Tabletalk: Proszę, opisz swoją 10-letnią służbę jako misjonarz w Peru.

Paul Washer: Moja praca w Peru koncentrowała się na zakładaniu zborów w stolicy Peru (Limie) i na nauczaniu pastorów z wiejskich obszarów w północnym łańcuchu górskim Sierra i w dżunglach. Rozpocząłem zaraz po ukończeniu szkoły biblijnej, w wieku 26 lat. Dlatego też, moje 10 lat w Peru było naznaczonych tym co Bóg uczynił we mnie, jak również tym co czynił On przeze mnie. Właśnie w tych latach które mnie kształtowały, zacząłem kwestionować ówczesne metody ewangelizacji i prowadzenia misji, badałem Pismo i historię kościoła w celu znalezienia odpowiedzi. Zacząłem czytać pisma reformatorów, Purytan i wczesnych ewangelicznych Chrześcijan. Nauczyłem się że moc Wielkiego Posłannictwa nie spoczywa w pomysłowych metodologiach, ale w głoszeniu wspaniałych doktryn Chrześcijańskiej wiary w mocy Ducha Świętego. Orężem w naszej walce jest wstawiennicza modlitwa, głoszenie Słowa, i ofiarna miłość.

TT: Jakie cele posiada Stowarzyszenie Misyjne HeartCry, i w jaki sposób stara się je osiągnąć?

Paul Washer: Naszą największą troską jest to, aby Imię Boże było wielkie wśród narodów i aby Baranek otrzymał pełną nagrodę za Swoje cierpienia.

Mal.1:11 Od wschodu słońca bowiem aż do jego zachodu moje imię będzie wielkie wśród pogan; na każdym miejscu będą składane mojemu imieniu kadzidło i ofiara czysta. Moje imię
bowiem będzie wielkie wśród narodów, mówi PAN zastępów

Następnie rozpoznajemy to, że jeżeli naprawdę mamy pasję dla Bożej chwały, to nie pozostaniemy obojętni wobec tego, że istnieją miliardy ludzi którzy jeszcze muszą usłyszeć ewangelię. W zasadzie, szczerość naszego Chrześcijańskiego wyznania powinna zostać zakwestionowana, jeśli nie mamy pragnienia uczynienia wszystkiego co w naszej mocy, aby sprawić żeby Chrystus był znany między narodami.

W HeartCry współpracujemy z miejscowymi kościołami, które mają podobną wiarę i praktykę, w szkoleniu i wysyłaniu rodowitych misjonarzy, po to aby założyli dojrzałe, niezależne lokalne kościoły. W tej chwili, wspieramy blisko 200 misjonarskich rodzin na całym świecie. Przyczyniamy się również do ich szkolenia poprzez rozwijanie ich wykształcenia teologicznego, poprzez tłumaczenie książek, i przez organizowanie konferencji biblijnych. Wierzymy że misje nie polegają na wysyłaniu misjonarzy, ale na wysyłaniu Bożej prawdy poprzez misjonarzy. Jest to teologiczne i doktrynalne przedsięwzięcie.

TT: Co masz na myśli mówiąc że „Głoszenie jest niebezpieczną rzeczą”?

Paul Washer: Głoszenie jest niebezpieczne zarówno dla głoszącego, jak i dla słuchającego. Jest niebezpieczne dla głoszącego ponieważ zostało na niego złożone wielkie szafarstwo, a z tym przywilejem wiąże się wielka odpowiedzialność. Będzie on odpowiedzialny na każde słowo, a jego służba zostanie przetestowana i uczyniona jawną przed samym sędziowskim tronem Chrystusa. Biada nam jeżeli nie głosimy ewangelii, a nawet jeszcze większe biada jeżeli nauczamy czegoś błędnego.

Głoszenie jest również niebezpieczne dla słuchającego. Autorytet głoszącego nie pochodzi zwyczajnie z jego powołania, czy namaszczenia, ale posiada on autorytet tylko w takim stopniu, w jakim prawidłowo interpretuje i zrozumiale wygłasza prawdy Pisma. Kiedy to się dzieje, słuchacz ma przywilej słyszeć przesłanie od Boga, i jest zobowiązany do tego żeby prawidłowo zareagować. Podsumowując, ten który głosi zda sprawę z tego co powiedział, a słuchający zda sprawę z tego co usłyszał.

TT: Kto najbardziej wpłynął na twoje głoszenie?

Paul Washer: Moimi trzema ulubionymi kaznodziejami są: Charles Spurgeon, D. Martyn Lloyd-Jones, i George Whitefield. W każdym z nich, widzę ludzi naznaczonych ewangelią, ale różniących się akcentowaniem pewnych rzeczy.

