Biblijne ostrzeżenie

2 Kor. 6:14 Nie wprzęgajcie się w nierówne jarzmo z niewierzącymi. Cóż bowiem wspólnego ma sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo jaka jest wspólnota między światłem a ciemnością?

Niedawny dokument zatytułowany „Ewangelicy i katolicy razem: misja chrześcijańska w trzecim tysiącleciu”, podpisany przez wielu wybitnych ewangelików, zniwelował szeroki rozłam doktrynalny, który oddzielał ewangelikalizm od rzymskiego katolicyzmu.

  • deklaruje on jedność obu uczestniczących grup
  • podkreśla ich wspólną wiarę, dopuszcza różnice doktrynalne,
  • ale stwierdza, że ​​mimo wszystko obie mają wspólną misję

Fatalnym mankamentem dokumentu jest założenie, że wspólna misja jest możliwa pomimo różnic doktrynalnych. Rzekoma wspólna misja jest w istocie zaprzeczeniem prawd cenionych wśród ewangelików. Powody podane przez ewangelicznych sygnatariuszy porozumienia są puste i nieprzekonujące. To stwierdzenie w efekcie odwraca to, co Reformacja Protestancka zalecała w odniesieniu do sola Scriptura i sola fide.

Stanowisko Reformatorów dotyczące usprawiedliwienia, które było dość biblijne, zostało ogłoszone jako anatema przez Sobór Trydencki w 1547 r. Inne istotne doktryny biblijne zostały odrzucone w oświadczeniach rzymskokatolickich, nawet tych niedawnych.

Jedność z rzymskim katolicyzmem nie jest godnym celem, jeśli oznacza poświęcenie prawdy.


Milowy krok w stosunkach z Rzymem

29 marca 1994 r. nastąpił rozwój, który niektórzy reklamowali jako najbardziej znaczący rozwój w stosunkach protestancko-katolickich od zarania Reformacji. Dokument zatytułowany „Ewangelicy i katolicy razem: misja chrześcijańska w trzecim tysiącleciu” został opublikowany z listą ponad trzydziestu sygnatariuszy – w tym znanych ewangelików jak

  • Pat Robertson
  • J. I. Packer
  • Os Guinness
  • i Bill Bright.

Dołączyli do nich czołowi katolicy, tacy jak John Cardinal O’Connor, biskup Carlos A. Sevilla i katolicki uczony Peter Kreeft. Zespół piętnastu uczestników pod kierownictwem Richarda Johna Neuhausa i Charlesa Colsona opracował dwudziestopięciostronicowy dokument. Neuhaus to były pastor luterański, który przeszedł na katolicyzm w 1990 roku i od tego czasu został wyświęcony na kapłana. Podobnie jak Colson jest wpływowym autorem i mówcą.

Colson wyjaśnił, że „Ewangelicy i katolicy razem” to efekt serii spotkań sponsorowanych przez Neuhausa kilka lat temu w Nowym Jorku. Pierwotnym celem spotkań była dyskusja na temat napięć w Ameryce Łacińskiej między misjonarzami protestanckimi a urzędnikami katolickimi.

„W niektórych krajach Kościół katolicki używał władzy politycznej do tłumienia protestanckich wysiłków ewangelizacyjnych; Misjonarze protestanccy byli prześladowani za wiarę”- powiedział Colson. „Z drugiej strony, niektórzy ewangelicy promowali ewangelię, nazywając Kościół katolicki„ nierządnicą Babilonu ”; Papieża „antychrystem” i tym podobne ”. 2

Colson mówi, że on i inni na zebraniach

„byli poruszeni słowami naszego Pana, wzywającymi nas do bycia w jedności ze sobą, tak jak On jest jednym z nami i z Ojcem, aby świat mógł wiedzieć, jak modlił się Jezus, że „Ty mnie posłałeś”. Colson dodał:„Zgodziliśmy się, że Pismo Święte czyni jedność prawdziwych chrześcijan istotą – warunkiem wstępnym chrześcijańskiej ewangelizacji ”. 3

Długie oświadczenie o zgodzie, które powstało w wyniku tego, zostało uznane przez prasę świecką i chrześcijańską za przełomowe porozumienie ekumeniczne. Szczególnie godne uwagi jest to, że podpisani katolicy nie pochodzą z liberalnego skrzydła katolicyzmu. Sygnatariusze po obu stronach to konserwatyści, z których wielu jest aktywnych w ruchu pro-life i innych prawicowych inicjatywach politycznych. Historycznie rzecz biorąc, ewangelicy i konserwatywni katolicy sprzeciwiali się wysiłkom ekumenicznym.

