Plagiaty niedouczonej „prorokini”

Przypomnienie: młoda, wątła, schorowana  i psychicznie podatna na manipulacje E.G. White padła ofiarą Williama Millera, fałszywego proroka który „prorokował” iż Chrystus powtórnie przyjdzie 22 kwietnia 1844 Gdy Jezus nie przyszedł w oznaczonym dniu, rozczarowanie zwolenników tej nauki było ogromne. Po nim nastąpiło totalne zamieszanie, a w jego efekcie podziały i przejawy najdzikszego fanatyzmu: sny i wizje, mówienie językami oraz  ekstatyczne tańce, wmawianie sobie daru proroczego. E.G. White winą za to obarczyła Boga, który w jej chorym umyśle zmienił najwyraźniej zdanie zaś sama poddała się osobistym halucynacjom.
.
Pani White twierdziła, że odwiedziła niebo, gdzie Bóg osobiście pokazał jej szabat jako najważniejsze przykazanie. Halucynacje pani White z jednej strony oraz szabatariański legalizm z drugiej stają się podwalinami sekciarskiego kultu ADS. Następnie dzięki rzekomemu objawieniu pani White wprowadza rujnujący kultystów plan wyzysku finansowego zwany „Systematyczną Dobroczynnością”, przez co sekta niemal upada a imię Boga zostaje ośmieszone. Postępująca degeneracja kultu wymusza przeciwdziałania. Pojawia się nowy plan biznesowy, zaproponowany przez jednego z członków zostaje adaptowany przez panią White, która twierdzi później, iż otrzymała go na zasadzie proroctwa. Kolejne „proroctwa” uzdrawiające finanse ADS również okazują się kradzieżą pomysłów od osób trzecich.

E.G. White nie posiadała żadnej z cech wielkich reformatorów. Z łatwością można udowodnić, że jej książki w znacznej mierze są plagiatem innych autorów, a ostateczny szlif nadawali im jej sekretarze. Nigdy nie miała najmniejszego wpływu na panujących czy na ogół społeczeństwa, tak jak to było w przypadku innych reformatorów […] Wpoiła swoim ludziom ducha tak intensywnego sekciarstwa, i wrogości wobec innych Kościołów, że zarówno na polu spraw wewnętrznych Kościoła, jak i misji adwentystów, uznaje się to za przeszkodę dla dzieła chrześcijańskiego.

Siedemdziesiąt lat jej działalności w Kościele stało się testem jej osobowości i służby. Obecnie świat chrześcijański uznaje E.G. White za fałszywego nauczyciela. Tak oceniają ją najbardziej inteligentni, poświęceni i gorliwi chrześcijanie naszego pokolenia. Pan Moody, gorliwy obrońca doktryny powtórnego przyjścia Chrystusa, potępił cały ich ruch. Musiały zaistnieć ku temu poważne powody.


Biznesowy plan silnorękiego męża

Rok 1846 oznaczał punkt zwrotny w jej życiu. 30 sierpnia tamtego roku poślubiła Starszego Jamesa White, który był adwentystą roku 1844. Był od niej o sześć lat starszy, silny i zdrowy, a także lepiej wykształcony. Ona była słabą, chorowitą dziewczyną w wieku zaledwie 19 lat, i absolutnie bez grosza. Późniejsze lata udowodnią, że Starszy White był bystrym, wybiegającym w przyszłość człowiekiem biznesu, o silnej, dominującej osobowości, urodzonym przywódcą. W pracy zatytułowanej „Widzenie E.G. White” (str. 25. 26) E.P. Woodward, z Portland w stanie Maine, dokonuje następującej oceny małżeństwa White’ów:

„Spójrzcie na tę wrażliwą, krańcowo religijną dziewczynę. Jej system nerwowy jest osłabiony i wstrząśnięty wydarzeniami z dzieciństwa. Właśnie przechodzi swoją wielką psychologiczną zmianę w życiu; zostaje skonfrontowana z dominującą osobowością swego męża – i to w czasach przesiąkniętych niezdrową, religijną ekscytacją, gdzie sprawę pogarsza jeszcze gorzkie i beznadziejne rozczarowane, przez które przeszła”.

Jaki wpływ ta silna, władcza osobowość mogła mieć na tę kruchą dziewczynę, nietrudno zauważyć. Także w późniejszych latach, trzeba było być w tej rodzinie choćby przez krótki czas, by zauważyć, że jego wola decydowała o wszystkim, i że ona nieustannie musiała się do niej naginać. Często słyszałem, jak mówił do niej szorstkim tonem, podczas gdy ona nawet się nie broniła.

Starszy J.N. Andrews opowiadał mi, że kiedyś siedział obok E.G. White, gdy czytała łagodne świadectwo, czyniące wyrzuty jej mężowi. W jakimś momencie on powiedział: „Ellen, podaj mi to”, a gdy posłuchała, wrzucił to świadectwo do ognia!

Jednakże Starszy White łatwo zauważył, jak bardzo przyda się mu takie „boskie poparcie” w realizacji jego planów. Z tego powodu od samego początku zdecydowanie podtrzymywał i popierał jej wizje. Nigdy nie tolerował u innych głośnego wyrażania wątpliwości co do ich autentyczności, ale sam nie miał dla nich zbytniego szacunku, zwłaszcza jeśli w czymś go ganiły. W pierwszej publikacji, jaką wydał – „Słowo do Małego Stadka” (1847) – na str. 13 optował za widzeniami mającymi przyjść w dniach ostatecznych. Dlatego już od pierwszego widzenia E.G. White mogła liczyć na wpływ i zachętę swojego męża, dzięki którym mogła uwierzyć w ich boskie pochodzenie. To pomogło jej wzmocnić, jej osobistą, chwiejną wiarę.
.


