Wyjechani

Hebr. 11:12-14 Dlatego z jednego człowieka, i to obumarłego, zrodziło się potomstwo tak liczne, jak gwiazdy niebieskie i jak niezliczony piasek na brzegu morza. Wszyscy oni umarli w wierze, nie otrzymawszy spełnienia obietnic, ale z daleka je ujrzeli, cieszyli się nimi i witali je, i wyznawali, że są obcymi i pielgrzymami na ziemi. Ci bowiem, którzy tak mówią, wyraźnie okazują, że szukają ojczyzny.

Kiedy miałem 15 lat wyjechałem ”na wakacje” do dziadków (wioska w okolicach Jarocina). Po tygodniu znajomy moich rodziców przywiózł mi walizkę oraz dwa kartony; czyli wszystko co wtedy posiadałem. Auto odjechało, a ja spojrzałem na pakunki stojące przy drodze poczułem się strasznie samotny i słaby. Nie miałem już domu, a miejsce w którym byłem nie był moim domem i nigdy się nim nie stał…


Ofiary transformacji ustrojowej

Musiałem w życiu walczyć, aby mieć kilka metrów kwadratowych wynajmowanego pokoju, kilka litrów paliwa w aucie i coś do zjedzenia. Naturalną konsekwencją takiego życia był wyjazd za granice. Nie był to jednak wybór człowieka o mocnym charakterze, ale brutalna życiowa konieczność.

Teraz, kiedy poukładałem sobie życie są osoby (po obu stronach oceanu) które mi zazdroszczą. Im silniejsza jest zazdrość, tym głupsze padają argumenty; ‚‚Ma nowe auto”, ”Stać go na to”. Nawet w z pozoru grzecznej Kanadzie usłyszałem; ”Niewielu ludzi stać, aby co roku latać do Europy”. Ja nie wyjechałem z Polski bo miałem kaprys. Mój wyjazd w sensie prawnym był dobrowolny, ale w sensie ekonomicznym był efektem przymusu sytuacyjnego.

Podobnie jak wielu moich znajomych, musiałem walczyć i płynąć pod prąd, choć nie jest to moja naturalna skłonność. Takie doświadczenia tworzą pewien rodzaj społeczności ludzi ponad wiekiem, stanem posiadania czy wyznawaną wiarą (lub jej brakiem). Wyjechani są pewnego rodzaju pionierami w swoim pokoleniu. Nie do końca już rozumieją swój dawny kraj i nie do końca znają kraj w którym przyszło się im osiedlić. W pozytywnym sensie Wyjechani to łącznik pomiędzy tymi dwoma; znają aspekty życia w Polsce oraz aspekty życia w kraju w jakim przyszlo im sią osiedlić.

(Dla jasności dodam, że nie można w żadnym stopniu do Wyjechanych zaliczyć ludzi lubiących podróże, albo ludzi mieszkających w innym kraju za pieniądze pochodzące z Polski.)

Oczywiście ciężko jest zmierzyć jak trudne jest życie człowieka który musiał opuścić swoje środowisko, oraz jaka jest ”śmiertelna dawka samotności dla osobnika”. Można to mierzyć różnie w zależności od danej sytuacji, albo w zależności od etapu życia człowieka. Zmiany cywilizacyjne jak globalizacja, nowe technologie, nowe filozofie życia etc. tworzą zagrożenie dla stabilności w życiu. Każdy z nas zna osoby starsze od nas zaledwie o jedno pokolenie, które spędziły całe życie w jednym zakładzie pracy, pod jedny adresem zamieszkania.

W przypadku Wyjechanych te zmiany są co najmniej dwojakie, ponieważ człowiek musi dostosować się do zmian w nowym miejscu zamieszkania, a jednocześnie chcąc utrzymać kontakt ze „niezmieniającymi się” członkami rodziny chce nadążyć za zmianami jakie mają miejsce w Polsce.
.


