Podstawa rozważania

Hebr. 13:5-8

5. Wasze postępowanie niech będzie wolne od chciwości, poprzestawajcie na tym, co macie. Sam bowiem powiedział: Nie porzucę cię ani nie opuszczę.

6. Śmiało więc możemy mówić: Pan jest moim pomocnikiem, nie będę się lękał tego, co może mi uczynić człowiek.

7. Pamiętajcie o swoich przywódcach, którzy głosili wam słowo Boże, i rozważając rezultaty ich życia, naśladujcie ich wiarę.

8. Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki.

List Hebrajczyków 13 rozdział wersety od piątego do ósmego rozdziału jest miejscem szczególnym, w którym widać ewidentnie złączenie świętej doktryny i chrystologii z praktyką kościoła chrześcijańskiego. Jezus Chrystus jako ten, który jest wczoraj, dziś ten sam i na wieki jest Bogiem wywyższonym, który uniżył się w czasie swojej ziemskiej pielgrzymki,

  • który przyszedł tutaj po to, aby zbawić wybrany lud
    .
  • i który przyszedł po to, aby ustanowić konkretne zasady działania kościoła chrześcijańskiego.

Dlaczego rozpoczynam analizę od wersetu ósmego? Dlatego, że jest on niejako tutaj wtrącony. Można powiedzieć, jeśli ktoś nie przeczyta dokładnie tego tekstu, może uznać, że jest on dodany niemal przypadkowo. I doprawdy werset ten mówi więcej niż nam się wydaje. Mówi nam o tym, że Jezus jest Chrystusem, że Jezus jest wcielonym Bogiem, że ponieważ jest wczoraj, dziś taki sam na wieki (), jego istota jest dokładnie taka, jaka jest istota Ojca i Ducha Świętego, to możemy to dodać, ale jednocześnie Jezus jest Chrystusem, czyli Zbawicielem. Zbawicielem swojego kościoła, Zbawicielem, który się nie zmienia i dlatego nie jesteśmy odrzuceni przez niego i potępieni.

Chciałbym ten tekst podzielić na konkretny tematy analizy

  • Przedmowa: stan przekleństwa
  • Nadzieja w obietnicy, werset 5
  • Odwaga w Bogu, werset 6
  • Odgórny przykład, werset 7
  • Boźa gwarancja, werset 8
  • Wniosek: prawdziwa pobożność Kościoła

Zacznijmy od stanu przekleństwa.


Stan przekleństwa

Dlaczego znajdujemy się w sytuacji, w której kościół musi stawiać czoła różnym problemom, nie tylko doktrynalnym, ale i praktycznym, w szczególności, które widzimy w wersecie piątym, który wspomina o chciwości? Jest to rezultat upadku Adama w grzech. Dziedzicząc grzech pierworodny z ciała możemy jedynie grzeszyć a chciwość jest tylko jednym niezliczonego tłumu grzechów tak chętnie wykonywanych przez naturalnego człowieka:

Marek 7:21-23 21. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, cudzołóstwa, nierząd, zabójstwa; 22. Kradzieże, chciwość, niegodziwość, podstęp, wyuzdanie, oko złe, bluźnierstwo, pycha, głupota. 23. Całe to zło pochodzi z wnętrza i kala człowieka.

Ponieważ nakaz Pański przekonuje nas do poprzestawania na tym, co mamy aby żyć skromnie i pobożnie, warto w związku ze świadomością upadku zadać pytania:

Dlaczego jest tak, jak jest? Dlaczego musimy żyć w świecie zmagań, w świecie trudu, potu, w świecie wielu łez i wyrzeczeń, chociaż jesteśmy królewskim kapłaństwem, narodem wybranym, narodem proroków, którzy muszą i są zobligowani do głoszenia bożej chwały, co może wydawać się trudne w czasie, kiedy doskwiera nam głód, doskwiera nam problem zdrowotny, doskwiera nam problem braku pracy lub złej pracy, doskwiera nam prześladowani?

Powodem i przyczyną tego wszystkiego jest stan przekleństwa, w jakim się znajdujemy na tym świecie. Świat został przeklęty przez Boga i rodzi jedynie ciernie i oset, mówiąc obrazowo. Chociaż sami jesteśmy wyjęci spod przekleństwa prawa, jednak nasze ciała pozostają cały czas jeszcze nieodkupione i są podległe przekleństwu tego świata. Prostym tego dowodem jest to, że umieramy. Każdy z nas musi oddać życie. A jest to wynik przekleństwa Bożego. Każdy kto rodzi się w grzechu, rodzi się z wyrokiem śmierci na ciele. Dlatego też tak jak Pan powiedział  z drzewa poznania dobra i zła jeść nie będziesz, bo tego dnia, kiedy zjesz z niego, na pewno umrzesz. (1 Mojż. 2:17) śmierć fizyczna, dowód grzechu towarzyszy nam przez całość naszego życia. Wiemy, że zmierzamy do momentu, w którym będziemy musieli oddać ducha w konsekwencji przekleństwa Bożego. Zjedzenie tego owocu skutkowało czymś więcej tylko niż śmierć naszego ciała. Skutkowało również przekleństwem całego stworzenia.

