Nikt nie jest nieomylny

Pod koniec życia Augustyn z Hippony skrupulatnie przejrzał wszystko, co kiedykolwiek opublikował. Napisał cały katalog swoich prac, z setkami rewizji i korekt by poprawić błędy, które widział we wcześniejszym materiale. Książka zatytułowana „Retractationes” jest mocnym dowodem pokory Augustyna i gorliwości o prawdę. Żadna z jego wcześniejszych publikacji nie umknęła bardziej dojrzałej analizie teologa. Augustyn był tak śmiały w wyrzeczeniu się błędów, które dostrzegał w swojej pracy, jak w obalaniu herezji swoich teologicznych przeciwników.

Ponieważ Augustyn redagował swoje prace chronologicznie, “Retractationes” jest wspaniałym wspomnieniem nieugiętego, trwającego całe jego życie poszukiwania duchowej dojrzałości i teologicznej precyzji. Jego uczciwość w adresowaniu własnych niedociągnięć jest dobrym przykładem, dlaczego Augustyn jest uważany za rzadki model zarówno pobożności, jak i naukowości.


Przykład godny naśladowania

Sam chciałbym mieć możliwość przeglądu i poprawienia wszystkich moich własnych opublikowanych materiałów, ale wątpię, czy kiedykolwiek będę miał czas lub energię, aby podjąć się tego zadania. W dniu elektronicznych zapisów mój „opublikowany” materiał zawiera nie tylko książki, które napisałem, ale także prawie każde kazanie, jakie kiedykolwiek wygłosiłem – około 3000 do tej pory. To zbyt dużo materiału, żeby móc krytykować wyczerpująco w sposób, w jaki bym chciał. Nie żebym miał redagować wszystko jak leci.

Przez cały czas mojej posługi moja teologiczna perspektywa pozostała zasadniczo niezmieniona. Podstawowe doktrynalne wyznanie, które wyznjaję dziś jest tym samym, które potwierdziłem, gdy zostałem wyświęcony do służby prawie 40 lat temu. Nie jestem kimś, kogo przekonania łatwo zmienić. Ufam, że nie jestem trzciną poruszoną na wietrze, ani osobą, która jest naiwnie podrzucana przez różne wiatry doktryny.

Łuk. 7:24 Gdy zaś posłańcy Jana odeszli, zaczął mówić do ludzi o Janie: Co wyszliście zobaczyć na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze?

Efez. 4:13-14 13 Aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary i poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary dojrzałości pełni Chrystusa; 14 Abyśmy już nie byli dziećmi miotanymi i unoszonymi każdym powiewem nauki przez oszustwo ludzkie i przez podstęp prowadzący na manowce błędu.
.


Semper Reformanda

Ale jednocześnie nie chcę być odporny na wzrost i korektę, szczególnie, gdy moje rozumienie Pisma Świętego może zostać zaostrzone. Jeśli dokładniejsze zrozumienie ważnego punktu doktryny wymaga zmiany mojego myślenia – nawet jeśli oznacza to zmianę lub poprawienie już opublikowanych materiałów – chcę być gotowy dokonać niezbędnych zmian. Zrobiłem wiele takich rewizji na przestrzeni lat, często podejmując działania, by usunąć błędne lub mylące stwierdzenia z własnych taśm, a czasami nawet głosząć ponownie fragmenty Pisma z lepszym zrozumieniem tekstu. Ilekroć zmieniłem zdanie na temat jakiejkolwiek istotnej kwestii doktrynalnej, starałem się, aby moja zmiana opinii i jej powody były jak najbardziej klarowne.
.


Synostwo inkarnacyjne

W tym celu chcę publicznie powiedzieć, że porzuciłem doktrynę „synostwa inkarnacyjnego.”. Uważne studiowanie i refleksja pozwoliły mi zrozumieć, że Pismo rzeczywiście przedstawia relację między Bogiem Ojcem a Chrystusem Synem jako odwieczną relację Ojciec-Syn. Nie uważam już synostwa Chrystusa za rolę przyjętą w Jego wcieleniu.

