Adwentyści potępiają Ellen White?

Przypomnienie: do tej pory dowiedzieliśmy się, że Ellen White w latach 1840-44 brała udział w sekciarskich ekscesach jak padanie na podłogę bez czucia (rzeokme powalenie Duchem), mówienie niezrozumiałym bełkotem, dzikie tańce i fałszywe proroctwa, a według jednego z nich Jezus miał powtórnie przyjść 22 kwietnia 1844 roku. Padło ono z ust Williama Millera, jej mentora, w co ślepo Ellen White wierzyła.

Adwentyści Dnia Siódmego potępiają tych, którzy współcześnie starają się ustalić dokładną datę przyjścia Pana. I tak „Advent Review”, z marca 1916 roku, pisze:

„Szatan chce nas zwieść i zachęcić do ustanowienia dokładnej daty przyjścia Pana; abyśmy poprzez liczby i statystyki określili, kiedy skończy się poselstwo Ewangelii, i jak szybko spełnią się przepowiednie dotyczące Izraela”.

„Review” potępia dokładnie to, co Miller uczynił w 1844. Nazwane to zostało dziełem szatańskim. Czyim dziełem były wobec tego wydarzenia z lat 1840-44?!

W artykule zatytułowanym „Zdemaskowanie fałszywego proroka”, opublikowanym w angielskim wydaniu „Prezent Truth” z 4 lutego 1915 powiadają:

„Jeśli jest jakaś wyraźna wskazówka pomocna w zidentyfikowaniu fałszywego proroka, to jest to niebiblijna praktyka ustanawiania dokładnej daty przyjścia Pana”.

– Zostało to napisane w celu potępienia „Pastora” C.T. Russell’a, który dokonał obliczenia daty „końca czasów pogan” na rok 1914. Jednak, jeśli rzeczą niewłaściwą było ustalenie takiej daty na 1914 rok, to dlaczego nie było nic złego w ustalaniu takiej daty na rok 1844?! Jeśli działanie takie było niezgodne z Pismem w jednym przypadku, to dlaczego nie w drugim?

Fanatyzm duchowej degeneracji

Chociaż Adwentyści zaczęli swą działalność od takiego właśnie błędu, nigdy nie zdobyli się na wyznanie tego i potępienie tamtych twierdzeń. Natomiast czynią to w odniesieniu do innych, potępiając ustanawianie dat.

– Odnosząc się do słów Chrystusa z

Mat. 24:36 Lecz o tym dniu i godzinie nikt nie wie, nawet aniołowie niebiescy, tylko sam mój Ojciec.
.
Marek 13:32 Lecz o tym dniu i godzinie nikt nie wie, ani aniołowie, którzy są w niebie, ani Syn, tylko Ojciec.
.
Dzieje 1:7 Lecz on im odpowiedział: Nie do was należy znać czasy i chwile, które Ojciec ustanowił swoją władzą.

powiadają oni:

„Pomimo tych słów niektórzy od czasu do czasu ustalają daty przyjścia Chrystusa. Takie postępowanie często prowadzi do fanatyzmu, a gdy mija wyznaczony czas, rozczarowanie i skrajny sceptycyzm wkrada się i usidla dusze osób, które to czynią” (Review and Herald, 7 czerwca 1917 roku).

Są to słowa całkowicie prawdziwe. Ale należałoby do nich dodać jedno ważne zdanie. Brzmi ono następująco:

„Jednym z najgorszych przykładów ustalania daty, jest sprawa adwentystów i dzień 22. października 1844 roku – wraz ze strasznym fanatyzmem i spustoszeniem, jakie to za sobą pociągnęło”.

Jeśli ustalanie dokładnej daty okazało się testem prawdziwości, czy raczej fałszu, takich proroków jak Russell i innych, dlaczego nie miałoby to dotyczyć takich osób, jak William Miller, Samuel Snow, Joseph Bates i E.G. White? Adwentyści Dnia Siódmego nie mogą wciąż potępiać takich praktyk u innych, nie czyniąc tego u siebie samych, ponieważ oni także są winni w tej materii!

