Wstęp

W tym artykule postaram się wyjaśnić czym jest uświęcenie. Jakie są jego podstawy biblijne, czy jest jakaś różnica pomiędzy usprawiedliwieniem a uświęceniem, jakie stanowisko w tej sprawie zajmowali wielcy reformatorzy ubiegłych wieków oraz sprawdzę czy kościół rzymskokatolicki, stanowiący przecież przytłaczającą większość wyznawców w naszym państwie, którego głosu nie można tym samym zignorować, ogłaszający siebie jako jeden, święty, powszechny i apostolski kościół wypowiadając się w oficjalnych, dogmatycznych dokumentach jest w zgodzie z biblijnym nauczaniem.

Jak wielu Chrześcijan byłoby w stanie, zapytanym na ulicy, odpowiedzieć, zdawałoby się na trywialne pytania dotyczące ich wiary. Wytłumaczyć czym jest a czym nie jest ewangelia, którą głosili Apostołowie i ich następcy na przestrzeni dziejów, oddając swoje życia i nie zastanawiając się na kompromisami. Odpowiedzieć na pytania dotyczące Boga, Jego natury, czy chociażby wyjaśnić czym jest Trójca Święta. Jest to smutna prawda, że chociaż tak wielu określa się mianem Chrześcijan, tak niewielu wzrasta w wierze, stając się coraz to bardziej podobnymi do obrazu Jego syna.

Rzym. 8:29 Tych bowiem, których on przedtem znał, tych też przeznaczył, aby stali się podobni do obrazu Jego Syna, żeby on był pierworodny między wieloma braćmi.

Tym właśnie, w wielkim skrócie oczywiście, jest uświęcenie – proces duchowego wzrostu i stawania się podobnym obrazowi Chrystusa, w którym sam Bóg zmienia nas wewnętrzne, transformując naszą wolę, pragnienia, uczucia i zachowania.


Chrystusa naszym uświęceniem

Nie tylko stajemy się podobni do obrazu Chrystusa, ale to sam Chrystus jest naszym uświęceniem, naszą świętością; i to dzięki zjednoczeniu z Nim, proces uświęcenia jest dokonywany. Jan Kalwin mówiąc o naszej jedności z Nim, pisał:

Na początku musimy zrozumieć, że tak długo jak Chrystus pozostaje na zewnątrz nas, jesteśmy oddzieleni od Niego, wszystko co On wycierpiał i zrobił dla zbawienia rasy ludzkiej pozostaje bezużyteczne i bez żadnej wartości dla nas.”  – Institutio religionis christianae – Jan Kalwin 3.1.1 (tłumaczenie własne).

1 Kor. 1:30 Lecz wy dzięki niemu jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem;

Będąc zjednoczeni w Jego śmierci i zmartwychwstaniu, napełnieni Duchem Świętym, umarliśmy dla grzechu i żyjemy w sprawiedliwości dla Boga (Rzym. 6:1-23), przedstawiając „członki swoje Bogu na oręż sprawiedliwości” (Rzym. 6:13), opierając się grzechowi i nieprawości.

Istnieje także, inny aspekt uświęcenia, o którym dowiadujemy się z Biblii. Samo słowo uświęcić oznacza oddzielić, wyróżnić coś lub kogoś dla Boga, dla Jego użytku. I tak jak w Starym Testamencie, naczynia przeznaczone do użytku w Przybytku Mojżeszowym były poświęcane i oddzielane, tak by już więcej nie używać ich do przyziemnych i plugawych rzeczy, tak też Chrześcijanie już zostali obmyci, uświęceni i oddzieleni od świata, by służyć Bogu.

5 Mojż. 7:1 W dniu, w którym Mojżesz zakończył wznoszenie przybytku, namaścił go i poświęcił wraz ze wszystkimi jego sprzętami, a także ołtarz ze wszystkimi jego naczyniami, namaścił je i poświęcił.

1 Kor. 6:11 A takimi niektórzy z was byli. Lecz zostaliście obmyci, zostaliście uświęceni, zostaliście usprawiedliwieni w imię Pana Jezusa i przez Ducha naszego Boga.

Hebr. 10:13 Albowiem jedną ofiarą uczynił na zawsze doskonałymi tych, którzy są uświęceni.

Nie oznacza to oczywiście, że proces uświęcania został zakończony w danej osobie, w chwili usprawiedliwienia; wręcz odwrotnie, dopiero się rozpoczął. Będąc jednak przez Boga wybrani, przez Niego też zostaliśmy oddzieleni od świata, by nie żyć dla świata, dla ziemskich uciech, ale dla Boga, radując się w służbie Jemu i głosząc Jego ewangelię.
.