Artykuł w Christianity Today pochwalił zgodę na wprowadzenie konserwatystów do ruchu ekumenicznego:

„Zbyt długo ekumenizm pozostawiano lewicowym katolikom i głównym protestantom. Tylko z tego powodu ewangelicy powinni oklaskiwać ten wysiłek i radować się z postępu, jaki przedstawia ”. 4

Ale czy ten nowy układ rzeczywiście reprezentuje postęp, czy też istotne elementy Ewangelii są zdegradowane do drugorzędnego statusu? Czy duch Reformacji jest całkiem martwy? Czy powinniśmy się teraz cieszyć, widząc konserwatywnych ewangelików dążących do jedności ekumenicznej z rzymskim katolicyzmem? Lista protestanckich sygnatariuszy dokumentu jest z pewnością imponująca. Niektórzy z nich to ludzie, którzy poświęcili swoje życie głoszeniu i obronie teologii reformacji.

Praca J. I. Packera jest dobrze znana z jego wielu cennych książek. Jego książka Evangelism and the Sovereignty of God , drukowana od kilkudziesięciu lat, ukazałą wielu tysiącom osób nacisk jaki Reformacja kładzie na bożą suwerenność. W kilku swoich książkach z powodzeniem bronił kluczowej doktryny Reformacji dotyczącej usprawiedliwienia przez wiarę. Jego książka Fundamentalism and the Word of God jest zdolną obroną autorytetu Pisma Świętego. Niewielu w naszym pokoleniu było skuteczniejszymi zwolennikami teologii reformacji niż Packer.

Charles Colson jest jednym z najwybitniejszych pisarzy ewangelikalizmu. Wiele z powracających motywów w jego dziełach na przestrzeni lat bardzo przypomina echa tematów Reformacji – suwerenności Boga, panowania Chrystusa i autorytetu Pisma Świętego. W rzeczywistości kilku nauczycieli, których sam Colson nazywa swoimi mentorami, to ludzie, których służba jest ściśle związana z ideałami i celami Reformacji Protestanckiej.

Obaj ci ludzie z pewnością rozumieją przepaść, która dzieli rzymskokatolicyzm od wiary ewangelicznej. Nie jest to różnica filozoficzna czy polityczna, ale teologiczna. I to nie jest kwestia drobiazgów. Kluczową różnicą między ewangelikalizmem a katolicyzmem jest różnica w stosunku do ewangelii. Kwestie, które oddzieliły Reformatorów od kościoła rzymskokatolickiego, trafiają w sedno poglądów ewangelików na temat zbawienia.

Wiele osób uważa, że ​​z podpisami ludzi tej rangi, „Ewangelicy i katolicy razem” musi być dokumentem godnym zaufania, a nie kompromisem między elementami charakterystycznymi dla Reformacji. Ale czy jest to bezpieczne założenie?

„Ewangelicy i katolicy razem” to lekcja poglądowa na temat znaczenia biblijnego rozeznawania. Ale to dużo, dużo więcej. W miarę narastania presji na ewangelików, aby odnieśli sukces na płaszczyźnie politycznej i walczyli o moralność kulturową, kapitulują oni przed nowym ekumenizmem. Może to stać się jednym z najbardziej spornych problemów dekady. Przyszłość ewangelikalizmu może wisieć na włosku.
.


Co mówi dokument?

„Ewangelicy i katolicy razem” to obszerny dokument. Niestety nie jest możliwe odtworzenie tutaj całego tekstu. Ale oto niektóre z najważniejszych momentów:
.

Deklaracja jedności

Dokument zaczyna się następująco:

„Jesteśmy ewangelicznymi protestantami i rzymskokatolikami, których poprzez modlitwę, studium i dyskusję doprowadzono do wspólnych przekonań na temat wiary i misji chrześcijańskiej. To stwierdzenie nie może oficjalnie przemawiać w imieniu naszych społeczności. Zamierza odpowiedzialnie przemawiać z naszych społeczności i do naszych społeczności ”. 5

W dalszej części wprowadzenia dokument stwierdza:

„Jak jeden jest Chrystus, tak misja chrześcijańska jest jedna. Ta jedna misja może i powinna być rozwijana na różne sposoby. Jednak uzasadnionej różnorodności nie należy mylić z istniejącymi podziałami między chrześcijanami, które przesłaniają jedynego Chrystusa i utrudniają jedyną misję ”(2).

Postawionym celem jest „widzialna jedność” (2). Dokument cytuje Jana 17:21, gdzie Pan Jezus modlił się, „Aby wszyscy byli jedno, jak ty, Ojcze, we mnie, a ja w tobie, aby i oni byli w nas jedno, aby świat uwierzył, że ty mnie posłałeś. ”. Dalej następuje:

„Razem, ewangelicy i katolicy, wyznajemy nasze grzechy przeciwko jedności, jaką Chrystus pragnie dla wszystkich swoich uczniów” (2).