1 Mojż. 3:17-19 17. Do Adama zaś powiedział: Ponieważ usłuchałeś głosu swojej żony i zjadłeś z drzewa, o którym ci przykazałem, mówiąc: Nie będziesz z niego jadł – przeklęta będzie ziemia z twego powodu, w trudzie będziesz z niej spożywać po wszystkie dni twego życia. 18. Ona będzie ci rodzić ciernie i oset i będziesz spożywał rośliny polne. 19. W pocie czoła będziesz spożywał chleb, aż wrócisz do ziemi, gdyż z niej zostałeś wzięty. Bo jesteś prochem i w proch się obrócisz.

Przekleństwo ciała to jest obrócenie się naszego ciała w proch, z którego zostaliśmy stworzeni. Drugim aspektem przekleństwa jest dożywotnie spożywanie w pocie czoła owoców naszej ciężkiej pracy.

Owoce naszej pracy nie są zbyt mocno błogosławione. Będą one na tyle obszerne, aby pozwolić nam żyć, ale trud pracy jest tutaj wpisany na stałe w nasze życie. Będziemy brodzić w cierniach i ostach, często poranieni. Będziemy spożywać rzeczy, w niewielkim stopniu zaspokajają nasze potrzeby. Rośliny polne reprezentują właśnie niedosyt, który mamy. Ziemia jest przeklęta, ponieważ musimy pracować w trudzie aż do końca dni naszego życia. Jakżeż niewielu z nas jest ludźmi zamożnymi, jakżeż niewielu z nas posiada więcej niż potrzebujemy? Myślę, że w naszym kościele nie ma osób, które mają więcej niż potrzebują, mamy tyle ile Pan Bóg nam dał, abyśmy mogli przeżyć.

Niekiedy widzimy, że są wśród nas bracia i siostry, wśród których „ziemia rodzi więcej cierni i ostów niż roślin polnych”. I to są nasi bracia i siostry, którzy w tej chwili znajdują się w trudnej sytuacji, są w biedzie.
.


Nadzieja w obietnicy

5. Wasze postępowanie niech będzie wolne od chciwości, poprzestawajcie na tym, co macie. Sam bowiem powiedział: Nie porzucę cię ani nie opuszczę.

W tym kontekście czytamy o nadziei w obietnicy zawartej w wersecie 5. Bóg jest Bogiem nadziei. Werset piąty nam mówi o Bogu, który nie porzuca swojego ludu i nakazuje nam nie troszczyć się zbytnio o to życie ze względu na pożądanie zapasów, ze względu na pożądanie ponad miarę. Mamy poprzestawać na tym, co mamy, abyśmy mogli Boga właściwie uwielbić, ponieważ w ten sposób pokazujemy nasze zaufanie do Pana, który powiedział: „Nie porzucę cię ani nie opuszczę„. I Bóg jest tym Bogiem, który nas nie może zawieść.  W Ewangelii Mateusza Pan ogłosił wielką prawdę:

Mat. 6:30 Jeśli więc trawę polną, która dziś jest, a jutro zostanie wrzucona do pieca, Bóg tak ubiera, czyż nie tym bardziej was, ludzie małej wiary?

Przyjęcie przez wiarę obietnicy pańskiej, żebyśmy poprzestawali na tym, co mamy, jest dowodem naszego zaufania Panu Bogu. Stąd w tym samym kazaniu Chrystus powiedział:

Mat. 6:31 Nie troszczcie się więc, mówiąc: Cóż będziemy jeść? albo: Co będziemy pić? albo: W co się ubierzemy?

Co to znaczy? Czy mamy poprzestać na siedzeniu w domu i oczekiwać, że spadnie nam manna z nieba? Nie w tym rzecz. Chodzi tutaj o słowo, które jest głównym nośnikiem informacji. Nie troszczcie się. Tekst nie mówi nam o tym, abyśmy nie pracowali, czyli nie pracujcie, bo i tak wam Pan Bóg wam dam jedzenie i dam wam picie i ubranie. Tekst naucza nas nie troszczcie się o to, co macie jeść, spożywać i co się ubierać. 

Poganie nie mając Boga na tym świecie i nie mając wiary w obietnice Boże, bo jakżeż mogliby mieć taką wiarę, zabiegają o rzeczy doczesne, pokarm, pożywienie, akomodację, wikt i opierunek. To wszystko jest dla nich najważniejszą rzeczą.

Mat. 6:32 Bo o to wszystko poganie zabiegają. Wie bowiem wasz Ojciec niebieski, że tego wszystkiego potrzebujecie.

