Strzał we własną w stopę

1 Kor. 13:8-10 8. Miłość nigdy nie ustaje. Bo choć są proroctwa, stracą na znaczeniu; choć języki, ustaną; choć wiedza, straci na znaczeniu. 9. Po części bowiem poznajemy i po części prorokujemy. 10. Ale gdy przyjdzie to, co doskonałe, wtedy straci na znaczeniu to, co jest cząstkowe.

W swoim zapale do przebudzenia Martin Lloyd-Jones nie zdołał podać właściwej kontekstualnej egzegezy w swoim wyjaśnieniu apostolskich „darów-znaków” – i w ten sposób nadał wiarygodności ruchowi charyzmatycznemu.

Uważam, że dobrze jest prowokować się nawzajem do dobrych uczynków. Dr Martin Lloyd-Jones skłonił mnie do wielu przemyśleń dotyczących stanowiska, jakie zajął w stosunku do apostolskich darów-znaków i wniosku, że ci, którzy mówili, że one ustały na podstawie  1 Kor. 13: 8-10 naprawdę nauczali nonsensów.

Doceniam więc jego szczere stwierdzenie, chociaż w ogóle się z nim nie zgadzam. Ale doceniam jego pisma i wiele się nauczyłem od niego i jego twórczości. Jednak z całą pewnością nie zgadzam się z nim w tym momencie i staram się obalić to, co uważam za bardzo błędne stanowisko.

Zdaję sobie sprawę, że wszyscy mężowie są omylni i  to dotyczy także jego. Zdaję sobie również sprawę, że żaden człowiek nie ma w sobie prawdy, bez względu na to, jak bardzo uczony i szanowany może być w oczach innych ludzi. Kapłaństwo wierzącego jest najcenniejszą doktryną. Cieszę się z tego. Podoba mi się to, co w tym temacie powiedział Luter:

„Ustalanie i osądzanie doktryny dotyczy wszystkich i każdego chrześcijanina; i w taki sposób, że niech będzie wyklęty ten, kto choć trochę odmawia im tego prawa” [1]

Nie śmiem zrzec się mojego prawa do przychodzenia do Słowa Bożego i staram się zrozumieć je z pomocą Ducha Świętego. Przyznaję również, że kapłaństwo wierzących odnosi się do innych prawdziwych chrześcijan i dlatego też, w przeciwieństwie do niektórych, wierzę, że dobrze jest badać wnioski innych ludzi na przestrzeni wieków, szczególnie gdy ich stanowiska wytrzymały próbę wieków, a wielu innych zostało pobłogosławionych, gdy trzymali się tych stanowisk.
.


Kiedy nadejdzie doskonałość?

Staramy się czytać obszernie. Staramy się czytać pisma, które warto przeczytać. Pewien profesor, pod którego podlegaliśmy kilka lat temu, zapytany, czy przeczytał ostatni bestseller, odpowiedział: „Nie, nie mam czasu czytać takich prac”. Następnie wyjaśnił, że jest tak wiele dobrych książek, że nie ma czasu na ich przeczytanie, więc nie zawracał sobie głowy bzdurą współczesnych bestsellerów.

Przeczytaliśmy kilka prac doktora Martina Lloyda- Jonesa i doceniliśmy wiele jego spostrzeżeń. Byliśmy jednak zszokowani stanowiskiem, jakie przyjął w swojej książce „Prove All Things” (Udowodnij wszystko). Oto, co miał do powiedzenia o egzegezie 1 Kor. 13:8-10:

„To, z czym apostoł ma do czynienia w 1 Koryntian 13, to oczywiście kontrast między tym, co najwyższe i najlepsze, co chrześcijanin może kiedykolwiek wiedzieć na tym świecie i w tym życiu, a tym, co będzie wiecznie wiedział w chwale. Czas „teraz” i „wtedy” nie jest czasem przed i po tym, jak Pismo Święte zostało dane, ponieważ, jak już powiedziałem, stawia nas to w pozycji zupełnie wyższej od apostołów i proroków, którzy są fundamentem Kościoła i na których właśnie pracy musimy polegać. Jest to niekonsekwentne i sprzeczne z prawdą – jest tylko jedno słowo na opisanie takiego poglądu, jest to nonsens.” [2]

Więc dr Lloyd-Jones odrzuca pogląd, że „teleion” (gr. doskonałe) odnosi się do ukończenia kanonu i uznaje to za „bzdury!” Chcemy zbadać jego wniosek i zobaczyć, czy jego stanowisko jest tak dobrze przemyślane, jak niektórzy uważają.

