Pornifikacja kazalnicy

Tyt. 2:7-8 7. We wszystkim stawiaj samego siebie za wzór dobrych uczynków. W nauczaniu okazuj prawość, powagę; 8. Słowa zdrowe [λόγον ὑγιῆ logon hygie], nienaganne, aby ten, kto się sprzeciwia, był zawstydzony, nie mając o was nic złego do powiedzenia.

Dziś rano chcę spojrzeć na dwa wersety z Listu do Tytusa 2 – wersety 7-8. To jest napomnienie od Pawła do Tytusa, jego przyjaciela, partnera, protegowanego i prawdziwego syna w wierze. Tytus jest jednym z niedocenianych bohaterów wczesnego kościoła – młody pastor, którego wierne wsparcie i ciągła praca za kulisami uczyniły go niezwykle cennym dla Pawła.

Wybrałem ten tekst, szczerze mówiąc, ponieważ jestem głęboko zaniepokojony tendencją tak wielu pastorów do stosowania ostatnio

  • bluźnierczych, ordynarnych i nieprzyzwoitych słów,
  • haniebnej tematyki,
  • cielesnych tematów,
  • graficznych obrazów seksualnych,
  • języka erotycznego
  • i rynsztokowych żartów.

Wiem, że większość z was jest świadoma trendu, o którym mówię. Kusi mnie, by nazwać to pornifikacją kazalnicy


Skąd ta tendencja?

Zazwyczaj podaje się uzasadnienie, że ordynarny język i motywy seksualne są narzędziami kontekstualizacji (rozpatrywania w szerszym kontekście). Jest to sposób na to, żebyśmy brzmieli bardziej adekwatnie. Wiele głosów w kościele podkreśla, że jest to absolutnie konieczne, jeśli chcemy dotrzeć do pewnych segmentów naszej kultury.

Apostoł Paweł powiedział inaczej i właśnie na to chcę spojrzeć w tej godzinie. Kiedy zastanawiałem się, jakie tematy mogą być ważne dla tak dużej i różnorodnej grupy pastorów i przywódców kościelnych, nie mogłem oderwać się od tej kwestii. New York Times Magazine niedawno opublikował artykuł na temat Marka Driscolla, w którym był to główny temat. „Kogo Jezus by uderzył?” to tytuł tego artykułu. Oto zdanie wiodące:

„Kazania Marka Driscolla są w większości zbyt pikantne, aby zamieszczać je na ewangelicznej chrześcijańskiej „przyjaznej rodzinie” … stronie internetowej.”

Zatem jest to temat, o którym prawie wszyscy (w tym New York Times) mówią już bez przerwy. A jednak wydaje mi się, że ludzie w świecie ewangelicznym nie myślą o tym zbyt biblijnie.
.


Pytania na wagę złota.

  • Jaki język i jakiego rodzaju tematyka nadają się do kazalnicy na nabożeństwie?
  • Jakie dary i jakie cnoty kwalifikują człowieka do bycia pastorem?
  • Co powinno wyróżniać się najbardziej, gdy ktoś analizuje nasz styl służby?
  • Na czym chciałbyś, aby New York Times skupił się, gdyby napisał artykuł analizujący twój styl?

Dziesięć lat temu (przynajmniej w naszych kręgach) nikt nie uznałby tych pytań za bardzo trudne. Ale teraz ewangeliczni chrześcijanie mają obsesję na punkcie tej kwestii i, szczerze mówiąc, wielu z nich jest bardzo zdezorientowanych. Dziwi mnie, jak wielu młodych mężczyzn w dzisiejszej służbie jest całkowicie zafascynowanych sprośną gadaniną i lubieżnymi tematami – i twierdzą, że jest to pozytywny trend.
.


Tolerancja über alles

Jestem również przerażony liczbą dobrych ludzi i przywódców chrześcijańskich, którzy prywatnie twierdzą, że tak naprawdę „nie aprobują” „plugastwa… głupich rozmów [i] prymitywnego żartowania”, lecz czują, że musimy przeoczyć te trendy i zachować ciszę w miejscach publicznych – aby delikatna tkanina ewangelicznej jedności nie została rozdarta przez kontrowersje wokół słów. Szczerze mówiąc, myślę, że cała ta sprawa prawdopodobnie nie byłaby wcale kontrowersyjna, gdyby garstka szanowanych przywódców chrześcijańskich była skłonna­ podjąć kroki i odważnie oraz biblijnie zająć się tą sprawą.

Niestety, ewangeliczna tolerancja dla błazenady z kazalnicy uległa diametralnej zmianie w ciągu ostatnich kilku dziesięcioleci – i to nie w zdrowym kierunku. Najbardziej jawnie sprośne i wulgarne rodzaje głupot trafiły do ​​repertuaru ewangelicznego w rubryce kontekstualizacji (czyli rozpatrywania w szerszym kontekście).
.


Garść przykładów

Teraz stoję tu przed poważnym praktycznym dylematem. W pewnym sensie chciałbym wam pokazać kilka przykładów tego, o czym mówię, abyście zrozumieli, że nie przesadzam. Z drugiej strony, większość z tych rzeczy jest tak bardzo niestosowna, że nie ma mowy, żebym kiedykolwiek wciągnął je do naszego centrum nabożeństw. Ale jestem całkiem pewien, że większość z was jest świadoma niektórych z tych rzeczy, o których mówię. Oto garść mniej lub bardziej ugrzecznionych przykładów.
.

Fallus i Zbór xxx

Istnieje grupa o nazwie Zbór xxx, która twierdzi, że mają za cel dotarcie do uzależnionych od pornografii i ludzi pracujących w tak zwanej branży rozrywkowej dla dorosłych. Sponsorują oni stoisko na najważniejszych kongresach pornograficznych – gdzie mówią, że prowadzą ewangelizację. Rozdają Biblie i noszą koszulki z celowo niejednoznacznym hasłem:

„Jezus kocha gwiazdy porno”.

A centralnym punktem ich pokazu jest 4.5-metrowy nadmuchiwany fallus. Namalowali twarz na tej obrzydliwości i nadali jej nazwę. Teraz Zbór xxx nie jest jakąś nieznaną anomalią, którą wykopałem znikąd. Znajdziecie linki do ich strony internetowej z dosłownie setek zborów, które wspierają i promują to, co robi Zbór xxx.

Tego typu trendy obfitują w świecie ewangelicznym.
.

Perwersyjne kazania i grupy zatracenia

Nagle bardzo popularne staje się wygłaszanie kazań, w których pastor graficznie opisuje prywatne akty perwersji w języku zapożyczonym z przemysłu pornograficznego. W sieci istnieje grupa młodych kobiet, które blogują o intymnych szczegółach swojego życia seksualnego pod pozorem próby pomocy chrześcijańskim kobietom w urozmaicaniu ich trudnych małżeństw.