Dlaczego? Jak mówi słowo Boże, ponieważ to życie jest ich jedynym udziałem (Psalm 17:4). Po śmierci nie mają już nic, a my wiemy, że mają jedynie ogromną karę. Bóg zaopatrując niewierzących swoich wrogów w sytość stawia ich na śliskich drogach zatracenia (Psalm 73:18). I oto właśnie poganie zabiegają. Ale nasz Ojciec niebieski wie, że my wszystkiego tego potrzebujemy w odpowiedniej stosownej mierze. Słowo Boże mówi nam, że Pan doskonale wie, czego nam brakuje I czego potrzebujemy.

Mamy zatem najpierw szukać królestwa Bożego i jego sprawiedliwości. stawiać królestwo Boże, jego sprawiedliwość, jego nakazy, jego nakaz ufności Bogu ponad to, co doskwiera nam w życiu i złożyć nasze pełne zaufanie naszym Panu. I to wszystko, czyli pokarmy, ubrania, to co pijemy, to co jest nam potrzebne i niezbędne do życia, będzie nam dodane, ale jako rzecz dodana, a nie główna cecha naszego życia. Tym się właśnie jako chrześcijanie wyróżniamy od pogan. Szukamy królestwa Bożego, jego sprawiedliwości ponad wszystko, wiedząc, że resztę rzeczy Pan Bóg nam doda.

Mat. 6:33 Ale szukajcie najpierw królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a to wszystko będzie wam dodane.

Przypadkiem opatrznościowego działania Kościoła, który spełniał swój obowiązek pomocy potrzebującym, był kościół w Macedonii, do którego należli także Tesaloniczanie, Filipianie, bracia w bracia w tych miejscowościach, w których Paweł właśnie zakładał kościoły począwszy od Amfipolis I Apolonii. Ci bracia, chociaż byli w skrajnym ubóstwie, niejednokrotnie, jak mówi nam Paweł w drugim liście do Koryntian mieli obfitą radość pomimo skrajnego ucisku, pomimo próby, ponieważ obfitowali bogactwem ofiarności. To, co mieli, starali się pomóc braciom i siostrom, którzy mieli jeszcze mniej. I to wskazywało na ich ogromną odwagę, którą składali w Bogu.

2 Kor. 8:1-2 1. A oznajmiamy wam, bracia, o łasce Bożej, która jest dana kościołom Macedonii; 2. Iż w ciężkiej próbie ucisku ich obfita radość i skrajne ubóstwo obfitowały bogactwem ich ofiarności.

To prowadzi nas do prostego wniosku.
.


Odwaga w Bogu

6. Śmiało więc możemy mówić: Pan jest moim pomocnikiem, nie będę się lękał tego, co może mi uczynić człowiek.

Człowiek będzie nas okradał z naszych dóbr za pomocą chociażby nielegalnego działania lub rządy będą nam zabierały pieniądze w postaci wygórowanych podatków, które następnie zużywane są i marnotrawione na rzeczy i fanaberie polityków, w szczególności w naszym świecie na ekscesy fanatycznie religijnych polityków lewicy, którzy wszelkie pieniądze oddają obcokrajowcom, na różnego rodzaju ideologię, chociażby zboczeń LGBT, promocję deprawacji i dewiacji seksualnych. Ci ludzie obkładają czy nakładają ogromne podatki na swoje na swoich współobywateli tylko po to, żeby rozszerzać królestwo diabła, żeby zniszczyć narody, żeby doprowadzić do powstania jednego światowego rządu, jednego wielkiego, fałszywego kościoła, który będzie wielbił ich pana, czyli Antychrysta, którego oficjalne panowanie zbliża się wielkimi krokami.

Ale to wszystko, co oni czynią jest niczym w porównaniu z tym, co może uczynić Bóg. Nie będziemy się lękać tego, co oni będą nam robić. Śmiało będziemy mówić: Pan jest naszym pomocnikiem. Ponieważ jak powiedział Jan Kalwin

„Bo choć wszystko zawodzi, Bóg nigdy nas nie opuści i nie może zniweczyć oczekiwania i cierpliwości swego ludu”. [1]

Dalej Kalwin bardzo ciekawie powiedział o o ubogich.

„Bóg, nawet gdy nie spełnia naszych próśb, wysłuchuje i przychylnie odnosi się do naszych modlitw, tak że nasza nadzieja oparta na Jego słowie nigdy nie zostaje zawiedziona. Wierzący jednak zawsze potrzebują wsparcia w postaci tej cierpliwości, ponieważ nie mogliby długo ustać, gdyby się na niej nie oparli. Przeciwności bowiem, którymi Pan nas wystawia na próbę i ćwiczy, są surowe, wręcz wrogie, często doprowadza nas do skrajności, a gdy już nas do tego zmusza, pozwala nam długo tkwić w błocie, zanim da nam choćby zakosztować swojej słodyczy. [2]

Zauważmy jak wielką prawdą jest to co mówi nam Kalwin. Niejednokrotnie znajdowaliśmy się na dnie życia, życia finansowego. Na dnie życia, które nie obfitowało w żadne dob żaden dobrobyt. Obfitowało raczej w niedole, w nędze. I wołaliśmy często do Pana Boga o krzywdzie przeciwko nam skierowanej. Bóg dopuszczał do tego wszystkiego po to, aby nauczyć nas zaufania, że Pan jest naszym pomocnikiem. Tak jak Habakuk wołał:

Hab. 1:2 PANIE, jak długo będę wołać, a nie będziesz wysłuchiwał? Jak długo będę krzyczeć do ciebie o krzywdzie, a nie będziesz wybawiał?

