasywnymi.

Po drugie to samo stwierdzenie dowodzi zaprzestania praktyki homoseksualizmu co wiąże się z umartwianiem grzechu w ciele. Tak jak złodzieje mieli przestać kraść i zająć się pracą, aby udzielać potrzebującym, tzn. złą praktykę zamienić na cnotę, przez implikację rozumiemy, iż identyczna zasada dotyczy homoseksualistów (Kto kradł, niech więcej nie kradnie, ale raczej niech pracuje, czyniąc własnymi rękami to, co jest dobre, aby miał z czego udzielać potrzebującemu Efez. 4:28). Analogicznie:

– kto był seksualnie niemoralny, niech zaprzestanie tej praktyki, lub nie odziedziczy królestwa
.
– kto uprawiał bałwochwalstwo, niech zaprzestanie tej praktyki, lub nie odziedziczy królestwa
.
– kto zdradzał małżonka, niech zaprzestanie tej praktyki, lub nie odziedziczy królestwa
.
– kto był pasywnym homoseksualistą, niech zaprzestanie tej praktyki, lub nie odziedziczy królestwa
.
– kto był aktywnym homoseksualistą, niech zaprzestanie tej praktyki, lub nie odziedziczy królestwa
.
– kto był złodziejem, niech zaprzestanie tej praktyki, lub nie odziedziczy królestwa
.
– kto był chciwy, niech zaprzestanie tej praktyki, lub nie odziedziczy królestwa
.
– kto był pijakiem, niech zaprzestanie tej praktyki, lub nie odziedziczy królestwa
.
– kto przeklinał, niech zaprzestanie tej praktyki, lub nie odziedziczy królestwa
.
– kto czynił szwindle, niech zaprzestanie tej praktyki, lub nie odziedziczy królestwa, itd.

Po trzecie umartwianie grzechu i nienawiść do niego jest cechą odrodzonych. Ciało może dalej posiadać skłonności, ale są one przezwyciężane przez dzieło Ducha Świętego. Tak jak akt kradzieży, czy morderstwo jest dla Chrześcijanina straszliwym czynem, tak też homoseksualizm.

Gal. 5:17 Ciało bowiem pożąda na przekór Duchowi, a Duch na przekór ciału; są one sobie przeciwne, tak że nie możecie czynić tego, co chcecie.
.
Kol. 3:5 Umartwiajcie więc wasze członki, które są na ziemi: nierząd, nieczystość, namiętność, złe żądze i chciwość, która jest bałwochwalstwem;

Po czwarte człowiek żyjący w grzechu praktykując go z radością dowodzi jedynie, iż nigdy nie został odrodzony przez Boga i idzie na zatracenie. Żyć według ciała, oddawać się rozkoszom to dowód na brak Ducha Świętego, a co za tym idzie duchową martwotę.

Rzym. 8:13 Jeśli bowiem żyjecie według ciała, umrzecie, ale jeśli Duchem uśmiercacie uczynki ciała, będziecie żyć.
.
1 Tym. 5:6 Lecz ta, która oddaje się rozkoszom, jest martwa, chociaż żyje.

Po piąte Bóg grzesznika wysyła do piekła na podstawie grzechu. W tym celu właśnie ustanowione zostało Prawo Mojżeszowe, doskonały standard moralności, według którego na sądzie ostatecznym zostanie wydany wyrok na wszystkich tych, którzy nie zostali przez Chrystusa odkupieni, a przez to zbawieni.

1 Tym. 1:9-10 9. Rozumiemy, że prawo nie jest ustanowione dla sprawiedliwego, ale dla nieprawych i nieposłusznych, dla bezbożnych i grzeszników, dla niegodziwych i nieczystych, dla ojcobójców, matkobójców i morderców; 10. Dla rozpustników, mężczyzn współżyjących ze sobą, handlarzy ludźmi, dla kłamców, krzywoprzysięzców i dla wszystkiego, co jest przeciwne zdrowej nauce;

Po szóste zbawieni, choć pozostają w ciele wraz z jego grzesznymi skłonnościami, miłują Boże Prawo wypełniają je z radością i dzięki temu trzymają się z daleka od rozmaitych zgorszeń wynikłych z grzechu.

Psalm 119:97 O, jakże miłuję twoje prawo! Przez cały dzień o nim rozmyślam.
.
Psalm 119:165 Wielki pokój dla tych, którzy miłują twoje prawo, a nie doznają żadnego zgorszenia.
.
1 Jana 5:2 Po tym poznajemy, że miłujemy dzieci Boże, gdy miłujemy Boga i zachowujemy jego przykazania.

Rozlana w sercach miłość do Bożych nakazów oraz nienawiść do grzechu w ostateczności przezwycięża grzech. Choć jest oczywistym, iż po drodze mogą zdarzyć się upadki. W Katechizmie Heidelberskim czytamy o niemożności pełnego miłowania Boga, zatem i Jego przykazań. Ciało śmierci (jak nazwał je Apostoł Paweł) nieustannie daje o sobie znać prowadząc niejednokrotnie do upadków:

Pytanie 5: Czy jesteś w stanie sprostać tym wymaganiom do końca?
.
Odpowiedź: Nie, bo jest we mnie naturalna skłonność do nienawiści Boga i bliźniego. Rzym. 3:10-25; 1 Jana 1:8-10; Rzym. 8:7