Moja wcześniejsza pozycja wynikała z mojego studiowania Listu do Hebrajczyków, który wydaje się mówić o zrodzeniu Syna przez Ojca jako wydarzeniu, które ma miejsce w pewnym momencie: „Ja ciebie dziś zrodziłem”; „Ja będę mu Ojcem, a on będzie Mi Synem”.

Hebr. 1:5 Do którego bowiem z aniołów powiedział kiedykolwiek: Ty jesteś moim Synem, ja ciebie dziś zrodziłem? I znowu: Ja będę mu Ojcem, a on będzie mi Synem?

Ten werset przedstawia bardzo trudne pojęcia.
.

Zrodzenie

Zwykle mówi o pochodzeniu danej osoby. Co więcej, synowie są zazwyczaj podporządkowani swoim ojcom. Dlatego trudno mi było dostrzec, w jaki sposób odwieczny związek między Ojcem a Synem może być zgodny z doskonałą równością i wiecznością wśród Osób Trójcy.
.

Synostwo

Doszedłem do wniosku – że świadczy o miejscu dobrowolnego poddania się, na które Chrystus zszedł w Swej inkarnacji

Filip. 2:5-8 5 Niech będzie w was takie nastawienie umysłu, jakie też było w Chrystusie Jezusie; 6 Który, będąc w postaci Boga, nie uważał bycia równym Bogu za grabież; 7 Lecz ogołocił samego siebie, przyjmując postać sługi i stając się podobny do ludzi; 8 A z postawy uznany za człowieka, uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej.

Jan 5:19 Wtedy Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Syn nie może nic czynić sam od siebie, tylko to, co widzi, że czyni Ojciec. Co bowiem on czyni, to i Syn czyni tak samo.
.


W obronie Bóstwa

Moim celem była obrona absolutnego Bóstwa i wieczności Chrystusa, a nie podważanie go. Od początku starałem się, aby było to jak najbardziej zrozumiałe. Niemniej jednak, kiedy po raz pierwszy opublikowałem moje poglądy na ten temat (w moim komentarzu do Hebrajczyków z 1983 r.) Kilku krytyków oskarżyło mnie o atakowanie Bóstwa Chrystusa lub kwestionowanie Jego wieczności.

W 1989 r. Odpowiedziałem na te zarzuty na sesji plenarnej dorocznej konwencji Niezależnych Fundemantalnych Kościołów Ameryki (denominacji, która mnie ordynowała). Krótko po tej sesji, aby wyjaśnić moje poglądy dalej, napisałem artykuł zatytułowany „Synostwo Chrystusa” (opublikowany w 1991 roku w formie broszury). W obu przypadkach ponownie podkreśliłem moje nieuwarunkowane i jednoznaczne zaangażowanie w biblijną prawdę, że Jezus jest wiecznie Bogiem.
.


Raport mniejszości

Pogląd o „synostwie inkarnacyjnym„, choć jest to opinia mniejszości, nie jest herezją. Sednem mojej obrony tego poglądu były oświadczenia, które jak najwierniej potwierdzały moje absolutne zaangażowanie w ewangeliczne podstawy boskości i wieczności Chrystusa.

Mimo to kontrowersje nadal krążyły wokół moich poglądów na temat „synostwa inkarnacyjnego„, co skłoniło mnie do ponownego przeanalizowania i ponownego przemyślenia istotnych tekstów biblijnych. Dzięki tym badaniom zyskałem nowe uznanie dla znaczenia i złożoności tego zagadnienia.

Co ważniejsze, moje poglądy na ten temat uległy zmianie.
.


Skąd zmiana?

Oto dwa główne powody mojej zmiany opinii:
.

