Dwa poglądy

W historii chrześcijaństwa temat osobistej pewności zbawienia chrześcijanina zawsze był gorącym tematem; w samej Teologii Reformowanej mamy purytan i pastorów z różnymi przekonaniami na ten temat. Jeden punkt widzenia mówi, że pewność zbawienia jest czymś nierozdzielnym ze zbawiającą wiarą i każdy zbawiony ma w jakimś stopniu tę pewność, która została zasiana w jego sercu w momencie zbawienia.

Z drugiej strony są teolodzy mówiący, że pewność zbawienia jest czymś, co trzeba osiągnąć i dochodzi się do tego dopiero po latach chrześcijańskiego życia. Kolejną ważną kwestią do rozważenia w tym temacie jest to, od czego ostatecznie zależy pewność? Jedni mówią, że tylko od osobistej wiary w Ewangelię, a uczynki i praktyka nie powinny podważać tej pewności, nawet jeśli pozostawiają wiele do życzenia. Inni znów wykazują, że wiara w Pana Jezusa i osobiste uświęcenie są nierozdzielne i nikt, kto żyje w grzechu i nie pełni uczynków świadczących o pokucie, nie może być spokojny o to, że jest zbawiony.

W artykule chciałbym rozpatrzyć różne fragmenty Pisma mówiące o tym temacie i zobaczyć Biblijny punkt widzenia. Jak wiemy skrajności zawsze wynikają z błędów w teologii lub do nich prowadzą. Błędy te skutkują lekkomyślnością dla jednych, lub wieloma zmaganiami i duchowymi problemami dla innych, którzy zawsze są zaniepokojeni o swój stan przed Bogiem.  Natomiast prawda Słowa znajduje się zwykle pośrodku.
.

Jan 1:12-13 koniec buntu, trwała wiara

„Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię jego. Którzy narodzili się nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga.”

W tym wersecie wszystkim, którzy uwierzyli w Pana Jezusa i narodzili się z Boga, zostało dane przez Chrystusa prawo do stania się dziećmi Bożymi. Jan stawia tu znak równości pomiędzy przyjęciem Go a wierzeniem w Imię Jego.

Przyjęli – ἔλαβον elabon – (czas przeszły dokonany – Aorist; tryb orzekający; strona czynna) – słowo to oznacza: wziąć coś dla siebie, uchwycić się czegoś i już nie puścić, w odniesieniu do osoby oznacza dać komuś prawo dostępu do siebie, być gotowym zrobić wszystko, aby coś dostać.

Wierzą – πιστεύουσιν pisteuousin – (imiesłów czasu teraźniejszego; strona czynna) – słowo to oznacza pewność i przekonanie o prawdziwości jakieś prawdy i sprawdzeniu się obietnic danych przez kogoś.

Są narodzeni – ἐγεννήθησαν egennethesan – (czas przeszły dokonany (Aorist); strona bierna; tryb orzekający) – to się stało raz w przeszłości i jest czynnością dokonaną całkowicie.

Te wersety mówią nam, że każdy kto uwierzył w Pana Jezusa = przyjął go, został odrodzony przez Boga i otrzymał nowe życie i to się stało raz i na zawsze. Mało tego, każdy kto uwierzył w Pana Jezusa dla zbawienia, nadal w Niego wierzy, werset można by przetłumaczyć tak:

„Lecz tym wszystkim, którzy go przyjęli (….) tym wierzącym w imię Jego, którzy zostali narodzeni.”

Więc każdy, kto raz Go przyjął = uwierzył i został narodzony z Boga, ciągle wierzy. Również słowo przyjęli mówi o osobistym oddaniu się Chrystusowi, i taki człowiek przestaje żyć w rebelii wobec Boga, poddaje się Mu i pragnie być posłuszny, to się nazywa pokuta.
.
.

Jan 3:15-18 sądu już nie będzie

”I jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak musi być wywyższony Syn Człowieczy, Aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. Bo nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził świat, lecz aby świat był przez niego zbawiony. Kto wierzy w niego, nie będzie sądzony; kto zaś nie wierzy, już jest osądzony dlatego, że nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Bożego.”

Te wersety mówią nam, że było konieczne aby Pan Jezus umarł, żeby zagwarantować i zabezpieczyć życie wieczne dla każdego, kto w Niego uwierzy. Dzięki śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa ten, kto wierzy, otrzymuje życie wieczne i ma na to gwarancję od samego Boga. Pan Jezus przyszedł na świat, który został potępiony w rezultacie grzechu Adama i do potępionych grzeszników, będących pod przekleństwem zakonu, oferując im zbawienie, które dzięki Jego śmierci i zmartwychwstaniu jest dostępne dla wszystkich, ale otrzymują je tylko ci, którzy wierzą.

Ciekawe jest to, że w oryginalnym języku, kto wierzy, nie będzie sądzony, jest w czasie teraźniejszym: „kto wierzy, nie jest sądzony i już nie będzie”, to jest ciągły stan. Kto nie uwierzył, już jest osądzony (czas teraźniejszy wynikający z czasu przeszłego – dokonany), on jest potępiony i pozostanie, jeśli nie zaufa Chrystusowi. Tutaj przyczyną potępienia nie są grzechy człowieka, ale niewiara w Chrystusa. A jest tak dlatego, że człowiek rodzi się potępiony, rodzi się grzeszny i zły jego uczynki tylko potwierdzają jego naturalny stan.

Rzym.5:12…8 12Dlatego, tak jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech – śmierć, tak też na wszystkich ludzi przeszła śmierć, ponieważ wszyscy zgrzeszyli… Tak więc, jak przez przestępstwo jednego na wszystkich ludzi spadł wyrok ku potępieniu, tak też przez sprawiedliwość jednego na wszystkich ludzi spłynął dar ku usprawiedliwieniu dającemu życie.

1 Mojż.6:5 A widząc Pan, że wielka była złość ludzka na ziemi, a wszystko zmyślanie myśli serca ich tylko złe było po wszystkie dni

1 Mojż. 8:21 I zawoniał Pan wonności wdzięcznej, i rzekł Pan w sercu swem: Nie będę więcej przeklinał ziemi dla człowieka: albowiem myśl serca człowieczego zła jest od młodości jego, nie zatracę więcej wszystkiego co żyje, jakom teraz uczynił
.

Jan 5:24 życie wieczne od zaraz

”Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto słucha słowa mego i wierzy temu, który mnie posłał, ma żywot wieczny i nie stanie przed sądem, lecz przeszedł ze śmierci do żywota.”