W grupie tej wielkości, prawdopodobnie niektórzy z was mogą mieć nawet linki do takich organizacji i zasobów na stronach internetowych waszego kościoła. Jeśli tak, wstydźcie się i musicie przemyśleć to, co robicie. Strategie takie jak te niezmiennie wykorzystują celowo sugestywne obrazy i wypowiedzi, które są obliczone na erotykę. I nie mam żadnych wątpliwości, że wabią one chrześcijan do kultury pornografii i cielesności. Wiem na pewno, że są one śmiertelnymi przeszkodami dla ludzi, którzy zostali uratowani z tego stylu życia. Twierdzenie, że konieczne jest stosowanie celowo uwodzicielskich strategii, takich jak te, aby przyciągnąć ludzi do Chrystusa z kultury, która ma już obsesję na punkcie wszystkiego, co erotyczne, jest kłamstwem. Pomija to również realia tego, co faktycznie stało się z ruchem ewangelicznym w ciągu ostatniej dekady.
..


Język z rynsztoku

Podobnie niedorzeczne jest twierdzenie, że rynsztokowy język i celowo ordynarne słowa są niezbędne, aby dotrzeć z ewangelią do ludzi. Jednak właśnie dokładnie taki argument jest wysuwany. Oto typowy komentarz, który znalazłem opublikowany na forum dyskusyjnym Southern Baptist (Baptysta z Południa), gdzie był to omawiany temat. Facet, który to napisał, wydaje się być pastorem młodzieżowym lub duchownym uczelni. On mówi:

„Każdy chrześcijanin, który mówi, że słowa z listy „brudnych słów” FCC (First Christian Church? – [https://www.abbreviations.com/FCC]) są złe … osądza (a tym samym odpycha) miliony zgubionych tylko dlatego, że oni … używają innych sylab … Bóg nie podaje nam listy „obraźliwych” słów …  W dyskusji z „grzesznikiem” w barze słowo na k. często oznacza po prostu „bardzo”. Zdobyłem wielu ludzi w [naszej wspólnocie] dla Chrystusa zrzucając przy tym bombę słowną na literę k. a nie kłamię tu wcale …  Każde słowo może być użyte w sposób obelżywy no i każde słowo może być użyte do uwielbienia/chwalenia Boga”.

Naprawdę?

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, dlaczego IRS (skarbówka) nie publikuje formularzy podatkowych w języku rynsztokowym? Oczywiście, że nie, ponieważ nikt tak naprawdę nie uważa, że ​​jest to niezbędna lub uzasadniona forma kontekstualizacji.

Todd Friel podkreśla, że wiadomości o 11:00 można oglądać na dowolnym kanale telewizyjnym w Seattle, a nie uświadczysz ich używających porno-slangu i gadki rynsztokowej do przekazywania codziennych nagłówków swoim widzom. I żaden z ich widzów nie wymaga tłumaczenia wiadomości na przekleństwa, aby mogli zrozumieć, co się mówi. Dlaczego tak jest? Skoro tego rodzaju kontekstualizacja jest aż tak niezbędna do przekazania wiadomości ludziom w tym, co rzekomo jest „najbardziej niekościelną społecznością” w Ameryce, to dlaczego świeckie media informacyjne o tym nie wiedzą? Czy to możliwe, że sprośna gadka nie jest tak naprawdę godna uwagi wbrew temu, co mówią nam niektórzy stylowi ewangeliczni chrześcijanie?

Takie podejście do „stosowności” w bardzo krótkim czasie ogarnęło wspólnotę ewangeliczną. Zaledwie trzy lata temu dyskutowaliśmy o zaletach i wadach 40 dni Celowości Ricka Warren’a. Obecnie najnowszym zjawiskiem w społeczności ewangelicznej jest „40 dni seksu” – lub pewne odmiany tego tematu. Ed Young Jr., pastor trzeciego co do wielkości kościoła w Ameryce, uzyskał ogólnokrajową relację informacyjną dla swojego kościoła, ponieważ wygłosił serię o seksie z gigantycznym łóżkiem jako rekwizytem na podium. Usiadł na tym łóżku i oznajmił, że rzuca kongregacji „Siedmiodniowe Wyzwanie Seksualne”. Oto, jak Dallas Morning News zrelacjonowało tę historię:

„Bóg mógł odpocząć siódmego dnia, ale wielebny Ed Young chce, aby małżeństwa uprawiały seks przez cały tydzień. Raz dziennie. Począwszy od tej niedzieli.. Wezwanie do działania będzie tytułem niedzielnego kazania pana Younga w Grapevine Fellowship Church. Planuje wypowiedzieć swoje wyzwanie siedząc na łóżku.:

Myślę, że Ed Young zaczerpnął ten pomysł z kościoła na Florydzie, w którym pastor rzucił 30-dniowe wyzwanie seksualne. Najwyraźniej 30 dni okazało się zbyt rygorystyczne, więc większośćzborów, które poszły w jego ślady, nieco obniżyło to wymaganie.

Ale nagle ten rodzaj erotyzmu z kazalnicy stał się ostatnim trendem. Czasopismo Time zauważyło ten trend i pół roku temu opublikowało na ten temat duży artykuł, zatytułowany „A Bóg powiedział: Po prostu zrób to”. Niemal co tydzień widzę inną historię o jakimś zborze sponsorującym serię o seksie lub jakimś wyzwaniu seksualnym. Częścią tego trendu jest stawianie sugestywnych billboardów w mieście. Bilboardy zwykle oburzają nawet społeczności świeckie, co jest jednym z powodów, że ten trend wciąż jest tematem wiadomości dla środków masowego przekazu. Wygląda na to, że każdy zbór stara się uczynić reklamy bardziej obleśnymi niż wszystkie poprzednie.

W Kenosha, Wisconsin, zaledwie w zeszłym miesiącu, świecki zarząd szkoły poinformował  zbór, że nie mogą już korzystać z posiadłości szkolnej do swoich niedzielnych nabożeństw, ponieważ rada szkoły spojrzała na ulotkę, którą zbór wkładał do drzwi w całej społeczności – i zarząd szkoły uznał, że ulotka reklamująca serię pastora o seksie była zbyt pornograficzna.

Bądźmy uczciwi: Nikt tak naprawdę nie uważa, że tego typu rzeczy są absolutnie konieczne, aby dotrzeć do naszej kultury, a ja nigdy nie słyszałem, aby ktokolwiek nawet próbował twierdzić, że te trendy mają uświęcający wpływ w społeczeństwie, które jest aż do tego stopnia oszalałe na punkcie seksu, że stanowi to rażącą perwersję. Dlaczego więc jest to tak wszechobecne? Z jednej strony jest oczywiste, że w ruchu ewangelicznym jest wiele osób, które tak naprawdę chcą być na bieżąco z kulturą. A zbyt wielu pastorów jest zafascynowanych pomysłem bycia spoko w oczach świata.

Bądźmy szczerzy: w bardzo dużym stopniu całe pojęcie kontekstualizacji zostało przejęte jako wymówka dla cielesnych umysłów zatrutych nadmierną ekspozycją na sprośności. Niektórzy ludzie po prostu uwielbiają dźwięk wulgarnych słów i zasilają swoje ego falami uderzeniowymi, które są generowane przez taki rodzaj języka. Im bardziej kościół chce być podobny do świata, tym bardziej taka postawa będzie dominować.

