Duchowa łobuzerka

Przysłów 6:12 Człowiek nikczemny i niegodziwy chodzi z przewrotnością na ustach

Książka Barta Ehrmana Misquoting Jesus (Błędnie cytując Jezusa) została wydana siedem lat temu, ale dopiero teraz zabrałem się do jej lektury. Byłem już zaznajomiony z tym autorem, ponieważ kilka lat temu przeczytałem jego książkę zatytułowaną The Orthodox Corruption of Scripture (Prawowierne zepsucie Pisma Świętego).

Nie zgadzałem się ze znaczną częścią jego wcześniejszej książki i wątpię, by większość uczonych uważała, że jego podejście do kwestii krytyki tekstu jest wystarczająco trzeźwe i rozsądne. Ehrman jest „postacią” i trochę „złym chłopcem” w tej dziedzinie.

Najwyraźniej lubi prowokować. Uwielbia daleko idące teologiczne wyjaśnienia wariantów, które inni badacze wyjaśniają o wiele bardziej wiarygodnie w inny sposób. Ale Orthodox Corruption nie była nienaukowa, była niezwykle interesująca i, moim zdaniem, warta przeczytania. Przypuszczałem więc, że ta nowa książka będzie co najmniej warta przejrzenia.


Pseudowiedza

1 Tym. 6:20 Tymoteuszu, strzeż tego, co ci powierzono, unikaj pospolitej, czczej gadaniny i sprzecznych twierdzeń rzekomej wiedzy;

Misquoting Jesus to książka na poziomie popularnym, która ma być laickim wprowadzeniem do krytyki tekstualnej:

„napisana dla ludzi, którzy nie wiedzą nic o krytyce tekstualnej, ale którzy chcieliby dowiedzieć się czegoś o tym, jak uczeni w Piśmie zmieniali Pismo Święte i jak możemy rozpoznać, gdzie to robili” (s. 15).

Szybko jednak stało się dla mnie oczywiste, że książka ta jest tak naprawdę próbą popularyzacji przez Ehrmana najbardziej osobliwych i wątpliwych idei, które starał się naukowo uzasadnić w swojej książce pt. Orthodox Corruption. Jako wprowadzenie do tej dziedziny jest ona bardzo wypaczona i nieadekwatna, a ponadto po prostu ignoruje naukową krytykę jego poglądów, dlatego nie mogę jej polecić jako wprowadzenia.

Książka zawiera również rozważania na temat jego osobistych problemów z chrześcijaństwem, a także pewne teologiczne deliberacje, które mogą być interesujące dla niektórych laików, ale nie są istotne dla tematu krytyki tekstualnej. Teologiczne fragmenty książki, w których autor błądzi daleko w swojej raczej wąskiej dziedzinie wiedzy, składają się głównie z chrapliwych pytań retorycznych, które najwyraźniej mają na celu uzasadnienie (dla audytorium zatwardziałych ateistów) jego osobistego odrzucenia chrześcijaństwa.

Jednak uwagi jakie Ehrman czyni na ten temat nie składają się na żaden istotny argument, który mógłby zrobić wrażenie na kimś wykształconym w teologii.
.


Główny zarzut apostaty

5 Mojż. 29:29 Rzeczy tajemne należą do PANA, naszego Boga, a objawione – do nas i naszych synów na wieki,

Ehrman uważa, że sama możliwość błędu w kopiowaniu niszczy całą ideę natchnienia Biblii. Wielokrotnie narzuca czytelnikowi tę koncepcję, jakby stanowiła argument nie do odparcia. Wygląda na to, że nie ma on zbyt wielkiego wykształcenia w takich teologicznych kwestiach. Nie spodziewałem się, że Ehrman będzie tak teologicznie naiwny, intelektualnie płytki i po prostu irytujący, jak to często ma miejsce w tej książce.

Słyszałem, że ta książka stała się „bestsellerem”, po tym jak niektórzy dziennikarze wychwalali ją pod niebiosa. Ci dziennikarze nie byli oczywiście w stanie ocenić naukowych aspiracji książki;  ale najwyraźniej podobały im się fragmenty, które mógłby napisać każdy liberalny cwaniak. I tak się złożyło, że książka została kupiona przez biblioteki publiczne w całym kraju i została gruntownie przedstawiona przed amerykańską publicznością.

Kilka recenzji Misquoting Jesus napisanych przez kompetentnych uczonych i opublikowanych w Internecie obaliło różne mylące stwierdzenia zawarte w tej książce. Ale nie znalazłem takiej, która zawierałaby pewne kwestie, które moim zdaniem są ważne dla zrozumienia tej książki.

