Życiorys

George Whitefield, znany również jako George Whitfield (ur. 27 grudnia (16 według kal. jul.) 1714 w Gloucester, Anglia, zm. 30 września 1770 w Newburyport, Massachusetts). Whitefield otrzymał szerokie uznanie podczas swojej posługi; głosił co najmniej 18 000 razy do około 10 milionów słuchaczy w Wielkiej Brytanii i amerykańskich koloniach. Whitefield przyciągał dużą widownię poprzez potężne połączenie dramatu, religijnej retoryki i imperialnej dumy.

  • 1714 Urodzony w Gloucester, Anglia
  • 1731 Uczęszcza na Uniwersytet Oxfordzki
  • 1735 Nawrócony do Chrystusa w wieku 21 lat
  • 1736 Rozpoczyna nauczanie
  • 1738 Pierwsza podróż do Ameryki
  • 1738 Powrót do Angli, rozpoczyna nauczanie na wolnym powietrzu
  • 1739-1761 druga podróż do Ameryki
  • 1770 Śmierć

Wielki wzór

Wy wszyscy potrzebujecie „dożylnego” podłączenia do Georga Whitfielda, a tak metaforycznie musicie trzymać Johna Kalwina jedną ręką i Georgea Whitfielda drugą ręką. Kalwin daje nam teologię i egzegezę i głębię w Słowie Bożym, ale bez George Whitfielda stajemy się nieczuli i zimni i mamy martwą ortodoksję. Potrzebujemy tego, co George Whitfield oferuje przez wpływ swego życia, abyśmy zostali zapaleni do dzielenia się naszą wiarą w Jezusa Chrystusa. Znajduję postaci w historii Kościoła ogromnie inspirujące, ambitne, pobożne. Również wasze pobożne życie będzie ogromnie stymulowane właśnie przez czytanie nt. życia Georga Whitfielda, więc chcę po prostu drogą wprowadzenia mówić powiedzieć wam trochę o Georgu Whitfieldzie.

Wierzę, że on był największym ewangelistą, jakiego Bóg kiedykolwiek darował Kościołowi od czasu Apostoła Pawła, co jest nadzwyczajnym stwierdzeniem, które już samo w sobie powinno zdobyć wasze serca.

.


Najbardziej niedoceniany mąż Boży

Martin Lloyd-Jones powiedział, że George Whitfield jest najbardziej zaniedbanym tematycznie człowiekiem w historii Kościoła. On jest największym człowiekiem, o którym nigdy nie słyszałeś.

  • Jeśli Jan Kalwin był największym teologiem w Kościele,
  • Jeśli Jonathan Edwards był największym filozofem w Kościele
  • Jeżeli Charles Haddon Spurgeon był największym ewangelistą i pastorem,
  • To George Whitfield jest największym wędrownym ewangelistą, jakiego Bóg kiedykolwiek dał Kościołowi.
    .

Człowiek w podróży

Whitfield, który urodził się w 1714 roku, dotarł do obu stron Atlantyku. Miał jedną rękę położoną na Anglii i Szkocji w Walii, a drugą rękę na koloniach, które wtedy istniały wszystkie razem i był on narzędziem w ręku Boga, aby dokonać największego przebudzenia, jakie kiedykolwiek miało miejsce na amerykańskiej ziemi. Jonathan Edwards znajdował się w jednym centralnym miejscu w Northampton. George Whitfield podróżował po wschodnim wybrzeżu. Więcej ludzi widziało Georga Whitfielda niż kiedykolwiek widziało Georga Washingtona.

Szacuje się, że jakieś 80 procent kolonistów widziało twarz Georga Whitfielda.

Nigdy nie było postaci w historii Kościoła z większą gorliwością i większym zapałem w działaniu dla Boga z ewangelią niż George Whitfield. Przekroczył Ocean Atlantycki 13 razy. Każda podróż zajmowała dwa do czterech miesięcy. Spędził prawie trzy lata swego życia na statku płynąc przez Ocean Atlantycki. Pojechał do Szkocji 15 razy, aby głosić ewangelię i to jest w czasie, gdy podróż jest wciąż bardzo prymitywna. On podróżował na grzbiecie konia. Najdłuższą jazdą konną w amerykańskiej historii, to ta dokonana przez Georga Whitefielda, wtedy, gdy podróżował konno z Filadelfii do Savannah, a następnie do Charleston.
.