To jest znacznie dłuższe wprowadzenie, niż pierwotnie zamierzałem, ale chcę podkreślić, że ten problem jest poważny i powszechny, a rozprzestrzenia się w ruchu ewangelicznym z przerażającą prędkością. Jak powiedział jeden facet, nie jest to już tak naprawdę trend; stało się to nową normą.
.
Jeszcze jedna rzecz na temat kontekstualizacji. (Mówiłem na ten temat na zeszłorocznej Konferencji Pasterzy): Jeśli twoje podejście do kontekstualizacji ma na celu przede wszystkim wygodne dopasowanie cię do pogańskiej kultury, to masz odwrócony pogląd na to, co Paweł miał na myśli, kiedy mówił:

1 Kor. 9:22 Dla słabych stałem się jak słaby, aby słabych pozyskać. Stałem się wszystkim dla wszystkich, aby wszelkim sposobem niektórych zbawić

I to jest jedna z najważniejszych lekcji naszego tekstu.
.


Przykład Tytusa

Spójrzcie najpierw na szerszy kontekst. Tytus, adresat tego listu, był bliskim towarzyszem Apostoła Pawła. Wyraźnie widać w sposobie, w jakim Paweł pisze o nim, że zdobył zaufanie Pawła. Tytus był bez wątpienia młodym mężczyzną, ponieważ w Tyt. 1:4, Paweł zwraca się do niego jako do mojego prawdziwego dziecka (τέκνῳ tekno) we wspólnej wierze. To nie jest „mój syn (υἱός hyios) w wierze”, (hyios to legalny syn, który osiągnął pełnoletność lub ktoś, kto uzyskał przywilej synostwa przez adopcję), ale τέκνον teknon„dziecko” – co oznacza dziecko z urodzenia. Wybór tego słowa oznacza, że Tytus był wciąż bardzo młodym mężczyzną. W połączeniu z przymiotnikiem („moje prawdziwe dziecko według [naszej] wspólnej wiary”) sugeruje również, że Paweł osobiście przyprowadził Tytusa do Chrystusa.

Tak więc ten młody nawrócony poganin stał się niezbędny dla Pawła. Tylko w 2 Liście do Koryntian Paweł odnosi się do Tytusa dziewięć razy. (Wspomina o nim także dwukrotnie w Liście do Galacjan i raz w 2 Liście do Tymoteusza). Paweł powierzył Tytusowi szereg ważnych obowiązków. Oczywiste jest, że uważał Tytusa za kogoś więcej niż ucznia lub posłańca, ale Tytus był prawdziwym i zaufanym partnerem w służbie apostolskiej. Kiedy więc Paweł wyjechał z Krety, zostawił tam Tytusa, aby ustanowić i zorganizować przywództwo w zakładanych tam  zborach. Paweł mówi

Tyt. 1:5 Zostawiłem cię na Krecie w tym celu, abyś uporządkował to, co tam jeszcze zostało do zrobienia, i ustanowił w każdym mieście starszych, jak ci nakazałem;

Teraz Paweł ma kilka niezbyt miłych rzeczy do powiedzenia na temat kultury Krety. Okazuje się, że to miejsce było jeszcze gorsze niż Seattle.

Tyt. 1:10-16 10. Jest bowiem wielu niekarnych, oddających się czczej gadaninie i zwodzicieli, zwłaszcza wśród obrzezanych. 11. Im trzeba zamknąć usta, gdyż całe domy wywracają, nauczając, czego nie należy, dla brudnego zysku. 12. Jeden z nich, ich własny prorok, powiedział: Kreteńczycy to zawsze kłamcy, złe bestie, brzuchy leniwe. 13. Świadectwo to jest prawdziwe. Dlatego karć ich surowo, aby byli zdrowi w wierze; 14. I nie zajmowali się żydowskimi baśniami i przykazaniami ludzi odwracających się od prawdy. 15. Dla czystych wszystko jest czyste, natomiast dla skalanych i niewierzących nie ma nic czystego, lecz skalany jest zarówno ich umysł, jak i sumienie. 16. Twierdzą, że znają Boga, ale swymi uczynkami temu przeczą, budząc obrzydzenie, będąc nieposłusznymi i niezdolnymi do wszelkiego dobrego uczynku.

Jest dla ciebie trochę wrażliwości kulturowej: „Kreteńczycy są zawsze kłamcami, złymi bestiami, leniwymi żarłokami (brzuchami)”.
.

„Och, to jest ostre”.

Tak, jest ostre. A jeśli uważnie się zastanowicie, co Paweł mówi tutaj do Tytusa, ten fragment obala niektóre z ulubionych mitów na temat kontekstualizacji. Paweł nie mówi:

Kreteńczycy są kłamcami i leniwymi łakomczuchami (brzuchami), więc na tej podstawie wyciągnij do nich rękę. Zanurz się w ich kulturze i naucz się mówić tym językiem. Apeluj do ich miłości do jedzenia, wina i towarzystwa. Zorganizuj posługę waszych mężczyzn tak, aby spotkania odbywały się w knajpie. Wykorzystaj ich pasję do ostatecznej walki, spędzając czas z gladiatorami i naśladując ich styl życia i wartości. Niech smak tej kultury będzie przyprawą dla całego twojego nauczania. Kontekstualizuj (Rozpatruj w szerszym kontekście)!

Nie znajdziesz czegoś takiego w instrukcjach Pawła dla Tytusa.

Zauważ też: Paweł nie obniża poprzeczki chrześcijańskiego przywództwa, aby uwzględnić hedonistyczny charakter kultury kreteńskiej. W wersetach 6-9 podaje Tytusowi praktycznie tę samą listę kwalifikacji do kierowania kościołem (do przywództwa kościelnego), którą podał w 1 Tymoteusza 3. Szczerze mówiąc, nie zazdroszczę Tytusowi zadania, do którego został powołany

Tytus 1:5 „[…] abyś uporządkował to, co tam jeszcze zostało do zrobienia, i ustanowił w każdym mieście starszych, […];”.

Jak można spełnić te normy dla przywódców, skoro wszystko, z czym trzeba pracować, to świeżo nawróceni z tak skorumpowanej kultury? Ale zadanie Tytusa było jasne. Nie chodziło o to, by małpować modłę tego społeczeństwa. Miał ich nauczyć, by byli inni. Nie tylko tego – ale zwłaszcza w odniesieniu do młodych mężczyzn (gdyż sam Tytus był młodym mężczyzną) – miał być przykładem innym niż wszystko, co kiedykolwiek widzieli. Nie miał wczołgać się do kanału społecznego i wstąpić do bractwa kreteńskich złoczyńców. Musiał być wzorem godności, czystości, uczciwości, czci i zdrowej mowy.
.

Taki jest sens naszego tekstu

Tytus 2:7-8 7. We wszystkim stawiaj samego siebie za wzór dobrych uczynków. W nauczaniu okazuj prawość, powagę 8. słowa zdrowe, nienaganne, aby ten, kto się sprzeciwia, był zawstydzony, nie mając o was [nas] nic złego do powiedzenia

Zwróćcie uwagę na przepływ logiki w rozdziale 2. Są to rzeczy, które przyozdabiają zdrową doktrynę. Paweł przypomina Tytusowi o kilku ważnych kwestiach praktycznych i behawioralnych, które „[są zgodne] ze zdrową doktryną”.

Doktryna jest żywotna, prawda? Niektóre doktryny są niezbędne, prawda? Takie jest założenie ze strony „Razem dla Ewangelii”, Koalicji Ewangelii, Braterstwa Pasterzy (Stowarzyszenia Pasterzy) i innych podobnie myślących grup. Możemy nie zgadzać się na wszystko co do najdrobniejszych szczegółów, lecz nie pozwolimy, aby nieistotne nieporozumienia rozerwały naszą społeczność. Ale musimy zgadzać się co do Ewangelii. To jedyna podstawa autentycznej chrześcijańskiej społeczności.