Równość z Ojcem

Jestem teraz przekonany, że tytuł „Syn Boży„, gdy odnosi się do Chrystusa w Piśmie Świętym, zawsze mówi o Jego Boskości i absolutnej równości z Bogiem, a nie o Jego dobrowolnym podporządkowaniu. Żydowscy przywódcy z czasów Jezusa doskonale to rozumieli.

Jan 5:18 Dlatego Żydzi tym bardziej usiłowali go zabić, bo nie tylko łamał szabat, ale mówił, że Bóg jest jego Ojcem, czyniąc się równym Bogu.

Powyższy fragment mówi, że Żydzi chcieli Go zabić, oskarżając Go o bluźnierstwo „ponieważ nie tylko łamał szabat, ale mówił, że Bóg był jego Ojcem, czyniąc się równym Bogu”. W tamtej kulturze, dorosły syn dostojnika był uznawany równym w pozycji i przywilejach co ojciec Ten sam szacunek, należny królowi, był przyznawany jego dorosłemu synowi. W końcu syn był tej samej istoty co jego ojciec, spadkobiercą wszystkich praw i przywilejów ojca, a więc równy pod każdym znaczącym względem. Kiedy więc Jezus został nazwany „Synem Bożym„, wszyscy rozumieli to jako tytuł Bóstwa, czyniącym go równym Bogu i (co ważniejsze) tej samej istoty, co Ojciec. Właśnie dlatego przywódcy żydowscy uważali tytuł „Syna Bożego” za wielkie bluźnierstwo.

Jeśli synostwo Jezusa oznacza Jego Boskość i całkowitą równość z Ojcem, to nie może być tytułem, który odnosi się tylko do Jego wcielenia. W rzeczywistości, główny sens tego, co oznacza „synostwo” (I z pewnością dotyczy to Boskiej istoty Jezusa), musi odnosić się do wiecznych atrybutów Chrystusa, a nie tylko do ludzkości, którą przyjął.
.

Wieczne pochodzenie Syna

Jest to wieczny i konieczny akt pierwszej osoby Trójcy, przez który On, wewnątrz Boskiego Bytu, jest gruntem dla drugiego osobowego istnienia takiego samego jak Jego własne, i obdarza drugą osobę całkowitą Boską esencją, bez żadnych podziałów, wyobcowania czy zmiany. – Systematic Theology, s. 94

Jestem teraz przekonany, że zrodzenie w Psalmie 2 i Hebrajczyków 1 nie jest wydarzeniem, które ma miejsce w czasie.

Hebr. 1:5 Ty jesteś moim Synem, ja ciebie dziś zrodziłem
.
Psalm 2:7 Ty jesteś moim Synem, ja ciebie dziś zrodziłem.

Chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się, że Pismo posługuje się terminologią o czasowym wydźwięku („Ja ciebie dziś zrodziłem„), kontekst Psalmu 2:7 wydaje się być wyraźnie odniesieniem do odwiecznego Bożego postanowienia. Rozsądnie jest więc wywnioskować, że zrodzenie wspomniane tutaj odnosi się do wieczności, a nie do punktu w czasie.
.

Znaczenie symboliczne

Język doczesny należy zatem rozumieć jako symboliczny, a nie dosłowny. Większość teologów zdaje sobie z tego sprawę i kiedy mają do czynienia z synostwem Chrystusa, posługują się terminem „wieczne pochodzenie„. Nie przepadam za tym wyrażeniem. W słowach Spurgeona jest to „termin, który nie przekazuje nam żadnego wielkiego znaczenia, po prostu zasłania naszą ignorancję„. Aczkolwiek sama koncepcja, jestem teraz przekonany, jest biblijna. Pismo odnosi się do Chrystusa jako „Jednorodzonego Syna

Jan 1:14 A to Słowo stało się ciałem i mieszkało wśród nas (i widzieliśmy jego chwałę, chwałę jako jednorodzonego od Ojca), pełne łaski i prawdy

Jan 1:18 Boga nikt nigdy nie widział. Jednorodzony Syn (niektóre manuskrypty zawierają frazę μονογενὴς Θεὸς monogenes Theosjednorodzony Bóg ) który jest w łonie Ojca, on nam o nim opowiedział.