Pan Jezus daje tu obietnicę; aby podkreślić jej wagę, dwa razy powtarza zaprawdę, zaprawdę”- „Ἀμὴν  ἀμὴν” – słowa te oznaczają: z całą pewnością, niech tak będzie.

Następna  fraza: „kto słucha słowa mego i wierzy…” jest w formie imiesłowu czasu teraźniejszego, czyli: ten kto jest słuchający (Mojego słowa) i wierzący (Ojcu w niebie) – czas teraźniejszy mówi nam o czynności, która jest stała, to dzieje się ciągle.

1 Jan. 5:9-13 9 Jeśli przyjmujemy świadectwo ludzi, to świadectwo Boga jest większe. To bowiem jest świadectwo Boga, które dał o swoim Synu. 10 Kto wierzy w Syna Bożego, ma świadectwo w sobie. Kto nie wierzy Bogu, zrobił z niego kłamcę, bo nie uwierzył świadectwu, które Bóg dał o swoim Synu. 11 A to świadectwo jest takie, że Bóg dał nam życie wieczne, a to życie jest w jego Synu. 12 Kto ma Syna, ma życie, kto nie ma Syna Bożego, nie ma życia. 13 To napisałem wam, którzy wierzycie w imię Syna Bożego, abyście wiedzieli, że macie życie wieczne i abyście wierzyli w imię Syna Bożego. 

On ma –  ἔχει echei – (czas teraźniejszy; strona czynna; tryb orzekający) on cały czas ma i będzie miał życie wieczne i on nie przychodzi – ἔρχεται erchetai – (czas teraźniejszy; strona medialna; tryb orzekający) na sąd. To oznacza, że wierzący nie jest teraz sądzony przez Boga i już nigdy nie stanie przed sądem.

On przeszedł – μεταβέβηκεν metabebeken – (czas teraźniejszy wynikający z czasu przeszłego – dokonanego; strona czynna; tryb orzekający) to oznacza, że całkowicie zmienił miejsce przebywania a czas dokonany mówi, że to się stało raz i już tak zostanie. Człowiek, który wierzy w Jezusa w tym samym momencie przeszedł z duchowej śmierci do życia, ŻYCIE WIECZNE WIERZĄCEGO ZACZYNA SIĘ TU I TERAZ!
.

Jan.6:37-40;47 niemożność utraty zbawienia

„Wszystko, co mi daje Ojciec, przyjdzie do mnie, a tego, który do mnie przychodzi, nie wyrzucę precz; Zstąpiłem bowiem z nieba, nie aby wypełniać wolę swoją, lecz wolę tego, który mnie posłał. A to jest wola tego, który mnie posłał, abym z tego wszystkiego, co mi dał, nic nie stracił, lecz wskrzesił to w dniu ostatecznym. A to jest wola Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w niego, miał żywot wieczny, a Ja go wzbudzę w dniu ostatecznym.”

W wersach 37-40 Pan Jezus mówi, że wszystko co dał Mu Ojciec przyjdzie do Niego. Sformułowanie „wszystko co mi daje Ojciec” odnosi się do ludzi, których Ojciec wybrał przed założeniem świata i dał Jezusowi po to, aby przez swoją śmierć i zmartwychwstanie odkupił ich, zabezpieczył zbawienie dla nich i doprowadził wielu synów do chwały. Jezus przyszedł, aby dać życie wieczne tym wszystkim, których mu dał Ojciec

Jan.17:2 Jak mu dałeś władzę nad wszelkim ciałem, aby dał życie wieczne tym wszystkim, których mu dałeś.

Pan Jezus mówi, że każdy z nich przyjdzie do Niego; w późniejszych wersetach Pan mówi, że nikt nie może przyjść, jeśli go nie pociągnie Ojciec, jeśli mu to nie jest dane od Ojca. Przyjście do Jezusa jest równoznaczne z wierzeniem w Niego i przyjęciem Go. Więc Ojciec pociąga do Chrystusa przez to, że przez moc Ducha Świętego daje wiarę martwemu w grzechach człowiekowi. Jezus mówi, że tego, kto został pociągnięty i przez to przyszedł do Niego On nie wyrzuci precz. Tutaj jest użyta bardzo intensywna forma przeczenia w języku grackim – οὐ  μὴ hou me– oznacza to nigdy, przenigdy, w żadnych okolicznościach. Następnie Jezus mówi, że to po prostu nie jest wolą Jego Ojca, aby ktoś z wybranych został stracony, a później jeszcze raz potwierdza to, i w 47 wersecie, mówi „Zaprawdę powiadam wam, kto wierzy we mnie ma życie wieczne”.

Podsumowując, te wersety uczą nas, że człowiek zbawiony może mieć niezachwianą pewność powołania i wybrania po prostu dlatego, że wierzy w Pana Jezusa; gdyby nie był wybrany, nie wierzyłby, nie przyszedłby do Chrystusa. Zbawiony może mieć pewność swojego bezpieczeństwa w zbawieniu, bo Chrystus obiecał nie wyrzucić go i to nie jest wolą Ojca w niebie.
.

Rzym. 5:1-2; 9-10 niezmienna sprawiedliwość oczach Bożych

wersy1-2 „Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, Dzięki któremu też mamy dostęp przez wiarę do tej łaski, w której stoimy, i chlubimy się nadzieją chwały Bożej.”

Usprawiedliwieni – My zostaliśmy uznani za sprawiedliwych przez Boga – δικαιωθεντες (dikaiōthentes) –(czas przeszły dokonany (Aorist); strona bierna). Zostawszy uznanymi za sprawiedliwych – to oznacza, że nasze usprawiedliwienie nie jest procesem, nie stajemy się coraz bardziej usprawiedliwieni w zależności od naszego postępowania, to było jednorazowym aktem Bożym i postanowieniem w stosunku do nas, kiedy uwierzyliśmy, to jest dokonane. A ponieważ zostało to dokonane na podstawie doskonałej ofiary Chrystusa, złożonej raz na zawsze za wszystkie grzechy i w rezultacie tego wszystkie nasze grzechy zostały wymazane, sprawiedliwość nam przypisana przez Boga jest sprawiedliwością Chrystusa, który nas ciągle reprezentuje przed Ojcem.

Hebr. 10:10.12.14 10 Za sprawą tej woli jesteśmy uświęceni przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze. 12 Lecz ten, gdy złożył jedną ofiarę za grzechy na zawsze, zasiadł po prawicy Boga; 14 Jedną bowiem ofiarą uczynił doskonałymi na zawsze tych, którzy są uświęceni.