W tym miejscu autorzy dokumentu bardzo jasno określają, kogo uważają jako zawartych w modlitwie Chrystusa o jedność:

„Jeden Chrystus i jedna misja obejmuje wielu innych chrześcijan, zwłaszcza prawosławnych i protestantów, których nie określa się powszechnie jako ewangelików. Wszyscy chrześcijanie są objęci modlitwą: „Niech wszyscy będą jednym” ”(2).

W dalszej części znajduje się nagłówek „Potwierdzamy razem”. Obejmuje to:

„Wszyscy, którzy przyjmują Chrystusa jako Pana i Zbawiciela, są braćmi i siostrami w Chrystusie. Ewangelicy i katolicy są braćmi i siostrami w Chrystusie. Nie wybraliśmy siebie nawzajem, tak jak nie wybraliśmy Chrystusa. On nas wybrał i wybrał nas, abyśmy byli Jego razem. (Jan 15) Jakkolwiek niedoskonała jest nasza wzajemna komunia, uznajemy, że jest tylko jeden Kościół Chrystusowy. Jest jeden kościół, ponieważ jest jeden Chrystus, a Kościół jest jego ciałem. Jakkolwiek jest to trudna droga, uznajemy, że jesteśmy powołani przez Boga do pełniejszego urzeczywistnienia naszej jedności w ciele Chrystusa” (5).

Podobne deklaracje jedności – i apele o bardziej widoczne przejawy jedności – znajdują się w każdej sekcji dokumentu.
.

Oświadczenie o wspólnej wierze

Dokument podkreśla obszary wspólnej wiary katolików i ewangelików. Potwierdza panowanie Chrystusa jako „pierwsze i ostatnie stwierdzenie, jakie chrześcijanie dają na temat całej rzeczywistości” (5). Identyfikuje Chrystusa jako „Tego posłanego przez Boga, aby był Panem i Zbawicielem wszystkich” (5). Oświadcza, że ​​Pismo Święte jest natchnione przez Boga i nieomylne (6). I potwierdza, że ​​Credo Apostołów jest „dokładnym stwierdzeniem prawdy biblijnej” (6). Credo apostolskie jest reprodukowane w całości jako część dokumentu.

Pakt zawiera również następujące stwierdzenie o zbawieniu:

„Razem potwierdzamy, że jesteśmy usprawiedliwieni z łaski przez wiarę z powodu Chrystusa. Żywa wiara działa w miłości, która jest niczym innym jak miłością do Chrystusa, ponieważ razem z Pawłem mówimy: „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany;  żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a życie, które teraz żyję w ciele, żyję przez wiarę w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie ”. (Galacjan 2) (5).

Chociaż oświadczenie to było traktowane jako niezwykłe ustępstwo ze strony katolickich uczestników, w rzeczywistości nie mówi ono nic, co nie zostało potwierdzone przez Kościół katolicki od czasu Reformacji, co zostanie wykazane poniżej. Prawdziwym problemem w ramach debaty między katolicyzmem a historycznym ewangelicyzm usprawiedliwienia przez wiarę jedynie – jest starannie unikane w dokumencie „Ewangelicy i katolicy razem.”
.

Oświadczenie o różnicach doktrynalnych

Ci, którzy przygotowywali porozumienie, uznali inne ważne obszary doktrynalnych różnic między katolicyzmem a ewangelikalizmem. Co więcej, słusznie zauważyli, że prawdziwej jedności nie można osiągnąć jedynie przez tuszowanie różnic między katolikami a ewangelikami. W istocie pod koniec wprowadzenia stwierdzają:

„Odrzucamy wszelkie pozory harmonii, którą można kupić za cenę prawdy” (4).

W części zatytułowanej „Szukamy razem” powiedzieli:

„Nie ośmielamy się sugerować, że możemy rozwiązać głębokie i długotrwałe różnice między ewangelikami a katolikami. W istocie różnice te mogą nigdy nie zostać rozwiązane bez przyjścia Królestwa ”(9).

Jak należy zająć się różnicami?

„Trzeba je testować w zdyscyplinowanej i wytrwałej rozmowie. W związku z tym gorąco pochwalamy i zachęcamy do formalnego dialogu teologicznego ostatnich lat między katolikami i ewangelikami ”(9).

Dokument jest kontynuowany,

Zwracamy uwagę na niektóre różnice i nieporozumienia, którymi należy się zająć bardziej i szczerze, aby wzmocnić między nami więź opartą na zaufaniu i posłuszeństwie prawdzie. Wśród punktów różnic w doktrynie, kulcie, praktyce i pobożności, o których często sądzi się, że nas dzielą, są następujące:

  • Kościół jako integralna część Ewangelii lub Kościół jako wspólnotowa konsekwencja Ewangelii.
  • Kościół jako widzialna komunia lub niewidzialna społeczność prawdziwych wierzących.
  • Wyłączny autorytet Pisma Świętego (sola Scriptura ) lub Pisma jako autorytatywnie interpretowanego w kościele (sola ecclesia).
  • „Wolność duszy” pojedynczego chrześcijanina lub Magisterium (autorytet nauczania) wspólnoty.
  • Kościół jako zgromadzenie lokalne lub powszechna komunia.
  • Służba zarządzana w sukcesji apostolskiej lub kapłaństwo wszystkich wierzących.
  • Wieczerza Pańska jako ofiara eucharystyczna lub posiłek pamiątkowy.
  • Wspominanie Marii i świętych lub czczenie Maryi i świętych.
  • Chrzest jako sakrament odrodzenia lub świadectwo odrodzenia.