Jan 3:16 Tak bowiem Bóg umiłował świat, że dał swego jednorodzonego Syna, aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.

Jan 3:18 Kto wierzy w niego, nie będzie potępiony, ale kto nie wierzy, już jest potępiony, bo nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Bożego.

Hebr. 11:17 Przez wiarę Abraham, wystawiony na próbę, ofiarował Izaaka. On, który otrzymał obietnicę, złożył w ofierze jednorodzonego syna

Greckie słowo tłumaczone jako „jednorodzony” to μονογενής monogenes. Jego znaczenie ma związek z wyjątkowością Chrystusa. Dosłownie można go przetłumaczyć jako „jedyny w swoim rodzaju” – a jednak wyraźnie oznacza również, że jest On z tej samej istoty, co Ojciec. To, wierzę, jest samym sednem tego, co rozumie się przez wyrażenie „jednorodzony”.
.

Poczęty z Ducha a nie z Ojca

Stwierdzenie, że Chrystus jest „zrodzony” samo w sobie jest pojęciem trudnym. W sferze stworzenia termin „zrodzony” mówi o pochodzeniu potomstwa. Zrodzenie syna oznacza jego poczęcie – punkt, w którym powstaje. Niektórzy w ten sposób zakładają, że „jednorodzony” odnosi się do poczęcia ludzkiego Jezusa w dziewiczym łonie Marii.

Jednak Mateusz przypisuje poczęcie się wcielonego Chrystusa Duchowi Świętemu, a nie Bogu Ojcu. Zrodzenie, o którym mowa w Psalmie 2 i Jana 1:14, wydaje się być czymś więcej niż pojęciem człowieczeństwa Chrystusa w łonie Marii.

Mat. 1:20To bowiem, co się w niej poczęło, jest z Ducha Świętego.

.

Syn współistotny Ojcu

I rzeczywiście, istnieje inne, bardziej istotne znaczenie dla idei „zrodzenia”, niż tylko pochodzenie potomstwa. W projekcie Boga, każde stworzenie rodzi potomstwo „według swego rodzaju

1 Mojż. 1:11-12 11 Potem Bóg powiedział: Niech ziemia zrodzi trawę, rośliny wydające nasiona i drzewo urodzajne przynoszące owoc według swego rodzaju, którego nasienie będzie w nim na ziemi. I tak się stało. 12 I ziemia wydała trawę, rośliny wydające nasienie według swego rodzaju i drzewo przynoszące owoc w którym było nasienie według swego rodzaju. I Bóg widział, że to było dobre.

1 Mojż. 1:21-25 21 I Bóg stworzył wielkie wieloryby i wszelkie pływające istoty żywem, które hojnie wydały wody, według ich rodzaju oraz wszelkie ptactwo skrzydlate według jego rodzaju. I Bóg widział, że to było dobre. 22 Bóg błogosławił je, mówiąc: Bądźcie płodne i rozmnażajcie sięo, i wypełniajcie wody morskie, a ptactwo niech się rozmnaża na ziemi. 23 I nastał wieczór i poranek, dzień piąty. 24 Bóg powiedział też: Niech ziemia wyda istoty żywe według swego rodzaju: bydło, zwierzęta pełzające i zwierzęta ziemi według swego rodzaju. I tak się stało. 25 I Bóg uczynił zwierzęta ziemi według swego rodzaju i bydło według swego rodzaju, i wszelkie zwierzęta, które pełzają po ziemi według swego rodzaju. I Bóg widział, że to było dobre.