Zawsze warto przyjrzeć się przesłance człowieka, a także jego wnioskowi. Dr Lloyd-Jones był niezadowolony ze stanu współczesnego kościoła. Uważał, że kościół potrzebuje „przebudzenia”. Większość poważnych wierzących i badaczy Słowa Bożego zgodzi się z tą oceną. Ale wierzył również, że dary-znaki są potrzebne w kościele, jeśli takie przebudzenie ma mieć miejsce. Nie każdy zgodziłby się z tym stanowiskiem. Dlatego zawsze bardzo ważne jest, aby zauważyć, skąd pochodzi człowiek, ponieważ jego przesłanka jest wielokrotnie ważniejsza niż jego konkluzja.

Zauważyliśmy również, że wielu mężów, w tym dr Lloyd-Jones, będzie obracać się na palcach wokół wielu kontrowersyjnych tematów, ale wybuchają bezlitosną pogardą w innych. Doktor Lloyd-Jones twierdzi w pewnym momencie:

„Nie zrozumcie mnie źle – nie mówię tego wszystkiego po to, abyście w chwili, gdy usłyszycie o jakimkolwiek moim twierdzeniu, powiedzieli: „Oczywiście bzdury! Powtórka Irvingizmu; nie ma to z tym nic wspólnego. To nie jest mój przedmiot.” [3]

Tutaj dr Lloyd-Jones jest bardzo przychylny charyzmatycznym twierdzeniom. Nie nazywaj ich bzdurami. Jest więc jasne, że kiedy mężowie chcą przekazać swoją rację, zwykle są życzliwi dla swojego punktu widzenia i surowi wobec punktu widzenia, z którym się nie zgadzają.

Takie jest znaczenie teologii historycznej. Daje nam lepszą perspektywę egzegezy ludzi w każdym wieku w Kościele. Tak więc, gdy zmagamy się z egzegezą konkretnego fragmentu, dobrze jest zobaczyć, jak inni również podeszli do tego fragmentu. Patrzymy na Słowo Boże, a także na egzegezę historii Kościoła, aby zobaczyć, czy znaki-dary są dla nas dzisiaj.
.


Problemy związane z tym konkretnym fragmentem

Problem, czy dary są z nami, czy nie, z pewnością nie jest łatwy do rozwiązania. Z pewnością nie zostanie to rozwiązane przez zrobienie tego, co robi dr Lloyd-Jones, czyli przyjrzenie się kilku wersetom tu i tam bez próby ich kontekstualnej egzegezy; i w wielu przypadkach pozornie pomijając ich znaczenie.

Wygłasza jedno wspaniałe stwierdzenie:

„Pismo Święte nigdzie nie mówi, że te rzeczy były tylko tymczasowe – nigdy! Nigdzie nie ma takiego stwierdzenia” [4]

Jeśli to ma być argument, to dowodzi to zbyt wiele. Wciąż pozostawia kościół otwarty na sny i wizje jako autentyczne objawienie, ponieważ nigdzie w Słowie nie jest powiedziane, że sny i wizje zakończyły się jako autentyczne objawienia (notka redaktcyjna: nie jest to do końca prawda, patrz artykuł Proroctwo Daniela o 70 Tygodniach). Ani razu nie jest napisane dosłownie, że urząd apostolski się skończył. Nieuniknionym faktem jest to, że chociaż Pismo Święte nigdy nie mówi pewnych rzeczy, to poprzez wnioskowanie uczy pewnych prawd.

Z pewnością uczy się, że urząd apostolski się skończył, a my wierzymy, że wraz z nim skończyły się również wszystkie dary apostolskie. Czy dary apostolskie są kontynuowane, gdy nie ma Apostołów? Wniosek z pewnością jest negatywny. Apostoł Paweł nazywa siebie Apostołem, który urodził się nie w sezonie. Jest on najmniejszym z Apostołów i ostatnim z nich

1 Kor. 15:8-9 8. A ostatniemu ze wszystkich ukazał się i mnie, jak poronionemu płodowi. (gr. ἐκτρώματι  ektromati – dosł. urodzony poza właściwym czasem) 9. Ja bowiem jestem najmniejszym z apostołów i nie jestem godny nazywać się apostołem, bo prześladowałem kościół Boży.

