Święta Rodzina

Łuk. 3:23 A Jezus miał około trzydziestu lat. Był, jak sądzono, synem Józefa

W Ewangeliach czytamy wiele o Jezusie, o Jego działalności, uczniach i nieco o Jego ziemskiej rodzinie. Niby to prawda oczywista; bywa jednak tak, że w życiu codziennym spotykamy nieproporcjonalnie duże zainteresowanie tym, co w Słowie Bożym uznane jest za mniej istotne.W Biblii panuje zasada proporcjonalności; to co jest najbardziej ważne zajmuje najwięcej miejsca i opisane jest wielokrotnie z wielu perspektyw i punktów widzenia. Początkowe trzydzieści lat życia Jezusa jest opisane jedynie w dwóch Ewangeliach (Mat. 2; Łuk. 2). Są to zaledwie dwie kartki w całej Biblii!

Bardzo mało jest przekazu o Marii matce Jezusa a jeszcze mniej o Józefie, cieśli i zarazem spadkobiercy królewskiej linii Dawida (Łuk. 3:23-31), który pełnł rolę ziemskiego ojczyma Jezusa z Nazaretu. Gdybym ja opisywał czyjeś życie, to z mojego punktu widzenia poświeciłbym cały rozdział książki na opisanie rodziców bohatera. Duch Święty jednak chciał aby było inaczej, aby osoba Jezusa była oddzielona od całej reszty ludzi dobrych, złych, pospolitych czy zacnych.


Kim był Józef Nazaretu?

Bezsprzecznie ma on swoje miejsce w Biblii i miał rolę do odegrania w początkowym okresie życia Jezusa. W tych krótkich, jednak ważnych fragmentach, znajduje się opis kim był Józef, przybrany ojciec Jezusa.

Mat. 1:19 Józef, jej mąż, będąc sprawiedliwym i nie chcąc jej [Marii] zniesławić, chciał ją potajemnie oddalić.

Wyobraźmy sobie sytuację dzisiaj, kiedy młody chłopak dowiaduje się od swojej narzeczonej, że ona jest w ciąży, a ojcem jest ktoś inny. Oznacza to tylko jedno; niewierność! Tłumaczenie się narzeczonej jedynie pogarsza sprawę. W dodatku opowieść Marii o zajściu w ciążę z Ducha Świętego brzmi jak kłamstwo pospiesznie splecionez elementu strachu i z fantazji. Na pierwszy rzut oka przebaczenie w takiej sytuacji może oznaczać współudział w tuszowaniu prawdy i wyraz zgody na moralne zepsucie w Narodzie Wybranym.

Józef prawdopodobnie czuł się niepewnie czy aby postępuje sprawiedliwie. Każdy z ludzi ma wrodzone poczucie dobra i zła (Rzym. 2:14-15). Opowieść Marii o ciąży w wyniku działania Ducha Świętego, brzmi jak najgorszy rodzaj zła. Zło czynione w imię Boga jest najgorszym rodzajem zła, a wplatanie imienia Najwyższego do gry kłamstw jest bezsprzecznie tym najgorszym pomieszaniem Boga i rzeczy budzących odrazę.

Religijny radykalizm jaki panował w tamtym czasie w Izraelu jeszcze pogarsza sytuacje w jakiej znalazł się Józef. Gdyby Józef doprowadził do publicznego potępienia i ukamienowania Marii zyskał by sobie nie tylko poważanie w swoim środowisku, ale również zaoszczędziłby sobie wielu problemów. Samo już rozważanie opcji jak nie zaszkodzić Marii oznacza, że naprawdę ją kochał ponad zasady panujące w ludowej interpretacji Prawa Mojżeszowego.

Mat. 1:20-23 20. A gdy o tym rozmyślał, oto anioł Pana ukazał mu się we śnie i powiedział: Józefie, synu Dawida, nie bój się przyjąć Marii, twojej żony. To bowiem, co się w niej poczęło, jest z Ducha Świętego. 21. I urodzi syna, któremu nadasz imię Jezus. On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów.22. A to wszystko się stało, aby się wypełniło, co powiedział Pan przez proroka: 23. Oto dziewica będzie brzemienna i urodzi syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, co się tłumaczy: Bóg z nami. 24. Wtedy Józef, obudziwszy się ze snu, uczynił tak, jak mu rozkazał anioł Pana, i przyjął swoją żonę.

Józef nie stara się wyłącznie o własne dobro, ale również o dobro Marii, która w tym czasie była jeszcze technicznie rzecz ujmując jego narzeczoną. Kiedy Bóg wyraźnie mu komunikuje co ma robić, nie protestuje, ale poślubia ją.