Syndrom Syna Marnotrawnego

Jan 7:24 Nie sądźcie po pozorach, ale sądźcie sprawiedliwym sądem.

Ciekawym dla Wyjechanych może być przykład Syna Marnotrawnego z Biblii. Jest to historia osadzona w konwencji Starego Testamentu i nie do końca rozumiana w dzisiejszym świecie. Dom rodzinny Syna Marnotrawnego w tej historii to Izrael współczesny dla Jezusa; gdzie istniała od wieków ustalona hierarchia wartości, niekwestionowana religia i niepodważalne zwyczaje. Dlatego Syn Marnotrawny ma pomysły bardziej szokujące dla swoich współczesnych, niż może nam się to dzisiaj wydawać. W sensie religijnym jest po prostu bezbożny i nie wart ani zainteresowania, ani konfrontacji przez Starszego Brata. Dziś najbliżej tej konwencji myślowej są Amisze i Huteryci, którzy wyjście poza kolonie traktują jako rodzaj śmierci. Nie wiem jednak jak wielu Wyjechanych zdaje sobie sprawę, że pomimo 2000 lat ta historia ma mocne podobieństwa co do myślenia niektórych ludzi w dzisiejszych czasach.

Niestety dla wielu krewnych w Polsce, a szczególnie dla osób o silnych uczuciach religijnych, przypowieść o Synu Marnotrawnym polega na podejściu do Wyjechanych na wzór Starszego Brata, a nie na podejściu Miłosiernego Ojca.

Dlatego po latach od wyjazdu tworzy się specjalna nić pomiędzy ludźmi, których nie do końca wolne wybory pognały w różne miejsca na świecie. Próba zrozumienia nowego świata jest łatwiejsza w gronie osób żyjących w tym samym środowisku. Historia lubi sie powtarzać, ale nigdy nie powtarza się dokładnie tak samo. Doświadczenia ”Real McCoya” nie są opowieściami wysnutymi na mięciutkiej kanapie, ale są wykute przez lata ciężkiej pracy i ciężkich doświadczeń.  Oto kilka z nich;
.


Paweł

2 Tes. 3:10 Kto nie chce pracować, niech też nie je.

Obaj jestesmy ”Wyjechani”. Ja wyjechałem do Irlandii w 2001 roku, a Paweł w 2006. Teraz odpowiednio mieszkamy w Kanadzie i USA. Każdy z nas inaczej wyobrażał sobie Amerykę. Życie jest tu dobre; nie ma powodu do wylewania łez, a jest wiele powodów do dziękowania Bogu. Brakuje jednak języka z ”miejscowymi”, szczególnie kiedy chodzi o sprawy światopoglądu czy wiary. W ten sposób jesteśmy dodatkowo ograniczeni przed integracją, a po przekroczeniu pewnego wieku każdy już wie, że nasz czas możliwych przeprowadzek się wyczerpał, oraz że tu przyjdzie spędzić stare lata. Dlatego zanim się pojawił ”pan bóg-wirus wszechmogący” (więcej tutaj) na emigracji nauczyliśmy się porozumiewać na odległość.

Szczególnie dla mężczyzn nie ma znaczenia czy znajomy ma więcej siwych włosów, czy bardzo postarzał się. Ja osobiście wolę rozmawiać bez obrazu video; wtedy jest to tak jakbym czytał książkę i nie rozpraszał myśli obrazem obok niej. Z Pawłem często rozmawiam o sprawach moralnych. Dla nas jako Protestantów etatowi pastorzy nie przedstawiają autorytetu ludzi znających życie od strony zwykłego człowieka. Jeszcze gorzej wypadają ”uczeni w piśmie” z Polski, którzy nie tylko nie znają naszych realiów życia, ale będąc często na dotacji z amerykańskich źródeł nie mają bladego pojęcia o realiach życia w samej Polsce. Są oni co najwyżej ”googlowymi tłumaczeniami” amerykańskich sponsorów z lewicową nakładką Hołowni / Trzaskowskiego na swoich profilach FB. Oczywistym jest że każdy umie czytać Biblię, ale jak w codziennym życiu użyć przykłady z Biblii to już bardziej złożona kwestia.