Odniesienie do jednego zrodzonego poza właściwym czasem odnosi się do poronionego porodu. Znaczenie jest takie, że Paweł był ostatnim z Apostołów chronologicznie i był, jak mówi, zdeformowanym dodatkiem do rodziny apostolskiej, tak że nie był godny być nazwany Apostołem. Z pewnością możemy założyć, że urząd apostolski miał swojego ostatniego członka w osobie Apostoła Pawła.
,.


Jego argument

Dr Lloyd-Jones używa różnych odniesień do Chrystusa (str. 26) i stara się udowodnić na podstawie twierdzeń Zbawiciela, że należało oczekiwać wielkich nadprzyrodzonych znaków i dzieł, ponieważ Chrystus je wykonywał. Ale czy Zbawiciel nie znajduje się w wyjątkowej sytuacji? Czy dzieła Chrystusa nie są potwierdzeniem Jego boskości? Biblijne cuda uwierzytelniały posłańców Boga, gdy objawienie Boga było w trakcie przekazywania człowiekowi. Gdy ujawnienie zostało dokonane, potrzeba takiego uwierzytelnienia minęła na zawsze.

Dr Lloyd-Jones komentuje następnie 2 Kor. 12:12. Mówi, że stanowisko Pawła jako Apostoła zostało zakwestionowane przez pewnych przeciwników i że Paweł napisał:

2 Kor. 12:12 Jednak znaki apostoła okazały się wśród was we wszelkiej cierpliwości, w znakach, cudach i przejawach mocy.

Mówi, że posługa Apostoła została uwierzytelniona w ten sposób. Wszystko to prawda, ale z pewnością nie dowodzi stanowiska dr Lloyda-Jonesa. To jest właśnie ten punkt, którego zdaje się nie dostrzegać – że wśród nich dokonywały się znaki Apostoła, a nie tylko znaki człowieka zanurzonego w Duchu. Był to szczególny człowiek, który dokonywał znaków i cudów przez Ducha Świętego.

Następnie Jones daje swoją ostatnią ilustrację:

„Autor mówi o ewangelii (Hebr. 2:3-4), która na początku była głoszona przez Pana i została nam potwierdzona przez tych, którzy go usłyszeli; Bóg daje im świadectwo zarówno w postaci znaków i cudów, jak i różnych cudów i darów Ducha Świętego, zgodnie ze swoją własną wolą” [5]

Używanie tego wersetu do uzasadnienia kontynuacji cudownego działania jest pomijaniem całego znaczenia tego wersetu. Jak zauważył Criswell i inni, jest to jeden z najsilniejszych argumentów przeciwko kontynuacji cudownej działalności znalezionej w Nowym Testamencie. Criswell zauważył:

„Autor nie widział Pana ani nie słyszał przesłania ewangelii z ust Zbawiciela. Słyszał to od tych, którzy widzieli Pana z drugiej ręki, w drugim pokoleniu. Ale co ważniejsze dla nas, nie widział potwierdzenia „znaków i darów, i rozmaitych cudów”. Nawet w drugim pokoleniu wymarły „. [6]


Najważniejsze i nieodzowne rozróżnienie

Bóg nadal działa w nadnaturalny sposób, ale nie poprzez cuda-znaki. To rozróżnienie dla niektórych jest po prostu bańką mydlaną, ale uważamy, że konieczne jest dokonanie tego rozróżnienia, aby zrozumieć Słowo Boże i jego związek z ciągłym objawieniem. Jeśli cuda-znaki nadal trwają dzisiaj, to wszystko, co im towarzyszy, może również trwać:

  • nowe Objawienie;
  • nowi Apostołowie;
  • nowe wizje;
  • nowe sny;
  • anielskie interwencje
  • wskrzeszanie z martwych
  • i nowe Księgi Pisma Świętego.

Cuda-znaki trwały, gdy Pismo było jeszcze objawiane. Cuda-znaki był ważną częścią poświadczenia i uwierzytelnienia słów Pisma Świętego. Udowodniły, że pisarz miał autorytet bycia rzecznikiem Boga; autorytet, którego nikt dziś nie ma!

Powstaniu kościoła towarzyszyły cuda-znaki. Potwierdzały one autentyczność pisarzy, którzy pisali w okresie, w którym kładziono fundamenty kościoła. Kiedy ci pisarze zeszli ze sceny i Słowo Boże stało się podstawą i autorytetem dla całego kościoła, wtedy wszystkie cudowne dzieła ustały. Nie było już dla nich miejsca.