Głównym argumentem teologicznym tej książki jest to, że chrześcijańskie nauczanie dotyczące natchnienia Biblii jest praktycznie pozbawione sensu przez samo istnienie różnic w manuskryptach. Jednak Ehrman nie opisuje odpowiednio tradycyjnych nauk chrześcijańskich na ten temat ani nie nawiązuje z nimi interakcji. Wspomina tylko o kiepskim wyobrażeniu o natchnieniu, na jakie był narażony jako nastolatek w Moody Bible Institute w latach 1973-1976, a jego argumentacja opiera się na retorycznym wpływie, jaki osobiste anegdoty mogą wywrzeć na laickiej publiczności.
.


Krytyka natchnienia Pisma

We wstępie Ehrman opisuje początki swojej edukacji w college’u. Po opuszczeniu Moody Bible Institute poszedł do Wheaton College, aby uzyskać tytuł licencjata. Tam zaczął uczyć się greki. Mówi, że nauczenie się czytania greckiego Testamentu i uświadomienie sobie, że angielskie wersje nie są z nim w pełni równoważne, spowodowało, że najpierw zakwestionował natchnienie Biblii:

„Nauka greckiego była dla mnie ekscytującym doświadczeniem. Jak się okazało, byłem całkiem dobry w podstawach tego języka i zawsze miałem ochotę na więcej. Jednak na głębszym poziomie, doświadczenie uczenia się greki stało się nieco kłopotliwe dla mnie i mojego spojrzenia na Pismo Święte. Wcześnie przekonałem się, że pełne znaczenie i niuanse greckiego tekstu Nowego Testamentu można uchwycić tylko wtedy, gdy czyta się go i studiuje w oryginalnym języku (to samo dotyczy Starego Testamentu, o czym przekonałem się później, gdy nauczyłem się hebrajskiego).
.
Pomyślałem, że tym bardziej powinienem nauczyć się dokładnie tego języka. W tym samym czasie zaczęło to skłaniać mnie do kwestionowania mojego rozumienia Pisma Świętego jako ustnie natchnionego słowa Boga. Jeśli pełne znaczenie słów Pisma Świętego może być uchwycone tylko poprzez studiowanie ich w języku greckim (i hebrajskim), czy nie oznacza to, że większość chrześcijan, którzy nie czytają w starożytnych językach, nigdy nie będzie miała pełnego dostępu do tego, co Bóg chce, aby wiedzieli? I czy nie czyni to doktryny natchnienia doktryną tylko dla uczonej elity, która posiada intelektualne umiejętności i czas wolny, aby nauczyć się języków i studiować teksty czytając je w oryginale?
,
Co dobrego daje mówienie, że słowa są natchnione przez Boga, jeśli większość ludzi nie ma absolutnie żadnego dostępu do tych słów, a jedynie do mniej lub bardziej nieudolnych tłumaczeń tych słów na język, taki jak angielski, który nie ma nic wspólnego z oryginalnymi słowami?”
(str. 6-7.)”

Widzimy tutaj, jak Ehrman zdaje się nie mieć pojęcia o tym, jaką rolę w Kościele mają pełnić nauczyciele.

Boże ustanowienie i cel
Efez. 4:11-14
11. I on ustanowił … jeszcze innych pasterzami i nauczycielami; 12. Dla przysposobienia świętych, dla dzieła posługiwania, dla budowania ciała Chrystusa; 13. Aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary i poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary dojrzałości pełni Chrystusa; 14. Abyśmy już nie byli dziećmi miotanymi i unoszonymi każdym powiewem nauki przez oszustwo ludzkie i przez podstęp prowadzący na manowce błędu.
.
Zadanie nauczycieli
2 Tym. 2:15
Staraj się, abyś stanął przed Bogiem jako wypróbowany pracownik, który nie ma się czego wstydzić i który dobrze rozkłada słowo prawdy
.
Obowiązek doskonalenia nauczycieli
2 Tym. 4:15
O tym rozmyślaj, temu się oddawaj, aby twojepostępy były widoczne dla wszystkich.

Jego zdaniem, natchnienie Biblii jest bezużyteczne, jeśli nie każdy ma natychmiastowy i pełny dostęp do oryginalnego tekstu, tak aby każdy zainteresowany mógł go przeczytać i doskonale zrozumieć, bez żadnej pomocy ze strony „uczonej elity”. Argument ten ma sens tylko przy założeniu, że radykalnie indywidualistyczna i egalitarna metoda jest jedyną prawowitą, jaką Bóg mógł się posłużyć, by oświecić ludzkość.
.