Ten opis różnic nie jest bynajmniej kompletny (9–10). Dokument potwierdza nawet uroczyste znaczenie wielu różnic między katolikami a ewangelikami. Sygnatariusze wyraźnie przyznają, że niektóre różnice są tak głębokie, że rzutują na samą Ewangelię:

„W odniesieniu do tych i innych pytań, które się z nich wywodzą, ewangelicy utrzymują, że Kościół katolicki wyszedł poza Pismo, dodając nauki i praktyki, które umniejszają Ewangelii zbawczej łaski Bożej w Chrystusie lub ją naruszają. Katolicy z kolei uważają, że takie nauki i praktyki są zakorzenione w Piśmie Świętym i należą do pełni Bożego objawienia. Ich odrzucenie, jak twierdzą katolicy, skutkuje okrojonym i ograniczonym rozumieniem rzeczywistości chrześcijańskiej” (10–11).

Mandat do wspólnej misji

Ale temat, który przewija się przez „Ewangelicy i katolicy razem”, został określony w podtytule dokumentu: „Misja chrześcijańska w trzecim tysiącleciu”. Główną motywacją tego porozumienia jest chęć wykorzenienia różnic, które rzekomo „przesłaniają jedynego Chrystusa i utrudniają jedyną misję” (2). Nie wyjaśniono, jak można to zrobić bez rozwiązywania doktrynalnych kwestii, które mają wpływ na Ewangelię.

Ale Ewangelia najwyraźniej nie jest główną troską „Ewangelików i katolików razem”. „Jedna misja” przewidziana w porozumieniu stawia doczesne cele obok – a w efekcie przed nimi – wieczne. Znaczna część dokumentu skupia się na „prawidłowym uporządkowaniu społeczeństwa” (12). Najdłuższa część, „Walczymy razem”, stwierdza, że ​​„polityka, prawo i kultura muszą być zabezpieczone prawdą moralną” (12). Zadanie, które przyjmują, jest kulturowe i doczesne, a nie duchowe i wieczne.

Dlatego katalog zagadnień, o które „wspólnie walczą” sygnatariusze dokumentu, składa się z

  • wolności wyznania,
  • prawa do życia,
  • wychowania moralnego,
  • wyboru wychowawczego rodziców,
  • praw anty-obscenicznych,
  • równości człowieka,
  • gospodarki wolnorynkowej,
  • szacunek dla zachodniej kultury,
  • prawa prorodzinnego
  • i odpowiedzialnej polityki zagranicznej.

Inna sekcja, „Świadczymy razem”, dotyczy ewangelizacji. Nie podejmuje się próby zarysowania treści przesłania Ewangelii. Rzeczywiście, ponieważ dokument już wymienia kluczowe elementy Ewangelii jako punkty sporne, konsensus w tej sprawie wydaje się całkowicie niemożliwy. Niemniej jednak, jakby nieświadomy niemożliwej do pokonania trudności, jakie to stwarza, dokument jednoznacznie wzywa ewangelików i katolików, by okazywali sobie wzajemnie „dowód miłości”, która „jest integralną częścią [naszego] chrześcijańskiego świadectwa” (20).

Poza tym nie daje żadnych pozytywnych wskazówek dotyczących tego, jak katolicy i ewangelicy mogą „razem świadczyć”. Zamiast tego, głównym celem całej tej części poświęconej ewangelizacji jest „potępienie praktyki rekrutacji ludzi z innej wspólnoty w celu wywyższenia wyznaniowego lub instytucjonalnego” (22).

W dokumencie jednoznacznie stwierdza się, że nasze świadectwo nie jest skierowane do osób, które już należą do „wspólnoty chrześcijańskiej”. Oznacza to, że ewangelicy nie mają nawracać aktywnych katolików (22–23). Nazywa się to „kradzieżą owiec” (22). Sygnatariusze dokumentu uważają, że takie „próby zdobycia„ nawróconychz fałdów innych… podważają misję chrześcijańską” (20). Poza tym nawzajem nawzajem uznawane jest za zupełnie niepotrzebne, ponieważ „my, jako ewangelicy i katolicy, potwierdzamy, że możliwości i środki do wzrostu w uczniostwie chrześcijańskim są dostępne w wielu naszych wspólnotach” (22).

