Jer. 23:30-32 30. Dlatego oto powstaję przeciwko tym prorokom, mówi PAN, którzy kradną moje słowa, każdy kradnie je swojemu bliźniemu. 31. Oto powstaję przeciwko tym prorokom, mówi PAN, którzy używają swego języka, aby mówić: „PAN mówi”. 32. Oto powstaję, mówi PAN, przeciwko tym, którzy prorokują sny kłamliwe, opowiadają je i zwodzą mój lud swymi kłamstwami i plotkami, chociaż ja ich nie posłałem ani im niczego nie rozkazałem. Dlatego nic nie pomagają temu ludowi, mówi PAN [Uwspółcześniona Biblia Gdańska].

Agenci wroga i pożyteczni idioci

Czy niosąc brzemię ujawniania fałszu, chciwości lub herezji nie miewacie wątpliwości? Czy nie musicie borykać się z oskarżeniami o brak miłości, empatii, przyzwoitości, etc?

Świadomi agenci drugiej strony oraz tzw. pożyteczni idioci używają różnych technik, próbując zamknąć nam usta. Jedni straszą odpowiedzialnością karną (co już omówiliśmy) lub cywilną (co omówimy wkrótce), inni natomiast próbują wywołać w nas poczucie winy lub choć pewnego absmaku, zasiewają wątpliwości, próbują zawstydzić. Jedną ze stosowanych technik, jest zarzucanie nam obmowy.


Czym jest obmowa?

Obmowa jest mniej oczywista od jawnego kłamstwa, oszczerstwa czy plotki, różnie się ją definiuje, w związku z czym stosunkowo łatwo ktoś może skonstruować i uargumentować tezę, iż dane nasze działanie jest niczym innym jak właśnie obmową, czyli czynem nagannym – i to przede wszystkim wedle Zakonu Chrystusowego! Dzieje się tak ponieważ obmowa może opierać się na prawdzie, może być skonstruowana (świadomie lub nie) na faktycznych czynach czy wypowiedziach danej osoby.

W tym miejscu posłużę się definicją używaną przez…KRK, ponieważ zawierając wystarczającą dozę prawdy, jednocześnie dobrze pokazuje błąd logiczny tych, którzy obmowę nam zarzucają. A zatem:

Inną formą grzesznego wyjawiania prawdy jest obmowa. Polega ona na ujawnianiu – bez obiektywnie ważnej przyczyny – wad i błędów drugiego człowieka osobom, które o tym nie wiedzą (por. KKK 2477, Syr 21,28).
.
Obmowa różni się od oszczerstwa, ponieważ polega na odkrywaniu przed bliźnimi kompromitujących, lecz prawdziwych wad, grzechów itp. podczas gdy oszczerstwo jest przypisywaniem złych cech bliźniemu, np. gdy o abstynencie nie używającym nigdy alkoholu ktoś mówi, że jest pijakiem.
.
Tak więc nie tylko kłamliwe oskarżanie innych jest sprzeczne z miłością. Również obmowa – która jest mówieniem prawdy – narusza przykazanie miłości bliźniego, ponieważ godzi w naturalne prawo człowieka do czci, do dobrego imienia i szacunku
(por. KKK 2479). „Poszanowanie dobrego imienia osób zabrania jakiegokolwiek niesprawiedliwego czynu lub słowa, które mogłyby wyrządzić im krzywdę (KPK, kan. 220).” (KKK 2477). [źrodło].