Charles Spurgeon nie mógł głosić, jeśli nie głosił przede wszystkim przebłagalnej śmierci Chrystusa. Był przywiązany do Krzyża, i dawał mu „pierwsze miejsce” w każdym kazaniu.

Martyn Lloyd-Jones widział radykalną deprawację człowieka i nie pokładał jakiejkolwiek nadziei w ciele. Niezachwianie wierzył w moc głoszenia ewangelii i w regenerujące dzieło Ducha Świętego. To trzymało go z dala od używania sztuczek, które były tak powszednie w jego, i w naszych czasach.

George Whitefield był nieustraszonym ewangelistą, który szlochał nad duszami, gdy one nie szlochały nad sobą. Był płomienny dla Chrystusa i ludzie przychodzili żeby zobaczyć jak płonie.

Razem z kazaniami tych ludzi, książkami które najbardziej wpłynęły na moje życie były: ‚Autobiografia George Mullera’ i ‚Wędrówka Pielgrzyma’ Johna Bunyan’a.

TT: Co potrzebuje najbardziej usłyszeć kościół w obecnym czasie?

Paul Washer: Po pierwsze, słudzy Chrystusa muszą być całkowicie przekonani że zarówno: nawrócenie grzesznika, i uświęcenie świętego są niemożliwym przedsięwzięciami. Wymagają one zadziałania ponadnaturalnej mocy Bożej, która najbardziej manifestuje się kiedy kaznodzieja odcina się od polegania na ciele, a polega wyłącznie na czystym rozgłaszaniu Słowa Bożego, na wstawienniczej modlitwie, i na mocy Ducha Świętego. Po drugie, kościół najbardziej potrzebuje usłyszeć, kim jest Bóg i czego On dokonał poprzez Jezusa Chrystusa. Wierzę że nawet rozsądni i szczerzy kaznodzieje często zakładają zbyt wiele, w odniesieniu do tego, co ich trzoda rozumie o Bogu i o Jego ewangelii. Po trzecie, kościół nie tylko potrzebuje usłyszeć całą radę Bożą, ale potrzebuje zobaczyć jak ujawnia się ona w ludziach, którzy ją głoszą. Potrzebujemy ludzi którzy są kształtowani i oczyszczani przez długie godziny w rafinerii ich studiów i modlitwy w ukryciu.

TT: Jak wygląda prawdziwa pokuta w Chrześcijańskim życiu?

Paul Washer: Pokuta w Chrześcijańskim życiu jest kontynuacją i wzrostem w pokucie, która prowadziła do zbawienia. Jest ona widoczna w tych, którzy są ubodzy w duchu i którzy drżą przed Słowem Bożym. W tym właśnie ujawnia się jeden z wielu paradoksów Chrześcijaństwa. Najubożsi w duchu są najbogatsi w życiu, ci którzy się smucą są najbardziej radośni, najbardziej złamani są najbardziej kompletni, a ten który najbardziej drży przed Słowem Bożym jest najbardziej ufny w Jego obecności. Wzrastając w łasce, dostrzegamy coraz więcej Bożej doskonałości i więcej naszego grzechu. Jednak nie powoduje to w nas pokuty prowadzącej do śmierci, ale do życia, ponieważ zostają nam także udzielone większe objawienia łaski Bożej w Chrystusie, które powodują w nas radość niewysłowioną i pełną chwały. W tym procesie dochodzi do wielkiej transakcji: nasza pewność i radość, nie pochodzi już dłużej z wewnętrznego spojrzenia na siebie, ale z zewnętrznego spojrzenia na Chrystusa. W tym pochodzie boskiej opatrzności, uczymy się chwalić Boga w Chrystusie, i nie pokładać ufności w ciele.

Filip. 3:3 My bowiem jesteśmy obrzezaniem, którzy w duchu służymy Bogu i chlubimy się w Chrystusie Jezusie, a nie pokładamy ufności w ciele.

TT: W 2006 roku wygłosiłeś przesłanie przed dużą grupą młodych Chrześcijan, i stało się ono najbardziej popularnym kazaniem w Internecie. Jak myślisz, dlaczego przyciągnęło ono tak wielu ludzi?

Paul Washer: Myślę że nigdy nie przestanę być zdumiony tym, co Bóg uczynił przez to kazanie. Przez kilka ostatnich lat, otrzymywaliśmy nieprzerwany strumień listów od ludzi z całego świata, którzy zostali nawróceni poprzez słuchanie tego kazania. Myślę że jest ono również popularne wśród Chrześcijan, ponieważ powiedziałem rzeczy o których myśleli inni, ale nie mieli tego jak przekazać. Nastaje pewnego rodzaju reformacja na całym świecie. Wielu zaczyna dostrzegać prawdę spoza płytkiego ewangelicznego głoszenia, jakie gnębiło kościół w Stanach Zjednoczonych, a które zostało wyeksportowane przez nas na cały świat. Zredukowaliśmy ewangelię do kilku zasad i zaproszenia do powtórzenia modlitwy. Wielu spoczywa na fałszywej pewności zbawienia, opartej na decyzji którą kiedyś podjęli i na wprowadzającym w błąd zapewnieniu usługującego. Kazanie które wtedy głosiłem ukazuje ten śmiertelny błąd.