Bóg nadal działa nadnaturalnie. Bóg wciąż może leczyć, a Bóg z pewnością działa, aby odrodzić się, zbawić i powołać ludzi do służby. Wszystkie te rzeczy są nadprzyrodzone, ale nie cudowne. Kiedy Bóg używa terminu „cud”, zawsze jest to związane ze znakami. To cuda-znaki. Z natury cuda-znaki nie mogą one być stałą częścią normalnego życia; w przeciwnym razie przestaną być cudami. Stają się częścią codziennej rutyny. Cud to rzecz rzadka, a nie zwyczajna. Prawdziwe cuda były rzadkie w historii, nie były to zwykłe zdarzenia.

Żydzi potrzebowali znaków. Naród izraelski był narodem poszukujących znaków. Chrystus często przemawia do swojego pokolenia i identyfikuje je jako to, które szukało znaków.

Bóg nadal działa nadnaturalnie, ale nie w cudowny sposób, jeśli chodzi o cuda-znaki. Uważamy, że należy dokonać tego rozróżnienia; w przeciwnym razie otwieramy się na fanatyzm dzikich snów i wizji, które twierdzą, że są autentyczne. Jak zauważył Hodge sto lat temu, istnieje różnica między nadprzyrodzonymi dziełami Boga a cudownymi dziełami Boga w obecnym świecie. Bóg podtrzymuje wszystko w ponadnaturalny sposób przez Słowo swojej mocy, ale jak powiedział Trench, cuda Bożego znaku były dla określonego ludu w określonym czasie w historii. Trench zauważa, że cuda-znaki dotyczyły tylko tych, którzy byli obecni w czasie cudu. Jest to podkreślane i na nowo akcentowane przez Ewangelie. To złe i cudzołożne pokolenie szuka znaku, powiedział Jezus, i nie będzie żadnego znaku, który by mu był dany, oprócz proroka Jonasza.

Mat. 12:39 A on odpowiedział im: Pokolenie złe i cudzołożne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, oprócz znaku proroka Jonasza.

Nieuchronnym wnioskiem jest to, że w miarę jak wpływy żydowskie zanikają w Nowym Testamencie, znaki-cuda, które były ważne dla Żydów, zanikają.

Apostoł Paweł dalej czynił cuda jako boski pełnomocnik. Jego cuda, jako pisarza Bożego dla boskiego objawienia, potwierdzały jego pisemne przesłanie. Kiedy objawienie ustało (co z pewnością się stało), ustały również znaki, które były konieczne, aby poświadczyć jego autentyczność i poświadczyć wyjątkową pozycję pisarzy natchnionego przez Boga komunikowania się z ludźmi.

Nadprzyrodzone postępowanie Boga z ludźmi trwa nadal pod Jego suwerenną kontrolą; podyktowane Jego suwerennym udzielaniem łaski i zgodnie z Jego suwerenną wolą. Ale cuda-znaki, które uwierzytelniały mężczyzn i kobiety Bożego objawienia, ustały wraz z tym objawieniem. Kiedy stało się ono kompletne, nie było więcej potrzeby istnienia cudów-znaków, które były zdecydowanie ograniczone; zdecydowanie przywiązane do apostolskich posłańców Boga;

i nigdzie ich nie widać w całej historii kościoła po okresie apostolskim.
.


Istota argumentacji

Podobnie jak wielu innych, dr Lloyd-Jones rezerwuje swój najcięższy atak na fragment 1 Kor. 13:8-10. Twierdzi on, podobnie jak wielu innych, że słowo „doskonały” odnosi się do stanu doskonałego, a jeśli mówisz inaczej, to jest to nonsens. Interesujące jest więc spojrzenie na historię egzegezy tego wersetu.