Moja współpraca z Bogiem?

Wielu ludzi rozważając nad uświęcaniem zacznie myśleć, że skoro jest to proces dotyczący mojego życia, oznacza to, że zależy on przynajmniej częściowo ode mnie, od mojej woli, od mojego działania i od tego, czy dam radę oprzeć się pokusom, czy będę dostatecznie „czysty” w dniu mojej śmierci, czy uda mi się stać wystarczająco podobnym do obrazu Chrystusa, bym został przyjęty w niebie.

Jeśliby nawet 1% zbawienia danej osoby zależał od jej własnego udziału, od jej pracy włożonej w ten akt, jeżeli rzeczywiście Jezus umierając na krzyżu „otworzyłby” drogę do zbawienia, uczyniłby ludzi dającymi się zbawić, pozostawiając resztę w ich rękach, wtedy nikt nie mógłby mieć pewności ani pokoju, który gwarantuje nam Dobra Nowina.

A wszystko to wynika z biblijnej nauki o tym, że człowiek jest martwy w swoich grzechach, jest niewolnikiem grzechu, jest niezdolny by wykonać jakikolwiek pozytywny ruch w stronę Boga, dlatego też całe dzieło zbawienia, usprawiedliwienia, uświęcenia, stworzenia nowego człowieka, zamiany jego kamiennego serca w mięsiste, jest tylko i wyłącznie dziełem Boga, ale o tym już w całkiem innym artykule

Kol. 2:13  I was, gdy byliście umarłymi w grzechach i w nieobrzezaniu waszego ciała, razem z nim ożywił, przebaczając wam wszystkie grzechy

Efez. 2:1-3 1 I was ożywił, którzy byliście umarli w upadkach i w grzechach; 2 W których niegdyś postępowaliście według zwyczaju tego świata i według władcy, który rządzi w powietrzu, ducha, który teraz działa w synach nieposłuszeństwa. 3 Wśród nich i my wszyscy żyliśmy niegdyś w pożądliwościach naszego ciała, czyniąc to, co się podobało ciału i myślom, i byliśmy z natury dziećmi gniewu, jak i inni.

Jezus nie przyszedł po to by otworzyć ludziom drogę zbawienia, którą od teraz muszą podążać i uważać, żeby nie zboczyć z niej, ale żeby zbawiać swój lud od jego grzechów

Mat. 1:21  I urodzi syna, któremu nadasz imię Jezus. On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów.

I tak samo jak ze zbawieniem, uświęcenie jest dziełem Boga w życiu Jego ludu.

Psalm 3:8 Od PANA jest zbawienie. Twoje błogosławieństwo jest nad twoim ludem.

Dlatego też, Paweł pisząc do Tesaloniczan, modlił się, aby Bóg dokończył Swoje uświęcające dzieło w ich życiach:

1 Tes. 5:23-24 A sam Bóg pokoju niech was w pełni uświęci, a cały wasz duch, dusza i ciało niech będą zachowane bez zarzutu na przyjście naszego Pana Jezusa Chrystusa. Wierny jest ten, który was powołuje; on też tego dokona.
.


Jaka jest różnica?

Usprawiedliwienie, pomimo że nierozerwalnie połączone z uświęceniem, jest odrębnym bożym aktem, różniącym się w paru istotnych kwestiach. Jest to oczywiście prawda, że każda osoba usprawiedliwiona zostanie także uświęcona przez Boga, zmieniona na podobieństwo Chrystusa poprzez wzrost w łasce, ale nie oznacza to, że możemy zignorować różnice występujące pomiędzy nimi. Doprowadziłoby to do powstania licznych teologicznych błędów.

Zarówno usprawiedliwienie jak i uświęcenie są przedstawione w Piśmie Świętym jako nieodłączne elementy jednego dzieła Boga w zbawieniu swojego ludu. Jedno i drugie są dziełem łaski, znajdują się tylko w wyłącznie w Chrystusie (to znaczy, nikt nie zostaje usprawiedliwiony, ani uświęcony, na zewnątrz Jego dzieła) i może ze względu na te łączące ich cechy wiele osób nie jest do końca pewna co i jak.

Dla przykładu, Paweł nawiązuje do obydwu tych elementów, które płynął od naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa w 1 liście do Koryntian, rozdziale 1, wersecie 30, który został już poprzednio przytoczony:

1 Kor. 1:30 Lecz wy dzięki niemu jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem;

Paweł w tym wersecie naucza, że całe zbawienie, każdy skarb w sercu Chrześcijanina, można znaleźć tylko w Chrystusie. Równocześnie rozróżniając pomiędzy sprawiedliwością a uświęceniem, tak samo jak pomiędzy sprawiedliwością a odkupieniem.