Doktryna sama w sobie nie jest nieistotna ani zbyteczna, pomimo tego, co starają się nam powiedzieć nasi postmodernistyczni przyjaciele. Niektóre prawdy są niezbędne – szczególnie bogactwo prawdy w sercu Ewangelii. Niektóre prawdy są tak ważne, że jeśli zaprzeczysz im lub spróbujesz w jakikolwiek sposób je zmienić, będziesz przeklęty. A niektóre kłamstwa są tak niebezpieczne, że, jak mówi Paweł w rozdziale 1, wersecie 11 Listu do Tytusa, usta tych, którzy wypowiadają takie kłamstwa „muszą zostać powstrzymane”. Ale zrozumcie to: istnieją również pewne zasady uświęcenia i osobistego postępowania, które są tak ważne, że musimy zerwać społeczność z tymi, którzy je ignorują.

1 Kor. 5:11Teraz jednak napisałem wam, żebyście nie przestawali z takim, który nazywając się bratem, jest rozpustnikiem, chciwym, bałwochwalcą, złorzeczącym, pijakiem lub zdziercą. Z takim nawet nie jadajcie

Innymi słowy, jeżeli ktoś nazywa siebie chrześcijaninem, ale jego styl życia lub język jest chronicznie nie do pogodzenia z uświęconym sercem i umysłem – na pewno, jeśli ma skłonność do nierozważnego bluźnierstwa lub ma obsesję na punkcie sprośnych i nieprzyzwoitych rzeczy – Paweł mówi, aby nie zadawać się z takimi ludźmi.
.

Zdrowa nauka to nie wszystko

Według Pawła uświęcone zachowanie jest niezbędnym towarzyszem autentycznie zdrowej doktryny. Możecie ustnie potwierdzić najwspanialsze wyznanie wiary, jakie kiedykolwiek napisano, ale gdyby wasze słowa i czyny temu zaprzeczały, Paweł wcale nie uznałby was za autentycznych chrześcijan. Tym bardziej nie położyłby na was rąk do służby. Mówi tak, właśnie

Tyt. 1:15-16 15. Dla czystych wszystko jest czyste, natomiast dla skalanych i niewierzących nie ma nic czystego, lecz skalany jest zarówno ich umysł, jak i sumienie. 16. Twierdzą, że znają Boga, ale swymi uczynkami temu przeczą, budząc obrzydzenie, będąc nieposłusznymi i niezdolnymi do wszelkiego dobrego uczynku

Zdrowa nauka jest niezbędna – ale nie wystarczająca. Dlatego Paweł mówi do Tytusa

Tyt.2:1 Ty zaś mów to, co jest zgodne ze zdrową nauką

Nauczaj zasad uświęcenia, które ozdobią nauczaną przez ciebie doktrynę. A potem Paweł opisuje, jak to wygląda

Tytus 2:2-3 2. Starsi mężczyźni niech będą trzeźwi, poważni, roztropni, zdrowi w wierze, w miłości, w cierpliwości 3. Podobnie starsze kobiety niech zachowują się w sposób godny świętych, niech nie oczerniają, nie nadużywają wina, uczą [młode kobiety] tego, co dobre

Nie podaje Tytusowi wyczerpujących list tego, co jest kluczowe w uświęceniu; są to reprezentatywne próbki tych typów cech, które Tytus musiał podkreślić, szczególnie w tak uzależnionej od grunge’u kulturze jak Kreta. A Paweł systematycznie przechodzi przez wszystkie klasyfikacje świętych – na każdej szkółce niedzielnej – poczynając od starszych mężczyzn, następnie starsze kobiety, których wyraźnym zadaniem jest nauczanie młodszych kobiet. Z kolei w wersecie 6 Paweł przechodzi do kategorii „młodszych mężczyzn”, do której należał sam Tytus. Zwróćcie uwagę na to, co Tytus ma im podkreślić i jak ma to podkreślić

Tyt. 2: 6-8 6. Młodzieńców także napominaj, aby byli trzeźwi. 7. We wszystkim stawiaj samego siebie za wzór dobrych uczynków. W nauczaniu okazuj prawość, powagę 8. słowa zdrowe, nienaganne, aby ten, kto się sprzeciwia, był zawstydzony, nie mając o was nic złego do powiedzenia”.

Takie jest sedno naszego tekstu i oto instrukcje Apostoła Pawła dla młodego mężczyzny, który usługuje innym młodym mężczyznom w pogańskiej, niekościelnej, nastawionej na przyjemność bałwochwalczej kulturze. Nie ma tu nic a nic o przyjęciu oznak kultury młodzieżowej na Krecie. Ani słowa o tym, jak ważne jest dopasowanie się lub dostosowanie swojej posługi do nędznego stylu życia na Krecie. To Tytus miał wyznaczać standardy dla nich, a nie odwrotnie.
.

Być wszystkim dla wszystkich

1 Kor. 9:22 Dla słabych stałem się jak słaby, aby słabych pozyskać. Stałem się wszystkim dla wszystkich, aby wszelkim sposobem niektórych zbawić.

Nawiasem mówiąc, pozwólcie mi zrobić jeszcze jeden krótki komentarz na temat tego, co Paweł ma na myśli w 1 Kor. 9:22, gdzie mówi on o stawaniu się „wszystkim dla wszystkich, aby wszelkim sposobem niektórych zbawić”. Kontekst w 1 Liście do Koryntian 9 jest tak samo jasny, jak kontekst tutaj, a Paweł mówi o dwóch zupełnie różnych rzeczach. W 1 Liście do Koryntian 9 mówił o unikaniu dodawania niepotrzebnych przeszkód, które utrudniają ludziom słuchanie Ewangelii. Sama Ewangelia jest już wystarczającym powodem do potknięć. Paweł nie przejmował się w najmniejszym stopniu dostosowywaniem przesłania Ewangelii, aby wyeliminować obrazę Ewangelii; lub dostosowywaniem przekazu Ewangelii do gustów jakiejś subkultury; lub sprawianiem, żeby wydawać się fajnym i stylowym. Starał się po prostu nie przeszkadzać w miarę postępu Ewangelii. Nie chciał niepotrzebnie urażać ludzi w sprawach marginesowych. Chodziło mu o to, by jak najbardziej szanować tabu każdej kultury – nie łącząc się z tymi, którzy podważali te tabu. Bynajmniej nie twierdził, że jest skłonny przyjąć jakikolwiek aspekt danej subkultury czy stylu życia, aby się dopasować.

W rzeczywistości on tutaj mniej więcej instruuje Tytusa, aby nie naśladował dominujących cech tej kultury. Zwróćcie uwagę, jak przez ten cały fragment przebiegają bliźniacze motywy czci i godności. Paweł nie sugeruje, byśmy tolerowali brak godności lub większą dozę zniewagi ze strony młodych mężczyzn, tylko dlatego, że mogą nie być jeszcze w pełni dojrzali. Paweł mówi, że godność jest kategorycznie wymagana zarówno od młodych, jak i od starszych.