Boża moc

Był on mocą Boga. Tu chodzi też o taki aspekt pobożności w życiu Whitfielda. Wygłosił jakieś 18 tysięcy kazań i kiedy dodasz inne kolejne kazania, które głosił, to wyjdzie, że wygłosił ich 30 tysięcy w ciągu trochę więcej niż 30 lat. To daje nam przeciętnie tysiąc kazań rocznie. To prawie trzy kazania dziennie. Ten człowiek był płodny.

Szacuje się, że głosił twarzą w twarz do dziesięciu milionów ludzi w czasie, gdy nie ma środków masowego przekazu. Kiedy przybył do Filadelfii, Filadelfia była miastem z 13 tysiącami mieszkańców.

  • Głosił do 6-tysięcznego tłumu, czyli połowy mieszkańców miasta, w poranek,
  • a potem do 8 tysięcy wieczorem.
  • Głosił do 10 tysięcy w niedzielę rano,
  • a następnie wieczorem do 25 tysięcy.

To jest dwa razy tyle, co tamtejsza ludność Filadelfii. Głoszenie i przedstawianie Ewangelii przez niego nie mają sobie w zasadzie równych z całą tą elektryzującą mocą Ducha Świętego nad jego życiem. Gdy opuszczał Filadelfię, towarzyszyło mu jakieś 1 000 mężów jadących konno za nim wyjeżdżając z miasta, nawet niepewni gdzie on następnie będzie głosił. Chcieli po prostu jechać konno za Whitfieldem, aby tylko posłuchać go jak głosi ponownie. Udał się do Nowego Jorku.

  • Głosił tam do 8 tysięcy na polu, do 15 tysięcy w niedzielny poranek,
  • a do 20 tysięcy w niedzielne popołudnie.

Następnie pojechał do Bostonu i głosił ewangelię do największego zgromadzenia w historii kolonii, do 30 tysięcy, którzy zebrali się w Bostonie, ażeby posłuchać kazania Whitfielda. On dosłownie elektryzował kolonie. Rozpalał wschodnie wybrzeże.

Było jakieś 300 zborów, które się narodziły dla Królestwa Bożego z nowymi neofitami i ocenia się, że było jakieś 50 tysięcy na nowo narodzonych. I nie było żadnego chodzenia w pośrodku rzędów krzeseł, nie było wznoszenia rąk. Był tylko George Whitfield głoszący, że jeśli się nie narodzicie na nowo, nie ujrzycie Królestwa Niebieskiego, czego już od tamtych czasów nie uświadczyliśmy.
.


Uznanie wśród kaznodziejów

Często jestem pytany na konferencjach o to, jakie są 3 najwspanialsze książki, które kiedykolwiek przeczytałem. Zawsze wśród tych pierwszych trzech jest 2-tomowa biografia Georga Whitfielda, autorstwa Arnolda A. Dallimore’a. Przeczytałem ją będąc w seminarium. Moje życie nigdy już nie było takie same od tamtej pory.

Ci, którzy są największymi kaznodziejami, wyrażają największy podziw dla Georga Whitfielda. A ja wam właśnie mówię o Georgu Whitfieldzie, ponieważ bez przepraszania, zachęcam was do kupienia i przeczytania tej książki. Musicie zasypiać z tą książką.

Charles Haddon Spurgeon, być może najwspanialszy kaznodzieja, książę kaznodziejów, jak go nazywają, powiedział:

.
.
„Często, gdy czytam o jego życiu, jestem świadomy wyraźnej zachęty, kiedykolwiek tylko sięgam po to”.

.
.

Spurgeon chce przez to powiedzieć, że czytając biografię Whitfield’a, czuje zawsze zachętę w swym sercu i duszy. I ja mogę powiedzieć tak samo.Spurgeon nadal powiada:

.
.
„Inni mężowie wydają się na wpół żywi, lecz Whitfield w pełni charakteryzował się życiem, ogniem, wiatrem, mocą. Moim wzorem, jeśli mogę coś takiego posiadać będąc w pełnej uległości wobec mojego Pana, jest George Whitfield. Z nierównymi krokami muszę podążać jego chwalebnym szlakiem”.
..