Teraz nieco o duchu legalizmu. Legalizm to nie tylko problem jaki panował dawno temu w Judaizmie. Jest mocno zamaskowany w wielu kręgach wyznań chrześcijańskich, a szczególnie w kręgach konserwatywnych. Legalizm często i mocno odwołuje się do Biblii i prawidłowo nazywa ją Słowem Bożym. Jednak problem nie jest w tym, co mówi Bóg, ale co jest w sercu człowieka. Człowiek który interpretuje Słowo Boże tak, aby udowodnić swoją racje w rzeczywistości wczytuje do tekstu swoją myśl. Sprawia to na słuchaczach (a nawet na nim samym !!!) wrażenie,  że słuchają Bożego głosu, pomimo iż są to przemyślenia z wyrwanymi z kontekstu wersetami.

Józef mógł się czuć niepewnie czy postępuje sprawiedliwie w środowisku zdominowanym naukami faryzeuszy. Faryzeusze byli, i do dzisiaj w sensie metaforycznym są przykładem skrajnego legalizmu. Józef prawdopodobnie słyszał wiele ”dobrych rad” jak ukamienować kobietę, która zaszła w ciążę przed ślubem. Mógłby sporo zyskać w oczach swojego środowiska przez radykalne odcięcie się od domniemanego grzechu Marii. Postępowanie Józefa jednak ma charakter  ”miłosierdzie przewyższa ofiary”. (A gdybyście wiedzieli, co to znaczy: Miłosierdzia chcę, a nie ofiary, nie potępialibyście niewinnych. Mat 12:7). Józef swoim postępowaniem zaprzecza płytkiej ludowej religii jaka była rozwinięta przez faryzeuszy w tamtych czasach.

Zachowanie Józefa zaprzecza również dzisiejszej humanistycznej teorii wpływu środowiskowego. Według humanistów jesteśmy biologicznymi robotami powielającymi schematy wpojone nam przez otaczające nas środowisko i przez to nie ponosimy odpowiedzialności za swoje wybory. Według dzisiejszych ”faryzeuszy postępu” powinniśmy unikać odpowiedzialności za własne postępowanie, a tym bardziej unikać pomocy innym w trudnej sytuacji.

Mówiąc współczesnym językiem, Józef powinien przekonać młodocianą Marię (12-16 lat) do dokonania aborcji aby ”dziecku było lepiej”. Z pewnością szpital imienia ‚‚Króla Heroda” znalazłby pospiesznie miejsce dla Marii w celu usunięcia ”ciała obcego”. Przecież aborcja nie boli, a nie zrealizowane wakacje z powodu ”czegoś nieważnego” to już strata jakiej nie można odrobić w życiu.

W świecie gdzie wartością był religijny legalizm za ujawnienie hipokryzji reagowano … większą hipokryzją! W dzisiejszym świecie, gdzie panuje lewicowa hipokryzja reaguje się dokładnie tak samo! W akcie rebelii wobec Boga oba systemy potrafią zanegować najbardziej logiczne i oczywiste prawdo do życia. Dawcą życia jest Bóg, tylko ON ma prawo je odebrać. Dziecko jest zawsze dzieckiem, nawet jeśli ktoś nazwie je
”niechcianym płodem”, ”zlepkiem komórek”, czy ”pasożytem”.

Jednak prosty cieśla z Nazaretu zachował się jak nowotestamentowy uczeń Jezusa, który wybiera słuchać Boga bardziej niż człowieka. Wobec powyższych faktów pozostaje przypisać całą chwalę Bogu za działanie Ducha Świętego. Żadna inna teoria nie wyjaśnia nawet w najmniejszym stopniu ani zachowania Józefa, ani zachowania innych bohaterów wiary, którzy nie mogli wyprodukować sami z siebie zasad i działań, które są miłą wonnością dla Boga. Na szaleństwo to też nie wygląda, kiedy się ratuje życie matki i dziecka zamiast je niszczyć kosztem własnej wygody! Jestem świadomy istnienia innych ”teorii” cyklicznie pojawiających się w okresie świąt Bożego Narodzenia, a  mówiących o zmowie w kreowaniu Jezusa na Mesjasza czy im podobnych. Są to teorie godne jedynie ich twórców, sprzeciwiających się temu, co Bóg nam łaskawie objawił.
.