I to była całkowicie kontrkultura. Pamiętajcie, że Tyt. 1:12-16, Paweł mówi w zasadzie, że głównym problemem całej kultury kreteńskiej jest to, że ludzie byli niegodnymi, lekceważącymi, samolubnymi próżniakami: „kłamcami, złymi bestiami, leniwymi żarłokami”. Nie mówi, że to rzeczywistość kulturowa, której Tytus musiał się oddawać. Nie mówi Tytusowi, żeby stał się kreatywny i nauczył się dostosowywać swoją strategię, aby pasowała do młodzieżowej kultury Krety. Paweł wyraźnie rozpoznał kulturową tendencję Krety do faworyzowania rzeczy cielesnych, ale nie był zwolennikiem włączenia tej tendencji do atmosfery zborów, które zakładał na Krecie.

Czy ktoś poważnie myśli, że Paweł zaakceptowałby nadmuchiwanego fallusa jako mechanizm reklamowy w kulturze takiej jak Kreta?
.

Wzór cnoty i moralności

Zamiast tego Paweł mówi

Tyt. 1:13 Dlatego karć ich surowo, aby byli zdrowi w wierze;

Następnie wielokrotnie podkreśla znaczenie godności i szacunku

Tyt. 2:2-3 2. Starsi mężczyźni niech będą trzeźwi, poważni, trzeźwi [ang. trzeźwi, poważni, opanowani] 3. Starsze kobiety również powinny zachowywać się z szacunkiem
.
Tyt. 2:6-7 6. Młodzieńców także napominaj, aby byli trzeźwi. 7. We wszystkim stawiaj samego siebie za wzór dobrych uczynków. W nauczaniu okazuj prawość, powagę;

W tych dwóch wersach jest o wiele więcej rzeczy niż czas pozwala nam przeanalizować. Zauważcie, że Paweł zachęca Tytusa do

  • kultywowania zdrowego zachowania,
  • zdrowej nauki i zdrowej mowy
  • i do bycia wzorem we wszystkich tych kierunkach (nie tylko w doktrynie).

Twoje życie, twoja nauka i twoja mowa są kluczowymi aspektami twojej pastorskiej powinności. W rzeczywistości Paweł wypowiada te instrukcje tak, aby te kategorie się celowo przeplatały. Każda z nich jest istotna dla innych. Nie są to trzy zupełnie odrębne rzeczy, ale trzy aspekty tej samej powinności (tego samego obowiązku). Czytałem tekst z ESV (English Standard Version), który wprowadza spójnik „i” pomiędzy dobrymi uczynkami a zdrową nauką, dając niefortunne wrażenie, że Paweł rozróżnia dobre uczynki i dobrą naukę. Ale tego nie robi. Zdrowa nauka jest po prostu wyraźną cechą dobrych uczynków. NASB (New American Standard Bible) łapie sedno tego, jak również każdego innego: „pokaż się, że jesteś przykładem dobrych uczynków z czystością doktryny”. Dbanie o czystość doktryny jest jednym z dobrych uczynków, który musisz podawać jako przykład. A potem Paweł mówi, że twoja doktryna nie jest tak naprawdę czysta, jeśli nie przekażesz jej ludziom w godny sposób poprzez „zdrową mowę, której nie można potępić”.
.


Czystość mowy ma znaczenie

To właśnie ten specyficzny aspekt instrukcji Pawła dla Tytusa najbardziej mnie interesuje dziś rano. Chcę się skupić na tym, co mówi o naszej mowie. Ciągle słyszę ludzi (w tym niektórych znanych liderów ruchu ewangelicznego), którzy twierdzą, że to naprawdę nie ma znaczenia, jak radykalnie kontekstualizujemy przesłanie, o ile zasadniczo poprawimy fakty teologiczne i formuły doktrynalne przesłania. Jestem przekonany, że jest to oczywiście błędne. W rzeczywistości ten sposób myślenia jest sprzeczny z całym zagadnieniem, które Paweł podkreśla w swoich instrukcjach dla Tytusa. Twoja doktryna wcale nie jest tak naprawdę czysta, jeśli sam nie jesteś przykładem czci i godności. Jeśli twój sposób mówienia jest sprośny i bluźnierczy lub jeśli twój styl życia charakteryzuje się tymi samymi cielesnymi tendencjami, które określają świecką kulturę, to nie jesteś odpowiednim sługą ewangelii i powinieneś ustąpić.

Paweł mówi tę samą rzecz tutaj

Tyt. 1:15-16 15. Dla czystych wszystko jest czyste, natomiast dla skalanych i niewierzących nie ma nic czystego, lecz skalany jest zarówno ich umysł, jak i sumienie. 16. Twierdzą, że znają Boga, ale swymi uczynkami temu przeczą, budząc obrzydzenie, będąc nieposłusznymi i niezdolnymi do wszelkiego dobrego uczynku.

Jeśli więc weźmiecie pod uwagę polecenie Pawła dotyczące „zdrowej mowy, której nie można potępić” w jego pełnym kontekście, ceni on bardzo wysoko znaczenie

  • godności,
  • czci,
  • czystości
  • i zdrowej trafności językowej.

Dotyczyłoby to szczególnie języka używanego z kazalnicy. Ale oto, co jest istotne: Paweł faktycznie nakazał Tytusowi pilnować nawet swojej codziennej mowy, aby jego całe życie było zgodne z godnością, czcią i świętością, jakie nakazuje Ewangelia. Paweł nakłaniał Tytusa, żeby nie czynił ani nie mówił nic w jakimkolwiek kontekście, który byłby niestosowny dla Ewangelii lub dawał wrogom Ewangelii uzasadniony powód, ażeby mówić o nas źle.

Oczywiście w całym Nowym Testamencie przypomina się nam, że świat będzie mówił o nas źle. Paweł nie sugeruje, że powinniśmy przyjąć jakieś sztuczne postmodernistyczne pojęcie uprzejmości i zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby być politycznie poprawnymi, tak aby ludzie zawsze nas lubili. Wręcz przeciwnie; mówi:

Nie dawaj światu żadnych powodów do krytykowania nas, które nie są powiązane z faktem, że oni odrzucają prawdę, za którą my się opowiadamy.

Bracia, wcale nie jest to jakaś skomplikowana sprawa: prostacki, zmysłowy, ordynarny, rynsztokowy język i cielesne, samolubne lub erotyczne tematy nie powinny być cechami charakterystycznymi naszego stylu posługi.

Jeszcze raz: mniej niż dziesięć lat temu nikt nie musiał tego podkreślać. To po prostu nie było kontrowersyjne. I nie powinno być kontrowersyjne. Rozważcie ponownie implikacje tego ostatniego wersetu w rozdziale 1: Jeśli widzisz praktycznie wszystko jako okazję do prostackiego humoru i wulgarnych rozmów, to komunikujesz tejże kulturze, że zarówno twój umysł, jak i twoje sumienie są skalane. I nie łudźcie się: każda kultura, bez względu na to, jak pogańska, naturalnie reaguje w ten sposób na bezwstydne rozmowy. Paweł mówi, że ci, których umysły i sumienia są tak splugawione, nie nadają się do służby.
.