Wiele kontrowersji dotyczących „Ewangelików i katolików razem” wynika z tego stwierdzenia:

„Zważywszy na dużą liczbę niechrześcijan na świecie i ogromne wyzwanie, jakie stanowi nasze wspólne zadanie ewangelizacyjne, nie jest to ani teologicznie uzasadnione, ani rozważne wykorzystanie środków, aby jedna wspólnota chrześcijańska nawracała wśród aktywnych wyznawców innej wspólnoty chrześcijańskiej” ( 22–23).

Fatalna wada

Ale istnieje to kolejne stwierdzenie w sekcji „Jesteśmy razem świadkami”, które zdradza fundamentalną słabość dokumentu:

„Są więc między nami różnice, których nie da się tutaj rozwiązać. Ale co do tego jesteśmy zdecydowani: każde autentyczne świadectwo musi mieć na celu nawrócenie do Boga w Chrystusie przez moc Ducha. Nawróceni – niezależnie od tego, czy rozumiani jako ci któzy otrzymali nowe narodzenie po raz pierwszy, czy też doświadczyli odrodzenia się nowego narodzenia, pierwotnie udzielonego w sakramencie chrztu – powinni otrzymać pełną wolność i szacunek, gdy rozpoznają i decydują o wspólnocie, w której się znajdują. będą żyć swoim nowym życiem w Chrystusie (24, pogrubienie dodane).

Dokument uznaje

„zasadniczą różnicę w naszym zrozumieniu związku między chrztem a nowym narodzeniem w Chrystusie. Dla katolików wszyscy ważnie ochrzczeni są narodzeni na nowo i prawdziwie, choćby niedoskonale, pozostają w komunii z Chrystusem ”(23).

Ale jak „duża” jest ta różnica? Sygnatariusze porozumienia najwyraźniej nie uważali, że jest to coś fundamentalnego. „ przecież” „różne sposoby bycia chrześcijanami ” (22) Kwestie doczesne, kulturowe i polityczne są tak nieodparte, że Ewangelia musi zostać poprawiona w stopniu koniecznym do osiągnięcia powierzchownej moralności „chrześcijańskiej”.

Dlatego ludzie, którzy wierzą, że są „narodzeni ponownie”, ponieważ zostali ochrzczeni jako katolicy, „muszą otrzymać pełną wolność i szacunek”, aby pozostać katolikami. Oznacza to, że nie powinni zwracać się do nich ewangelicy i mówić im, że żadna ilość sakramentów ani dobrych uczynków nie sprawi, że zostaną one przez Boga przyjęte.

Odmawiając rozważenia głębokiej różnicy między ewangelicznym przesłaniem o usprawiedliwieniu przez samą wiarę a rzymskokatolicką Ewangelią zbawienia z wiary i uczynków dokument tutaj po prostu traktuje tę różnicę jako opcjonalną kwestię preferencji.

Ale tak nie jest w rzeczywistości. Katolicyzm kładzie nadmierny nacisk na dzieła ludzkie. Doktryna katolicka zaprzecza, że ​​Bóg „usprawiedliwia bezbożnych” (Rzymian 4:5) bez uprzedniego uczynienia ich pobożnymi. Dlatego dobre uczynki stają się podstawą usprawiedliwienia. A Pismo mówi, że sprowadza ludzi na wieczną nagrodę, która nie jest liczona jako łaska, ale dług (w. 4). Jak zeznają tysiące byłych katolików, rzymskokatolicka doktryna i liturgia przesłaniają podstawową prawdę, że jesteśmy zbawieni z łaski przez wiarę, a nie przez nasze własne uczynki (Efezjan 2:8–9). Uwięził miliony katolików w systemie przesądów i religijnych rytuałów, które izolują ich od chwalebnej wolności prawdziwej Ewangelii Chrystusa.

Dodanie uczynków do wiary jako podstawy usprawiedliwienia jest właśnie nauką, którą Paweł potępił jakoinną ewangelię (por. 2 Kor. 11:4; Gal. 1:6). Unieważnia to łaskę Bożą. Jeśli przez sakramenty można zasłużyć na sprawiedliwość, „wtedy Chrystus umarł niepotrzebnie” (Galacjan 2:21). „Utrzymujemy bowiem, że człowiek jest usprawiedliwiony z wiary niezależnie od uczynków zakonu” (Rzymian 3:28).

Co więcej, usprawiedliwienie przez wiarę i uczynki było dokładnie błędem, który sprowadził potępienie na Izrael: „Postępując zgodnie z prawem sprawiedliwości, nie doszli do tego prawa. Czemu? Ponieważ nie dążyli do tego przez wiarę, ale jakby przez uczynki ”(Rzymian 9:31–32). „Nie wiedząc o sprawiedliwości Bożej i starając się ustanowić własną, nie poddali się sprawiedliwości Bożej” (Rzymian 10:3). W całym Piśmie Świętym naucza się, że „człowiek nie jest usprawiedliwiony przez uczynki Prawa, ale przez wiarę w Chrystusa Jezusa… albowiem przez uczynki Prawa żadne ciało nie będzie usprawiedliwione” (Galacjan 2:16).