Habakuk wołał przez wiele, wiele dni, może i lat, krzycząc o krzywdzi. Miał rację Kalwin mówiąc, że Bóg często prowadzi nas przez różnego rodzaju problemy, przez problemy, które mogą być długotrwałe, ale Bóg też daje nam w tym wszystkim wybawienie. W czasie cierpienia modlitwa nasza jest modlitwą psalmisty

Psalm 35:17 Panie, jak długo będziesz na to patrzeć? Wybaw od zniszczenia moją duszę, od lwów drogą duszę moją.

Ale wcześniej, zanim prosimy o to wybawienie, zauważamy, że psalmista również wołał o wybawienie od zniszczenia.

Psalm 79:5 Jak długo, PANIE? Czy wiecznie będziesz się gniewać? Czy twoja zapalczywość będzie płonąć jak ogień?

Bóg jest naszym ojcem i często się gniewa za nasze grzechy, prowadząc nas do tego wołania: Jak długo jeszcze, Panie, jak długo będziemy to wszystko znosić, Panie Boże, zastępów, a psalmista ośmiela się wołać w rozpaczy:

Psalm 80:4 PANIE, Boże zastępów, jak długo będziesz się gniewał na modlitwę swego ludu?

Psalm 89:46 Jak długo, PANIE? Czy wiecznie będziesz się ukrywał? Czy twoja zapalczywość będzie płonąć jak ogień?

Psalm 89 odnosimy go do kogo? Nie do ludzi niewierzących, ale do wierzących. Psalmista mówił: „Jak długo, Panie, jeszcze twoja zapalczywość będzie przeciwko mnie?” On wiedział, że jest grzesznikiem. Wiedział, że Pan ma pełne prawo wyprowadzić go do takich miejsc, w których będzie skrajnie wypróbowany przez niegodziwców. Ale w Psalmie 94 czytamy o tych wszystkich niegodziwych:

Psalm 94:3 Jak długo niegodziwi, PANIE, jak długo niegodziwi będą się radować?

Jak długo będą się cieszyć widząc nędzę kościoła, widząc ubóstwo kościoła. Tak jak poganie w Tesalonikach widzieli ubóstwo tamtejszego kościoła w a pamiętajmy że Tesaloniki były miastem bogatym, zamożnym. Radowali się z tego ubóstwa. zawarowali się z tego, że byli to biedni ludzie, mówiąc:

„Cóż to za Bóg? Cóż to za Bóg, który wybiera sobie lud na odkupienie, a potem tak ich traktuje? Lepiej już po prostu zadowolić się tym, co mamy i czcić bożków i bogów, których mamy, bo ci są bogami dobrobytu”.

Ale my wołamy zgodnie z Psalmem 90

Psalm 90:13 Powróć, PANIE. Jak długo jeszcze? Zlituj się nad swymi sługami.

Wołamy do Pana o powrót jego, który ten powrót będzie końcem wszelkich naszych utrapień. Będzie to powrót na osądzenie tego świata, tych wszystkich, którzy byli pyszni, którzy byli poddani chciwości, którzy polegali na dobro, na dobrobycie, na dobrach tego świata, zostaną odsunięci od oblicza Bożego. A my wszyscy, chociaż niejednokrotnie w trudach, cierpieniu i doprowadzeni do skrajności życia będziemy przez Pana Boga wywyższeni. Sam Chrystus będzie nam usługiwał przy stole swojej oblubienicy. Sam Bóg otrze nam naszą każdą łzę, a Duch Święty przysposobi nas w doskonałe święte ciała bezgrzeszne, dając nam szczęście, jakiego nie może wyobrazić sobie żaden człowiek. (Łuk. 12:37; Obj. 21:4; 1 Kor. 15:51)

Zaznamy też satysfakcji Bożej pomsty wykonanej na naszych prześladowcach tak jak naucza nas tego Apokalipsa i Paweł i Juda:

Obj. 6:10 I wołały donośnym głosem: Jak długo jeszcze, Panie święty i prawdziwy, nie będziesz sądził i nie pomścisz naszej krwi na mieszkańcach ziemi?