Pokój – εἰρήνη eirene – pokój, harmonia, wszystko jest złożone razem i współdziała, przyjaźń, odpoczynek i zadowolenie.

Mamy.. – εχομεν echomen – (czas teraźniejszy; tryb orzekający; strona czynna) – to oznacza, że mamy pokój ciągle, czas teraźniejszy w greckim mówi o czymś, co jest ciągłym stanem lub akcją. To się nie zmienia.

Przez – διά dia – Jezusa Chrystusa Pana naszego – to sformułowanie mówi, że osoba Chrystusa i jego dzieło są kanałem, przez który przychodzi pokój.

wers 2 Dzięki któremu też mamy dostęp przez wiarę do tej łaski, w której stoimy,….”

Mamy dostęp do łaski – προσαγωγην εσχηκαμεν εἰς τὴν χάριν  ταύτην prosagogen eschejkmen eis ten charin:

Mamy – εσχηκαμεν eschejkamen-  od słowa ἔχω echo – (tryb orzekający; czas teraźniejszy wynikający z czasu przeszłego (dokonany); strona czynna) – to oznacza, że my w przeszłości raz otrzymaliśmy dostęp, dzięki usprawiedliwieniu i podobnie jak usprawiedliwienie to nie jest proces – to był jednorazowy akt Boga, który dał nam to, ale różnica jest taka, że czas dokonany podkreśla teraźniejszość i fakt,  że my cały czas, ciągle, teraz mamy dostęp dokładnie tak samo, jak mieliśmy go w momencie kiedy uwierzyliśmy, i będziemy mieć.

Dostęp – προσαγωγην prosagogejn – od słowa προσαγωγη prosagoge – przyjść blisko – podkreśla osobistą, intymną relację, słowo: προσ pros – występuje w Ewangelii Jana, gdzie jest napisane, że Pan Jezus był u Boga i wyraża tę bliską więź, którą oddaje też sformułowanie: „był na łonie Ojca”.

Łaska – χαριν charin – od słowa: χάρις charis – być przychylnym w stosunku do kogoś, mieć łagodne nastawienie, być chętnym do dzielenia się dobrami; dobrowolnie, za darmo oddawać siebie dla kogoś, aby działać na jego korzyść.

W której też stoimy – εστηκαμεν estejkamen – ; od słowa  ἵστημι histejmi – (czasownik; tryb orzekający; czas teraźniejszy wynikający z czasu przeszłego – dokonanego) – raz stanęliśmy i teraz ciągle stoimy – to słowo wyraża to, że zostaliśmy postawieni i stoimy mocno i jesteśmy ugruntowani, stoimy zabezpieczeni od przewrócenia się, czy odejścia.

To mówi nam, że jesteśmy w stanie harmonii i przyjaźni z Bogiem, mamy z Nim intymną relację i więź. Bóg jest nam przychylny, chce działać dla naszego dobra i jest gotowy dać nam wszystko, co dla nas najlepsze (z perspektywy upodobnienia się do Chrystusa i naszego rozwoju duchowego, nie materialnie rzecz biorąc).

Martin Loyd Jones pisze tak o tych wersetach:

„Takie jest znaczenie tego stwierdzenia, a mianowicie z powodu usprawiedliwienia przez wiarę mamy pokój z Bogiem. (…) Testem naszego wyznania jest to, czy wspomniana konstatacja jest w naszym przypadku prawdziwa. Czy nasz naturalny stan strachu przed Bogiem, wrogości wobec Boga został usunięty? Apostoł ustalił tutaj, że taka jest nieunikniona konsekwencja usprawiedliwienia. Zwróćcie uwagę, że Paweł nie mówi o chrześcijaninie jako o człowieku, który ma „nadzieję”, że tak może się zdarzyć. „Usprawiedliwieni tedy z wiary pokój mamy z Bogiem.” (….) Chrześcijanin z konieczności jest osobą, która ma co do tego jasność, bo w innym przypadku nie ma pokoju. Nie ma bardziej wnikliwego testu dla naszego wyznania, niż po prostu ten: czy cieszymy się tego rodzaju pokojem z Bogiem? (….) co to w praktyce oznacza? Po pierwsze, człowiek posiadający pokój z Bogiem jest osobą, której umysł jest spokojny o swój związek z Bogiem. Najwyraźniej pojmuje ona umysłem doktrynę usprawiedliwienia tylko z wiary.(…) John Bunyan opowiada nam w „Grace Abounding” (Obfitująca Łaska) (…) „Co będzie, jak umrę i stanę przed Bogiem? Wiem, że sam z siebie nie podołam, dlatego jestem nieszczęśliwy i zaniepokojony. Nie mam pokoju, nie wiem co mam ze sobą zrobić; jestem niespokojny.” Posiadanie pokoju z Bogiem jest z pewnością przeciwieństwem takiego stanu. Ono po pierwsze i przede wszystkim oznacza, że umysł człowieka jest spokojny, ponieważ teraz widzi, że Boży sposób przygotowany w Chrystusie, naprawdę spełnia każdy postulat. Teraz może dostrzec metodę, dzięki której jest wstanie sprostać sprawiedliwości, prawości i świętości Boga.”

w.9-10 „Tym bardziej więc teraz, usprawiedliwieni krwią jego, będziemy przez niego zachowani od gniewu. Jeśli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Syna jego, tym bardziej, będąc pojednani, dostąpimy zbawienia przez życie jego.”

Tym bardziej – πολλῷ οὖν μᾶλλον pollo houn mallon – dosłowne tłumaczenie brzmiałoby tak:

„Pamiętajcie o tym co powiedziałem, to jest podstawa, a teraz pokażę wam wiele rzeczy o wiele większych, niż to co powiedziałem.”

Słowo πολλῷ pollo jest przymiotnikiem mówiącym o dużej ilości, μᾶλλον mallon zaś to przysłówek, przez który Paweł porównuje to co powiedział wcześniej z rzeczami, które za chwilę powie i mówi, że one są o wiele lepsze. Chodzi o to, że jeśli Pan Bóg już dokonał tak wielkiej i trudnej rzeczy, usprawiedliwił winnego grzesznika przez śmierć swojego Syna, to tym bardziej teraz, kiedy najtrudniejsze jest już zrobione, to tym bardziej On chce i może ostatecznie ocalić wierzących od gniewu (potępienia w piekle i Wielkiego Ucisku na ziemi).

wers 10. wersecie Paweł daje kontrast i mówi, że Pan Bóg wyciągnął do nas rękę, posłał swojego Syna, zabił Go w nasze miejsce za nasze grzechy, potem posłał do nas ludzi, abyśmy usłyszeli Ewangelię i dał nam wiarę nowe życie i pojednał nas ze sobą kiedy byliśmy grzesznikami, nienawidziliśmy Go i byliśmy daleko od Niego. O ileż bardziej On zachowa nas i doprowadzi do chwały, kiedy już jesteśmy jego dziećmi, mamy pokój z Nim i życie wieczne dzięki zmartwychwstaniu Chrystusa.
.