Najważniejszą różnicą pomiędzy usprawiedliwieniem a uświęceniem jest to, że usprawiedliwienie jest jednorazowym wydarzeniem, w którym Bóg ogłasza człowieka sprawiedliwym przed Swoim obliczem, dzięki czemu wchodzi on w posiadanie prawdziwego i trwającego pokoju, gdzie uświęcenie jest ciągle trwającym procesem wewnętrznej zmiany w człowieku dzięki działaniu Ducha Świętego.

            Rzym. 5:1 Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa.

Jeśli chodzi o nauczanie kościoła Rzymskokatolickiego, rozróżnienie to całkowicie zanika, co możemy wyczytać z oficjalnych dokumentów kościoła [1], gdzie dowiadujemy się, iż usprawiedliwienie nie jest tylko aktem odpuszczenia grzechów, ale także uświęceniem i odnowieniem człowiek, a narzędziem ów usprawiedliwienia jest chrzest [2], co będzie bardzo istotne przy dalszym rozważaniu.

[1] Sobór trydencki – sesja 6, I/A. Dekret o usprawiedliwieniu, rozdział 7a: „Po takim przysposobieniu się lub przygotowaniu następuje usprawiedliwienie, które nie jest tylko odpuszczeniem grzechów, lecz także uświęceniem i odnowieniem człowieka wewnętrznego przez chętne przyjęcie łaski oraz darów, wskutek którego człowiek z niesprawiedliwego staje się sprawiedliwym, z nieprzyjaciela – przyjacielem, aby być dziedzicem „życia wiecznego wedle nadziei”,

[2] Sobór trydencki – sesja 6, I/A. Dekret o usprawiedliwieniu, rozdział 7b: „…przyczyną narzędziową [chodzi o usprawiedliwienie] jest sakrament chrztu, będący sakramentem wiary, bez której nikt nigdy nie dostąpił usprawiedliwienia.”


Luter i jego ilustracja

Marin Luter, którego chyba wszyscy kojarzą,

  • niektórzy pozytywnie, pamiętając go jako jednego z wielkich reformatorów, który przyczynił się do przywrócenia biblijnego nauczenia o usprawiedliwieniu przez wiarę i skupieniu się na tym co jest natchnione przez Boga, czyli Jego Słowie, które przez tyle lat było niedostępne dla zwykłych, prostych i pragnących Boga ludzi;
    .
  • niektórzy negatywnie, widząc w nim rywala do tronu piotrowego lub dzika pustoszącego winnicę Pana;

Exsurge Domine – bulla papieska wydana przez Leona X 15 czerwca 1520 roku, w której Marcin Luter został przyrównany do leśnego dzika, próbującego zniszczyć winnicę Pana.

…aby zobrazować różnicę pomiędzy usprawiedliwieniem a uświęceniem użył ilustracji, którą każdy ówczesny farmer zrozumiałby od razu. Konkretnie użył w tym celu gnojowiska; tak dobrze słyszeliście: gnojowiska, które odtrącało widokiem i zapachem, a które było bardzo powszechną rzeczą, którą można było spotkać dosłownie za każdym rogiem. Przyrównał on nasz grzeszny stan do gnojowiska, które odtrącało, było obraźliwe i nie posiadało w sobie niczego, co byłoby przyjemne dla kogokolwiek, w szczególności świętego Boga.

Usprawiedliwienie było niczym ten pierwszy śnieg nadchodzącej zimy, który przykrywał wszystko białym puchem, nawet wspomniane sterty odchodów, dzięki czemu odpychający obraz i wzdrygający odór nikły, pozostawiając tylko śnieżnobiały kożuch. W akcie usprawiedliwienia otrzymaliśmy nieskazitelnie czystą sprawiedliwość Chrystusa, szatę zakrywającą nasz grzech. Taka sterta odchodów dalej pozostaje tym samym, nie zachodzi żadna wewnętrzna zmiana. Co jednak ulega zmianie, to zewnętrzny stosunek do Bożego standardu. Ten pierwszy śnieg, ta sprawiedliwość Chrystusowa dana jest nam, usuwając tym samym obrazę, którą wywoływaliśmy przed Bogiem.

Wewnętrznie dalej pozostajemy grzeszni i jest to dzieło uświęcenia, które wewnętrznie zmienia nas, dzięki czemu stajemy się coraz to bardziej podobni do obrazu Jego Syna (Rzym. 8:29) I dzięki takiej ilustracji nawet prosty chłop mógł zrozumieć różnicę pomiędzy jednorazowym aktem usprawiedliwienia a procesem wewnętrznej zmiany w dziele uświęcenia.

