Jan Kalwin

Po usłyszeniu tego nazwiska, co jest pierwszą rzeczą, która przychodzi ci na myśl? Jeśli jesteś jak większość chrześcijan, myślisz o dwóch rzeczach:  solidna jak skała wiara w przeznaczenie, no i osoba, która zabijała ludzi na stosie.

Pierwsza myśl jest prawdziwa; druga nie.

Jestem zobowiązany do dzielenia się słowami Kalwina ze światem codziennie. W rezultacie, musiałem pilnie studiować jego prace i nauczyłem się mnóstwo o jego życiu, czego nie wiedziałem wcześniej. Domyślam się, że możesz też nie wiedzieć wielu z tych rzeczy.


Cel apologetyki

Zatem, dlaczego napisałem ten artykuł? Nie jestem fanem Kalwina. Ani nie próbuję go stawiać na piedestale. Był to człowiek taki jak ty i ja – głęboko wadliwy. Ale tu jest sedno tego dlaczego napisałem: w ciągu setek rozmów o Janie Kalwinie z chrześcijanami na całym świecie, jestem przekonany, że Jan Kalwin jest jednym z najbardziej niezrozumianych chrześcijan w historii, a ja chciałbym wyjaśnić niektóre nieporozumienia.

Dlaczego jeszcze?

  • Jeśli jesteś nieśmiały w temacie Kalwina, chcę ci pokazać, że on jest przystępny.
  • Jeśli jesteś przeciwko niemu, chcę ci pokazać, że jest on niezrozumiany.
  • Jeśli nic nie wiesz o Kalwinie, chcę aby ten artykuł ci pokazał, dlaczego warto go czytać (Dostajesz to, za co płacisz. To jest za darmo).
  • A jeśli nigdy nie czytaliście jego dzieł (zwłaszcza jego „Instytutów Religii Chrześcijańskiej”), to chcę zachęcić do tego, bo on (paradoksalnie) nie jest taki trudny do czytania.

Większość rzeczy na temat Kalwina zostało napisanych przez profesorów seminariów. Podczas gdy ich treść jest doskonała, może ona być wypełniona sporą dawką akademickiego żargonu, który jest trudno zrozumieć. Mam nadzieję, że napiszę następujące prawdy o Kalwinie w najprostszy możliwy sposób. Mogę wymienić tu wielu innych powodów. Ale to by się przeciągnęło na zbyt długo. Zacznijmy.

Oto sześć rzeczy, których (prawdopodobnie) nie wiedzieliście o Janie Kalwinie:
.


Kalwin wycierpiał ogromną ilość bólu

Kalwin wielce ucierpiał. Mam na myśli, że naprawdę dużo, dużo. Gdyby krytycy Kalwina dobrze o tym wiedzieli, to może daliby mu trochę luzu. Rzeczywiście, powiedzieć, że Kalwin ucierpiał dużo byłoby niedomówieniem.

Oto kilka jego dolegliwości:

Kalwin przecierpiał wiele słabości w dzieciństwie, z których nie był w stanie się otrząsnąć.  On nigdy nie doszedł do siebie po surowym reżimie klasztornym, gdzie zwykł chodzić spać bardzo późno i budzić się bardzo wcześnie, często działając na małej dawce snu.

  • Oczy zostały zniszczone poprzez czytanie przy świetle świecy.
  • Jego żona zmarła niespełna dziewięć lat po ślubie i Kalwin nigdy nie ożenił się ponownie.
  • Jego żona poroniła i nie byli w stanie już mieć dzieci.
  • Jego krytycy powiadali, że jego żona umarła z nudów i nazywali swoje psy jego imieniem.
  • Cierpiał na przewlekłą astmę
  • Cierpiał na bóle migrenowe, które nie pozwalały mu zasnąć w nocy
  • Cierpiał na zapalenie opłucnej
  • Cierpiał na kamienie nerkowe
  • Cierpiał na hemoroidy
  • Cierpiał też przez kamienie żółciowe
  • Cierpiał przez ostre zapalenia stawów (artretyzm)
  • Cierpiał na częste grypy, którym towarzyszyły szalejące gorączki

Na dodatek, był nieustannie nękany przez lokalną Radę Miasta. Starali się kontrolować jego kościół, a on czuł napięcie i wymogi od nieustannego obciążenia obowiązkami.