„Niektórzy współcześni pisarze wskazywali, że dopiero od czasu rozpoczęcia się współczesnego ruchu charyzmatycznego na przełomie XIX i XX wieku ludzie zaczęli kluczyć w  znaczenii słowa „teleion” w 1 Kor. 13:8 i szukali innego znaczenia niż doskonały stan wierzącego w niebie… Interesujące jest więc, że nikt inny jak Chryzostom, który zmarł na przełomie V wieku, nie wierzył, że „teleion” oznacza stan doskonały. Zrozumiał on, że „przyszłe czasy tutaj” odnoszą się do czasu, kiedy wiara rozprzestrzeniła się za granicą, te szczególne dary nie będą już wtedy potrzebne. Lange w swoim komentarzu zauważa, że była to konstrukcja umieszczona na tym fragmencie „przez dużą część kościoła protestanckiego”. Później dodaje: „W tym fragmencie przeważa przekonanie, że dary te, szczególnie te o cudownej naturze, były przeznaczone tylko na okres apostolski i już ustały”. [7]

Sam Lange, który zdawał się skłaniać do postmilenializmu, rozumiał, że „teleion” oznacza czas, w którym Ewangelia wypełniłaby ziemię wiedzą o Panu, tak jak wody pokrywają morze. Stwierdza kategorycznie, że teleionnie jest stanem wierzących po śmierci”. [8]

Barnes rzuca nieco światła na ten trudny tekst, zwracając uwagę, że zdanie to jest sformułowane w formie ogólnej.

„Oznacza to, że kiedy widzi się lub cieszymy się jakąkolwiek rzeczą, która jest doskonała, wtedy ona znika” [9]

Teleion z pewnością niesie ze sobą ideę dążenia do ukończenia. Prorocze słowo zawsze niesie w sobie przesłanie dla bezpośredniego słuchacza, kolejnych słuchaczy i ostatecznego spełnienia. Wielu starszych pisarzy zauważyło ten rozwój w odniesieniu do dziecka, które wyrosło na mężczyznę.

  • „Lalein” oznacza używanie głosu bez żadnego koniecznego odniesienia do wypowiadanego słowa i ma zastosowanie do paplaniny dzieci.
  • „Phronein” oznacza wewnętrzny stan umysłu, serca lub woli i oznacza nie tylko myślenie, ale także skłonność do określonego kierunku.
  • „Logizesthai” oznacza ciągły proces myślenia lub tok rozumowania oraz środki do celu i pracy nad wnioskiem.

Starsi pisarze, tacy jak Bengel i inni, odnieśli te trzy etapy rozwoju do trzech wymienionych przez Pawła darów – języków, proroctw i wiedzy – i wskazywali, że gdy te dary ustępowały jeden drugiemu wraz z rozwojem wierzącego, on wzrastał z duchowego dzieciństwa do duchowej męskości.

To, czy takie porównanie może być dokonane, czy nie, jest dyskusyjne, ale na pewno nie bezsensowne, ponieważ to porównanie leży w bezpośrednim otoczeniu kontekstowym. Dr Kling pisząc przed współczesnymi ruchami zielonoświątkowymi czy charyzmatycznymi dawał do zrozumienia, że choć całkowite objawienie nadejdzie później, to jednak pisane objawienie, które Bóg dał w Biblii, jest całkowitym objawieniem. W tym sensie, kiedy to się spełni, wtedy to, co jest po części, zostanie usunięte, a pełne objawienie Biblii pewnego dnia zostanie pochłonięte przez całkowite objawienie, które nadejdzie, kiedy poznamy, że jesteśmy tego świadomi.

Jamieson, Faucett i Brown również nawiązują do tego postępu objawienia w swoich komentarzach.

„Pierwsze spełnienie się wypowiedzi św. Pawła nastąpiło w momencie, gdy Kościół osiągnął dojrzałość; następnie „języki” całkowicie ustały, a  ” proroctwa” i ” wiedza” , o ile były nadprzyrodzonymi darami Ducha, zostały zastąpione, gdy nie były już potrzebne, gdy zwykłe głoszenie Słowa i zebranie Pisma Nowego Testamentu w całości stały się uznanymi instytucjami ”. [10]

Vine twierdzi również, że „teleios” odnosi się do „całkowitego objawienia woli Bożej i dróg, czy to w kompletnych Pismach, czy w życiu ostatecznym”. [11]

Warto również zwrócić uwagę na użycie słowa teleion w Septuagincie. Mówi o Salomonowym „dokończeniu” świątyni. Zatem słowo tutaj nie oznacza, że osiągnięto stan doskonały, ale raczej, że dzieło zostało ukończone. Kiedy dzieło jest ukończone, to, co jest niedokończone z samej natury sprawy, przestaje istnieć. Niedokończony ustępuje miejsca gotowemu produktowi.