Jednak ignorując powagę tej wady w systemie rzymskokatolickim, ewangelicy sygnatariusze dokumentu w rzeczywistości obiecują, że żadne z ich działań ewangelizacyjnych nigdy nie będzie miało na celu wyprowadzenia katolików nawróconych z rzymskiego katolicyzmu – z jego codziennymi ofiarami, sakramentami, konfesjonałami , różańcem, strachem przed czyśćcem oraz modlitwami do Maryi i świętych. Dokument podkreśla, że ​​w Kościele katolickim „istnieją możliwości i środki do wzrostu w uczniostwie chrześcijańskim” (22). Dlatego pozyskanie katolika do wiary ewangelicznej to nic innego jak „kradzież owiec” – grzech przeciwko ciału Chrystusa.

Po ogłoszeniu wszystkich aktywnych katolików „braćmi i siostrami w Chrystusie” i faktycznym wyrażeniu zgody na odrodzenie z chrztu wodnego i usprawiedliwienie przez wiarę i uczynki, porozumienie nie pozostaje innego wyboru, jak tylko wykluczyć członków Kościoła katolickiego z zakresu ewangelizacji.
.


Krok we właściwym kierunku?

Sygnatariusze dokumentu chwalili jednak to, co zrobili, jako „historyczne”. Niektórzy oklaskiwali to jako ważny krok w kierunku uzdrowienia wyłomu spowodowanego przez Reformację. Katoliccy sygnatariusze powiedzieli, że dokument krążył nawet po Watykanie, gdzie został przyjęty z wielkim entuzjazmem. Christianity Today opublikował artykuł wstępny, w którym powitał nowy ekumenizm jako odzwierciedlenie zmieniającego się modelu życia kościoła w Ameryce. Dwóch głównych szefów agencji z Konwencji Baptystów Południa było sygnatariuszami dokumentu. Jeden z nich napisał do mnie, aby powiedzieć, że to porozumienie wypełnia cały cel Reformacji!

Ale nie wszyscy ewangelicy odpowiedzieli tak ciepło. Wielu postrzega ten dokument jako zagmatwany, wprowadzający w błąd. Niektórzy mówią, że sprzedaje Ewangelię. Ewangelicy, którzy są byłymi katolikami, nazwali to porozumienie zdradą. Misjonarze niosący Ewangelię do narodów, w których przeważnie rzymskokatolickich, odczytują ją jako atak na ich posługi. Ewangelicy w Ameryce Łacińskiej obawiają się, że pakt zostanie użyty jako broń przeciwko nim.

Nawet niektórzy katolicy zrobili wyjątek. Chrześcijanie Zjednoczeni na rzecz Reformacji (CURE) prezentowali w cotygodniowych audycjach radiowych dialog z czołowym katolickim apologetą, który zgodził się z oceną CURE: dokument rozmywa i po prostu usuwa na bok ważne różnice doktrynalne, które doprowadziły do ​​reformacji. CURE starało się stworzyć alternatywny dokument, który potwierdziłby katolicko-ewangelicką współwagę w kwestiach moralnych i politycznych bez potwierdzania katolicyzmu jako autentycznego chrześcijaństwa.

Jestem przekonany, że „Ewangelicy i katolicy razem” to krok w błąd.

  • Zaprzecza tym samym prawdom, które wyznaje, że reprezentuje.
  • Wyraża pragnienie jedności, ale grozi rozłamem wspólnoty ewangelickiej.
  • Twierdzi, że odrzuca pozory harmonii kupowanej za cenę prawdy, ale traktuje cenne prawdy, za które zginęły tysiące ludzi, jakby miały znikome znaczenie.
  • Wzywa do usunięcia napięć, które rzekomo utrudniają świadectwo Ewangelii, a następnie podważa Ewangelię, sugerując, że być może „sakrament chrztu” jest skuteczny dla duchowej odnowy.
  • Potępia relatywizm moralny i nihilizm, ale atakuje samą podstawę absolutnej prawdy, sugerując, że wszystkie formy „chrześcijaństwa” są jednakowo ważne.
  • Wymaga wyraźniejszego świadectwa, ale oczernia ewangelizację wśród aktywnych katolików jako „kradzież owiec” – niesłusznie podnosząc jednocześnie wagę kwestii społecznych i politycznych.To, szczerze mówiąc, napaść przeciwko ewangelizacji.
  • Sugeruje, że „właściwy porządek społeczny” ma pierwszeństwo przed rozróżnieniem między prawdziwym chrześcijaństwem a „inną ewangelią”.
  • Odkłada na bok osobiste zbawienie na rzecz moralności narodowej.