Spurgeon powiedział, że miał tylko jeden wzór do naśladowania z ludzi i to był George Whitfield. Mamy jedną książkę Spurgeona, zbiór kazań Whitfielda, i mamy notatki poczynione przez Spurgeona na przedniej stronie książki, gdzie czytamy:

.
.
„C. H. Spurgeon, który podziwia Whitfielda jako wodza”.
.
.

Książę kaznodziejów, Spurgeon, podziwiał wodza kaznodziejów, Whitfielda.

J. C. Ryle, ten uznany angielski pisarz z XIX w., kaznodzieja anglikański, powiedział:

.
„Uważam, że żaden z angielskich kaznodziejów nie posiadał takiej kombinacji wspaniałych zdolności jak Whitfield… Z nieporównywalnym głosem, manierą, sposobem wygłaszania, działaniem, doborem słownictwa, Whitfield odstaje od reszty (wyróżnia się na tle innych)…  Żaden Anglik, tak sądzę, martwy czy żywy, nie dorównał mu kiedykolwiek”.
.
.

Pamiętajcie, że Ryle żył w tym czasie, co Spurgeon. Głosił wtedy, co Spurgeon, ale Ryle powiedział, że nie ma Anglika, czy to martwego czy żywego, który by mógł dorównać Whitfieldowi i jego zdolności przedstawiania Ewangelii.

Robert Murray M’Cheyne, ulubiony syn Szkocji, narzędzie przebudzenia, wypalony dla Boga w wieku 29 lat (zmarł w tym wieku), powiedział:

.
.
„Och, choćby jeden tydzień z życia Whitfield’a, gdybym tak mógł żyć chociażby przez jeden tydzień życiem Whitfielda, byłbym spełniony i obfitujący ponad miarę”.

.

Martyn Llloyd-Jones czuł podziw i powiedział:

.
.
„George Whitfield jest niewątpliwie najwspanialszym angielskim kaznodzieją wszech czasów Ten człowiek był po prostu fenomenem… inni mężowie jedynie istnieli, Whitfield żył”.

.


Pobożność

Musicie poczytać sobie o Whitfieldzie. Potrzebujecie takiego Whitfielda w swoim krwioobiegu. On was rozpali. Jego żywot jest wręcz nieprawdopodobny.

  • On studiował Biblię na swych kolanach. Czytał Biblię na klęcząco, gdyż tak był pokorny przed Bogiem.
  • Nie pozwalał niczego nazywać swoim imieniem.
  • On był całkowicie pochłonięty Jezusem Chrystusem Ukrzyżowanym.
    .

Przegląd życia

Pozwólcie mi podać wam tylko krótki przegląd jego życia. Pozwólcie mi przedstawić wam życie Whitfielda w ogólnych zarysach.

  • Whitfield urodził się 300 lat temu w 1714r. Czy przez to nabierzemy do niego dystansu? Jonathan Edwards narodził się w roku 1703, tak dla porównania.
  • Whitfield urodził się w Gloucester, w Anglii.
  • Był wyedukowany w Oxfordzie, najwspanialszym uniwersytecie na świecie w tamtym czasie.

Zapisał się do czegoś, co nazywano świętym klubem. Była to mała grupa studium biblijnego. John Wesley był członkiem tego klubu. Charles Wesley, największy twórca hymnów, był też członkiem tego świętego klubu. Oni zaprosili Georga Whitfielda. Było ich tam ośmiu w tej małej grupce studium Biblii celem wspólnych modlitw, błagań, służby, a żaden z nich nie znał Jezusa Chrystusa jako Pana i Zbawiciela. Oni wszyscy byli pobożni (religijni), lecz straceni. Whitfield próbował poprzez swe dobre uczynki dostąpić zbawienia. Był jak Marcin Luter i prawie się wykończył na śmierć poprzez swoją nadmierną samodyscyplinę w dążeniu do pobożności.

A jednak nie znał Boga.
.


Ewangelia Whitefielda

I pewnego dnia Charles Wesley wręczył Whitfieldowi książkę, która była napisana przez szkockiego kaznodzieję Henryego Scougala: „Życie Boga w Duszy Człowieka”. To była książka o nowonarodzeniu. Książka o doktrynie odrodzenia. I George Whitfield w wieku 21 lat przeczytał tą książkę i zrozumiał po raz pierwszy, że to nie jego sięganie do Boga w górę go zbawia, lecz sięganie Boga w dół do niego daje mu zbawienie. I narodził się na nowo w wieku 21 lat.