To połączenie jak zastosować dorobek i mądrość poprzednich pokoleń do codziennego życia, jest bardzo ważne. Jeśli tego się nie robi, to pozostaje bezwładne płynięcie z  prądem socjalnego chrześcijaństwa lub topienie się w odmętach postmarksistowskiego obłędu typu BLM. Owo duchowe i społeczne zagubienie emigrantów najczęściej widoczne jest w postaci poparcia dla wszystkiego co liberalne i lewicowe, czyli właśnie tych rzeczy, które były główną przyczyną naszego wyjazdu z Polski, Ukrainy czy podobnych „krain szczęśliwości”. Dla odwrócenia uwagi od mentalnego przywiązania do idei jakie są nam bliskie, kilka uwag dotyczących niegdyś bogatej Wenezueli.

Kapitalizm kontra socializm [1]

Sprawa politycznych wyborów jest jednak marginesem w życiu zwykłego człowieka. Najbardziej ważne są codzienne ”małe wybory”, które w jakimś sensie odzwierciedlają wielką politykę i to, czy ludzie dokonują wyborów dającym chleb na stole czy igrzyska na ulicy? W przypadku politycznych rozczarowań ”gwiazdą” jest ostatnio Wenezuela, a w przypadku wielu ludzi jak Paweł czy ja do największych rozczarowań w ostatnich dekadach zaliczają się kościoły, a w szczególności kościoły protestanckie, które okropnie zawiodły w procesie pomocy w podejmowaniu racjonalnych decyzji życiowych.

Efektem tego są tacy Wyjechani jak my: ludzie którzy muszą pozbierać się ekonomicznie, społecznie i duchowo. Dlatego wspólna rada braci w wierze jest często bardziej adekwatna do realiów w jakim przyszlo nam żyć, niż mądrość płynąca z kazalnic od ludzi, którym nie udało się dostać na Jagiellonkę (dlatego wybrali zawód pastora, gdzie kwalifikacją jest posiadanie matury i uległość wobec władzy swojej denominacji). Winni są również sami zainteresowani. Kościół jaki Paweł zna jest pułapką dla wielu Wyjechanych z byłego ”CCCP”. Pozorny komfort posiadania społeczności w rodzinnym języku jest barierą w nadrobieniu dekad zapóźnień społecznych, a wyraźnie widocznym efektem jest ”kołchoźnicza” praca u „współbraci” (?) w zamian za minimalną pensje.

Reformacja i wywodzący się z niej Protestantyzm wytworzyły na samym początku motor do nauki niższym warstwom społeczeństwa i motor postępu cywilizacyjnego. Obecnie kościoły protestanckie w swoim głównym nurcie stały się ostoją zacofania i ”myślenia emocjonalnego”. Dlatego teraz, tym bardziej jest ważna relacja osobista z ludźmi godnymi zaufania, gdy instytucje wyznaniowe zamiast kreować kierunki myślenia w zmieniającym się świecie stały się częścią systemu władzy. (więcej w artukule Jordan Peterson i sztuka skutecznego prania mózgu)


Jakub

Psalm 133:1 Oto jak dobrze i jak miło, gdy bracia zgodnie żyją.

Jakuba poznałem na Forum Żydów Polskich (FB), jednym z najbardziej wartościowych jakie znam. Kiedy przyjechałem do Kanady, Jakub udzielił mi ważnych rad jak postępować kiedy zaczynam tu życie. Mogło mnie to ustrzec od sytuacji jaką on sam kiedyś przeżył próbując jechać do Danii.