Rzym. 8:29-34 złoty nierozerwalny łańcuch odkupienia

29-30 „Bo tych, których przedtem znał, przeznaczył właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna jego, a On żeby był pierworodnym pośród wielu braci; A których przeznaczył, tych i powołał, a których powołał, tych i usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych i uwielbił.”

Paweł w tych wersetach mówi o nie dającym się zerwać łańcuchu wydarzeń w zbawieniu:

Ojciec wcześniej znał zbawionych – oznacza to, że mając w Swoim planie stworzenie ludzi, zdecydował spośród całej ludzkości wylać swoją miłość i łaskę na niektórych i dać im wiarę i powołać ich. Nie chodzi o to, że Pan spojrzał w tunel czasu, aby zobaczyć kto zechce w Niego uwierzyć i tych wybrał, to sprzeczałoby się z wolnym wyborem i łaską Boga, który czyni wszystko na podstawie postanowienia Swojej woli a nie czegokolwiek poza Nim.

On przeznaczył ich do tego, aby stali się podobni do Syna – Ojciec zdecydował, że ci których wybrał, pewnego dnia zostaną przemienieni w chwale na podobieństwo Chrystusa.

On ich powołał – mowa o efektywnym powołaniu, kiedy Ojciec pociąga człowieka, kiedy ten słyszy Ewangelię, i daje mu wiarę, pokutę i nowonarodzenie, wzbudza go z martwych.

Uwielbił – mowa tu o ostatecznym uwielbieniu w niebie.

Bardzo znaczące dla naszego zrozumienia tematu czasowniki: „znał”, „przeznaczył”, „powołał” i „uwielbił” są tu w czasie przeszłym dokonanym Aorist, może nie jest to nic nadzwyczajnego, co do uprzedniej wiedzy czy powołania, wiadomo, to miało miejsce w przeszłości w życiu zbawionego, ale niesamowite jest to, że słowo: „uwielbił” również występuje w tej formie! Przecież uwielbienie jest przyszłym aspektem zbawienia, ale Paweł pod natchnieniem Ducha mówi tu o tym, jako o czymś dokonanym. Jest tak dlatego, że w momencie, kiedy Pan przeznaczył nas do tego, żebyśmy byli z Nim w chwale, nasze uwielbienie w Jego umyśle już stało się faktem, dlatego, że

Rzym. 11:29 „nieodwołalne są bowiem dary i powołanie Boże”

Psalm 33:11 „Plan Pana trwa na wieki, zamysły serca jego z pokolenia w pokolenie.”

Izaj. 46:10 „Ja wypowiadam swój zamysł, i spełnia się on, i dokonuję wszystkiego, czego chcę.”

31-34 „Cóż tedy na to powiemy? Jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z nim darować nam wszystkiego? Któż będzie oskarżał wybranych Bożych? Przecież Bóg usprawiedliwia. Któż będzie potępiał? Jezus Chrystus, który umarł, więcej, zmartwychwstał, który jest po prawicy Boga, Ten przecież wstawia się za nami.”

Następnie w wersecie 31. Paweł mówi, że skoro tak, to Bóg jest za nami, Bóg jest po naszej stronie, On czyni wszystkie rzeczy dla naszego wiecznego dobra i po to, aby pomóc nam wzrastać w upodabnianiu się do Jezusa już tu na ziemi. On dał Swojego Syna na śmierć, nie oszczędził Go nie zawahał się zrobić tego, co konieczne, aby rozprawić się z naszymi grzechami poprzez zmiażdżenie i zabicie Swojego Syna za nasze grzechy.

W 33. wersecie jest napisane, że nikt nie może nawet wnieść oskarżenia przeciwko wierzącemu, bo Bóg za każdym razem odrzuci oskarżenie i uzna zbawionego człowieka za sprawiedliwego, dlatego, że ten człowiek już został raz na zawsze usprawiedliwiony przez wiarę w Chrystusa, dlatego teraz Bóg odrzuca oskarżenie szatana, odpowiadając, że on jest sprawiedliwy w Jego oczach.

W wersecie 34. natomiast, że nikt nie może potępić zbawionego, bo Jezus jest arcykapłanem i adwokatem, który wygrał sprawę wierzącego i ten nie może być potępiony. Chrystus i Ojciec umiłowali mnie przed założeniem świata, Ojciec wydał go za moje grzechy na śmierć i równocześnie Chrystus wydał samego siebie, dlatego, że mnie miłował; jaka siła mogłaby mnie odłączyć od tej miłości? Ludzie mówią „ale ty możesz odwrócić się od Niego, przestać Go kochać, wtedy ty się odłączysz”.

Po pierwsze, On mnie ukochał, kiedy ja Go nie kochałem i byłem daleko od Niego jako Jego wróg, więc nawet, jeśli mogłoby się tak stać, że przestałbym Go kochać, to On nie przestał by kochać mnie i nie zostawiłby mnie.

Po drugie 1 Jana mówi nam, że ja Go kocham, bo to On najpierw ukochał mnie. On mnie ukochał, powołał, dał mi wiarę i nowe serce, abym mógł Go kochać i bać się Go, abym od Niego nie odstąpił; dopóki On mnie kocha, ja nie mogę przestać kochać Go.

Do tej pory mówiłem o temacie pewności zbawienia od strony Pana Boga, tego, co On robi w zbawieniu, a robi wszystko, oraz Jego łaski nam okazanej i tego, jak niezawodne są Boże obietnice i w związku z tym pewne jest nasze zbawienie. Teraz chciałbym przyjrzeć się temu tematowi od strony człowieka, a mianowicie jaki wpływ ma na człowieka ta Boża łaska i jakiego rodzaju rezultaty powinno przynieść odradzające i uświęcające działanie Ducha Świętego w człowieku, jeśli jego wyznanie o zawierzeniu Chrystusowi jest prawdziwe.