Wezwanie do pastorów

Jeśli więc jesteś kimś, kto może napełniać swoją rozmowę (lub swe kazania) nieprzyzwoitymi słowami, nieokrzesanymi żartami i cielesną tematyką, bez żadnych wyrzutów sumienia: wyjdź z tej służby. Proszę. Kazalnica jest miejscem, gdzie ma być głoszone Słowo Boże, a prawda Boża ma być wywyższona w uwielbieniu. Jest to naprawdę ostatnie miejsce, w którym wszystko, co święte, miałoby być sprowadzone do rynsztoka.

Ten problem osiągnął ostatnio rozmiary epidemii. Jak powiedziałem wcześniej, mogę przytoczyć dziesiątki przykładów, a są jeszcze setki innych przykładów, których nie odważyłbym się przytoczyć, ponieważ nawet wspomnienie o nich tutaj naruszyłoby zasadę, którą staram się potwierdzić. Niektóre rzeczy są zbyt haniebne, by o nich wspominać.

Efez. 5:12 O tym bowiem, co się u nich po kryjomu dzieje, wstyd nawet mówić

To jest fakt, nad którego obaleniem nasza kultura ciężko pracowała. Świat myśli, że wszystko, bez względu na to, jak haniebne, musi być uwydatnione, analizowane wnikliwie i badane otwarcie – nawet w środowiskach mieszanej publiczności. Oto idea, na której opiera się większość rozrywki naszej kultury. Ostatnią rzeczą, jaką powinien robić Kościół, jest udawanie, że świat ma rację. Kaznodzieje nie muszą narażać swoich ludzi na więcej plugastwa niż to, które świat już wpycha nam do gardła.

Istnieją dwa rodzaje profanacji, których każdy chrześcijanin powinien unikać. Jednym z nich jest to, co Biblia nazywa głupią i nieczystą mową – ordynarne, nieprzyzwoite (obsceniczne), sprośne słowa, które zwykle odnoszą się do prywatnych funkcji cielesnych. Drugi to wszelki brak należytego szacunku (to wszelka zniewaga), poczynając od tego, który trywializuje rzeczy święte, a kończąc na totalnym bluźnierstwie używania imienia Pańskiego na nadaremnie.

Pismo Święte nie milczy na temat takich rzeczy. To nie są szare obszary. Bluźnierstwo jest ciężkim grzechem, który obejmuje wszelkiego rodzaju impertynencję czy nonszalancję, gdy używamy imienia Pana lub mówimy o tym, co święte. Przestudiujcie trzecie przykazanie i zwróćcie baczną uwagę na wszystko, co Pismo Święte traktuje jako niewłaściwe użycie imienia Pana. Kiedy już zrozumiecie, co Biblia mówi o nonszalanckim braku szacunku, jeśli nie poczujecie wewnętrznego przymusu do wyeliminowania wszelkiego rodzaju żartów na temat świętych spraw, to musicie mieć serce z kamienia.

Jednakże (i nie przegapcie tego aspektu) powinniśmy mieć pewne granice, których nie chcemy przekroczyć na długo, zanim dotrzemy do sfery faktycznego bluźnierstwa. Pismo Święte nakazuje nam, zarówno w kategoriach pozytywnych, jak i negatywnych, aby utrzymywać nasz język w czystości i nieskazitelności pod każdym względem. List do Kolosan łączy w sobie zarówno te negatywne, jak i te pozytywne (negatywne w wersecie 8)

Kol. 3:8 Lecz teraz i wy odrzućcie to wszystko: gniew, zapalczywość, złośliwość, bluźnierstwo i nieprzyzwoite słowa z waszych ust

Zatem wersety 16-17 są pozytywne:

Kol. 3:16-17 16. Słowo Chrystusa niech mieszka w was obficie ze wszelką mądrością, nauczajcie i napominajcie się wzajemnie przez psalmy, hymny i pieśni duchowe, z wdzięcznością śpiewając w waszych sercach Panu. 17. A wszystko, co czynicie w słowie lub w uczynku, wszystko czyńcie w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu i Ojcu przez Niego

To nie jest złożona dychotomia. Ponownie w pozytywnym sensie,

Kol. 4:6 Wasza mowa niech zawsze będzie miła, zaprawiona solą, abyście wiedzieli, jak należy każdemu odpowiedzieć
.
Efez. 4:29 Żadne plugawe słowo niech nie wychodzi z waszych ust, lecz tylko dobre, dla zbudowania, aby przynosiło łaskę słuchającym.

Ale w negatywnym znaczeniu, posłuchajcie pierwszej części Listu do Efezjan

Efez. 4:29 Żadne plugawe słowo niech nie wychodzi z waszych ust


Trzy obszary zagrożenia

I kilka wersetów później

Efez. 5:4 Także sprośność (αἰσχρότης  asichortes), niedorzeczne gadanie (μωρολογία  morologia) i nieprzyzwoite żarty (εὐτραπελία  eutrapelia), [które są nie na miejscu].

Ostatniej jesieni napisałem całe przesłanie dot. Efezjan 5:1-4, szczegółowo omawiając znaczenie tego tekstu. Możecie pobrać to przesłanie (za darmo), jeśli szukacie więcej na ten temat. A kiedy jesteście w sieci, poszukajcie kazania, które wygłosiłem kilka miesięcy temu na temat trzeciego przykazania, zwłaszcza jeśli nie jesteście pewni, jak daleko idące są implikacje tego przykazania.

Ale dziś rano mamy czas tylko na szybki przegląd. W wersecie, który właśnie przeczytałem (List do Efezjan 5:4), Paweł używa trzech greckich słów, które opisują rodzaj języka, którego nakazuje nam unikać. W języku angielskim to

  • sprośność (wyuzdanie)…
  • niedorzeczne gadanie…
  • nieprzyzwoite (prymitywne) żarty

Pierwsze określenie to aischrotes, co oznacza „sprośność (bezwstydność), nieprzyzwoitość, nieczystość”. „Sprośność (wyuzdanie)” to trafne tłumaczenie. Odnosi się do języka, który ma podtekst skalania moralnego. Żargon przemysłu pornograficznego stanowiłby typowy przykład tego, do czego to słowo się odnosi. To dosłownie oznacza „brudne słowa (brudna mowa)” – rzeczy, za które twoja mama prawdopodobnie groziła, że ​​wypłucze ci usta mydłem. Paweł nie podaje ich listy, bo nie musi. Każda kultura ma ich niepisaną listę, a prawie wszyscy wiedzą, jakie to słowa. Jeśli poważnie nie masz pojęcia, jakie one są, zapytaj każdego ucznia. Są to te same słowa, które wpływają na ocenę filmów w rankingu MPAA (Motion Picture Association of America). Są wizytówkami cielesnej rozmowy. Zauważcie, że Paweł nie mówi „unikaj ich jak najwięcej”. Klasyfikuje je dokładnie w tej samej kategorii, co wszeteczeństwo (nierząd), i mówi z jak największym naciskiem:

Efez. 5:3 A nierząd i wszelka nieczystość albo chciwość niech nie będą nawet wśród was wspominane, jak przystoi świętym;

Drugim słowem w Liście do Efezjan 5:4 jest morologia, czyli błazenada i bufoneria. Z tego samego greckiego korzenia, co „kretyn (ang. moron)”. Bzdurna, głupia rozmowa – a kontekst jasno pokazuje, że Paweł ma na myśli rodzaj kretyńskiej gry słów, która charakteryzuje tak wiele dzisiejszych światowych rozmów – przesiąkniętych plugawymi słowami, pikantnymi tematami, lubieżnymi i erotycznymi motywami. W szerszym kontekście chodzi tu o czystość seksualną. Paweł mówi głównie o niedojrzałych prześmiechach (żarcikach) wypełnionych podtekstami seksualnymi.