George Whitfield zrobił dyplom w Oxfordzie. Kilka drzwi zaczęło się otwierać dla jego kazań. Od zupełnie pierwszego kazania wydawało się jakby okna niebiańskie otwarły się na oścież i moc Boża zstąpiła na niego i jego słuchaczy. Rozprzestrzeniała się i rosła i w przeciągu 2 lat, ten nieznany 23-letni kaznodzieja elektryzował Anglię swoimi kazaniami. Otrzymał list od Wesleyów, którzy udali się na pole misyjne w Georgii. Wesleyowie są nadal zgubieni, nienawróceni na tym polu misyjnym, próbując głosić, ale bez skutku. Zaprosili Whitfielda aby przybył, no i wsiadł na statek i popłynął do Georgii. Widzi tam cele dla potrzebujących tak, że założy tam sierociniec. Aby zebrać pieniądze, wsiada na statek i płynie z powrotem do Anglii. Gdy powraca do Anglii, Whitfield ma pewne przesłanie dla ludu. Przesłanie dotyczy konieczności i natury nowonarodzenia i zaczyna głosić, że jeżeli się nie narodzicie na nowo, nie ujrzycie Królestwa Niebieskiego.

Głosił, że jeśli się nie narodzicie z wody i z Ducha, nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego. To, co się narodziło z ciała, ciałem jest, a to, co się narodziło z Ducha, duchem jest. Nie dziwcie się, że wam mówię, iż musicie się na nowo narodzić.

Whitfield zaczą kazać, że nawet pastorzy muszą się na nowo narodzić. I to, że w Anglii są niezliczone liczby nieskruszonych i nienawróconych duchownych. I nagle drzwi kościołów w Anglii zostały zamknięte dla Whitfielda, gdzie poprzednio był witany z otwartymi ramionami, jako fenomen kaznodziejski będąc młodym człowiekiem. Teraz zamknęli się na niego. I Whitfieldowi pozostaje tylko jeden wybór.

Pójdzie na otwarte pola, co się stanie punktem zwrotnym w historii Kościoła dla bardziej masowego zasięgu i ewangelizacji. Do tej chwili pozostaje to bez precedensu. Po raz pierwszy George Whitfield mówi kazania na otwartej przestrzeni.

Jedzie do Brystolu w Anglii i stoi na otwartym polu sam i są tam górnicy pracujący pod ziemią i wieść do nich dociera. To są nieokrzesani ordynarni mężczyźni, przeklinający, bluźnierczy górnicy z czarną sadzą na twarzach. I wychodzą z ziemi jeden po drugim i zajmują swe miejsca, aby usłyszeć, co ten człowiek ma do powiedzenia. A Whitfield powiedział tak:

„Kiedy spojrzałem na ich twarze i gdy głosiłem im Słowo Boże, zacząłem dostrzegać białe strużki płynące w dół po ich czarnych twarzach, gdy łzy zaczynały spływać w dół ich twarzy”.

Gdy oni tak ulegali przekonywaniu przez Bożego Ducha Świętego i rodzili się na nowo dla Królestwa Bożego i Boża ręka była na Whitfieldzie, w przeciągu 6 tygodni tłum urósł do rozmiaru 20 tysięcy.

Teraz Whitfield udaje się do Londynu. Były tam błonia pod miastem, gdzie margines społeczny się zbierał. Klasa wyższa w angielskim społeczeństwie spotykała się w klubach i stowarzyszeniach. Lecz przeciętny człowiek w Anglii, a było bardzo niewiele klasy średniej, nie miał za bardzo gdzie wyjechać na urlop i na weekend, z wyjątkiem Hyde Parku lub gdzie się udało czy na błonie Mooorfields, a Whitfield mówi:

„Udam się do tych parków i będę głosił Ewangelię”.

Były tam entuzjastyczne sceny. Było to jak karnawał. Atmosfera cyrkowa z walkami kogutów czy walkami niedźwiedzi, jak w państwowym wesołym miasteczku z rozmaitymi grami i zabawami. Przyjaciele Whitfielda mu mówią:

„Nie idź tam, bo nie wyjdziesz stamtąd żywy”.

A Whitfield im odpowiada:

„Musimy iść na drogi i bezdroża i przymuszać ich, by weszli”.