I tak człowiek twierdzący, iż jest chrześcijaninem, jeśli upadnie w grzech homoseksualizmu, powinien zostać odcięty ze społeczności (1 Kor. 5:1-5). Celem tego działania jest przywiedzenie takiej osoby do upamiętania, jeśli jest Chrześcijaninem, a jeśli nim nie jest, do całkowitego odcięcia grzesznika od złudzenia zbawienia. W ten sposób ukarany człowiek, jeśli rzeczywiście jest odrodzony, wróci do Boga skruszony przez Ducha Świętego. Czytamy w Kanonach Synodu w Dort 5:8, że zbawieni grzesznicy nie mogą trwać w swoim odstępstwie:

„Nie jest to następstwem ich zasług ani mocy, lecz darmowej łaski Bożej, aby nie odpadli całkowicie od łaski ani też nie trwali w swym odstępstwie i ostatecznie zginęli w nim, co względem nich samych jest nie tylko możliwe, ale i niewątpliwie wydarzyło by się, lecz względem Boga jest to całkowicie niemożliwe, ponieważ Jego zamysł nie może zostać zmieniony, ani Jego obietnica nie może zawieść, ani też powołanie zgodne z Jego wolą nie może zostać odwołane, ani też zasługa, wstawiennictwo i wytrwanie Chrystusa nie mogą okazać się nieskuteczne, ani też pieczęć Ducha Świętego nie może zostać unieważniona ani zmazana.”

Jest to oczywista konsekwencja posiadania Ducha Świętego. Stąd taki grzesznik ostoi się jednak, gdyż Bóg może go utwierdzić. (Rzym. 14:4).

Wnioski: niestety uczony wielki i prominentny teolog, „wielebny” reformowany ekspozytor Keller nie udzielił właściwej odpowiedzi. Nie wskazał, że każdy grzech skutkuje sądem i wyrokiem zatracenia, nie powiedział, że homoseksualizm to grzech i nie powiedział, że homoseksualizm to grzech zasługujący na potępienie w jeziorze ognistym (równy w konsekwencjach chciwości, o czym Keller najprawdopodobniej wiedział albo wiedział, ale kłamał). Aby znać właściwą odpowiedź, nie trzeba być teologiem. Najwyraźniej trzeba być wybitnym teologiem, aby prawdę umiejętnie zafałszować!
.


Kompromitacja

Jedna ze stron internetowych dosadnie ujmuje kompromitację Kellera:

„Więc kiedy pastor Keller powtarza w kółko, że homoseksualizm nie jest grzechem, który pośle człowieka do piekła, ostentacyjnie się myli. Boleśnie źle. I nie ma znaczenia, co próbował osiągnąć, rzekomo podkreślając podstawowe problemy grzechu, a mianowicie obłudę. Nie możemy przedefiniować grzechu ani mówić o nim fałszywie, kiedy komunikujemy leżące u jego podstaw kwestie związane z grzechem. Nie możemy umniejszać grzesznych czynności, starając się podkreślić problemy z sercem. Nie możemy mówić fałszywie o zapłacie za grzech. Kropka!”

Ale, czemu taki amerykański i wybitny „reformowany” i powszechnie szanowany teolog nie potępił publicznie homoseksualizmu jako grzech? To oczywiste. Gdyby to zrobił, straciłby swoją umiłowaną pozycję. Neo-pogańskie media nie pozostawiłyby na nim suchej nitki, byłby to koniec jego kariery. Ponieważ wielebny umiłował bardziej dobra doczesne, śmiało stwierdzamy: upadek Kellera jest całkowity, a Słowo ogłasza nad nim biada nazywając jednocześnie fałszywym prorokiem.

Łuk. 6:26 Biada wam, gdy wszyscy ludzie będą dobrze o was mówić, bo tak ich ojcowie postępowali wobec fałszywych proroków.

Czy istnieje lekarstwo na kult „wielkich teologów”? Z biblijnej perspektywy jak najbardziej. Przede wszystkim teologowie powinni posiadać wyuczony zawód umożliwiający im podjęcie pracy, gdy utracą dochody z kościoła i publikacji (Dzieje 20:17, 35) co dałoby im nieco więcej swobody wypowiedzi i nauczyło szacunku dla współwiernych. Powinni także żyć skromnie (Filip. 4:5) i nie przyzwyczajać się tym samym do zbytków (1 Kor. 7:31).

Z drugiej strony żaden człowiek, nawet najbardziej uzdolniony teologicznie, nie powinien być otaczany kultem. Jak widzimy, każdy jest omylny, każdy jest grzesznikiem. I każdy może upaść wciągając w swoje herezje rzesze bezkrytycznych słuchaczy. Bądźmy szlachetnego serca, jak Bereiczycy.

Dzieje 17:11Ci byli szlachetniejsi od tych w Tesalonice, gdyż przyjęli słowo Boże z całą gotowością i codziennie badali Pisma, czy tak się sprawy mają.

Zaś skompromitowanych „pastorów” należy bezwzględnie krytykować, aby Kościół mógł się wreszcie zreformować i zrzucić okowy idolatrii „wielkich Bożych mężów”. Celem jest czyste uwielbienie Chrystusa w Jego prawdzie.

„Jan Chryzostom (347–407), biskup Konstantynopola, był człowiekiem bardzo bliskim sercu Kalwina. Był potężnym kaznodzieją, który dążył do reformy. W swoich obszernych biblijnych homiliach i komentarzach praktykował „klarowność i zwięzłość”. Był odważnym krytykiem możnych zarówno w kościele, jak i w państwie. Przysporzył sobie wielu wrogów i skończył na wygnaniu.” – Notatka przy Komentarzu Jana Kalwina do Biblii źródło

Jeśli zaniedbamy nasze chrześcijańskie obowiązki, czeka nas przymusowa akceptacja tego, na co dziś przymkniemy oko.

Zapis wypowiedzi pana Kellera, źródło


Zobacz w temacie

Print Friendly, PDF & Email