Krytyka transmisji Pisma

Kontynuuje on:

„Moje pytania były jeszcze bardziej skomplikowane, gdy zacząłem coraz bardziej zastanawiać się nad manuskryptami, zawierających te słowa. Im więcej studiowałem grekę, tym bardziej interesowałem się manuskryptami, które przechowują dla nas Nowy Testament, a także nauką krytyki tekstualnej, która może nam pomóc zrekonstruować, jakie były oryginalne słowa Nowego Testamentu.
.
Wracałem do mojego podstawowego pytania: w jaki sposób pomaga nam mówienie, że Biblia jest nieomylnym słowem Bożym, jeśli w rzeczywistości nie mamy słów, które Bóg nieomylnie natchnął, ale tylko słowa skopiowane przez skrybów – czasami poprawnie ale czasami (wielokrotnie!) niepoprawnie? Po co mówić, że autografy (czyli oryginały) były inspirowane? Nie mamy oryginałów! Dysponujemy tylko błędnymi kopiami, a większość z nich to stulecia oderwania od oryginałów i różniące się od nich, oczywiście, na tysiące sposobów. (str. 7)”

Ponownie, założenie jest takie, że Bóg powinien przekazać wszystkie swoje słowa wszystkim ludziom, nie pozwalając żadnemu kopiście zmienić ani jednej joty ani tytułu, ani żadnemu omylnemu uczonemu na nauczanie ludzi tego, czego Bóg nie powiedział. Dlaczego Bóg nie dał wszystkim ludziom bez wyjątku kompletnej Biblii przez wieczny cud, bez użycia zwykłych ludzkich pośredników? Wtedy uczeni w Piśmie, tłumacze, a nawet pisarze Pisma Świętego nie byliby potrzebni, ponieważ aby natchnienie mogło zrobić komukolwiek cokolwiek dobrego, każdy na świecie musiałby otrzymać każde słowo Boże natychmiast i indywidualnie.

Przypuszczalnie Ehrman sądziłby, że jest to niezgodne z całą ideą natchnienia, że na przykład Adam nie miał możliwości przeczytania listów Pawła. Jeśli Adam nie miał takiej możliwości, to listy te nie mogły być natchnione, ponieważ nie służyłoby to żadnemu celowi. I tak dalej. Nie bierze pod uwagę odpowiedzi, jakie każdy teolog mógłby udzielić na te uwagi, dlatego jego argumentacja nie wykracza poza poziom tych raczej głupich zarzutów.

Bóg jawnie przemawiał tylko do Mojżesza
4 Mojż. 12:7-8
7. Lecz nie tak jest z moim sługą Mojżeszem, który jest wierny w całym moim domu. 8. Z ust do ust mówię do niego, jawnie, a nie w zagadkach; on ogląda postać PANA.
.
5 Mojż. 34:10 I nie powstał już prorok w Izraelu równy Mojżeszowi, którego PAN znał twarzą w twarz;.
.
Bóg przemawiał do ludzi na różne sposoby, teraz poprzez Pismo
Hebr. 1:1-2 1. Bóg, który wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś do ojców przez proroków; 2. W tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez swego Syna,

W ostatnim rozdziale książki Ehrman wciąż je zadaje:

„Biblia jest, według wszelkich ocen, najważniejszą księgą w historii zachodniej cywilizacji. A jak myślicie, skąd mamy dostęp do Biblii? Prawie nikt z nas nie czyta jej w oryginalnym języku, a nawet wśród tych, którzy to robią, bardzo niewielu zagląda do rękopisu, nie mówiąc już o grupie rękopisów. Skąd więc mamy wiedzieć, co pierwotnie znajdowało się w Biblii?
.
Kilka osób zadało sobie trud nauczenia się starożytnych języków (greckiego, hebrajskiego, łaciny, syryjskiego, koptyjskiego itp.) I spędziło swoje zawodowe życie na badaniu naszych rękopisów, decydując o tym, co faktycznie napisali autorzy Nowego Testamentu.
.
Innymi słowy, ktoś zadał sobie trud przeprowadzania krytyki tekstu, rekonstruując tekst „oryginalny” na podstawie szerokiej gamy rękopisów, które różnią się od siebie w tysiącach miejsc. Następnie ktoś inny wziął ten zrekonstruowany tekst grecki, w którym podjęto decyzje tekstowe (jaka była oryginalna postać Marka 1: 2? Mat. 24:36? Jana 1:18? Łukasza 22: 43-44? i tak dalej) i przetłumaczył go na angielski. To, co czytasz, jest tym angielskim tłumaczeniem – i nie tylko ty, ale miliony ludzi takich jak ty.
.
Skąd te miliony ludzi wiedzą, co jest w Nowym Testamencie? „Wiedzą”, ponieważ uczeni o nieznanych nazwiskach, tożsamościach, pochodzeniu, kwalifikacjach, upodobaniach, teologii i osobistych opiniach powiedzieli im, co jest w Nowym Testamencie. Ale co jeśli tłumacze przetłumaczyli niewłaściwy tekst?”
  (str. 208-9.)”

