Przedmowa

1 Kor. 2:14 Lecz cielesny człowiek nie pojmuje tych rzeczy, które są Ducha Bożego. Są bowiem dla niego głupstwem i nie może ich poznać, ponieważ rozsądza się je duchowo.

Człowiek nieodrodzony jest niezdolny do jakiegokolwiek dobrego działania (Psalm 14:3; 53:3; Rzym. 3:12; 8:8). Nie jest w stanie wzbudzić w sobie wiary (Kazn. 7:20; Jan 10:26; 1 Kor. 2:14; 2 Tym. 3:8), nie może przyjść do Boga (Jan 6:44; 6:65; 10:26; Efez. 2:2-3; Kol.1:21), nie może nawet myśleć o poszukiwaniu Boga objawionego w Piśmie (Izaj. 53:6; Rzym. 3:11).

Ta totalna niezdolność świadczy o duchowym stanie każdego naturalnego człowieka: śmierci. Mimo tego nieszczęśni heretycy naturalną niezdrolność do wiary określają mianem niezdolności moralnej i tworzą sztuczną możliwość fizycznej (czyli wynikającej ze zdolności ludzkiej natury) wiary w Boga.

Innymi słowy: choć moralnie człowiek jest upadły, to jednak w swej naturze ma zdolność uwierzenia. Rzeczywiście meandry Amyraldianizmu są schematycznie tożsame z Pelagianizmem i siłą rzeczy prowadzą swych wyznawców ku zatraceniu.


Przeciwko poglądom Amyrauta na temat zdolności naturalnych i moralnych (kanony 21-22)

Kanon XXI

Ci, którzy zostali wezwani do zbawienia przez głoszenie Ewangelii, nie są w stanie uwierzyć ani być posłuszni temu powołaniu, chyba że zostali wskrzeszeni z duchowej śmierci tą samą mocą, której Bóg użył, aby światło świeciło z ciemności a Bóg zajaśniał w ich sercach chwałą Bożą w obliczu Jezusa Chrystusa

2 Kor. 4:6 Ponieważ Bóg, który rozkazał, aby z ciemności zabłysnęło światło, ten zabłysnął w naszych sercach, aby zajaśniało w nas poznanie chwały Bożej w obliczu Jezusa Chrystusa.

 A Pismo to demonstruje tą całkowitą niezdolność, wynikającą z tak wielu bezpośrednich świadectw i pod tak wieloma mozaikami, że w żadnym innym punkcie nie jest bardziej to pewne.

1 Kor. 2:14 Lecz cielesny człowiek nie pojmuje tych rzeczy, które są Ducha Bożego. Są bowiem dla niego głupstwem i nie może ich poznać, ponieważ rozsądza się je duchowo.

Niezdolność tę można wprawdzie nazwać moralną nawet wtedy, gdy odnosi się do podmiotu lub przedmiotu moralnego, ale jednocześnie należy ją nazwać naturalną, ponieważ człowiek z natury, a więc przez prawo formowania się w łonie matki, i stąd od urodzenia, jest dzieckiem nieposłuszeństwa

Efez. 2:2 W których niegdyś postępowaliście według zwyczaju tego świata i według władcy, który rządzi w powietrzu, ducha, który teraz działa w synach nieposłuszeństwa (ἀπειθείας apetheias – rozmyślnej, wolicjonalnej niewiary).

i ma tę niezdolność, która jest tak wrodzona, że ​​nie można jej się wyzbyć inaczej, jak tylko dzięki wszechmocnej łasce Ducha Świętego, która przemienia serca.
.


Kanon XXII

Uważamy zatem, że mówią niedokładnie i niebezpiecznie ci, którzy nazywają tę niezdolność do wiary moralną niezdolnością i nie mówią, że jest to niezdolność naturalna, dodając, że człowiek, w jakimkolwiek stanie, w jakim się znajduje, jest w stanie uwierzyć, jeśli zechce, i że wiara w taki czy inny sposób rzeczywiście pochodzi z samego siebie. Apostoł jednak wyraźnie nazywa [zbawienie] darem Bożym

Efez. 2:8 Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę, i to nie jest z was, jest to dar Boga.


Melchior Leydecker (1642-1721)

Ukończył studia teologiczne na Uniwersytecie w Utrechcie od 1657 roku.  Polemizował z innymi duchowymi prądami, między innymi, wypowiadał się przeciwko filozofii kartezjańskiej (popularnej wśród katolickich Oratorian i praktykujących mowę niezrozumiałym bełkotem Jansenistów). Chociaż potajemnie opowiadał się za zjednoczeniem z Kościołem luterańskim, opierając się na swoich przekonaniach kalwińskich nie mógł go tolerować we wszystkich kwestiach.

Teologia Leydeckera charakteryzuje się szerokim zorientowaniem na tradycję Reformowaną i niewątpliwie idzie w ślady Jana Kalwina. W kwestii herezji Amyraldianizmu Leydecker stwierdza:

„Uczony Amyraldus nie przysłużył się sprawie Reformacji przez swoje rozróżnienie między fizyczną a moralną mocą wiary w Chrystusa.

