Legalistyczna degeneracja kultu

Przypomnienie: młoda, wątła, schorowana  i psychicznie podatna na manipulacje E.G. White padła ofiarą Williama Millera, fałszywego proroka który „prorokował” iż Chrystus powtórnie przyjdzie 22 kwietnia 1844 Gdy Jezus nie przyszedł w oznaczonym dniu, rozczarowanie zwolenników tej nauki było ogromne. Po nim nastąpiło totalne zamieszanie, a w jego efekcie podziały i przejawy najdzikszego fanatyzmu: sny i wizje, mówienie językami oraz  ekstatyczne tańce, wmawianie sobie daru proroczego. E.G. White winą za to obarczyła Boga, który w jej chorym umyśle zmienił najwyraźniej zdanie zaś sama poddała się osobistym halucynacjom. Pani White twierdziła, że odwiedziła niebo, gdzie Bóg osobiście pokazał jej szabat jako najważniejsze przykazanie. Halucynacje pani White z jednej strony oraz szabatariański legalizm z drugiej stają się podwalinami sekciarskiego kultu ADS. Następnie dzięki rzekomemu objawieniu pani White wprowadza rujnujący kultystów plan wyzysku finansowego zwany „Systematyczną Dobroczynnością”, przez co sekta niemal upada a imię Boga zostaje ośmieszone.

W tym samym czasie stwierdziłem, że zbory zaniedbują Wieczerzę Pańską, czasami nie obchodząc Pamiątki przez kilka lat. Nie było też regularnych zebrań zborowych. Dlatego wszystkie zbory, które odwiedzałem w tamtych latach, nakłaniałem do sporządzenia planu regularnych, kwartalnych zebrań zborowych, dla omówienia wszystkich spraw związanych z funkcjonowaniem zboru. To również zostało wdrożone, i od tamtego czasu Kościół trwa przy tej praktyce.

Aż do 1877 roku w Sabat nie zbierano w zborach pieniędzy na żaden cel. Zbieranie pieniędzy w Sabat uznawano za świętokradztwo. Będąc w Danvers, w stanie Massachusetts, odstąpiłem od tego zwyczaju, i dokonałem pierwszej kolekty w Sabat 18 sierpnia 1877 roku. Wszystko poszło dobrze. Pojechałem wtedy do Battle Creek, i przedłożyłem tę sprawę Starszemu White i jego żonie. Chętnie zaaprobowali tę zmianę. Zostało to powszechnie wdrożone przez Kościół, i przyniosło setki tysięcy dolarów dla kasy kościelnej.


Małpująca „prorokini”

– To kolejna ilustracja tego, jak E.G. White po prostu przyjmowała i popierała sprawy zbadane przez innych. Słusznie zatem „Review and Herald” z 7 września 1916 powiada:

„Fragmenty te pokazują wyraźnie, że to pośrednictwo (E.G. White – uw. aut.) bardzo pomaga utwierdzić wierzących w słuszności wniosków, do których doszli w badaniu Pisma”.

Dokładnie tak. E.G. White po prostu naśladowała i „potwierdzała” to, co inni zbadali i spraktykowali. I w zasadzie było to wszystko, co czyniła. W „Lake Union Herald” z 1 listopada 1916 znajdziemy na to kolejny wyraźny dowód. Mowa tu o pewnym bracie (Wayne), który od dziesięciu lat opracowywał i udoskonalał plan zdobycia funduszy misyjnych poprzez sprzedaż gazet pt. „Zbiór Plonów”. Pomysł zaowocował wielkim sukcesem. Jest to obecnie jeden z uznanych sposobów zdobywania pieniędzy. Po zapoznaniu się z pomysłem tego brata, E.G. White zaczęła go popierać. „Lake Union Herald” powiada:

„Krótko po wprowadzeniu planu w życie, siostra White napisała bratu Wayne o świetle, jakie otrzymała od Boga wobec tego planu; w pełni go popierała, jako będący w harmonii z Bożym zamysłem”.

Po raz kolejny ta sama stara historia. Ktoś wymyśla udany plan, a potem E.G. White ma „objawienie” dotyczące tego planu. U niej Pan zawsze spóźnia się ze swymi instrukcjami!
.


Kolejne fałszywe objawienia

Od lat zdecydowanie najważniejszą częścią pracy adwentystów jest wydawanie książek i publikacji. Jednak nie zawsze tak było; czyniono niewiele starań, aby je wydawać masowo. Coś ważnego dla tej sprawy stało się w roku 1907. W „Świadectwach” t. IX, str. 65 E.G. White powiada:

„W nocy 2 marca 1907 roku objawiono mi wiele rzeczy dotyczących wartości naszych publikacji”.

Co było inspiracją tego objawienia? Na tej samej stronie E.G. White mówi:

„Po południu 2 marca radziłam się brata i siostry S.N. Haskell”,

a dalej, na dwóch stronicach opowiada o przemyśleniach Haskell’a na ten temat i jego planach poprowadzenia tej pracy. – I znów zadziałał znany mechanizm: Haskell wypełnił jej głowę swymi ideami i planami, a kolejnej nocy E.G. White nie potrafi zasnąć i ma „objawienie”, popierające zdecydowanie plany Haskell’a. – Tak jest zawsze, od początku do końca!

Oto, dlaczego jej objawienia stały się takim dobrodziejstwem dla Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego. I mają rację, gdy twierdzą, że nie dali by sobie rady bez jej „świadectw”. To oczywiste, bo role były świetnie rozpisane: Najpierw liderzy przygotowywali idee i plany, a potem pojawiała się ona ze swymi „boskimi objawieniami”, popierającymi kolejno wszystkie te pomysły. Każdemu udzielała „boskiego” poparcia… Nie potrafię podać nawet jednego przypadku, który nie polegałby na takim właśnie schemacie.

  • Proszę spojrzeć na ich Tract i Towarzystwo Misyjne. Rozpoczął Starszy Haskell, a E.G. White podjęła to i poparła.
    .
  • Kiedy dr Kellogg zdecydowanie opowiedział się za misyjną służbą medyczną, E.G. White udzieliła tej sprawie silnego poparcia.

– Tak było w każdej sprawie. Przykłady te dowodzą, że w swoich „świadectwach” była ona prowadzona – jednak nie przez Boga, ale przez ludzi. Obecnie liderzy odwracają to do góry nogami i powiadają, że we wszystkich swoich poczynaniach była prowadzona przez Boga, co jest zupełnie nieprawdziwe. Czynią tak, by wywyższyć jej „świadectwa”, a potem używać je do przeprowadzenia swoich planów.

D.M. Canright „Life of Mrs. E.G. White – Her Claims Refuted” 1919 źródło


Zobacz w temacie

Print Friendly, PDF & Email