Oto co Jakub pisze o sobie:

”Problem polegał na tym, że jako Żyd, mogłem w każdej chwili po 1968 roku wyjechać z Polski i choć opierałem się pokusie aż do 1978, wiedziano, że prędzej czy później to zrobię, bo wielu na moim miejscu by chętnie skorzystało. W rezultacie, po skończeniu studiów w 1971, zablokowano mi możliwość kariery na uczelni, dając etat pracownika naukowo – badawczego, bez dostępu do pracy dydaktycznej i związanej z tym karierą robienia doktoratu itp. No bo kto będzie w takiego inwestował? Mimo tego stawiałem na Polskę, do czasu, gdy nie zorientowałem się, że zmiana systemu nie obędzie się bez poważnej draki, w której, jako pół Żyd i pół Rosjanin z żoną i z małym dzieckiem zupełnie nie miałem zamiaru uczestniczyć. Mały wgląd, jak mogłoby to wyglądać, dostałem w 1978, gdy, z okazji planów podwyżki cen, powołano mnie z rezerwy do wojska na stanowisko szefa technicznego szpitala polowego… Na moje szczęście, w Szczecinie nie było „klientów”. Ostatecznego kopa dała wiadomość, że Dania ma zamknąć granice dla takich jak ja. No i zamknęła nam przed nosem, gdy już zrzekliśmy sie polskiego obywatelstwa. A więc, do Wiednia, a stamtąd do Kanady. Wyszło więc na lepsze. Do dziś trzymam się zasady, którą przed wyjazdem z Polski podyktował mi mój Ojciec:
.
„Nigdy nie pluj do studni, z której pileś”.
.
Urodziłem się i wykształciłem w Polsce, która „jeszcze nie zginęła” i do dziś jestem za to wdzięczny.”

Bycie Polakiem to indywidualny wybór serca, a nie wtopienie się w tłum ludzi o niepewnych poglądach. Ani wymachiwanie biało-czerwoną flagą przez jednych, ani też wstyd euroentuzjastów za pochodzenie nie ”rozgrzeszają” z braku osobistych wyborów. Podejście jakie zaprezentował powyżej Jakub, na pewno pomaga w odnalezieniu się w nowym miejscu na świecie czy w nowej pracy. Bycie nijakim czy bezbarwnym tylko pozornie i na krótki czas  pomaga pozostać w ukryciu. Prędzej czy później każdy musi wyjść z takiego ukrycia i zderzyć się z rzeczywistością. Cieszę się że, na Forum Żydów Polskich (FB) można spotkać się z wieloma tematami, jakie w innych grupach są „rażącymi uczucia”. Oczywiście tak jak wszędzie są granice dobrego smaku i poruszania w wybranym temacie. Nie mniej chęć dogadania się na tym forum jest znacznie większy niż na „chrześcijańskich” forach, gdzie za brak zgody z liderem posty „ktoś” usuwa. Może wspólne ciężkie, a nawet tragiczne doświadczenia ludzi tworzą bazę do zrozumienia innych, niż powód do zaciekłego bronienia swoich (oczywiscie zawsze „słusznych”) racji.

W przypadku Jakuba bardzo mocno potwierdza się mądrość, jaką w Księdze Rodzaju zauważa w Egipcie Józef podsumowując sensowność swoich doświadczeń;

1 Mojż. 50:20 Wy wprawdzie knuliście zło przeciwko mnie, ale Bóg obrócił to w dobro, chcąc uczynić to, co się dziś dzieje: zachować przy życiu liczny lud.

Sensem istnienia zła nie jest prawo oddania zła innej osobie, religii czy osobie o innym kolorze skóry, ale raczej jest powodem do przebaczenia. W tym obrazie Józefa powyżej jest cień Mesjanistyczny. Wątek wspólny dla korzeni Judaizmu i Chrześcijaństwa.
.


Adam

Filip. 3:20 Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też oczekujemy Zbawiciela, Pana Jezusa Chrystusa.