Właśnie taka definicja, w różnych wariantach i wariacjach, jest z lubością używana przez naszych przeciwników, tych jawnych i tych nieświadomych.
,


Pułapka relatywizmu

Zgodnie z ww. opracowaniem „grzesznym wyjawianiem prawdy”, jest również: ujawnianie tajemnicy, donosicielstwo i niepotrzebna krytyka. Lecz tak naprawdę są to różne aspekty tego samego zjawiska, które zbiorczo nazywamy właśnie obmową. Na pierwszy i drugi rzut oka, ww. definicja wydaje się całkiem zgrabna i sensowna, szczególnie, że – jak każde dobre kłamstwo – zawiera pewną dozę prawdy. Zwróćmy zatem uwagę na zwrot:

  …na ujawnianiu – bez obiektywnie ważnej przyczyny – wad i błędów drugiego człowieka osobom, które o tym nie wiedzą…

A zatem nawet w tym kłamstwie, Pan objawia rzecz prawdziwą – nie jest obmową ujawnienie „wad i błędów” chrześcijanina (lub nominalnego „chrześcijanina”), jeśli ujawniający jest przekonany, że istnieje ku temu ważna przyczyna. Specjalnie nie użyłem zwrotu „obiektywnie ważna”, lecz podkreśliłem element przekonania ujawniającego, bowiem „obiektywizm” może łatwo stać się pułapką relatywizmu. Jeślibym bowiem miał podjąć się „obiektywnej” oceny, to musiałbym do tej „obiektywnej” oceny zaprząc kryteria światowe a nie kryterium Prawdy, ew. musiałbym poradzić się kilku osób…co samo w sobie mogłoby stać się obmową! My jednak wiemy, Kto nas przekonuje i o czym nas przekonuje (Jan 16:7-8). Przecież tu sprawdza się stara prawda, znana każdemu miłującemu braci i siostry, tzn. jeśli Bóg coś nam pokazuje, to mamy to rozeznać na podstawie Słowa i podjąć działanie, jeśli rozeznanie potwierdza nasze wrażenie (Przysłów 21:15; 2 Tym. 3:16-17; Hebr. 4:12). W ten sposób rozeznane wrażenie staje się przekonaniem, ugruntowanym w Prawdzie.  A zatem szczęśliwie uniknęliśmy pierwszej pułapki „obiektywizmu”, bowiem zmierzyliśmy daną sprawę doskonałą miarą Bożą a nie ułomną miarą ludzką.
.


Pułapka oskarżyciela

Idźmy jednak dalej. W podanej wyżej definicji zawarty jest brzydki aksjomat, mianowicie:

narusza przykazanie miłości bliźniego…

Czyli z góry uczynione jest założenie, że nasze działanie wynika z braku miłości wzajemnej! Zwróćcie uwagę na konsekwencje tej tezy. Ten kto zarzuca mi obmowę, automatycznie zarzuca mi brak miłości braterskiej. Tym samym zarzut obmowy wcale nie broni „obmawianego” lecz oskarża „obmawiającego”! Iście diabelskie przewartościowanie! W ten zgrabny sposób z centrum konfliktu zostaje usunięty faktyczny przestępca, poddawany osądowi wskutek ujawnienia jego niecnych sprawek, zaś podsądnym staje się ten, kto ośmielił się te sprawki ujawnić. To klasycznie światowa metoda obrony przez atak i odwrócenia ról – oskarżający staje się oskarżonym, zamiast bronić swojego oskarżenia, musi bronić siebie.

Taka metoda jest stosowana szczególnie tam, gdzie ujawnione jest szczególnie rażące przestępstwo albo dowody są szczególnie mocne. Skoro zatem nie mogą uderzyć w fakty – dowodu, uderzają w dowodzącego (tego, który przedstawia dowód). A za zarzutem braku miłości braterskiej zaraz idą kolejne, wg zasady „źdźbło – belka”. Rzucają czym mogą, coś w końcu się przyklei…

