Religijność „chrześcijańska” coraz bardziej ulega skrajnościom, aby pseudochrzescijanie mogli karmić swoją nieodrodzoną, cielesną naturę.

Z jednej strony fala charyzmanii pociąga ludzi myślących o dobrach ziemskich, którzy nawracają się do takiej emocjonalnej, dziwacznej formy pobożności.

Z drugiej strony mamy zakonny radykalizm w tym adwentyści i sabatarianie oraz sekty typu m. in. darbystów, różnych „uswięceniowców”, zielonoświątkowi tzw „prostaczkowie” (ChWZ) itp, gdzie ludzi pociąga własna sprawiedliwość, dążenie do zadowolenia Boga (właściwie raczej siebie) przez uczynki prawa interpretowane często w dziwaczny sposób. Tam także ludzie nawracają się często niewłaściwie, właśnie do takiej formy pobożności, a nie do Biblijnego Chrystusa.

Twardosercy sekciarze

Znam dla przykładu kilka świadectw darbystów i mam poważne wątpliwosci, czy oni wszyscy przeżyli nowe narodzenie, gdyż ich pojęcie zbawienia opiera się nie tylko na wierze i 5xSOLA, lecz na „przeżyciu uwierzenia”. Wyznają także możliwość oraz konieczność trwania w przestrzeganiu jakichś przepisów prawa pochodzących nie tylko z Biblii, ale także z ich ludzkiej nauki. Surowe przestrzeganie tych praw i nauk ludzkich staje się ponadto kryterium oceny zborowników i wszystkich innych.

Zauważcie, że to tacy zakonolubni ludzie przejawiają zachowania sekciarskie, izolują się, odmawiają wiary osobom inaczej traktującym ich wartości, ich przepisy i ich prawa.
.

Skruszone serca a faryzeizm

Co innego pragnienie posłuszeństwa Bogu we wszystkim wynikające z przemienionego serca, a co innego pokładanie nadziei i równorzędnej względem łaski wiary, wagi w wypełnianiu najdrobniejszych przepisów, często nie mających nic wspólnego z prawem Bożym. To ludzie nieodrodzeni mieli zawsze taką skłonność tj. ludzie, którzy nigdy nie doświadczyli na sobie, czym jest przekleństwo prawa. Ludzie, którzy nigdy nie zostali złamani przez swoją niemoc i świadomość grzeszności, ludzie, którzy budują na swojej silnej woli i determinacji zamiast na działaniu Ducha Świętego, który przekonuje o grzechu wlewając w serce człowieka pokorę i całkowitą zależność od Boga.

Pierwszym przykładem byli i są faryzeusze. Pan Bóg nadał Izraelowi 10 przykazań, a oni odczytali je tak, że stworzyli sobie 613 tj tyle, ile jest znaków (liter) w oryginalnym tekście 10 przykazań. Prawo zamiast być lustrem i przewodnikiem do Chrystusa stało się celem samym w sobie i drogą samousprawiedliwienia lub przynajmniej świadectwem ich obłudy i pokładania ufności w swoich własnych wysiłkach. Po dzień dzisiejszy Tora utożsamiana jest z 613 przykazaniami.

Współczesnymi, „chrześcijańskimi” faryzeuszami są różni zakonolubni ludzie, a w tej grupie widzę oczywiście nie tylko pewne odłamy darbystów. To są ludzie, którzy szpiegują naszą wolność w Chrystusie i próbują poddać w niewolę przepisów, które sami ustanowili przez zbyt daleką interpretację różnych wypowiedzi apostołów np. odnoszących się do porządku w czasie nabożeństwa, uczestniczenia w nim kobiet, czy używania najprostszych nawet instrumentów jak gitara lub pianino.
.