Zwyczajny Józef

Postać Józefa jest bardzo zwyczajna. Ten dramatyczny kontrast pomiędzy Józefem, a Jezusem i Jego uczniami nie oznacza, że wszyscy naśladowcy Drogi Pańskiej mają być pełno-czasowymi pracownikami kościoła czy jakiejś misji.  Józef w dzisiejszej dobie emocjonalnego narcyzmu i zabiegania o zadowolenie swojego ”ja”, jest niewygodnym wzorem dla tych, którzy traktują Kościół jako miejsce do znalezienia akceptacji i podkreślenia swojej wyjątkowości. Przykładem niech będą ”chrześcijańscy” hipisi na motocyklach czy nigdy niedojrzewający do założenia rodziny single. Nadgryzieni czasem panowie wożący spore sadełka na swoich rdzewiejących maszynach chwały nie czuliby się wygodnie w tej samej ławce z osobą Józefa z Nazaretu.

1 Tym. 5:14 Chcę więc, żeby młodsze wychodziły za mąż, rodziły dzieci, zajmowały się domem, nie dawały przeciwnikowi żadnego powodu do obmowy.

Również Józef uczciwie pracujący na utrzymanie swojej rodziny nie poświeciłby uwagi egoistom przynoszącym do Kościoła zabawki. Podobnie miałaby się sprawa z wiecznymi singlami planującymi życie pod dyktando ”chrześcijańskich” koncertów i festiwali. Nie byliby oni zachwyceni ”namaszczeniem” Józefa do codziennej pracy i jego brakiem zainteresowania piosenkami śpiewanymi w kościołach Hilsongu, gdzie pastorami są neo-poganie oficjalnie praktykujący homoseksualizm. Jednak Bóg nie szuka nadzwyczajnych ludzi mających ambicje zabłyśnięcia na każdym możliwym kroku. To Bóg ma błyszczeć i być uwielbiony za dzieło zbawienia, a człowiek ma być sługą spełniającym wolę swojego PANA.

Psalm 79:9 Wspomóż nas, Boże naszego zbawienia, dla chwały imienia twego; ocal nas i przebacz nam grzechy ze względu na twoje imię.

Bóg szuka zwyczajnych ludzi do obdarowania nadzwyczajnym darem zbawienia. Bóg nie udziela zbawienia tym, którzy wcześniej osiągneli wysoki rozwój duchowy. Bóg nie szuka też wyjątkowych przypadków upadku moralnego, aby udowodnić swoją moc przebaczenia. Boży plan zbawienia w ogóle nie zakłada żadnych uczynków (dobrych ani złych) umożliwiających osiągnięcie zbawienia. Bóg szuka i znajduje prawdziwych czcicieli, których wybrał do zbawienia przed założeniem świata, żeby po wieki oddawali Mu chwałę.

Jan 4:23 Ale nadchodzi godzina, i teraz jest, gdy prawdziwi czciciele będą czcić Ojca w duchu i w prawdzie. Bo i Ojciec szuka takich, którzy będą go czcić
.
Efez. 2:11-12 11. W nim, mówię, w którym też dostąpiliśmy udziału, przeznaczeni według postanowienia tego, który dokonuje wszystkiego według rady swojej woli; 12. Abyśmy istnieli dla uwielbienia jego chwały, my, którzy wcześniej położyliśmy nadzieję w Chrystusie.
.
Jan 6:37-40 37. Wszystko, co mi daje Ojciec, przyjdzie do mnie, a tego, który przyjdzie do mnie, nie wyrzucę precz. 38. Zstąpiłem bowiem z nieba nie po to, żeby czynić swoją wolę, ale wolę tego, który mnie posłał. 39. A to jest wola Ojca, który mnie posłał, abym nie stracił nic z tego wszystkiego, co mi dał, ale abym to wskrzesił w dniu ostatecznym. 40. I to jest wola tego, który mnie posłał, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w niego, miał życie wieczne, a ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.

Zadaj sobie pytania:

  • Czy bierzesz pod uwagę bycie ”zwykłym Józefem” jako wypełnianie woli Boga w miejscu w jakim przyszło ci żyć i pracować?
  • Czy to co nazywasz twoim nawróceniem było przyjściem przed JEGO tron z prośbą o przebaczenie grzechów?
  • Czy może było to zaproszeniem JEGO do twojego serca, abyś mógł / mogła żyć lepszym i szczęśliwszym życiem?
  • Kiedy szukasz Boga, czy widzisz swoją grzeszność i niedoskonałość w kontraście do JEGO osoby?
  • Czy twojemu nawróceniu towarzyszyły głębokie zrozumenie osobistej grzeszności, bolesny żal i nieodparta chęć odwrócenia się od grzechu?
  • A może raczej zbawienie dokonane przez Jezusa stało się przysłowiową wisienką na torcie twojego życia, zwieńczeniem kariery?

Mirosław Karasiński


Zobacz w temacie

Print Friendly, PDF & Email