Żeby pokazać ten aspekt tematu, posłużę się Pierwszym Listem Jana, który zawiera kilka ważnych pytań, jakie każdy deklarujący wiarę w Jezusa człowiek powinien sobie zadać, aby sprawdzić prawdziwość swojego zbawienia.
.

1 Jana 1:6-10 koniec dominacji grzechu

„Jeśli mówimy, że z nim społeczność mamy, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie trzymamy się prawdy. Jeśli zaś chodzimy w światłości, jak On sam jest w światłości, społeczność mamy z sobą, i krew Jezusa Chrystusa, Syna jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu.”

Jan zaczyna od słowa, które informuje nas, że zdanie będzie warunkowe „jeśli” – ἐὰν ean – w języku greckim to 5. rodzaj zdania warunkowego, mówiący, że autor podaje przykład hipotetycznej sytuacji. Jan ostrzega nas, że jeśli spotkamy osobę, która mówi, że ma społeczność z Chrystusem, jest zjednoczona z Nim, a chodzi w ciemności, to wyznanie takiej osoby nie jest prawdziwe. Co to znaczy, chodzi w ciemności? Chodzić – περιπατέω peripateo – mówi o stylu życia, chodzenie w czymś w języku biblijnym oznacza, że życie człowieka charakteryzuje się konkretną rzeczą; ciemność – σκότος skotos – oznacza oddzielenie od Boga i grzech.

Więc kiedy Jan mówi o chodzeniu w ciemności, mówi o stylu życia, który charakteryzuje grzech. W 7 wersecie Apostoł w kontraście mówi o chodzeniu w światłości – czyli stylu życia charakteryzowanym społecznością z Bogiem, i dążeniem do pełnienia Jego woli. Tego rodzaju życie wyróżnia się na dwa sposoby:

„Mamy społeczność między sobą” – człowiek, który chodzi w światłości, ma społeczność z innymi wierzącymi, to nie oznacza, że raz na tydzień widzi ich w kościele i przywita się, mowa tu o relacji przyjaźni, miłości i troski, jak uczy nas

1 Jana 3:16-20 16 Po tym poznaliśmy miłość Boga, że on oddał za nas swoje życie. My również powinniśmy oddawać życie za braci. 17 A kto miałby majętność tego świata i widziałby swego brata w potrzebie, a zamknąłby przed nim swoje serce, jakże może mieszkać w nim miłość Boga? 18 Moje dzieci, nie miłujmy słowem ani językiem, ale uczynkiem i prawdą. 19 Po tym poznamy, że jesteśmy z prawdy i uspokoimy przed nim nasze serca. 20 Bo jeśli nasze serce nas potępia, Bóg jest większy niż nasze serce i wie wszystko.  

To oznacza oddawanie życia za braci, dążenie do tego, aby w praktyczny sposób być pomocnym dla innych wierzących i stawiać ich potrzeby ponad własnymi, o czym jeszcze będzie mowa. Żaden człowiek, który nie pragnie społeczności z innymi wierzącymi i nie jest skłonny do troszczenia się o nich, nie powinien być spokojnym o prawdziwość swojego wyznania wiary.

„Krew Jezusa Chrystusa, Syna Jego oczyszcza nas od wszelkiego grzechu” – oczyszcza –  καθαρίζει katharizei – (czas teraźniejszy; strona czynna; tryb orzekający) – mówi o czymś, co dzieje się ciągle. To wskazuje, że Jan poprzez chodzenie w światłości nie ma na myśli bezgrzeszności, co wyraźne jest w wersetach 8-10 ale to, że człowiek chodzący w światłości jest nieustannie oczyszczany krwią Chrystusa. Również, kiedy zawiedzie w miłowaniu braci.

w.8-10 Tutaj mamy kolejną oznakę fałszywej deklaracji wiary i w kontraście do tego charakterystykę prawdziwego wierzącego: „Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy, i prawdy w nas nie ma. Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości. Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, kłamcę z niego robimy i nie ma w nas Słowa Jego.”

Jeśli ktoś mówi, że nie ma grzechu – tutaj w może chodzić o to, że ta osoba twierdzi, że nie ma żadnego świadomego grzechu, w tym sensie, że grzech nie ma wpływu na jego życie (cecha teologii Wesleyowskiej – mówiącej o tym, że chrześcijanin dzięki byciu „ochrzczonym Duchem Świętym” może przestać świadomie grzeszyć). Może też chodzić o świadome odrzucanie faktu, że zgrzeszył, przekonywania Słowa Bożego i Ducha Świętego i przez to odrzucanie podjęcia jakichkolwiek kroków, żeby rozprawić się z tym. Jan mówi, że człowiek żyjący w taki sposób, oszukuje sam siebie, jeśli twierdzi, że jest zbawiony.

Dokładnie to samo podkreśla w 10. Wersecie, zwracając uwagę na jeszcze jeden aspekt popełniania takiego błędu, a mianowicie: „kłamcę z Niego robimy” – to jest uznawanie Boga za kłamcę, dlatego, że On w Swoim Słowie wyraźnie świadczy:

Rzym. 3:23 „wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej” 

Kazn. 7:20 „Zaiste, nie ma na ziemi człowieka sprawiedliwego, który by tylko dobrze czynił i nie grzeszył.” 

Jjeśli osoba twierdząca, że nie grzeszy ma rację, to Bóg skłamał. Można to też rozumieć w taki sposób, że kiedy człowiek popełnia określony grzech i znajduje się w otoczeniu ludzi wierzących, jest pod pływem zwiastowania Słowa, może nawet sam je czyta i Duch Święty przez czytane lub zwiastowane Słowo wskazuje mu, że zgrzeszył – i ten człowiek odrzuca to przekonywanie.

Natomiast prawdziwe wierzący człowiek, kiedy zgrzeszy przyjmuje świadectwo Pisma, i świadectwo Ducha przez Pismo i jego sumienia o tym, że zgrzeszył, i wyznaje swój grzech.

Wyznaje – ὁμολογέω  homologeo – złożyć wyznanie, powiedzieć co się stało, zgodzić się z kimś, dojść do tej samej konkluzji. Więc wyznanie grzechu Bogu polega na:

  • przyznaniu, że zgrzeszyłem i określeniu w jaki sposób zgrzeszyłem;
  • zgodzeniu się z Bogiem, ze to był grzech i jestem winny.