Oszustka do szpiku kości

W grudniu 1844, zaledwie dwa miesiące po „pomyłce”, Ellen Harmon zaczęła miewać „widzenia”. O jednym z nich powiada:

„Bóg pokazał mi w świętym widzeniu…”

– Poszukiwała adwentystów, lecz nie potrafiła ich znaleźć. Wtedy kazano jej spojrzeć wyżej, i tam, wysoko ponad światem, ujrzała ich na ścieżce wiodącej do miasta. Za nimi lśniło pełne chwały światło. Wizja ta została zaadresowana do wydarzeń sprzed dwóch miesięcy. Osoby potępiające dzieło millerowskie spadały z tej ścieżki w dół, wraz

„z całym potępionym światem, odrzuconym przez Boga” („Słowo do Małego Stadka”, str. 14).

Ten, kto kwestionował pogląd, że Bóg patronował dziełu ustalania daty przyjścia Jezusa Chrystusa w roku 1844, był potępiony. Dlatego Ellen Harmon pisze:

„Gdy kościoły odmawiały przyjęcia poselstwa pierwszego anioła (dzieło Millera), odrzucały w ten sposób światło z nieba i traciły łaskę Bożą („Wczesne pisma”, str. 101).

Próbując usprawiedliwić pomyłkę w 1843 roku, E.G. White mówi:

„Widziałam, że w 1843 obliczenia były prowadzone ręką Boga, i nie można ich było odmienić: liczby były takie, jakich chciał Bóg; Jego ręka zakryła pewien błąd w obliczeniach, tak że tego nie mógł dostrzec nikt, dopóki on nie odjął swojej ręki” („Wczesne pisma”, str. 64).

W ten sposób „prorokini” odpowiedzialność za pomyłkę 1843 roku usiłuje zrzucić na Boga. Czyż nie jest to szalony pomysł? I czyni to tylko po to, by usprawiedliwić i zakryć błędy ludzi, i swoje własne!

Ezech. 14:9 A jeśli prorok dał się zwieść i mówił słowo, (że to) ja, PAN, zwiodłem tego proroka. Wyciągnę na niego swoją rękę i zgładzę go spośród mego ludu Izraela

To czyniąc, po raz kolejny powiada ona:

„Ruch adwentowy 1840-1844 był chwalebną manifestacją mocy Bożej” („Wielki Bój”, t. IV, str. 429).

W ten oto sposób adwentyści, ustami (i piórem) swojej „prorokini”, Boga czynią odpowiedzialnym za wszystkie swoje błędy przy ustalaniu daty, zarówno w roku 1843, jak i rok później.

Halucynacje a nie proroctwa

Widzenia tej biednej dziewczyny pojawiły się w ruchu adwentowym w roku 1844. Potem miewała wizje niemal codziennie, lub przynajmniej co tydzień. Na początku adwentyści uznawali je, niemal powszechnie, za zwykłe halucynacje jej własnego umysłu. Tłumaczono je złym stanem jej zdrowa, a także wpływem otoczenia. Nawet niektórzy z jej najlepszych przyjaciół myśleli o nich podobnie. Sama E.G. White w „Słowie do Małego Stadka” (str. 22) opublikowanym w 1847 roku, cytuje słowa jednego z jej przyjaciół, obeznanego z jej przeżyciami. Brat ten, pisze w liście do jednego ze współbraci:

„Nie potrafię uznać wizji sostry White za objawione przez Boga – jak ty i ona o nich myślicie. Jednak nie posądzałbym ani jej, ani ciebie, o jakąkolwiek nieuczciwość. Być może potrafię wyrazić swój pogląd na sprawę bez obrażania nikogo – bez wątpienia będzie to dla dobra twojego i mojego. Jednocześnie przyznaję, że to ja mogę się mylić.
.
Myślę, że to, co uznajecie za widzenia od Pana, to tylko religijne zamyślenie, w którym jej wyobraźnia bez niczyjej kontroli tworzy wizje wokół tematów, którymi jest głęboko zainteresowana. A kiedy tak bardzo jest zaaferowana swymi przemyśleniami, nie dociera do niej nic ze świata zewnętrznego. Przemyślenia są dwojakie, grzeszne i religijne. Ona ma te drugie… Religia jest jej tematem, a jej przemyślenia dotyczą tej właśnie dziedziny. W każdym z tych przypadków czerpie głównie z wcześniejszych nauk i prowadzonego studium. W żadnym przypadku nie sądzę, by jej widzenia pochodziły od diabła. Starszy Bates powiada, że jego pierwsze wrażenie dotyczące widzeń było takie, iż brały się one z „przewlekłego przemęczenia organizmu”
(tamże str. 21).