Tak, Kalwin cieszył się dużym wpływem, ale również cierpiał przez wiele ucisków. Poniósł olbrzymią ilość bólu. To, co pozwoliło Kalwinowi przebrnąć przez te trudne okresy była mocna wiara w Opatrzność Bożą. To moja ulubiona część „Instytutów”. Jak powiedział kiedyś:

„Ty mnie posiniaczyłeś, o Panie, ale wystarczy mi, że to Twoja ręka”

.


Kalwin napisał „Instytuty Religii Chrześcijańskiej” w wieku około 25 lat

Nie bądźcie podobni do mnie i nie wzdychajcie zbyt mocno po przeczytaniu tego. Byłem przygnębiony – i pod wrażeniem – jednocześnie.

Dlaczego przygnębiony? Bo mam ponad 25 lat i nie napisałem jednej z najlepszych chrześcijańskich książek wszech czasów. W rzeczywistości, nie napisałem nawet jednej książki!

Dlaczego pod wrażeniem? To oczywiste: „Instytuty” Kalwina to jedno z największych dzieł w historii Kościoła, a fakt, że Kalwin napisałem je w wieku 25 lat jest zdumiewające.

Może nie muszę porównywać się lub mieć wysokie mniemanie o Kalwinie. Tak czy owak, jestem wdzięczny za to dzieło. Nawet Steven Lawson – wielki reformowany kaznodzieja i również pisarz – powiedział, że „Instytuty” Kalwina to najlepsza praca z czasów Reformacji. Wysokie pochwały biorąc pod uwagę wszystkie klasyki, które powstały z ruchu (reformacyjnego).

Czytałeś Instytuty? Trzeba przyznać, że nie skończyłem całej książki. Ale to, co przeczytałem dotąd to czyste złoto. Wielu zreformowanych zgadza się z tym. Nadal do dziś, 500 lat później, wielu chrześcijan czyta to każdego dnia. I Kalwin miał 25 lat kiedy to napisał.

Ale jak? Skąd Kalwin napisał takie wspaniałe dzieło w tak młodym wieku? Chyba jedyną odpowiedzią jest odpowiedź ze szkółki niedzielnej: Jezus. W swojej biografii Kalwina, dr Bruce Gordon mówi:

„Jak ta pięknie wykonana ekspresja i interpretacja Bożej potęgi miłości wyłoniła się spod ręki 25-letniego wygnańca, który nigdy formalnie nie studiował teologii, nie można odpowiednio wytłumaczyć okolicznościami historycznymi.”

Więc jak można to wyjaśnić? Nie można – bo się nie da. Jedyną właściwą tu ekspresją jest chwalić Boga za powołanie młodego człowieka do napisania jednej z najświetniejszych książek wszech czasów.
.


Kalwin (wstępnie) nie pragnął być pastorem

Kalwin jest słynnym, znanym pastorem wśród zreformowanych chrześcijan. Ale pastorstwo nie jest tym, czego Kalwin pragnął. Przynajmniej nie na początku.

Kalwin był genialnym studentem, który celował w łacinie i filozofii. Był przygotowany na studia teologiczne w Paryżu, ale jego ojciec miał inne plany na uwadze, i poprosił go, aby został prawnikiem. Zatem to, co Kalwin zrobił to: zapisał się na Uniwersytet w Orleanie, by studiować prawo. Był tam przez pięć lat, a prawie nic z tego go nie zadowalało.