Efez. 2:20 Zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Jezus Chrystus;

Słowo w Liście do Efezjan zawiera tę samą myśl o ukończeniu budowy. Z pewnością pouczające jest to, że Apostołowie i prorocy stanowili część fundamentu. Fundament w jakimkolwiek ukończonym budynku nigdy nie jest ponownie kładziony. Zatem dobrym wnioskiem biblijnym, a nie nonsensem, jest stwierdzenie, że wszystkie dary należące do fundamentu wraz z ludźmi należącymi do niego ustały, gdy fundament został ukończony.

Jak wskazuje Gresham Machen, Chrystus nie chodzi już z nami dzisiaj, jak to robił w czasach Nowego Testamentu. Był głównym kamieniem węgielnym, jedynym fundamentem, którego nigdy nie można zastąpić. Apostołowie i prorocy byli również częścią bezpośredniego fundamentu i fundament raz położony nie może się już powtórzyć. Z pewnością fundament Boży jest doskonały, a Chrystusa nigdy nie da się ulepszyć ani na tym świecie, ani w przyszłym.
.


Znaczenie tego badania

Po co sprzeczać się o takie rzeczy? Taka jest postawa wielu dzisiaj. Niektórzy, których znam, nie poświęcą nawet czasu na przeczytanie tak krótkiego opracowania, jak to, zwłaszcza że nie zgadzamy się ze sławnym człowiekiem. Piszemy z troski. Doceniamy wiele rzeczy, które dr Lloyd-Jones pisze w swojej pracy Prove All Things. Doceniamy inne jego pisma, które przeczytaliśmy. Nie zgrzytamy zębami, kiedy się z nim nie zgadzamy. Robimy to z powodu tego, co widzieliśmy przydarzyło się tym, którzy zajmują to stanowisko.

Osobiście znaliśmy kilka osób, które zmagały się z problemem, czy dary są na dziś, czy nie. Pewien drogi przyjaciel, który miał dość duży kościół, który był pięciopunktowym kalwinistą (a więc z pewnością nie był typem nadmiernie emocjonalnego charyzmatyka), zaczął przyglądać się współczesnemu ruchowi charyzmatycznemu. Zaangażował się w ten ruch całym sercem i całkowicie. Czy wtedy widział przebudzenie? Czy dary okazały się błogosławieństwem dla niego i jego ludu? Niestety, tak nie jest. Mój ostatni kontakt z nim przez wspólnego znajomego potwierdził moje najgorsze obawy. Na swoich nabożeństwach miał księży rzymskokatolickich, którzy nadal działali w Kościele rzymskim. Spotykał takze się z ludźmi z modernistycznych wyznań i zerwał z nami wszelką społeczność.

Inny pastor poszedł tą samą drogą i skończył w społeczności z nieczystą religią nierządnicy antychrysta, ekstatycznie wychwalając i radując się „darem” języków. Tak więc widzimy tylko z osobistej perspektywy, że problem nie jest drobną sprawą, przynajmniej jeśli chodzi o niektórych ludzi. To, czy dary są dziś z nami, czy nie, okazuje się bardzo obciążonym pytaniem i po prostu nie zniknie, ignorując je.

Uważamy, że nie należy lekceważyć wagi historii Kościoła. Duch Święty był z prawdziwym Kościołem przez wieki. Kiedy jednak Chryzostom szukał darów w Kościele w IV wieku, powiedział, że musi cofnąć się do czasów apostolskich, aby je znaleźć, ponieważ nie były one widoczne po zamknięciu epoki apostolskiej.

Z pewnością każdy wierzący w Biblię przyznaje, że Kanon Pisma Świętego został zamknięty. Nie mamy dzisiaj żadnych objawień, które zostałyby uwierzytelnione przez włączenie ich do Kanonu Pisma Świętego. Na ten temat muszą się wypowiedzieć wszyscy, którzy twierdzą, że Duch Święty działa teraz, tak jak w Dziejach Apostolskich. Duch Święty z pewnością nie inspiruje dzisiejszych ludzi do pisania Pisma Świętego! I rzeczywiście, nie ma sensu tak mówić. Niektóre rzeczy są tymczasowe, mimo że Pismo Święte o tym nie mówi. Czas udzielenia objawienia Pisma Świętego był tymczasowy. Skoro zostały  zapisane w formie pisemnej dla wszystkich wieków, tymczasowy okres, w którym zostały ujawnione i zapisane, na zawsze skończył się!