Było tam tak dużo ludzi, że Whitfield nie mógł się nawet przedostać do środka tłumu. Przenosili go więc ponad głowami z jednej osoby do drugiej aż się przebił w sam środek. Tłumy liczyły po 30, 40, 50 tysięcy. Whitfield stawał na kamiennym murku i przemawiał:

„Przyszedłem tu dziś, aby wam powiedzieć o waszej duszy”.

I głosił do nich o nowonarodzeniu i o mocy Krzyża. Głosił im 3 rzeczy:

  1. zrujnowanie przez grzech
  2. odkupienie przez Zbawiciela
  3. odrodzenie przez Ducha

I tysiące ludzi narodziło się na nowo do Królestwa Bożego.

Anglia nigdy nie doświadczyła ani nie widziała czegoś podobnego. Świat nigdy nie widział czegoś podobnego aż w końcu doszło do tego, że on wygłosił kazanie do 80 tysięcy ludzi w centrum Londynu w jednym z tych parków. Całe miasto były wstrząśnięte (poruszone) Dobrą Nowiną Ewangelii Chrystusa. Spytano raz Johna Newtona:

„Kto jest największym kaznodzieją, jakiego kiedykolwiek słyszałeś?”.

On odpowiedział, że niewątpliwie George Whitfield. Najtrudniejsze pytanie to, kto jest drugim najwspanialszym kaznodzieją, którego kiedykolwiek usłyszałem? Ale nikt się nie równa z Whitfieldem. John Newton, który napisał pieśń „AMAZING GRACE” (Cudowna Łaska) powiedział, że ruch uliczny był tak ogromny na ulicach Londynu o 5:30 rano, bo lud się zbierał, ażeby posłuchać Whitfielda o godzinie 6 rano, że było tak wielu ludzi na ulicach również o godzinie 20:00 wieczorem, ludzie i wózki dziecięce napływające do sali amfitatralnej (wykładowej). Całe miasto wrzało z powodu Ewangelii. Sam moralny fundament Londynu się przesuwał i w punkcie kulminacyjnym tego George Whitfield zdecydował, że wsiądzie na statek i przekroczy Atlantyk i uda się do wielkich miast kolonialnych i będzie głosił wieczną ewangelię Jezusa Chrystusa we wszystkich głównych miastach kolonialnych.
.


Służba w Ameryce

Whitfield wsiadł na statek, wypłynął i pożeglował do Delaware. Udał się do Filadelfii i tam ręka Boża była na Whitfieldzie. Wylądował w roku 1739, pod koniec 1739 roku. Przebywał tam przez cały rok 1740. Wsiadł na statek i z początkiem 1741 roku i pożeglował z powrotem do Anglii. Mówi się, że kaznodziejska podróż Whitfielda z roku 1740 jest najwspanialszą podróżą kaznodziejską w całej historii Kościoła począwszy od misyjnych podróży Apostoła Pawła.

To jest najbardziej niezwykła seria wydarzeń, gdy ręka Boża spoczywała na Whitfieldzie, kiedy on głosił Ewangelię. I to jest ten czas, kiedy pojechał do Filadelfii, do Nowej Anglii, do Nowego Jorku, do Bostonu, pożeglował do Charleston, podróżował do Savannah. Poniósł Ewangelię do rzesz ludu, a rezultat tego okazał się bezprecedensowy. Nasz kraj dosłownie wyłonił się z płomieni pierwszego Wielkiego Przebudzenia. Whitfield wyznaczał trend, inspirował swą działalnością, gdy tak podróżował na północ i południe wzdłuż wybrzeża, głosząc do ludzi, że jeśli się nie narodzą na nowo, nie wejdą do Królestwa Niebieskiego.

  • Reformatorzy zdecydowali uczynić swą główną doktryną dotyczącą Ewangelii usprawiedliwienie z wiary
    .
  • Whitfield natomiast zdecydował stanąć „na barkach” usprawiedliwienia przez wiarę i sięgnąć jeszcze wyżej i głosić, że musicie się na nowo narodzić.

A skąd ta wiara pochodzi? Usprawiedliwienie z wiary jedynie. Ale skąd się bierze ta wiara? A Whitfield powiadał, że jeżeli się nie narodzisz na nowo, nie będziesz miał wiary, ażeby uwierzyć w Jezusa Chrystusa.