TT: Jaka jest twoja rada dla ludzi którym ciężko jest być świadkiem Chrystusa w szkole, albo w pracy, czy to z powodu ich własnego strachu przed odrzuceniem, albo z powodu wrogości innych?

Paul Washer: Po pierwsze, poprosiłbym ich o zbadanie życia Piotra. Przed dniem Pięćdziesiątnicy, zaparł się on Pana przed małą służącą. Po zesłaniu Ducha Świętego przeciwstawił się całemu Żydowskiemu narodowi i Rzymskiemu imperium, w swojej wierności i głoszeniu ewangelii. Chociaż jest wiele rzeczy unikalnych dla Pięćdziesiątnicy, to obietnica mocy dla świadczących ewangelię (Dzieje Ap.) jest aktualna dla wierzących wszystkich czasów.

Mat. 7:28-29 28 A gdy Jezus dokończył tych słów, ludzie zdumiewali się jego nauką. 29 Uczył ich bowiem jak ten, który ma moc, a nie jak uczeni w Piśmie.
.
Rzym. 1:16 Nie wstydzę się bowiem ewangelii Chrystusa, ponieważ jest ona mocą Boga ku zbawieniu dla każdego, kto uwierzy, najpierw Żyda, potem i Greka.
.
2 Tym. 1:8 Nie wstydź się więc świadectwa naszego Pana ani mnie, jego więźnia, lecz weź udział w cierpieniach dla ewangelii według mocy Boga;

Po drugie, skierowałbym ich do Listu do Kolosan i pokazałbym im że ewangelizacja rozpoczyna się od modlitwy, o to żeby Bóg otworzył drzwi i dostarczył odwagę i jasność wypowiedzi (wszystkie walki tego rodzaju są wygrywane poprzez modlitwę).

Kol. 4:1-4 1 Panowie, obchodźcie się ze sługami sprawiedliwie i słusznie, wiedząc, że i wy macie Pana w niebie. 2 Trwajcie w modlitwie, czuwając na niej z dziękczynieniem; 3 Modląc się jednocześnie i za nas, aby Bóg otworzył nam drzwi słowa, żebyśmy mówili o tajemnicy Chrystusa, z powodu której też jestem więziony; 4 Abym ją objawił i mówił tak, jak powinienem.

Po trzecie, wyznałbym im, że ja również często się boję, i czuję strach żeby mówić, ale przez Słowo i modlitwę, nawet najsłabszy z nas, może być zarówno odważny i mądry. Na koniec, podzieliłbym się z nimi prostą praktyką, która była dla mnie bardzo pomocna, kiedy ktoś nie chciał mnie słuchać: Kiedy nie mogę mówić tej osobie o Bogu, to mówię Bogu o tej osobie.

TT: Jaka radę dałbyś młodym mężczyznom którzy czują powołanie od Boga do pełno-etatowej służby?

Paul Washer: Po pierwsze, podzieliłbym się mocnym przekonaniem w odniesieniu do przygotowania do służby. Młodzi ludzie nie powinni iść do szkoły biblijnej żeby nauczyć się technik służenia, ale żeby nauczyć się tego, jak właściwie interpretować Pismo i przekazywać tą wiedzę innym. Prosiłbym go, żeby stał się biegły w istotnych dziedzinach służby duszpasterskiej: hermeneutyce, językach, teologi systematycznej, i historii kościoła. Poprzez uczenie się interpretowania Pisma w kontekście ‚wyznań wiary’ kościoła i historii, będzie on przygotowany do odpowiedzenia na każde pytanie i na zaspokojenie każdej potrzeby, z tych które pojawią się w przeciągu długiego okresu jego życia. Po drugie, doradziłbym mu żeby wziął na siebie płaszcz męża Bożego. Powinien poznać Boga w modlitwie, żyć w Jego obecności, i służyć zgodnie z Jego mocą. Dla niego, Bóg musi zawsze być „Bogiem przed którym stoi

1 Król. 17:1 Wtedy Eliasz Tiszbita, jeden z mieszkańców Gileadu, posłowiedział do Achaba: Jak żyje PAN, Bóg Izraela, przed którym stoję, nie będzie w tych latach ani rosy, ani deszczu jak tylko na moje słowo

 

Print Friendly, PDF & Email