Zdecydowanie mówi się o pewnych rzeczach jako o ustaniu. Biblia nie mówi, że dawanie ustanie. Ale mówi, że języki ustaną. Doprowadzenie do tego wygaśnięcia w chwale jest nonsensem, gdyż dawanie ustanie także w chwale. Istnieje rozróżnienie między stałymi darami dla Kościoła a darami, z których jasno wynika, że ustaną w Objawieniu. Dotyczy to zwłaszcza języków, w których w języku greckim używa się głosu środkowego, co można by przetłumaczyć jako „zaprzestać siebie”. Języki ustały, gdy zakończyło się objawienie Boga.

Kiedy dziś otworzysz kościół na pożar (który różni się radykalnie od ognia Ducha Świętego który zapoczątkował założenie fundamentu), skończysz w najgorszych formach fanatyzmu i kompromisu. Nasz zakres jest ograniczony, ale według naszej osobistej wiedzy każdy, kogo znamy, a który przyszedł uważać znaki-dary (nie trwałe dary z Listu do Rzymian 12) za obowiązujące dzisiaj, dołączył do społeczności z Rzymem, Modernizmem lub jednym i drugim. Nie znamy osobiście żadnego wyjątku od tej formy duchowej katastrofy.

Tak więc kwestia ponownie sprowadza się do doktryny separacji. Czy konieczne jest oddzielenie się od romanizmu i od modernizmu? To jest sedno całej sprawy.

Na kwestię separacji zawsze odpowiadają osoby zakochane w ruchu charyzmatycznym jako czymś zupełnie nieistotnym. Społeczność z mszalnymi kapłanami Rzymu i zaprzeczającymi Chrystusowi modernizmu przestaje być problemem.

Kilku współczesnych pisarzy po przebudzeniu wyszło od razu z domu i powiedziało, że ruch charyzmatyczny pochodzi od Boga, że tutaj mamy wszystkie strumienie łaski jednoczącej się i to jest miejsce, gdzie następuje ostatnie wielkie przebudzenie. Jeden z pisarzy dodał również, że wszyscy się jednoczą dzisiaj – rzymscy katolicy, liberałowie, ewangelicy, wysoki kościół i niski kościół, i że nawet „fundamentaliści” ostatecznie dołączą do tego szczęśliwego tłumu.

Mogą istnieć wyjątki, ale jeszcze takiego nie spotkaliśmy, a z każdym kolejnym rokiem słyszymy o kolejnym z naszych przyjaciół, który skapitulował na tym stanowisku; opuścił swoją małą grupę i przyłączył się do wielkiej ekumenicznej apostazji. Dwóch mężczyzn, z którymi chodziliśmy do seminarium, w pewnym momencie stanęło po stronie prawdy. Obaj ci ludzie służyli na polu misyjnym z przynajmniej ewangelicznymi niezależnymi komisjami misyjnymi, kiedy wmieszali się w ruch charyzmatyczny naszych czasów i nie odrzucili go całkowicie, ale wrócili do domu i dołączyli do Zjednoczonego Kościoła Metodystów! Jeden z tych ludzi opuścił niezależną komisję misyjną, która zajęła i nadal zajmuje zdecydowane stanowisko przeciwko ruchowi charyzmatycznemu, aby dołączyć do Zjednoczonego Kościoła Metodystów, gdzie jedna trzecia delegatów w zeszłym roku głosowała za wyświęceniem zboczeńców na posługę!

Jednym z nich jest człowiek, który chciał poznać moc Boga w swoim życiu. Nie był to człowiek lekkiego ducha. Gorąco starał się poznać moc Boga w swoim życiu i służbie. Smutno powiedzieć, że to właśnie ten typ człowieka niejednokrotnie nie zadowala się umiarkowanym poziomem duchowej egzystencji i wydaje się być tym, który popełnia błąd kompromisu.

W czasie czytania książki dr Lloyd-Jonesa prowadziliśmy zajęcia na temat Wielkich Postaci i Klasyki Historii Kościoła. W tej klasie przyglądamy się życiu blisko 100 wybitnych przywódców historii Kościoła. W każdym z tych, których studiowaliśmy, żaden z nich nie świadczył o tym, że charyzmatyczne dary funkcjonują w ich życiu lub posłudze! Każdy z tych wspaniałych przywódców, z których wielu widziało duchowe przebudzenie w ramach swojej posługi (za którym w swojej służbie tęsknił na przykład dr Martin Lloyd-Jones) nie mówił językami ani nie domagał się darów znaków dla swojej posługi. Ludzie o głębokiej  mocy duchowej od Alleine do Zwingliego byli potężnie wykorzystywani przez Boga bez żadnych dowodów na to, co jak dr Lloyd-Jones twierdzi, że jest konieczne do przebudzenia.