Syndrom ropuchy

Pewien biblista zauważył, że ludzie pracujący nad sobą we własnej mocy, a nie w Duchu Św są jak ropucha, która się nadyma, a później pluje i parzy wszystkich dookoła. No bo gdy taki człowiek już coś osiągnie przez własne wysiłki i determinację własnego ciała, to z natury przypisuje sobie sukces i wynosi się nad tych, którzy jeszcze nie osiągneli takich wyników. Jakże mali, nieduchowi i wręcz głupi wydają mu się ci „mniej doskonali” chrześcijanie. Ileż dobrych rad ma dla nich, a zamiast prowadzić ich za Panem Jezusem, pociąga ich za sobą, czasami nawet uzależnia od siebie.

Łuk. 5:7 Mówię wam, że podobnie w niebie większa będzie radość z jednego pokutującego grzesznika niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu „sprawiedliwych”, którzy nie potrzebują pokuty.

Z takich „pracusiów” nad sobą często wywodzą się niestety także liderzy i przewodnicy w społecznościach, którzy nie mają miłosierdzia dla innych, łatwo innych oceniają, osądzają przykładając miarę do siebie samych i porównując siebie i wszystkich ze sobą samym.

Mat. 12:7 A gdybyście wiedzieli, co to znaczy: Miłosierdzia chcę, a nie ofiary, nie potępialibyście niewinnych.
..

Dwie tablice

Prawo Boże, dekalog zostało nadane jako dwie tablice. Jedna tablica zawierała przykazania dotyczące Boga tj. natury Boga i sposobu oddawania Jemu czci. Druga tablica przykazań to obowiązki wobec człowieka. Zarówno w czasach Starego Testamentu, jak i nowego przymierza ludzie odwołujący się do przestrzegania prawa zdają się widzieć tą pierwszą tablicę w ostrych „konturach” i najdrobniejszych szczegółach, posługując się jednak własną optyką i własnym wyobrażeniem służby dla Boga, natomiast druga tablica jest nawet rzadko przez nich wymieniana.

Marek 7:4 I po powrocie z rynku nie jedzą, jeśli się nie umyją. Jest jeszcze wiele innych zwyczajów, które przyjęli po to, by je zachowywać, jak obmywanie kubków, dzbanów, naczyń miedzianych i stołów.

A przecież Prawo Boże jest całością, dwie tablice są nierozerwalne. Taką właśnie formę fałszywej, obłudnej religijności przepowiedział Pan Jezus w słowach

Jana 15:21 A to wszystko uczynią wam dla imienia mego, bo nie znają tego, który mnie posłał

Jeżeli więc ktoś pod pretekstem wierności Bogu, posługując się imieniem Chrystusa krzywdzi drugiego człowieka, okazując mu np pogardę, jak to czynili Żydzi wobec pogan, albo faryzeusze wobec prostego ludu o mniejszym poznaniu zasad prawa, to jak przypomniał Jakub, taki ktoś winien jest przestępstwa wobec całego prawa, czyli obu tablic przykazań i nie zna tak naprawdę Ustawodawcy prawa, Tego, który posłał swojego Syna, aby wypełnił prawo i okazał miłosierdzie każdemu, który wierzy.

Jak. 2:10-11 10 Kto bowiem przestrzega całego prawa, a przekroczy jedno przykazanie, staje się winnym wszystkich. 11 Bo ten, który powiedział: Nie będziesz cudzołożył, powiedział też: Nie będziesz zabijał. Jeżeli więc nie cudzołożysz, ale zabijasz, jesteś przestępcą prawa.
.

O napominaniu

Pismo daje nam wyraźne wskazówki, w jaki sposób należy napominać i pouczać. Nie może być w tym sugestii wyższości, wyniosłości, ani też śladu kpiny i szyderstwa.

1 Tym. 5:1-3 1 Starszego człowieka nie strofuj, lecz nakłaniaj jak ojca, młodszych – jak braci; 2 Starsze kobiety – jak matki, młodsze – jak siostry, z całą czystością. 3 Okazuj szacunek wdowom, które rzeczywiście są wdowami.

Obnażając fałszywe doktryny, herezje bądźmy bezlitośni wobec takich złych nauk, lecz wyrozumiali i współczujący dla szczerze błądzących.