Idąc dalej, Kalwin widział siebie nie jako prawnika, ale jako uczonego. Zostanie pastorem było czymś, czego Kalwin nigdy nie chciał, częściowo ze względu na świadomość swoich słabości.

„Zapewniam was, że z natury jestem nieśmiały i bojaźliwy,”  – mówi Kalwin.

Wielu chrześcijan błędnie myśli, że Kalwin był surowy dla wszystkich i był żądny krwi. Nieprawda. Naturalnie, Kalwin był nieśmiały i bojaźliwy. Dodać tu należy, że Kalwin chciał czytać, pisać i być pozostawionym w spokoju i masz połączenie cech człowieka, który po prostu nie chciał być pastorem.

Ale to się miało zmienić po spotkaniu z mężczyzną o nazwisku Wilhelm Farel – boskie spotkanie, które było – jak to ująć? – przerażające i niewygodne.

Po drodze do Strasburga, Kalwin zrobił niewielki objazd do Genewy. To miejsce, gdzie poznał pana Farel’a. Kalwin stanowczo stwierdził, że spędzi tam tylko jedną noc – tylko jedną noc – ale pan Farel chciał, żeby został dłużej, aby mogli porozmawiać o możliwości zostania pastorem przez Kalwina. Kościół w tym czasie w Genewie miał się całkiem nieźle. Ale miał więcej potrzeb. To, czego potrzebował, to aby ktoś umocnił reformę w Genewie i zorganizował tam nowy Kościół Reformowany. Tak więc, kiedy Farel usłyszał, że Kalwin był w mieście, pomyślał, że to może być człowiek, którego Kościół potrzebował. Zatem Farel poszedł do Kalwina i zaapelował do niego, aby pozostał w Genewie, aby pomóc młodemu Kościołowi.

Jaka była odpowiedź Kalwina?

Odmówił.

Powiedział Farelowi, że jedzie do Strasburga, aby studiować i pisać. Kalwin chciał być uczonym. Kalwin chciał by go zostawiono w spokoju. Tylko jeden problem: Farel nie przyjmie negatywnej odpowiedzi. Zatem Farel odpowiadając w przekonujący sposób z pogróżką, stwierdził, że Bożą wolą dla życia Kalwina jest pastorstwo, i że gdy się do tego nie zobowiąże, Bóg przeklnie Kalwina i jego studia na zawsze.

Jakoś, osobliwym, tajemniczym zrządzeniem Opatrzności Bożej, to zadziałało. A kilka miesięcy później, Kalwin został pastorem w Genewie w Katedrze Św. Piotra (dokładna data i szczegóły święceń duchownych nie są znane). Słowa Kalwina po spotkaniu z Farelem:

„Czułem się tak, jakby Bóg z Nieba położył Swoją dłoń na mnie, aby zatrzymać mnie w moim biegu – i byłem tak zdjęty przerażeniem, że nie kontynuowałem już mojej podróży.”

Kalwin napisał więcej o tym doświadczeniu w swej przedmowie do komentarza do Psalmów:

„Farel zatrzymał mnie w Genewie nie tyle przez poradę czy namowę, jak przez straszną klątwę, którą odczułem tak, jakby Bóg z nieba położył Swą dłoń na mnie, żeby mnie zatrzymać… On następnie wypowiedział przekleństwo, że Bóg przeklnie moją rezygnację i spokój moich studiów, do którego dążyłem, gdybym się wycofał i nie chciał pomóc, gdy potrzeba była pilna. Przez to przekleństwo byłem tak przerażony, że zrezygnowałem z podjętej podróży, ale świadom moje naturalnej nieśmiałości i bojażliwości nie chciałem wiązać się z żadnym konkretnym urzędem.”

Boże powołanie nie zawsze wygląda tak, jak uważamy, że powinno. I Boże powołanie w życiu Kalwina prawdopodobnie nie odbędzie się w waszym w ten sam sposób jak to miało miejsce dla niego. Ale to ciekawe tak wiedzieć, że Bóg może użyć słów i spotkań z innymi, aby zmienić trajektorię twojego życia – nawet spotkań, które są przerażające i niewygodne.
.