Adama znam najkrócej, a on sam nie ma jeszcze 20 lat. Jest on w podobnej sytuacji w jakiej ja byłem 30(!) lat temu. Adam jest nowotestamentowym Chrześcijaninem i wierzy, że Duch Święty przekonuje go iż powinien zostać w UK, gdzie zdobył edukację. Londyn, UK to są ”jego” ulice i ”jego” ludzie. Jeśli miałby kiedyś wyjechać, to tak jak Anglicy wyjechałby do byłej angielskiej kolonii, gdzie jego język i wykształcenie pasuje do tego co zdobył u ”pani królowej”. Niestety jego rodzice są odmiennego zdania; chcą wrócić do Polski w obliczu niepewnych lat Anglików po wyjściu z Unii Europejskiej.

Ludowa wiara, czyli zabobon, wpoiła ludziom sztywne pojmowanie ciągle zmieniającego się świata. Postrzeganie swojego miejsca życia w Polsce jako jedynego bezpiecznego kawałka świata to stara gra oparta na sentymencie i na strachu przed nowym. Wątek mesjanistyczny w Polsce był przez wieki powtarzany aby utzymać Polaków na łonie Kościoła Rzymsko-Katolickiego. Protestanci w swojej post-reformacyjnej formie przejęli wiele z tego co kiedyś było powodem do reformacji. Ja dawniej byłem pod wpływem ludzi z Kościoła Baptystów. Ci zaś byli pod wpływem ”braci-donosicieli” którzy dbali bardziej o socjalistyczne wartości niż o to, co jest zapisane w Biblii. Niektórzy z członków Kościoła Baptystów mówili mi, abym pozostał wiernie w miejscu, gdzie przyszło mi żyć, bo to niby taka jest wola Boga, ale nie odpowiadali nigdy jak moje potrzeby życiowe mają być zaspokojone. Arbitralne określenie granic ”swojskości” jest tylko przedłużeniem mentalności chłopa pańszczyźnianego, gdzie rodzinna wioska jest substytutem Ziemi Obiecanej, a kościół w niej równoważnikiem świątyni w Jeruzalem. W takim ujęciu wiele kościołów cofnęło się cywilizacyjnie o kilka wieków. Mentalność w „stanie bezobjawowym: jest ciągle obecna w postaci ignorancji do prowadzenia rozmów w rodzinnym gronie; gdzie chcielibyśmy żyć za 10 lat?

Moja historia sprzed trzech dekad może się więc powtórzyć w życiu Adama. Niemniej pisanie poradnika jak zacząć życie od nowa w obcym kraju byłoby wyrazem głupoty z mojej strony. Życie się przeżywa, a próba spisania gotowych rad krok po kroku co najwyżej jest wyrazem niezrozumienia. Historia się powtarza, ale nigdy nie powtarza się dokładnie tak samo.
.


Nadzieja

1 Tes. 5:14-15 Prosimy was, bracia, upominajcie niekarnych, pocieszajcie małodusznych, przygarniajcie słabych, a dla wszystkich bądźcie cierpliwi! Uważajcie, aby nikt nie odpłacał złem za złe, zawsze usiłujcie czynić dobrze sobie nawzajem i wobec wszystkich!

Wyjechani wychodzą poza ”święty obóz” tego gdzie się urodzili i wychowali. Gotowi są łamać język, aby dojść do innego człowieka; aby zrozumieć Narodowca, Żyda i wszystkie możliwe kombinacje pochodzenia czy statusu społecznego. Chcieć to znaczy móc! Dlatego w Ameryce ludzie potrafią kaleczyć mowę i mieszać nawet trzy języki, aby się dogadać. Nie jest to jednak jakaś wzniosła filantropia. Jest to rodzaj rozumnego poznawania zmieniającego się świata, bez popadania w obłęd izolacji Chicagowskiego Jackowa, czy multikulturowego wstydu mówienia po Polsku w Londynie.