Whitfield kończy tą nadzwyczajną podróż. Ponownie oceniono, że 80 % kolonistów zobaczyło twarz Whitfielda
.


Wyznanie naocznego świadka

Chcę zakończyć podając wam świadectwo z pierwszej ręki naocznego świadka, rolnika, który słyszał kazanie Whitfielda. Było to 23 października 1740 roku. Nathan Cole, farmer, przed parafią Kensington w Connecticut. Opowiada tak:

„Byłem przy pracy w polu, gdy upuściłem narzędzie, które było w moim ręku i pobiegłem do domu, przebiegłem przez dom i poprosiłem żonę, aby się prędko wyszykowała, aby pójść posłuchać kazania pana Whitfielda w Middleton”.

Wieść była przekazywana od pola do pola, z ust do ust, że Whitfield przybywa. Nie było żadnego wcześniejszego powiadomienia o tym. Cole powiedział:

„Pobiegłem, co sił w nogach na moje pastwisko po swojego konia, obawiając się, że się spóźnię, aby usłyszeć Whitfielda. Zabrałem żonę i pojechałem tam tak szybko jak tylko mój koń mógł wytrzymać. A gdy mój koń już nie mógł złapać tchu, ja schodziłem i wsadzałem moją żonę na siodło i kazałem jej jechać jak najszybciej mogła i nie zatrzymywać się ani nie zwalniać dla mnie. A zatem ja biegłem aż sam prawie nie mogłem złapać tchu, a potem znowu dosiadałem mego konia bojąc się, że za bardzo się spóźnimy, by usłyszeć kazanie, gdyż mieliśmy do przejechania 12 mil podwójnie w niespełna godzinę. Spostrzegłem przede mną chmurę mgły. Najpierw pomyślałem, że była ona z wielkiej rzeki, ale gdy się zbliżyłem do drogi, usłyszałem hałas, coś jak głośne dudnienie pioruna. Zorientowałem się, że było to dudnienie końskich kopyt w dół drogi, a ta chmura, to chmura pyłu z drogi podniesiona przez biegnące końskie kopyta. Podniosły się przez to słupy pyłu w powietrze ponad szczyty pagórków i drzew. Kiedy zbliżyłem się na odległość jakichś 100 m od drogi, zobaczyłem ludzi pędzących konno po tej drodze. Wyglądało to jak nieprzerwany sznur koni i oni wszyscy galopowali, aby usłyszeć Whitfielda. Ledwo jeden koń oddalony był od drugiego o długość swego ciała. Znalazłem wolną przestrzeń między dwoma końmi, aby się wśliznąć z moim koniem”

Dalej Cole powiada

„Ledwo mogłem wcisnąć mego konia w tym masowym pędzie, a moja żona powiedziała, że nasze ubrania się zniszczą, bo oto jak już wyglądają. I gdy już dotarliśmy do starego domu modlitwy, był tam ogromny tłum, jak powiadali, 3-4 tysiące. Gdy spojrzałem w kierunku wielkiej rzeki, ujrzałem łodzie promowe płynące szybko tam i z powrotem i wtedy spostrzegłem pana Whitfielda wchodzącego na rusztowanie. Wyglądał prawie jak anioł, młody, szczupły, wątły młodzieniec” – w wieku około 26 lat w tamtym czasie – „stojący przed tysiącami ludzi z odważnym nieustraszonym obliczem. Słyszałem o tym, jak Bóg był z nim wszędzie i jego przybycie, mój umysł doznał uświęcenia. Innymi słowy, bojaźń Boża ogarnęła mnie, gdy on stanął do kazania. Gdy zaczął kazanie, wprawiło mnie to w drżącą bojaźń, ponieważ wyglądał jak odziany w autorytet od Wielkiego Boga z czystymi kroplami potu na swym czole. Słuchając jego kazania doznałem rany na sercu. Przez Boże błogosławieństwo mój stary fundament runął i zobaczyłem, że moja własna sprawiedliwość mnie nie zbawi”.

To był niezbawiony człowiek. Kazanie, które Whitfield wygłosił było na temat doktryny suwerennego wyboru. Cole był Arminianinem (wyznawcą doktryny Jacobusa Arminiusa) i to kazanie skruszyło i załamało go. I według świadectwa samego Cola dwa lata później narodził się do Królestwa Bożego. Nie mógł wyrzucić ze swojej głowy prawdy o Bożym całkowitym autorytecie. Świadomość, że jego życie jest w rękach Świętego Boga, jak glina w rękach garncarza, zdruzgotała jego duszę.
.