Krótko mówiąc, oczekuje on od swoich czytelników zgorszenia faktem, że edukacja jest konieczna. W sprawach religii wydaje mu się to niedopuszczalne, ponieważ pociąga za sobą nierówność wiedzy. Oznacza to, że

  • niektórzy ludzie będą mieli lepszą wiedzę o pewnych szczegółach oryginalnego tekstu,
    .
  • zaś niczyja wiedza nie będzie bezspornie doskonała.

Możemy się zastanawiać, skąd Ehrman kiedykolwiek odniósł wrażenie, że chrześcijaństwo wymaga od każdego doskonałej znajomości Pisma Świętego, i to bez pomocy nauczycieli. Być może pomysł ten został wywołany przez ekstrawaganckie postawy prezentowane przez pewne osoby z Moody Bible Institute.
.


Ziarno prawdy

W relacji Ehrmana jest pewien element prawdy, który trzeba przyznać. Mam na myśli jego relację o tym, jak on, jako nowicjusz w tych badaniach, był zaniepokojony widokiem wszystkich wariantów i widział w nich zagrożenie dla jakiejkolwiek wiary w istnienie natchnionego i wiarygodnego tekstu. Jest to częsta reakcja wśród młodych, gorliwych studentów, którzy po raz pierwszy stykają się z tym tematem, zwłaszcza tych, którzy nie nabyli jeszcze biegłości językowej.

Jednak opisana tu postawa nie jest wcale typowa dla tych, którzy zdobyli odpowiednią znajomość greki, zapoznali się z manuskryptami i przestudiowali znaczną część literatury z zakresu krytyki tekstu. Ci, którzy są wyedukowani w tych sprawach, zazwyczaj nie kończą na załamywaniu rąk i rozpaczaniu nad danymi. Mogą oni sami zobaczyć, jak trywialne są prawie wszystkie warianty i jak ocenić te, które robią różnicę. […]

Mamy też powody sądzić, że sam Ehrman nie uważa, że tekst oryginalny jest niepoznawalny, ponieważ jest on z pewnością jednym z najbardziej zawziętych żyjących obecnie uczonych. Rzadko wyraża niepewność co do oryginalnego odczytania jakiegokolwiek tekstu, który poddaje pod dyskusję. Najwyraźniej wierzy, że wie, co mówi oryginalny tekst, z małymi wyjątkami, nawet jeśli inni uczeni zdecydowanie się z nim nie zgadzają. Prawdziwy problem polega na tym, że nie akceptuje on prawdziwości słów, o których wie, że są autentyczne. Jego brak wiary w nie, nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek niepewnością co do oryginalnych słów.

Nikt, kto naprawdę szczegółowo przestudiował historię interpretacji biblijnej, nie będzie pod wrażeniem różnic interpretacyjnych, które zależą od wariantów tekstowych. Są one dość błahe w porównaniu z różnicami interpretacyjnymi, które wynikają z różnych interpretacji identycznych tekstów. Nawet tam, gdzie ta sama wersja jest używana jako podstawa nauczania, widzimy bardzo różne interpretacje. […]

Bart Ehrman rażąco wyolbrzymił znaczenie własnych opinii i własnej dziedziny nauki. Kościół potrzebuje pomocy ludzi, którzy są wykształceni w tych sprawach, a jako część posługi Słowa sam Bóg powołuje do tej pracy pewnych utalentowanych ludzi. Ale samo istnienie różnych czytań nie ma tak kłopotliwych konsekwencji dla tradycyjnej chrześcijańskiej doktryny natchnienia, jak twierdzi Ehrman. Jego argument w tej sprawie jest wymyślony jako wymówka, by gardzić słowami Boga, po tym, jak stracił wiarę w Boga z innych powodów.

Mat. 23:34 Dlatego ja posyłam do was proroków, mędrców i uczonych w Piśmie.

Na podstawie źródło


Zobacz w temacie

Print Friendly, PDF & Email