Potomstwo posiada dokładne podobieństwo rodzica. Fakt, że syn jest płodzony przez ojca, gwarantuje, że syn jest w istocie taki jak ojciec. Wierzę, że jest to sens, jaki Pismo Święte chce przekazać, gdy mówi o zrodzeniu Chrystusa przez Ojca.
.

Chrystus nie jest istotą stworzoną

Jan 1:1-3 1 Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. 2 Ono było na początku u Boga. 3 Wszystko przez nie się stało, a bez niego nic się nie stało, co się stało.
.
Mich. 5:2 Ale ty, Betlejem Efrata, choć jesteś najmniejsze wśród tysięcy w Judzie, z ciebie jednak wyjdzie mi ten, który będzie władcą w Izraelu, a jego pochodzenie jest od dawna, od dni wiecznych.

Nie miał początku, ale był tak ponadczasowy jak sam Bóg. Dlatego „zrodzenie” wspomniane w Psalmie 2 i jego odnośniki nie mają nic wspólnego z Jego pochodzeniem. Ale ma to wszystko związek z faktem, że jest On tej samej istoty, co Ojciec.

Wyrażenia takie jak „wieczne pochodzenie„, „Jednorodzony Syn” i inne odnoszące się do synostwa Chrystusa muszą być rozumiane w tym znaczeniu: użyte są dla podkreślenia absolutnej jedności istoty między Ojcem a Synem. Innymi słowy, takie wyrażenia nie mają na celu wywołania idei prokreacji; mają one przekazać prawdę o istotnej jedności między osobami Trójcy.
.


Podsumowanie

Mój poprzedni pogląd był taki, że Pismo posługiwało się terminologią Ojca-Syna, antropomorficznie przystosowując niezgłębione niebiańskie prawdy do naszych skończonych umysłów, ubierając je w ludzkie określenia. Teraz jestem skłonny sądzić, że jest odwrotnie: relacje między człowiekiem a synem są jedynie ziemskimi obrazami nieskończenie większej rzeczywistości niebiańskiej. Ta prawdziwa, archetypiczna relacja Ojciec-Syn istnieje wiecznie w Trójcy. Wszystkie inne są jedynie ziemskimi replikami, niedoskonałymi, ponieważ są związane w naszej skończoności, a jednak ilustrują istotną wieczną rzeczywistość.

Skoro synostwo Chrystusa dotyczy całego Jego Bóstwa, ktoś może się zastanawiać, dlaczego odnosi się to do Drugiej Osoby Trójcy, a nie do Trzeciej? W końcu nie mówimy o Duchu Świętym jako o Synu Bożym, prawda? Czy jednak nie jest On również tej samej istoty, co Ojciec? Oczywiście, że jest. Pełna, nierozcieńczona, niepodzielna istota Boga należy do Ojca, Syna i Ducha Świętego. Bóg jest tylko jedną istotą; a jednak istnieje On w trzech Osobach. Trzy Osoby są równe, ale nadal są Osobami odrębnymi. A główne cechy, które odróżniają Osoby, są zawinięte we właściwości sugerowane imionami Ojca, Syna i Ducha Świętego. Teologowie nazwali te właściwości ojcostwem, filiacją i spiracją. To, że takie rozróżnienia są kluczowe dla naszego zrozumienia Trójcy Świętej, jasno wynika z Pisma Świętego. Jak wyjaśnić je w pełni pozostaje tajemnicą. W rzeczywistości wiele aspektów tych prawd może pozostać na zawsze nieodgadnionych, ale to podstawowe zrozumienie wiecznych relacji w Trójcy Świętej stanowi jednak najlepszy konsensus chrześcijańskiego zrozumienia przez wiele stuleci historii Kościoła.

Dlatego potwierdzam doktrynę wiecznego synostwa Chrystusa, uznając ją za tajemnicę, której nie powinniśmy głęboko podważać.

John MacArthur, źródło

Tłumaczył Tomasz Faszcza

Print Friendly, PDF & Email