Trzecie wyrażenie w Liście do Efezjan 5:4 to eutrapelia„ordynarne (wulgarne, prymitywne) żarty”. W tym kontekście jest to dość oczywiste. Ale oto interesujący fakt na temat tego słowa. W świeckiej literaturze greckiej słowo to było używane w prawie całkowicie pozytywnym sensie w znaczeniu „inteligencji i sprytu”. Greckie wyrażenie pochodzi od słów oznaczających dosłownie „zgrabny / elegancko wyrażony”. Przywołuje ono pojęcie elastyczności lub wszechstronności (bystrości umysłu) i w zasadzie odnosi się do kogoś, kto jest bystry (rozgarnięty, błyskotliwy). Mówiąc dokładniej, opisuje kogoś, kto jest dowcipny w niecenzuralnym (pikantnym) bądź obscenicznym sensie. „Wulgarne dowcipkowanie” to właśnie to pojęcie. Kultura grecka podziwiała tę cechę­­ (podobnie jak nasza kultura dzisiaj), ale Pismo Święte stanowczo ją potępia – a w literaturze chrześcijańskiej słowo to było zawsze używane do określenia czegoś negatywnego.

Paweł starannie wybrał trzy wyrażenia, które w zasadzie obejmują wszelkiego rodzaju niemoralne słowa, wulgarne dowcipy, sugestywną grę słowną, tematykę erotyczną, ordynarne dwuznaczniki – to, co sprośne, niesmaczne lub nieodpowiednie w uprzejmym towarzystwie. Uwaga: To są właśnie takie rzeczy, które guru kontekstualizacji mówią nam, że musimy użyć, aby przemówić do naszej kultury. Pismo mówi, że takie rzeczy nie są „właściwe pośród świętych (nie przystoi świętym je czynić)”. Czyją strategię powinniśmy realizować? To naprawdę nie jest trudne pytanie, co nie?
.


Dosadna biblijna mowa,

Filip. 3:8 Owszem, wszystko uznaję za stratę dla znakomitości poznania Chrystusa Jezusa, mojego Pana, dla którego wszystko utraciłem i uznaję to za gnój (σκύβαλα  skybalia), aby zyskać Chrystusa;

Ktoś powie „Tak, ale sam Paweł użył słowa skubalon, a to oznacza łajno lub odchody”. Właściwie, słowo to miało wiele możliwych znaczeń, a sposób w jaki zostało użyte, obala mit, że uważano je za tabu. Było to z pewnością mocne słowo i nie mam wątpliwości, że Paweł użył go celowo, ponieważ było mocne. Ale to nie było aż tak plugawe wyrażenie, żeby w mieszanym towarzystwie było uważane za nie do przyjęcia. Czasami jest to tłumaczone jako „bzdury” i to jedna z możliwych konotacji. Ale niewątpliwie prawdą jest, że kiedy Paweł używał tego słowa w Liście do Filipian 3, nie próbował być łagodny ani taktowny. Prawdopodobnie użył tego słowa w znaczeniu odchodyobornik; kałnajgorszy rodzaj brudu. Lecz nie trzeba używać saksońskich czteroliterowych słów, aby jasno przekazać ideę Pawła.

Co więcej, ten rodzaj mocnej niepohamowanej mowy był na tyle daleki od bycia znakiem firmowym Pawła, że tych kilka przypadków, które znajdujemy w Nowym Testamencie, gdzie Paweł mówił grubiańskie rzeczy, odstawało wyraziście – co zresztą było zamysłem Pawła.

W rzeczywistości jedyny inny przykład niewybrednego, niewyszukanego języka, na który ludzie zazwyczaj zwracają uwagę w Pawle, znajduje się w Liście do Galacjan 5:12, gdzie Paweł udzielał odpowiedzi judaizatorom.

Gal. 5:12 Bodajby byli odcięci (ἀποκόψονται apokopsontai – wykastrowani) ci, którzy was niepokoją

Judaizatorzy upierali się przy tym, że nieobrzezani poganie nie mogą zostać zbawieni, jeśli nie poddadzą się rytualnemu usunięciu napletków. Paweł obrócił przeciwko nim logikę ich doktryny: jeśli zbawienie można dosłownie osiągnąć poprzez odcięcie części ciała, dlaczego nie pójść dalej? Jeżeli obrzezanie było skuteczne dla usprawiedliwienia, to pomyślcie tylko, co by im kastracja mogła zrobić.

Słuchajcie, łatwo jest wyjaśnić dorosłym anglojęzycznym, co Paweł miał tam na myśli – i można nawet użyć tego samego rodzaju sarkastycznego argumentu, którego Paweł użył – bez zniżania się do rynsztoka, aby to zrobić. Samemu Pawłowi udało się to powiedzieć, nie naruszając własnej godności. To, co mówi, jest szokujące i zdecydowane – być może najbardziej szokująca rzecz, jaką Paweł mówi gdziekolwiek. Ale on nie użył żadnych plugawych wyrażeń. Nie był bluźnierczy ani nieprzyzwoity, a to groteskowe obrazowanie (samookaleczenie kogoś, kto czyni się rzezańcem) nie było nieznanym pojęciem, które wprowadził w niepowiązany temat tylko po to, by mógł zamienić temat w coś grubiańskiego. Ten aspekt był całkowicie istotny dla jego racjonalnej argumentacji, którą wysuwał, a nie tylko wulgarną zniewagą rzuconą ze względu na grubiaństwo. Pojawił się pod koniec czterech i pół rozdziałów, gdzie Paweł starannie rozbroił doktrynę judaizatorów.. A ziemski sarkazm jak ten z pewnością nigdy nie stał się decydującym elementem stylu polemicznego dyskursu Pawła. Nigdy nie był nazywany „przeklinającym Apostołem”.
.


Różnica jakości

Ponadto istnieje znacząca różnica między mocnymi słowami a obsceniczną mową. Mocne słowa są zdecydowanie potrzebne częściej niż nasza postmodernistyczna kultura chce je usłyszeć, ale język wulgarny nie jest nigdy uzasadniony, a na pewno nie ma dla niego miejsca na kazalnicy.

Czy Luter nie stosował czasem języka skatologicznego (dot. odchodów)? Tak, stosował. Luter szczególnie lubił dowcipy o wzdęciach. Powiedział, że przegonił diabła nocą, puszczając bąki. Przy wejściu do biblioteki w Wittenberdze znajduje się dziś książka z kreskówkami przyjaciela Lutra, artysty Kranicha. Jest ona wystawiona pod szkłem i od kilku lat jest stale otwarta na stronie przedstawiającej kreskówkę jakiegoś Reformatora, który wypróżnia się do mitry papieża.