Jak zatem uniknąć tej drugiej pułapki, pułapki „oskarż oskarżyciela”? Otóż nie unikniemy! Takie oskarżenie pojawia się zawsze, prędzej czy później. Mniej (jeśli czynione przez obcych lub dalszych znajomych) lub bardziej (jeśli przychodzące od naszych bliskich) bolesne i raniące. Co nie znaczy, że mamy się pogodzić z takim stanem rzeczy. Pojawia się tu bowiem wielkie niebezpieczeństwo, że ulegniemy tej narracji, że przestaniemy bronić oskarżenia a skupimy się na obronie nas samych. I wtedy dopiero faktycznie wpadniemy w zastawione sidła. Bowiem „broni się tylko winny”, jak wieść gminna niesie! Oczywiście nie jest to uniwersalną prawdą, ale faktem pozostaje, że skupienie się na obronie samego siebie, automatycznie osłabi oskarżenie przez nas postawione. Nie bez powodu bowiem, szczególnie w prawie anglosaskim, istnieje pojęcie „obrony oskarżenia”. Pamiętajmy przecież, że to oskarżyciel stawia pewną tezę, zaś obrona stara się tą tezę obalić. Jeśli jednak obrona wie, że tezy obalić się nie da, to niezwłocznie spróbuje obalić oskarżyciela…

I tak się właśnie dzieje w niedoskonałym systemie ludzkiej sprawiedliwości. W Polsce, czy w każdym innym kraju na tym świecie, duża część oskarżeń upada, nie z powodu słabości dowodów, ale wskutek podważenia prawidłowości np. procedur które doprowadziły do uzyskania tych dowodów (choćby były „niezbite”!), lub prawidłowości prowadzenia postępowania przygotowawczego, w końcu prawidłowości postępowania przed sądem. Podstawą każdego z takich   ataków obrony jest zarzucenie oskarżycielowi czy sądowi jakiegoś błędu, jakiegoś uchybienia…dokładnie tak, jak nam zarzucają brak miłości braterskiej i do tego wiele innych rzeczy. Jeśli zatem w takiej sytuacji skupimy się na obronie samych siebie, zamiast konsekwentnie ignorować oskarżenia wobec nas wysuwane i dalej świadczyć o nieprawości prawdziwego przestępcy (pamiętamy scenę sądu nad Jezusem, np. z Mateusza 26?), to polegniemy i polegnie nasze dzieło.
.


Pułapka humanizmu

Trzecia pułapka zdaje się być łatwiejsza do wychwycenia, co nie znaczy, że jest łatwa do uniknięcia. Jak czytamy dalej w ww. definicji:

narusza przykazanie miłości bliźniego, ponieważ godzi w naturalne prawo człowieka do czci, do dobrego imienia i szacunku…

Na dwie mile cuchnie nam to bezbożnym humanizmem, i słusznie! Bo to jest właśnie pułapka „humanizmu”. Pod wzniosłymi hasełkami kryje się proste kłamstwo, że „dobro” danego człowieka, jest ważniejsze niż Prawda. Wierzę, że tego tematu rozwijać nie musimy. Jak jednak uniknąć zarzutu naruszenia przez nasze działanie „czci”, „dobrego  imienia” czy „godności [szacunku]” oskarżonego wiarołomcy? Również z tym dylematem próbuje sobie radzić prawo ludzkie, jednak w tym przypadku nie może ono stanowić dla nas wskazówki, jest bowiem słabe i nakierowane na obronę tych humanistycznych „wartości”.

Nie rozpisując się, wskażę krótko – możemy i powinniśmy każde z tych bezbożnych pojęć skonfrontować z ich biblijnymi odpowiednikami. W takim zestawieniu okazuje się, czym jest prawdziwa cześć i komu się należy. Jasnym staje się Kto i tylko Kto jest dobry i ma w związku z tym dobre Imię. Oczywistym staje się, jak dalece niewarte w tej konfrontacji jest nasze ludzkie „ja” a zatem i nasze ludzkie imię (bo prześladowani jesteśmy z powodu imienia Chrystusa Jezusa a nie z naszego powodu, no chyba, że cierpimy jako złodziej, kłamca, etc.por. 1 Piotra 2:19-21). Jawnym okazuje się fundament naszej godności, przyczyna, dla której darzymy szacunkiem całe stworzenie Boga Żywego.  Zachęcam do samodzielnego opracowania takiej listy antytez.
.