Kalwin wygłosił ponad 4 000 kazań bez przygotowanych do tego notatek

To, że Kalwin wygłosił ponad 4 000 kazań jest imponujące. A to, że zrobił to bez notatek do kazań jest jeszcze bardziej imponujące. Kalwin wygłosił ponad 4 000 kazań w latach 1549-1564. Tytułem porównania, Charles Spurgeon, książę kaznodzieji – znany wielu jako jeden z największych kaznodziejów kiedykolwiek – wygłosił 3,600 kazań w lat 1855-1892.

Kalwin głosił więcej niż Spurgeon. Założę się, że tego nie wiedzieliście.

Przeciętny kaznodzieja w pełnym wymiarze godzin pracy głosi około 40 kazań na rok. Jest to ogromny nawał pracy. Ale Kalwin wygłosił ponad 4000 kazań w swoim (stosunkowo) krótkim życiu. To byłoby równoznaczne z pełnoetatowym kaznodzieją głoszącym regularnie przez 100 lat.

Głosił dwa razy w niedzielę, niemal codziennie, a jego kazania zwykle trwały ponad godzinę. Wiele osób wie, że Jan Kalwin był genialnym pisarzem. To prawda – chwalebna prawda. Ale to, co wielu chrześcijan nie wie, to że Kalwin był również fantastycznym kaznodzieją i głosił wiele.

Ale kazania bez notatek? W jaki sposób? Nie wiem. To nie jest zbyt rzadkie, jak sądzę. Ale większość pastorów nie zdaje się na tą metodę, zwłaszcza gdy się głosi ponad godzinę, jak to robił Kalwin.
.


Kalwin nie spalił Miguela Serwetusa na stosie

Jest to jeden z najbardziej irytujących drobiazgów dla mnie, jeśli chodzi o Kalwina. To jest tak naciągane, że nie powinno się o tym pisać. Mimo to, ponieważ to jest tak często nadużywane, po prostu muszę.

Jednym z powszechnych wyobrażeń na temat Kalwina jest to, że palił ludzi na stosie. W rzeczywistości, kiedy po raz pierwszy powiedział mojemu znajomemu pastorowi, że zacząłem konto na Twitterze dedykowane słowom reformatora, pierwsza rzecz, jaką powiedział było:

„Masz na myśli faceta, który palił ludzi na stosie?”

To wyszło z ust starszego zboru! O ile bardziej przeciętny laicki chrześcijanin oskarżyłby go niesprawiedliwie? Kiedy ludzie myślą o Kalwinie jako palącym ludzi na stosie, osoba, która zwykle przychodzi im do głowy to Miguel Serwetus. Nie będę tu wchodził w szczegóły. Ale podam wam tu sedno.

Miguel Serwetus. Urodził się w tym samym roku co Kalwin. Urodził się w hiszpańskiej arystokracji, był absolutnie genialny i miał doświadczenie w astronomii, medycynie, matematyce i teologii. Gdyby nie zbzikował, pewnie by zabłysnął w naszych umysłach jako wybitna postać epoki renesansu. Zamiast tego będziemy zawsze pamiętać go jako heretyka.

Czas kiedy wszystko zaczęło iść źle to rok 1531, gdy Serwetus opublikował książkę pt. „Na temat błędów Trójcy”, w której oszkalował tradycyjne ortodoksyjne chrześcijaństwo za to, że opowiedziało się za Trynitarnym rozumieniem Boga – to jest, jedynego Boga w trzech różnych osobach; równych w boskości, ale różniacych się w służbie. Serwetus nie utrzymywał tradycyjnego chrześcijańskiego stanowiska w tej kwestii.