Jan uczy nas, że kiedy składamy to wyznanie, przyznając naszą winę i przyznając, że to co zrobiliśmy było obrażeniem Boga, grzechem, wtedy Bóg jest wierny (Swojej obietnicy) i sprawiedliwy (przestrzegający prawa), On oczyszcza nas na podstawie dzieła Chrystusa, w którym On wypełnił Prawo w nasze miejsce i teraz nie ma podstawy prawnej, aby nas potępić – z tego powodu odrzucenie wierzącego byłoby ze strony Boga niesprawiedliwe, i przebaczy nam i oczyści nas od każdego grzechu, który wyznamy. Nie chodzi tu o to, że ofiara Chrystusa była w jakiś sposób niekompletna i moje wyznanie musi ją uzupełnić, aby Bóg mógł mi wybaczyć; w kontekście widać, że nie chodzi o przebaczenie legalne, tak jak w usprawiedliwieniu, ale o społeczność, o uporządkowanie relacji między mną i moim Ojcem, którego obraziłem. Żeby w pełni zrozumieć, o czym Jan mówi, trzeba porównać to miejsce z.

Jana 13:10 „Kto jest umyty, nie ma potrzeby myć się, chyba tylko nogi, bo czysty jest cały. I wy czyści jesteście, lecz nie wszyscy.”

Umyty –  λελουμένος leloumenos – imiesłów czasu teraźniejszego wynikający z czasu przeszłego (dokonanego) strona bierna. Oznacza to, że ten ktoś został już raz umyty i pozostaje umyty – kto raz został oczyszczony przez Boga krwią Chrystusa, pozostaje czysty na zawsze – pozycjonalna świętość i sprawiedliwość wierzących. Musi myć tylko nogi, Pan specjalnie używa tej ilustracji i mówi o nogach, aby podkreślić ideę „chodzenia”, o której mówi Jan w Pierwszym Liście; Pan mówi, że wierzący chodzący w życiu na ziemi może się ubrudzić grzechem i dlatego potrzebuje mycia, ale poza tym cały jest czysty – przez usprawiedliwienie.

Podsumowując, charakterystyką prawdziwego wierzącego nie jest bezgrzeszność, ale rozprawianie  się z grzechem na bieżąco, wyznawanie go i pragnienie świętości i odwrócenia się od każdego znanego mu grzechu. Pytanie brzmi: jaki jest kierunek twojego życia, jakie są twoje pragnienia? Pytanie nie jest o to, czy grzeszysz, oczywiście że tak, ale co robisz, kiedy zgrzeszysz i jaki jest twój stosunek do grzechu.

Jan kontynuuje tę myśl w drugim rozdziale, wersetach 3-6 i podkreśla, że mimo, że dziecko Boże nie jest bezgrzeszne i musi wyznawać swoje grzechy i odwracać się od nich ciągle i dlatego tak bardzo potrzebuje swojego Orędownika / adwokata, który jest odpowiedzialny za Jego sprawę – Pana Jezusa Chrystusa, dzięki któremu, jak już było mówione nikt nie może go oskarżyć, a co dopiero go potępić, to jednak w życiu prawdziwego wierzącego jest obecny aspekt posłuszeństwa i zachowywania przykazań Bożych. Jan pisze tak:
.

1 Jana 2:3-6 miłość i przykazania stylem życia

 „A z tego wiemy, że go znamy, jeśli przykazania jego zachowujemy. Kto mówi: Znam go, a przykazań jego nie zachowuje, kłamcą jest i prawdy w nim nie ma. Lecz kto zachowuje Słowo jego, w tym prawdziwie dopełniła się miłość Boża. Po tym poznajemy, że w nim jesteśmy. Kto mówi, że w nim mieszka, powinien sam tak postępować, jak On postępował.”

Jan mówi, że człowiek może wiedzieć, (pewność tego, że poznał Chrystusa) jeśli zachowuje Jego przykazania i Słowo. Gramatyka jest w tym zdaniu ważna:

wiemy – γινώσκομεν ginoskomen – (czas teraźniejszy; strona czynna; tryb orzekający)

znamy – ἐγνώκαμεν egnokamen – (czas teraźniejszy wnikający z czasu przeszłego – dokonanego; strona czynna; tryb orzekający).

Jan mówi, że wierzący wie, że kiedyś naprawdę poznał Chrystusa i został zbawiony – to słowo jest w czasie Perfect, czyli dokonana w przeszłości akcja mająca obecnie rezultaty – jeśli to jest manifestowane przez jego obecne posłuszeństwo. Powinno to być dosyć oczywiste dla każdego wierzącego, przecież sam Pan Bóg w Księdze Ezechiela powiedział –

Ezech. 36:26 „dam wam serce nowe i ducha nowego dam do waszego wnętrza i uczynię, że będziecie przestrzegali moich przykazań”.

Jeśli poznałem Go naprawdę, to zostałem nowo narodzony i Duch Święty dał mi nowe serce, które boi się Boga i chce przestrzegać Jego przykazań, dąży do tego.

w.4 -5 Kto mówi, że poznał Boga i Chrystusa, został zbawiony i mówi, że ciągle ma pewność zbawienia, ale nie zachowuje Bożych przykazań, kłamie – dlaczego? Ponieważ, jeśli człowiek mówi, że poznał Chrystusa i kocha Go, to koniecznym rezultatem tej miłości jest próba podobania się Mu i robienia tego, co Jego zadowala, a zaparcie się siebie. Na tym polega miłość do ludzi, to przedkładanie czyichś potrzeb i czyjejś radości nad moją wygodę a tym bardziej możemy w ten sposób powiedzieć o miłości do Boga. Z drugiej strony Biblia uczy nas, że jeśli jesteśmy świadomi miłości, jaką Bóg ma do nas, poprzez pojęcie ofiary Chrystusa i miłość Boża została rozlana w naszych sercach przez Ducha Świętego, to ta świadomość przymusza nas do prowadzenia życia w posłuszeństwie Chrystusowi:

2 Kor. 5:14-15 „Albowiem miłość Chrystusowa przyciska nas, jako tych, którzyśmy to osądzili, iż ponieważ jeden za wszystkich umarł, tedy wszyscy byli umarłymi; A że za wszystkich umarł, aby ci, którzy żyją, już więcej sobie nie żyli, ale temu, który za nich umarł i jest wzbudzony.”

w.6 Jeśli ktoś naprawdę trwa w Chrystusie to on jest przemieniany z chwały w chwałę na obraz Tego, który go stworzył, staje się bardziej podobny do Chrystusa, zaczyna postępować tak jak On, bo zaczyna myśleć jak On. Nowy człowiek żyjący w wierzącym jest odnawiany codziennie, po to aby ten człowiek mógł stopniowo coraz lepiej i głębiej poznawać Chrystusa po to, aby być przemienianym na Jego obraz

Kol. 3:10 A przyodzialiście się w nowego, który się odnawia w poznaniu na obraz tego, który go stworzył.