Tchórzostwo polityczne czy społeczne zawsze śmierdzi i nikomu jeszcze nie pomogło. Czas więc na wyzwolenie się (w pozytywnym sensie) z zaściankowego myślenia jakbyśmy jako Polacy należeli do „podrasy ludzi”. Bycie słabym i niezaradnym to woda na młyn dla wszelkiego rodzaju liderów coachingu, marketingowców czy sprzedawców marzeń.

W zmieniającym się społeczeństwie stajemy się coraz bardziej samotni i nie zanosi się aby coś zmieniło się tu na lepsze. Jestesmy samotni w tłumie informacji, podatni na depresje i ataki ludzi chcących zrobić pieniądz na naszych problemach.

Nadzieja jest w Bogu i jest cały czas. Tak jak w tej znanej pieśni, która pomimo 120 lat od ukazania się nie straciła na aktualności czerpiąc frazy i myśli z Księgi Rodzaju oraz z Psalmów.

Zadaj sobie pytania;.

  • Kiedy zauważyłeś pierwszy raz, że powszechnie panująca wiara (Chrześcijaństwo Kulturowe) jest duchowo płytka i nie prowadzi do głębszych odpowiedzi w twoim życiu?
    .
  • Czy czujesz się rozczarowany brakiem odpowiedzi na nurtujące cię pytania ze strony obecnej denominacji do jakiej należysz?
    .
  • Gdy to zrozumiałeś, to czy postanowiłeś wtedy modlić się do Boga o mądrość, czy raczej skorzystałeś z gotowych rad?

Mirosław Miro Karasinski

Amy Grant – This Is My Father’s World

===================

This is my Father’s world,

And to my listening ears
All nature sings, and round me rings
The music of the spheres.
This is my Father’s world:
I rest me in the thought
Of rocks and trees, of skies and seas;
His hand the wonders wrought.

This is my Father’s world,
The birds their carols raise,
The morning light, the lily white,
Declare their maker’s praise.
This is my Father’s world,
He shines in all that’s fair;
In the rustling grass I hear him pass;
He speaks to me everywhere.

This is my Father’s world.
O let me ne’er forget
That though the wrong seems oft so strong,
God is the ruler yet.
This is my Father’s world:
why should my heart be sad?
The Lord is King; let the heavens ring!
God reigns; let the earth be glad! [3]

To jest świat mojego Ojca,
I do moich słuchających uszu
Cała natura śpiewa i krąży wokół mnie
Nieboskłon muzyki.
Oto świat mojego Ojca:
Odpoczywam myśląc
że skały i drzewa, niebo i morze;
Wszystko JEGO ręka dokonała.

To jest świat mojego Ojca,
Ptaki, które wyśpiewują chwałę,
Poranne światło, biała lilia,
Istnieniem swym wypowiadają chwałę Stwórcy.
To jest świat mojego Ojca,
Świeci we wszystkim, co jest sprawiedliwe;
W szeleszczącej trawie słyszę, jak ON przechodzi;
ON wszędzie mówi do mnie.

To jest świat mojego Ojca.
O, nigdy nie zapomnę
Że choć zło wydaje się tak silne,
Bóg jest jeszcze większym władcą.
Oto świat mojego Ojca:
dlaczego moje serce ma być smutne?
PAN jest Królem; niech niebiosa zabrzmią!
Bóg króluje; niech raduje się ziemia! [3]

[1] Capitalism vs. Socialism  https://www.youtube.com/watch?v=Fdfru9NHGvE

[2]  Amy Grant – This Is My Father’s World https://www.youtube.com/watch?v=N5rZx-iogyg

[3] „This is My Father’s World” by Maltbie Davenport Babcockhttps://en.wikipedia.org/wiki/This_Is_My_Father%27s_World


Zobacz w temacie

Print Friendly, PDF & Email