Stwierdzenia te dokładnie wyrażają świadomą ocenę tzw. widzeń E.G. White, dokonaną przez autora niniejszej książki. Po długoletniej z nią znajomości, z zadowoleniem przyjąłem prawdziwe wyjaśnienie jej domniemanych objawień. Znałem osobiście inne siostry z Kościoła Adwentystów, które miewały wizje podobne widzeń E.G. White. Wszystkie były gorliwymi chrześcijankami, szczerymi poza wszelką wątpliwość; niemniej były one zwiedzione i fanatyczne. Gdy nikt nie okazał zainteresowania ich „widzeniami” – same „widzenia” po jakimś czasie zaniknęły.

Brak biblijnego rozeznania

Po śmierci E.G. White w roku 1915, jedna z wyznawczyń Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego z Los Angeles w Kalifornii, zaczęła miewać podobne wizje. Pozyskała ona pewną liczbę zwolenników, którzy uznają boskie pochodzenie tych widzeń. Jednak pracownicy Generalnej Konferencji uznali to za mistyfikację. Inna osoba z Kościoła Adwentystów w Waszyngtonie DC, także ma widzenia, i uważa się za następczynię E.G. White.

Sama Ellen White w różnych okresach miała wątpliwości, co do autentyczności swych widzeń. Mówi:

„Czasami byłam kuszona, by wątpić w moje własne doświadczenia” („Wczesne pisma”, str. 18).

Potem, po kilku latach, po długim doświadczeniu ze swoimi wizjami, mówi:

„W nocy obudziłam męża mówiąc, „boję się, że stanę się niewierną”” („Świadectwa” t. I, str. 597).

– Czy jakikolwiek prorok z kart Biblii, jakikolwiek prawdziwy prorok Boży, mówił podobne rzeczy?

Gdyby naprawdę była pewna, że jej widzenia pochodzą od Boga, nie byłoby żadnych obaw, że stanie się niewierna. Wyznanie to ujawnia, że ona sama nie była pewna, czy widzenia pochodziły od Boga. Warto tutaj zauważyć, że zwraca się do swego silniejszego umysłem męża, by pomógł jej pozbyć się tych wątpliwości. Gdyby nie stałe zachęcanie ze strony męża i innych współpracowników, podobnie jak inne kobiety, najprawdopodobniej zarzuciłaby swe wizje.

Epilepsja i zwiedzenie w miejsce Ducha i objawienia

Dodajmy coś, o czym nie mówi się powszechnie: E.G. White przez całe lata cierpiała na pewien rodzaj epilepsji. Choć jest to smutne, taka jest prawda. (Problem ten zostanie omówiony w rozdziale pt. „Filozofia jej widzeń”.)

Mając 19 lat, w roku 1846, Ellen Harmon poślubiła Starszego Jamesa White’a. On bardzo zachęcał ją do wytrwania w widzeniach. Tę jej działalność popierał również w tamtym roku Starszy Joseph Bates. Zachęcona w ten sposób, najwyraźniej uwolniła się od swoich wątpliwości. Jej szczerość co do tego błędnego zrozumienia i zwiedzenia, wydaje się oczywista z generalnego wydźwięku jej życia. Uważne studium jej pism wykazuje, że każdego roku stawała się nieco silniejsza w swych twierdzeniach o boskiej inspiracji widzeń, aż w końcu oznajmiła, że wszystkie jej wypowiedzi, nawet listy, są natchnione. (Dalsze wyjaśnienia dotyczące jej wizji, znajdzie czytelnik we wspomnianym powyżej rozdziale.)

źródło


Zobacz w temacie

Print Friendly, PDF & Email