To nic innego jak stary ekumenizm z moralnym konserwatyzmem, a nie radykalną polityką jako prawdziwym celem.

W epoce już skłonnej do lekkomyślnej wiary i pozbawionej biblijnego rozeznania, zgoda ta wydaje się być pełna potencjalnych błędó. Zaciera różnice doktrynalne i dlatego rozpala najgorsze tendencje współczesnej religii. Jest to zgodne z minimalistycznym podejściem naszej kultury do kwestii prawdy. Daleki od sygnalizowania „postępu”, może oznaczać najniższy punkt ewangelikalizmu poreformacyjnego.

Może się to wydawać surową oceną dokumentu zatwierdzonego przez tak wielu wybitnych ewangelików. Ale całkiem szczerze, jednym z najbardziej niepokojących aspektów „Ewangelików i katolików razem” jest to, że ludzie takiego kalibru udzielą wsparcia wysiłkowi, który maskuje śmiertelne błędy systemu rzymskokatolickiego. Po przestudiowaniu zarówno dokumentu, jak i różnych uzasadnień podpisu przedstawionych przez różnych sygnatariuszy, jestem przekonany, że bez względu na to, jak szlachetne są motywy, „Ewangelicy i katolicy razem” jest poważnym błędem i stwarza głębokie zagrożenie dla przyszłości ewangelikalizmu.
.


Dlaczego doświadczeni ewangelicy mieliby podpisywać tę umowę?

Napisałem do ludzi, których znam osobiście, którzy podpisali porozumienie i poprosiłem ich o wyjaśnienie swojego stanowiska. Większość odpowiedziała bardzo serdecznymi listami. Praktycznie wszyscy, którzy odpowiedzieli, wyjaśnili, że ich podpisy na dokumencie niekoniecznie wskazują na bezwarunkowe poparcie i przyznali, że mają obawy dotyczące dokumentu. Większość z nich stwierdziła, że ​​pomimo obaw podpisali umowę, ponieważ chcieli wyrazić poparcie dla sojuszy ewangelicko-katolickich przeciwko chorobom społecznym i moralnym. Niektórzy powiedzieli, że mają nadzieję, że dokument otworzy drzwi do szerszego dialogu na temat kluczowych kwestii doktrynalnych.

Muszę wyznać, że wszystkie takie wyjaśnienia nie są dla mnie satysfakcjonujące, ponieważ zarówno publiczna percepcja porozumienia, jak i sam język tego dokumentu są sygnałem, że ewangelicy akceptują teraz rzymskokatolicyzm jako autentyczne chrześcijaństwo. To daje niezasłużoną wiarygodność doktrynie rzymskokatolickiej.

Ponadto dokument myli chrześcijaństwo z prawdziwym kościołem. Stawia nieuzasadnione i niebiblijne założenie, że każde naruszenie jedności między wyznającymi się chrześcijanami rani ciało Chrystusa i narusza jedność, o którą się modlił Chrystus. W rzeczywistości prawdziwe Ciało Chrystusa jest znacznie mniej inkluzywne, niż sugeruje dokument. W dokumencie chce się uwzględnić „wielu innych chrześcijan, zwłaszcza prawosławnych i protestantów, których nie określa się powszechnie jako ewangelików”. Kto oprócz teologicznych liberałów mógłby obejmować tę ostatnią grupę? Jednak prawosławie i większość liberałów protestanckich stanęła po stronie Rzymu w odrzucaniu usprawiedliwienia wyłącznie przez wiarę. Porzuciwszy prawdziwą wiarę na rzecz „innej ewangelii”, grupy te nie mają prawa być przyjmowane jako członkowie Ciała Chrystusa (Galacjan 1: 9). 6

Ewangeliczni sygnatariusze dokumentu – szczególnie ci, którzy studiowali teologię Reformacji – z pewnością zdają sobie sprawę, że oficjalna doktryna rzymskokatolicka jest przeciwieństwem prostej Ewangelii łaski. Dlaczego więc przywódcy ewangelicy z teologicznymi informacjami mieliby podpisywać taki dokument? Oto, co mówią niektórzy z nich.