Podsumowując, chodzenie w światłości i w prawdzie polega na stylu życia charakteryzowanym przez miłość do Chrystusa, która manifestuje się posłuszeństwie Bożemu Słowu. Musimy pamiętać, że ono nie jest doskonałe, więc kolejną charakterystyką wierzącego jest rozprawianie się z grzechem poprzez wyznawanie go i dążenie do robienia postępów w posłuszeństwie oraz do coraz głębszego poznania Pana Jezusa – to nazywamy progresywnym uświęceniem.
.

1 Jana 2:9-11; 3:16-19 miłość do wierzących

Kolejnym dowodem nowonarodzenia, jakiego musimy szukać w sobie, kiedy zastanawiamy się nad szczerością naszej wiary jest: Miłość do innych wierzących.

1 Jana 2:9-11: „Kto mówi, że jest w światłości, a brata swojego nienawidzi, w ciemności jest nadal. Kto miłuje brata swego, w światłości mieszka i nie ma w nim zgorszenia. Kto zaś nienawidzi brata swego, jest w ciemności i w ciemności chodzi, i nie wie, dokąd idzie, gdyż ciemność zaślepiła jego oczy.”

Jan dalej porównuje człowieka chodzącego – mowa o stylu życia – w światłości z człowiekiem chodzącym w ciemności. Człowiek żyjący w światłości – zbawiony – kocha innych wierzących;

kocha – ἀγαπάω agapo – miłość, w której centralnym elementem jest decyzja o tym, aby kogoś szanować, cenić, służyć mu, działać na jego korzyść. To nie jest emocjonalny impuls w odpowiedzi na dobre traktowane ze strony innych ludzi, czy ich miłość. To świadoma decyzja, niezależna od tego, jakie jest postępowanie drugiego.

Natomiast człowiek w ciemności nienawidzi wierzących

nienawidzi – μισέω miseo – brzydzić się, nie szanować, nie cenić; głównie chodzi o cenienie kogoś mniej niż innych, szanowanie kogoś mniej niż kogoś, stronniczość.

Prawdziwy wierzący podjął decyzję, aby bez względu na to, jak inni bracia będą go traktować, szanować ich i służyć im. Oczywiście wierzący ludzie kochają się i lubią też w sensie emocjonalnym. Jednak Jan chce podkreślić tu element decyzji, dlatego, że prawdziwa miłość i to, co jest w sercu okazuje się w sytuacji krytycznej, sytuacji konfliktu, kiedy ktoś został skrzywdzony przez brata w Chrystusie. Jan mówi, że jeśli człowiek określający siebie chrześcijaninem, nie potrafi i nie chce wybaczyć innemu chrześcijaninowi, ale jego życie jest przepełnione goryczą, chowaniem żalu i urazy przeciwko komuś, niechęcią do służenia mu i utrzymywania z nim relacji z powodu tego, co się kiedyś stało, w takim wypadku wyznanie wary takiego człowieka jest fałszywe, tak jak powiedział Pan Jezus w przypowieści o dwóch dłużnikach. Jeśli ktoś nie umie przebaczyć, dowodzi, że nie rozumie, czym jest Boże przebaczenie, nie uświadamia sobie ogromu swojego długu wobec Boga, dlatego nie umie wybaczyć o wiele mniejszych długów swoim współsługom, a to dowodzi, że nie jest zbawiony. Taki człowiek pokazuje, że jest zaślepiony przez swoje ego i dumę.

1 Jana 3:16-19 „Po tym poznaliśmy miłość, że On za nas oddał życie swoje; i my winniśmy życie oddawać za braci. Jeśli zaś ktoś posiada dobra tego świata, a widzi brata w potrzebie i zamyka przed nim serce swoje, jakże w nim może mieszkać miłość Boża? Dzieci, miłujmy nie słowem ani językiem, lecz czynem i prawdą. Po tym poznamy, żeśmy z prawdy i uspokoimy przed nim swoje serca,”

Jan mówi, że świadomość tego, że Jezus oddał za mnie swoje życie – dosłownie – jak również za moich braci i siostry, i dzięki niemu jesteśmy częścią Bożej rodziny nabytej krwią Chrystusa, powinna spowodować we mnie miłość do braci, która przejawi się w chęci oddania za nich swojego życia. Co to znaczy oddawać życie za braci? Czy Jan ma na myśli poświęcenie fizycznego życia dla mojego brata, aby mu pomóc, na pewno można tak powiedzieć, ale samo słowo życie tu użyte: ψυχή psyche – oznacza nie tylko życie fizyczne, ale duszę, centrum egzystencji człowieka, często słowo „dusza” jest użyte w Piśmie, aby opisać całą osobę np.

4 Mojż. 31:40.46 45 Przytem ludu szesnaście tysięcy, a działu z nich Panu trzydzieści i dwoje ludzi.. 46 A ludu szesnaście tysięcy.”

Dzieje 2:41 Ci więc, którzy chętnie przyjęli jego słowa, zostali ochrzczeni. I przyłączyło się tego dnia około trzech tysięcy dusz

Dzieje 7:14 Potem Józef posłał po swego ojca Jakuba i całą swoją rodzinę liczącą siedemdziesiąt pięć dusz.

W innych miejscach w duszy są ukryte pragnienia i dążenia, dusza tęskni, pragnie, cierpi, myśli. Więc oddawać życie za braci, nie tylko oznacza stratę fizycznego życia, ale poświęcenie swojego życia dla nich, po to aby im służyć; poświęcenie swoich pragnień, swoich racji dla ich dobra. Jan ilustruje to w bardzo praktyczny sposób: załóżmy, jest człowiek który mówi, że jest zbawiony, widzi drugiego wierzącego, który ma potrzebę np. pieniędzy, jedzenia, ubrania i wiedząc, że on może odpowiedzieć na potrzebę i pomóc bratu, świadomie decyduje tego nie robić z czysto egoistycznych pobudek – mówimy tu o człowieku, który żyje w ten sposób ciągle, nie o upadku tu czy tam w tej dziedzinie. Jan mówi: taki człowiek nie ma w sobie miłości Bożej. Jan mówi, że jeśli będziemy praktykować miłość w czynach i w szczerości w naszych sercach – w prawdzie tzn. bez narzekania i żałowania, że trzeba coś robić, bez motywu osiągnięcia chwały u ludzi, czy jakiegoś długu wdzięczności od człowieka, któremu pomagam – jeśli mogę postępować w ten sposób, wtedy mam kolejny dowód na to, że jestem z prawdy – jestem zbawiony – będę miał pokój w swoim sercu wynikający z pewności zbawienia.
.