Kalwinista Whitefield

Whitfield był 5-punktowym Kalwinistą.

Głosił o suwerenności Boga i konieczności nowonarodzenia, i jak dotąd był najwspanialszym ewangelistą, którego, jak wierzę, Bóg kiedykolwiek darował Kościołowi, jako narzędzie Boże dla spowodowania Wielkiego Przebudzenia w koloniach i ewangelicznego Przebudzenia w Anglii. Jak to wszystko się skumulowało widzimy ucieleśnione w osobie tego męża Georga Whitfielda. Rozświetlił Anglię, kolonie w USA, przekraczał Ocean Atlantycki tam i z powrotem, ciągle wygłaszając kazania. Nigdy nie mieliśmy tak zapracowanego męża w historii Kościoła jak Whitfield.
.


Śmierć

Whitefield zmarł w 1770 roku w wieku 55 lat. Powiedział, że się modli, aby umrzeć przy kazalnicy. Powiedział też, że jeśli nie umrze w kazalnicy, to modli się, aby go pochowali pod kolejną kazalnicą, gdzie właśnie miał głosić. Stałem i głosiłem z tej samej kazalnicy, pod którą spoczywają szczątki Georga Whitfielda. Zmarł w Newburyport w Massachusetts. Wygłosił swe ostatnie kazanie: „Zbadajcie samych siebie czy nadal macie wiarę”. I umarł w środku nocy, jak on by to określił, z powodu trudu Ewangelii. Tyle kazań wygłosił w pocie czoła, że zmarł z powodu astmy dusząc się na drugim piętrze plebani pastora obok drzwi do zboru, w którym miał głosić następnego dnia, zboru, który zrodził się spontanicznie, jako rezultat nowo nawróconych, którzy wchodzili do Królestwa Bożego i nie mogli powrócić do swych starych martwych zborów. Nowe wino nie mogło powrócić do starych bukłaków. I tak nowe zbory były zakładane, a Whitfield miał właśnie wygłosić kazanie w jednym z takich zborów następnego dnia, lecz zmarł w 1770 roku.

Tyle statków przybyło na jego pogrzeb, że aż się nie mieściły w przystani w Newburyport. Przez Atlantyk, na jego nabożeństwo żałobne, przypłynął wielki John Wesley, który był z nim w tej małej grupie studium biblijnego, który był założycielem Kościoła Metodystycznego.

Wierzę w rzeczywistość i zgadzam się z Martynem Lloyd-Jonesem, że to Whitfield zrodził Ruch Metodystyczny. Wesley wygłosił kazanie na jego nabożeństwie pogrzebowym i powiedział, że od dni Apostołów nigdy nie słyszano o kaznodziei, który by przejawiał taką zdolność i wpływ jak Whitfield. Musicie poznać Georga Whitfielda. Jakbym pragnął posadzić was na grzbiecie konia ze mną dziś wieczorem i pojechać z Whitfieldem i zobaczyć jak Bóg używał głoszenia Słowa Bożego jak błyskawicę z nieba, aby uderzyć w serca tak wielu, którzy byli religijni, ale zgubieni, byli członkami zborów, lecz nienawróconymi, którzy wyznawali wiarę w Chrystusa, lecz nie posiadali Chrystusa, tych, których imiona były na liście członków zboru, ale nie znali Boga.

George Whitfield był tym zdolnym ewangelistą pełnym mocy. Zachęcałbym was do przeczytania o Whitfieldzie, by rozpalić wasze serca ogniem. Przypomniałbym wam, co Spurgeon powiedział, że za każdym razem, gdy bierze się za czytanie o Whitfieldzie, czuje wyraźną zachętę w swej duszy. Lloyd-Jones powiedział, że inni mężowie tylko istnieli, a Whitfield żył. Obyśmy razem mieli ten zapał ewangelizacyjny Georga Whitfielda, gdy się trzymamy zreformowanej doktryny Jana Kalwina. Potrzebujemy zapału Whitfielda.

Niech was Bóg błogosławi.

Steven Lawson Źródło

Tłumaczył Robert Jarosz

 

Print Friendly, PDF & Email