2 Tes. 1:8 W ogniu płomienistym wywierając zemstę na tych, którzy Boga nie znają i nie są posłuszni ewangelii naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Judy 1:14-15 14. O nich też prorokował Henoch, siódmy po Adamie, mówiąc: Oto idzie Pan z tysiącami swoich świętych; 15. Aby dokonać sądu nad wszystkimi i ukarać wszystkich bezbożników spośród nich za wszystkie ich bezbożne czyny, których się bezbożnie dopuścili, i za wszystkie ostre słowa, które wypowiadali przeciwko niemu bezbożni grzesznicy.

Przemożna krzywda, którą która została nam wyrządzona, jest podstawą tego wołania. Kościół nie jest tutaj miejscem dobrobytu, nie jest miejscem, w którym będziemy głosić o Bożym błogosławieństwie ponad miarę. Kościół jest miejscem, w którym poprzez skromność, poprzez zadowalanie się tym, co mamy, poszukujemy Pana Boga.
.


Odgórny przykład

7. Pamiętajcie o swoich przywódcach, którzy głosili wam słowo Boże, i rozważając rezultaty ich życia, naśladujcie ich wiarę.

I w tym wszystkim mamy pamiętać o odgórnym przykładzie naszych przywódców czy też przywódców każdego kościoła. Nasze nasza interpretacja tego wersetu wynika z kontekstu tego wersetu. Wcześniej przecież czytaliśmy, abyśmy poprzestawali na małym, abyśmy byli wolni od chciwości, abyśmy nie lękali się, co nam może uczynić człowiek, ale abyśmy patrzyli na Boga jako naszego pomocnika, proklamując nieustannie jedno i to samo: Pan jest moim pomocnikiem. Starsi kościoła mają służyć przykładem!

Nie jesteśmy chciwi, bo Pan jest moim pomocnikiem. Nie jestem w rozpaczy, ponieważ Pan jest ze mną. W tym wszystkim starsi kościoła, przywódcy kościoła mają dawać największy przykład, nawet gdy znajdą się w skrajnej sytuacji ubóstwa. Ponieważ jako ci, którzy dają przykład, są podmiotem rozważania rezultatów ich życia. Jeśli narzekamy, jeśli oskarżamy Pana Boga, jeśli traktujemy to wszystko jako koniec naszego życia, jako niesprawiedliwość, a mamy taką tendencję i nie myślcie sobie umiłowani, że ja nie mam takich myśli w głowie. Te myśli trzeba uśmiercać. Dlaczego? Ponieważ Pan jest naszym pomocnikiem. Ponieważ Pan jest tym, który powiedział: „Nie opuszczę cię ani nie opuszczę, ani nie porzucę„. Starsi służą przykładem dla wierzących braci szczególnie w czasie prześladowań i w czasie gdy powstają trudy życia. Czynią to zgodnie z listem do Tytusa, gdzie Paweł zostawił nakazy młodemu pastorowi:

Tyt. 2:7-8 7. We wszystkim stawiaj samego siebie za wzór dobrych uczynków. W nauczaniu okazuj prawość, powagę; 8. Słowa zdrowe, nienaganne, aby ten, kto się sprzeciwia, był zawstydzony, nie mając o was nic złego do powiedzenia

Tytus, przykład lidera, miał nauczać nienagannie, miał nauczać o Bogu, o jego całej radzie Bożej, niezależnie od tego, w jak trudnej sytuacji się znajdował. Miał być nienaganny, miał być prawy, miał być poważny. Ubóstwo niejednokrotnie zsyłane na kościół, w tym na kaznodziejów, w tym na starszych, na diakonów, jako przykład dla wszystkich wierzących, sprawujących urząd wierzącego, nie zwalniają nas z tego obowiązku. Nie zwalniają nas z obowiązku służenia przykładem, ponieważ sam Chrystus ogołocił samego siebie, przyjmując postać sługi i był posłuszny do śmierci krzyżowej. (Filip. 2:5-8). I tak przez całe życie, choć Pan miał co jeść. Wiemy, że byli darczyńcy, którzy można to użyć takiego słowa, sponsorowali jego służbę w pewien sposób, w szczególności kobiety zamożne, które dawały na jego służbę (Łuk. 8:1-3).

Jednak Pan Jezus Chrystus nie polegał na tym, na tych pieniądzach. Raczej całe życie swoje poświęcił na służbę Bogu, która została wynagrodzona. Chrystus najpierw zamordowany, skazany bez sądu, bezprawnie, na podstawie zeznania fałszywych świadków, ukrzyżowany, opluty, zbity, zniszczony, starty na proch niemalże, jak mówi nam słowo Boże, ale w tym wszystkim wypełnił do końca nakazany przez Pana Boga przykaz, aby wypełnił Prawo i zbawił swój lud.