2 Tym. 2:25 Łagodnie nauczający tych, którzy się sprzeciwiają; może kiedyś Bóg da im pokutę, aby uznali prawdę;

Inaczej ma się sprawa oczywiście ze świadomymi zwodzicielami, którzy grzesząc nurzają się w tych herezjach dla brzydkiego zysku lub poklasku. Tych należy po jednym i drugim upomnieniu unikać i przestrzegać innych przed ich grzechami, jednak też w sposób merytoryczny, konfrontując ich z prawdą Słowa Bożego, bez niepotrzebnych kpin i szyderstw.

Tyt. 3:10 Heretyka po pierwszym i drugim upomnieniu unikaj

Twardo, ostro, ale etycznie, jak na chrześcijan przystało, mając na uwadze, że może i takim Bóg okaże kiedyś łaskę i swoje miłosierdzie.

„Na tym polega różnica między Starym i Nowym Przymierzem, że w pierwszym Bóg wypisywał  Prawo na tablicach, a w drugim na sercach, aby Prawo, które w epoce Starego Przymierza zewnętrznie przerażało, w erze Nowego dawało wewnętrzną rozkosz. W Starym – zabijająca litera czyniła człowieka grzesznikiem, który w Nowym – dzięki ożywiającej Duchowi – staje się miłośnikiem Boga” – Augustyn z Hippony, Duch a litera.
.

„Prawo bez pomocy Ducha jest literą zabijającą, ale kiedy Duch ożywia, wówczas budzi się w nas miłość do Prawa zapisanego w sercach” – Augustyn z Hippony (354-430).
.

„Nie możemy miłować Chrystusa bez miłowania Go w naszych braciach” – Jan Kalwin (1509-1564)..

5 Mojż. 30:6 „PAN, twój Bóg, obrzeza twoje serce i serce twego potomstwa, abyś miłował PANA, swego Boga, z całego swego serca i całą swoją duszą, abyś żył” .

Rzym. 2:28-29 „Nie ten bowiem jest Żydem, kto jest Żydem na zewnątrz, ani nie to jest obrzezaniem, co jest na zewnątrz, na ciele; Ale ten jest Żydem, kto jest nim wewnątrz, i to jest obrzezanie, co jest obrzezaniem serca, w duchu, nie w literze, którego chwała nie pochodzi od ludzi, lecz od Boga”

Kol. 2:11  „W nim też zostaliście obrzezani obrzezaniem nie ręką uczynionym, lecz obrzezaniem Chrystusa, przez zrzucenie grzesznego ciała doczesnego”
.

Podsumowanie

I na koniec jeszcze jeden cytat, ponieważ od skłonności do niewłaściwych zachowań wobec bliźniego i braci nie są wolni także zwolennicy teologii reformowanej. Niech to będzie też swoistym podsumowaniem tych rozważań:

„Są też inni ludzie, bardzo zainteresowani doktryną: lubią czytać doktrynalne i teologiczne książki i nic nie sprawia im większej radości niż dyskusja na te tematy – czy jest to teologia reformowana, czy cokolwiek innego. Widać w nich wielki zapał dla tych spraw, które tworzą sedno, to coś. A czasami, kiedy tak zażarcie dyskutują, mogą stracić nawet panowanie nad sobą. Jakie ma wtedy znaczenie wyznawana przez nich doktryna? Czasami wydają się mieć w swoich głowach wszystkie możliwe doktryny, ale spójrzcie na ich życie – czy żyją jak chrześcijanie? Moi drodzy, im większa znajomość doktryny, tym większa odpowiedzialność i większe od was wymagania”. – Martyn Lloyd-Jones

Gdyby dziś Pan Jezus przyszedł na świat ze swoją nauką, ludzie, o których wspominał Martyn Lloyd-Jones z całą pewnością by Go ukrzyżowali.

Hebr. 6:6 …gdyż sami sobie znowu krzyżują Syna Bożego i wystawiają go na hańbę.

Jan Derlacz

Print Friendly, PDF & Email