Zauważyliśmy kilku współczesnych pisarzy, którzy długo i ciężko piszą o przebudzeniu, którzy zazwyczaj chcą w pewnym momencie wnieść akcent charyzmatyczny. Wygląda na to, że nigdy nie znali oni prawdziwego duchowego przebudzenia w swoich własnych służbach, jak to było znane ludziom z historii Kościoła, którzy nigdy nie akcentowali tego, co jest akcentowane dzisiaj. Zauważamy również i zamierzamy przeprowadzić dalsze badania na ten temat, że wielu słynnych misjonarzy XIX wieku silnie odcinało się od apostazji. Naszym współczesnym pisarzom na temat przebudzenia często brakuje stanowiska, które należałoby zająć przeciwko odstępstwu, ale wcześniejszym ludziom wcale go nie brakowało.

Zauważyliśmy, że wszyscy używani przez Boga ludzie Szkocji w XIX wieku oddzielili się od Kościoła Szkocji i że wielu straciło swoje majątki i wsparcie na polu, ale zdecydowało się identyfikować z oddzielnym świadkiem Wolnego Kościoła Szkocji. Zauważyliśmy również, że kanadyjscy misjonarze prezbiteriańscy, którzy byli na polu, gdy powstał Zjednoczony Kościół Kanady, również stracili wszystko, odmawiając przyłączenia się do ekumenicznej apostazji, która wówczas pojawiała się w embrionalnej formie w Zjednoczonym Kościele Kanady. Warto zauważyć, że misjonarze, którzy zostali pobłogosławieni przez Boga w szczególny sposób, nie pozostali ze swoimi denominacjami, kiedy zaczęli odchodzić od apostatów i pojawił się kryzys separacji – ani jeden; ani też nie opowiadali się za zielonoświątkowością jako środkiem przebudzenia.

Bóg wciąż błogosławi tym, którzy odłączają się od bezbożnych uwikłań i szukają mocy i demonstracji Ducha Świętego w swojej służbie. Błogosławieństwem może być męczeństwo, ale przebudzenie zwykle rodzi się z popiołów męczenników. Bóg jest suwerenny i błogosławi Kościół w suwerennym majestacie, a nie według kaprysów i pragnień ludzi. Tak więc Reformacja, która była okresem niezrównanego odrodzenia w historii Kościoła, również widziała wiele cennych dusz przeżywających ten czas niezrównanego przebudzenia przez spalenie na stosie.

To, co wielu postrzega jako przebudzenie, to jedynie dziwne lub dziwaczne wydarzenia, które czasami towarzyszą duchowym przebudzeniom, a nie powrót do Słowa Bożego i mocy Ducha Świętego, które podkreślają łaski bierne i czynne. Potrzeba nam dzisiaj mocy Bożej, a ta, zgodnie ze Słowem Bożym, tkwi w Ewangelii zbawczej łaski, która jest dzisiaj mocą i mądrością Boga i która wypływa z życia skąpanego w zwycięskiej modlitwie.

źródło

Przypisy

[1] Farrar, Frederick, History of Interpretation, Reprint, Baker Book House, Grand Rapids, Mich. p. 331.
[2] Lloyd-Jones, Martin, Prove All Things, Banner of Truth Trust, London, p. 26.
[3] Tamże
[4] Tamże
[5] Tamże s. 27.
[6] Criswell, W.A., The Baptism, Filling and Gifts of the Holy Spirit, Zondervan, Grand Rapids, Mich., 1966. p. 80.
[7] Lange’s Commentary, Reprint, Baker Book House, Grand Rapids, Mich. Vol. 10, p. 271.
[8] Loc. cit.
[9] Barnes, Notes on the New Testament, Reprint, Baker Book House, Grand Rapids, Mich. Vol. 6, p. 255.
[10] Jamieson, Faucett, and Brown, Hartford, No date. p. 289.
[11] Vine, W.E., Expository Dictionary of New Testament Words, Reprint, McLean, VA. p. 856.


Zobacz w temacie

Print Friendly, PDF & Email