My jako naśladowcy Chrystusa dźwigamy krzyż Chrystusa idąc tą samą drogą, wiedząc, że niejednokrotnie będzie nam po drodze ciężko, że to nie jest prosta droga, że ta droga jest drogą wyrzeczeń, że mamy szukać najpierw królestwa Bożego i polegać na Panu, który wszystko inne nam przyda. I stąd w Tytusa mamy dalsze wersety

Tyt. 2:9-10. 9. Sługi nauczaj, aby byli poddani swoim panom i we wszystkim się im podobali, nie sprzeciwiając się; 10. Niczego sobie nie przywłaszczając, ale we wszystkim okazując doskonałą wierność, aby we wszystkim zdobili naukę Boga, naszego Zbawiciela.

Zauważmy to, co Tytus głosił. Miał nauczać ale miał też praktykować. Tak wygląda właśnie służba chrześcijańska, służba chrześcijanina. Nie przywłaszczamy sobie niczego z pracy, chociaż jest to bardzo kuszące. Skoro oni mnie oszukują, to i ja ich będę oszukiwał. Skoro oni mi dają małą wypłatę, to ja sobie tutaj pomogę. Nie tędy droga. Nie oszukujemy, ale patrzymy na Pana, który jest naszym pomocnikiem i mówi:

Nie porzucę cię ani nie opuszczę„.

Apostoł Paweł niejednokrotnie mówił o sobie również jako przykładzie, że jego praca była w trudzie, znoju, często w czuwaniu i uwaga, w głodzie i pragnieniu, często w postach w zimnej nagości.(2 Kor. 11:27) Apostoł Paweł nie był wolny od tego. Wydawać by się nam mogło, że autor 13 listów Nowego Testamentu, który nawrócił się do Boga dzięki szczególnemu objawieniu, że będzie on szczególnie pobłogosławiony. Ale Paweł mówi, że nauczył się poprzestawać na tym, co ma. Nauczył się żyć zarówno w sytości, jak i w głodzie. i mówił, że bardzo często był często w głodzie, pragnieniu.

Filip. 4:11-12 11. Nie mówię tego z powodu niedostatku, bo nauczyłem się poprzestawać na tym, co mam. 12. Umiem uniżać się, umiem też obfitować. Wszędzie i we wszystkim jestem wyćwiczony: umiem być syty i cierpieć głód, obfitować i znosić niedostatek.

Często nie miał nawet wody. Przechodził niejednokrotnie przez miejsca pustynne tamten rejon, rejon Izraela, rejon, który jest rejonem Morza Śródziemnego. Tam gdzie jest Grecja w tej chwili i częściowo Turcja jest miejscem często pozbawionym wody. Więc był on głodny, był on spragniony, a jednak służył Panu Bogu niejednokrotnie bity, niejednokrotnie prześladowany. Jest to wielki argument Nowego Testamentu.

Jak wyglądało życie chrześcijan, w szczególności chrześcijan reformowanych? Możemy posłużyć się dwoma przykładami. Purytanin Paul Baynes (ok. 1573 – 1617) był honorowym gościem bractwa purytańskiego w całej Anglii. Był bardzo zdolnym kaznodzieją i te jego zdolności stały się przyczyną jego dalszych prześladowań, ponieważ wiemy, że w czasie służby purytanie byli często niszczeni, musieli spotykać się w tajnych miejscach. Ich spotkania były zabronione przez państwo i ludzie starali się go usunąć z terenu. Oskarżyli go o naruszanie ustawy przeciwko tak zwanym konwentyklom, czyli tajnym stowarzyszeniom czy też tajnym spotkaniom. W ostateczności Paul Bines spędził ostatnie lata swojego życia w kontekście właśnie nauczania kosztem swojego dobrobytu

„Baynes spędził ostatnie lata swojego życia w ubóstwie, trapiony chorobami. Zmarł w Cambridge w 1617 roku. Na łożu śmierci dręczyły go poważne obawy i wątpliwości, które ostatecznie zwyciężył wiarą.” [2]

Rezultatem jego pracy nie było dobre mieszkanie, nie było nie była pensja wygodna, ale ubóstwo i choroby. Oto wybrał on bardziej Chrystusa niż zasoby tego świata. Co ciekawe, na łożu śmierci dręczyły go poważne obawy i wątpliwości i nie możemy się wcale temu dziwić, ponieważ oddając swoje życie i służbę Chrystusowi zadawał sobie z pewnością pytanie: do jakiego końca mnie to doprowadziło? Jestem chory i żyję w ubóstwie. Ale w ostateczności Bóg stał się jego pomocnikiem. Bóg go nie opuścił, bo wszystkie te wątpliwości ostatecznie zwyciężył wiarą. I kiedy oddał ducha, oddał ducha jako człowiek wierzący, którego wiary Pan nie zgasił. I chociaż był on trzciną nadłamaną pod koniec swojego życia, ta trzcina nie została złamana.