1 Jana 2:15-17 nienawiść do świata

Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie. Jeśli ktoś miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Wszystko bowiem, co jest na świecie – pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha życia – nie pochodzi od Ojca, ale od świata. A świat przemija wraz ze swoją pożądliwością, ale kto wypełnia wolę Boga, trwa na wieki.

Kolejnym rodzajem przeegzaminowania prawdziwości zbawienia jest wnikliwe przeanalizowanie rzeczy, które kocham, w które jestem zaangażowany, które dają mi radość i spełnienie, rzeczy o których myślę. I zadania sobie pytania, czy są to rzeczy podobające się Bogu, czy może pochodzą ze świata – mam tu na myśli świat w znaczeniu złej,  antychrystusowej filozofii i systemu, jakim kieruje się ludzkość.

W codziennym życiu sposobem przekonania się, czym człowiek się interesuje jest sprawdzenie stron internetowych, na które wchodzi najczęściej, sprawdzenie jego Facebooka, Instagrama itp., jak również zaobserwowanie, o czym najbardziej naturalnie przychodzi mu rozmawiać, co kupuje, w co inwestuje. Mężczyzna zwykle zdradza zainteresowanie dziewczyną przez to, że zaczyna nieustannie o niej mówić, a na Facebooku rozmawia z nią.  W ten sam sposób chrześcijanin może sprawdzić, czy kocha świat czy Boga. Trzeba przyjrzeć się swoim rozmowom, swoim myślom,

Sinclar Ferguson powiedział, że dobrym sposobem na sprawdzenie, czym zajęty jest umysł, jest zaobserwowanie następującej rzeczy: „o czym myślę, kiedy już nie mam nic więcej, o czym mógłbym myśleć?”, tą samą myśl wyraża John Owen w książce „How to be spiritualy minded?” (Jak mieć duchowo nastrojony umysł?). Czy moje myśli regularnie wracają do Boga, czy też mogę spędzić dni bez ani jednej refleksji o Nim i o Jego rzeczach, o Jego Słowie. Nie mówię tu o myśleniu o tym na nabożeństwie, albo studium biblijnym, ale kiedy jadę samochodem, jestem na zakupach, myję naczynia, kiedy myśli nie są kierowane przez „duchowe” okoliczności, czy mój umysł jest duchowy? Przypowieści mówią:

Przyp. 23:7 „Jak człowiek myśli w swoim sercu takim jest”

Jan mówi, że zły system panujący na świecie można zamknąć w trzech kategoriach:

  1. pożądliwość ciała,
  2. pożądliwość oczu,
  3. pycha życia.

Pożądliwość ciała – czy jestem skupiony na zaspokajaniu potrzeb mojego ciała, nie mówię tu o koniecznie grzesznych praktykach, ale czy całe moje życie, myśli, plany idą tylko w stronę tego, co jeszcze mi potrzeba, abym był bardziej spełniony albo innymi słowy, jaką jeszcze zachciankę muszę spełnić?

Pożądliwość oczu – czy to, na co patrzę pobudza we mnie pożądliwość, czy każda reklama telewizyjna sprawia, że jestem ogarnięty pasją zdobycia tej nowej rzeczy, bez której, jak mi wmówiono, nie mogę być szczęśliwy, a może moje oczy są zajęte napawaniem się widokiem kobiet i przez to rozpalaniem grzesznych pragnień, zamiast patrzeć na tekst Pisma i budować w duszy święte pragnienia?

Pycha życia – tak naprawdę w niej podsumowują się poprzednie dwa. Człowiek, który jest zaangażowany w robienie tych poprzednich rzeczy, jest w tym stanie dlatego, że jest przekonany, że on ma do tego prawo i ma prawo zaspokajać swoje potrzeby w dowolnym momencie i w taki sposób, w jaki chce, bo jego potrzeby są najważniejsze, nieważne jest Słowo Boże, fakt, że przez to, co robi Bóg jest zbeszczeszczony, ważne jest tylko to, czego on chce, tu i teraz. Czy kocham siebie w taki sposób, czy jestem bałwochwalcą, czczącym nie Baala czy Aszerę, ale bóstwo zwane: „Ja”. Czy może kocham Boga i czczę Jego i chcę robić to, co Jemu się podoba, służyć Jemu, poznawać Jego, czy znajduję swoje zadowolenie i satysfakcję w tym, co Go cieszy? To jest jeden z symptomów miłości : człowiek znajduje radość i spełnienie w działaniu na korzyść kochanej osoby, w sprawianiu jej radości. Widzimy to u Pana Jezusa:

Jan 14:31 Lecz świat musi poznać, że miłuję Ojca i że tak czynię, jak mi polecił Ojciec.

Jan 4:34 „Jezus rzekł do nich: Moim pokarmem jest pełnić wolę tego, który mnie posłał, i dokonać jego dzieła.”

Taki też jest stosunek prawdziwych uczniów do Chrystusa:

Jan 14:21.23-24 „Kto ma przykazania moje i przestrzega ich, ten mnie miłuje; a kto mnie miłuje, tego też będzie miłował Ojciec i Ja miłować go będę, i objawię mu samego siebie. Odpowiedział Jezus i rzekł mu: Jeśli kto mnie miłuje, słowa mojego przestrzegać będzie, i Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy, i u niego zamieszkamy. Kto mnie nie miłuje, ten słów moich nie przestrzega, a przecież słowo, które słyszycie, nie jest moim słowem, lecz Ojca, który mnie posłał.”

Przez to jest widoczne, że prawdziwi uczniowie, zbawieni, nie miłują świata, oni nie mogą kochać tego, co jest we wrogości do ich Ojca i do ich Zbawiciela. Jeśli jesteś nowonarodzony, masz w sobie boską naturę i nie możesz kochać tego, co jest jej przeciwne; jest możliwe, że  upadniesz i zaangażujesz się w tego rodzaju rzeczy, ale nigdy nie będziesz ich kochał i to nie będzie permanentny stan przebywania w tym.

Mam nadzieję, że ten artykuł będzie pomocny dzieciom Bożym i ułatwi wykonywanie przykazania :

1 Kor. 13:5 „Poddawajcie samych siebie próbie, doświadczajcie siebie…”

Marcin Mucha

 

Print Friendly, PDF & Email