Jeden pisze:

„Ten dokument nie dotyczy teologii ani doktryny. Od samego początku przyznajemy, że istnieją różnice doktrynalne, których nie da się pogodzić, i wiele z nich wyraźnie określamy. Ten dokument dotyczy wolności religijnej (tj. prawa wszystkich chrześcijan do dzielenia się swoją wiarą bez ingerencji ze strony kościoła lub państwa), ewangelizacji i misji (np. nie tylko o prawie, ale także o odpowiedzialności w ramach Wielkiej Komisji wszystkich chrześcijan do dzielenia się Chrystusem z wszystkich narodów i wszystkich ludzi) oraz potrzebę współpracy wszystkich chrześcijan bez kompromisów w rozwiązywaniu krytycznych kwestii moralnych i społecznych, takich jak aborcja, pornografia, przemoc, rasizm i inne podobne kwestie.
.
W naszej walce o to, co dobre i pobożne, musimy stanąć po stronie tych, którzy w ogóle staną do walki.” 7

Inny sygnatariusz napisał:

„Dlaczego podpisałem niedawne oświadczenie „Ewangelicy i katolicy razem: misja chrześcijańska w trzecim tysiącleciu”? Zrobiłem to, ponieważ dokument – choć bynajmniej nie doskonały – przedstawia niezwykle mocne połączenie podstawowej prawdy chrześcijańskiej i aktualnej chrześcijańskiej odpowiedzi na współczesny świat.”

Inny zasugerował,

„Dla niechrześcijan i niewierzących światów, którzy nic nie wiedzą o chrześcijaństwie i mogą myśleć, że protestanci i katolicy czczą innego Boga, to stwierdzenie powinno być wielkim świadectwem panowania Chrystusa i prawdy Jego Słowa.”

Jeden szanowany przywódca ewangelicki napisał:

„Było i jest w harmonii z dwutorowym podejściem do Rzymu, które prowadziłem od trzech dekad: maksymalizując społeczność, współpracę i współdziałanie z rzymskimi katolikami w terenie, na poziomie oddolnym, przy jednoczesnym utrzymaniu znanej polemiki z Kościołem rzymskim i systemem jako takim. Dokument nie jest oficjalny, jest ad hoc i nieformalny, i ma na celu prowadzenie uczciwej współpracy przeciwko grzechowi i złu w ewangelizacji i sprawach społeczności.”

Oto kilka innych powodów, dla których sygnatariusze ewangelicy uzasadniają poparcie dla dokumentu. Wszystko to jest wzięte dosłownie z listów, które napisali ci ludzie lub z rozprowadzonych przez nich artykułów:

  • Myślę, że dokument ma rację mówiąc, że skandal konfliktu między chrześcijanami często ogarnia zgorszenie związane z krzyżem.
    .
  • Uważam również, że postawa tego dokumentu za życiem (zwłaszcza w proteście przeciwko aborcji) i przeciwko „relatywizmowi, antyintelektualizmowi i nihilizmowi”, które szerzą się dzisiaj, jest dokładnie tym stanowiskiem, które powinni zająć wszyscy chrześcijanie.
    .
  • Dokument jasno określa, czego nie próbuje zrobić. Nie jest to antycypacja zjednoczenia kościoła, nie ukrywa faktu, że rzeczywiste różnice nadal dzielą katolików i ewangelików, i nie ukrywa, że ​​warunki poza Ameryką Północną często różnią się od tych tutaj.
    .
  • Mamy różnice, ale na podstawie starożytnych wyznań wiary i podstawowych przekonań chrześcijaństwa stoimy razem. Chrześcijaństwo jest oblegane ze wszystkich stron – przez wojujący naród islamu, przez panteistów, którzy najechali wiele dziedzin życia poprzez ruch New Age i agresywny sekularyzm zachodniego życia.
    .
  • Jeśli mamy odwrócić przypływ apostazji w kulturze zachodniej i przeciwstawić się postępującym siłom sekularyzmu, to jest absolutnie konieczne, aby ci z nas, którzy podzielają konserwatywne, oparte na Biblii poglądy, stali razem, abyśmy wspólnie działali. Niezależnie od tradycji chrześcijańskiej, a nawet uprzedzeń, czy nie powinniśmy afirmować Jana Pawła II i Matki Teresy za ich bezkompromisową i poruszającą obronę świętości życia ludzkiego?
    .
  • [Dokument stwierdza] „Wszyscy, którzy przyjmują Chrystusa jako Pana i Zbawiciela, są braćmi i siostrami w Chrystusie”. Czy „przyjęcie Chrystusa jako Pana i Zbawiciela” nie oznacza bycia zbawionym?
    .
  • Poruszona kwestia nie dotyczy teologii. Głównymi kwestiami, które się poruszają, są misje, ewangelizacja, problemy społeczne i wolność religijna.
    .
  • Uważam, że dokument przedstawia ostateczne zwycięstwo Reformacji!

Tam, według słów samych sygnatariuszy ewangelicznych, znajduje się pełna lista ich argumentów, jaką mogę zebrać. Do tego trzeba oczywiście dodać argumenty zawarte w samym dokumencie. Ale wszystkie te powody brzmią pusto w świetle wszystkiego, co umowa niweluje.
.

Na podstawie: Master’s Seminary Journal Volume 6 (6: 7-37), źródło

Gal. 5:12 Bodajby byli odcięci ci, którzy was niepokoją.


Zobacz w temacie

Print Friendly, PDF & Email