Kilka lat później, Serwetus zaczął pisać listy do Kalwina. Znowu: Miguel Serwetus jest tym, który rozpoczął to wszystko. Pisał do Kalwina. Więc Kalwin odpisał. To się działo wielokrotnie przez wiele lat, ponieważ omawiali i dyskutowali różne kwestie teologiczne. Początkowo ton Serwetusa był pełen szacunku, jakby pisał ogólne zapytania. Wydawał się zainteresowany nabyciem wiedzy od Kalwina. Z biegiem czasu, jednakże, Serwetus stał się oskarżycielski, cięty i lekceważący wobec Kalwina. I w pewnym momencie, Kalwin przestał mu odpisywać.

W 1553 roku, Serwetus opublikował kolejną pracę. Ta książka miała dwa cele: nadal atakować doktrynę Trójcy i osobiście szkalować reputację Jana Kalwina. Problem polega na tym, że w tym czasie Serwetus jest we Francji, a Francja jest krajem katolickim. I w tym czasie jawna herezja była niezgodna z prawem (zarówno w Genewie, wspólnotach protestanckich, katolickich społecznościach, no i wszędzie). Kiedy władze dowiedziały się o tej książce, Serwetus został oskarżony i aresztowany za jawną herezję. Herezja była przestępstwem, a jeśli łamie się prawo, płaci się cenę – spalenie na stosie, standardowa kara w tym czasie. Osądzili Serwetusa i ostatecznie skazali go na spalenie na stosie.

Więc teraz Serwetus jest w więzieniu, czekając na spalenie. Władze rządzące były tak złe na niego, że zażądały, aby był palony powoli. Był tam w więzieniu, bez realnej perspektywy ucieczki.

Jan Kalwin tak naprawdę przeciwstawiał się paleniu ludzi na stosie. W rzeczywistości, nawet napisał list do Rady Miasta z błaganiem, aby zaniechali spalenia Serwetusa. Pozwólcie mi wyrazić się jasno: Kalwin nie było przeciwny wykonaniu egzekucji na Serwetusie (zgodnie z prawem), lecz był przeciwny spaleniu go na stosie.

Co Rada Miejska odpowiedziała Kalwinowi? Rada miasta odmówiła i spalili Serwetusa na stosie.

Kalwin nie spalił Miguela Serwetusa na stosie. Nie była to wina Kalwina w ogóle. To była wina Miguela Serwetusa, który mógł za to winić tylko siebie. To jest to. To, co się stało.

„W świetle nowych badań popularny pogląd, jakoby Genewa czasów Kalwina stała się teokratyczną republiką, jest podważany. W praktyce rada miejska często nie zgadzała się z opiniami Kalwina. Ponadto przez większość pobytu reformatora w Genewie władza w mieście przypadała tzw. libertynom (stronnictwo głównego oponenta Kalwina – Ami Perrina). Władza libertynów blokowała pomysły Kalwina i musiał on z uporem walczyć o przeprowadzanie konkretnych reform. W dodatku Kalwin przez niemalże cały okres swojego pobytu w Genewie nie miał statusu obywatela miasta, co uniemożliwiało mu branie udziału w wyborach do rady miejskiej i poważnie ograniczało jakiekolwiek wpływy w rządzeniu. Kalwin stał się obywatelem Genewy dopiero w 1559 roku (6 lat po spaleniu Servetusa na stosie)„.

Pisze o tym też chociażby Alister McGrath: Jan Kalwin. Studium kształtowania kultury Zachodu. Wydawnictwo Naukowe Semper. Warszawa 2009 s 162-180.

To mnie fascynuje, naprawdę. Jako osoba, która prowadzi społeczne konta medialne pod @JohnCalvinDaily, otrzymuję to pytanie znacznie częściej niż jakiekolwiek inne. Mam nadzieję, że to pomoże wyjaśnić więcej kwestii.
.


Kalwin (prawie) zapracował się na śmierć.

Wiele osób ma wiedzę na temat umysłu Kalwina, jego pism, i jego kazań. Ale niewiele osób rozumie, jak ciężko pracował. Omal nie zapracował się na śmierć.