Luter był znany z tego, że w swoich rozmowach ze studentami potrafił być taki prostacki i nieokrzesany. Jednak nie znam żadnych dowodów, które wskazywałyby na to, że kiedykolwiek wniósł skatologiczny język na kazalnicę. A jeśli uważasz, że użycie przez Lutra wulgarnych zniewag wobec papieża było jedną z jego najskuteczniejszych broni polemicznych, to nie przeczytałeś zbyt wiele historii Kościoła. Ta kreskówka jest dziś wystawiana w ramach obmyślonej akcji podważenia czy obalenia wpływów Lutra poprzez ukazanie, jak głupio się czasami zachowywał. Wyszukajcie sobie w Google wymianę zdań między Lutrem a Sir Thomasem More’em. To ekstremalnie wstrząsające i niesmaczne. Język, którego nie odważyłbym się przeczytać z tej kazalnicy. To, co Luter powiedział do More’a, było haniebne, a jedyną odpowiedzią, jaką Luter otrzymał, był jeszcze gorszy zalew gniewnych wulgaryzmów ze strony Sir Thomasa More’a. Celowo wulgarny język i celowo erotyczne tematy nigdy nie były pomocnymi narzędziami do szerzenia Ewangelii. Nic dziwnego. Jeśli kultywujecie ten styl rozmowy, jesteście nieposłuszni nakazom Pisma Świętego.

„A co z Pieśnią Salomona (vel Pieśnią nad Pieśniami)?” To kolejny aspekt argumentacji przedstawianej na rzecz normalizacji jawnie seksualnego języka i seksualnej tematyki w naszych kościołach. Posłuchajcie: Pieśń Salomona (Pieśń nad Pieśniami) podnosi fizyczny aspekt miłości małżeńskiej, mówiąc o niej pięknymi poetyckimi i eufemistycznymi wyrażeniami, które nadają się do czytania każdej publiczności. Obecna moda jest dokładnie odwrotna. To tylko łagodna pornografia, przemycona do kościoła pod pozorem przydatności. Ale to jest nieistotne. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje nasza kultura, jest odzwierciedlenie światowej obsesji na punkcie seksu w przesłaniu głoszonym przez Kościół.
.


Zgorszenie dla pogan

Poważnie: kiedy wyzwania seksualne w kościołach ewangelicznych stale przykuwają uwagę świeckich mediów informacyjnych; kiedy New York Times, CNN, ABC i wszystkie główne świeckie media informacyjne robią felietony skupiające się na lubieżnym i sprośnym języku jednego z najbardziej znanych ewangelicznych kaznodziejów, mamy poważny problem.

Moja droga mama, która nauczyła mnie niektórych z tych zasad poprzez rozsądne użycie kostki mydła, poszła do nieba pod koniec stycznia, zaledwie pięć tygodni temu. Kiedy byłem w szkole średniej, zachorowała na nieuleczalną chorobę mięśni, więc żyła z chronicznym osłabieniem przez ponad 45 lat. Jej mottem był werset biblijny –

Kazn. 9:10 Wszystko, cokolwiek twoja ręka postanowi czynić, czyń z całej swojej siły

Miała ten werset wyszyty ściegiem krzyżykowym, który trzymała jako przypomnienie. Trzy razy w ciągu pięciu tygodni od śmierci mojej mamy – dwa razy w ogólnokrajowych programach telewizyjnych (dwa oddzielne wywiady w dużych, świeckich programach sieciowych) słyszałem, jak Mark Driscoll zrobił sprośny, niedojrzały żart o pewnym zachowaniu seksualnym, a ten werset (Kaznodziei Salomona 9:10) jest zawsze jego puentą: „Wszystko, cokolwiek twoja ręka postanowi czynić, czyń z całej swojej siły”

Driscoll wielokrotnie opowiadał ten żart na najbardziej publicznych forach. W rzeczywistości ten żart jest tak ważnym elementem jego repertuaru, że został opisany w artykule w „New York Timesie”. Driscoll używa go jako wtrąconego komentarza dla wywołania taniego śmiechu, gdy rozmowa przechodzi na temat seksu. Mówi, że chce „wnieść powiew komedii i nowoczesności do tego, co może być nudną dyskusją religijną”. (To są jego słowa.)

To nie jest to, co Paweł czynił, kiedy używał słowa skubalon lub sarkastycznie piętnował judaizatorów. Tego rodzaju żart jest rażącym nadużyciem Słowa Bożego. Szczerze mówiąc, nie sądzę, by ktokolwiek mógł opowiedzieć ten żart w kontekście ewangelicznym jeszcze dziesięć lat temu bez wywoływania okrzyków przerażenia ze strony chrześcijan. Ale w dzisiejszych czasach ten rodzaj sprośnego humoru z udziałem rzeczy świętych jest ostatnio bardzo modny. Smutne jest to, że prawdopodobnie nigdy więcej nie usłyszę tego wersetu, nie myśląc o świńskim dowcipie Driscolla

Dokładnie o tym mówię, gdy sugeruję, że niebezpiecznie łatwo jest sprośnym rozmowom i plugawym dowcipom przekroczyć granicę w kierunku absolutnego bluźnierstwa. W rzeczywistości jestem gotów argumentować, że jeśli celowo przyniesiesz do kazalnicy nieprzyzwoite żarty i lubieżne tematy, ponieważ uważasz, że to lepiej łączy się z kulturą niż czysta prawda Słowa Bożego, jesteś winny świętokradztwa według zasad Nadaba i Abihu.

3 Mojż. 10:1-2 1. A Nadab i Abihu, synowie Aarona, wzięli każdy swoją kadzielnicę, włożyli do nich ogień, nałożyli na nie kadzidła i ofiarowali przed PANEM obcy ogień, którego im nie nakazał. 2. Wtedy wyszedł ogień sprzed PANA i pochłonął ich, i pomarli przed PANEM

Używanie słów Pisma Świętego w obscenicznym dowcipie jest o wiele gorszym skalaniem i zbezczeszczeniem tego, co święte niż grzech tych, którzy umieścili Arkę Bożą na wozie zaprzężonym w woły (2 Sam. 6:3-8).
.


Końcowe ostrzeżenia

Pozwólcie, że zakończę, mówiąc: wszyscy służymy w bezbożnych kulturach. Nie obchodzi mnie, jak niekościelna jest wasza społeczność albo jak tandetna jest subkultura, którą sobie obraliście, musicie być pełni szacunku i godności – zdrowi w doktrynie i zdrowi w mowie. To są kwalifikacje dla prawdziwego pastora i odnoszą się one do każdej subkultury.

Nieczyste usta są czynnikiem dyskwalifikującym. To jeden z przypadkowych punktów Izajasza, który przeklął samego siebie i próbował się ukryć, mówiąc

Izaj. 6:5 I powiedziałem: Biada mi! Już zginąłem; jestem bowiem człowiekiem o nieczystych wargach i mieszkam wśród ludu o nieczystych wargach, a moje oczy widziały Króla, PANA zastępów!

Kiedy Bóg powołał go na proroka, pierwszą rzeczą, która się wydarzyła, był anioł, który oczyścił te plugawe usta gorącym węglem. Nie ma nic naprawdę proroczego w prostaku czy gburze. Ponownie, to tylko jedna z drugorzędnych lekcji z Izajasza 6. Najważniejsza lekcja jest taka, że ​​Bóg jest „Święty, święty, święty.” Nasze życie i usta muszą to odzwierciedlać.

Phil Johnson, źródło

Tłumaczył Robert Jarosz


Zobacz w temacie

Print Friendly, PDF & Email