Jest to, jak widać niezgodne z nauczaniem Kościoła Rzymskokatolickiego, który często atakuje stanowisko Lutra wytykając liczne błędy w takim rozumowaniu. Najprostszą formą odpowiedzi będzie obrócenie ilustracji Lutra i odniesienie jej do systemu, który jest proponowany przez Rzym. Tak więc, kiedy człowiek dostępuje zbawienia, ulega wewnętrznej zmianie, stając się miłym Bogu, co w Lutra kontekście byłoby zmianą stosu odchodów na przykład w stos złota… I tak jak długo stos ten pozostawałby tym czym się stał, byłby miłym Bogu i mógłby przebywać w Jego obecności.

Problem jednak pojawia się, kiedy umieścimy ten stos złota w kontekście proponowanym przez Rzym. Gnojowisko takie stawałoby się stosem złota poprzez chrzest, jednak ze względu na to, że wciąż przebywa na ziemi, popełniałoby, jak każdy z nas, grzechy. Niektóre z nich, jak to jest tutaj powiedziane [3], nie niszczyłyby łaski usprawiedliwiającej, która w pierwszej kolejności zamieniła ów stos odchodów w stos złota – są to tak zwane grzechy lekkie, inaczej powszednie – ale niosłyby kary doczesne nierozerwalnie połączone z tymi grzechami. One powodowałyby pojawianie się nieczystości, plamek i drobinek odchodów na powierzchni złota, nie powodując odrzucenia przez Boga, ale formując potrzebę oczyszczenia, co ostatecznie doprowadziło do powstania doktryny o czyśćcu.  Jednak kiedy stos złota popełniłby grzech ciężki, inaczej śmiertelny, co zdarza się nie tak rzadko, co katolicy muszą przyznać, automatycznie stawałby się z powrotem stosem odchodów, tracąc tym samym łaskę usprawiedliwiającą. Stos ten musiałby polegać na innych środkach takich jak sakrament pokuty, aby ponownie stać się stosem złota, lecz niedoskonałym, pełnym skaz i śladów po odchodach, spowodowanych karami doczesnymi wynikającymi z grzechów ciężkich.

Najsmutniejsze jest to, że stos taki (czyli ty, drogi czytelniku ) nigdy do końca nie wie, czy jest ze złota czy z odchodów. Nie wie, czy spełnił wszystkie wymogi, aby dostąpić usprawiedliwienia oraz aby utrzymać ten stan; nie wie czy wszystko co należało zrobić, zostało zrobione. I tak ostatecznie wszystko sprowadza się do tego, czy zbawienie jest dziełem Boga, czy kooperacją, w której musimy dołożyć coś od siebie. Ale to już zupełnie inny problem i inny artykuł 😊

[3] KKK 1472 Aby zrozumieć tę naukę i praktykę Kościoła, trzeba zobaczyć, że grzech ma podwójny skutek. Grzech ciężki pozbawia nas komunii z Bogiem, a przez to zamyka nam dostęp do życia wiecznego, którego pozbawienie nazywa się „karą wieczną” za grzech. Każdy grzech, nawet powszedni, powoduje ponadto nieuporządkowane przywiązanie do stworzeń, które wymaga oczyszczenia, albo na ziemi, albo po śmierci, w stanie nazywanym czyśćcem. Takie oczyszczenie uwalnia od tego, co nazywamy „karą doczesną” za grzech. Obydwie kary nie mogą być traktowane jako rodzaj zemsty, którą Bóg stosuje od zewnątrz, ponieważ wypływają one jakby z samej natury grzechu. Nawrócenie, które pochodzi z żarliwej miłości, może doprowadzić do całkowitego oczyszczenia grzesznika, tak że nie pozostaje już żadna kara do odpokutowania (Por. Sobór Trydencki: DS 1712-1713; 1820).

KKK 1473 Przebaczenie grzechu i przywrócenie komunii z Bogiem pociągają za sobą odpuszczenie wiecznej kary za grzech. Pozostają jednak kary doczesne. Chrześcijanin powinien starać się, znosząc cierpliwie cierpienia i różnego rodzaju próby, a w końcu godząc się spokojnie na śmierć, przyjmować jako łaskę doczesne kary za grzech. Powinien starać się przez dzieła miłosierdzia i miłości, a także przez modlitwę i różne praktyki pokutne uwolnić się całkowicie od „starego człowieka” i „przyoblec człowieka nowego” (Por. Ef 4, 24).

Damian Dziedzic

Print Friendly, PDF & Email