Innym przykładem będzie Thomas Doolittle (1630–1707), który wkrótce po swym nawróceniu porzucił pracę asystenta wiejskiego adwokata, ponieważ wymagał pracy w niedziele. Uczynił rzecz słuszną. Praca w niedzielę godzi w Dzień Pański. Doolittle szybko zyskał reputację wielkiego kaznodziei. W 1653 roku został ordynowany jako duchowny prezbiteriański, jednak postanowił służyć w londyńskim kościele anglikańskim św. Alfege. Zdecydował się służyć jeszcze w tamtym czasie niezbyt ortodoksyjnym ale jeszcze nie całkowicie apostatycznym Anglikanom. I co się stało? Ponieważ był on nonkonformistą, nie zgadzał się na heretyckie doktryny anglikanizmu, został on za to z tego kościoła usunięty. 

W 1655 roku Doolittle ożenił się z Mary Gill. Kiedy jego żona spodziewała się czwartego dziecka, Doolittle został pozbawiony posady duchownego za nonkonformizm«. Po usunięciu z parafii urodziło im się jeszcze pięcioro dzieci. Doolittle doprowadzony na skraj ubóstwa przeniósł się do Moorfields, gdzie w swoim domu zorganizował szkołę z internatem dla dzieci, nazwaną Pionierską Akademią Non-konformistów. [3]

Dzięki Bożej opatrzności przeżył resztę swoich dni nie cierpiąc głodu. Nie umarł on w skrajnym ubóstwie, ale zaufał Panu Bogu i przeszedł z intratnej posady duchownego kościoła państwowego, anglikańskiego do roli nonkonformisty, ściganego przez prawo.Bóg stał się jego pomocnikiem i pozwolił założyć szkołę. Tak właśnie działa kościół chrześcijański.
.


Boża gwarancja

8. Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki.

Tak działa kościół, który jest bożym kościołem, który jest oparty o Bożą gwarancję. Przypomnę, Jezus Chrystus troszczy się o swój kościół. Jako jego Głowa nie dopuszcza do jego zniszczenia, jako jego głowa nie dopuszcza do jego całkowitego wymazania. I choć wiemy, że Jezus jest Chrystusem w najważniejszym aspekcie soteriologicznym, czyli co do naszego zbawienia i dlatego nie jesteśmy zniszczeni, ponieważ Bóg nas zbawia przez Chrystusa, wcielonego Boga, pośrednika i Mesjasza, to mimo wszystko Chrystus zaopatruje nas, jest naszym Bogiem zaopatrzenia. Ten Chrystus mówi nam:

Jakuba 1:12 Błogosławiony człowiek, który znosi próbę, bo gdy zostanie wypróbowany, otrzyma koronę życia, którą obiecał Pan tym, którzy go miłują.

Próby umiłowani są różne. Począwszy od konieczności przeciwstawiania się herezji, konieczności wyparcia się życia doczesnego, wyparcia się nieraz wygodnych, intratnych posad, w szczególności posad, które korumpują w kościele. Człowiek jest zobligowany do przejścia tych prób również i próby biedy. próby biedy i ubóstwa, gdzie słowo Boże, gdzie Chrystus jest dla nas wszystkim. I obietnica tu Chrystusa jest taka. Pan da nam koronę życia, wielką chwałę społeczności razem z nim, wielką chwałę, która będzie z nami przez całą wieczność i problemy tego świata zbledną, po prostu zbledną w czasie tej wieczności, kiedy zobaczymy jak głęboko Chrystus, który się nie zmienia nas umiłował! 

I chociaż byliśmy wypróbowani, dał nam znieść tę próbę. Dał nam ją w odpowiedni sposób wytrzymać i dał nam zaufać Jemu, przeprowadzając nas przez to wszystko. Chrystus umacnia nas ponieważ przeszedł przez wszystko przez co i my przechodzimy.

2 Kor. 8:9 Znacie bowiem łaskę naszego Pana Jezusa Chrystusa, że będąc bogatym, dla was stał się ubogim, abyście wy zostali ubogaceni jego ubóstwem.

Tekst Jakuba nas naucza o tym, że Chrystus, który stał się ubogi, stał się ubogi przez przyjęcie ciała, przez przyjęcie drugiej natury. Po to, abyśmy jego ubóstwem, jego życiem, wielkim cierpieniu na tym świecie, które, którego doświadczał od momentu poczęcia jako ten, który był bezgrzeszny i musiał przeciwstawić się grzechowi od momentu poczęcia aż po śmierci. Chrystus po to stał się ubogim dla nas, abyśmy my zostali ubogaceni w ubóstwem. Naszym bogactwem na tym świecie jest doktryna zbawienia. Doktryna zbawienia, która przenosi nas ze śmierci do żywota. Ale Chrystus również zaznał problemów życia, problemów i trudów, tułaczki. Był on niejednokrotnie narażany na ryzyko śmierci, ale z tego wszystkiego opatrznościowo wyrwał go Bóg.
.