  • Zakładał, że grzesznik posiada tę pierwszą, ale nie drugą.
    .
  • Utrzymywał, że Chrystus umarł za wszystkich ludzi zgodnie z dekretem Boga, przez który zbawienie zostało zapewnione grzesznikom pod warunkiem wiary;

Ten ogólny dekret, według niego, miał być uważany za poprzedzający szczególny dekret o daniu wiary wybranym. Kiedy wspomniano mu, że jego pojęcie o ogólnym dekrecie, o którym teraz mowa, było niedorzeczne, ponieważ zawieszało koniec śmierci Chrystusa na niemożliwym warunku, zaprzeczył, że warunek ten był niemożliwy.

‚Albowiem,’ powiedział on, ‚chociaż nie zaprzeczam, wraz z Arminianami, niemocy upadłego człowieka, lub jego niezdolności do wiary (pozwalam mu być moralnie bezsilnym), to jednak utrzymuję, że człowiek ma jeszcze fizyczną lub naturalną moc wierzenia, tak jak posiada naturalne zdolności rozumienia i woli’.

W tym miejscu Amyraldus podał smutny przykład wielkiego nadużycia.

A) Czy mamy przypuszczać, że kiedy Chrystus podjął się opieki nad grzesznikami w przymierzu łaski, uważał ich za kogoś innego, niż za najnędzniejszych, zagubionych, martwych w grzechu, całkowicie bezsilnych?

Rzym. 5:7 Choć rzadko się zdarza, że ktoś umrze za sprawiedliwego, jednak za dobrego może ktoś odważyłby się umrzeć. [w oczach Bożych nikt nie jest dobry, nikt nie jest sprawiedliwy]
.
Rzym. 8:3 Co bowiem było niemożliwe dla prawa, w czym było ono słabe z powodu ciała, Bóg, posławszy swego Syna w podobieństwie grzesznego ciała i z powodu grzechu, potępił grzech w ciele

B) Albo że mądrość Boża dała Chrystusowi umrzeć w tym celu, aby grzesznicy mogli osiągnąć zbawienie naturalną mocą wiary – mocą, która, jak przyznaje Amyraldus, nigdy nie mogła być wykorzystana?

C) Ponadto, czyż wiara nie jest najświętszym i moralnym aktem, a ponieważ ma miejsce w grzeszniku, [jest] aktem czysto nadprzyrodzonym?

D) I czy mamy pozwolić, aby zasada, która nie jest moralna, lecz jedynie fizyczna, mogła być przyczyną takiego moralnego i nadprzyrodzonego aktu?

E) Czyż akt i jego zasada nie powinny odpowiadać sobie nawzajem?

Niech o miłości będzie powiedziane to samo, co Amyraldus powiedział o wierze, a Pelagianie zatriumfują, którzy tak wiele mówili o naturalnym uzdolnieniu do miłowania Boga ponad wszystko. W rzeczy samej, według tego schematu nie będzie można powstrzymać pelagiańskiej opinii o mocach czystej natury i o fizycznych lub naturalnych zdolnościach człowieka do czynienia tego, co jest moralnie dobre. Bowiem, obalając tę opinię, nasi uczeni nadal utrzymywali, że obraz Boży był konieczny w pierwszym człowieku, aby mógł on dokonywać tak dobrych moralnie czynów, jak te, które polegają na miłowaniu i szukaniu prawdziwego błogosławieństwa w cieszeniu się Nim.

Amyraldus jednak obala tę doktrynę, a dzięki rozróżnieniu, jakie czyni między mocą naturalną a moralną, dochodzi do wniosku, że koncepcja rozumnej natury człowieka z konieczności zawiera w sobie moc do spełniania czynów moralnie dobrych, takich jak pragnienie i staranie się o przywrócenie komunii z nieskończenie świętym i błogosławionym Bogiem.

Tendencja tego schematu stała się bardziej widoczna, gdy Pajoniusz – uczeń Amyraldusa – zaczął zaprzeczać konieczności działania Ducha Świętego w wewnętrznym oświeceniu grzeszników, w celu ich zbawczego nawrócenia. Albowiem, jak mówił Pajoniusz, nic więcej nie jest konieczne do tego celu, jak tylko to, aby rozum, który ma w sobie wystarczającą ilość jasnych pojęć (zgodnie z językiem modnej wówczas filozofii kartezjańskiej), został jedynie uderzony światłem zewnętrznego objawienia, tak jak oko jest uderzane promieniami światła pochodzącymi ze świetlistego przedmiotu”

(De Veritate Religionis Reformatae et Evangelicalae, lib. ii., cap. 6, sect. 82; cytowany w George Smeaton, The Doctrine of the Holy Spirit [Wielka Brytania: Banner, repr. 1958], s. 363-364

Na podstawie źródło


Zobacz w temacie

Print Friendly, PDF & Email