Rzeczywista obmowa

Omówiliśmy powyżej jak formułowane jest wobec nas oskarżenie obmowy, wiemy już zatem czym jest nierzeczywista obmowa (która tak naprawdę nie ma miejsca). Zobaczmy teraz na dwóch przykładach, na czym polega rzeczywista obmowa. Konfrontacja z tymi przykładami jest wielce pomocna w odpieraniu oskarżenia obmowy.

Przypadek pierwszy:

Mat. 26:59-62 59. Tymczasem naczelni kapłani, starsi i cała Rada szukali fałszywego świadectwa przeciwko Jezusowi, aby go skazać na śmierć; 60. Lecz nie znaleźli. I chociaż przychodziło wielu fałszywych świadków, jednak niczego nie znaleźli. A na koniec wystąpili dwaj fałszywi świadkowie 61. Mówiąc: On powiedział: Mogę zburzyć świątynię Bożą i w trzy dni ją odbudować. 62. Wtedy najwyższy kapłan powstał i zapytał go: Nic nie odpowiadasz? Cóż znaczy to, co oni przeciwko tobie zeznają? [Uwspółcześniona Biblia Gdańska].

Przypadek drugi:

Dzieje 6: 9-15 9. Wtedy niektórzy z synagogi zwanej synagogą Libertynów i Cyrenejczyków, i Aleksandryjczyków oraz tych, którzy pochodzili z Cylicji i Azji, wystąpili do rozprawy ze Szczepanem. 10. Lecz nie mogli sprostać mądrości i duchowi, z którym mówił. 11. Podstawili więc ludzi, którzy zeznali: Słyszeliśmy, jak mówił bluźnierstwa przeciwko Mojżeszowi i przeciwko Bogu. 12. I tak podburzyli lud, starszych i uczonych w Piśmie; a gdy przybiegli do niego, porwali go i przyprowadzili do Rady. 13. I podstawili fałszywych świadków, którzy zeznali: Ten człowiek nie przestaje mówić bluźnierstw przeciwko temu świętemu miejscu i przeciwko prawu. 14. Słyszeliśmy bowiem, jak mówił, że ten Jezus z Nazaretu zburzy to miejsce i zmieni zwyczaje, które nam przekazał Mojżesz. 15. A wszyscy, którzy zasiadali w Radzie, przyglądali mu się uważnie i zobaczyli, że jego twarz jest jak oblicze anioła. [Uwspółcześniona Biblia Gdańska].

W obu przypadkach widzimy dwie łączne cechy prawdziwej obmowy.

  • Pierwszym jest świadome przeinaczanie prawdy przez świadków (oskarżycieli), czyli ich zła wola.
  • Drugim zaś wyrwanie prawdziwych wypowiedzi czy działań oskarżonego z ich kontekstu, skutkujące zmianą (wypaczeniem) sensu przytaczanych faktów.

Jeśli zatem ktoś Was oskarża o obmowę, o brak miłości braterskiej, odpowiedzcie w Waszych sercach na te dwa pytania:

1. Czy świadczycie ze złej woli, z intencją przeinaczenia prawdy?
2. Czy pozbawiliście wypowiedź albo działanie oskarżonego wiarołomcy, właściwego kontekstu?

Co do złej woli sprawa jest jasna. Wskażę Wam tylko, jak rozpoznać tą złą wolę:

Przysłów 6:19 Fałszywy świadek, który mówi kłamstwa, i ten, który sieje niezgodę między braćmi [Uwspółcześniona Biblia Gdańska]

Oczywiście nie mówimy tutaj o niezgodzie w sensie różnicy zdań, lecz o wprowadzaniu podziałów w zdrowej wspólnocie. Nie jest bowiem sianiem niezgody ujawnienie podziału już istniejącego w sferze duchowej. Natomiast to tylko i aż „wyciąganie trupa z szafy”.