Prawdziwa pobożność

To wszystko prowadzi nas do praktycznych wniosków, do prawdziwej pobożności kościoła, którego Chrystus jest Głową. Chrystus jest Głową kościoła i pozostawił nam konkretne, odpowiednie zasady działania Kościoła.  Bóg doświadczając Kościół patrzy, jak zachowują się jego członkowie względem współbraci. Odkładanie pomocy na później nie jest niczym dobrym, zaś pomoc najbiedniejszym nazwana jest czystą i nieskalaną pobożnością w oczach Boga. Serca wierzących mają być otwarte na potrzeby Braci, nawet tych, których osobiście nie znają. Pomoc w pierwszej kolejności ma dotykać osób wierzących, dopiero gdy te potrzeby zostaną zaspokojone pozostałych. Chrześcijanie dbają o siebie nawzajem.

Jakuba 1:27 Czysta i nieskalana pobożność u Boga i Ojca polega na tym, aby przychodzić z pomocą sierotom i wdowom w ich utrapieniu i zachować samego siebie nieskażonym przez świat.

Przysłów 3:27-28 27. Nie wzbraniaj się dobrze czynić potrzebującemu, gdy stać cię na to, aby dobrze czynić. 28. Nie mów bliźniemu: Idź i przyjdź znowu, dam ci jutro, gdy masz to u siebie.

5 Mojż. 15:7 Jeśli będzie u ciebie jakiś ubogi spośród twoich braci w którymkolwiek z twoich miast w ziemi, którą ci daje PAN, twój Bóg, nie zatwardzaj swego serca ani nie zamykaj swej ręki przed swoim ubogim bratem;

Gal. 6:10 Dlatego więc, dopóki mamy czas, czyńmy dobrze wszystkim, a zwłaszcza domownikom wiary.

Z drugiej strony mamy ostrzeżenie. Wstrzymywanie się od zapomogi świadczy jedynie o braku miłości, wiemy zaś, że Jan twierdził stanowczo, iż ten kto Brata nie miłuje do Boga nie należy,

1 Jana 3:14 My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do życia, bo miłujemy braci. Kto nie miłuje brata, pozostaje w śmierci.

1 Jana 3:17 A kto miałby majętność tego świata i widziałby swego brata w potrzebie, a zamknąłby przed nim swoje serce, jakże może mieszkać w nim miłość Boga?

Konkluzja Kalwina będąca podsumowaniem chrześcijańskiego nauczania o miłosiernym wsparciu potrzebujących przez pielgrzymujący kościół to nadrzędność potrzeb względem zasobów:

Stąd też możemy osądzić, jaki był cel i jaka była natura podziału dóbr kościelnych. Wszędzie, zarówno z dekretów synodów, jak i z pism starożytnych, można się dowiedzieć, że wszystko, co posiadał Kościół, czy to w ziemi, czy w pieniądzach, było dziedzictwem ubogich. Dlatego też w uszach biskupów i diakonów wciąż rozbrzmiewa powiedzenie: Pamiętajcie, że nie zarządzacie własnym majątkiem, lecz tym, który przeznaczony jest na potrzeby ubogich; jeśli nieuczciwie go ukryjecie lub zniszczycie, będziecie winni krwi. Dlatego napomina się ich, aby rozdawali je tym, którym się należą, z największą bojaźnią i czcią, jak w oczach Boga, bez względu na osoby. [5]

Jan Kalwin miał rację. Kościół posiada swoje dobra, w szczególności w służbie diakońskiej, której zadaniem jest dopilnowanie, aby jeśli to tylko leży w zakresie i możliwościach działania tej służby, ci, którzy są postawieni w skrajnych sytuacjach, nie byli przez tę sytuację zniszczeni. Na tym polega właśnie służba kościoła, która opiekuje się swoimi wybranymi, swoimi współbraćmi, współsiostrami. W ten sposób realizowane jest Boże stwierdzenie, że nie ma wśród chrześcijan ludzi całkowicie zaniedbanych, całkowicie porzuconych. Bóg powiedział, że nas nie porzuci, nie opuści, a czyni to również przez służbę diakońską.

I Bogu niech będzie chwała za to, że nam daje po to, abyśmy mogli współdzielić się z innymi braćmi, siostrami, którzy są w potrzebie. Ci, którzy mają więcej, nie po to, aby nałożyć na nich konkretny zły obowiązek, ale po to, aby serca patrząc na utrapienie braci pokrzywdzonych, aby mogli okazać im miłość, tak jak Chrystus okazał nam, który będąc w postaci Boga ogołocił się, przyjął postać sługi i stał się ubogi dla nas, przebywając na tym świecie i cierpiąc, znosząc jego trudy.

I my umiłowani bracia i siostry, dbajmy o siebie nawzajem. Niech będzie Bogu chwała po wszystkie wieki. Amen.

Przypisy

[1] Jan Kalwin, Instytuty 3.20.52
[2] Tamże
[3] Joel R. Beeke Purytanie, Tolle Lege s. 330
[4] Tamże, s. 146
[5] Jan Kalwin, Instytuty 4.4.6

Nauczanie wygłoszone dnia 08.02.2026


Zobacz w temacie