Czy to zawsze dobra rzecz? Prawdopodobnie nie. Nie każdy chrześcijanin ma tę zdolność, a zrobilibyśmy dobrze, aby uniknąć legalizmu i wypalenia się za wszelką cenę. Ale kiedy zbadać życie Jana Kalwina i porównać go do innych pastorów jego czasów, jedna rzecz, którą Kalwin posiadał, a której większość pastorów nie miała, to wspaniała etyka pracy.

Nakład pracy Kalwina był niewyczerpany: pisanie książek, głoszenie kazań, wizyty duszpasterskie, reformowanie Kościoła, chronienie Kościóła od heretyków, opieka nad żoną, odpowiadanie na krytykę, niekładzenie się spać całą noc aby poczytać. A lista jest długa. Kalwin był zapracowanym, produktywny człowiekiem.

Pod koniec swego życia, nie był w stanie przejść kilkuset metrów, aby głosić. Lekarze zabronili mu opuszczania swego domu w zimie, z powodu różnych dolegliwości, które cierpiał. Jakie było rozwiązanie Kalwina? Łatwe: po prostu zapraszał wszystkich do swojego domu i prowadził wykłady ze swojej sypialni.

Wiele osób mówiło mu, aby odpoczął, na co Kalwin odpowiadał:

„Co? Czy chcecie, aby Pan mnie zastał bezczynnym, gdy przyjdzie?

Kalwin ostatecznie zmarł w dniu 27 maja 1564 w wieku 54 lat, w Genewie, w Szwajcarii. Kiedy umarł, słychać było płacz w całym mieście. Rada miejska przeszkadzała Kalwinowi przez większość jego życia. Ale zanim Kalwin zmarł, spełnili jedną z jego próśb: to, że zostanie pochowany w nieoznaczonym cmentarzu, w sosnowej trumnie.

„Nie ma nic, do czego natura ludzka dąży chętniej niż pochlebstwa”, powiedział Kalwin.

Jan Kalwin zmarł w pokorze.

Możecie się zastanawiać, czy lubię Kalwina. Myślę, że odpowiedź jest jasna skoro piszę o nim. I tak owszem – naprawdę go lubię. Jednak z biegiem lat nauczyłem się, że Kalwin dostaje zbyt dużo pochwały od swoich fanów, a zbyt wiele krytyki od swoich wrogów. Ludzie, którzy go lubią zwykle lubią go za bardzo. Ludzie, którzy go nie lubią zazwyczaj mają niejasne lub fałszywie powody ku temu. Mam nadzieję być gdzieś po środku: osobą, która podziwia jego pracę, uczy się na jego błędach i dziękuje Bogu za powołanie człowieka, który jest nam znamy jako Jan Kalwin.

Jest zapewne dużo więcej do nauczenia i wiele więcej tego, czego jeszcze nie wiem. Szanujemy naszych bohaterów, ale nie chcemy ich ubóstwiać. Tak jak ty i ja, Kalwin był pełen wad. W swych krytykach bywał arogancki i nierzadko ostry, no i często nazbyt przejęty sprzedażą swoich książek.

Ale Pan, niezależnie od przyczyny, miał głęboką litość nad jego życiem i wykorzystał go w znaczący sposób, pomimo wycierpienia wiele bólu. Opatrzność Boża przeprowadziła Kalwina przez dobre okresy i ciężkie okresy. Jak kiedyś powiedział:

„Nieznajomość Opatrzności jest największym ze wszystkich nieszczęść; zaś największe błogosławieństwo polega na jej znajomości.”


Źródła:

  1. “Calvin” – Bruce Gordon
  2. “Calvin na temat chrześcijańskiego życia” – Michael Horton
  3. “Jan Kalwin: Pielgrzym i Pastor” – Robert Godfrey

David Qaoud, tłumaczył Robert Jarosz


Zobacz w temacie

Print Friendly, PDF & Email