Kwiestia szerszego kontekstu

Obawiam się, że trochę Was zaskoczę. Zaryzykuję bowiem tezę, że czasami, może nawet często, uchybiacie w tej drugiej kwestii. Nam – „siedzącym w temacie” – łatwo jest bowiem punktować pojedyncze wypowiedzi, czy pojedyncze czyny wiarołomców, bowiem dla nas kontekst jest oczywisty i – niestety – zazwyczaj niezmienny.  Zadajcie sobie jednak trud odpowiedzi na pytanie, czy odbiorcy Waszego przekazu, ci do których Wasze świadectwo, Wasze oskarżenie dociera lub dotrzeć może, czy oni również są „w temacie”? Przecież jedną z przyczyn naszej pracy, jest chęć obudzenia „braci śpiących”, pomoc im, by przejrzeli na oczy, ułatwienie owieczkom opuszczenia zgromadzenia kozłów. Skoro jednak ci nasi współbracia i współsiostry w Chrystusie są „śpiący”, nierozumni, nierozeznający, to należy uczynić założenie, że nie znają kontekstu. Oni nie są „w temacie”!

Moi drodzy, nie zapominajcie o tym! Jasne, praca to żmudna, trud wielki. Jeśli jednak chcecie, by dana kwestia faktycznie docierała do odbiorców w sposób niezniekształcony, by cel i intencja ujawnienia danego faktu zostały prawidłowo odczytane, nie unikajcie ciągłego nakreślania szerszego kontekstu. A już w szczególności zawsze wskazujcie źródło ujawnianego faktu! Dobrze będzie, jeśli każda Wasza ocena, każdy Wasz komentarz będą miały oparcie nie tylko w Waszych sercach i umysłach, ale też w dowodach. Automatycznie implikuje to stwierdzenie, że w gronie bardziej świadomym, kontekst można pomijać a przynajmniej ograniczać. Ale i w takim wypadku zawsze istnieje ryzyko, że i taka wiadomość dotrze do osoby nieświadomej. Nie unikniemy tego ryzyka, ale bądźmy przygotowani na jego konsekwencje. Toteż bądźmy zawsze gotowi do niezwłocznego udzielenia wyjaśnień, czy nakreślenia tego szerszego kontekstu.
.


Boży przymus

To jeszcze nie koniec, mili moi! Wiem, że to pragnienie jest w Waszych sercach, ale czasami dobrze jest podeprzeć je Słowem. Szczególnie, by móc innym wyjaśnić tą potrzebę ujawniania wiarołomstwa! A zatem zobaczmy, co mówi Pan:

3 Mojż. 5:1 Gdyby ktoś zgrzeszył przez to, że usłyszał przekleństwo i był tego świadkiem lub widział czy dowiedział się o tym, a tego nie oznajmił, będzie obciążony nieprawością; [Uwspółcześniona Biblia Gdańska ].

Mocne, Bracia i Siostry! Na wstępie przywołałem tą starą praktyczną zasadę, dotyczącą konieczności naszej reakcji, naszej odpowiedzi, na każde objawienie, jakie otrzymujemy od Pana. Jak widzicie, ta zasada ma swój fundament w Słowie. Mocny, stały, niewzruszony i niezmienny. A zatem nie tylko, że możemy reagować. To przecież nawet więcej niż narzucony nam obowiązek działania (dla znających angielski: „to have to”). My mamy głęboki przymus wewnętrzny, by tak czynić! (czyli „must”). Bo jesteśmy czyści, czynimy dobrze, postępujemy sprawiedliwie, w bojaźni Pana!

Na zakończenie jeszcze trochę Prawdy:

2 Mojż. 23: 1-2 1. Nie będziesz rozgłaszał fałszywych wieści. Nie wchodź w spółkę z bezbożnym, by być fałszywym świadkiem. 2. Nie idź za większością, aby wyrządzić zło, i nie zeznawaj w sprawie, ulegając zdaniu większości, by naginać sąd. [Uwspółcześniona Biblia Gdańska, Wj 23].

Bracia i siostry! Nie dajcie zakneblować sobie ust legalistycznym oskarżeniem o obmawianie! Bóg z nami! Tylko Jemu chwała!


Zobacz w temacie

Print Friendly, PDF & Email