Legalistyczny poplecznik

W tym samym roku (1846), jej widzenia poparł Starszy Bates. Wtedy był on już człowiekiem o wiele bardziej wpływowym niż Starszy White i jego żona. Był to marzyciel – wizjoner, ufający w sny i widzenia. Mówi on:

„Prosiłem o sen, wizję, lub jakikolwiek inny sposób pouczenia mnie, zgodny z Jego wolą. Następną rzeczą, o ile dobrze pamiętam, był następujący sen…” („Przeszłe i teraźniejsze doświadczenia”, str. 75; wyd. 1848 r.).

Nic zatem dziwnego, że sam będąc wizjonerem, chętnie popierał widzenia E.G. White, i wzmacniał jej wpływ. W tamtym okresie Starszy Bates naciskał na E.G. White i jej męża w sprawie konieczności zachowywania Sabatu. Chociaż najpierw nie przywiązywali do tego żadnej wagi, to w końcu przyjęli tę naukę.
.


Proroctwa „na zamówienie”

Przy różnych okazjach można się przekonać, że „świadectwa” E.G. White – zgodnie z życzeniem oficjeli ruchu adwentowego – wychodziły naprzeciw każdej ich potrzebie.

W 1867 roku w Battle Creek, w stanie Michigan, zaplanowano budowę pierwszego Instytutu Reformy Zdrowia (Sanatorium). Starszy White był wtedy chory i przebywał daleko od domu. Pracę tę prowadził więc Starszy Loughborough, a inni mu pomagali. Potrzebne były pieniądze. Jak zwykle udali się do E.G. White i poprosili o „świadectwo”, zachęcające współwierzących do ofiarności w tej sprawie. Zamówienie zostało wykonane. Oto kilka linijek z tego „poselstwa”:

„Oto ukazano mi dzieło godne zaangażowania przez Boży lud” […] „Nasi ludzie powinni mieć swoją własną instytucję” […] „Szczególnie ci, którzy mają środki, gotowe do zainwestowania w to przedsięwzięcie” („Świadectwa dla Zboru”, t. I, str. 492, 494).

W kilkustronicowym „świadectwie” zachęca i ponagla braterstwo do przekazywania pieniędzy na budowę tego obiektu, i raz po raz powtarza: „Ukazano mi” – co przecież wyraźnie sugeruje objawienie od Boga, choć w rzeczywistości była to zwykła ludzka manipulacja!

Ale pieniądze napływały. Sam przekazałem $ 25, za które otrzymałem pokwitowanie. Rozpoczęto budowę i wzniesiono już pierwszą kondygnację gdy powrócił Starszy White. Był zły, ponieważ nie był to jego plan i jego zarządzenie. Wszystko musiało zostać rozebrane – co do kamienia! Potem znowu zabrał się za budowę, ze stratą 11 tysięcy dolarów – Pańskich dolarów!

E.G. White była w tarapatach. Mąż zażądał kolejnego świadectwa unieważniającego poprzednie. Musiała się pokornie na to zgodzić. Oto jej wyznanie:

„To, co pojawiło się w Świadectwie nr. 11, dotyczącym Instytutu Zdrowia, nie powinno zostać objawione, dopóki nie byłam w stanie opisać wszystkiego, co dotyczy tego przedsięwzięcia.[…] Oni (oficjele w Battle Creek) napisali do mnie, że wpływ mojego świadectwa dotyczącego Instytutu był natychmiast potrzebny by poruszyć serca braterstwa w tym temacie. W tych okolicznościach ustąpiłam ze swym sądem dla ich dobra, i napisałam to, co pojawiło się w Świadectwie nr 11 dotyczącym Instytutu… W ten sposób popełniłam błąd” („Świadectwa dla Zboru, t. V, str. 563).

Sprawa ta po raz kolejny dowodzi, że E.G. White była pod silnym wpływem ludzi zajmujących wysokie stanowiska w Kościele. Najwyraźniej oni nią manipulowali, domagając się „świadectw” potwierdzonych „widzeniami” w sprawach, na których im zależało. Tutaj najpierw poprosili ją o „świadectwo” w sprawie zbiórki pieniędzy – i ona to zrobiła. Potem – na żądanie męża – pisze kolejne „świadectwo”, przyznając, że pierwsze było niewłaściwe.

  • Czy to Pan dał jej to „świadectwo”?
  • Czy to On postąpił niewłaściwie?
  • I w jaki sposób „zobaczyła” to, co zostało jej „ukazane”?

Przy tej okazji szczególnie drastycznie ujawnił się kontrolujący ją wpływ męża. Ona sama jedynie dopasowywała się do jego pragnienia władzy nad wszystkim. Odnosząc się do tamtych wydarzeń, w swej wypowiedzi na spotkaniu Komitetu przesłuchującego, dr Kellog powiedział:

„Była to haniebna rzecz, zburzenie całego dzieła tylko dlatego, że wcześniej nie skonsultowano tego z Jamesem White”.

Zapomniał dodać, że poprzez swoje „świadectwa” E.G. White to wszystko usankcjonowała.

D.M. Canright „Life of Mrs. E.G. White – Her Claims Refuted” 1919 źródło


Zobacz w temacie

Print Friendly, PDF & Email